Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Q: Jesteście bardziej typem osoby, która planuje wszystko co do minuty czy kimś, kto woli dać się porwać chwili i robi wszystko na spontanie? (nazwijcie mnie nudziarą, ale ja to raczej ten pierwszy typ XD)

Nic mnie tak nie odpręża podczas sesji jak komedia romantyczna. Przysięgam - no nie ma lepszego lekarstwa na stresy jak rozmyślanie o kolejnej historii miłosnej jakichś zajefajnych bohaterów. Może dlatego sięgnęłam po "Plan na miłość" właśnie teraz, kiedy przygotowywałam się do egzaminu ze statystyki.

Well...

Ani tu zbytnio komedii ani romansu. Ale od początku.

Klara ma dość swojej pracy (co jest trochę zrozumiałe). Ma też dość swojej rodziny (co jest jeszcze bardziej zrozumiałe), ale kiedy dowiaduje się o chorobie taty, musi przejąć po nim biznes. Z kolei Alex walczy z depresją po tym, jak jego brat zginął w wypadku i usiłuje znaleźć jakąś pracę, by stanąć na nogi. Zgadnijcie co?
No oczywiście, że znajduje pracę w firmie rodzinnej Klary.

Choć byłam pozytywnie nastawiona, ostatecznie stwierdzam, że się zawiodłam. Książka jest bardzo długa jak na ilość akcji w niej zawartej. Sposób pisania nie jest dynamiczny ani wciągający. Właściwie to sprawia, że chce się ziewać. Mamy masę dialogów, które nic nie wznoszą do fabuły i zostawiają nas tylko z pytaniem - ale po co?

Nie jestem mega fanką tego romansu. Widzę w nim zarówno plusy jak i minusy. Z plusów: jest to urocza relacja dwóch osób, które mega się o siebie martwią i troszczą (Alex, który bardzo przejmuje się chorobą Klary i chce ją zrozumieć). Z drugiej; mam tu motyw, którego bardzo nie lubię. Kojarzycie ten trope, kiedy ona nosi pierścionek, on myśli, że ona jest zaręczona, więc nie chce się angażować, ale okazuje się, że to pamiątka po babci, nie mająca nic wspólnego z zaręczynami tyle, że on tego nie wie bo bohaterowie ze sobą nie rozmawiają? XD Nie mówię, że tu jest taki wątek, ale coś podobnego.
Takie niedogadanie się.

I hate it.

"Komedia pomyłek" to została raczej popełniona, kiedy ktoś stwierdził, że dobrym pomysłem będzie zareklamowanie tej pozycji jako czegoś co może czytelnika śmieszyć. Tymczasem w fabule same trudne tematy jak depresja, cukrzyca, wypadek, rak. Wow, śmiechłam.

Trudno mi się ocenia te książkę. Głównie dlatego, że tak bardzo odstaje od tego, czego się spodziewałam. I guess - musicie się przekonać sami.

Julka
Współpraca reklamowa - wydawnictwo Albatros

Q: Jesteście bardziej typem osoby, która planuje wszystko co do minuty czy kimś, kto woli dać się porwać chwili i robi wszystko na spontanie? (nazwijcie mnie nudziarą, ale ja to raczej ten pierwszy typ XD)

Nic mnie tak nie odpręża podczas sesji jak komedia romantyczna. Przysięgam - no nie ma lepszego lekarstwa na stresy jak rozmyślanie o kolejnej historii miłosnej jakichś...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Cassie pracuje jako kelnerka w restauracji. Podczas swojej roboty ma tendencję do analizowania ludzi - domyśla się co lubią, jedzą, jaką mają rodzinę, jakie problemy. Cassie jest profilerem. Idzie jej tak zajebiście, że w końcu zwraca na siebie uwagę 🫢

FBI proponuje jej dołączenie do specjalnego programu, w którym młodzi utalentowani mają rozwiązywać sprawy z przeszłości. Cassie szybko zapoznaje się z pozostałymi dzieciakami, aby zabrać się do pracy. Ku zaskoczeniu wszystkich, w okolicy grasuje seryjny morderca i najwyraźniej Cassie ma z nim coś wspólnego...

To nie jest moja pierwsza książka tej autorki. Zapoznałam się już z jej serią „The Inheritance Games” i stwierdzam że Barnes lubi trójkąty 🙃 Poza tym, mój punkt widzenia specjalnie się nie zmienił. Podoba mi się sam pomysł i koncept. Fabuła ma sporo akcji i (dla mnie) zaskakujące zakończenie. Rozdziały z perspektywy „Ty” również są klimatyczne ❤️‍🔥❤️‍🔥

Jednak w tym wszystkim zabrakło mi emocji. Wiem, że Barnes ma dla mnie zbyt płaski styl pisania. Jej opisy ograniczają się do krótkich zdań, w których nie wchodzimy zbytnio w uczucia bohaterów. Wielka szkoda bo jest to książka bazująca na jakiejś tam wiedzy z psychologii. Takie zagłębianie się w umysł bohaterki jest obowiązkowe.

Uważam, że książka świetna, aby się wyluzować. Mnie totalnie odblokowała i zachęciła do 2 tomu.

Julka 🌸

Cassie pracuje jako kelnerka w restauracji. Podczas swojej roboty ma tendencję do analizowania ludzi - domyśla się co lubią, jedzą, jaką mają rodzinę, jakie problemy. Cassie jest profilerem. Idzie jej tak zajebiście, że w końcu zwraca na siebie uwagę 🫢

FBI proponuje jej dołączenie do specjalnego programu, w którym młodzi utalentowani mają rozwiązywać sprawy z przeszłości....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Nie ma to jak pochłonąć jakąś pozycję w zaledwie jeden wieczór.
No dobra, może dwa.

Skorzystałam z ostatniego tchnienia mojego pakietu Legimi i ściągnęłam sobie całe dwa tomy Naturalsów, jakie były tam dostępne. I bardzo dobrze, że zrzuciłam wszystko od razu na czytnik bo - o mój Boże - nie dałabym rady czekać.

Barnes po raz kolejny zabiera nas w mroczny świat zbrodni i psychologicznych zagadek. Książka kontynuuje historię grupy młodych ludzi posiadających nadzwyczajne zdolności dedukcyjne, które wykorzystują, by rozwiązywać zbrodnie. Tym razem poznajemy nieco bliżej Deana, jego backstory związane z ojcem oraz (po części) usiłujemy wejść w jego mózg. Ale tylko po części. W końcu - Dean nie lubi, kiedy używa się jego własnych technik przeciw niemu.

Barnes po raz kolejny pokazuje wyjątkowo kreatywny sposób budowania napięcia i tworzenia psychologicznych portretów postaci. Książka wciąga dzięki ciekawie skonstruowanej intrydze i zaskakującym zwrotom akcji. Przyznam jednak, że czasami przekręcałam oczami. Dar Cassie odnośnie profilowania zdaje się być dla mnie czasami magią rodem z książki fantasy niż wyższym ilorazem inteligencji, a chyba nie o to chodziło ;)

Wątek romantyczny? Mógłby być lepszy. Wątek relacji pomiędzy postaciami? Tak, zmieniłabym coś. Właśnie dlatego książka dalej pozostawia niedosyt. Za mało w tym wszystkim więzi, za mało przemyśleń bohaterki, za mało "wchodzenia w umysł" i trochę takiego zadbania o przyjaźnie naszych bohaterów. A szkoda. Uważam, że z takim wątkiem jak found family można by się tu zabawić.

Dla mnie świetna książka na oderwanie od rzeczywistości. Dla fanów kryminałów z elementami psychologicznymi oraz dla tych, którzy kochają nieco mrocznego klimatu i young adult - polecam.

SŁYSZAŁAM, ŻE PONOĆ JEST SERIAL. ALBO FILM. TO CHYBA CZAS NADROBIĆ, CO?

Julka

Nie ma to jak pochłonąć jakąś pozycję w zaledwie jeden wieczór.
No dobra, może dwa.

Skorzystałam z ostatniego tchnienia mojego pakietu Legimi i ściągnęłam sobie całe dwa tomy Naturalsów, jakie były tam dostępne. I bardzo dobrze, że zrzuciłam wszystko od razu na czytnik bo - o mój Boże - nie dałabym rady czekać.

Barnes po raz kolejny zabiera nas w mroczny świat zbrodni...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nastał ten czas - wreszcie mogę napisać coś o Quicksilverze. Myślałam, że to nigdy nie nastąpi XD

Muszę przyznać, że ta książka znalazła się na mojej liście TBR po tym, ile rzeczy się o niej słyszało. Była wszędzie. Po lekturze stwierdzam, że popularność powoli zaczynam traktować jako książkowy red flag 🚩

Quicksilver jest napisany z dbałością o warsztat i szczegóły, a jednak w tym wszystkim zabrakło... akcji. Pierwsze kilka rozdziałów dla mnie to dylemat - odłożyć i przeczytać coś innego czy dać jeszcze szansę? Opisom przydałaby się dynamika, która tutaj siada totalnie.

Saeris dawała mi vibe bohaterek Sary J Maas, przynajmniej przez pierwsze strony. Później pojawia się nasz Love Interest, z którym mam dziwną relację. Najpierw jest bucem, a potem jest Rhysandem. To sprawia, że nie jestem fanką wątku romantycznego - po prostu czytałam to już.

Plusem jest akcja, która przyspiesza na koniec książki. Można dobrze się bawić, kiedy przebrnie się przez pierwsze nudy.

Quicksilver to znowu powtarzanie tych samych schematów. To romantasy, które nie daje nic nowego. Czy warto przeczytać? Może, jeśli ktoś zaczyna dopiero raczkować w tym gatunku - jest to spoko pomysł. Ale ja kocham romantasy i znam je od podszewki. Niestety mam większe wymagania.

Nastał ten czas - wreszcie mogę napisać coś o Quicksilverze. Myślałam, że to nigdy nie nastąpi XD

Muszę przyznać, że ta książka znalazła się na mojej liście TBR po tym, ile rzeczy się o niej słyszało. Była wszędzie. Po lekturze stwierdzam, że popularność powoli zaczynam traktować jako książkowy red flag 🚩

Quicksilver jest napisany z dbałością o warsztat i szczegóły, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Na start powiem: BIEDNY OGÓREK.

Patrząc na okładkę, spodziewałam się miłego romansu z hokejem w tle. “Przyjaciel brata” to nie jest mój ulubiony motyw, ale pomyślałam, że dam szansę.

O Boże…

Tytuł jest bardzo adekwatny - TO SERIO JEST TERROR.

☠️☠️☠️

Nie skupiłam się na fabule przez to jak to jest napisane, ale postaram się ją zarysować. Rix jest zmuszona opuścić swoje mieszkanie przez ludzi, którzy cały czas uprawiają tam seks i przeprowadza się do swojego brata (który ma trzy miliony obserwujących bo jest słynnym hokeistą). Z tym bratem mieszka Tristan ✨️ ️STILES ✨️ który dokuczał Rix w dzieciństwie, a na 100 stronie idzie z nią do łóżka.

No więc…

Książka jest napisana tak wulgarnie, że nie da się jej czytać. Przekleństwa są przecinkami, a poziom konwersacji sięga dna. Bohaterowie są absolutnie nie do polubienia, ale czytelnik nie potrafi nawet wczuć się w historię bo jedyne na co zwracamy uwagę to denne opisy sikania (tak, mamy kilka scen z wizyty w łazience) oraz różne obrzydliwe rzeczy, których nawet nie będę wymieniać.

Sceny łóżkowe to jakiś koszmar. Ilość cringu szokuje nawet najbardziej doświadczonych czytelników (tzn. mnie). Sek$ jest tu co kilka stron, a sposób jego przedstawienia OBRZYDLIWY. Przysięgam, że po raz pierwszy zachciało mi się rzygać na scenach erotycznych (ogórek welcome). Jaki był tego cel? Zszokować mnie? Oj udało się i to aż za bardzo...

Znalazłam jeden plus: książka jest napisana poprawną polszczyzną (XD)

Poza tym - żałuję. Z całego serca.

I płaczę. Jako czytelniczka i jako pisarka.

Książka ta jest odpowiednikiem młodej ambitnej aktorki która, chcąc iść na skróty, zaczęła występować w pornolach.

Współpraca reklamowa @wydawnictwopapieroweserca

Julka

Na start powiem: BIEDNY OGÓREK.

Patrząc na okładkę, spodziewałam się miłego romansu z hokejem w tle. “Przyjaciel brata” to nie jest mój ulubiony motyw, ale pomyślałam, że dam szansę.

O Boże…

Tytuł jest bardzo adekwatny - TO SERIO JEST TERROR.

☠️☠️☠️

Nie skupiłam się na fabule przez to jak to jest napisane, ale postaram się ją zarysować. Rix jest zmuszona opuścić...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Q: Czy myślicie czasami o śmierci? ☠️

Lucy myśli o niej cały czas. Przy okazji, bardzo często lunatykuje i budzi się na środku ciemnych i mrocznych cmentarzy. Jest człowiekiem z otwartym umysłem i ambicjami, któremu niestety przyszło żyć w czasach, gdzie kobiety traktowano jako narzędzie do produkowania dzieci. Ku zaskoczeniu i fascynacji naszej bohaterki, poznaje ona w swoich snach tajemniczego mężczyznę, który natychmiast przykuwa jej uwagę.

Książka jest napisana pięknie. Ten warsztat to coś cudownego - jest klimatyczny, płynny, niezwykle artystyczny i stworzony ze smakiem. 11/10. Czytając to czułam się, jakbym jadła kawałek pysznego ciasta. Fabuła mnie wciągnęła i od początku czułam się zaangażowana w historię.

Niestety muszę przyznać jedno.

NIENAWIDZĘ LUCY.

Tak, dobrze czytacie. NIENAWIDZĘ JEJ. I najlepsze jest to, że nie cierpię jej z powodów, które inni również wymieniają - ale przy okazji tłumaczenia jak bardzo ją kochają.

Nie rozumiem tej postaci. Nie potrafię ogarnąć ani jej sposobu myślenia, ani jej spojrzenia na świat i nie - nie mówię tutaj o wątku kobiety, która urodziła się w takich czasach. Mówię tu bardziej o jej zainteresowaniu cmentarzami, klifami i śmiercią. Z jej monologu do Arthura nie zrozumiałam właściwie nic. Właściwie to mnie wkurzył.

“Głupia, próżna, zapatrzona w siebie dziewczyna “ - tak opisuje ją Vlad. I właściwie to totalnie się z nim zgadzam. On jest dla mnie głosem rozsądku przez połowę tej książki. Lucy traktuje mężczyzn przedmiotowo; bawi się nimi, a później płacze bo ‘’nie chciała ich przecież zranić”. Brzydzę się nią już na etapie pierwszych kilku rozdziałów, w których podrywa trzech gości na raz bez jakiegokolwiek przemyślenia. Ale co ja mogę poradzić na swoje odczucia? Generalnie nie przepadam za bohaterami, którzy traktują innych jakby byli nic nie warci. Kolejna rzecz: Lucy nie ma kompletnie rozumu. Podejmuje decyzję, wiedząc o temacie tyle, ile ja wiem o statystyce - czyli niewiele. Kilka stron później znowu płacze, ale tym razem mówi “oh, boże, jak ja mogłam, oh jak mnie boli, oh umieram”. Czy to jest irytujące? Strasznie. No i już ostatni powód: Lucy zdradza mężczyznę, z którym się związała, ale i tak usiłuje nas przekonać, że go kocha. Hmm… ciekawy rodzaj miłości. Nie polecam.

Lucy jest jedyną i największą wadą tej książki. Jest odrzucająca. Jej zachowanie sprawiało, że wychodziłam z siebie, a wielka szkoda bo całość wykonana jest perfekcyjnie. Wszystko - co do słowa - to przemyślana akcja autora, napisana z tak niesamowitym stylem, że ja naprawdę nie mogę przestać podziwiać.

Wycięłabym tylko główną bohaterkę i przy okazji niektóre sceny Vlada, bo ich kłótnie i przepychanki doprowadzały mnie do szału.

Zdaję sobie sprawę, że Lucy to najwyraźniej postać mogąca wywołać w czytelniku wiele emocji… Ja nie żałuję, że przeczytałam te książkę i myślę, że Wy również nie będziecie żałować.
Polecam chociażby dla warsztatu.
No i oczywiście dla wydania. Ta powieść jest piękna.

Współpraca reklamowa @wydawnictwonowestrony

Julka

Q: Czy myślicie czasami o śmierci? ☠️

Lucy myśli o niej cały czas. Przy okazji, bardzo często lunatykuje i budzi się na środku ciemnych i mrocznych cmentarzy. Jest człowiekiem z otwartym umysłem i ambicjami, któremu niestety przyszło żyć w czasach, gdzie kobiety traktowano jako narzędzie do produkowania dzieci. Ku zaskoczeniu i fascynacji naszej bohaterki, poznaje ona w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Q: Kto z Was oglądał Uciekającą Pannę Młodą z Julią Roberts? Podobał Wam się ten film? To pierwsza produkcja, która przychodzi do głowy, gdy myśli się o “Zaśnieżonych”.

Megan zostawiła złotego chłopca Izaaca przed ołtarzem i uciekła do dużego miasta, aby być niezależna (w tym miejscu proszę o oklaski). Kilka lat później dziewczyna otrzymuje zaproszenie na święta od swojej rodziny, co nieco ją stresuje, gdyż - jak łatwo się domyślić - nie była w rodzinnej wiosce od dnia swojego niedoszłego ślubu. Na całe szczęście, przez totalny przypadek, wpada na Christiana (nie, nie tego Greya).

Christian również ma problem ze świętami. Mianowicie: nienawidzi być wypytywanym o to “kiedy się ożenisz?” albo “masz już kogoś?”. Męczące. Nic zatem dziwnego, że proponuje Megan układ - przyjadą razem, powiedzą wszystkim, że się umawiają i dzięki temu oboje na tym zyskają.

Jak pewnie wiecie po komediach romantycznych - plan Christiana jest idealny, ale nie do końca.

Naprawdę przyjemnie czytało mi się “Zaśnieżonych”. To taka luźna i sympatyczna historia na święta. Kiedy patrzysz na okładkę, wiesz, że możesz spodziewać się: romantyzmu, klimatu zimy, głupiutkich historii i miłych bohaterów.

Dokładnie to dostajesz.

Nie mniej, nie więcej.

Dziwią mnie osoby, które sięgając po coś takiego twierdzą, że to “nic wybitnego, 2/10”. A czego można się spodziewać po takiej okładce? XD
Serio, sięgacie po ROMANS Z GWIAZDKĄ W TLE.
Proszę, nie spodziewajcie się Szekspira.

Zjadłam fabułę w kilka przyjemnych wieczorów. Bohaterowie są milutcy, nawet całkiem dobrze zbudowani. Uważam, że historia nadaje się dla każdego, kto chce się nieco oderwać i rozluźnić. A może “Zaśnieżeni” odblokują kogoś czytelniczo?

Kto wie?
Wszystko możliwe

Q: Kto z Was oglądał Uciekającą Pannę Młodą z Julią Roberts? Podobał Wam się ten film? To pierwsza produkcja, która przychodzi do głowy, gdy myśli się o “Zaśnieżonych”.

Megan zostawiła złotego chłopca Izaaca przed ołtarzem i uciekła do dużego miasta, aby być niezależna (w tym miejscu proszę o oklaski). Kilka lat później dziewczyna otrzymuje zaproszenie na święta od swojej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Na wszystkie krągłości Bianci, wreszcie mogę zabrać się za recenzję tej książki!

Dziękuję @wydawnictwopapieroweserca za wysłanie mi egzemplarza.

Oto historia Bianci, która właśnie obroniła swój doktorat. Stwierdzając, że należy to jakoś uczcić, ogłasza imprezę dla najbliższych, na którą... nikt nie przychodzi. Okazuje się bowiem, że dla znajomych Bianci nie jest to dostatecznie ważny powód, aby świętować. Nie tylko ona jest zła na taki obrót wydarzeń. Jej kolega z roku, Xavier, jedyny, który się zjawił, podaje jej ramię, aby mogła się wypłakać i przy okazji proponuje jej... ślub. Oboje się zaręczają, aby znajomi Bianci mogli pożałować, że nie przyszli.

Tu pojawia się moje pierwsze pytanie. Czy impreza - a raczej jej brak - to dobry powód, aby ogłaszać zaręczyny? Odpowiedzcie sobie sami🤪

Podoba mi się ten naukowy klimat w książce. Nazwijcie mnie feministką, ale lubię kiedy kobiety zdobywają dyplomy i tytuły. Po prostu miło się o tym czyta. Miło też czyta się romans, który z początku daje vibe typu “nie miłość jest najważniejsza, lecz osiągnięcia”.
Bianca jest bardzo fajną postacią. Dobrze się z nią spędza czas. Co innego należy powiedzieć o Xavierze, który jest bardzo niezdecydowany całą książkę. Dodajmy też, że powinien przestać tyle razy podkreślać, że Bianca ma krągłości.

Na minus jest tutaj narracja 3 osobowa, kompletnie nie pasująca do fabuły. Żałuję, że autorka nie pokusiła się o jakieś pov.
Nie wynudziłam się jednak, całkiem dobrze bawiłam i oderwałam od rzeczywistości.

Książka do przeczytania niemalże na raz.
Takie 6.5/10

Na wszystkie krągłości Bianci, wreszcie mogę zabrać się za recenzję tej książki!

Dziękuję @wydawnictwopapieroweserca za wysłanie mi egzemplarza.

Oto historia Bianci, która właśnie obroniła swój doktorat. Stwierdzając, że należy to jakoś uczcić, ogłasza imprezę dla najbliższych, na którą... nikt nie przychodzi. Okazuje się bowiem, że dla znajomych Bianci nie jest to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Otwórzcie tę pięknie wydaną książkę, a poznacie Livię Young - dziewczynę, która nie widzi od urodzenia. Jej niepełnosprawność nie przeszkadza jej jednak w tym, aby podziwiać sztukę, więc Livia chodzi często na wystawy i przebywa wśród obrazów. Pewnego dnia, zupełnie przypadkiem, spotyka Alexa, który - tak się składa - jest jednym z najbardziej obiecujących młodych artystów.

“Na zawsze, Young” to niezwykle romantyczna i urocza historia, przepełniona randkami, czułymi słówkami, troskami i dosłownie takim ‘’rozpływaniem się’’ jak masło. Poznajemy nieco przeszłość Livii oraz to z czym się musiała mierzyć jako dziecko. Podoba mi się sam pomysł na tę książkę; to, że bohaterką jest niewidoma kobieta, a zakochany w niej artysta jest uznawany za niezwykle atrakcyjnego fizycznie mężczyznę. Wreszcie mamy jakiś romans, gdzie nie sprzedaje się przemocy oraz toksycznych zachowań. Stawiamy na bezpieczną i zdrową relację dwójki zakochanych w sobie osób.

Z drugiej jednak strony, zawadza mi odrobinę ten perfekcyjny Alex. Dla mnie, chłopak jest kompletnie nierzeczywistym bohaterem. Przystojny i utalentowany, interesuje się dziewczyną, która (mimo wszystko) wydaje mi się przeciętna. Czy to źle? To już zależy czego szukacie. Chcecie, żeby bohaterzy zachowywali się realnie? A może przeciwnie i chcecie dać się ponieść fantazji, aby nie rozmyślać o prawdziwym świecie?
Ja wolę i trochę realizmu i trochę fantazji🤭

“Na zawsze Young” jest dobrze napisaną książką. Warsztat jest porządny i artystyczny, wpasowuje się stylem w temat. Ale dalej za mało się w tej książce dzieje. Akcja leży przez co niezwykle długo się tą pozycję czyta. A szkoda, bo pomysł fajny.

Otwórzcie tę pięknie wydaną książkę, a poznacie Livię Young - dziewczynę, która nie widzi od urodzenia. Jej niepełnosprawność nie przeszkadza jej jednak w tym, aby podziwiać sztukę, więc Livia chodzi często na wystawy i przebywa wśród obrazów. Pewnego dnia, zupełnie przypadkiem, spotyka Alexa, który - tak się składa - jest jednym z najbardziej obiecujących młodych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Miles, kochanie, gdzieś Ty był? ❤️‍🔥

Funny Story to kolejna książka, po którą sięgnęłam, by odpocząć od studiów, magisterki, świata i obowiązków. I o Boże, jak bardzo mi się to udało! 😱Przez chwilę zapomniałam, że inne życie istnieje! A wiecie, co jest najlepsze? Ta Story jest naprawdę Funny 😎

Poznajemy Daphne – bibliotekarkę, która na samym początku opowiada nam, jak spotkała miłość swojego życia, czytaj Petera🤢🤮 Takiego ‘’fajnego’’ gościa, co to miał ‘’najlepszą’’ przyjaciółkę Petrę, do której ‘’absolutnie” nic nie czuł. Niestety, szybko się okazuje, że przyjaciółka Petra jest dla niego kimś więcej, a Daphne idzie w odstawkę. Bibliotekarka nie ma co ze sobą zrobić, ani gdzie się podziać, więc łapie ostatnie koło ratunkowe: wprowadza się do Milesa, który – uwaga, werble – jest byłym Petry. Tym byłym, który (tak jak Daphne) poszedł w odstawkę 🙂

Uwielbiam sam pomysł na Funny Story. Geneza tej książki kładzie mnie na łopatki. Mamy dwójkę bohaterów, z którymi potrafimy niezwykle się zżyć bo doskonale ich rozumiemy. No bo kto nie wie, jak to jest być odrzuconym? Kto nie wie, jak to jest stracić bliską osobę i poczuć się zdradzonym? Każdy choć raz to przeżył. Ta historia jest zbitką niesamowicie realistycznych zachowań i postaw ludzkich, a charakter wielu postaci jest tutaj tak rzeczywisty, że aż boli. Wątek Petera i Petry jest nie dość, że satysfakcjonujący, to jeszcze tak życiowy, że hit. Do mnie osobiście przemawia także niesamowicie relacja Daphne z jej własnym ojcem; utożsamiam się ze wszystkim, co powiedział Miles oraz ze wszystkim, co czuje wewnętrznie Daphne.

Ta książka to odbicie życia; to pokazanie tego, jak zachowują się ludzie, jak aroganccy potrafią być i jak czasami możemy dostać po dupie. A jednak jest we Funny Story również iskierka humoru, nadziei i tego jak ‘’śmiesznie’’ potrafi ułożyć nam się los. To wiadomość, że nie przewidzimy wszystkiego bo przecież się nie da.

Poza tym, Miles jest za dobry na ten świat🤭

Może ta książka ma jakieś wady, ale mam je gdzieś.

Cmon, 100/10

Miles, kochanie, gdzieś Ty był? ❤️‍🔥

Funny Story to kolejna książka, po którą sięgnęłam, by odpocząć od studiów, magisterki, świata i obowiązków. I o Boże, jak bardzo mi się to udało! 😱Przez chwilę zapomniałam, że inne życie istnieje! A wiecie, co jest najlepsze? Ta Story jest naprawdę Funny 😎

Poznajemy Daphne – bibliotekarkę, która na samym początku opowiada nam, jak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Adamie, ty i to dyniowe latte nie macie przyszłości!

Ta książka powinna nazywać się "Nieprzyjazny i nieprzystępny"😂

Sięgając po "The Love Hypothesis" powinniście wiedzieć, że Adam Carlsen jest wykładowcą i doktorem na uczelni w Stanford. Powinniście też wiedzieć, że któregoś dnia został znienacka pocałowany przez jedną z doktorantek. Tą doktoranką jest Olive (jak oliwa), która bardzo, ale to bardzo chciała tym pocałunkiem wpłynąć na czyjąś relację. Po krótkiej wymianie zdań i zagrożeniu Olive, że Adam zgłosi ją do komisji za napaść, oboje obmyślają pewien plan... 😏

Love-hate, fake dating oraz trochę "Duma i Uprzedzenie" Vibe (tylko gdyby bohaterowie byli naukowcami). Uwielbiam to jak często w tej historii powtarza się, że Adam jest "nieprzyjazny i nieprzystępny". Niezwykle go polubiłam, zwłaszcza w końcowych rozdziałach. Jest jedną z lepszych postaci męskich, z jaką miałam do czynienia odkąd wkręciłam się w ten gatunek. Uroku książce dodają także ciągłe żarty z komedii romantycznych oraz fantastyczni przyjaciele Olive; pełni humoru, ciepła i sympatyczności. Będziecie mieli ochotę wyjść z nimi na drinka! 🍹

"The Love Hypothesis" wciąga od pierwszych stron. Pochłonęłam to równie szybko, co pochłaniam kolację, gdy jestem głodna (czytaj: bardzo szybko).

Dla mnie ta książka stoi obok "Love Theoretically". Oddaję jej swoje czytelnicze serce.

Wam polecam zrobić to samo!

Adamie, ty i to dyniowe latte nie macie przyszłości!

Ta książka powinna nazywać się "Nieprzyjazny i nieprzystępny"😂

Sięgając po "The Love Hypothesis" powinniście wiedzieć, że Adam Carlsen jest wykładowcą i doktorem na uczelni w Stanford. Powinniście też wiedzieć, że któregoś dnia został znienacka pocałowany przez jedną z doktorantek. Tą doktoranką jest Olive (jak oliwa),...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Amanda z „Aldehydu” ma wiele problemów, ale jeden szczególnie wydaje się ją nękać. Do jej klasy dołączył Filip - za dzieciaka najlepszy przyjaciel, teraz unikający szkoły, buntowniczy chłopak, którego ona musi nauczyć chemii.

Warsztat jest świetny; pełen humoru i takiego flow. „Aldehyd” czyta się w mgnieniu oka, jest luźny i taki „do kocyka oraz herbatki”. Dominik to zdecydowanie moja ulubiona postać 💙 Zarąbisty przyjaciel, którego sama chciałabym mieć. Amanda również daje radę jako główna bohaterka.

„Aldehydowi” brakuje jednak jakiejś większej fabuły.
Akcji. Wydarzeń. Bo generalnie, w tej książce mało się dzieje 💁‍♀️
Nawet teraz nie umiem do końca przytoczyć, co właściwie się tam działo. Wszystko jakoś zlewa się ze sobą, jest w tym mało emocji i wrażeń. Wiadomo, to nie opowieść o pościgach i strzelaninach, tylko o licealistce. A jednak, nawet życie licealne można pokazać w nieco bardziej angażującym świetle🤓 Może nutka tajemnicy? Może coś co realnie zaangażuje? Brakuje mi też tutaj paradoksalnie... chemii. Cała książka (a przynajmniej jej część) opiera się na tym, że Amanda kocha chemię i że ma udzielać Filipowi korepetycji. A jednak kompletnie nie czuć w niej tego naukowca, którym powinna być.

Niemniej jednak, „Aldehyd” jest niezwykle ciepłą i kojącą książką. Idealną dla czytelników, którzy chcą sobie odpocząć przy filiżance kawy.

Amanda z „Aldehydu” ma wiele problemów, ale jeden szczególnie wydaje się ją nękać. Do jej klasy dołączył Filip - za dzieciaka najlepszy przyjaciel, teraz unikający szkoły, buntowniczy chłopak, którego ona musi nauczyć chemii.

Warsztat jest świetny; pełen humoru i takiego flow. „Aldehyd” czyta się w mgnieniu oka, jest luźny i taki „do kocyka oraz herbatki”. Dominik to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Na tuż przed moim wylotem do Włoch, zaglądam po raz ostatni do 2 tomu The Inheritance Games i przeglądam znaczniki.

Pierwsza część kończy się pytaniem: kim jest Avery i co ma z nią wspólnego Toby Hawthorne - syn zmarłego milionera? Okazuje się, że Tobias zostawił kolejną grę do rozwiązania i Avery będzie potrzebowała pomocy wszystkich braci, aby ją rozwiązać.

Całość czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Uważam też, że intryga jest ciekawa, fabuła po prostu wciąga. Więc przekręcanie kartek nie jest aż tak mozolne. Niemniej jednak, historia Toby’ego i jego postawa wydaje mi się... mało wiarygodna. Po prostu niewiele ma tam sens. Tak samo historia Emily i to jak ostatecznie skończyła. Ciężko mi uwierzyć w ten wypadek, który miał miejsce.

Uwielbiam bohaterów, a najbardziej Xandera. To najlepszy z braci. I uwielbiam jego rosnącą fascynację Max. Zawiódł mnie wątek miłosny bo niestety Avery ma dla mnie zły gust...

Ale i tak zabawa była przednia! Polecam bo dobre książki na odstresowanie.

Buziaki z Włoch

Na tuż przed moim wylotem do Włoch, zaglądam po raz ostatni do 2 tomu The Inheritance Games i przeglądam znaczniki.

Pierwsza część kończy się pytaniem: kim jest Avery i co ma z nią wspólnego Toby Hawthorne - syn zmarłego milionera? Okazuje się, że Tobias zostawił kolejną grę do rozwiązania i Avery będzie potrzebowała pomocy wszystkich braci, aby ją rozwiązać.

Całość czyta...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Dziękuję za książkę @wydawnictwootwarte

Oh, to jest dopiero wybór lektury na czas sesji!😆 Powinnam być skupiona na nauce i egzaminach, a mój umysł wiecznie uciekał do świata z "Tronu Upadłych".

Poznajemy Camillę - artystkę, która swoje zdolności malarki wykorzystuje w... sprawnych oszustwach. Do strony piątej zdążyła bowiem namalować już wiele wspaniałych falsyfikatów. Może dlatego zwraca na nią uwagę Lord Synton - tak naprawdę jeden z książąt Piekła, który potrzebuje jej pomocy, aby ocalić własny dwór Zazdrości.

Od zawsze wiedziałam, że Maniscalco to mój typ autorki. Pisze z wielką klasą. "Tron..." chwilami podciągnęłabym pod erotyk, natomiast nie jest on ani nudny ani wyczerpujący. Wpadłam w ten świat już od pierwszej strony; po części przez ten fantastyczny warsztat, po części przez bohaterów, od których topi się serce🥴

To nie pierwsze moje spotkanie z Maniscalco. Doceniam ją za serię "Stalking Jack The Ripper". Ostatnio poznałam także "Kingdom of The Wicked". Tutaj muszę przyznać, że czytając "Tron" skojarzyłam, że: a) albo Maniscalco się powtarza w swoich motywach albo b) ta fabuła umiejscowiona jest w tym samym uniwersum, co "Królestwo Nikczemnych". A więc tutaj mój przytyk: nigdzie nie widziałam, by było wspomniane, że ten tom jest jakkolwiek połączony z serią Nikczemnych. A szkoda, ponieważ w "Tronie Upadłych" pojawiają się bohaterowie ze wspomnianych przeze mnie powieści, a co za tym idzie - są też spoilery 🫤

Dodam, że książka jest cudownie wydana. To absolutny majstersztyk wydawniczy💝

Dla każdego, kto chce się nauczyć jak pisać dobre, angażujące romantasy jest zobowiązany zerknąć do Tronu Upadłych.

Camilla i Synton sprawią, że staniecie się grzeszni😈

Julka🌼

#tronupadłych

Dziękuję za książkę @wydawnictwootwarte

Oh, to jest dopiero wybór lektury na czas sesji!😆 Powinnam być skupiona na nauce i egzaminach, a mój umysł wiecznie uciekał do świata z "Tronu Upadłych".

Poznajemy Camillę - artystkę, która swoje zdolności malarki wykorzystuje w... sprawnych oszustwach. Do strony piątej zdążyła bowiem namalować już wiele wspaniałych falsyfikatów....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jak poderwać dziewczynę w dwudziestu-paru krokach? Nie wiesz? Ekipa Nathana Ci podpowie. Tylko nie puszczaj do niej oka - bo to już przetestowane. I nie działa❌️

O Cheat Sheet nie słyszałam za dużo. Pamiętałam, że okładka przelatywała mi na Legimi. Pewnego dnia, zmęczona studiami (jak zwykle), zdecydowałam się zajrzeć co jest w środku Cheat Sheet. Wyskoczyły mi od razu rozdziały z punktu widzenia Bree oraz Nathana - dwójki przyjaciół, którzy są w sobie zakochani. No i tu pojawia się pytanie: czy warto próbować i wyznawać własne uczucia drugiej osobie, narażając przyjaźń na szwank? 🤔

Bardzo spodobało mi się tło tej historii. Mamy ekipę wysportowanych chłopaków i kapitana drużyny, który potrzebuje pomocy w zdobyciu ukochanej. Panowie stają na wysokości zadania, podrzucając Nathanowi jakieś przydatne wskazówki.

To była moja pierwsza historia z motywem "friends to lovers". Przyznam, że zabrakło mi tu paradoksalnie tej części "friends". Poza tym, że Bree i Nathan chodzą na wspólne bieganie i rozmawiają ze sobą, nie widziałam zbytnio ich przyjaźni. Żałuję też, że nie miałam okazji zobaczyć, jak rodzą się uczucia między nimi bo autorka stawia nas już przed faktem dokonanym. Niemniej jednak, ciekawa byłam jak potoczy się ta gra Nathana. Równocześnie zdarzało mi się irytować na Bree za to jakie podejmowała decyzje i co siedziało jej w głowie. Chłopaki to nadrabiali❤️

Ostatnia strona książki jest przesłodka.

Uważam, że Cheat Sheet to przede wszystkim bardzo urocza historia. Pomogła mi odetchnąć i zająć czymś głowę. Nie znalazłam w niej tego, co pozwoliłoby mi wracać do tej książki myślami, ale było mi ciepło na serduchu, gdy ją czytałam. I uwielbiam przydomek "Serek Bree".

Pytanie do Was: gdybyś był/a zakochany/a w swoim najlepszym przyjacielu bądź przyjaciółce, wyznałbyś/wyznałabyś mu miłość?

Julka☺️

Jak poderwać dziewczynę w dwudziestu-paru krokach? Nie wiesz? Ekipa Nathana Ci podpowie. Tylko nie puszczaj do niej oka - bo to już przetestowane. I nie działa❌️

O Cheat Sheet nie słyszałam za dużo. Pamiętałam, że okładka przelatywała mi na Legimi. Pewnego dnia, zmęczona studiami (jak zwykle), zdecydowałam się zajrzeć co jest w środku Cheat Sheet. Wyskoczyły mi od razu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Długo czekałam na tę chwilę.
BOŻE, O CZYM JEST TA KSIĄŻKA🫠

Zanim zatopicie się do reszty w tym morzu pełnym absurdu, wiedzcie, że będę pisała wszystko, co mi przychodzi do głowy. Dodałabym „uwaga na spoilery”, ale ta książka jest tak nudna, że tu nie ma nawet spoilerów.

Główna bohaterka Olivia to zdecydowanie najgłupsza bohaterka, z jaką będziesz miał do czynienia, o drogi czytelniku. Paląc listy swojego byłego, we własnym mieszkaniu, nie pomyślała o tym, że jeśli spali to mieszkanie, nie będzie miała gdzie mieszkać. Oczywiście, winę za pożar zwaliła na oposa, który tak po prostu przeleciał jej przez balkon. No więc Olivia, pozbawiona dachu nad głową, wprowadza się do brata oraz jego przyjaciela z dzieciństwa – Colina.

Chciałabym napisać, że to enemies to lovers, ale moje sumienie mi nie pozwoli.

W tej książce nie dzieje się absolutnie nic. Miejsce akcji to cały czas mieszkanie Colina. Może trzy razy przeczytamy o tym jak Olivia wychodzi z kimś na miasto i gada o niczym. Kłamie podczas rozmowy o prace, że ma dzieci, by móc pisać teksty do gazety i podpisywać się jako „Mama z Nebraski”. A później Ty się dziwisz, że ona się dziwi, że została zwolniona 🙂
Zapewne pani Painter chciała, by Olivia była po prostu „clumsy”. That’s a shame bo jest TĘPA jak dzida.
Colin nie jest lepszy. Czytając to, co siedzi mu w głowie, miałam ochotę wydłubać sobie oczy. Już więcej sympatii czułam do tego biednego oposa 🙃

Co najbardziej rozczarowało to sama fabuła, która jest kompletnie pozbawiona… romansu. Nie ma tam ani jednej romantycznej rzeczy. Za to Colin – o mój Boże! – kupuje Olivii łóżko, żeby miała na czym spać. Szczyt romantyzmu. Śpisz na podłodze? Chodź, kupię ci łóżko. Może przy okazji mi się *wink-wink* odwdzięczysz.

Gdy przyzwyczaiłam się do tego kretynizmu, wpływającego powoli do mojego mózgu, zaczęłam robić memy. Nic tak nie odpręża podczas magisterki jak nabijanie się z własnego cierpienia.

Julka 🤡

Długo czekałam na tę chwilę.
BOŻE, O CZYM JEST TA KSIĄŻKA🫠

Zanim zatopicie się do reszty w tym morzu pełnym absurdu, wiedzcie, że będę pisała wszystko, co mi przychodzi do głowy. Dodałabym „uwaga na spoilery”, ale ta książka jest tak nudna, że tu nie ma nawet spoilerów.

Główna bohaterka Olivia to zdecydowanie najgłupsza bohaterka, z jaką będziesz miał do czynienia, o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Wyrażam zdziwienie odnośnie średnich ocen w internecie, co jest niespotykane 🤔
Równocześnie świętuję swoją pierwszą książkę z Legimi🥳

"To był zimny, grudniowy dzień. Miałaś wtedy na sobie tamten niebieski sweter..."
Tak zaczyna się jedyna w swoim rodzaju audycja o parze, która ze sobą zerwała i postanowiła udzielać rad związkowych na antenie radia. Prawda jednak taka, że... Shay i Dominic nigdy ze sobą nie byli, a to co opowiadają to fikcja.

Polubiłam chemię tej dwójki, co prawda nie od pierwszej strony. Bardziej przekonali mnie, gdy czytałam skrypty z audycji😈 Shay jest ambitna, ale przy tym nieśmiała. Dominic zdecydowanie za często wspomina, że napisał magisterkę. Może dlatego za każde słowo "magisterka" musiał wpłacać piątaka do słoika🤑

Czytając "Porozmawiajmy o eksie" miałam wrażenie, że dostaję dokładnie to, co zamówiłam w knajpie.
✅️ Mamy tu "rivals to lovers". ✅️ Troszkę mamy też "friends to lovers".
✅️ Później jeszcze "friends with benefits".

Bardzo na plus są tu audycje, które wydają mi się przyjemną odskocznią. Są świetnie napisane, z humorem. Pomysł na program o eksach też jest wciągający. Ale przede wszystkim, doceniam motywy związane z życiem służbowym kobiet. Mamy tutaj pokazane sytuacje, w których kobiety - otoczone przez mężczyzn - kompletnie nie wykorzystują swojego potencjału. Dodatkowo, wreszcie przeczytałam jakiś romans, w którym to kobieta jest starsza od mężczyzny. Między Dominickiem a Shay jest całkiem niezła różnica wieku. Żałuję, że nie było to bardziej uwypuklone.

Na minus idzie na pewno końcówka książki, która zaśmierdła mi "I love u, I hate u", a jeśli czytaliście moją recenzję tego dzieła to wiecie, że skarżyłam się na wattpadową atmosferę.

Choć nie uważam, że to historia, która Was złapie za serducho i wyląduje na topce, nie uważam jej za złą rozrywkę ani tym bardziej za złą książkę. Audycje dostają u mnie solidną czwóreczkę na piąteczkę.

Julka🦢

Wyrażam zdziwienie odnośnie średnich ocen w internecie, co jest niespotykane 🤔
Równocześnie świętuję swoją pierwszą książkę z Legimi🥳

"To był zimny, grudniowy dzień. Miałaś wtedy na sobie tamten niebieski sweter..."
Tak zaczyna się jedyna w swoim rodzaju audycja o parze, która ze sobą zerwała i postanowiła udzielać rad związkowych na antenie radia. Prawda jednak taka,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Skusiłam się na coś, co dla odmiany nie byłoby piątą fantastyką w tym miesiącu 🫠
Kupiłam, nie patrząc na opinie, chciałam sprawdzić sama. No i sprawdziłam 🙃

W “I love u I hate u” poznajemy Victorię - surową, chłodną kobietę, którą Owen lubi nazywać Królową Lodu. Jest bezwzględną prawniczką, pracującą dla niemoralnego korpo, aby wyciskać z niego kasę jak wyciska się sok z cytryny. Owen natomiast jest jej sądowym rywalem, walczącym dla biednych i oszukanych ludzi. Poza tym, jest jej przyjacielem w internecie, ale o tym nie wie ani Victoria ani Owen.

Na stronie 6 już mamy seks. Więc, jeśli ktoś liczył na slow-burn XD to nie tutaj.
Z początku dobrze mi się to czytało i polubiłam bohaterów, a później z każdym kolejnym rozdziałem miałam dosyć Victorii. Jej postać zbudowana jest wyłącznie na tym, że była biedna. Nie znamy żadnych szczegółów jej przeszłości, poza tym, że jej mamy nie było na nic stać. Owen jest już bardziej do polubienia, chociaż ma za mało charakteru, aby się wybić.

Fabuła mnie wciągnęła. Mimo irytującej Victorii, chciałam zobaczyć jak to się skończy. Niestety, przy końcówce miałam już wrażenie, że czytam jakąś pOwIeŚć z whattpada. Ostatecznie, doszłam do wniosku, że;

✅️ bohaterowie w ogóle ze sobą nie rozmawiają bo “nie idzie im gadanie”

✅️ zamiast rozmawiania, bohaterowie rozwiązują problemy seksem

✅️ wmawia się biednemu Owenowi, że wszystko na końcu jest jego winą, kiedy to kobieta spieprzyła równie mocno co mężczyzna

✅️ dlaczego w tej książce eksponuje się “białą skórę” bohaterów, mówi się, że ktoś jest “białym pracującym mężczyzną”, skoro wszyscy dookoła mają białą skórę? Po co się to zaznacza w taki sposób?

Dobrą rzeczą w tej książce jest warsztat. Naprawdę całkiem dobrze się tą książkę czytało. I skończyłam ją szybko. Jednak, jeśli ktoś chce przeczytać coś, co rozwali Was namiętnością i romantyzmem - to nie ten adres.

Skusiłam się na coś, co dla odmiany nie byłoby piątą fantastyką w tym miesiącu 🫠
Kupiłam, nie patrząc na opinie, chciałam sprawdzić sama. No i sprawdziłam 🙃

W “I love u I hate u” poznajemy Victorię - surową, chłodną kobietę, którą Owen lubi nazywać Królową Lodu. Jest bezwzględną prawniczką, pracującą dla niemoralnego korpo, aby wyciskać z niego kasę jak wyciska się sok z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

„Shortcake” to moje nowe ulubione przezwisko.
Od razu mówię, że „The Hating Game” czytałam w oryginale😃

Lucy to urocza pracownica pewnego wydawnictwa, fanka kolekcjonowania figurek niebieskich Smerfów, a ponadto rywalka Josha - kolegi z pracy, który, tak jak Lucy, ubiega się o nową posadę. Gdy rozpoczyna się zaciekła gra o awans, nagle między rywalami dochodzi do nietypowej sytuacji...

Cudownie czyta się kłótnie oraz docinki Lucy i Josha. Gdy poznałam Lucy, od razu ją pokochałam. Jest cudowna, słodziutka, pełna energii i humoru. Jest mną, gdybym pracowała w wydawnictwie😂 Josha natomiast ciężko opisać. Na pewno jest dla mnie interesującą postacią. Sympatyzuję z nim bardzo, pomimo tego, iż w większości jest zdystansowany i dominujący. Ciężko go poznać, a jednak uważam, że to całkiem udany bohater. Bardzo lubię wątki związane z jego rodziną; a zwłaszcza z ojcem oraz bratem. Cieszę się, że autorka zbudowała jego osobowość na jakichś fundamentach.
Powiem jeszcze, że sceny łóżkowe są absolutnie przekochane i przyspieszające serducho❤️‍🔥

„The Hating Game” czytało mi się fantastycznie. Warsztat jest sprawny, dopracowany, nie za trudny, ale nie za prosty. Słowa lecą przez kartkę i nawet się nie obejrzysz, kiedy przeczytasz całość. A sam fakt, że wszystko obserwujemy z perspektywy Lucy, tym bardziej ogrzewa żyłki 😊

Zaczynam kolekcjonować smerfy...

Tak naprawdę to nie, ale Lucy na pewno ma ich całą wioskę🙈

„Shortcake” to moje nowe ulubione przezwisko.
Od razu mówię, że „The Hating Game” czytałam w oryginale😃

Lucy to urocza pracownica pewnego wydawnictwa, fanka kolekcjonowania figurek niebieskich Smerfów, a ponadto rywalka Josha - kolegi z pracy, który, tak jak Lucy, ubiega się o nową posadę. Gdy rozpoczyna się zaciekła gra o awans, nagle między rywalami dochodzi do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Powiem tak: delektowałam się tą książką jak wieloletnim winem.

Taka krótka, a zajęła mi tydzień bo z każdą stroną czułam, że NIE CHCĘ JEJ KOŃCZYĆ. Zamykałam i znowu otwierałam. Tak się przejmowałam, że aż nie mogłam na to patrzeć.

Uwielbiam bohaterów; uważam, że są milutcy, kochani, a przede wszystkim prawdziwi. Ich listy do siebie również mnie pochłonęły. Jako że jestem osobą, która sama często wysyła listy, czytając ich słowa, czułam jak bardzo są rzeczywiste. Do tego wszystkiego mamy fabułę, w której tle szaleje wojna. Do niedawna taki motyw wydawałby mi się niezbyt emocjonujący. Teraz - zważywszy na wojnę za naszą granicą - zamraża krew w moich żyłach. W "Divine Rivals" obserwujemy miasto, które nie jest bezpośrednio zagrożone, ale które znajduje się bardzo blisko niebezpieczeństwa...

Wreszcie pojawił się także motyw pisania i dziennikarstwa w powieści; nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać fantastyki z takim wątkiem. Jakże dobrze mi się słuchało o pracy Romana nad jego własnym tekstem! To tak jakbym widziała siebie!

Byłam w stanie przerazić się każdym rozdziałem, zapłakać nad uczuciami Iris i martwić się do bólu o cudownego Romana. Możliwe, że większość mojego zadowolenia płynie z tego, jak bardzo się wczułam w całość. Dla mnie ta książka nie ma wad - poza tym, że jest za krótka.
Ale mogę też nie być zbytnio obiektywnym krytykiem - Roman mnie po prostu przekupił.

Boziu, kiedy będzie 2 tom?

Trzymajcie się i zakochujcie się w Iris oraz Romanie

Powiem tak: delektowałam się tą książką jak wieloletnim winem.

Taka krótka, a zajęła mi tydzień bo z każdą stroną czułam, że NIE CHCĘ JEJ KOŃCZYĆ. Zamykałam i znowu otwierałam. Tak się przejmowałam, że aż nie mogłam na to patrzeć.

Uwielbiam bohaterów; uważam, że są milutcy, kochani, a przede wszystkim prawdziwi. Ich listy do siebie również mnie pochłonęły. Jako że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to