BLAME! Edycja Specjalna tom 2

Okładka książki BLAME! Edycja Specjalna tom 2
Tsutomu Nihei Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: BLAME! Edycja Specjalna (tom 2) Seria: Deluxe komiksy
380 str. 6 godz. 20 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
BLAME! Edycja Specjalna (tom 2)
Seria:
Deluxe
Tytuł oryginału:
ブラム!
Wydawnictwo:
J.P. Fantastica
Data wydania:
2016-08-25
Data 1. wyd. pol.:
2016-08-25
Liczba stron:
380
Czas czytania
6 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374715720
Tłumacz:
Paweł Dybała
Tagi:
manga seinen s-f cyberpunk dramat
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,1 / 10
69 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
315
83

Na półkach: , ,

Kolejny tom Blame odkrywa powoli swoje tajemnice. Killy i Cibo łączą swoje siły i wydostają się poza sferę. Poznajemy kolejne plemię, odkrywamy kim tak naprawdę jest Killy i czym jest tajemnicze Tona Heavy Industries? W tym tomie już nie ma tylu niedopowiedzeń jak w pierwszym a fabuła zarysowuje się coraz jaśniej. Mamy tutaj mnóstwo walki, a to jak to jest narysowane jest spektakularne. Bardzo mi się podobało, w przyszłości sięgnę po kolejne tomy.

Kolejny tom Blame odkrywa powoli swoje tajemnice. Killy i Cibo łączą swoje siły i wydostają się poza sferę. Poznajemy kolejne plemię, odkrywamy kim tak naprawdę jest Killy i czym jest tajemnicze Tona Heavy Industries? W tym tomie już nie ma tylu niedopowiedzeń jak w pierwszym a fabuła zarysowuje się coraz jaśniej. Mamy tutaj mnóstwo walki, a to jak to jest narysowane jest...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1099
689

Na półkach: , , ,

W tym tomie coraz lepiej poznajemy i rozumiemy ten siwat, glowny bohater powoli odslania swoje tajemnice. Robi sie coraz ciekawiej i przyjemniej sie czyta.
Rysunki sa bardzo ladne, jednak czesto nie widac dokladnie co sie aktualnie dzieje. Akcja jest czesto dynamiczna i nie wiadomo co sie wlasciwie stalo i trzeba sie domyslac.
Pomimo tego manga bardzo mi sie podoba.

W tym tomie coraz lepiej poznajemy i rozumiemy ten siwat, glowny bohater powoli odslania swoje tajemnice. Robi sie coraz ciekawiej i przyjemniej sie czyta.
Rysunki sa bardzo ladne, jednak czesto nie widac dokladnie co sie aktualnie dzieje. Akcja jest czesto dynamiczna i nie wiadomo co sie wlasciwie stalo i trzeba sie domyslac.
Pomimo tego manga bardzo mi sie podoba.

Pokaż mimo to

avatar
483
436

Na półkach:

Jak to irytuje. Wspaniały pomysł na stopniowo odkrywany obcy świat. Dziwne postacie, z którymi walczą bohaterowie. Intryga, tajemnica, zmiany bohaterów, nagłe starcia i odkrywanie kolejnych warstw. I ja wiem, że urok na tym polega, że niewiele wiemy, ale jak połączymy mocno dziwaczny świat z nieczytelnymi kadrami to czasem zupełnie nie wiem co się dzieje i kto kogo bije i za co.
Ach gdybyż to nieco bardziej wyciągnąć, lekko kreskę (znakomitą oczywiście) uprościć w dynamicznych kadrach byłoby bardziej strawnie, a ciągle intrygująco.
Warto przeczytać, ale mam poczucie, że znakomite dzieło jest przykryte całunem który niepotrzebnie blokuje dostęp.
Ach i bardzo mi się podobają dopiski na końcu od tłumacza - dużo podpowiadają i układają.

Jak to irytuje. Wspaniały pomysł na stopniowo odkrywany obcy świat. Dziwne postacie, z którymi walczą bohaterowie. Intryga, tajemnica, zmiany bohaterów, nagłe starcia i odkrywanie kolejnych warstw. I ja wiem, że urok na tym polega, że niewiele wiemy, ale jak połączymy mocno dziwaczny świat z nieczytelnymi kadrami to czasem zupełnie nie wiem co się dzieje i kto kogo bije i...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1023
988

Na półkach: ,

Na koniec pozostawiliśmy tytuł, który wywołał chyba największe poruszenie z dotychczas wydanych pozycji autorstwa Tsutomu Niheia, a także przyniosła autorowi największy rozgłos, czyli słynne Blame! zaliczane do klasyki cyberpunku i science-fiction.

W przypadku tego tytułu czytelnik ponownie otrzymuje mroczną, postapokaliptyczną wizję świata, tym razem na wskroś przesiąkniętą cyberpunkiem. Trafiamy do olbrzymiego tworu zwanego Miastem, znajdującego się gdzieś w bliżej nieokreślonej części wszechświata. Jednak o ile miasto w Abarze można było nazwać olbrzymim, to w przypadku Blame! będzie to określenie niewystarczające. Ten samoistnie rozrastający się od tysięcy lat twór trudno objąć słowami. Niehi w Blame! w pełni pokazuje rozmach swojej wyobraźni i wciąga czytelnika w klasyczną historię drogi przez świat, który z pozoru jest jedną zamkniętą całością, w rzeczywistości jednak tworzy on istny labirynt będący połączeniem ruin dawnych cywilizacji, często niemających o swoim wzajemnym istnieniu bladego pojęcia, grobowców wymarłych społeczności i pustkowi, które nie pamiętają kiedy ostatni raz stanęła na nich ludzka czy też nieludzka stopa. W Blame! granica między człowiekiem, a maszyną bowiem praktycznie zanikła, a powołane do życia istoty i ludzie, nie raz nie mający w sobie już wiele z tego co my byśmy nazwali człowieczeństwem, poruszają wyobraźnie czytelnika na równi z niesamowitym Miastem.

Głównym bohaterem historii jest Killy – enigmatyczny mężczyzna przemierzający kolejne poziomy Miasta w poszukiwaniu kogoś posiadającego tzw. gen terminala sieciowego, który niegdyś umożliwiał ludziom połączenie z siecią i kontrolę otoczenia, a który obecnie za sprawą licznych mutacji jest niezwykle trudny do odnalezienia. Tak w dużym skrócie można opisać główną oś fabularną serii, stanowiącą pretekst do wędrówki po niezwykłym Mieście, która to z kolei pozwala czytelnikowi na powolne zbieranie informacji o świecie do którego tym razem Nihei wrzucił zarówno jego jak i bohaterów Blame!.

Tak jak w Abarze autor nie bawił się w żadne wprowadzenia i ograniczając się wyłącznie do krótkiego „Może na Ziemi. Może w przyszłości” wrzuca czytelnika na głęboką wodę, rozsypując przez nim fragmenty układanki i zachęcając do poszukiwania kolejnych w celu odpowiedzi na narastające z każdą stroną pytania. Zarówno w przypadku Abary jak i Blame! warto pokusić się o ponowną lekturę, bowiem obie historie czytane po raz kolejny, gdy już dysponujemy pewną wiedzą na temat stworzonych przez autora światów, zyskują w oczach czytelnika inny wymiar.

Największym atutem Blame! ponownie jest niezwykle mroczne i tajemnicze uniwersum, pobudzające wyobraźnie czytelnika i zmuszające do uważnego śledzenia fabuły. Bohaterowie w trakcie swojej podróży natrafiają nie tylko na odizolowane od reszty świata społeczności, o odmiennych kulturach i sposobach życia, ale także niezwykłe istoty, w większości śmiertelnie niebezpieczne i pozostałości dawnych, wysoce zaawansowanych technologii, z których większa część dalej jest zdatna do użytku, jednak wiedza na ich temat przepadła w odmętach czasu.

Fabuła cały czas trzyma czytelnika w napięciu, nigdy nie wiadomo bowiem z której strony nadejdzie zagrożenie. Nie raz istota czy osoba którą początkowo uznaliśmy za sprzymierzeńca będzie chciała zabić bohaterów. A skoro już o bohaterach mowa, nie ma ich zbyt wielu, jednak każdy cechuje się silną osobowością, którą powoli poznajemy w trakcie lektury poprzez ich czyny i nieliczne dialogi.

Blame! ukazało się w Polsce nakładem wydawnictwa J.P.Fantastica jako edycja specjalna w powiększonym formacie i dwóch wydaniach – w miękkiej i twardej oprawie – dostępnej wyłącznie w preorderze. Pod względem formatu żadna z dotychczas wydanych mang nie dorównuje wielkości Blame!. Zabieg ten jest w moim odczuciu jak najbardziej zrozumiały, bowiem powiększony format w pełni pozwala cieszyć się fenomenalną kreską Niheia. Sceneria Miasta wzbudza zachwyt, osobiście też nie mogła wręcz napatrzyć się na nieliczne, ale cudowne kolorowe ilustracje i aż żałowałam, że Blame! tak jak Wolverine Snikt! nie doczekał się edycji w pełnym kolorze.

W Blame! na końcu każdego tomu znajduje się kilka stron wyjaśnień na temat fabuły, pojawiającej się w mangach terminologii, postaci czy polskiego tłumaczenia, podobnych do tego co mieliśmy już okazję zobaczyć podczas lektury Abary. I podobnie jak w przypadku pierwszej wydanej w Polsce mangi Niheia stanowią one nieocenione źródło wiedzy pozwalające lepiej zrozumieć fabułę Blame!.

Blame! z czystym sumieniem mogę zaliczyć do grona najlepszych mang jakie miałam okazję przeczytać i z pewnością jeszcze nie raz wrócę do tej pozycji. Nihei oczarował mnie po raz kolejny, a fantastyczne wydanie w jakim ukazała się ta pozycja sprawia, że posiadanie tego tytułu na półce to czysta przyjemność. Jeżeli cenicie sobie piękną kreskę, niebanalny świat, wymagającą lekturę, a przy tym jesteście miłośnikami cyberpunku i science-fiction jest to dla Was pozycja obowiązkowa.

https://koszzksiazkami.pl/blame-tomy-1-6-recenzja/

Na koniec pozostawiliśmy tytuł, który wywołał chyba największe poruszenie z dotychczas wydanych pozycji autorstwa Tsutomu Niheia, a także przyniosła autorowi największy rozgłos, czyli słynne Blame! zaliczane do klasyki cyberpunku i science-fiction.

W przypadku tego tytułu czytelnik ponownie otrzymuje mroczną, postapokaliptyczną wizję świata, tym razem na wskroś...

więcej Pokaż mimo to

avatar
7046
5997

Na półkach: , , ,

MISTRZOSTWO CYBERPUNKU

Pierwszy tom Blame’a! okazał się dziwną, pełną niewiadomych, ale jakże fascynującą opowieścią, w której akcja pędziła na złamanie karku, a genialny klimat zachwycał. Przez większą jego część nie wiedziałem właściwie nic, docierały do mnie jedynie strzępki informacji tylko podsycające moją ciekawość. Teraz wreszcie, wraz z drugim tomem, wiedząc więcej i lepiej rozumiejąc specyficzny świat tej mangi, wreszcie w pełni mogę docenić całość. I muszę powiedzieć, że z części na część jestem Blame’em! coraz bardziej zachwycony.

Witajcie w świecie-mieście. Dziwacznym konstrukcie, z którego wydaje się nie być wyjścia. Co więcej, całość składa się z olbrzymiej ilości takich miast, zamkniętych w kondygnacjach, które piętrzą się jedna na drugiej. Podobno są ich tysiące, ale nikt nie ma pojęcia, ile dokładnie. Świat ten, zamknięty, klaustrofobiczny pomimo wielu rozległych przestrzeni, zamieszkują najróżniejsze rasy, w tym oczywiście ludzie. Jednym z nich jest tajemniczy Killy, chłopak uzbrojony w potężną broń z dawnych czasów, którego ciało goi się nadzwyczaj szybko i jest nienaturalnie wytrzymałe. To właśnie on przemierza mroczne korytarze i niebezpieczne zaułki w poszukiwaniu przedstawicieli sprzed wybuchu pewnej choroby, która odmieniła rzeczywistość. Owi ludzie pierwotni, jak się ich nazywa, posiadali gen terminala sieciowego pozwalający im na komunikację z siecią, czego nie potrafi nikt obecny. Problem w tym, że istnieje uzasadnione podejrzenie, iż nikt z nich nie przetrwał.

Całość mojej recenzji na portalu NTG: https://nietylkogry.pl/post/recenzja-drugiego-tomu-mangi-blame/

MISTRZOSTWO CYBERPUNKU

Pierwszy tom Blame’a! okazał się dziwną, pełną niewiadomych, ale jakże fascynującą opowieścią, w której akcja pędziła na złamanie karku, a genialny klimat zachwycał. Przez większą jego część nie wiedziałem właściwie nic, docierały do mnie jedynie strzępki informacji tylko podsycające moją ciekawość. Teraz wreszcie, wraz z drugim tomem, wiedząc...

więcej Pokaż mimo to

avatar
162
161

Na półkach:

Trudno powiedzieć, by "Blame!" stracił na świeżości, ale tym razem narracja jest bardziej linearna, prosta. Zamiast poszatkowanych scenek z podróży dostajemy spójną, ciągłą minihistorię o wyprawie protagonistów do enklawy Elektrybaków, a także o konsekwencjach ich przybycia w to miejsce. Siłą rzeczy zatem bogactwo krajobrazów jest mniejsze, co nie oznacza, że Tsutomu Nihei znowu nie zaserwował swoim odbiorcom imponującej kolekcji cyberpunkowych koszmarów, wykraczających poza ludzkie wyobrażenia.

Zabrakło nieco tej atmosfery dantejskiej wędrówki po cybernetycznym piekle, zapierających dech w piersiach kadrów niepojętych, geometrycznych struktur, rozległych przestrzeni mechaniczno-organicznych krajobrazów. Zmiana to oczywiście nic złego, zresztą zapewne jeszcze wiele cudów z wyobraźni mangaki przed nami. A jednak tęsknota za początkami podróży pozostaje (mimo że przedstawione tym razem wydarzenia zdecydowanie posuwają opowieść do przodu), choć zdałoby się, że nie da się tak szybko nabrać do czegoś sentymentu. Mimo to "Blame!" pozostaje jedną z mocniejszych pozycji w ofercie oficyny J.P.Fantastica i publikacją zwyczajnie bardzo dobrą (nie mówiąc o tym, że przepięknie wydaną).

Cała recenzja do przeczytania na: http://zcyklu.pl/na-czasie/491/Blame-Winni-chaosu-i-koszmaru.

Trudno powiedzieć, by "Blame!" stracił na świeżości, ale tym razem narracja jest bardziej linearna, prosta. Zamiast poszatkowanych scenek z podróży dostajemy spójną, ciągłą minihistorię o wyprawie protagonistów do enklawy Elektrybaków, a także o konsekwencjach ich przybycia w to miejsce. Siłą rzeczy zatem bogactwo krajobrazów jest mniejsze, co nie oznacza, że Tsutomu Nihei...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki BLAME! Edycja Specjalna tom 2


Reklama
zgłoś błąd