rozwińzwiń

Tajne wojny

Okładka książki Tajne wojny Jonathan Hickman, Paul Renaud, Esad Ribić
Okładka książki Tajne wojny
Jonathan HickmanPaul Renaud Wydawnictwo: Egmont Polska Seria: Marvel NOW! komiksy
300 str. 5 godz. 0 min.
Kategoria:
komiksy
Seria:
Marvel NOW!
Tytuł oryginału:
Secret Wars
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2018-11-14
Data 1. wyd. pol.:
2018-11-14
Liczba stron:
300
Czas czytania
5 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328126848
Tłumacz:
Marek Starosta
Tagi:
superbohaterowie
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Marvel: The Legendary Graphic Novel Collection: Volume 15 Thor: God of Thunder: Godbomb Jason Aaron, Nic Klein, Esad Ribić
Ocena 7,5
Marvel: The Le... Jason Aaron, Nic Kl...
Okładka książki Król Thor Jason Aaron, Esad Ribić
Ocena 7,4
Król Thor Jason Aaron, Esad R...
Okładka książki Marvel: The Legendary Graphic Novel Collection: Volume 10: Thor: God of Thunder: The God Butcher Jason Aaron, Butch Guice, Esad Ribić
Ocena 8,5
Marvel: The Le... Jason Aaron, Butch ...
Okładka książki Thor kontra Loki John Buscema, Olivier Coipel, Gerry Conway, Jack Kirby, Stan Lee, Larry Lieber, Esad Ribić, Robert Rodi, Joseph Michael Straczynski
Ocena 6,4
Thor kontra Loki John Buscema, Olivi...

Mogą Cię zainteresować

Okładka książki Staruszek Logan: Strefy wojny Brian Michael Bendis, Andrea Sorrentino
Ocena 6,5
Staruszek Loga... Brian Michael Bendi...
Okładka książki Moon Knight: W noc Cullen Bunn, German Peralta
Ocena 7,0
Moon Knight: W... Cullen Bunn, German...
Okładka książki Thor: Gromowładna Jason Aaron, Russell Dauterman, Jorge Molina
Ocena 6,9
Thor: Gromowładna Jason Aaron, Russel...
Okładka książki Vision Tom King, Michael Walsh, Gabriel Hernandez Walta
Ocena 8,0
Vision Tom King, Michael W...
Okładka książki Hawkeye: Rio Bravo Matt Fraction, Francesco Francavilla
Ocena 7,8
Hawkeye: Rio B... Matt Fraction, Fran...
Okładka książki Grzech Pierworodny: Thor i Loki - Dziesiąty Świat Jason Aaron, Simone Bianchi, Al Ewing, Lee Garbett
Ocena 6,0
Grzech Pierwor... Jason Aaron, Simone...
Okładka książki Moon Knight: Z martwych Warren Ellis, Declan Shalvey
Ocena 7,4
Moon Knight: Z... Warren Ellis, Decla...

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
84 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
134
114

Na półkach: ,

Avengers Tajne Wojny, czyli na tzw. papierze, wielkie podsumowanie i swego rodzaju koniec jednego Multiversum Marvela, a początek drugiego… Odłóżmy jednak, opisy albumu zawarte na stronach Egmontu i skupmy się na rzeczywistej wartości i jakości omawianego albumu…

Omawianą pozycję, najlepiej dla mnie opisuje twierdzenie „z dużej chmury, mały deszcz”. Jedyne, co dla mnie było naprawdę dobre i ciekawe w omawianej pozycji, to „bitewny świat”, w którym toczy się akcja omawianej historii. Bardzo fajnym zabiegiem było umieszczenie na 2 stronach albumu, mapy wspomnianego świata. Wspomniane graficzne przedstawienie bitewnego światu docenią szczególnie ci, którzy czytali pozostałe poboczne historie, osadzone w „Bitewnym świecie”. Ja czytałem do tej pory „Tajne Wojny: Wojna Domowa” oraz "Staruszek Logan: Strefy wojny" i dzięki wspomnianej mapie mniej więcej wiem, jakie miejsce odwiedził wspomniany staruszek… Niestety wspomniany koncept to najlepszy element omawianego albumu… Niestety informacji o tym, jak funkcjonuje Bitewny Świat, sprawdzają się do najważniejszych aspektów związanych z funkcjonowania takich tworów, jak państwo itp. czyli, kto sprawuje władzę sądową, jakie są służby porządkowe oraz z jaki mi problemami zmaga się dany twór społeczno-gospodarczy, zabrakło mi trochę bardziej szczegółowych niuansów… No ale przechodząc do fabuły, to nie jest ona ani mega ciekawą, ani zaskakująca… Zakończenie to w ogóle… Komiks skończyłem czytać parę dni temu i do dziś zastanawiam się, co w tym finale się wydarzyło, w sensie, na czym polegał kulminacyjny moment, może i jestem zbyt tępy… Sposób, w jaki Reed Richards naprawił to, co zostało zepsute/zniszczone… No po prostu myślałem, że chwycę się za głowę.

Najgorsze jest to, że ten finał był zapowiadany jako coś, co trudno Sobie będzie wyobrazić. Miały nam opaść szczęki itp… No ale ja np. osobiście nie czułem ani przez chwilę czytania omawianej pozycji, że jest to dzieło godne wielkiego komiksowego eventu. Po prostu crossover, jakich wielu, a nie wielkie zakończenie Multiversum istniejącego od 1961 r. do 2015. Mówię, gdyby ten komiks traktować jak każdy inny event, to chyba dałbym komiksowi 7/10. No ale to miał być swego rodzaju wielki zapowiadany przez kilkanaście wcześniejszych opowieści koniec pewnej epoki… Jakby tego było mało, komiks mi się bardzo szybko przeczytało, co trochę dziwne jak na jego grubość (czytałem znacznie cięższe albumy)…

Moja ostateczna ocena to 6/10. Tajne Imperium to jest event komiksowy! Na, ale o nim w innej opinii… Być może na moją ocena jest taka, a nie inna, gdyż czytałem omawiany komiks i serie Hackmana dopiero teraz wiele lat po jej wydaniu… kiedy w Polsce wyszła już masa komiksów, nie tylko z serii Marvel Now, ale i z Marvel Fresh, a więc miałem jako taką wiedzę na temat tego, co później się wydarzy w świecie Marvela.

Avengers Tajne Wojny, czyli na tzw. papierze, wielkie podsumowanie i swego rodzaju koniec jednego Multiversum Marvela, a początek drugiego… Odłóżmy jednak, opisy albumu zawarte na stronach Egmontu i skupmy się na rzeczywistej wartości i jakości omawianego albumu…

Omawianą pozycję, najlepiej dla mnie opisuje twierdzenie „z dużej chmury, mały deszcz”. Jedyne, co dla mnie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
401
18

Na półkach: , , ,

Jak na tak zapowiadany i wyczekiwany event jakim były Tajne Wojny Hickmana (zwłaszcza, że to Hickman co nie?) to się srogo zawiodłem. Być może na moją ocenę wpływa fakt, że czytałem je dopiero jak zostały wydane po polsku, a więc miałem jako taką wiedzę na temat tego co później z światem Marvela się stanie.

Sam event jest nudniejszy i ogólnie rzecz biorąc słabszy niż tomy i wszystkie historie, które do niego prowadzą. Poczucie obcowania z iście epicką historią miałem przy evencie Nieskończoność. W Tajnych Wojnach mi czegoś zabrakło, chyba pewnej konsekwencji i rozbudowy wszystkich wątków, które "robiły" całą historię. Zbyt szybkie domykanie ciekawych wątków i pomysłów nie przypadło mi do gustu. Jako fan chciałem czegoś więcej. Niestety Marvel zdążył już przyzwyczaić, iż rozgłos wokół eventów nie zawsze idzie w parze z jakością.

Na plus kreska i kolory. Tutaj poziom moim zdaniem od początku do końca utrzymany.

Jak na tak zapowiadany i wyczekiwany event jakim były Tajne Wojny Hickmana (zwłaszcza, że to Hickman co nie?) to się srogo zawiodłem. Być może na moją ocenę wpływa fakt, że czytałem je dopiero jak zostały wydane po polsku, a więc miałem jako taką wiedzę na temat tego co później z światem Marvela się stanie.

Sam event jest nudniejszy i ogólnie rzecz biorąc słabszy niż tomy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
69
23

Na półkach:

Mimo ogromu postaci i mnogich wątków fabuła trzyma się kupy; kolory dobre, rysunki dobre, dialogi dobre - niczym sie nie wyróżnia ale to wszystko sprawia, że jest po prostu dobry; może nie jest idealny do spędzenia nad nim spokojnego wieczoru, bo w niektórych sytuacjach trzeba się nieco skupić, ale czyta się przyjemnie i nie nudzi

Mimo ogromu postaci i mnogich wątków fabuła trzyma się kupy; kolory dobre, rysunki dobre, dialogi dobre - niczym sie nie wyróżnia ale to wszystko sprawia, że jest po prostu dobry; może nie jest idealny do spędzenia nad nim spokojnego wieczoru, bo w niektórych sytuacjach trzeba się nieco skupić, ale czyta się przyjemnie i nie nudzi

Pokaż mimo to

avatar
321
319

Na półkach:

Ta i więcej recenzji na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Ostatnia inkursja stała się faktem. Przed zderzeniem dwóch ostatnich światów Reed Richards z Ziemi-616 oraz jego zupełnie inny odpowiednik z Ziemi-1610 opracowali własne plany na przetrwanie. Gdy jednak nastąpiło zderzenie światów nikt nie wiedział co nastąpi dalej. A już na pewno nikt nie spodziewał się tego, co przywitało bohaterów.

Victor von Doom korzystając z mocy Molecule Mana wydarł część wielu światów i połączył w jedno. Tym samym w miejsce wszechświatów rozlokowanych w całym multiwersum pojawił się jeden świat będący ich zlepkiem. Twór ten zwany jest Bitewnym Światem, a każdy jego obszar to wyrwana część innego świata. Mamy tutaj K’un Lun, Spider-Land, świat 2099, Nowy Xandar, świątynię Agamotto, Doomgard będący siedzibą oddziałów Thorów, a nawet Manhattan składający się w połowie z Ziemi-616, a w połowie z Ziemi-1610. Na południu rozciąga się T.A.R.C.Z.A. co w tym świecie oznacza gigantyczny mur chroniący resztę świata przed hordami zombie, falą anihilacji, Venomem, czy Ultronem.

Wydarzenia sprzed powstania Bitewnego Świata oprócz Dooma pamięta jedynie Doktor Strange, ponieważ tylko z jego pomocą plan mógł się udać. Strange podporządkował się Doomowi, gdyż wie, że mimo wszystko to właśnie on uchronił multiwersum przed obróceniem się w nicość. Przekonania Stephen zmienia zdanie, gdy odkrywa, że kilku bohaterów z Ziemi-616 i Ziemi-1610 udało się w jakiś sposób przetrwać inkursję…Dobra wiemy, gdzie jesteśmy to przejdźmy do wydarzeń Tajnych Wojen. Doom zlepiając ze sobą skrawki poszczególnych światów dostosował całość pod siebie. Mieszkańcy, w tym dobrzy i źli z całego uniwersum, nie pamiętają swojego wcześniejszego życia. Zostali kompletnie podporządkowani Doomowi i nazywają go bogiem. Jakby tego było mało Doom, którego bezpieczeństwa strzegą zastępy Thorów z Doomgardu, spełnił swoją największą żądzę i przejął rodzinę Reeda Richardsa.

Obawiałem się tego komiksu, bo spodziewałem się, że będzie to mocno alternatywna opowieść. Jedna z tych, gdzie bohaterowie przenoszą się to równoległego świata, w którym wszystko potoczyło się inaczej, a ich tutejsze wersje są kimś zupełnie innym. Schemat ten w pewnym stopniu Tajne Wojny odtwarzają, ale dzięki zgrabnej narracji i mocnemu odwoływaniu się do wydarzeń sprzed ostatniej inkursji nie czujemy, że mamy do czynienia z zapychaczem, po którym wszystko i tak powróci do starego porządku. Wydarzenia z Tajnych Wojen odbiją swoje piętno na przyszłych komiksach i zafundują kompletne przetasowania wśród superbohaterów.

Recenzowałem wszystkie serie, którymi Hickman przygotowywał Tajne Wojny i wielokrotnie narzekałem na zbyt duży miszmasz postaci i umieszczanie akcji w kilkunastu miejscach jednocześnie. W pewnym momencie było tego tak dużo, że nie sposób się połapać o co tutaj chodzi. Tajne Wojny zaskakująco dobrze poradziły sobie z ułożeniem tego wszystkiego w jedną całość. Oczywiście poprzednie komiksy mogły być mniej zagmatwane i skupić się na mniejszej liczbie postaci, ale cieszę się, że wielki finał zrobił z tym porządek. Pozamykano wszystkie wątki, wyjaśniono wszystkie niedopowiedzenia dzięki czemu lektura wydaje się kompletna. Takiego Hickmana mógłbym czytać zawsze.

Ta i więcej recenzji na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Ostatnia inkursja stała się faktem. Przed zderzeniem dwóch ostatnich światów Reed Richards z Ziemi-616 oraz jego zupełnie inny odpowiednik z Ziemi-1610 opracowali własne plany na przetrwanie. Gdy jednak nastąpiło zderzenie światów nikt nie wiedział co nastąpi dalej. A już na pewno nikt nie spodziewał się tego, co przywitało...

więcej Pokaż mimo to

avatar
241
86

Na półkach: ,

Multiwersum zostaje zniszczone. Czy może być coś gorszego? Świat w którym bogiem jest największy megaloman w multiwersum. Powitajcie Boga Dooma i garstkę bohaterów która chcę przywrócić stary porządek.
Witajcie w bitewnym świecie.

Multiwersum zostaje zniszczone. Czy może być coś gorszego? Świat w którym bogiem jest największy megaloman w multiwersum. Powitajcie Boga Dooma i garstkę bohaterów która chcę przywrócić stary porządek.
Witajcie w bitewnym świecie.

Pokaż mimo to

avatar
546
542

Na półkach:

Komiksowe opowieści, barwne, występujące w nich światy; tak, to znamy dość dobrze. Najczęściej opisywane w nich historie dotyczą jednego Uniwersum – jedna wspólna przestrzeń stworzona przez twórców takowych komiksów, a inaczej mówiąc jeden ogromny ,,dwuwymiarowy” Wszechświat, w którym rozgrywają się wszystkie wydarzenia, z tysiącami postaci, z tysiącami różnych przygód i powiązań, gdzie nasz rzeczywisty, doświadczalny przez fanów Wszechświat ma odzwierciedlenie. Jednak scenarzyści i rysownicy narracji obrazkowych sięgają często po specyficzne środki, aby uczynić Uniwersum, które cały czas rozwijają jeszcze bardziej rozległym i o wiele atrakcyjnejszym. Tak było z komiksową macierzą "Marvela" – jednym z największych wydawnictw, ikon i propagatorów popkultury. Najważniejsze osoby pośród rozległego organu wydawniczego "Marvela" – szerokie jądro decyzyjne studia - postanowiły, że stworzą serię komiksów - ogromne wydarzenie, którego kolosalnego, ze sporym wydźwiękiem wpływu na przyszłość "Marvela",już w procesie tworzenia nie mogli przewidzieć. Wydarzenie, które wydano w 12 częściach pod przewodnictwem kontrowersyjnego Jima Shootera, zainicjowano w połowie lat 80-tych XX wieku, a nazwano je "Secret Wars".

"Secret Wars", z języka polskiego "Tajne Wojny", to prawdopodobnie największy komiksowy Crossover w historii narracji obrazkowych; przy czym do tej pory takowych spotkań różnych, mniej lub bardziej znanych postaci, których w jednym zebranym Evencie była cała masa mieliśmy naprawdę całkiem pokaźną ilość. Lecz w "Secret Wars" realizowanych w okresie 1984 i 1985 roku zebrała się cała armada superbohaterów i ich wrogów, łotrów oraz zaciekłych nemezis. Sama wielkość tego wydarzenia, rzesza zaangażowanych w to ikonicznych postaci, stanowiących komiksowy symbol i wtedy i dziś, nasuwa zasadnicze pytanie: dlaczego "Marvel" zdecydował się na ten Crossover, co miałby on wnieść do tego Uniwersum, a przede wszystkim, o czym by on opowiadał? Shooter wraz ze Stanem Lee i innymi twórcami "Marvela" postanowili, że nadeszła pora, aby zatrząść strukturą ich olbrzymiego komiksowego Wszechświata. "Tajne Wojny" zyskały miano przebudowującego macierz "Marvela" Crossoveru, gdzie największy trik mimo fabuły nie za wysokich lotów – w tym sensie, że była ona dla niektórych fanów zbyt kontrowersyjna - polegał na tym, że takowy restart Uniwersum dotyczył wszystkich zawartych, wyłaniających się w nim multiświatów – innych alternatywnych rzeczywistości, co w pewnym zakresie można porównać z sytuacją, w której wraz z ,,premierą” "Secret Wars" komiksowy "Marvel" to biała kartka, z narysowanym na niej logiem wydawnictwa; po prostu najzwyczajniej w świecie wszystko zaczyna się wtedy od nowa.

A na czym polegały sławetne "Tajne Wojny", o których wie, i które na pewno czytał każdy komiksowy nerd? Czym różnie się one od ich nowszej, wydanej w 2015 roku wersji, w której pieczę nad ,,myślą twórczą” sprawował Jonathan Hickman, i które to będą głównym obiektem niniejszego dalszego dyskursu? Cały, wydany w latach 80-tych XX wieku Crossover zazębiał się wokół sylwetki mocarnej istoty, a tak naprawdę innej kategorii bytu, Beyondera. Mówiąc w skrócie historia "Tajnych Wojen" zaczyna się od tego, że Beyonder, w pewien sposób zafascynowany był tym, że na różnych światach istnieje tak ogromna liczba różnorodnych postaci: waleczni herosi, łotrzy, i inne egzystujące istoty. Dlatego bez ich wiedzy, nieświadomych tego co nadejdzie, Beyonder przeniósł ich na jeden ogromny statek, gdzie z jego pokładu mogli wpatrywać się tylko w jeden zatrważający widok: coś w mgnieniu oka unicestwia całe galaktyki, pozostawiając małe gwiazdy i tworząc z różnych niepasujących do siebie gigantycznych odłamków rozmaitych planet, niekształtne protokuliste ciało niebieskie. To na ten uformowany, zawieszony w przestrzeni ląd, nazwany "Battleworld", owa abstrakcyjna istota przenosi tak licznych herosów i ich przeciwników, po czym ogłasza się kimś nadrzędnym i nakazuje im tu ze sobą walczyć. I tak to wszystko się zaczyna, tak uruchamiana jest reakcja łańcuchowa, której skutki, czyli cała zawartość "Tajnych Wojen": wątki, wydarzenia itp. będzie trwać wystarczająco długo, aby miłośnicy komiksów nigdy o tym nie zapomnieli.

To jak zakończyły się pierwsze "Secret Wars", w niniejszym omówieniu współczesnej ich ,,uogólnionej” wersji, za której wydanie odpowiadają: Hickman i Ribic nie należy w ogóle wspominać, w tym sensie, że nowe "Secret Wars" mają sporo elementów wspólnych z – nazwijmy to – ich pierwowzorem: ogólny konspekt, coś z początku historii, losy bohaterów i łotrów oraz pojawienie się "Battleworld", jak i nowych wytycznych: motyw inkursji całej macierzy wydarzeń, czyli scalanie się i zderzanie o siebie multum światów. Dodatkowo zadaniem tych i pierwszych "Secret Wars" jest zabieg tak specyficznej przebudowy Multiversum "Marvela", z tym że w tym przypadku wygląda to nieco inaczej. Możliwe jest, że po "Secret Wars" z 2015r. pożegnamy się z całą inicjatywą, jaką była od Uniwersum dość intensywnie realizowana linia komiksów "Marvel NOW!"; przecież coś się kiedyś zaczyna, jak i kończy.

"Tajne Wojny" z 2015 roku, uogólniając to zjawisko, to niemały ambaras. Można się w tym pogubić, zatracić w stosunku do tego, co jest pierwsze, środkowe, ostatnie, mało ważne, czy najbardziej w tym Crossoverze istotne. Do najbardziej znanej, głównej historii prowadzą m.in. "Avengers: Czas się kończy, tom 4", które praktycznie poprzedzają cały event: "Secret Wars". Dlatego też po lekturze głównego zainicjowanego przez Hickmana wydania "Tajnych Wojen", możliwe jest, że błędem z mojej strony było niedoczytanie prequeli do niniejszym omawianego przeze mnie komiksowego Crossoveru. Niezwykłym jest fakt, iż to, jak zachowują się niektórzy bohaterowie na pierwszych kartach kunsztownie doprawionej graficznie, przez Ribica opowieści, wskazuje na ich przygotowania do zderzenia się ze sobą dwóch światów pozostałych w Multiversum - ,,oceanie”, w którym zanurzone są Wszechświaty. Mr Fantastic, Doctor Strange i pozostali członkowie Illumianti są zupełnie świadomi, że kolizje Uniwersów, które wcześniej miały miejsce – a niektóre nie były przypadkowe, pozostawiły z perspektywy fana dwa światy: "Earth-616" oraz "Earth 1610(Ultimate". Tylko ci bohaterowie mieli pojęcie o tym jakie nastaną ,,czasy”, jakie wydarzenia i skupiska chwil spłyną na macierz tego Mutliversum, które to fakt, Multiversum wtedy już nie będzie, lecz jakąś neutralną, bezpostaciową strukturą - subprzestrzenią, w której usytuuje sięw końcu "Battleworld" , i to, co pozostało po jego rozpadzie, gdy Molecule Man obdarowując niezwykłą ,,pozakosmiczną” mocą Reeda Richardsa, sprawił iż starcie pomiędzy Richardsem a Bogiem: Doomem zakończyło się eksplozją, niszcząc ,,ulepiony” z pozostałości wcześniejszych inkursji „Bitewny Świat”. T’Challa dzięki zdobyciu Rękawicy Nieskończoności, prawdopodobnie użył Kamienia Duszy, choć w komiksie nie ma o tym konkretnej wzmianki, tylko po to, aby ocalić to, co tak naprawdę wcześniej zostało utracone. Zachowało się jedno duże Uniwersum, i wygląda na to, że jest to "Główne Uniwersum Marvela" i w jakimś stopniu "Uniwersum Ultimate". Nie jesteśmy zupełnie pewni – a wiedzą pewnie o tym tylko scenarzyści, czy np. T’Challa lub ktokolwiek inny zdołał odseparować od siebie składowe "Battleworld" i scalić do całości dwa odrębne światy: "616" i "1610".

Zaskakująco rozsądnym posunięciem, a w niektórych przypadkach "Tajnych Wojen" z 2015 roku: wręcz niesamowitym i niewyobrażalnym ruchem Hickmana było zrezygnowanie z klasycznej koncepcji "Secret Wars" z 1984r., w której pozaczasowy, nieosiągalny ludzkim wyobrażeniom byt, Beyonder, stworzył Battleworld i nakazał bohaterom oraz łotrom walczyć ze sobą na przysłowiowe ,,śmierć i życie”. W nowej wersji Crossovera nie istnieje Beyonder, lecz istnieją Beyonderowie, którzy w niewytłumaczalny sposób nudząc się tworzeniem kolejnych Uniwersów, postanowili stworzyć Molecule Mana, którego każdą powieloną wersję umieszczali w jakimś świecie, aby go zgładzić, co w konsekwencji miało doprowadzić do zagłady całego Multiversum. Do planu Beyonderów dołączył pewny siebie, władczy, lecz wewnętrznie manichejski, Victor von Doom, który nie godząc się na zagładę całego ,,Oceanu Światów", wraz ze Stephenem Strange’em ocalili jeden świat, później zwany "Battleworld", na którym Doom stał się Bogiem. Na przestrzeni niniejszego wydania nie było sytuacji, w której postacie uczestniczące w "Tajnych Wojnach" walczyłyby ze sobą, tak, jak to było w pierwotnej ponad trzydziestoletniej wersji. To była raczej próba utrzymania się u władzy przez Dooma, przeciągania swojego ,,boskiego” majestatu na swoją stronę, oraz powoli rozwijające się śledztwo, gdzie wielką rolę odegrali Doctor Strange – szeryf, tudzież zastępca Victora, i Valeria Richards, córka Reeda i Susan Richardsów.

Trzeba by być zgorzkniałym fanem aby zapomnieć to, co wydarzyło się w "Tajnych Wojnach" Hickmana. Pojedynki między kontrolowaną formą Galactusa a gigantycznym będącym częścią Tarczy – muru oddzielającego "Ziemię Umarłych" od innych Królestw "Battleworldu", pomiędzy Thanosem a Doomem, czy między Scottem Summersem ziejącym mocą Phoenixa a Doomem, były krótkie, intensywne i umiejętnie wplecione w konstrukt fabularny Crossoveru. To oraz niewiadomy los Thanosa, Scotta, Bena Grimma, Cyclopsa, są tak abstrakcyjne, tak wyjątkowo dobre umieszczone w tym dużym Wydarzeniu w komiksowym świecie "Marvela", że z jednej strony nie wiadomo czego teraz w Multiversum – choć nie wiadomo czy powinno się to to tak nazywać – należy się spodziewać. Rzeczywiście nastąpił koniec (świata)… Coś się zaczyna i coś się kończy, i tak w nieskończonej pętli: bez początku i końca, przy czym warto dodać, że złożona inicjatywa Hickmana była jak najbardziej słuszna. Nie wiadomo jedynie, czy są to ostatnie "Secret Wars".

Komiksowe opowieści, barwne, występujące w nich światy; tak, to znamy dość dobrze. Najczęściej opisywane w nich historie dotyczą jednego Uniwersum – jedna wspólna przestrzeń stworzona przez twórców takowych komiksów, a inaczej mówiąc jeden ogromny ,,dwuwymiarowy” Wszechświat, w którym rozgrywają się wszystkie wydarzenia, z tysiącami postaci, z tysiącami różnych przygód i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
7954
6811

Na półkach: , ,

KONIEC ŚWIATA MARVELA

Wydarzenia prowadzące do tego eventu działy się w linii wydawniczej Marvel Now, od samego początku jej istnienia. A dokładniej od pierwszego zeszytu „New Avengers”, w którym pojawił się wątek Inkursji, dominujący potem nad wszystkimi opowieściami o Avengers i powiązany ze wszystkimi crossoverami, a w szczególności znakomitą „Nieskończonością”. Przez ostatnie kilka miesięcy trwało wielkie odliczanie, zebrane w czterotomowym „Czas się kończy”. Teraz czasu już nie ma, wszystko się skończyło, zaczęły się „Tajne wojny”. Uniwersum właśnie umiera, ale walka o ocalenie strzępków tego, co pozostało nie ustaje ani na chwilę. I chociaż w albumie tym brak większej oryginalności, całość robi spore wrażenie i w satysfakcjonujący sposób kończy wielką sagę Hickmana o Avengers.

Wszystko się kończy, wszystko umiera. Dobrzy walczą z dobrymi, źli działają by ocalić świat wszelkimi metodami. W takim właśnie stanie znajduje się całe uniwersum. Gdy na krawędzi Multiwersum Doom staje przed Beyonderami, na Ziemi-1610, Ziemi uniwersum Ultimate, Fury żeby ocalić jej mieszkańców, przypuszcza szturm na naszą Ziemię. Przetrwać może tylko jedna z nich. Bohaterowie stają więc do pojedynku. Ale to zaledwie początek tego, co na nich czeka. Gdy ważą się losy wszystkiego, żadna cena nie jest zbyt wysoka, by ją zapłacić. Coraz więcej herosów traci życie, a świat zmienia się nie do poznania…

Całość recenzji na moim blogu: https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2018/11/tajne-wojny-jonathan-hickman-esad-ribic.html

KONIEC ŚWIATA MARVELA

Wydarzenia prowadzące do tego eventu działy się w linii wydawniczej Marvel Now, od samego początku jej istnienia. A dokładniej od pierwszego zeszytu „New Avengers”, w którym pojawił się wątek Inkursji, dominujący potem nad wszystkimi opowieściami o Avengers i powiązany ze wszystkimi crossoverami, a w szczególności znakomitą „Nieskończonością”. Przez...

więcej Pokaż mimo to

avatar
565
16

Na półkach: ,

Jest to zdecydowanie wielki epicki satysfakcjonujący finał Hickmanowej sagi Avengers jak i fantastyczne domknięcie inicjatywy Marvel NOW na jakie oczekiwałem i się nie zawiodłem

Jest to zdecydowanie wielki epicki satysfakcjonujący finał Hickmanowej sagi Avengers jak i fantastyczne domknięcie inicjatywy Marvel NOW na jakie oczekiwałem i się nie zawiodłem

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    104
  • Posiadam
    36
  • Chcę przeczytać
    25
  • Komiksy
    19
  • Marvel
    4
  • Komiksy Marvel
    3
  • Komiksy
    3
  • 2019
    3
  • Teraz czytam
    2
  • 2021
    2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tajne wojny


Video

Video

Podobne książki

Okładka książki Siostry Niezapominajki: 4. Kozica i kometa Alessandro Barbucci, Giovanni Di Gregorio
Ocena 8,0
Siostry Niezap... Alessandro Barbucci...
Okładka książki Świat Akwilonu: Krasnoludy: Jorun z Bractwa Kuźni. Tom 06 Pierre-Denis Goux, Nicolas Jarry
Ocena 6,5
Świat Akwilonu... Pierre-Denis Goux, ...
Okładka książki Nightwing: Bitwa o serce Blüdhaven Adriano Lucas, Bruno Redondo, Tom Taylor
Ocena 8,0
Nightwing: Bit... Adriano Lucas, Brun...
Okładka książki Szczyt bogów #5 Jirō Taniguchi, Baku Yumemakura
Ocena 9,0
Szczyt bogów #5 Jirō Taniguchi, Bak...

Przeczytaj także