Saberhagen

Profil użytkownika: Saberhagen

Nie podano miasta Mężczyzna
Status Czytelnik
Aktywność 6 dni temu
361
Książek na półce
przeczytane
361
Książek
w biblioteczce
11
Opinii
66
Polubień
opinii
Nie podano
miasta
Mężczyzna
Dodane| 2 książki
Ten użytkownik nie posiada opisu konta.

Opinie


Na półkach: ,

Z piórem Lovecrafta zetknąłem się parę lat temu. Były to niezbyt udane polskie przekłady. Później nastąpił istny renesans za sprawą Macieja Płazy i jego genialnych przekładów zebranych w dwóch opasłych tomach wydawnictwa Vesper. Powiem szczerze – poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko. Wydawnictwo C&T ma na swoim koncie kilka tomów opowiadań ojca Cthulhu. Przyznam się, że z tej serii czytałem tylko "Koszmary". Była to miła lektura. Teraz przyszedł czas na "Nienazwane".

Jest to kolejny zbiór opowiadań, tym razem tych mniej znanych (Lovecraft jest ich autorem albo współautorem). Czy oznacza to, że gorszych? Niekoniecznie. Na pewno nie należy tym tomem zaczynać swoich przygód z Lovecraftem. "Nienazwane" polecam osobom zaznajomionym już z Mistrzem Grozy. Będzie to bardzo miłe uzupełnienie przekładów Płazy. Jedne teksty są gorsze, inne lepsze jednakże cały czas czuć, że jest to stary dobry Lovecraft. Nie ma co liczyć tutaj na macki i Przedwiecznych. Dostajemy na tacy nienazwaną grozę oraz kosmiczne, senne fantasmagorie. Na pochwalę zasługuje tłumaczenie pani Katarzyny Maciejczuk – jest po prostu niewysłowione i pełne bluźnierczych kątów, takie jakie powinno być. Podsumowując jest to pozycja obowiązkowa dla fanów H. P. Lovecrafta, naprawdę warto!

Z piórem Lovecrafta zetknąłem się parę lat temu. Były to niezbyt udane polskie przekłady. Później nastąpił istny renesans za sprawą Macieja Płazy i jego genialnych przekładów zebranych w dwóch opasłych tomach wydawnictwa Vesper. Powiem szczerze – poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko. Wydawnictwo C&T ma na swoim koncie kilka tomów opowiadań ojca Cthulhu. Przyznam się,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Książkę tę idealnie opisuje jej oryginalny tytuł: „The Romance of Archeology”. Otrzymujemy bardzo ciekawe dzieło traktujące o misjach archeologicznych na terenie Bliskiego Wschodu. Autor, Wiliam Henry Boulton, opisuje głównie odkrycia na przełomie XIX i XX wieku (sama książka została wydana w 1930 roku). Boulton skupia się na ekspedycjach brytyjskich, częściowo francuskich i amerykańskich. Na kartach książki przyjdzie nam zwiedzić takie miejsca jak Egipt, Asyria, Palestyna, Pompeje czy Kreta. Język, którym posługuje się autor jest zrozumiały dla laika, to wielki plus. Mogłoby się wydawać, że archeologia to nudne przytaczanie suchych faktów. Nic bardziej mylnego! Styl i forma tego „romansu” czasami przypominają powieść przygodową. Dlatego właśnie, książkę czyta się szybko i przyjemnie. Razem z archeologami penetrujemy starożytne grobowce i znajdujemy wspaniałe skarby kultury. Całości dopełniają liczne ryciny, fotografie i fragmenty starożytnych tekstów – zwykle poezji, hymnów czy po prostu listów.

Polskie wydanie z 1962 roku zostało wzbogacone o przedmowę oraz posłowie polskiego archeologa i egiptologa Kazimierza Michałowskiego. W posłowiu opisane są polskie misje archeologiczne z lat 50 i 60 XX wieku. Sam Michałowski brał w nich udział, mamy więc skrótową relację z pierwszej ręki. Ostatnie zdania pisane są w grudniu 1961 roku – ważą się wtedy losy zabytków Abu Simbel położonych w Egipcie, w związku z budową Wysokiej Tamy Asuańskiej. Rząd Egipski ma do wyboru trzy konkurencyjne projekty ratunkowe: francuski, włoski i… polski. Niestety żeby przekonać się o finale tej historii musimy sięgnąć do innych źródeł: Internetu bądź literatury.

Książkę tę idealnie opisuje jej oryginalny tytuł: „The Romance of Archeology”. Otrzymujemy bardzo ciekawe dzieło traktujące o misjach archeologicznych na terenie Bliskiego Wschodu. Autor, Wiliam Henry Boulton, opisuje głównie odkrycia na przełomie XIX i XX wieku (sama książka została wydana w 1930 roku). Boulton skupia się na ekspedycjach brytyjskich, częściowo francuskich...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Przymierzałem się jakiś czas do tego tytułu. Oczywiście, dzięki internetowi, wiedziałem mniej więcej o czym jest to powieść oraz jaki PR krąży o niej w sieci. W końcu stało się – powodowany ludzkim uczuciem ciekawości zawitałem do Forks. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.

Zacznijmy może o tego, że wampiry w świecie Meyer to zupełne zaprzeczenie klasycznego nosferatu. Piękne, idealne, boskie… aż się niedobrze robi. Choć samo spojrzenie z innej perspektywy na te istoty nie było jeszcze tak tragiczne, to dodając do tego Bellę, autorka całkowicie zrujnowała ciekawy potencjał. Ale po kolei. Główna bohaterka działała mi na nerwy. Pierwszy raz tak bardzo nie lubiłem protagonisty. Pierdoła i fajtłapa pełną gębą. Zapewne mogłaby zginąć od uderzenia piórkiem. Ale niestety… na jej drodze pojawił się „młody bóg”… reinkarnacja Adonisa czyli Edward Cullen. Naszej Belli lasuje się w tej chwili mózg, doznaje udaru i dosłownie „same Edwardy jej w głowie”. O ile sam Edward mnie tak nie denerwował, to paplanina Belli na jego temat to były katusze. Co i rusz porównywanie do marmurowego posągu czy boga… Liczne powtórzenia typu „szelmowski uśmiech” lub „nonszalancko oparty” nie poprawiały sytuacji. Ilekroć coś ciekawego zaczynało się dziać (dla mnie np. opowieść Edwarda o jego rodzinie, zwłaszcza Carlisle’u czy indiańskie legendy Blacków) autorka wciskała zaraz choć jedno zdanie w usta Belli o tym jaki jej wybranek jest wspaniały. Rujnowało to całą atmosferę. Jeszcze gorzej było jak nasze gołąbki wyznały sobie miłość – drewniane i suche dialogi na kilka stron o miłosnych zapewnieniach. Niby wiedziałem na co się porywam ale chyba nie byłem gotowy.

Sam język książki też nie powala. Prosty. Żadnych głębszych opisów (no chyba, że muskulatury Edwarda). Jakim cudem dotrwałem do końca? Nie wiem jak ale autorce udało się stworzyć całkiem fajny klimat otaczający same miasteczko Forks. Taka mała, zapadnięta i podmokła dziura z wampirami i wilkołakami. Całkiem nieźle. Po prostu jest to książka stricte dla nastolatek. Na pewno nie jedna wzdycha do diamentoskórego Edwarda. Dzięki internetowi wiem, że później pojawią się wilkołaki (zapewne pół nagie) ale jednak nie dotrwam do drugiego tomu. Sam zamysł powieści, jak pisałem wcześniej, nie jest tragiczny, można było to zdecydowanie lepiej rozegrać. Jednakże, skoro ma to być romans dla nastolatek to idealnie się wpisuje w te ramy. Ja się w te ramy nie mieszczę. Przeczytałem z ciekawości. Pierwszy i ostatni raz.

Przymierzałem się jakiś czas do tego tytułu. Oczywiście, dzięki internetowi, wiedziałem mniej więcej o czym jest to powieść oraz jaki PR krąży o niej w sieci. W końcu stało się – powodowany ludzkim uczuciem ciekawości zawitałem do Forks. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.

Zacznijmy może o tego, że wampiry w świecie Meyer to zupełne zaprzeczenie klasycznego nosferatu....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Więcej opinii

Aktywność użytkownika Saberhagen

z ostatnich 3 m-cy
Saberhagen
2026-02-10 19:42:14
Saberhagen ocenił książkę Oczy smoka na
6 / 10
2026-02-10 19:42:14
Saberhagen ocenił książkę Oczy smoka na
6 / 10
Oczy smoka Stephen King
Średnia ocena:
6.5 / 10
4039 ocen

ulubieni autorzy [20]

H.P. Lovecraft
Ocena książek:
7,1 / 10
153 książki
12 cykli
Pisze książki z:
1910 fanów
Maja Lidia Kossakowska
Ocena książek:
6,5 / 10
44 książki
7 cykli
Pisze książki z:
1504 fanów
Robert E. Howard
Ocena książek:
6,8 / 10
111 książek
15 cykli
Pisze książki z:
208 fanów

statystyki

W sumie
przeczytano
361
książek
Średnio w roku
przeczytane
24
książki
Opinie były
pomocne
66
razy
W sumie
wystawione
360
ocen ze średnią 7,3

Spędzone
na czytaniu
2 187
godzin
Dziennie poświęcane
na czytanie
27
minut
W sumie
dodane
0
cytatów
W sumie
dodane
2
książek [+ Dodaj]