rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Mnie najbardziej wciągnęła opowieść o rewolwerowcu wyrównującym swoje długi po śmierci, a zaraz po niej ta pierwsza, o straumatyzowanym dziennikarzu wojennym, który wraca do Afryki zmierzyć się ze swoimi koszmarami. Pozostałe dwa jakoś tak niespecjalnie mnie wciągnęły, ale jedno trzeba im wszystkim przyznać — są zróżnicowane i brutalne.

Mnie najbardziej wciągnęła opowieść o rewolwerowcu wyrównującym swoje długi po śmierci, a zaraz po niej ta pierwsza, o straumatyzowanym dziennikarzu wojennym, który wraca do Afryki zmierzyć się ze swoimi koszmarami. Pozostałe dwa jakoś tak niespecjalnie mnie wciągnęły, ale jedno trzeba im wszystkim przyznać — są zróżnicowane i brutalne.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

W przypadku cyklu o Gotreku i Feliksie sprawa jest prosta.
Jeśli by analizować tę książkę jedynie pod kątem wartości literackiej i realizacji klimatów dark fantasy, to daję tej książce jakieś 6/10. Było krwawo, brutalnie i... czy już mówiłem, że jest krwawo i brutalnie?
No to tak, przez całą książkę dwójka bohaterów pakuje się w kłopoty, z których zwykle wyrąbuje sobie drogę toporem i mieczem, a Feliks często zbiera przedtem porządny oklep.
Jednakże, jeżeli jesteś fanem uniwersum Warhammera Fantasy, a szczególnie Warhammera Fantasy Roleplay, to poczujesz się jak w domu albo na sesji pierwszej edycji, zwanej pieszczotliwie pierdycją. Jest krwawo i brutalnie, jest Chaos, kultyści, mutanci, zwierzoludzie i inne tałatajstwa do zabicia, a poszczególne opowiadania przypominają fabularyzowane zapisy przygód rozgrywanych w WFRP. Za co +2 do oceny.

W przypadku cyklu o Gotreku i Feliksie sprawa jest prosta.
Jeśli by analizować tę książkę jedynie pod kątem wartości literackiej i realizacji klimatów dark fantasy, to daję tej książce jakieś 6/10. Było krwawo, brutalnie i... czy już mówiłem, że jest krwawo i brutalnie?
No to tak, przez całą książkę dwójka bohaterów pakuje się w kłopoty, z których zwykle wyrąbuje sobie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Dawno temu i nieprawda Maciej Głowacki, Michał Gołkowski
Ocena 6,9
Dawno temu i nieprawda Maciej Głowacki, Michał Gołkowski

Na półkach:

Przez dobre pół książki ciężko było mi się skupić na treści i jakoś zaangażować w bohaterów. Jedynie wątek podwójnego życia Adasia/Adaloriana wydawał mi się ciekawy i zabawny.
Gdzieś dopiero od połowy książki wciągnąłem się w akcję powieści, ale ostatecznie całość oceniam jako dość przeciętne urban fantasy.
Prozy Głowackiego nie znam, ale Gołkowski jednak zdecydowanie lepiej wypada, gdy pisze solo.

Przez dobre pół książki ciężko było mi się skupić na treści i jakoś zaangażować w bohaterów. Jedynie wątek podwójnego życia Adasia/Adaloriana wydawał mi się ciekawy i zabawny.
Gdzieś dopiero od połowy książki wciągnąłem się w akcję powieści, ale ostatecznie całość oceniam jako dość przeciętne urban fantasy.
Prozy Głowackiego nie znam, ale Gołkowski jednak zdecydowanie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ta książka jest jedną z tych, o których można powiedzieć i napisać bardzo dużo, a i tak jakby nie napisać i nie powiedzieć o niej nic.
Ta książka wciąga jak bagno, fascynuje i przeraża jednocześnie, czasem wywołuje uśmiech politowania, czasem nerwowy chichot, by innym wywołać pełen krindżu szczękościsk lub postawić w gardle gula i oczy zaszklić łzami.
O treści nie będę się rozpisywał, bo to jedna z tych książek, z którymi po prostu trzeba się zapoznać, przeczytać i ją przeżyć, by wyrobić sobie własne zdanie.
Daję tej książce 10/10 nie dlatego, że pod względem literackim jest to arcydzieło, czy dlatego, że Michał wspiął się na wyżyny swojego warsztatu, cyzelując każde słowo i zdanie, żeby czytelnik w trakcie lektury doznawał intelektualnego orgazmu.
Nie.
Tu nie chodzi o warsztat ani o wartości literackie. W tej książce najważniejsza jest treść i przekaz jaki niesie. Treść, która powinna być omawiana w szkole średniej na lekcjach oraz być tematem szerokich dyskusji akademickich na kierunkach socjologicznych i politologicznych.
Mamy tuż za miedzą kraj, którym rządzi bandyterka w drogich garniturach z głowami pełnymi chorych ideologii, które do głów wtłoczyła im trwająca od wieków propaganda tak ogromna, zawiła i wszechogarniająca, że Ci ludzie nawet nie zdają sobie sprawy, że mogliby żyć inaczej. Propaganda, której plugawe macki sięgają wszędzie wokół, której czasem i my się poddajemy, niekiedy będąc tego zupełnie nieświadomym.
Ta książka otwiera oczy i miażdży i dlatego jest tak potrzebna, właśnie teraz!
Panie Michale, autorze – dziękuję!

Ta książka jest jedną z tych, o których można powiedzieć i napisać bardzo dużo, a i tak jakby nie napisać i nie powiedzieć o niej nic.
Ta książka wciąga jak bagno, fascynuje i przeraża jednocześnie, czasem wywołuje uśmiech politowania, czasem nerwowy chichot, by innym wywołać pełen krindżu szczękościsk lub postawić w gardle gula i oczy zaszklić łzami.
O treści nie będę się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Nie spodziewałem się w ogóle, że opowieść o niemieckich szturmowcach z kompanii karnej w czasach alternatywnej Wielkiej Wojny, tak mnie wciągnie.
Wciągnęła i chcę więcej, po prostu.

Nie spodziewałem się w ogóle, że opowieść o niemieckich szturmowcach z kompanii karnej w czasach alternatywnej Wielkiej Wojny, tak mnie wciągnie.
Wciągnęła i chcę więcej, po prostu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Pamiętam spotkania autorskie z Michałem, na których promował "Moskala", barwnie jak to on, prelegując na temat ciemnych stron transformacji ustrojowej w Polsce i Rosji.
Pamiętam, jak opowiadał, że pisanie tej książki odbiło się cieniem na jego własnym małżeństwie, gdyż tak głęboko zawędrował w meandry psychiki Artura Wiktorowicza, człowieka opętanego żądzą nieograniczonej władzy, że ten mrok zaczął mu się przesączać gdzieś do realnego życia.
Długo mi ta książka leżała na półce, oj długo. Aż w końcu przyszedł jej czas.
Czy faktycznie jest aż tak mroczna i ciężka?
Nie wiem, może mam już jakąś formę znieczulicy, ale historia upadku głównego bohatera, choć pełna przemocy, podłości, okrucieństwa i wyrachowania, to na tle innych dzieł popkultury - filmów, seriali, książek, komiksów, nie wyróżnia się imo jakoś znacząco ponad inne dzieła poruszające podobne tematy.
Dla mnie najciekawsze w "Moskalu" było samo studium upadku głównego bohatera i barwne oddanie realiów dzikich lat 90.
Zawiodła mnie końcówka. Nagły nawrót wyrzutów sumienia, bunt przeciwko woli pióra i koniec jaki sobie zafundował Artur Wiktorowicz, był dla mnie trochę, że się tak wyrażę "z dupy" i nieprzekonywujący.
Ponieważ najpierw przeczytałem Sybirpunk i Mykołę, to czytając "Moskala" miałem wrażenie pewnego "recyklingu assetów", używając żargonu z gier komputerowych. Gdzieś już widziałem te nazwiska, niektórzy oligarchowie jacyś znajomi, bohater trafia do metra, po tym, jak ratuje go bezdomny weteran. Michał, chyba, jak pisze coś dziejącego się w Rosji, to ma swoje ulubione motywy :).
"Moskal" to fajna, gangsterska opowieść z pewnym motywem nadprzyrodzonym w tle, ale ja ciężaru tego mroku, który miał w niej być, to nie czułem.

Pamiętam spotkania autorskie z Michałem, na których promował "Moskala", barwnie jak to on, prelegując na temat ciemnych stron transformacji ustrojowej w Polsce i Rosji.
Pamiętam, jak opowiadał, że pisanie tej książki odbiło się cieniem na jego własnym małżeństwie, gdyż tak głęboko zawędrował w meandry psychiki Artura Wiktorowicza, człowieka opętanego żądzą nieograniczonej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

"Ołowiany Świt" czyli 17 mgnień Zony.

Debiut pisarski Michała Gołkowskiego okazał się w mojej opinii całkiem udany.
Od swojej pierwszej książki widać, że Michał umie w barwne opisy. Bywają rozwlekłe, ale nie nużą jak te z "Nad Niemnem" ;).
Miłośnicy militariów też w szczegółowych opisach niuansów działania różnego rodzaju broni i ekwipunku stalkera, znajdą za pewne coś dla siebie. Dla mnie czasem było tego trochę za dużo i za szczegółowo. Widać, że autor lubi się chwalić swoją wiedzą z tego tematu.
"Ołowiany Świt" to takie spacery po Zonie, która obok naszego przewodnika po niej, czyli stalkera "Miszy", pełni tu rolę mistrza drugiego planu. Śmiertelnie niebezpieczna z tymi wszystkimi anomaliami, promieniowaniem i mutantami, ale z drugiej strony ma w sobie coś urzekającego.
Choć fabuły tu jako takiej nie ma, bo to bardziej opis kilku wypraw Miszy do Zony, to jednak chce się sięgnąć po więcej. I sięgnę.

"Ołowiany Świt" czyli 17 mgnień Zony.

Debiut pisarski Michała Gołkowskiego okazał się w mojej opinii całkiem udany.
Od swojej pierwszej książki widać, że Michał umie w barwne opisy. Bywają rozwlekłe, ale nie nużą jak te z "Nad Niemnem" ;).
Miłośnicy militariów też w szczegółowych opisach niuansów działania różnego rodzaju broni i ekwipunku stalkera, znajdą za pewne coś...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Jak na powieść, której głównym bohaterem ma być sympatyczny cyborg i jego robotyczny pies, to jakoś mało Mykoły w Mykole. Miałem wrażenie, że więcej czasu antenowego dostał tu sierżant Wolf i jego perypetie, niż tytułowy bohater.
Mykoła był świetnym bohaterem drugoplanowym w Sybirpunku, a w Mykole chyba nadal nie wyszedł z tej roli.
Historia dosyć sztampowa i nie ma tej werwy co pierwotna trylogia, ale Michał pisze barwnie, więc czytało się dość lekko i przyjemnie.
Dobra, rozrywkowa literatura, ale jak na Michała, to taki średni poziom. Potrafi lepiej.
Mam nadzieję, że coś jeszcze w tym uniwersum dane mi będzie poczytać.

Jak na powieść, której głównym bohaterem ma być sympatyczny cyborg i jego robotyczny pies, to jakoś mało Mykoły w Mykole. Miałem wrażenie, że więcej czasu antenowego dostał tu sierżant Wolf i jego perypetie, niż tytułowy bohater.
Mykoła był świetnym bohaterem drugoplanowym w Sybirpunku, a w Mykole chyba nadal nie wyszedł z tej roli.
Historia dosyć sztampowa i nie ma tej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Jak dobrze, że motyw Olgi urywa się gdzieś w połowie książki, może wcześniej i wraca dopiero pod sam koniec. Nie zniósł bym tyle simpienia do ładnej dziewczyny przez kolejny tom. Już w drugim było tego trochę za dużo.
Już od pierwszego tomu czułem, że Mykoła mógłby być rozwiązaniem większości problemów Chudego i trzymanie przez autora tej strzelby Czechowa tak długo na ścianie, było prawie nieznośne.
Ilość deus ex machina ratujących w ostatniej chwili Chudemu dupę, po to, żeby ta opowieść mogła dobrnąć do końca, momentami zakrawała o absurd, ale summa summarum, to był kawał napakowanej akcją, rozrywkowej literatury.
Jak lubicie klimaty cyberpunku w wydaniu pełnym akcji, strzelanin, soczystego języka i barwnych opisów brutalnej rzeczywistości, to ten cykl będzie dla Was. Trzeba tylko kołek niewiary momentami zawiesić dość wysoko i przełknąć cringowy romans.

Jak dobrze, że motyw Olgi urywa się gdzieś w połowie książki, może wcześniej i wraca dopiero pod sam koniec. Nie zniósł bym tyle simpienia do ładnej dziewczyny przez kolejny tom. Już w drugim było tego trochę za dużo.
Już od pierwszego tomu czułem, że Mykoła mógłby być rozwiązaniem większości problemów Chudego i trzymanie przez autora tej strzelby Czechowa tak długo na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Czuć, że Michał pisał tę trylogię jednym ciągiem i z tomu na tomu miało być więcej, szybciej, lepiej.
Tyle, że nie.
Przez dobre pół książki Chudy próbuje w miarę normalnie (jak na NeoSybirsk) żyć i pracować, ale nijak mu nie wychodzi. Nie wychodzi, ale plot armor działa w najlepsze, a tak lubiana przez autora "karuzela spierdolenia" kręci się też w najlepsze.
A Chudy momentami po prostu wkurwia. Białorycerzykowym podejściem do relacji z Olgą, podejściem do ludzi i jak go los co i rusz kopie po zadzie, to go nawet za bardzo nie szkoda, ale potem w najcięższej zadymie jednak mu się trochę kibicuje.
Co Michałowi średnio w tym cyklu wychodzi, to te finty w fintach dziejące się w drugiej połowie, które trochę tak z dupy czynią z Chudego intryganta pierwszej wody. Tylko to, co fajnie się ogląda w filmach pokroju "Ocean's eleven" w książce się nie sprawdzi, bo to nie to medium.
W ogóle, gdyby Chudy był moim bohaterem sesji RPG, to od razu zacieśnił by więzi z Mykołą. Większość problemów z tego tomu została by rozwiązana szybciej i efektywniej.
No i Olga. To, że ona jest zabójczynią, która stuknęła Sobkova na lotnisku w pierwszym tomie, to już można się domyślić w trakcie czytania pierwszego tomu, a pewności nabieramy na długo przed finalną sceną z drugiego.
Tylko tu mam trochę zgrzyt, bo jeśli Olga jest takim terminatorem NovaTechu, to jej romansik z Chudym się nie klei, skoro aktywnie działał na szkodę jej mocodawców, o czym ona musiała doskonale wiedzieć.
Mimo wszystko dobrze się czytało. Michał ma lekkie pióro i fantazję, tylko chyba Fabryka Słów mu za bardzo wierzy, bo nikt mu nie wskazał, że tu i tam coś się nie klei w tej opowieści.

Czuć, że Michał pisał tę trylogię jednym ciągiem i z tomu na tomu miało być więcej, szybciej, lepiej.
Tyle, że nie.
Przez dobre pół książki Chudy próbuje w miarę normalnie (jak na NeoSybirsk) żyć i pracować, ale nijak mu nie wychodzi. Nie wychodzi, ale plot armor działa w najlepsze, a tak lubiana przez autora "karuzela spierdolenia" kręci się też w najlepsze.
A Chudy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Kampania ta została napisana przez hiszpańskiego reżysera i scenarzystę filmowego i jest to zarazem najmocniejszy element tej historii, jak i największa wada od strony czysto erpegowej.
Wynajęci przez dyrektora hotelu Shepheard's w Kairze Badacze mają 48 godzin na rozwiązanie zagadki tajemniczych zjawisk nękających gości i obsługę hotelu, pakując się w historię o iście kosmicznym rozmachu.
Tyle, że nie do końca. Bo o ile sam hotel, jego goście, obsługa i tajemnice to fenomenalna miejscówka do poprowadzenia różnych jednostrzałów czy całej kampanii, tak cała historia zawarta w Makabrycznym Żarcie cierpi na jedną przypadłość - absolutną filmowość.
Ale czy to źle? Zapytacie. A odpowiedź brzmi, to zależy. Bo widzicie, cała fabuła Makabrycznego Żartu dzieje się na terenie hotelu przez te 48 godzin, równolegle w kilku przenikających się wątkach, zupełnie obok Badaczy i bez względu na to czy oni podłapią, któryś z tych wątków, czy nie.
Strażnik Tajemnic musi odwalić naprawdę kawał solidnej roboty, by zainteresować Badaczy sytuacją w Hotelu, a gdy Ci podchwycą jakiś wątek i się na nim skupią, to bardzo łatwo o to, by większość fabuły przeszła im koło nosa i na końcu nie za bardzo wiedzieli o co w tym wszystkim chodziło.
Być może daje to potencjał na pewną regrywalność, ale też może kusić do stosowania niecnych praktyk tzw. torodrogowania.
W mojej opinii opisany w dodatku hotel najlepiej sprawdzi się jako pewnego rodzaju piaskownica, w której rozgrywane będą różne historie, a hotel zawsze będzie trochę takim tłem i bohaterem drugoplanowym.

Kampania ta została napisana przez hiszpańskiego reżysera i scenarzystę filmowego i jest to zarazem najmocniejszy element tej historii, jak i największa wada od strony czysto erpegowej.
Wynajęci przez dyrektora hotelu Shepheard's w Kairze Badacze mają 48 godzin na rozwiązanie zagadki tajemniczych zjawisk nękających gości i obsługę hotelu, pakując się w historię o iście...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Że Gołkowski potrafi pisać dobrą literaturę rozrywkową, to już przekonałem się przy okazji pierwszej trylogii w cyklu Komornik.
Pierwszy tom Sybirpunka tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu.
Pierwsze co uderza czytelnika, to plastyczność serwowanych przez autora opisów. Autor snuje wizję iście cyberpunkową, a przedstawiany przez niego NeoSybirsk wraz z jego mieszkańcami i głównym bohaterm, nieodłącznie kojarzą mi się ze znanym z Cyberpunka 2020 i gry wideo Cyberpunk 2077 miastem Night City, tyle, że w typowo rosyjskim wydaniu.
Tak, NeoSybirsk to taka Rosja w pigułce. Moloch na glinianych nogach do cna przeżarty korupcją, degrengoladą, wszechobecnym brudem i beznadzieją, a z drugiej strony opływający w bogactwo oligarchów, bijące po oczach złotem splamionym potem, łzami i krwią. A tej ostatniej w NeoSybirsku nie brakuje, bo świat Sybirpunka to na wskroś brutalna rzeczywistość, w której albo zjadasz albo jesteś zjadany.
Chudy jako główny bohater zasadniczo wzbudza sympatię, choć mnie też irytował w paru momentach, ale to raczej świadczy o tym, że jest postacią z krwi i kości (no i wszczepów).
Fabuła jest wartka, pełna akcji, choć zastanawiam się czy czasami jednak Chudego nie otacza cieniutka warstewka plot armor, bo fart z jakim wychodzi z niektórych opresji jest rzeczywiście nadzwyczajny. Bawiłem się super i zabieram za tom 2.

Że Gołkowski potrafi pisać dobrą literaturę rozrywkową, to już przekonałem się przy okazji pierwszej trylogii w cyklu Komornik.
Pierwszy tom Sybirpunka tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu.
Pierwsze co uderza czytelnika, to plastyczność serwowanych przez autora opisów. Autor snuje wizję iście cyberpunkową, a przedstawiany przez niego NeoSybirsk wraz z jego mieszkańcami...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Takie tam czytadełko na wieczór lub dwa. Jak człowiek był młodszy Piekara wchodził łatwiej, z wiekiem się robi bardziej ciężkostrawny. Jak nie nic lepszego do czytania w danym momencie, to można przeczytać.

Takie tam czytadełko na wieczór lub dwa. Jak człowiek był młodszy Piekara wchodził łatwiej, z wiekiem się robi bardziej ciężkostrawny. Jak nie nic lepszego do czytania w danym momencie, to można przeczytać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Akcja powieści może nie jest tak wartka, jak w dwóch poprzednich tomach, ale nadal to kawał porządnego Sci-Fi. Wątek protomolekuły i Millera jest nadal dla mnie najbardziej interesujący, ale też dość oszczędnie przez autorów dawkowany. Mogłoby go być trochę więcej, ale może doczekam się w kolejnych książkach.

Akcja powieści może nie jest tak wartka, jak w dwóch poprzednich tomach, ale nadal to kawał porządnego Sci-Fi. Wątek protomolekuły i Millera jest nadal dla mnie najbardziej interesujący, ale też dość oszczędnie przez autorów dawkowany. Mogłoby go być trochę więcej, ale może doczekam się w kolejnych książkach.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Czytało mi się to dzieło bardzo dobrze, ale urwało się tak raptownie. Czuję przez ten fakt spory niedosyt.

Czytało mi się to dzieło bardzo dobrze, ale urwało się tak raptownie. Czuję przez ten fakt spory niedosyt.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Teasery tej powieści, publikowane na fanpage autora, sprawiły, że moje oczekiwania co do czwartej książki w dorobku Michała były bardzo duże.
Ostatecznie trochę się zawiodłem, gdyż "Woal", to po prostu dobra książka, nic ponadto.
Caitriona Vess (swoją drogą niepotrzebne udziwnienie imienia tym pierwszym "i" - i tak czytałem Catriona) nie jest tak wyrazistą bohaterką, jak rudowłosa Alyn z pierwszej trylogii.
Akcja powieści też przez pół książki nie porywa jakoś wybitnie, dopiero w drugiej połowie nabiera tempa.
Świat przedstawiony jest też bardzo oszczędnie, wręcz ascetycznie. Niczego o nim nie wiemy poza tym, co potrzebne jest by pchać fabułę do przodu lub dać jakąś podstawę pod działania bohaterki i postaci wokół niej.
Warsztatowo nie ma się do czego przyczepić - jest poprawnie, ale całościowo nie porywa.
Woal to dobra książka, ale dla mnie czegoś w niej zabrakło, tego polotu, który odczuwałem czytając choćby "Płomienie Imoren" i "Boginię Pahaadu".

Teasery tej powieści, publikowane na fanpage autora, sprawiły, że moje oczekiwania co do czwartej książki w dorobku Michała były bardzo duże.
Ostatecznie trochę się zawiodłem, gdyż "Woal", to po prostu dobra książka, nic ponadto.
Caitriona Vess (swoją drogą niepotrzebne udziwnienie imienia tym pierwszym "i" - i tak czytałem Catriona) nie jest tak wyrazistą bohaterką, jak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Ten tom jest jeszcze lepszy od pierwszego, akcja jeszcze bardziej wartka, a nowi bohaterowie w osobach Avasarali i Bobbie bardzo wyraziści i dobrze skontrastowani z resztą znanych nam już z pierwszego tomu postaci. Wątki polityczne, które w serialu weszły od pierwszego sezonu i były lekko nużące, tutaj dzięki spojrzeniu na nie oczami Avasarali i towarzyszącej jej sierżant Draper są równie interesujące, co wątek protomolekuły i pełne akcji przygody załogi Rozynanta. "Wojna Kalibana" to kawał porządnego SF akcji i zapewne jeden z najlepszych tomów w cyklu.

Ten tom jest jeszcze lepszy od pierwszego, akcja jeszcze bardziej wartka, a nowi bohaterowie w osobach Avasarali i Bobbie bardzo wyraziści i dobrze skontrastowani z resztą znanych nam już z pierwszego tomu postaci. Wątki polityczne, które w serialu weszły od pierwszego sezonu i były lekko nużące, tutaj dzięki spojrzeniu na nie oczami Avasarali i towarzyszącej jej sierżant...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Po książkę sięgnąłem zachwycony serialem i dzięki temu miałem okazję przekonać się dodatkowo jak dobrą adaptację zrobili jego twórcy. The Expanse, to rewelacyjne, rozrywkowe SF, osadzone w stosunkowo niedalekiej przyszłości, gdzie ludzkość skolonizowała Marsa, zasiedliła księżyce wokół Saturna i Jowisza oraz pas asteroid. Nie mu tu jednak magicznie działającej technologii, autorzy na tyle na ile się dało starali się oddać problemy wynikające z praw fizyki - mamy tu silnie podkreślany aspekt przeciążeń podczas lotów, mamy balistykę pocisków kinetycznych podczas walk statków, mamy nawet problem zmian w ciałach ludzi urodzonych poza Ziemią i braku stałego ciążenia 1g na stacjach. Nie jest to oczywiście do końca realistyczne i w pełni zgodne z fizyką, ale też nie jest upstrzone technobełkotem na każdym kroku.
Wieść głosi, że pomysł na uniwersum The Expanse zrodził się najpierw jako pomysł na grę MMO, który później przerodził się w kampanię RPG, która to ostatecznie była zalążkiem pomysłu na książki. Myślę, że to trochę czuć - Holden i załoga Rosynanta, to wyraziście zarysowane postacie z wyraźnym podziałem ról, z jednej strony wynikającym z pracy na statku, ale z drugiej czuć w tym erpegowy feeling. Odczucie to podsyca dodatkowo podział rozdziałów na pisane z perspektywy konkretnych bohaterów, co zabiegiem nowym nie jest, znane choćby z "Pieśni Lodu i Ognia", ale podkreśla istotną rolę danych bohaterów w opowieści. A ta jest wartka i przyjemnie się czyta i nawet te spokojniejsze momenty pełne dialogów lub osobistych przemyśleń bohaterów, szczególnie Millera wciągają i sprawiają, że ciężko się oderwać. Jakże się cieszę, że jeszcze tyle tomów przede mną :).

Po książkę sięgnąłem zachwycony serialem i dzięki temu miałem okazję przekonać się dodatkowo jak dobrą adaptację zrobili jego twórcy. The Expanse, to rewelacyjne, rozrywkowe SF, osadzone w stosunkowo niedalekiej przyszłości, gdzie ludzkość skolonizowała Marsa, zasiedliła księżyce wokół Saturna i Jowisza oraz pas asteroid. Nie mu tu jednak magicznie działającej technologii,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Stosunkowo prosta przygoda wprowadzająca do gry fabularnej WH40K RPG: Rogue Trader, którą spokojnie da się rozegrać na jednej, maksymalnie dwóch sesjach.
Scenariusz można potraktować jak swojego rodzaju starter do tej gry, gdyż zawiera skrót najważniejszych zasad i kilka gotowych postaci oraz ich okręt.
Fabuła przygody kręci się wokół odzyskania wraku pewnego zaginionego lekkiego krążownika o nazwie "Emperor's Bounty". Sprawa oczywiście komplikuje się w momencie wejścia na pokład, gdyż okazuje się, że statek jest wymarły, a wszystkiemu winny jest pewien powiązany z Osnową artefakt obcych.
Zasadniczo nic w tej przygodzie nie zaskakuje i jest to typowy średniak, ale do zapoznania się z systemem i uniwersum Warhammera 40000 w zupełności wystarczy.

Stosunkowo prosta przygoda wprowadzająca do gry fabularnej WH40K RPG: Rogue Trader, którą spokojnie da się rozegrać na jednej, maksymalnie dwóch sesjach.
Scenariusz można potraktować jak swojego rodzaju starter do tej gry, gdyż zawiera skrót najważniejszych zasad i kilka gotowych postaci oraz ich okręt.
Fabuła przygody kręci się wokół odzyskania wraku pewnego zaginionego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Całkiem przyzwoity scenariusz do Zewu Cthulhu zabierający nas do Krakowa XX-lecia międzywojennego, gdzie w środowisku akademickim i trochę na salonach przeprowadzamy śledztwo w sprawie włamania i kradzieży dokonanej na wystawie archeologiczno-geologicznej Państwowej Akademii Umiejętności. W tle oczywiście są machinacje Zewnętrznego Boga Nyarlathotepa i nawiązania do samych Masek, ale równie dobrze można rozgrywać to jako samodzielną historię. Konstrukcją scenariusz przypomina trochę "Szkarłatne Litery" z podręcznika podstawowego, gdyż MG musi wybrać sprawcę całego zamieszania. Jednakże w przeciwieństwie do w/w przygody zdaje się mieć łatwiejszy do rozwiązania wątek główny i dość szybko może zmierzać do finałowej konfrontacji. Główna część przygody to śledztwo z dramatem rodzinnym w tle. Mity Cthulhu wjeżdżają gdzieś subtelnie bokiem będąc bardziej w tle i dopiero w finale ciężar opowieści przesuwa się w kierunku walki z nieznanym. Solidny produkt z linii wydawniczej ZC przewidywany na dwie kilkugodzinne sesje.

Całkiem przyzwoity scenariusz do Zewu Cthulhu zabierający nas do Krakowa XX-lecia międzywojennego, gdzie w środowisku akademickim i trochę na salonach przeprowadzamy śledztwo w sprawie włamania i kradzieży dokonanej na wystawie archeologiczno-geologicznej Państwowej Akademii Umiejętności. W tle oczywiście są machinacje Zewnętrznego Boga Nyarlathotepa i nawiązania do samych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to