Ms Marvel: Pokolenie Czemu

Okładka książki Ms Marvel: Pokolenie Czemu autora Adrian Alphona, G. Willow Wilson, Jake Wyatt, 9788328119178
Okładka książki Ms Marvel: Pokolenie Czemu
Jake WyattAdrian Alphona Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Ms Marvel (tom 2) Seria: Marvel NOW! komiksy
132 str. 2 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Ms Marvel (tom 2)
Seria:
Marvel NOW!
Tytuł oryginału:
Ms Marvel: Generation Why
Data wydania:
2017-06-21
Data 1. wyd. pol.:
2017-06-21
Data 1. wydania:
2015-04-07
Liczba stron:
132
Czas czytania
2 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328119178
Tłumacz:
Anna Tatarska
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ms Marvel: Pokolenie Czemu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ms Marvel: Pokolenie Czemu



książek na półce przeczytane 2610 napisanych opinii 2317

Oceny książki Ms Marvel: Pokolenie Czemu

Średnia ocen
7,2 / 10
161 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ms Marvel: Pokolenie Czemu

avatar
2610
2317

Na półkach:

Kapitalny drugi tom i nawet lepszy od pierwszego. A tutaj bohaterka badając dziwne hałasy z kanału spotyka Wolverine’m i mimo , że Logan na początku jest wkurzony Jej zachowanie bardzo szybko łapią wspólny język. A następnie Kamala między innymi adoptuję kosmicznego psa(Lockjaw) Ich relacja jest fantastyczna. A na dodatek bohaterka spotyka kilku Inhumans i dowiaduję się od nich nowych rzeczy o swoich mocach. Aż w końcu Kamala staje twarzą w twarz z Wynalazcą. Jak zakończy się ta konfrontacja? Tego nie zdradzę , ale muszę przyznać , że finał mnie zaskoczył. Ciekawe co się wydarzy w 3 tomie.

Kapitalny drugi tom i nawet lepszy od pierwszego. A tutaj bohaterka badając dziwne hałasy z kanału spotyka Wolverine’m i mimo , że Logan na początku jest wkurzony Jej zachowanie bardzo szybko łapią wspólny język. A następnie Kamala między innymi adoptuję kosmicznego psa(Lockjaw) Ich relacja jest fantastyczna. A na dodatek bohaterka spotyka kilku Inhumans i dowiaduję się od...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
651
268

Na półkach: , ,

Udana kontynuacja serii o Ms Marvel, która sprawia, że do świata Kamali będzie się wracało z czystą przyjemnością. Komiks ponownie jest pisany i rysowany prosto z serca, co widać niemalże w każdym kadrze tej powieści graficznej. To bardzo uroczy, uczciwy, pełen humoru utwór, który ponownie daje nadzieję na obiecująco dobrą historię w dalszych tomikach.

W „Pokoleniu czemu” ponownie można zauważyć wielkie serce do historii Kamali, akcja w komiksie ponownie nie zwalnia z tempa, a pojawiające się crossovery i cameo różnych postaci stanowią tylko dodatek, wszak Kamala nadal na szczęście stanowi centrum wszystkich wydarzeń. To ona, mimo swej nieporadności, jest tytułową bohaterką i faktycznie sprawdza się jako nastoletnia wojowniczka. W tej części przedstawiono jej umiejętność współpracy z bohaterem pierwszej ligi Marvela, tj. z Wolverinem. Mimo tak ważnej postaci, Kamala nie traci animuszu i faktycznie bierze sobie rady weterana do serca. Główny antagonista serii jest bardzo ciekawy i przerażający, momentami wręcz za poważny i mocny jak dla początkującej bohaterki. Przedstawione w komiksie tematy są niebywale ciężkie, ale zostały one dobrze zaprezentowane i mają głębokie znaczenie. Ponownie kreska rysowników zachwyca, jest dosyć inna, klimatyczna, ale tak idealnie wpisująca się w całą akcję i główną bohaterkę.

Kamala to postać, której nie da się nie lubić. Na swój sposób, jest zwykłą nastolatką, pełną wielu wad. Z drugiej zaś strony, z racji niedawno zyskanej mocy, zachowuje się niezwykle dojrzale i faktycznie potrafi poradzić sobie z każdą sytuacją nie tracąc przy tym własnego charakteru, zważając na swoją kulturę, wychowanie i wiarę. Potrafi współpracować z innymi bohaterami i zmierza do określonego celu, nie będąc przy tym próżną czy wyniosłą.

Ms Marvel zapowiada się na świetną serię, zwłaszcza, że zakończenie tego tomu jest niezwykle interesujące. Nakreślono tu wiele wątków, które, mam nadzieję, zostaną w dalszej historii rozwinięte. To komiks, który czyta/ogląda się bardzo dobrze. Polecam serdecznie, bardzo przyjemna seria.

Udana kontynuacja serii o Ms Marvel, która sprawia, że do świata Kamali będzie się wracało z czystą przyjemnością. Komiks ponownie jest pisany i rysowany prosto z serca, co widać niemalże w każdym kadrze tej powieści graficznej. To bardzo uroczy, uczciwy, pełen humoru utwór, który ponownie daje nadzieję na obiecująco dobrą historię w dalszych tomikach.

W „Pokoleniu czemu”...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1395
1345

Na półkach:

Pierwszy tom "Ms Marvel" z udziałem Kamali Khan, był ciekawy i dobrze się go czytało. Co prawda fanem tej postaci nie jestem, a uniwersum Inhumans nigdy specjalnie nie interesowało (jedynie na tyle żeby wiedzieć co nieco o ważniejszych postaciach),ale Kamala w moich oczach daje radę. Drugi tom jej przygód jest jeszcze bardziej pozytywnie zakręcony niż pierwszy, a akcja kipi w nim niemal na każdym kroku. Swoje pięć minut ma tu nawet Wolverin, który cierpi na brak swej podstawowej zdolności - regeneracji. Jednak głównym atutem jest antagonista, poznany już w poprzednim albumie, zwący się Wynalazcą. Jego konfrontacja z Ms Marvel jest interesująca, szczególnie ze względu na nastoletnie, humorystyczne zagrywki słowne Kamali, która zaczyna bycie herosem traktować na poważnie.

Ms Marvel lekko nie ma i co noc walczy z maszynami Wynalazcy. Z tego powodu ma kłopoty w domu, gdyż jej rodzice zauważają, że się wymyka i wymyślają sobie niestworzone historie, o tym gdzie to ich latorośl włóczy się po nocach. Oczywiście nie znają sekretnej tożsamości Kamali, zatem w głowie rodzą im się nie wesołe obrazy. Tymczasem w miejskich kanałach Ms Marvel wraz z Wolverinem staje do walki z śmiercionośnymi tworami Wynalazcy - człowieka o sztucznych rękach i papuziej głowie, przy czym to drugie jest efektem bardzo głupiego wypadku.

Już na tym poziomie czytelnik ma do czynienia z ogromną dawka humoru. Samo spotkanie dwóch herosów jest zabawne, gdy Kamala zaczyna się zachowywać jak typowa nastolatka co zobaczyła filmową gwiazdę na żywo. Łatwo się domyślić jak Logan reaguje na takie zachowanie. Później jest tylko weselej bo na arenę wkraczają wielkie roboty i Lockjaw - ogromny pies na usługach rodziny królewskiej Inhumans, który ma zdolność teleportacji. Jego wejście jest dość ciekawe, szczególnie gdy Kamala postanawia adoptować psinę. Przypomnijmy, że jest muzułmanką, a w tej religii psy są stworzeniami nieczystymi. Choć rodzina głównej bohaterki nie należy do ludzi restrykcyjnie podchodzących do tych spraw to rodzice Kamali niemal dostają zawału na widok... pupilka.

Sam Wynalazca też potrafi dostarczyć czytelnikowi sporo radochy podczas utarczek słownych z Ms Marvel. Przy tym nie jest kolejnym półgłówkiem z manią władzy nad światem, z czego zresztą sam się śmieje. Postać ta potrafi faktycznie coś sensownego zdziałać. Finał jego starcia z naszą tytułową bohaterką jest ciekawy i również obfituje w zabawne teksty. Dodatkowo na pochwałę po raz kolejny zasłużyli rysownicy i kolorysta. Kreska jest lekko groteskowa, całość utrzymana w komicznym stylu i ładnie się prezentuje. Przy tym wszystko jest czytelne i na długo zapada w pamięci. To jeden z licznych powodów aby sięgnąć po ten komiks, nawet jeśli nie jest się fanem Inhumans i Ms Marvel.

"Pokolenie Czemu" to porządny kawałek lektury. Nie nuży, nieraz bawi i całość czyta się bardzo szybko. Chciałbym aby wychodziło więcej takich komiksów z "duszą". Szczególnie w uniwersum Marvela czy DC Comics, gdzie ostatnio mi tego brak. Dużo rzeczy jest tam pisanych na jedno kopyto z powtarzającymi się w kółko tymi samymi schematami. Tu jest inaczej. Nie wiem czy to za sprawą mojego mniejszego obycia z tym gatunkiem, ale patrząc po tym co czytałem choćby w tym roku, ta seria wyróżnia się na tle innych. I to jest chyba w tym wszystkim najlepsze.

Pierwszy tom "Ms Marvel" z udziałem Kamali Khan, był ciekawy i dobrze się go czytało. Co prawda fanem tej postaci nie jestem, a uniwersum Inhumans nigdy specjalnie nie interesowało (jedynie na tyle żeby wiedzieć co nieco o ważniejszych postaciach),ale Kamala w moich oczach daje radę. Drugi tom jej przygód jest jeszcze bardziej pozytywnie zakręcony niż pierwszy, a akcja...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

239 użytkowników ma tytuł Ms Marvel: Pokolenie Czemu na półkach głównych
  • 200
  • 39
141 użytkowników ma tytuł Ms Marvel: Pokolenie Czemu na półkach dodatkowych
  • 53
  • 42
  • 12
  • 9
  • 8
  • 6
  • 6
  • 5

Inne książki autora

Okładka książki Marvel: The Legendary Graphic Novel Collection: Volume 24: Ms. Marvel Vol. 2: Crushed Adrian Alphona, Elmo Bondoc, Takeshi Miyazawa, G. Willow Wilson
Ocena 6,0
Marvel: The Legendary Graphic Novel Collection: Volume 24: Ms. Marvel Vol. 2: Crushed Adrian Alphona, Elmo Bondoc, Takeshi Miyazawa, G. Willow Wilson
Okładka książki Marvel: The Legendary Graphic Novel Collection: Volume 12: Ms. Marvel: No Normal Adrian Alphona, G. Willow Wilson, Jake Wyatt
Ocena 7,0
Marvel: The Legendary Graphic Novel Collection: Volume 12: Ms. Marvel: No Normal Adrian Alphona, G. Willow Wilson, Jake Wyatt
Okładka książki Ms Marvel: II Wojna Domowa Adrian Alphona, Mirka Andolfo, Ian Herring, Takeshi Miyazawa, G. Willow Wilson
Ocena 7,1
Ms Marvel: II Wojna Domowa Adrian Alphona, Mirka Andolfo, Ian Herring, Takeshi Miyazawa, G. Willow Wilson
Okładka książki Runaways, Vol. 3 Adrian Alphona, Mike Norton, Brian K. Vaughan
Ocena 6,3
Runaways, Vol. 3 Adrian Alphona, Mike Norton, Brian K. Vaughan
Okładka książki Ms Marvel: Supersławna Adrian Alphona, Nico Leon, Takeshi Miyazawa, G. Willow Wilson
Ocena 7,6
Ms Marvel: Supersławna Adrian Alphona, Nico Leon, Takeshi Miyazawa, G. Willow Wilson
Okładka książki Ms Marvel: Dni ostatnie Adrian Alphona, Giuseppe Camuncoli, Christos Gage, Dan Slott, G. Willow Wilson
Ocena 7,2
Ms Marvel: Dni ostatnie Adrian Alphona, Giuseppe Camuncoli, Christos Gage, Dan Slott, G. Willow Wilson
Adrian Alphona
Adrian Alphona
Kanadyjski rysownik, który od lat specjalizuje się w komiksowych opowieściach o nastolatkach. Pierwsza jego seria, która zdobyła rozgłos, to Runaways (ze scenariuszem Briana K. Vaughana) o grupie młodych uciekinierów obdarzonych supermocami. Potem Alphona rysował m.in. Spider-Man Loves Mary Jane, aż wreszcie zaangażował się w tworzenie przygód Kamali Khan, bohaterki serii Ms Marvel. Za ten komiks uhonorowano go m.in. nagrodami na festiwalu w Angouleme czy Joe Shuster Award.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Hawkeye: Moje życie to walka Matt Fraction
Hawkeye: Moje życie to walka
Matt Fraction Alan Davis David Aja Javier Pulido
"Jeden z najlepszych i najciekawszych komiksów superbohaterskich w sprzedaży" Takimi słowami reklamuje się ten zeszyt. Czy słusznie? I tak i nie. Nie zwróciłbym w ogóle uwagi na ten komiks, gdyż pierwsze co mnie zniechęcało to niespecjalnie dobry rysunek. A byłaby to spora strata, bo ostatecznie komiks broni się bardzo dobrym scenariuszem. Pierwsza opowieść rysowana przez Davida Aja mnie urzekła. Otrzymujemy opowieść o zwykłym człowieku, który został Avengersem. Sporo ciekawych rozwiązań artystycznych, dobry tekst i odpowiedni klimat tego komiksu przypomniał mi "The Man Without Fear" Franka Millera, choć może to trochę przesada. Rysunek Aja jest znacznie słabszy od kreski Romity Jr., ale ma też swój urok i muszę powiedzieć że nawet pasuje do opowieści. Jest trochę w stylu retro, jakby z lat 50-tych XX wieku albo z gier komputerowych lat 90-tych. Scenariusz komiksu broni jednak takiego rozwiązania i fajnie się to wszystko ze sobą zgrywa i dobrze się czyta. Dużym plusem jest też tekst i ukazanie relacji głównego bohatera z przyjaciółką. Druga część komiksu nie jest już tak dobra jak pierwsza. Rysunek Pulido jest jakby ciut lepszy, ale całość sprawia gorsze wrażenie niż opowieść wcześniejsza. Jako bonus otrzymujemy dodatkowy rozdział "Young Avengers" z rysunkami Alan'a Davisa. To historia, która skręca bardziej w kierunku romansu. Ale jest to bardzo dobrze napisane i byłem pozytywnie zaskoczony. Akt ten wyróżniają także rysunki Daviesa, które są o klasę lepsze od wcześniejszych, co akurat z bardziej romantycznym wydźwiękiem komiksu stwarza bardzo spójne połączenie. Hawkeye pozytywnie mnie zaskoczył i wszedł na listę komiksów, których chętnie podejmę się kontynuacji.
mika_el - awatar mika_el
ocenił na72 lata temu
Moon Knight: Z martwych Warren Ellis
Moon Knight: Z martwych
Warren Ellis Declan Shalvey
PAN KNIGHT Warren Ellis – no ten gość umie, jak mało kto. A jak coś robi, to robi tak, jak chce i ile chce. Szczególnie w superhero, do którego zagląda często, ale na krótko. Dłuższych runów w tych ramach w zasadzie prawie nie miewa, siada do jakiejś serii, bo ma pomysł (albo może dobrze płacą),machnie cztery zeszyty („Thor”),sześć („Iron Man: Extremis”),czasem kilkanaście („Batman”, „Astonishing X-Men”),a czasem jeden. I tyle. No i dobrze, bo dzięki temu nie rozmienia się na drobne, serwuje samo gęste i konkret. I tak zrobił z Moon Knightem. Otworzył nową serię z nim, napisał sześć zeszytów i oddał to w ręce innych. I te jego pierwsze sześć zeszytów to po polsku mamy dwa razy, w różnych wydaniach, pozostałe już tylko raz. Tych pozostałych nie czytałem, ale to, co serwuje nam Ellis poznać warto i to jeszcze jak. Na tom składają się dwie historie. Pierwsza to klasyka, gdy wrogowie pewnego wilkołaka wynajmują Moon Knighta by zajął się włochatym. No i zaczyna się ich walka. Druga opowieść to rzecz bardziej współczesna. Moon Knight to antybohater ścigany przez prawo, ale jako Pan Knight stanowi czasem pomoc dla policji, która przymyka oko na jego faktyczną tożsamość. No i tak działa, zajmując się kolejnymi bandytami – a to rzeźnikiem, mordującym tylko silnych mężczyzn, to tajemniczym snajperem strzelającym do ludzi, czy wreszcie… duchami punków. Ale do czego go to doprowadzi? I co jeszcze odkryje? http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2024/01/moon-knight-owca-znany-moon-knightem-z.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na72 lata temu
Thor Gromowładny: Przeklęty Ron Garney
Thor Gromowładny: Przeklęty
Ron Garney Jason Aaron Nic Klein Das Pastoras
Po dość dobrym pierwszym tomie Thora Gromowładnego i lekko gorszej „Bożej Bombie” czas na mocnego średniaka, który niestety nie wyróżnia się właściwie niczym. „Przeklętego” oceniam lekko słabiej niż część drugą z serii ze względu na całą historię, która dla mnie była aczytalna, dziwna, chaotyczna i zupełnie nieangażująca. Akcja w komiksie znowu idzie na łeb na szyję, jest wręcz przesiąknięta krwią i destrukcją, bohaterów jest niezwykle dużo, jednak żaden z nich nie wystaje ponad szereg, zwyczajnie jawią się jako skupisko nic-nie-znaczących dla fabuły postaci. O dziwo, tytułowy bohater, Thor również nie pojawia się jakoś często, zwyczajnie jest go za mało i przez większość czasu nie robi nic znaczącego dla popchnięcia historii. Kreska, mimo zmian rysowników nie jest jakoś bardzo wybitna, ot typowa dla tego typu przygód, choć nadal wyczuwalny jest jej styl i klimat idealny dla nordyckiego boga. Główny antagonista niczego sobie, jednak zwroty akcji i nagromadzenie dziwnych, chaotycznych wątków obok sprawia, że komiks był dla mnie ciężki w odbiorze. Historia ciągnęła się, nudziła mnie strasznie, dialogi ledwo co można było czytać. Zobaczę jak zakończy się cała opowieść w czwartym tomie, choć tym razem nie obiecuje sobie, że będzie lepiej i chyba tylko pierwsza część jako tako wyszła.
LosingHope - awatar LosingHope
ocenił na62 lata temu
Thor Gromowładny: Ostatnie dni Midgardu Simon Bisley
Thor Gromowładny: Ostatnie dni Midgardu
Simon Bisley Esad Ribić Jason Aaron Agustin Alessio R. M. Guéra
„Thor: Ostatnie dni midgardu” to ostatni tom cyklu „Gromowładny Thor”.Twórcą scenariusza ponownie jest Jason Aaron, a autorami rysunków do historii zawartych w albumie byli: Esąd Ribic, Augustin Alessio, R.M. Guera oraz Simon Sisley. W przedstawionym albumie możemy śledzić kilka historii, z czego dwie wydają się głównymi (zajmują najwięcej stron albumu). Ogólnie powiem, że mam mieszane odczucia co do niniejszego albumu. Początkowo myślałem nawet o wystawieniu mu oceny 8/10, jednak ta historia o starciu Króla Thora i jego wnuczek z Galactusem… Jak dla mnie, to po prostu zwykła typowa superhero napier*******, jakich wiele, na dodatek wspomniane fragmenty nie przemawiają do mnie, jeśli chodzi o aspekty wizualne. Rozumiem, że autorzy chcieli zaakcentować, że mamy do czynienia z ponurą przyszłością, w której ziemia stanowi pustkowie, no ale te kolory… Nie przepadam za żółtym kolorem, nic nie poradzę. Historia o starciu Thora z Dario Agger’em i jego korporacją Roxxon uważam za zdecydowanie ciekawszą i ładniejszą, może użyte określenie nie jest najbardziej precyzyjne… Podoba mi się jak twórcy przy pomocy różnych kolorów budują poczucie grozy i zepsucia… Muszę przyznać, że Dario Agger to niezły łajdak… Zagadnienia związane z szeroko rozumianą ekologią, są bliskie mojemu sercu, zapewne z tego względu, delikatnie mówiąc, nie trawie wspomnianego czarnego charakteru… Historia, zyskała moje uznanie, m. in. za to, że ukazuje Ona bezradność Thora w starciu z takim przeciwnikiem jak korporacja Roxxon… Trzeba przyznać, że to dość nietypowy wróg, jak na przygody księcia Asgardu. Historie o Thorze kojarzą mi się głównie ze starciami z różnego rodzaju potworami czy innymi kosmicznymi istotami, więc omawiana część komiksu, to taka mila odmiana. Gorzkie zakończenie przedstawionych wydarzeń, też miało swój urok. Jeśli chodzi o te dwie dodatkowe historie, to są one ciekawe wizualnie (mają fajne rysunki),ale jeśli chodzi o treść i poruszane wątki, to lepsza jest opowieść, o narodzinach Malekita Przeklętego, niż ta, o starciu młodego Thora i wikingów z lodowymi olbrzymami. Album oceniam ostatecznie jako dobry (7/10). Historia o starciu Thora z korporacją Roxxon idealnie ukazuje ułomności boga burz i jego największe słabości. Dodatkowo na koniec przedstawionych wydarzeń, możemy zobaczyć, że gromowładny czegoś się uczy (przechodzi pewną przemianę). Chodzi omawiany album jest ostatnią częścią cyklu to moim zdaniem, można go spokojnie przeczytać bez znajomości poprzednich tomów. Jeśli, więc nie jesteś obeznany w komiksach Marvela, a chcesz coś przeczytać, to śmiało możesz sięgnąć poomawiany album.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na72 lata temu
Deadpool: Wyzwanie Drakuli Reilly Brown
Deadpool: Wyzwanie Drakuli
Reilly Brown Gerry Duggan Brian Posehn Scott Koblish
Nadszedł w końcu czas aby Deadpool skopał tyłek samemu Księciu Ciemności, słowem - Draculi. W odcinku zatytułowanym "Wyzwanie Draculi", nasz pyskaty (uroczy),arogancki (zabawny) i absolutnie nieobliczalny (tu się zgadzamy) najemnik ma za zadanie odnaleźć i (przelecieć)... WYPIE*****!!!!! (opanuj się, to czytają nieletni :D). Nnngh... jak pisałem, Deadpool dostaje zlecenie odnalezienia trumny narzeczonej Draculi, niejakiej Shiklach, Królowej Nieumarłych. Zadanie z pozoru banalne szybko staje się dość skomplikowane, jednocześnie dostarczając czytelnikom sporej dawki zabawy. Szczególnie, że gościnnie wystąpią takie postacie jak Blade, Frankenstein czy Minotaur szarżujący na różowym skuterze. Komiks zaczyna się od błyskawicznego ratunku pewnej niewiasty, która po ujrzeniu oblicza swego wybawcy, równie szybko się oddala. Wcześniej zaliczając kraksę helikoptera w rzece. Już wtedy czytelnik zaczyna się bezwiednie uśmiechać, gdy widzi Deadpoola wyłaniającego się z wody niczym wielki bohater, z omdlałą (i mokrą).... z nieprzytomną kobietą na rękach (wiem o czym pomyślałeś świntuchu :P). Potem zaś mamy pierwsze starcie z wampirem, który tak naprawdę był tylko posłańcem Draculi (mylić się rzecz ludzka)... Och, zamknij się! W każdym razie Deadpool godzi się przyjąć zlecenie, co szybko staje się pasmem jego problemów z światem wampirów oraz mitycznych potworów. To czego najbardziej brakowało mi w tym komiksie to łamanie czwartej ściany i (OTO JESTEM :D) W komiksie, kurna, w komiksie nie tutaj! (jesteś taki monotonny). Spadaj. W każdym razie w omawianym albumie mimo, że występuje bardzo dużo humoru w postaci tekstów tytułowego bohatera i gagów sytuacyjnych. Na tym polu mamy naprawdę w czym przebierać, gdyż gościnnie występuje sporo znanych postaci, nie tylko z świata komiksu. Zatem nie zabraknie żartów z Hulka podczas pojedynku z Minotaurem albo wyśmiewania organizacji typu Hydra gdy w paradę wmiesza się MODOC na swym latającym krześle. Do tego wątek główny związany z Królową Nieumarłych i Księciem Ciemności jest zrobiony całkiem sensownie. Może nie mamy tutaj do czynienia z szczytem ambicji komiksowych scenarzystów, jednak Gerry Duggan i Brian Posehn postarali się na tyle mocno, ze całość ma ręce i nogi, a do tego czyta się to szybko i przyjemnie. Mamy tutaj wtręty odnośnie wojny w świecie nieumarłych czy kontrolowania przez takie stworzenia umysłów ludzi (frajerzy :P). Ciekawie to wygląda w zestawieniu z kimś kto w praktyce jest tak stuknięty, że sam siebie nie kontroluje i gada z swymi dwoma jaźniami. Choć tym razem ich tutaj zabrakło. Uwagę przykuwa też Shiklach, czyli Królowa Nieumarłych. Po bardzo długim śnie zaczyna poznawać świat XXI wieku oczami człowieka, który jest totalnym wariatem. Do tego nie może umrzeć, co ją wyraźnie pociąga, zaś sama Królowa czasem zachowuje się trochę naiwnie względem nowinek technologicznych czy obyczajów panujących w naszych czasach. Daje to scenarzystom kolejne pole manewru do wrzucania dwuznacznych uwag Deadpoola względem kultury czy naszych codziennych zachowań. Graficznie mamy dobry poziom, udanie kontynuujący to z czym mieliśmy do czynienia w ostatnich albumach. Choć nie ukrywam, że ten odcinek najbardziej przypadł mi na tym polu do gustu. Ciekawie czasem wyśmiano niektóre postacie lub elementy ich ubioru. Najbardziej i tak rozbroił mnie Minotaur oraz sceny dziejące się w Grecji (fajny kraj, tylko imigrantów tam maja za dużo). Jeśli idzie o kolejny tom, jaki zapowiedziano to można oczekiwać sporo (gdyż Deadpool się ŻENI!!!)... do jasnej cholery, pójdziesz wreszcie! (w moim komiksie mogę dawać spoilery). To nie komiks tylko recenzja komiksu (ale mojego)... ech, nie ważne. Tak czy siak następny album zapowiada się bardzo zabawnie, szczególnie jak dobrze przyjrzymy się jego okładce. Finał tego numeru też jest skonstruowany naprawdę ciekawie i nieco inaczej niż to początkowo zakładałem. Szczególnie jeśli idzie o kilka postaci. Zobaczymy zatem jak to dalej się rozwinie, jednak jestem dobrej myśli.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Moon Knight: Z martwych powstaną Brian Wood
Moon Knight: Z martwych powstaną
Brian Wood Greg Smallwood
Drugi komiks z serii i tym razem, bardziej spójna opowieść, bo przedstawiona jest w nim jedna historia (powiedzmy, ponieważ ujmuje wiele wątków, które często nie były dla mnie zrozumiałe). Zmiana scenarzysty praktycznie niezauważalna, bo mimo niej nadal komiks ten trzyma się kupy i przepięknie prowadzi dialog z częścią pierwszą, klimat został bardzo dobrze zachowany. Cała historia zaś jest niezwykle krwawa, brutalna, smutna i bardzo ponura. I mimo, że to praktycznie jedna opowieść, momentami wchodziła w takie kierunki i rozwijała wątki, które były dość ciekawe i mylące, ale jednak prześwietne i tak idealnie dobrane do głównego bohatera. W tym szaleństwie jest metoda. To, co ponownie zachwyca w Moon Kinghtcie to niesamowicie przepiękna kreska. Położenie dialogów, ułożenie kadrów w różny sposób sprawia, że od tej przerażającej historii nie da się oderwać. Graficznie opowieść ta jest zwyczajnie hipnotyzująca, na ten moment to najpiękniejsze komiksy, które czytam/przeglądam. Sposób wykreowania bohatera również fascynujący, w tym komiksie po prostu wszystko do siebie pasuje, puzzle są wspaniale dobierane, a intryga odpowiednio przeciągnięta i rozwijana. Myślę, że do całej serii jeszcze niejednokrotnie powrócę i nadal nie będę w stanie odkryć wszystkich smaczków ujętych w tej historii. Całościowo, to sprawnie napisany komiks, który nie traci na wartości i zbędnych zastojach, nie skręca w niepotrzebne wątki, praktycznie niczego nie tłumaczy. To opowieść, do której trzeba się przekonać i wsiąknąć w nią z przygotowaniem. Zarówno Wood, jak i Smallwood to geniusze w swoim fachu, a ich spotkanie zaowocowało czymś niezwykle idealnym. Nie mogę się doczekać kolejnej i ostatniej powieści z tej serii, bo praktycznie do niczego nie mogę się tu przyczepić.
LosingHope - awatar LosingHope
ocenił na82 lata temu
Hawkeye: Rio Bravo Matt Fraction
Hawkeye: Rio Bravo
Matt Fraction Francesco Francavilla
Hawkeye 1-4 Sprawdzając rankingi najlepszych komiksów Marvela w większości z nich pojawiał się Hawkeye Matta Fractiona. Miałem więc spore oczekiwania, które nie do końca zostały spełnione. Clint łączy pracę superbohatera pozbawionego żadnych mocy z życiem prywatnym. Barton nie regeneruje się tak szybko jak np. Wolverine, nie ma super siły, ani szybkości jak np. Steve Rogers dlatego każdy upadek i bójka kończy się długim powrotem do zdrowia. Fabuła komiksu jest raczej prosta. Bardziej koncentruje się na prywatnych sprawach Bartona z elementami klasycznej superbohaterszczyzny. Hawkeye pomaga swoich sąsiadom w walce z gangiem dresiarzy, pomaga w trakcie powodzi, przygarnia pieska, który z trudem uniknął śmierci, a jego życiu pojawia się pewna femme fatale, która oczywiście sprowadza na niego kłopoty. Część akcji koncentruje się również na Kate Bishop, która od razu zyskała moją sympatię. Tom trzeci skupia się wyłącznie na jej przygodach (i jest naprawdę bardzo ciekawy). Na słowa uznania zasługuje szata graficzna. David Aja oraz pozostali rysownicy wykonali świetną pracę. Komiks jest pełen szalenie kreatywnych momentów. Jeden zeszyt ukazany jest z perspektywy…psa, a w innym klasyczny tekst w dymkach zastąpiony jest językiem migowym. Rysunki to bardzo mocna zaleta tego runu. Finalnie jestem zadowolony z lektury, ale po tak pozytywnych opiniach spodziewałem się trochę więcej. Fabuła mnie odrobinę rozczarowała, ale komiks nadrabia bardzo ciekawymi bohaterami, rysunkami i kreatywnymi pomysłami.
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na710 miesięcy temu
Deadpool: Grzech pierworodny Gerry Duggan
Deadpool: Grzech pierworodny
Gerry Duggan Brian Posehn Scott Koblish John Lucas
Obecna seria Deadpoola bardzo mi pasuje, choć do ideału jej daleko. Lubię jednak ją o wiele bardziej niż "Deadpool Classic", która zwyczajnie mnie nuży. W ostatnim odcinku nasz Najemnik z nawijka w końcu stanął (po raz kolejny) na ślubnym kobiercu, a jego wybranką okazała się Królowa Mroku. Nie jest to w smak Draculi, któremu nasz heros podjumał małżonkę, zatem wojna z wampirami trwa w najlepsze. Tymczasem Agentka Preston odkrywa, że Deadpool ma córkę. Zaczyna się prawdziwa masakra w walce o małą Eleanor, bowiem wielu wrogów naszego zamaskowanego herosa ma wobec niej plany. Jeśli ktoś czytał serię od początku, to fakt posiadania przez Deadpoola potomstwa raczej nie zaskoczył. Z pewnością wielu pamięta ponętną Carmelitę z trzeciego tomu, gdzie nasz heros "współpracował" z Bohaterami do wynajęcia. To właśnie wtedy pojawiła się piękna Carmelita, z którą nasz bohater spędził namiętne chwile po tym jak ją uratował. Owocem ich bardzo krótkiej znajomości jest właśnie Eleanor, która okazuje się być cenna dla wielu ludzi. Wychowana przez przybranych rodziców, trafia w sam środek wojny gdy odnajduje ją agentka Preston, prowadząca śledztwo w tej sprawie. W komiksie mamy niejako dwie ścieżki fabularne. Poważniejszą z udziałem Preston i innych agentów S.H.I.E.L.D. oraz bardziej wesołą gdzie Deadpool wraz z pomocą Deazzler - mutantki z przeszłości będącą piosenkarką disco - rozwala na skalę masową wampiry. Oczywiście w pewnym momencie obie te ścieżki się łączą, ale trochę trwa nim do tego dojdzie. Zresztą wtedy inicjatywę przejmuje nasz tytułowy "heros" robiąc tak ogromny rozpierdziel, że miejscami krew wylewa się z komiksu hektolitrami. Z drugiej strony to pasuje do samej fabuły jak i ogólnej koncepcji Deadpoola. Jeśli idzie o część humorystyczną to jej tutaj nie brakuje. Widać ją mocno przy Dazzler oraz w scenach gdy Deadpool rusza na odsiecz swej córce. Zresztą w tym drugim wypadku nawet agentka Preston ma sporo do powiedzenia. Jej uwagi bywają kąśliwe i nieraz można się z tego powodu uśmiać. Jeśli zaś idzie o cały główny nurt fabularny to poprowadzono go bardzo dobrze. Co ciekawe znalazło się tu miejsce na kilka wątków dramatycznych oraz naprawdę mocne zakończenie. To sprawia, że całość nie zostaje zepchnięta tylko do roli masakry złych bandziorów przez tych dobrych, a wnosi coś wartościowego, w pewnym sensie, do całej serii. Jeśli idzie o rysunek to tutaj jest bez zmian. Nadal ciekawy, kolorowy, ale przy tym nie męczący oczu. Sceny wizji jakich doznaje Preston i jej towarzysz narysowano w innym stylu, co czytelnikowi łatwiej pozwala wyczuć ich atmosferę. Siódmy album Deadpoola jest naprawdę udany. Dzięki niemu miło odpocząłem od serii "Deadpool Classic", która jak na razie zaczyna coraz bardziej męczyć. Tu mam wszystko czego tam mi brakuje. Wredny humor, sporo przemocy, ciekawą fabułę i zwariowanego głównego bohatera.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Thor Gromowładny: Boża bomba Esad Ribić
Thor Gromowładny: Boża bomba
Esad Ribić Jason Aaron Butch Guice
Druga część z serii o Thorze Gromowładnym jest nieco gorsza, niż pierwsza i jednocześnie bardziej zagmatwana, chaotyczna i dziwna. Idealnie rozwija wątki podane w poprzedniej części, stanowi też świetną rozrywkę, choć w wielu fragmentach może rozczarować. Rozczarowuje przede wszystkim ze względu na historię genezy głównego bohatera, która jest bardzo infantylna i mogła zostać przedstawiona o wiele ciekawiej. Na uwagę jednak zasługują fantastyczne rysunki Ribića, idealnie wkomponowane w nordycki klimat całego komiksu i postaci Thora. Akcja komiksu idzie na łeb, na szyję, będąc równocześnie bardzo dziwną i chaotyczną. Niejednokrotnie można odnieść wrażenie, że zmierza ona w konkretnym kierunku, ale to nie do końca prawda, bo choć fabuła jest prosta niczym drut, akcja czasem zaskakuje. Powieści brakuje kilku stron, by rozwinąć historię i ją zakończyć, a tak przedstawia mało satysfakcjonujący finał, przez który na pewno będzie trzeba sięgnąć po kolejną część. Z plusów: przedstawienie interakcji między Thorami i ich często odmienne, podyktowane przez różne doświadczenia i charaktery, podejścia do poradzenia sobie z problemem. Dostarczało to też świetnej rozrywki i humoru. Komiks przedstawia wiele wartości, które dają do myślenia, przede wszystkim podejście ludzi do bóstw, ślepa wiara w ich pomoc. Na uwagę również zasługuje rozbudowanie przedstawionego świata i jego złożoności. „Boża Bomba” to ciekawie zbudowana powieść graficzna i świetne zakończenie historii Thora i Bogobójcy. Fabuła nie zachwyca, jest dość przewidywalna i typowa pod taką opowieść, ale fantastyczne rysunki Esada Ribića sprawiają, że od historii nie da się oderwać. Ciekawa jestem, co autorzy przedstawią w kolejnej części, do której na pewno niedługo zajrzę.
LosingHope - awatar LosingHope
ocenił na62 lata temu
Moon Knight: W noc Cullen Bunn
Moon Knight: W noc
Cullen Bunn German Peralta
Zakończenie wspaniałej trylogii opowiadającej o ciekawym i niejednoznacznym bohaterze. Rzecz, która obrazuje, jak jest to świetny komiks (i ogółem cała seria),to fakt, że zmiana scenarzysty oraz ilustratora, z części na część, zupełnie nie jest znaczna i dostrzegalna. Co może oznaczać, że pomysł na całą opowieść został prześwietnie rozplanowany, a do czynienia mamy przecież z mocno spójną historią o pewnym, bardzo skomplikowanym bohaterze. Magia. Co prawda, trzecia część historii o Moon Knightcie, w porównaniu do dwóch poprzednich, traci lekko na historii, która dla mnie jest mniej angażująca (bardziej to zbiór opowiadań z Moon Knightem w roli głównej),niż przedstawiona w częściach poprzednich, jednak nadal jest to wspaniała opowieść z przepiękną kreską, stanowiąca dobrą realizację wspaniałego pomysłu. Komiks porusza wiele dwuznacznych zagadnień i wchodzi w dość skomplikowany umysł Marca Spectora oraz pokazuje motywacje rządzące Konshu. Czegoś mi w nich zabrakło, by bardziej te historie były dla mnie zaskakujące, choć w niektórych aspektach, ta powieść graficzna to istne arcydzieło, jak każda z części tej historii. Pozostaje mi polecić całą serię, dawno nie widziałam tak wspaniałych ilustracji, świetnie ujętych w różne kadry i tekst, który nie wyjaśniając nic mówi wszystko. W trakcie czytania/przeglądania komiksu bawiłam się przednio, a moje wyobrażenie artystyczne w pełni zostało zaspokojone.
LosingHope - awatar LosingHope
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Ms Marvel: Pokolenie Czemu

Więcej
Adrian Alphona Ms Marvel: Pokolenie Czemu Zobacz więcej
Adrian Alphona Ms Marvel: Pokolenie Czemu Zobacz więcej
Adrian Alphona Ms Marvel: Pokolenie Czemu Zobacz więcej
Więcej