Dietojarska kuchnia żydowska

Okładka książki Dietojarska kuchnia żydowska autora Fania Lewando, 9788324071937
Okładka książki Dietojarska kuchnia żydowska
Fania Lewando Wydawnictwo: Znak Literanova kulinaria, przepisy kulinarne
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
kulinaria, przepisy kulinarne
Format:
papier
Data wydania:
2020-11-02
Data 1. wyd. pol.:
2020-11-02
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324071937
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dietojarska kuchnia żydowska w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dietojarska kuchnia żydowska

Średnia ocen
7,1 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dietojarska kuchnia żydowska

avatar
473
76

Na półkach:

Przepisy są bardzo proste, jednak same autorki przyznają, że nie zawsze udawały im się dania z oryginalnego przepisu.
Po raz pierwszy chyba przeczytałam cały wstęp do książki kucharskiej, bo zazwyczaj tego nie robię, tylko idę od razu do przepisów. Wstęp przybliża losy Fani, na tyle, na ile można było, bo jej biografia nie jest do końca znana.
Czy wyciągnę coś z tej książki? Ciężko powiedzieć, kilka przepisów spodobało mi się. In minus - marna jakość zdjęć, zdjęcia ciemne, niewyraźne.

Przepisy są bardzo proste, jednak same autorki przyznają, że nie zawsze udawały im się dania z oryginalnego przepisu.
Po raz pierwszy chyba przeczytałam cały wstęp do książki kucharskiej, bo zazwyczaj tego nie robię, tylko idę od razu do przepisów. Wstęp przybliża losy Fani, na tyle, na ile można było, bo jej biografia nie jest do końca znana.
Czy wyciągnę coś z tej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
557
71

Na półkach: , , ,

Z książkami kucharskimi mam trochę tak, jak z wszelkiego rodzaju albumami – bardzo je lubię, ale strasznie głupio wciągać mi je na listy przeczytanych pozycji. Jasne, może i pod koniec roku ładnie poprawiają one nasze czytelnicze statystyki (kto podejmuje się takich wyzwań, temu być może zdarzyło się trochę „nagiąć” je wtedy w ten sposób),ale jednak wszyscy wiemy, że to nie o literackie doznania w tych publikacjach chodzi. Dla Fani Lewando postanowiłam jednak zrobić mały wyjątek, a dlaczego tak się stało – już spieszę z odpowiedzią:

Zacznijmy może od tego, że po jej „Dietojarską kuchnię żydowską” sięgnęłam z dwóch powodów: głównie z potrzeby poznania bezmięsnej, ale wciąż autentycznej kuchni Żydów aszkenazyjskich, ale trochę też na fali ogromnej popularności samego tytułu, której powodów byłam bardzo ciekawa. Za nic jednak bym wtedy nie przypuszczała, że ta książka dostarczy mi aż tylu wrażeń, i o dziwo głównie tych pozakulinarnych!

O życiu Fani - wybitnej restauratorki specjalizującej się w wegetariańskiej, etycznej kuchni - wiemy stosunkowo niewiele. Tę sporą lukę stara się wypełnić obszerny wstęp, będący przy okazji zgrabnym wprowadzeniem do kultury i filozofii Żydów Europy Środkowej i Wschodniej, który to wstęp, jak się potem okaże, później pomoże nam osadzić tę kuchnię w kontekście kulturowym. Dalej poznajemy samą Fanię – dowiadujemy się co nieco o jej dzieciństwie, następnie o latach dorosłych, życiu prywatnym i prowadzonej z powodzeniem restauracji w Wilnie, aż wreszcie – sukcesie, który zaprowadził ją na pokład prestiżowego MS Batory, gdzie z powodzeniem prowadziła autorską kuchnię. I chociaż jej życiorys wciąż w sporej części stanowi dla nas zagadkę, to jednak autorki książki, maksymalnie ubarwiając notę biograficzną (w tym pozytywnym sensie!) tej inspirującej restauratorki, stworzyły z tych skrawków posiadanych informacji inspirującą i wciągającą historię.
Jest też trochę tak, że ta króciutka biografia to punkt wyjścia do snucia kolejnych i kolejnych opowieści: o gościach „Dietojarskiej Jadłodajni” (czasami zupełnie anonimowych, a czasem przedstawicielach świata sztuki czy lokalnej bohemy),przez niespieszny spacer uliczkami przedwojennego, wielokulturowego Wilna, po wyobrażenia o swobodnej, kosmopolitycznej atmosferę MS Batory. I serio, bardzo próbuję nie zabrzmieć teraz górnolotnie, ale rzeczywiście jest w tej książce coś, co przywodzi na myśl symboliczną, wzruszającą, chociaż na pewno również i niedokończoną, bo brutalnie przerwaną wybuchem wojny, podróż.

Eksperymentowanie z przepisami Lewando było pięknym, choć nie zawsze zakończonym sukcesami, uzupełnieniem tej podróży. Nazwałabym to kulinarną immersją do jej świata. Wrażeń dopełniły piękne, bezpretensjonalne fotografie dań nawiązujące do „domowego” charakteru wnętrza wileńskiej Jadłodajni i och, ta cudowna, oddająca klimat całego opracowania, okładka!
Z tyłu okładki, pod opisem, wydawca podkreśla, że ta książka „to coś więcej niż książka kucharska” i chyba mogę podpisać się pod tym stwierdzeniem. Bo trochę się powzruszałam i wiele nauczyłam, trochę pozachwycałam w sensie estetycznym i oczywiście nasyciłam w znaczeniu dosłownym, bo kulinarnym. Polecam, oczywiście!

Z książkami kucharskimi mam trochę tak, jak z wszelkiego rodzaju albumami – bardzo je lubię, ale strasznie głupio wciągać mi je na listy przeczytanych pozycji. Jasne, może i pod koniec roku ładnie poprawiają one nasze czytelnicze statystyki (kto podejmuje się takich wyzwań, temu być może zdarzyło się trochę „nagiąć” je wtedy w ten sposób),ale jednak wszyscy wiemy, że to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
377
374

Na półkach:

W pierwszej połowie XX wieku Fania Lewando prowadziła w Wilnie „Dietojarską Jadłodajnię", w której dominowały roślinne specjały kuchni Żydów aszkenazyjskich. Jadała w niej wileńska śmietanka towarzyska i lokalna bohema. Zachwycał się nią Marc Chagall. I choć tanio nie było, wyśmienite receptury ściągały tłumy. A kiedy dieta roślinna zaczęła wychodzić ludziom na dobre, stała się zwyczajnie modna.

„Dietojarska kuchnia żydowska" to nie tylko opowieść o smakach przedwojennego Wilna, ale też pięknie wydana reedycja pierwszej w Europie książki kucharskiej dla wegetarian. W zgodzie z ideą Tikkum Olam (czyń świat lepszym dla siebie i innych).

Muszę przyznać, że o ile wszystkiego warto choć raz spróbować, to nie każda potrawa zostanie ze mną na dłużej. Niektóre są dość pracochłonne. Ale chałki smakują przednio, zaś niby ryba na bazie selera pozwala uzyskać głębię umami. Robiąc konfiturę i kandyzowaną skórkę z pomarańczy, która wykorzystam do wielkanocnej babki, czułam ducha #zerowaste. Wtedy wynikało to bardziej z ekonomii, dziś z troski o przyszłość planety. Mimo że przedwojenna, to jednak kuchnia Fani jest nowoczesną i zgodną z aktualnymi trendami.

Słynna restauratorka przygotowywała warzywa tak, by wydobyć i podkręcić ich smak oraz urozmaicić teksturę. Wiele rzeczy było dla niej tak oczywistych, że pewne szczegóły po prostu pomijała. Dlatego bezcenne są uwagi dołączone pod każdym przepisem przez @mecyje_blog, czyli kolektyw pasjonatek kuchni żydowskiej.

Polecam do poczytania i spróbowania historii na talerzu. Chałki zostają na stałe, przetwory z pomarańczy też. I może niby ryba.

W pierwszej połowie XX wieku Fania Lewando prowadziła w Wilnie „Dietojarską Jadłodajnię", w której dominowały roślinne specjały kuchni Żydów aszkenazyjskich. Jadała w niej wileńska śmietanka towarzyska i lokalna bohema. Zachwycał się nią Marc Chagall. I choć tanio nie było, wyśmienite receptury ściągały tłumy. A kiedy dieta roślinna zaczęła wychodzić ludziom na dobre, stała...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

102 użytkowników ma tytuł Dietojarska kuchnia żydowska na półkach głównych
  • 72
  • 28
  • 2
20 użytkowników ma tytuł Dietojarska kuchnia żydowska na półkach dodatkowych
  • 6
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Dietojarska kuchnia żydowska

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dietojarska kuchnia żydowska