Walka kobiet. 150 lat bitwy o wolność, równość i siostrzeństwo

Okładka książki Walka kobiet. 150 lat bitwy o wolność, równość i siostrzeństwo
Marta BreenJenny Jordahl Wydawnictwo: Non Stop Comics komiksy
120 str. 2 godz. 0 min.
Kategoria:
komiksy
Wydawnictwo:
Non Stop Comics
Data wydania:
2018-09-19
Data 1. wyd. pol.:
2018-09-19
Liczba stron:
120
Czas czytania
2 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381106252
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,9 / 10
216 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
552
517

Na półkach: , , ,

Mam mieszane uczucia. Graficznie mnie to nie urzekło choć przyznaję że rysunki zapadają w pamięć. Jeśli chodzi o treść to informacji jest dużo ale bardzo pobieżnie. Niektóre bez ładu i składu. Mam wrażenie też dosyć jednostronnego ukazania tematu "pod tezę". Brakowało mi choćby znanych i ważnych kobiet które nie tyle hasłami na ustach co codziennym życiem i działaniem walczyły o prawa kobiet jak np Maria Skłodowska Curie i pewnie wiele innych godnych uwagi kobiet które tu pominięto
Ten komiks to jest ciekawy punkt wyjścia do zgłębiania wiedzy we własnym zakresie ale raczej tylko pokazujący obszary do zdobywania wiedzy niż tę wiedzę systematyzujący. Nie rozumiem też skupienia pod koniec na społeczności LGBT. Idąc tym tropem że ma być o wszystkich uciśnionych należało też tu wrzucić dyskryminacje rasowe, wyzysk dzieci, cierpienia zwierząt i wiele innych. I ok można by było to zrobić tylko wtedy do przemyślenia nad całością i kompozycją i na pewno nie na 120 stronach. A tak jest za dużo i przez to po łebkach
Może to wina formy jako takiej ale z drugiej strony można było wydać to np w trzech tomach i potraktować temat z należytą starannością na jaką tak ważna kwestia niewątpliwie zasługuje

Mam mieszane uczucia. Graficznie mnie to nie urzekło choć przyznaję że rysunki zapadają w pamięć. Jeśli chodzi o treść to informacji jest dużo ale bardzo pobieżnie. Niektóre bez ładu i składu. Mam wrażenie też dosyć jednostronnego ukazania tematu "pod tezę". Brakowało mi choćby znanych i ważnych kobiet które nie tyle hasłami na ustach co codziennym życiem i działaniem...

więcej Pokaż mimo to

avatar
956
946

Na półkach:

Sięgając po ten tytuł miałem wielkie oczekiwania, ale też spore obawy. Podzieliłem się nimi w prezentacji komiksu, który był adresowany głównie do młodzieży oraz starszych dzieci. Pomysł na formułę genialny. W formie skrótowej, miejscami wręcz humorystycznej, skandynawskie autorki - Marta Breen (scenariusz) i Jenny Jordhal (rysunek) - miały przedstawić poważne przemiany społeczne, które doprowadziły do znacznego umocnienia się kobiet w polityce, nauce oraz społeczeństwie. Temat szalenie ważny, o którym należy głośno mówić, przedstawiając młodemu pokoleniu, jak burzliwe były to dzieje. Co poszło zatem nie tak? Szczerze powiedziawszy, nawet nie wiem od czego zacząć, bo lista potknięć jest kolosalnie długa. Ujmując to najprościej jak się da, choć niestety trochę przy tym generalizując - ten komiks jest boleśnie jednostronny i ledwo liznął tematykę, do tego przedstawiając ją z masą dziur. Zanim jednak ktoś podniesie larum, niech przeczyta poniższy tekst na spokojnie, sprawdzi parę rzeczy w książkach historycznych, a potem chwilę się zastanowi.

Zacznijmy jednak od ważnego plusa, bowiem komiks nie jest totalnym barachłem, jak mogłoby się co poniektórym wydawać po mojej wypowiedzi we wstępie. Nie. "Walka kobiet" to tytuł nieziemsko wypatroszony z istotnych treści, przez co pokazuje niepełny, a co za tym idzie fałszywy, obraz całego problemu. Choć łatwo można było tego uniknąć. Wspomnianym plusem jest bowiem forma oraz rysunek. W tym drugim wypadku, młoda rysowniczka spisała się naprawdę dobrze. Nie mamy tutaj do czynienia z pracą przełomową, ale całość jest wykonana bardzo porządnie. Gdy trzeba dane cechy postaci są przerysowane, albo uwypuklone, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Postacie potrafią zapaść w pamięci czytelnika, zaś forma przedstawienia całego okresu w przysłowiowej "pigułce", też była dobrym pomysłem. Niestety tutaj zaczynają się bardzo kręte schody.

Wspomniana forma wypaliłaby, gdyby autorki trzymały się chronologii osi czasu w całym komiksie, lub w poszczególnych rozdziałach (okres poprzedzający rewolucję kobiet, walka o pracę i edukację, walka o prawo głosu w wyborach, walka o własne ciało). Niestety zamiast tego mamy totalną skakankę. Raz jest połowa XIX wieku, potem koniec, następnie okres przed Wielką Wojną, po czym po Wielkiej Wojnie i następnie wydarzenia z czasów jej wybuchu. Totalny misz-masz, w którym można się zgubić. Niby są podane daty, ale nie zawsze jest to pomocne. W tym momencie uwypukla się drugi, wręcz niewybaczalny błąd - olanie całej sytuacji przed XIX wiekiem.

W myśl tego czym komiks raczy nas na wstępie, do okresu powstania ruchów emancypantek, a potem sufrażystek, kobiety w Europie, na Bliskim Wschodzie i USA (resztę świata mamy bowiem gdzieś) nie miały prawa się uczyć, posiadać ziemi, pracować itp. Większej bzdury nie słyszałem od dekad, a taki obraz, w moich oczach, wręcz szkaluje kobiety, które od starożytności miały gigantyczny wpływ na medycynę, botanikę, czy filozofię. Doskonale widać to choćby po starożytnej Grecji, Imperium Rzymskim, czy później we Włoszech, Niemczech, albo Polsce. Wystarczy wspomnieć o włoskiej pielęgniarce z XI wieku, Trotuli di Rugierro, która prowadziła katedrę w Schola Medica Salernitana, gdzie uczyła szlachetnie urodzone kobiety medycyny. Innym przykładem jest Dorotea Bucca, która w XV wieku prowadziła na Uniwersytecie Bolońskim katedrę medycyny. Zgadzam się z tym, że dostęp do takich praktyk był przeznaczony dla osób zamożnych, ale to dotyczyło również mężczyzn, a sytuacja zaczęła powoli się zmieniać dopiero w XIX wieku wraz z masowym otwarciem szkół publicznych,

W ogóle komiks "Walka kobiet" całkowicie pomija jakiekolwiek kobiety ze świata nauki. Nie tylko z okresów wcześniejszych, ale także XIX i XX wieku. Za to podrzuca nam polityczne aktywistki i tutaj popełnia kolejny niewybaczalny grzech. Jeśli przeczytamy komiks, wyjdzie na to, że wszystkie przedstawione w nim kobiety były singielkami i samodzielnie, dzięki swej determinacji, "pokonały" mężczyzn i ich poglądy. Jest to ordynarne kłamstwo, bo choćby wymieniona w komiksie Millcent Fawcett miała męża, będącego członkiem izby gminnej, który był inwalidą (stracił wzrok). Mąż wspierał ją w jej działaniach, namawiał do występowania publicznego, czy zabrania głosu w gabinecie. Nie ukrywał też swej sympatii do ruchów sufrażystek.

Takich męskich postaci było dużo, zaś komiks nie mówi ani o jednej. To jest po prostu cios poniżej pasa, bowiem w tym zacietrzewieniu, pominął tak ważną parę, jak John Stuart Mill (twórca liberalizmu demokratycznego) i jego żonę Harriet Tylor Mill. Razem napisali i opublikowali niezwykle ważne dzieło "Poddaństwo kobiet", ostro krytykujące konserwatywne spojrzenie na rolę kobiet w społeczeństwie. W praktyce byli jednymi z głównych działaczy ruchu sufrażystek, a w komiksie ich po prostu nie ma. Tego typu kwiatków jest znacznie, znacznie więcej i osoba interesująca się tym tematem, może nie dotrwać do końca lektury.

Niemal na samym końcu wciśnięto też wątek o homoseksualistach, tyle że głównie skupiono się w nim na prawach gejów. Szczerze powiedziawszy, na cholerę to w komiksie poświęconym kobietom? Nie mam pojęcia. To też ważny temat, ale na zupełnie osobny komiks. Dodatkowo pominięto wiele kwestii związanych z mniejszościami etnicznymi, no chyba że jedyną mniejszością są czarnoskórzy w USA. Indianie Ameryki Północnej? Zapomnij. Ktoś taki "nie istnieje", a przecież po dziś dzień łamie się ich prawa, szczególnie indiańskich kobiet.

Mógłbym jeszcze długo wymieniać błędy i "niedomówienia" w tym komiksie, ale wtedy artykuł zamieniłby się w listę nie do przebicia. Szczerze powiedziawszy czuję gigantyczny zawód. Taki komiks jest szalenie potrzebny, ale powinien trzymać się faktów historycznych, a nie pisać wygodną dla niektórych grup ideologię. Zawszy byłem, jestem i będę za tolerancją oraz prawami kobiet do godnego zarobku, istnienia w świecie polityki, awansu na wyższe stanowiska, czy zabezpieczenia jej, gdy zajdzie w ciążę. Niemniej ten komiks to dla mnie merytoryczna chałtura, która jest ładnie narysowana i miała ciekawy pomysł. Niestety w obecnej postaci więcej szkodzi niż naprawdę uświadamia, jak ważny oraz bolesny jest to temat. Dlatego nie umiem tego tytułu polecić z czystym sumieniem nikomu. Może ktoś kiedyś podejdzie do niego na poważnie i stworzy porządny komiks edukacyjny, podzielony na kilka tomów i omawiający tą tematykę solidnie. Dzieło Norweżek, jest po prostu dziurawe niczym przerdzewiałe sito, tym samym dając do ręki broń ich, nieraz radykalnym, przeciwnikom.

Sięgając po ten tytuł miałem wielkie oczekiwania, ale też spore obawy. Podzieliłem się nimi w prezentacji komiksu, który był adresowany głównie do młodzieży oraz starszych dzieci. Pomysł na formułę genialny. W formie skrótowej, miejscami wręcz humorystycznej, skandynawskie autorki - Marta Breen (scenariusz) i Jenny Jordhal (rysunek) - miały przedstawić poważne przemiany...

więcej Pokaż mimo to

avatar
384
99

Na półkach: , , ,

Choć uważam, że temat mógłby być bardziej wyczerpany - dużo informacji jest podanych w wielkim skrócie, taka wiedza ogólna w pigułce, co można by rozszerzyć - to i tak bardzo fajną pozycja. Warto po nią sięgnąć. Większość informacji jest ogólnie i powszechnie znana, jednak zawsze można dowiedzieć się czegoś więcej. Ładnie wydana, kolorowa, przyjemny i przystępny sposób przedstawienia tak ważnego tematu, jakim są prawa kobiet i stosunek do temat w różnych krajach świata. Polecam.

Choć uważam, że temat mógłby być bardziej wyczerpany - dużo informacji jest podanych w wielkim skrócie, taka wiedza ogólna w pigułce, co można by rozszerzyć - to i tak bardzo fajną pozycja. Warto po nią sięgnąć. Większość informacji jest ogólnie i powszechnie znana, jednak zawsze można dowiedzieć się czegoś więcej. Ładnie wydana, kolorowa, przyjemny i przystępny sposób...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
786
398

Na półkach: , , , ,

Grafika prosta, statyczna, bez eksperymentów, w niewielkim stopniu zagrana kolorem. Nie razi, choć serca nie podbija, za to nadrabia treścią. Przy takiej objętości oczywiście nie da się wyczerpująco omówić wszystkich aspektów walki kobiet o prawo do samodecydowania. Jednak jako kompendium, z jednej strony, pomaga uporządkować wiedzę, a z drugiej zachęca do samodzielnego rozwijania wybranych wątków.
Doceniam takie systematyzujące opracowania.

Grafika prosta, statyczna, bez eksperymentów, w niewielkim stopniu zagrana kolorem. Nie razi, choć serca nie podbija, za to nadrabia treścią. Przy takiej objętości oczywiście nie da się wyczerpująco omówić wszystkich aspektów walki kobiet o prawo do samodecydowania. Jednak jako kompendium, z jednej strony, pomaga uporządkować wiedzę, a z drugiej zachęca do samodzielnego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
896
896

Na półkach: ,

Całkiem fajny komiks. Zarzuciłbym zbytnie uproszczenia czy wręcz broszurowość, gdyby nie fakt, że zamierzeniem było dotarcie do nieco młodszego czytelnika. No może nie nazbyt młodego, bo kilka faktów pod koniec mogłoby podziałać na wyobraźnię niedojrzałego odbiorcy zbyt mocno, ale myślę że 13-latek ogarnie. Jasno, klarownie i w imię słusznych idei. Przybijam piąteczkę

Całkiem fajny komiks. Zarzuciłbym zbytnie uproszczenia czy wręcz broszurowość, gdyby nie fakt, że zamierzeniem było dotarcie do nieco młodszego czytelnika. No może nie nazbyt młodego, bo kilka faktów pod koniec mogłoby podziałać na wyobraźnię niedojrzałego odbiorcy zbyt mocno, ale myślę że 13-latek ogarnie. Jasno, klarownie i w imię słusznych idei. Przybijam piąteczkę

Pokaż mimo to

avatar
354
231

Na półkach:

To świetna pozycja dla dzieci i dorosłych, którzy chcą poznać historię walki kobiet o własną wolność i podstawowe prawa. Poznamy tu wiele nazwisk i faktów, o których nie mówi się na co dzień (a powinno). Zilustrowane historie są krótkie i na pewno wiele osób może odczuwać niedosyt przy poznawaniu przytaczanych tematów, jednak uważam, że to jednocześnie świetna baza do tego by poszerzać horyzonty na własną rękę. Dla mnie była to świetna (lecz niejednokrotnie zasmucająca) przygoda i uważam, że tak przystępne i edukujące wydania poruszające istotne sprawy są po prostu potrzebne. Bo czy wiedzieliście, że w tak rozwiniętym kraju jak Szwajcaria kobiety otrzymały prawo wyborcze dopiero w….1971 roku? Dla chętnych rozwinięcia tematu – zapraszam do lektury 😊 10/10

To świetna pozycja dla dzieci i dorosłych, którzy chcą poznać historię walki kobiet o własną wolność i podstawowe prawa. Poznamy tu wiele nazwisk i faktów, o których nie mówi się na co dzień (a powinno). Zilustrowane historie są krótkie i na pewno wiele osób może odczuwać niedosyt przy poznawaniu przytaczanych tematów, jednak uważam, że to jednocześnie świetna baza do tego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1646
1200

Na półkach: ,

W drugiej połowie 2020 r. w Polsce doszło do licznych protestów przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Skłoniło to o pewnych refleksji na temat praw kobiet we współczesnym świecie. Zajmuje się tym chociażby komiks autorstwa Marty Breen i Jenny Jordahl.

Nie jest to komiks fabularny. Składa się on z krótszych rozdziałów pokazujących różne etapy walki o równouprawnienie. Są one przedstawiane chronologicznie, ale przedstawiają one różne sytuacje w różnych środowiskach kulturowych. Tematyka nie jest jednak ograniczona wyłącznie do kobiet. Wspominane są również prawa osób LGBT.

Przedstawiane są tu głównie suche fakty. Jednakże autorki nie unikają pewnego oceniania danych sytuacji i konserwatywni mężczyźni są tu przedstawieni karykaturalnie. Są tu jednak przypadki, kiedy ciężko zachować symetryzm moralny, jak chociażby opisy naprawdę strasznych wydarzeń.

Rysunki są dosyć proste, ale paradoksalnie dzięki temu udaje im się przekazać jak najwięcej informacji. Poszczególne rozdziały utrzymane są w różnych kolorach, co sprawnie oddziela je od siebie.

W trakcie lektury byłem często w szoku, że niektóre z opisywanych tu nierówności panowały stosunkowo niedawno albo ciągle są aktualne. Czasami jednak odnosiłem wrażenie, że niektóre tematy są przedstawione zbyt łopatologicznie, ale być może tak był zamysł.

W drugiej połowie 2020 r. w Polsce doszło do licznych protestów przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Skłoniło to o pewnych refleksji na temat praw kobiet we współczesnym świecie. Zajmuje się tym chociażby komiks autorstwa Marty Breen i Jenny Jordahl.

Nie jest to komiks fabularny. Składa się on z krótszych rozdziałów pokazujących różne etapy walki o...

więcej Pokaż mimo to

avatar
53
21

Na półkach:

Miłe dla oka ilustracje i skrótowo przedstawiona, lecz bardzo ważna treść zachęcają do wgłębienia się w temat walki kobiet o wolność, równość i siostrzeństwo.

Książka odpowiednia zarówno dla dorosłych, jak i dzieci. Wspaniale oddaje historię walki kobiet od 150 lat, która trwa do dziś. Możemy dzięki niej poznać wiele ważnych postaci, które miały ogromny wpływ na historię. Poznajemy przebieg walki o prawa w wielu miejscach na świecie i dotyczących wielu ważnych tematów. Daje do myślenia, jeśli chodzi o sytuację, która dzieje się obecnie w naszym własnym kraju, ale i na całym świecie.

Każdy powinien znać treść tej książki. Forma z ilustracjami jest bardzo przyjemna, a całość daje poczucie siły i nadziei. Walka przecież wciąż trwa!

Miłe dla oka ilustracje i skrótowo przedstawiona, lecz bardzo ważna treść zachęcają do wgłębienia się w temat walki kobiet o wolność, równość i siostrzeństwo.

Książka odpowiednia zarówno dla dorosłych, jak i dzieci. Wspaniale oddaje historię walki kobiet od 150 lat, która trwa do dziś. Możemy dzięki niej poznać wiele ważnych postaci, które miały ogromny wpływ na historię....

więcej Pokaż mimo to

avatar
147
22

Na półkach: , , ,

Girl power!

Girl power!

Pokaż mimo to

avatar
1221
170

Na półkach:

dla dzieci też!

dla dzieci też!

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Walka kobiet. 150 lat bitwy o wolność, równość i siostrzeństwo


Reklama
zgłoś błąd