"Pakt z morzem" to specyficzna manga. Z jednej strony to całkiem ciekawa historia - Satoshi Kon fajnie wplótł wątek legendy o syrenie w realia małego miasteczka i pokazał konflikt z naturą, co na pewno ma swój klimat.
Kreska też jest całkiem w porządku, nawet mi się podobała, jest dość realistyczna. Nie powiedziałabym jednak, że manga zostaje w głowie na dłużej. Liczyłam na coś bardziej emocjonalnego albo zaskakującego. Czytało mi się ją dobrze, jednak po zamknięciu tomu czuję lekki niedosyt. Można przeczytać, ale według mnie to pozycja głównie na jeden raz.
Jak to z antologiami bywa, opowiadania są nierówne. Tutaj zaserwowano nam przekrój przez twórczość autora, co samo w sobie było ciekawe, nawet jeśli historie już niekoniecznie. Do gustu przypadły mi, ze dwie czy trzy, niemniej uważam, że to interesująca pozycja, szczególnie jeśli Satoshiego Kona zna się tylko z twórczości filmowej. Podobało mi się również dodanie wywiadu z Susumu Hirasawą na końcu - zawsze to inaczej poczytać o autorze z perspektywy kogoś, kto blisko go znał.