rozwiń zwiń
magda_notonlyreads

Profil użytkownika: magda_notonlyreads

Shire Nie podano
Status Czytelnik
Aktywność 1 dzień temu
987
Książek na półce
przeczytane
1 268
Książek
w biblioteczce
57
Opinii
840
Polubień
opinii
Shire Nie podano
Miłośniczka+J.R.R.Tolkiena,+czytająca+książki+wszelakie.

Opinie


Na półkach: , ,

"Rzewna jest ta radość Twoich dotknięć - spotkania z Tobą: jak radość spotkania skazańców, idących na szafot. Kiedy wyruszymy ku przeznaczeniu naszemu?"
~ A. Lenczewska "Dziennik duchowy"

Oświecenie w Europie. Czas rozumu. Czas "wielkich słów". Chciałoby się rzec, że czas ludzi prawdziwie wolnych, nieograniczonych, odrzucających doktrynalne skostnienie. Tylko z jakichś dziwnych przyczyn to budzenie się i wychodzenie z ucisku, z średniowiecznej skorupy, rozpoczyna Krwawa Rewolucja w Anglii, a wieńczy (nie mniej krwawa) Wielka Rewolucja Francuska. Wszyscy potracili głowy w imię wyższych ideałów...

To właśnie wtedy wyraża się poprzez słowo i "wielkie" myśli Wolter, Rousseu, Helwecjusz, Holbach etc. z ich redukcjonizmem, naturalizmem, racjonalizmem, materializmem, optymizmem, plotąc pierwsze nici pod kilim rewolucji. "Czy nigdy nie przyszło pani do głowy, że jesteśmy zwykłymi maszynami?" zdaje się zapytywać Wolter swoją przyjaciółkę panią du Deffand. I nie on jedyny wypowiada się w podobnym kluczu. Diderot porównuje człowieka do robaka, zajętego swoimi czynnościami; "mszyce na dwóch nogach". Holbach za to porównuje "dusze ludzkie [...] do instrumentów, których struny, i tak już różniące się między sobą ze względu na swój rodzaj lub na materiał, z jakiego zostały wykonane, są dodatkowo dostrojone do wydawania różnych dźwięków". Wolność zamknięta w mechanicznym działaniu. Chciałoby się rzec - wolność bez wolności; "to wszystko nie może być ani zamierzone, ani wolne" konkluduje Diderot. Człowiek w żadnej chwili nie był wolny, ani w myślach ani w działaniu. Korzyść jako jedyna zasada ruchu, wtrąca Helwecjusz. Rozum stanął w centrum, "miej odwagę być mądrym", a okazało się, że jak współcześnie większość nie ma pojęcia o prawdziwej wolności i mądrości, tak wtenczas wielu również nie pojmowało (lub nie chciało pojąć) ich sedna...

"...człowiekowi z Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela przyjdzie wypisać na swych sztandarach nazwiska autorów, w przypadku których pogarda do człowieka nie jest w żadnym razie jakąś bzdurą wypowiedzianą przy kieliszku, ale główną częścią ich poglądów, belką konstrukcyjną przemyślanego systemu doktrynalnego"
~ X.Martin "Rewolucja francuska a natura ludzka"

Odrzucenie wyższych wartości to równia pochyła do tragedii, więc nic dziwnego, że w świecie tym pojawia się (choć równocześnie zdaje się być powodem wszystkich wydarzeń) deizm, obojętność wobec spraw religijnych oraz potężna krytyka kościoła, która na koniec wieku doprowadza do kasacji mienia kościelnego, likwidacji zakonów, prześladowania kleru; eliminacji wspólnot religijnych chciano dokonać poprzez zakaz przyjmowania doń nowych członków. Właśnie w tym momencie w dziejach ma swój czas i miejsce nowela Gertrud von Le Fort "Ostatnia na szafocie". Przyjmując formę epistolarną, wtrącając fikcję literacką, przybliża czytelnikowi prawdziwą historię stracenia kilkunastu karmelitanek z Compiegne, które wbrew rozumowi, oddały swe życie w intencji "zachowania Karmelu i ocalenia Francji", a także by wyjednać u Boga "ustanie okrutnych rządów terroru".

Czas i miejsce akcji, które wybrała von LeFort na tło historii, w której poznajemy fikcyjną bohaterkę, młodziutką Blankę de la Force, uciekającą przed światem za mury karmelitańskiego zakonu, która "drżącymi z radości dłońmi skrycie głaskała szorstką wełnę swego habitu", wydaje się tak odpowiednia, że tylko Opatrzność mogła kierować piórem i wyobraźnią autorki. To właśnie ta zalękniona istota jest "punktem wyjścia" do napisania "Ostatniej na szafocie". "Tchnienie swej drżącej egzystencji otrzymała wyłącznie z mojego życia wewnętrznego..." napisała Gertrud w swoich wspomnieniach.

Blanka, "zrodzona z głębokiej grozy czasów", i jej współsiostry, te karmelitańskie "mszyce na dwóch nogach", "bezwolne maszyny", "zegary, tykające w z góry ustalonym rytmie", okazuje się, że mają czelność oddać swe życie w imię umierających ideałów, w imię Boga, którego racjonaliści chcą zamknąć w kilku suchych definicjach. Te kobiety wbrew myśli epoki śmiały samoistnie, niemechanicznie zadecydować o najwyższym poświęceniu. Bez interesu, bez korzyści, czując wyłącznie sercem. Która "maszyna" postanowiłaby zakończyć swe działanie i oddać siebie za tajemnicę, której po ludzku nie pojmuje, bo pojąć nie może? Przecież to życie jest tylko widzianym z zewnątrz witrażem, o którego wzorze dowiemy się, przekraczając próg śmierci. Aby odkryć głębię podjętej przez karmelitanki decyzji, bezwolność wobec boskiego prowadzenia, konieczne jest rozeznawanie każdego zdania tej noweli; każdy z osobna spaja je w pełen zachwytu i godny podziwu płaszcz, który okrywa zgilotynowane ciała męczenników.

Osobiście jestem zachwycona "Ostatnią na szafocie" Gertrud von Le Fort. Rozmyślam o tej noweli, mimo że skończyłam ją już kilka dni temu. Odczuwam, że potrzeba powrotu do niej pojawi się w przyszłości, bo to historia zdecydowanie nie na raz, a na wiele razy.

*cytaty z myślami filozofów oświeceniowych zaczerpnięte z książki "Rewolucja Francuska a natura ludzka" autorstwa Xavier Martin od wyd. Andegavenum
_

Magda Urban (IG/FB @magda.notonlyreads)

"Rzewna jest ta radość Twoich dotknięć - spotkania z Tobą: jak radość spotkania skazańców, idących na szafot. Kiedy wyruszymy ku przeznaczeniu naszemu?"
~ A. Lenczewska "Dziennik duchowy"

Oświecenie w Europie. Czas rozumu. Czas "wielkich słów". Chciałoby się rzec, że czas ludzi prawdziwie wolnych, nieograniczonych, odrzucających doktrynalne skostnienie. Tylko z jakichś...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Jeśli chcemy uzyskać pełniejszy obraz życia Gertrud von LeFort, jej osobowości, a ostatecznie jej bogatej twórczości, musimy – parafrazując słowa z pewnej duchowej biografii, dotyczącej innego autora-konwertyty – „zwrócić uwagę na to, co jej wiara znaczyła dla niej: nie na to, co znaczy dla nas (czy to w sensie negatywnym, czy pozytywnym), ani na to, co chcielibyśmy lub zakładamy, że znaczyła dla niej”. Wydaje mi się, że sięgając po zbiór opowiadań spod pióra le Fort pt. „Córka Jeftego”, szczególnie musimy o powyższym pamiętać.

W tym krótkim, acz treściwym zbiorze, poznajemy trzy teksty:
▫️ „Córkę Jeftego”,
▫️ „Katedrę”,
▫️ „Ostatnie spotkanie”.

Choć każde z nich ma inny wydźwięk, wszystkie niosą pewną wspólną prawdę, która zawiera się w drodze do pogłębienia oraz poznania wiary, niosą również większe lub mniejsze znamiona ekumenizmu.

Z „Córki Jeftego” dowiadujemy się, że trzeba nam oślepnąć, by faktycznie zobaczyć, odrzucić ziemskie myślenie, wzbić się ponad podziałami, szczególnie jeśli idzie o los drugiego człowieka, którego droga, czasem tylko przez chwilę, jest równoległa do naszej. Dochodzi tu też odwieczny ból narodu wybranego, „przez które przyszło Zbawienie” (J 4:22,26) oraz tego, do czego ten ból, przedzierzgnięty w zacietrzewienie, doprowadził. Chrystus Zmartwychwstaje w katolicyzmie, by „oświetlić drogę owcom zaginionym z domu Izraela” (Mt 15:24), wypełniając równocześnie Mojżeszowe Prawo, bo „teraz zaś Prawo straciło moc nad nami, gdy umarliśmy temu, co trzymało nas w jarzmie, tak, że możemy pełnić służbę w nowym duchu, a nie według przestarzałej litery” (Rz 7:6). Jest to równocześnie bardzo biblijne opowiadanie, toteż spaja się w jedno faktyczny czas akcji, a ten, który wyrzuca nas do początku; pod chrystusowy krzyż na Golgocie.

Poprzez „Katedrę”, najbardziej biograficzne opowiadanie, Gertrud mówi nam o wchodzeniu głębiej, o przechodzeniu z surowego i prostego protestantyzmu do transcendencji katolicyzmu, co widać w stylu prowadzenia tej historii, tak różnej od innych tekstów. Chowa się pod postacią kilkuletniej dziewczynki, która traci matkę, szukając w nowej sytuacji tego, co bezpieczne, znajome i dające jej poczucie przynależności. Realia, które są tutaj opisane nie są dla nas – Polaków i katolików z dziada pradziada – zrozumiałe na tyle, byśmy mogli czuć się w nich komfortowo. Zwrócić jednak należy uwagę, co to opowiadanie znaczyło dla samej pisarki, która mając dopiero 50lat przeszła z protestantyzmu na katolicyzm, a na co dzień widziała to, do czego prowadzi ten podział, zapoczątkowany przed kilkoma wiekami. Swój początek bierze on bowiem, podobnie jak w protestanckiej Anglii, od schyłku czasów średniowiecznych, a dokładnie w przypadku Niemiec od Marcina Lutra i jego 95tez z 1517r., kwestionujących nauczanie Kościoła Katolickiego. Dalej rozwija się w stopniowe prześladowanie kościoła katolickiego do jego apogeum, które miało miejsce za czasów Hitlera. Naziści starali się dyskryminować, a w późniejszym czasie prześladować przedstawicieli Kościoła Katolickiego i to właśnie Kościół uczynili jednym z programowych wrogów ideologicznych. Warto odnotować, że Gertrud dokonała konwersji w 1926r., czyli na trzynaście lat przed wybuchem II wojny światowej.

W „Ostatnim spotkaniu”, stanowiącym równocześnie ostatnie opowiadanie w zbiorze, osobiście mi najbliższe, autorka ponownie dokonuje przejścia pomiędzy podziałem między sacrum a profanum, wtłaczając pozorne różnice w dwie kompletnie przeciwstawne na pierwszy rzut oka bohaterki – cichej zakonnicy oraz niepokornej metresy. Ich grzechy wydają się jednak nie schodzić sprzed ich oblicza, a różnica uwidacznia się wyłącznie w sposobie radzenia sobie z własną marnością w zestawieniu z nieskończonym Bożym miłosierdziem. Opowiadanie to, choć umieszczone w czasach ludwikowskiej Francji, bardzo przypomina mi sytuację, o której czytałam we wspomnieniach wojennych Karoliny Lanckorońskiej. Podczas pracy w szpitalu poznała człowieka chorego na serce, którego czekała śmierć, tłumaczył on jednak potrzebę bliskości z drugim człowiekiem poprzez wspólne niesienie jego bólu i wyroku, który nałożyła choroba. To właśnie o tym jest to opowiadanie. „Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe” (Ga 6:2), bo jarzmo Pańskie jest słodkie, tym mocniej jeśli współdzielone z bratem w biedzie. „…nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (Ga 6:14), mogłaby wyszeptać w parlatorium młoda zakonnica panna de La Valliere wobec markizy de Montespan.

Wieńcząc ten wywód, mam wrażenie, że choć na pierwszy rzut oka ów zbiór opowiadań nie stał się moim ulubionym, to przy dogłębniejszej analizie, do której mnie zmusił, doceniam każdy z tekstów na różny sposób. Niewątpliwie jednak Gertrud von LeFort, obok Sigrid Undset i J.R.R.Tolkiena, stanowi bastion dla mojej czytelniczej wrażliwości i duchowości.
_
Magda Urban (IG/FB @magda.notonlyreads)

Jeśli chcemy uzyskać pełniejszy obraz życia Gertrud von LeFort, jej osobowości, a ostatecznie jej bogatej twórczości, musimy – parafrazując słowa z pewnej duchowej biografii, dotyczącej innego autora-konwertyty – „zwrócić uwagę na to, co jej wiara znaczyła dla niej: nie na to, co znaczy dla nas (czy to w sensie negatywnym, czy pozytywnym), ani na to, co chcielibyśmy lub...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

"Kiedy siedziała już naprzeciw niego w małej łodzi, tuż nad wodą, bardzo blisko głębokiego, przejrzystego, wszechwiedzącego morza, wydało jej się nagle, że Budoc rozpoczyna z nią w ciemności jakąś tajemniczą rozmowę - nie głosem swoich ust, lecz głosem swojej krwi; tej pradawnej krwi celtyckiej, która płynęła w żyłach ich obojga, głęboka jak piękne źródła ich ojczyzny, ciemna jak lasy czarodzieja Merlina i dzika jak spienione, skaliste wybrzeża, gdzie bogini śmierci szepcze umierającym żeglarzom do ucha kołysankę ich matek" / Gertrud von LeFort "Sąd morza"

W opowiadaniu "Sąd morza" (pierwszym ze zbioru o tym samym tytule) stykają się w sposób bardzo subtelny różne wątki i motywy, które skłaniają do rozmyślań nad wolną wolą a predestyancją; tu życie małego dziecka złożone zostaje w ręce młodziutkiej celtyckiej kobiety, której los wydaje się zmierzać do konkretnego, z góry zaplanowanego przez większą siłę końca. Najważniejsze w tym opowiadaniu staje się zatem to, jak wykorzystać czas, który jest odgórnie dany zanim pochłoną człowieka fale ostateczności. Pojawia się tu również motyw nie mniej ważny, a jakże częsty w prozie Gertrud von LeFort, czyli - matka i macierzyństwo, zakorzenione w kobiecie niezależnie od powołania. To właśnie tutaj, w młodziutkiej Annie de Vitre rodzą się uczucia, które dominują i podbijają jej decyzję. To właśnie tutaj, w cywilizacji śmierci, porusza sumienia i uosabia Najmiłosierniejszego, bo nie może nieść śmierci ta, która daje życie. Na szczególną uwagę zasługuje również kreacja świata przedstawionego; pierwotność zamknięta w kręgu żywiołów. Autorka przyzwyczaiła nas, iż w swojej prozie ukazuje sylwetki świetnie skrojonych postaci, które podejmują ważkie decyzje, w konkretnym momencie w historii, lecz podczas poznawania "Sądu Morza" dzieje się tak, iż okoliczności wciągają nas bez reszty, wręcz czujemy słony smak morza na języku. Jak dotąd u le Fort nie doświadczyłam takiej siły w warstwie opisowej. Literacko to opowiadanie stoi na najwyższym poziomie.

"Ty ujarzmiłeś morze swą potęgą, skruszyłeś głowy smoków na morzu. Ty zmiażdżyłeś łby Lewiatana, wydałeś go na żer potworom morskim" (Ps 74,13-14)

Odbiór drugiego w zbiorze opowiadania pt. "Consolata", przyćmiła mi celtycka nuta kołysanki, wydobywająca się z pokładu "Sądu morza", choć bez wątpienia jest to bardzo dobre, surowe opowiadanie. Nacisk w "Consolacie" położony jest na warstwę ukłonu bezsilnej ludzkiej kondycji wobec mocy miłosierdzia; uzbrojony w karykaturę człowieczeństwa Goliat pychy wobec Bożej procy miłości. "Ty idziesz na mnie z mieczem, dzidą i zakrzywionym nożem, ja zaś idę na ciebie w imię Pana Zastępów..." (1 Sm 45,17). Każdy z głównych bohaterów to okręt, którego żagiel napędza inna wartość. Ostatecznie jednak każdy z nich grzęźnie na mieliźnie Bożej łaski lub rozbija się o Jego miłosierdzie.

"Zdumiony, uświadomił sobie, że przekroczył granicę oddzielającą go od całego dotychczasowego świata, i że ten świat bezpowrotnie znika mu z oczu jak wystrojony okręt tonący w głębinach" / Gertrud von LeFort "Wieża Stałości" w "Sąd morza"

Po zapoznaniu się z trzecim opowiadaniem pt. "Wieża Stałości" możemy z powodzeniem ukuć wniosek, że całość zbioru opiera się na jednym, boskim przymiocie jakim jest MIŁOSIERDZIE, które Jedyny ma dla nas i dla całego świata (dzięki Bogu!). Niewątpliwie opowieść snuta w tym opowiadaniu, kolejny już raz udowadnia, że proza le Fort rezonuje z duchową głębią, bezlitosną analizą ludzkiej duszy i chrześcijańską intuicją. Świat przedstawiony w "Wieży Stałości" wydaje się znajomy; są to bowiem czasy ludwikowskiej Francji, a bohaterowie powiązani są z tymi, którzy już pojawili się w innym tekście le Fort pt. "Ostatnie spotkanie" (zbiór "Córka Jeftego"). Fakt ten przydaje "Wieży Stałości" dodatkowego, głębszego znaczenia. Autorka po raz wtóry snuje opowieść o boskim pryzmacie łaski, który przechodzi przez katolickie dłonie i usta - w tym przypadku - wobec uwięzionych heretyczek. I wydaje się ono bardziej symboliczne, znamienne, chrześcijańsko prawdziwe, niż to, które powinno łączyć bohaterów "jednej wiary". Choć określenie to u le Fort wydaje się znaczyć o wiele więcej. W opowiadaniu "Wieża Stałości" ci, przed którymi powinny kroczyć łaska i wierność, to ci oszukujący się w swej marności i zbytku. A "lepsze jest dobre imię niż wonne olejki, a dzień śmierci niż dzień urodzenia. Lepiej jest iść do domu żałoby, niż iść do domu wesela, bo w tamtym jest koniec każdego człowieka, i człowiek żyjący bierze to sobie do serca" (Koh 7, 1-2). Jakże subtelne dźwięki wydają struny, które uderza boska ręka, by wybrzmieć w odpowiednich uszach. I choć czasem akordy wydają się zbyt szalone, by pojąć ich sens, to dopiero całość melodii może potwierdzić, czy ofiara bohatera opowiadania księcia de Beauvau, może stanowić pieśń rozsądku, czy bałamucenie szaleńca.

"Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych" (Łk 12, 7)
_

Po więcej opinii zapraszam:
IG/FB @magda.notonlyreads

"Kiedy siedziała już naprzeciw niego w małej łodzi, tuż nad wodą, bardzo blisko głębokiego, przejrzystego, wszechwiedzącego morza, wydało jej się nagle, że Budoc rozpoczyna z nią w ciemności jakąś tajemniczą rozmowę - nie głosem swoich ust, lecz głosem swojej krwi; tej pradawnej krwi celtyckiej, która płynęła w żyłach ich obojga, głęboka jak piękne źródła ich ojczyzny,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika magda_notonlyreads

z ostatnich 3 m-cy
magda_notonlyreads
2026-03-02 22:39:54
magda_notonlyreads i PointyEared są teraz znajomymi
2026-03-02 22:39:54
magda_notonlyreads i PointyEared są teraz znajomymi
magda_notonlyreads
2026-03-02 21:12:23
2026-03-02 21:12:23
Dzieci ziemi i nieba Guy Gavriel Kay
Średnia ocena:
7.2 / 10
120 ocen
magda_notonlyreads
2026-03-02 21:11:19
magda_notonlyreads dodał książkę Dawno temu blask na półkę Chcę przeczytać
2026-03-02 21:11:19
magda_notonlyreads dodał książkę Dawno temu blask na półkę Chcę przeczytać
Dawno temu blask Guy Gavriel Kay
Średnia ocena:
7.2 / 10
71 ocen
magda_notonlyreads
2026-03-02 14:11:04
magda_notonlyreads ocenił książkę Paddington w zoo na
10 / 10
2026-03-02 14:11:04
magda_notonlyreads ocenił książkę Paddington w zoo na
10 / 10
Paddington w zoo R. W. Alley (ilustrator)Michael Bond
Cykl: Paddington (tom 6)
Średnia ocena:
8.7 / 10
15 ocen
magda_notonlyreads
2026-02-27 15:02:43
magda_notonlyreads i Kacper są teraz znajomymi
2026-02-27 15:02:43
magda_notonlyreads i Kacper są teraz znajomymi
2026-02-17 21:18:52
magda_notonlyreads bierze udział: "Wyzwanie na czytanie 2026"
29 %
Przeczytane 15 z 52 książek
magda_notonlyreads
2026-02-13 14:47:43
magda_notonlyreads ocenił książkę Pani Marta Oulie na
8 / 10
2026-02-13 14:47:43
magda_notonlyreads ocenił książkę Pani Marta Oulie na
8 / 10
Pani Marta Oulie Sigrid Undset
Średnia ocena:
6.9 / 10
16 ocen
magda_notonlyreads
2026-02-10 23:34:35
magda_notonlyreads ocenił książkę Naznaczony na
8 / 10
2026-02-10 23:34:35
magda_notonlyreads ocenił książkę Naznaczony na
8 / 10
Naznaczony Robert Galbraith
Cykl: Cormoran Strike (tom 8)
Średnia ocena:
7.7 / 10
1147 ocen

ulubieni autorzy [5]

J.R.R. Tolkien
Ocena książek:
8,1 / 10
103 książki
7 cykli
9113 fanów
Daphne du Maurier
Ocena książek:
6,9 / 10
34 książki
1 cykl
353 fanów
Sigrid Undset
Ocena książek:
7,5 / 10
25 książek
2 cykle
82 fanów

Ulubione

J.R.R. Tolkien Hobbit, czyli tam i z powrotem Zobacz więcej
J.R.R. Tolkien Władca Pierścieni Zobacz więcej
J.R.R. Tolkien Władca Pierścieni Zobacz więcej
J.R.R. Tolkien Drużyna Pierścienia Zobacz więcej
J.R.R. Tolkien Drużyna Pierścienia Zobacz więcej
Kazuo Ishiguro Nie opuszczaj mnie Zobacz więcej
Kristina Sabaliauskaitė Silva Rerum Zobacz więcej
Gill Paul Sekret Tatiany Zobacz więcej
Karen Blixen Pożegnanie z Afryką Zobacz więcej

Dodane przez użytkownika

Mariana Leky Sen o okapi Zobacz więcej
Abby Johnson Ściany będą wołać Zobacz więcej
Karen Blixen Pożegnanie z Afryką Zobacz więcej
Mariana Leky Sen o okapi Zobacz więcej
Lars Mytting Siostrzane Dzwony Zobacz więcej
Henry Rider Haggard Ona Zobacz więcej
Henry Rider Haggard Ona Zobacz więcej
Abby Johnson Ściany będą wołać Zobacz więcej
Julie Orringer Portfolio ocalonych artystów Zobacz więcej

statystyki

W sumie
przeczytano
646
książek
Średnio w roku
przeczytane
46
książek
Opinie były
pomocne
840
razy
W sumie
wystawione
762
oceny ze średnią 7,5

Spędzone
na czytaniu
3 985
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
50
minut
W sumie
dodane
13
cytatów
W sumie
dodane
19
książek [+ Dodaj]