Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/12118/odczarujmy-nasza-szkole-pobudzmy-dziecieca-ciekawosc

Odczarujmy naszą szkołę – pobudźmy dziecięcą ciekawość!

9 wartościowy tekst

Istnieje takie miejsce, które jednym kojarzy się z domem, a innym z więzieniem. Wspaniały, bo dający do myślenia kontrast: azyl i piekiełko. Właśnie w tak metaforyczny sposób o szkole często myślą uczniowie. Jak jednak sprawić, aby nasi podopieczni mówili i – przede wszystkim – myśleli pozytywnie? Co zrobić, żeby Dzień Dziecka trwał więcej niż jedną dobę? Odpowiedzi zapisano w literaturze.

Szkolne odczytywanie tekstów kultury – nie tylko powieści i opowiadań, lecz także komiksów, słuchowisk czy filmów – naznaczone jest przeklętym hasłem: obowiązek. Czyta się – lub podczytuje streszczenia, nie ma się co oszukiwać – pod przymusem, z konieczności. Co gorsza, często dla samych, jak najlepszych rzecz jasna, ocen. Żeby tylko przyspieszyć odsiadkę w szkolnych murach. Strasznie przygnębiająca, szarobura perspektywa. Dodajmy zatem nieco więcej kolorów! Pozwólmy, aby literatura przemówiła głosem uczniów.

Recepta jest prosta, przynajmniej w teorii, choć zabrzmieć może to dla niektórych nieco magicznie. Zbyt idealistycznie, zbyt abstrakcyjnie. Zaryzykujmy jednak, przecież bez ryzyka nie ma zabawy. Bo wiecie, rzecz w tym, aby każdy z nas – w domyśle każdy z dorosłych – nie zapominał o własnym wewnętrznym dziecku, które chlipie sobie cichutko zapomniane, bo do opłacenia są rachunki, ktoś musi zrobić pranie, wymyślić i ugotować obiad. Słowem – proza codzienności, o której trzeba pamiętać, żeby zbytnio nie odlecieć. Ale nie dajmy się zwariować. Jeśli czytanie będzie dawać nam radość, jeżeli dzieciaki będą to widzieć, a nade wszystko czuć, to łatwiej poczują własnego bakcyla, głód na książkę.

Czy tak to działa również w szkole? Nie. To znaczy – nie zawsze. Nieczęsto. A w taki sposób warto omawiać lektury. Niech „Akademia pana Kleksa” stanie się dla młodszych początkiem refleksji na temat tego, jak powinna wyglądać szkoła marzeń, co można zmienić w istniejącej klasie, a „Zbrodnia i kara” pobudzi starszych do myślenia o tym, w jaki sposób sprofilować portret kryminalisty, którego można jednak bronić… Czy zatrudnilibyśmy „Latarnika” z noweli Sienkiewicza, gdyby przedstawił nam swoje wyjątkowo bogate CV? W jaki sposób wykorzystać moc „Magicznego drzewa” w grupie rówieśników? Co z Geraltem z Rivii, o którym można opowiadać w nawiązaniu do słowiańskiej mitologii, przechodząc tym samym do polskiego romantyzmu – a jakże! – żeby wspomnieć jeden z aktów pierwszej części gry „Wiedźmin” z oczywistym nawiązaniem do „Balladyny” Słowackiego… Lektury z kanonu dają nieprawdopodobne możliwości do eksperymentowania i zabawy.

Wiem, że naprawdę jest to możliwe, ponieważ, no cóż, uczę w szkole – areszcie i schronieniu równocześnie. Możliwe, choć niełatwe za sprawą okrutnie tłustej, paraliżującej podstawy programowej, od której trudno się odbić i wskoczyć na poziom wyższej kreatywności, a także niedziałającej kserokopiarki, próbnych alarmów, zepsutych żaluzji, awarii umywalki zalewającej podłogę, uczniowskiej bójki, hałasu w przeładowanych klasach czy też, bo ja wiem, gołębia, który wleciał do pomieszczenia z zajęciami i zdecydował, że całą klasę oznaczy białą wydzieliną. Nie, nie wymyślam. Mnóstwo jest tych rozpraszaczy. Ale jeszcze więcej szans. Jeśli tylko odczarujemy naszą szkołę i pobudzimy dziecięcą czy młodzieńczą ciekawość.

Bo czytanie to nie jest obowiązek, a przyjemność. Poszerzanie horyzontów, przekraczanie granic, możliwość wejścia w świat przedstawiony, utożsamienie się z podmiotem lirycznym… Zostawmy jednak ten szkolny język. Magią literatury, przynajmniej dla mnie, jest odkrywanie, jak wiele my wszyscy – bez względu na płeć, religię, wyznanie, przekonania – mamy ze sobą wspólnego. Książki powinny łączyć i uwrażliwiać na różnice. Rzeczywistość, w której żyjemy, nie jest idealna, ale starajmy się ją chociaż zrozumieć, aby potem móc zmieniać. Na lepsze. Ale to już nieco inna opowieść…

Dzień Dziecka to też dobra, ba, znakomita okazja nie tylko żeby porozmyślać, ale faktycznie zacząć działać. Starajcie się, proszę, drodzy rodzice, opiekunowie, wujkowie, ciocie, babcie i dziadkowie, dobierać lektury wartościowe, niekoniecznie tudzież nie tylko z kanonu – a takie, które autentycznie wzruszają. Czy będą to losy „Ani z Zielonego Wzgórza” i próba odpowiedzi na pytanie o to, co żeńskie, a co męskie i zastanowienie się nad rolą marzeń w naszym życiu, czy może historia zapisana w „Roku 1984”, której niektóre elementy bardziej niż kiedykolwiek wcześniej odnoszą się do codzienności. W literaturze ważne są przecież konteksty, a więc to, w jaki sposób czytamy i co z tego czytania właściwie wyciągamy.

Byłoby pięknie, gdyby książki stały się pomostem prowadzącym od tego, co potwornie złe – różnych traum, braku miłości, niezrozumienia – do tego, co prawdziwie dobre – przyjaźni, miłości, akceptacji i właśnie zrozumienia. Nie sądzę, że jest to myślenie nazbyt życzeniowe – pamiętajmy wszakże, że słowa mają moc! Zmieniania ludzi i naszego podejścia do świata (zatem raz jeszcze przypomnijmy: czytanie jako przyjemność, a nie obowiązek!). Dbajmy o nasze dzieciaki, naszą młodzież i nas samych nie tylko w czasie święta dziecka, czyli, tak właściwie, święta nas wszystkich.


Pokaż wszystkie aktualności
Komentarze
Autor:  Marcin |  wypowiedzi: 14  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 3627
czytamcałyczas
02-06-2019 15:20
Widzę,że wszyscy mają piękne wspomnienia ze szkoły.To miłe :-),ja byłem ofiarą psychicznego i fizycznego znęcania się.Więc,nie mam miłych ze szkołą wspomnień.
książek: 1870
Renax
03-06-2019 07:02
Współczuję. Tylko Ci się wydaje, że wszyscy mają tylko miłe wspomnienia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 945
Airain
02-06-2019 20:54
Pomieszanie kwestii. Szkoła może być piekłem i niebem, miejscem pobudzania wyobraźni i jej tłamszenia. Odrębną sprawą jest związek szkoły z czytaniem i lekturą - ja pamiętam, że moje szkolne biblioteki wycisnęłam jak cytrynę - ale niespecjalnie pobudziła mnie do tego sama instytucja.
książek: 339
Marcin
02-06-2019 22:14
Droga Airaino,

kwestie, mimo wszystko, są ze sobą ściśle powiązane. Instytucja tworzy przestrzeń, bardzo konkretną, do czytania i lektury. Starałem się ten aspekt również zniuansować, być może nie do końca precyzyjnie.

Z bibliotekami szkolnymi miałem podobnie. ;)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 24
Little_Lotte
02-06-2019 21:56
Moją wyobraźnię zawsze pobudzała Mama. To ona nauczyła mnie czytać wartościową literaturę. Nauczyła mnie marzyć i zaszczepiła we mnie głód wiedzy. Jeśli cokolwiek wiem/potrafię/przedstawiam jakąkolwiek wartość to tylko dzięki Niej. Szkoła? Instytucja z dobrze zaopatrzonymi bibliotekami. Ale nic więcej.
książek: 766
patashnik
03-06-2019 10:04
Odczarujmy naszą szkołę - piękne hasło, tylko do kogo je skierować? Wydaje mi się że osoby, które mogłyby zrobić najwięcej nigdy tego nie zrobią, są zbyt uwikłane w politykę, rozgrywki personalne, procedury i przetargi, dobro szkoły i dzieci nie stanowi w tej grze priorytetu. Mam na myśli oczywiście MEN. Dopóki osoby odpowiedzialne za polską edukację nie przeanalizują rzetelnie wyzwań jakie... Odczarujmy naszą szkołę - piękne hasło, tylko do kogo je skierować? Wydaje mi się że osoby, które mogłyby zrobić najwięcej nigdy tego nie zrobią, są zbyt uwikłane w politykę, rozgrywki personalne, procedury i przetargi, dobro szkoły i dzieci nie stanowi w tej grze priorytetu. Mam na myśli oczywiście MEN. Dopóki osoby odpowiedzialne za polską edukację nie przeanalizują rzetelnie wyzwań jakie stawia XXI wiek, w polskiej szkole dzieci przeważnie nie odnajdą inspiracji i pasji. Opanują nazwy rzek i jezior w Afryce i Azji, wszystkie tajemnice różańca, dowiedzą się że Słowacki wielkim poetą był, nauczą grać na flecie zestaw kolęd itp. Ze stawianiem samodzielnych wniosków, poszukiwaniem wiedzy będzie gorzej.

I dotyczy to także lektur. W moim domu zawsze było dużo książek, dostawałem je od rodziców przy każdej okazji. Szybko odkryłem że jeśli coś mnie zainteresuje w telewizji (2 programy TVP, he, he) to potem mogę to zgłębić w osiedlowej bibliotece. Podobne zasady staram się stosować we własnym domu, moje dzieci od małego najpierw książek słuchały, z czasem zaczęły czytać. Nie każdy ich wybór wspieram, czasem się spieszą do lektur, które mogłyby jeszcze poczekać, czasem odrzucają coś co może już nie przystaje do dzisiejszej rzeczywistości. Ale na szczęście w ten sposób nie pozwoliłem aby byli zdani tylko na szkołę i lektury w niej obowiązujące.

Niech wasze dzieci chodzą na imprezy książkowe, targi, warsztaty, spotkania z pisarzami, odwiedzają bibliotekę. Niech poza nowym smartfonem, komputerem, słuchawkami dostaną czasem książkę. Na szkołę w tej dziedzinie nie ma co liczyć, tak przynajmniej wynika z mojego doświadczenia.
pokaż więcej
książek: 0
Jerico
03-06-2019 22:11
Sporo książek w życiu przeczytałem, ale zasługa szkoły w tej dziedzinie jest praktycznie żadna. Przez wszystkie lata edukacji miałem 2, słownie: dwie lektury, które chętnie przeczytałbym z własnej, nieprzymuszonej woli.

Wyznaję prostą zasadę czytania tych książek, które mogą być dla mnie rozrywką, zaciekawią mnie, odciągną od szarej codzienności (fantasy, s-f, horror, sensacja/thriller,...
Sporo książek w życiu przeczytałem, ale zasługa szkoły w tej dziedzinie jest praktycznie żadna. Przez wszystkie lata edukacji miałem 2, słownie: dwie lektury, które chętnie przeczytałbym z własnej, nieprzymuszonej woli.

Wyznaję prostą zasadę czytania tych książek, które mogą być dla mnie rozrywką, zaciekawią mnie, odciągną od szarej codzienności (fantasy, s-f, horror, sensacja/thriller, przygodowa), albo w przyszłości mogą mi się do czegoś przydać (popularnonaukowe). Niestety szkolny program przez większość czasu zupełnie nie odpowiada moim potrzebom. Nacisk, zwłaszcza w starszych klasach jest położony na literaturę bardziej ambitną, wymagającą, tylko co z tego, że dowiedziałem się, że "Słowacki wielkim poetą był" i ma zachwycać, skoro nie zachwyca? Niczego nie ujmując tym autorom i ich dziełom, wynudziłem się straszliwie przy analizowaniu, co też autor mógł mieć na myśli, jaki motyw jest tu poruszony, bo pani polonistka będzie jutro robić z tego kartkówkę. Gdybyż to się jeszcze w życiu przydało. Tyle, że od skończenia szkoły ani razu nie potrzebowałem nawet skrawka tej "jakże ważnej" wiedzy.

Myślę, że należałoby raczej zachęcać do czytania w ogóle, może dając uczniom (przynajmniej młodszych klas) szerszy wybór przeczytania w roku szkolnym kilku wybranych książek z dłuższej listy lektur dobranych tak, aby tego młodego człowieka zaciekawić, przekonać, że książki to nie żadne zło konieczne. I wtedy istniałaby szansa, że później taki uczeń sięgnie do "Zbrodni i Kary" czy innego "Latarnika" z większą chęcią niż tylko coś tam przeczytać w streszczeniu, zaliczyć kartkówkę i zapomnieć. Oczywiście tutaj musiałby zadziałać MEN, bo zwykły nauczyciel ma niewielką szansę coś zmienić, musi zrealizować podstawę programową czy się z nią zgadza, czy nie.
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Kasacja

Kilka lat temu rozpoczęłam przygodę z Chyłką trochę od dupy strony. Nie wiedziałam, że to seria powieści znanego pisarza, co spowodowało, że czytałam...

zgłoś błąd zgłoś błąd