One-Punch Man tom 2 - Tajemnica siły

Okładka książki One-Punch Man tom 2 - Tajemnica siły
Yusuke MurataONE Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: One-Punch Man (tom 2) komiksy
Kategoria:
komiksy
Cykl:
One-Punch Man (tom 2)
Tytuł oryginału:
Onepunch-Man
Wydawnictwo:
J.P. Fantastica
Data wydania:
2016-02-15
Data 1. wyd. pol.:
2016-02-15
Data 1. wydania:
2015-09-01
Język:
polski
ISBN:
9788374715522
Tłumacz:
Paweł Dybała
Tagi:
akcja komedia s-f superbohaterowie siły nadprzyrodzone seinen manga
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki One-Punch Man Vol 26 - Michi Yusuke Murata, ONE
Ocena 0,0
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...
Okładka książki One-Punch Man Vol 25 - Kudō Kishi Yusuke Murata, ONE
Ocena 0,0
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...
Okładka książki One-Punch Man tom 23 - Autentyczność Yusuke Murata, ONE
Ocena 8,6
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...
Okładka książki One-Punch Man Vol 24 -  Ikenie Yusuke Murata, ONE
Ocena 0,0
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...

Podobne książki

Okładka książki Tokyo Ghoul LN: Codzienność Sui Ishida, Shin Towada
Ocena 6,7
Tokyo Ghoul LN... Sui Ishida, Shin To...
Okładka książki One-Punch Man tom 1 - Cios pierwszy Yusuke Murata, ONE
Ocena 7,7
One-Punch Man ... Yusuke Murata, ONE...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,1 / 10
135 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1645
1199

Na półkach: ,

Dalsze przygody suerbohatera z zamiłowania. Saiyama i Genos atakują Dom Ewolucji, gdzie mierzą się z szalonym naukowcem i jego mutantami. Następnie przyjdzie im zmierzyć się z pewną bandą, która chce stworzyć społeczeństwo, gdzie nie trzeba będzie pracować.

Wątek Domu Ewolucji w poprzednim tomie był całkiem dobrze poprowadzony. Pokazano różnych przeciwników przypominających zwierzęta. Jednakże atak na ich siedzibę ujawnia, że organizacja ta nie ma już za wiele do zaoferowania. Pojawia się jedynie jeden potwór przypominający Rhino z komiksów o Spider-manie. O wiele ciekawiej zapowiadał się szalony naukowiec, który z kolei mógł kojarzyć się z Jackalem czy Mr. Sinisterem z komiksów Marvela. Niestety całość wydaje się jakby urwana. Kończy się starcie z przeciwnikiem i nagle bez uprzedzenia przechodzi się do następnej historii. Na szczęście całość ratuje dosyć zaskakujące wyjaśnienie źródła siły Saiyamy – zastanawiam się czy ta tajemnica naprawdę miała być taka prosta czy to też po prostu swego rodzaju zmyłka.

W drugiej opowieści początkowo bawi specyficzna motywacja antagonistów. Szkoda tylko, że są to wyłącznie zwykli ludzie w kombinezonach bojowych. Jednakże wprowadzono też pewną cechę ich wyglądu, która prowadzi do pewnych nieporozumień. Także tutaj po raz pierwszy pojawia się przeciwnk, który później będzie się przewijał przez serię – najemnik Sonic, który jest bardzo szybkim ninją rodem z serii „Naruto”.

Z kolei dodatkowa historyjka to znowu retrospekcja, tym razem z czasów treningu Saiyamy. Można powiedzieć, że przedstawia punkt przełomowy w jego rozwoju, ale scena ta jest bardzo mało widowiskowa i nie robi specjalnie wrażenia.

Rysunki podobnie jak ostatnio są bardzo szczegółowe i dynamiczne. Zastanawia mnie tylko sposób rysowania Sonica. Jest rysowany trochę jak kobieta i kiedy pierwszy raz go zobaczyłem nie byłem pewien jakiej jest płci. Nie wiem czy był to zabieg celowy czy też niedopatrzenie rysownika.

Tom trochę słabszy od poprzednika, ale dalej można docenić ładne rysunki i humor.

Dalsze przygody suerbohatera z zamiłowania. Saiyama i Genos atakują Dom Ewolucji, gdzie mierzą się z szalonym naukowcem i jego mutantami. Następnie przyjdzie im zmierzyć się z pewną bandą, która chce stworzyć społeczeństwo, gdzie nie trzeba będzie pracować.

Wątek Domu Ewolucji w poprzednim tomie był całkiem dobrze poprowadzony. Pokazano różnych przeciwników...

więcej Pokaż mimo to

avatar
545
491

Na półkach: , , , ,

Dzisiaj przyjrzymy się bliżej drugiej części mangi One-Punch Man. Jako że pierwszy tomik był dość zabawny, nie miałam żadnych obaw, sięgając po kolejny. Z czystym zaciekawieniem i nadzieją na poprawę humoru, zagłębiałam się w lekturę. Ot, taka odskocznia od rzeczywistości dnia codziennego, chyba każdy z nas potrzebuje takich momentów, inaczej człowiek by zwariował. Czy udało mi się osiągnąć stan pełnej satysfakcji i relaksacji związanej z tym tytułem, a może jednak zostałam nie miło rozczarowana? Jak myślicie, jakie są moje wrażenia po tej lekturze? Zaraz się o tym wszystkim przekonacie!

Tajemnica Domu Ewolucji, właśnie została ujawniona! A Saitama i Genos udają się do głównej siedziby, by zniszczyć wroga… tam będą musieli się zmierzyć z potężnym wrogiem, którego boi się sam jego stwórca! Nikt nie zdoła nad nim zapanować! Wróg jest nie do okiełzania, a mistrz i uczeń mają marne szanse by i tym razem pokonać przeciwnika… nawet Saitama czuje zaciekawienie, ujrzawszy jego siłę.
Czy Saitama zdoła pokonać wroga jednym ciosem? Jaka jest jego tajemnica siły? Jak wyglądał jego trening, że stał się tak silny?
Morderczy trening, już nie jest tylko legendą. Teraz każdy pozna, jak Saitamie udało się tego dokonać!


Kocham tę kreskę i nawet ta koślawa i jakże jajowata buźka Saitamy, ma w tym wszystkim pewien swój urok. Choć momentami trzeba przyznać, że nawet on jest przedstawiony w lepszej wersji siebie. I tak szczerze powiedziawszy, po tym tytule się tego nie spodziewałam… no cóż, to jest bardzo miła niespodzianka, której wciąż nie dowierzam, mimo tego, że mam już za sobą dwa tomiki. Przynajmniej mogę dowoli się zachwycać, a przy okazji was zanudzać moimi ochami i achami. I teraz sobie wyobraźcie sceny walki, które zostały przedstawione w tej części… dzięki Genosowi, jest tego całkiem sporo, a czytelnik dostaje niezłą dawkę akcji. Coś pięknego.

Genos – człowiek robot, który za wszelką cenę chce trenować pod okiem Saitamy. Chce poznać sekret jego siły, tak samo, jak założyciel Domu Ewolucji… ale czy prawda, go nie rozczaruje? A może Saitama, specjalnie zataił ważniejsze szczegóły? Przede wszystkim, jest to chłopak, który bardzo szybko przystosował się do nowej sytuacji. Mimo że przez pewien czas w samotności kroczył swoją wyznaczoną ścieżką, teraz obrał sobie nowy cel. Trochę narwany, zbyt bardzo wierzący we własne możliwości, ale co mu się dziwić, w końcu jest robotem, co z góry mówi, że ciężko będzie go pokonać. Jednak wcale nie jest tak kolorowo, jak to mu się wydaje. Wie, że przed nim jeszcze długa droga, za nim będzie gotowy na zemstę, której tak bardzo chce dokonać.

Co tu dużo mówić, jeśli jesteście ciekawi, jaki to trening odbył Saitama, bądźcie pewni, że bardzo się zdziwicie. Nie powiem wam, czy będzie to w pozytywnym znaczeniu tego słowa, bo każdy może odebrać to inaczej. Jednak mogę z całą pewnością stwierdzić, że nie mam do czego się przyczepić w tym tomiku, a to rzadko się zdarza, bo ostatnio przeszłam w tryb bardzo „czepliwy”. Nawet najdrobniejszy szczegół może zaważyć na mojej opinii. W shounenach bywa tak, że są dość schematyczne i aż proszą się o wytknięcie tego. No cóż, nie tym razem. Ten dziwaczny heros ma w sobie pewien urok, który urzekł mnie. Jest inny niż większość bohaterów tego gatunku, a może po części przypomina mi jednego z moich ulubionych bohaterów. Do tego dodajmy czarny humor i mam wszystko to, co lubię. Więcej, chyba nie można chcieć.

Momenty humorystyczne, są bardzo zabawne, co świetnie prezentuje to sama końcówka mangi. Nie spodziewałam się takiego „obrotu” spraw. Uśmiałam się, czasami cieszyłam się jak głupia do sera. Lecz co się dziwić, moje poczucie humoru jest wypaczone i często bywa tak, że bawią mnie różne rzeczy, którego normalnego człowieka nie ruszają, a wręcz wzbudzają w nim odrzucenie. Może w tym przypadku nie kategoryzowałabym tego w ten sposób, bo śmiałam się z normalnych momentów, przynajmniej tak mi się wydaje, ale na mnie trzeba brać zawsze poprawkę. Co będę więcej pisać, ja jestem na tak, jeśli chodzi o ten tytuł. Może nie będzie on moi ulubionym, ale na pewno będzie to przyjemna przygoda.



Moja ocena: 7/10

Dzisiaj przyjrzymy się bliżej drugiej części mangi One-Punch Man. Jako że pierwszy tomik był dość zabawny, nie miałam żadnych obaw, sięgając po kolejny. Z czystym zaciekawieniem i nadzieją na poprawę humoru, zagłębiałam się w lekturę. Ot, taka odskocznia od rzeczywistości dnia codziennego, chyba każdy z nas potrzebuje takich momentów, inaczej człowiek by zwariował. Czy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1027
992

Na półkach: ,

Historii o superbohaterach jak i samych superbohaterów namnożyło się ostatnimi czasy tyle, że aż trudno za wszystkimi nadążyć. W szczególności dotyczy to produkcji filmowych jak i komiksów, które zdominowane zostały przez historie o niezwykłych osobach walczących ze złem i występkiem, za pomocą swoich supermocy,czy też supertechnologii. Ziemia co rusz jest ratowana przez zagładą, która to stara się przybrać coraz to bardziej dramatyczne oblicze. Czy więc możliwym jest żeby udało się komuś zaskoczyć odbiorców oryginalnym podejściem do tematu superbohaterów? Okazało się, że jak najbardziej! Przedstawiam Wam Saitamę tytułowego One-Punch Mana i bohatera z zamiłowania.

Słyszeliście kiedyś o bohaterze z zamiłowania? Który walczy ze złem nie dla chwały, poklasku, nie z poczucia odpowiedzialności by nieść pomoc słabszym, nie robiący tego dla własnych zysków czy też dla tego, że lubi poczucie siły i władzy jaką dają mu jego moce? Nie? W takim wypadku czas byście poznali Saitamę. Niegdyś przeciętnego szarego obywatela, bezowocnie poszukującego zatrudnienia, który pewnego dnia ratuje napotkanego chłopca przed potworem-krabem. Od tamtego wydarzenia minęły trzy lata, które Saitama poświęcił na morderczy trening, czego wynikiem było: całkowite wyłysienie i zdobycie supermocy. Problem jednak w tym, że Saitama stał się zbyt silny, każdego wroga pokonuje bowiem jednym ciosem. I jak tu brać radość z walki ze złem, gdy nic nie stanowi dla niego wyzwania?

One-Punch Man to tytuł świetnie parodiujący wizerunek superbohaterów, wyolbrzymiający i wyśmiewające najbardziej charakterystyczne elementy historii o supermocarzach walczących ze złem. Wystarczy chociażby spojrzeć na kreacje herosów i ich przeciwników. Ci drudzy zazwyczaj są tak groteskowi, że aż śmieszni, zaś jeżeli mowa o superbohaterach, długo można by wymieniać, dlatego ograniczę się do kilku przykładów, które odzwierciedlają ducha mangi. Po pierwsze mamy Saitamę, mocarza jakich mało, który uwaga, tutaj pojawia się pierwszy jakże często spotykany w historiach o superbohaterach motyw, przechodzi kryzys osobowości! Jednak powód owego kryzysu może wydawać się dość prozaiczny: Saitama jest znudzony brakiem wyzwań, brakuje mu czasów, w których walka stanowiła prawdziwy bój na życie i śmierć, a nie tylko kolejny wypad zakończony jednym uderzeniem. Kolejną ważna postacią jest Genos – cyborg zafascynowany mocą jaką posiada Saitama, do tego stopnia pragnący mu dorównać, że ku udręce Saitamy zostaje jego uczniem. Mamy tutaj więc ukazanie w krzywym zwierciadle kolejnego popularnego motywu mistrza i ucznia. Obowiązkowy był także wojownik ninja (tutaj grający rolę jednego ze złych), tutaj zwany Naddźwiękowym Soniciem, którego pseudonim jest co rusz przekręcany, a któremu największą radość sprawia wypróbowywanie nowych technik na Saitamie. Pysio-Pasio to z kolei superbohater, któremu lepiej żeby z drogi schodzili wszyscy ładni mężczyźni, warto także dodać, że jego ataki przywodzą na myśl pozycje dla dziewczyn typu magical-girl. Moim ulubieńcem jest jednak Rower Ranger – cyklista broniący prawości, pozbawiony super mocy, jednak nadrabiający ten brak swoim poczuciem obowiązku i uporem by walczyć do końca.

Fabuła kolejnych tomów One-Punch Mana w głównej mierze opiera się na biciu kolejnych, coraz to groźniejszych wrogów. Do tego należy także dodać późniejsze zapisanie się Saitamy i Genosa do organizacji zrzeszającej superbohaterów (i tak z bohatera z zamiłowania, Saitama staje się zawodowym bohaterem). Przyjdzie nam więc poznać hierarchię jakim rządzi się stowarzyszenie, a tym samym obserwować wyścig szczurów w pięciu się na listę coraz to silniejszych bohaterów – który z resztą Saitama dość konsekwentnie ignoruje. Z pozoru wydaje się, że w tym momencie zaczyna wiać nudą i znika cała oryginalność tytułu, warto jednak pamiętać, że rozgrywające się wydarzenia są tłem do komediowej oprawy historii naszego łysola. I zapewniam, że podczas lektury ani przez chwile nie będziecie się nudzić. Warto także dodać, że tomy od pierwszego do siódmego odpowiadają wydarzeniom, które zostały przedstawione w anime z 2015 roku. W każdym tomie dodatkowo znajdziemy co najmniej jedną historię dodatkową, a i nie można zapomnieć o dodatkach pomiędzy poszczególnymi rozdziałami.

Do tych wszystkich zachwytów należy także dodać kreskę, która jest naprawdę fantastyczna, czy to weźmiemy pod uwagę przedstawienie bohaterów, czy fantazję przy rysowaniu wszelkiego rodzaju najdziwniejszych potworów, czy miejsc w których rozgrywa się akcja. Ciekawym zabiegiem jest sposób rysowania Saitamy, zazwyczaj mocno uproszczony, zupełnie jakby zamiast głowy miał on jajko z narysowaną buzią. Za to w momentach gdy akcja nabiera rozpędu czy dramatyzmu rysy momentalnie ulegają wyostrzeniu, całość zyskuje na powadze, można śmiało powiedzieć, że postać głównego bohatera zyskuje moc i czytelnik czuje to patrząc na rysunki. Jako, że jest to manga o superbohaterach trzeba też dodać, że walki są fenomenalnie narysowane. Są dynamiczne, aż czuć pęd i siłę wkładaną w każdy cios. Wielu autorów mogłoby brać przykład jak powinny wyglądać sceny walk z One-Punch Mana.

Polskie wydanie One-Punch Man prezentuje się naprawdę dobrze. Po pierwsze manga została wydana w powiększonym formacie, co pozwala cieszyć się fantastyczną kreską, po drugie jest to jeden z tych tytułów, przy którym koniecznie trzeba ściągać obwoluty. Zdecydowanie warto pod nie zaglądać, a co ważniejsze ciekawe dodatki znajdują się także na grzbiecie każdego tomiku. Z resztą przekonajcie się sami o czym mowa.

One-Punch Man to świetna seria, którą polecam nie tylko miłośnikom historii o superbohaterach. Podczas lektury przygód Saitamy odnajdą się również miłośnicy humoru i parodii, którymi przesyconymi jest świat stworzony przez One i Yusuke Muratę, a także wszyscy pasjonaci dynamicznych scen walk i ogólnie pojętego mordobicia, które w One-Punch Man wypada naprawdę znakomicie. Osobiście pokochałam ten tytuł i z niecierpliwością wypatruję kolejnego tomu, tym bardziej, że czekają tam na mnie wydarzenia, których nie było w anime.

https://koszzksiazkami.pl/one-punch-man-tomy-1-7-recenzja/

Historii o superbohaterach jak i samych superbohaterów namnożyło się ostatnimi czasy tyle, że aż trudno za wszystkimi nadążyć. W szczególności dotyczy to produkcji filmowych jak i komiksów, które zdominowane zostały przez historie o niezwykłych osobach walczących ze złem i występkiem, za pomocą swoich supermocy,czy też supertechnologii. Ziemia co rusz jest ratowana przez...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1505
505

Na półkach: ,

Dalsze przygody niesamowitego Saitamy, z których można się dowiedzieć co stoi za nieprzeciętną siłą głównego bohatera.

Dalsze przygody niesamowitego Saitamy, z których można się dowiedzieć co stoi za nieprzeciętną siłą głównego bohatera.

Pokaż mimo to

avatar
1017
175

Na półkach: , , , , ,

Akcja się rozkręca, pojawiają się nowe postacie i wreszcie dowiadujemy się o istnieniu stowarzyszenia superbohaterów. Pierwszy tomik odrobinę mnie rozczarował - spodziewałam się, że w mandze będzie coś więcej, a tu praktycznie to samo, co w anime. Tutaj natomiast znalazłam całkiem sporo fajnych szczegółów, których w animcu nie było albo nie były aż tak fajne; ciekawie jest choćby dowiedzieć się, że Saitama przypadkiem przyczynił się do założenia rejestru bohaterów. Taki Sonic też znacznie lepiej IMO wypada w mandze - w wersji standardowej ładniejszy, w wersji radośnie uśmiechniętej creepy jak cholera - i o to chodzi! ^^
A teraz pozostaje czekać z utęsknieniem na ciąg dalszy...

Akcja się rozkręca, pojawiają się nowe postacie i wreszcie dowiadujemy się o istnieniu stowarzyszenia superbohaterów. Pierwszy tomik odrobinę mnie rozczarował - spodziewałam się, że w mandze będzie coś więcej, a tu praktycznie to samo, co w anime. Tutaj natomiast znalazłam całkiem sporo fajnych szczegółów, których w animcu nie było albo nie były aż tak fajne; ciekawie jest...

więcej Pokaż mimo to

avatar
130
24

Na półkach: , ,

Tom lepszy od poprzednika. Żarty bardziej mi podpasowały, było mniej monotonii, a więcej fabuły, zostały tu też wprowadzone nowe ciekawe postacie, takie jak Sonic. Na razie bardzo dobra manga, zobaczymy jak będzie z kolejnymi tomami.

Tom lepszy od poprzednika. Żarty bardziej mi podpasowały, było mniej monotonii, a więcej fabuły, zostały tu też wprowadzone nowe ciekawe postacie, takie jak Sonic. Na razie bardzo dobra manga, zobaczymy jak będzie z kolejnymi tomami.

Pokaż mimo to

avatar
106
3

Na półkach: ,

Saitama i Genos, mistrz i uczeń. Świetne :D

Saitama i Genos, mistrz i uczeń. Świetne :D

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki One-Punch Man tom 2 - Tajemnica siły


Reklama
zgłoś błąd