Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/3432/pisarz-na-etacie

Pisarz na etacie

18 wartościowy tekst

Na zdjęciu Wallace Stevens.

Ferie świąteczne się skończyły, pakiet dni wolnych przypadający na początek roku wyczerpał się. Nie ma ucieczki: co dzień to samo, co dzień pobudka i marsz do pracy. Tych, którzy myślą, że w przypadku pisarzy jest inaczej, informujemy: to nieprawda. Dziś autorzy o swoich etatowych stołkach.

Ach, być pisarzem! Skończyć z ośmiogodzinnym siedzeniem w biurze każdego dnia – niektórzy myślą, że wystarczy pisać, OK, dobrze pisać, by móc porzucić dotąd powszednie zajęcia. Marzy im się wolność do tego, by pewnego dnia wstać niczym Bruce Chatwin i powiedzieć: ja już nie wracam, wychodzę, nara. I nie wiedzieć czemu wolność takiego wyboru kojarzy im się z literatami. A ci wcale nie są skłonni do takich gestów. Wielu z nich przepracowało całe dekady, wykonując tę samą pracę, (nie) spełniając się w wybranym przez siebie zawodzie, czy to by zapewnić sobie utrzymanie, czy to dlatego, by trzymać w ryzach swoje pisanie.

Dziś o kilku pisarzach i o ich zawodach, które wykonywali, by móc być autorami, jakich znamy.

Gombrowicz w banku 

Od grudnia 1947 roku do maja 1955 Gombro pracował jako urzędnik bankowy w Banco Polaco, argentyńskiej filii Banku Pekao. W czasie, gdy tam urzędował, narzekał w „Kronosie” na współpracowników, szefów i na pracę. Ale przez lata znosił pracę, której nie znosił, z zadziwiającą cierpliwością. Gdy mógł wreszcie złożyć wypowiedzenie, tak o tym napisał: Wtorek – dziś, tj. 10-go, opuściłem bank po 7 latach 6 miesiącach 10 dniach. Na dobre czy złe? W 1956 roku udziela sobie odpowiedzi: 10 maja. Rocznica. Na dobre.

Bukowski na poczcie 

Bukowski podejmował się wielu prac, ale tę, którą wykonywał najdłużej, była ta na poczcie. Jako listonosz, a później niższy urzędnik pocztowy przepracował z przerwami dwanaście lat. Pomimo tak czcigodnego stażu i tak można zaryzykować stwierdzenie, że Bukowski wielkim zwolennikiem pracy nie był. Chociażby wnioskując po tych słowach z „Z szynką raz”: Na samą myśl, że muszę kimś zostać, ogarniał mnie nie tylko strach, ale wręcz mdłości. Nie mogłem znieść myśli, że zostanę prawnikiem, radnym, inżynierem czy czymś takim. Ożenię się, będę miał dzieci, dam się złapać w strukturę rodzinną. Codziennie będę chodził po pracy i wracał. Niemożliwa sprawa.

Larkin w bibliotece 

Ten angielski poeta pracował jako bibliotekarz w wielu renomowanych uczelniach brytyjskich. Zdaje się, że akurat on bardzo sobie wykonywany przez siebie zawód chwalił. Ale i to nie powstrzymało go od nazwania pracy ropuchą, gdy kończył swój wiersz z dywagacjami o tym, czy aby nie lepsze od tkwienia w biurze są popołudnia w parku:

Nie, dajcie mi mój segregator,
Moją z kokiem jak pięść sekretarkę,
Moje "ma Pan drugą rozmowę".
Jakąż mógłbym dać inną odpowiedź,

Gdy o czwartej latarnie już świecą
I kolejny rok jest u kresu?
Daj no ramię, ropucho stara;
Chodźmy dalej: to ulica Cmentarna.

Kafka w urzędzie 

Czasu jest za mało, moje siły są ograniczone, biuro to koszmar, mieszkanie jest hałaśliwe – narzekał w liście do narzeczonej Franz, dodając, że jeśli proste, przyjemne życie jest niemożliwe, trzeba nauczyć się znosić to, używając subtelnych sztuczek. Konstatując, że biuro to koszmar, umiał jednak pocieszać swojego przyjaciela, Maksa Broda tymi krzepiącymi słowami: Najdroższy Maksie, jeśli biuro trochę Ci dokuczy, to nic nie szkodzi, po to tu jest.

Graham Greene - dziennikarz, ale nie tylko 

Choć pracował głównie jako dziennikarz i krytyk, też miał coś w sprawie pracy do powiedzenia: Moja biznesowa kariera trwała dwa tygodnie. To była firma, z tego, co pamiętam, sprzedawców papierosów. Miałem pojechać do Leeds na szkolenie, a później wyjechać za granicę. Nie mogłem znieść mojego współtowarzysza. Był nudny nie do zniesienia. Graliśmy w kółko i krzyżyk, a on za każdym razem wygrywał. Nie wytrzymałem, gdy powiedział, że będziemy też tak grać całą drogę powrotną. Od razu złożyłem rezygnację.

Wallace Stevens jako prawnik 

Amerykański poeta i eseista Wallace Stevens zawodowo zajmował się prawem. W 1916 roku rozpoczął pracę w Towarzystwie Ubezpieczeniowym Hartforda, gdzie pracował do emerytury. I jako jeden z nielicznych uznawał to doświadczenie za wspomagające jego twórczość. Napisał: Uważam, że stała praca to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mi się przydarzyły. Wprowadza do mojego życia ład i porządek.

 A Wy jak myślicie: stała praca wspomaga pisanie czy wręcz przeciwnie, przeszkadza w nim? Znacie innych pisarzy, którzy tworzenie łączyli z etatem?


Pokaż wszystkie teksty publicystyczne.
Komentarze
Autor:  Joanna |  wypowiedzi: 20  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1008
Mateusz
19-01-2014 23:06
Hrabal pracował w hucie, a później w składzie makulatury.
książek: 6755
allison
20-01-2014 07:53

Wojciech: mztm:Za to Słowacki handlował bronią.
Słowacki nie musiał robić nic, bo utrzymywała go mamusia... :)

Nie musiał, ale robił i miał żyłkę do interesów (co może niektórych dziwić, bo stereotypowo kojarzy się go z delikatnym dandysem i suchotnikiem).
Gdyby żył dzisiaj, mógłby swoje umiejętności spożytkować np. na giełdzie:).
książek: 104
Wojciech
20-01-2014 15:29
Co do Hrabala. W Czechosłowacji, za czasów komuny, artyści musieli pracować. To nie był ich wybór. Również księża, nawet będący biskupami szli do biur i warsztatów. Havel pracował w browarze, jako magazynier, gdzie "podtaczał beczki" (opowiada o tym "Audiencja")
książek: 104
Wojciech
20-01-2014 15:57
Poza tym byli też lekarze. Praktykę prowadzili Boy-Żeleński i Janusz Korczak. Czynnym adwokatem był z kolei Jan Brzechwa, Leśmian miał kancelarię notarialną.
książek: 2244
Bed
21-01-2014 13:39
Melchior Wańkowicz w reklamie: cukier krzepi.:)
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Zapisane w kościach

No i mam dylemat z tą książką. I to poważny. Polecono mi ją tutaj - w rekomendacjach. I kolejny raz zaskoczył mnie idealny wybór generatora rekomen...

zgłoś błąd zgłoś błąd