Warszawskie kawiarnie literackie

Okładka książki Warszawskie kawiarnie literackie
Andrzej Z. Makowiecki Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry reportaż
263 str. 4 godz. 23 min.
Kategoria:
reportaż
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Iskry
Data wydania:
2013-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-10-01
Liczba stron:
263
Czas czytania
4 godz. 23 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324403264
Tagi:
kawiarnia literaci Warszawa pisarze życie kulturalne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Adam i Jadwiga Czartoryscy. Fotografie i wspomnienia Marcin Brzeziński, Barbara Caillot-Dubus
Ocena 7,2
Adam i Jadwiga... Marcin Brzeziński,&...
Okładka książki Przewodnik po powstańczej Warszawie Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski
Ocena 8,0
Przewodnik po ... Jerzy S. Majewski, ...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1619
746

Na półkach:

Kiedyś kawiarnie literackie były zjawiskiem częstym, chlubnym i wyjątkowo częstym. Wiek XIX i początek XX - aż do koszmaru II wojny stanowił znakomite tło i pożywkę dla tworzenia się tych niebanalnych miejsc.
Pierwotnie pomyślane jako lokale, hm, gastronomiczne, serwowały legendarne "pół czarnej" i (dla tych, których było na dodatek stać) ewentualne ciastko czy nawet bardziej regularne potrawy (czasem mączne, czasem mleczne, innym znów razem całkiem obiadowe).
Jednak dzięki wielu różnym czynnikom: na przykład założyciele - patrz Picador, bliskość kultury i sztuki - Mała Ziemiańska obok sławnego wydawnictwa Mortkowicza, czy też samo bywanie tam znanych i lubianych - czy to legendarnego Fiszera czy samego Wieniawy, stanowiło o atrakcyjności lokalu.
W kawiarniach literackich tworzyły się sympatie, kierunki i prądy literackie, zawierały i kończyły literackie i artystyczne przyjaźnie, a także rozprawiano szeroko o literaturze, sztuce i polityce. Nie bez znaczenia były także zwykłe ploteczki i żarciki czy inne uszczypliwości (tu celowała Krzywicka, Gombrowicz i Fiszer).
Kawiarnie były areną niezależnych myśli i politycznej odwagi, sprzeciwu na zastany porządek i głośno głoszonych manifestów, celujących w ograniczanie swobód obywatelskich (jeśli w danym czasie takie wydarzenia miały miejsce). Pełno więc anegdot i szczegółów z kawiarnianego życia warszawiaków czasów międzywojnia, a także lirycznej tęsknoty autora na tym co bezpowrotnie stracone - od wielkich artystów po niezwykłe nastroje i kindersztubę.

Kiedyś kawiarnie literackie były zjawiskiem częstym, chlubnym i wyjątkowo częstym. Wiek XIX i początek XX - aż do koszmaru II wojny stanowił znakomite tło i pożywkę dla tworzenia się tych niebanalnych miejsc.
Pierwotnie pomyślane jako lokale, hm, gastronomiczne, serwowały legendarne "pół czarnej" i (dla tych, których było na dodatek stać) ewentualne ciastko czy nawet...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
2278
785

Na półkach: , , ,

Bardzo dobra lektura, bardzo dobrze się czyta. Polecam fanom epoki, zainteresowanym tematem oraz studentom zajmującym się nie tylko tematyką, ale i kulturą. Ciekawa pozycja i sądzę nie raz do niej powrócę :)

Bardzo dobra lektura, bardzo dobrze się czyta. Polecam fanom epoki, zainteresowanym tematem oraz studentom zajmującym się nie tylko tematyką, ale i kulturą. Ciekawa pozycja i sądzę nie raz do niej powrócę :)

Pokaż mimo to

7
avatar
812
39

Na półkach: , ,

Na zachodzie Europy zwłaszcza w Anglii i we Francji już w XVII i XVIII wieku kawiarnia była ważnym składnikiem życia literackiego. Jej znaczenie było tam wcześnie rozpoznane i zdefiniowane. W Polsce taką rolę kawiarnie zaczęły odgrywać znacznie później. Inna struktura społeczna, brak potencjalnej klienteli, niedorozwój miast Rzeczypospolitej szlacheckiej sprawiły, że kawiarnie (tym samym jej literackie funkcje) na ziemiach polskich pojawiły się z trwającym co najmniej dwa stulecia opóźnieniem. Tak należałoby uważać, przyjmując kryteria określone przez profesora Andrzeja Makowieckiego w jego publikacji.
Autor pracy poświęconej kawiarniom literackim Warszawy lokuje czas ich istnienia od ostatniej dekady wieku XIX do końca XX stulecia. Poza chyba za bardzo ograniczonymi ramami czasowymi profesor Makowiecki wyznacza również rygorystyczną definicję. Przede wszystkim za posiadające status literackiej kawiarni uznaje jedynie lokale dostępne dla każdego, z tych względów pomija lokale stowarzyszeń twórczych gromadzących reprezentantów różnych środowisk, ale bez udziału publiczności pozaśrodowiskowej. Poza niezbędnym entourage (marmurowe blaty, niewielkie okrągłe lub kwadratowe stoliki, krzesła Thoneta, lustra, i swoista kronika życia danego lokalu: malowidła, fotografie bywalców, wycinki z gazet) kawiarnia literacka to miejsce, „w którym rodzą się opinie i hierarchie literackie (lub szerzej – artystyczne), powstają opiniotwórcze pisma literackie” definiuje autor książki.
Przyjmując tak zarysowane kryteria, Makowiecki wyznaczył w historii warszawskich kawiarni literackich trzy epoki i opisał reprezentujące je lokale:
- Młoda Polska (Starorypałka, U Miki, Nadświdrzańska i Udziałowa),
- dwudziestolecie ( Picador, Kresy, Mała Ziemiańska, IPS, SiM i Zodiak),
- lata po II wojnie światowej ( PIW, Ujazdowska, Czytelnik).
Narzucone ramy chronologiczne wykluczają właściwie czasy sprzed okresu młodopolskiego, chociaż pierwszy rozdział książki Antenatki romantyczne i postyczniowe odnosi się do lat wcześniejszych, co wydaje się trochę niekonsekwentne. Pomijając kwestię wyposażenia i estetyki kawiarni – bo przecież o ich literackości świadczy sfera duchowa, nie materialna – już pierwsza z wymienionych, kawiarnia Pod Kopciuszkiem, wypełnia podstawowe parametry „literackości”: bywała w niej zorganizowana grupa literatów, realizowała nawet wspólny program poetyki klasycystycznej, jej bywalcy publikowali teksty w „Gazecie Warszawskiej” pod zbiorowym kryptonimem X, w lokalu zrodził się również pomysł powstania nowego pisma. Przed powstaniem listopadowym podobną rolę odgrywały kawiarnie Honoratka czy Dziurka. Profesor Makowiecki uważa jednak, że lokale działające do lat 80. XIX w. nie posiadały wszystkich atrybutów kawiarni literackich, głównie ze względu na brak publiczności.
Taka metodologia może skłaniać do polemiki, bo ogranicza przedmiot badań do „kawiarni literackich” a nie „literatów w kawiarni”. Książka profesora Makowieckiego daje nam opisy historii kawiarni, jej bohaterów, czerpie obficie ze źródeł i anegdot. Przyjęty jednak ograniczony zakres lokali powojennych, nie uwzględniający właściwie roli czasu przełomu 1989 roku, może budzić zastrzeżenia. Znakomitym przewodnikiem po warszawskich lokalach – w tym kawiarniach – jest Marek Nowakowski, w swoich książkach wyznacza inną geografię warszawskich lokali zajmowanych przez literatów. Trochę dziwi nieobecność tej perspektywy u Makowieckiego. Tylko raz w Warszawskich kawiarniach literackich pojawia nazwisko autora Powidoków.
Rygorystyczne zdefiniowanie kawiarni literackiej wyklucza kawiarnię jako miejsce obserwacji, owego „ośrodka organizacyjnego dezorganizacji” jak napisał niezwykle kompetentny bywalec wiedeńskiej „Cafe Central”.4 „Kawiarnia literacka może bądź co bądź stanowić najbardziej wyszukaną emanację pojęcia kawiarni, nie jest jednak dla niej reprezentatywna i nie przedstawia nawet sama sobą dostatecznie wyrazistego typu, który pozwala się jednoznacznie zdefiniować”. Być może brak wiedeńskiej perspektywy w książce o kawiarniach warszawskich bierze się stąd, że pomysł założenia Picadora inspirowany był „kawiarniami poetów” w Moskwie za przykładem Burlukow i Majakowskich.
Zdaniem Makowieckiego gwarna atmosfera lokalu publicznego raczej nie sprzyja twórczej koncentracji, odosobnione przykłady powstania w kawiarni słynnego manifestu Emila Zoli „Oskarżam”, opowiadania Hemingwaya (napisanego przy stoliku La Croserie des Lilas) czy satyrycznych wierszy Jacquesa Preverta pisanych na serwetkach w Cafe de Flore mają stanowić dowód. Nie wszyscy tak uważają. Noël Rich autorka Najsłynniejszych kafejek literackich Europy - uważa, że kawiarnia jest idealnym miejscem do tworzenia. Być może Amerykanka przecenia zalety kawiarni, ale przykłady twórczej inspiracji są liczniejsze niż skłonny jest przyznać autor Warszawskich kawiarni literackich. Makowiecki nie docenia inspirującej roli kawiarni, której gwar wcale nie musi być przeszkodą. Noblista Camilio José Cela zbudował swoją wielką powieść Ul na mikrokosmosie kawiarni, również opowiadanie Kawiarnia San Marco Claudio Magrisa potwierdza żywotność tego miejsca. Wreszcie Harry Potter popkulturowy fenomen literacki również miał swój początek w kawiarni.
Książka Makowieckiego obfituje bogactwem opisu, cytatów i jest ważnym uzupełnieniem nielicznej na polskim rynku literaturze poświęconej kawiarni literackiej czy szerzej roli kawiarni w literaturze. Jednak z chronologicznym rygoryzmem i ogłoszeniem śmierci warszawskiej kawiarni literackiej warto dyskutować. Mimo wszystko.

Na zachodzie Europy zwłaszcza w Anglii i we Francji już w XVII i XVIII wieku kawiarnia była ważnym składnikiem życia literackiego. Jej znaczenie było tam wcześnie rozpoznane i zdefiniowane. W Polsce taką rolę kawiarnie zaczęły odgrywać znacznie później. Inna struktura społeczna, brak potencjalnej klienteli, niedorozwój miast Rzeczypospolitej szlacheckiej sprawiły, że...

więcej Pokaż mimo to

7
Reklama
avatar
0
0

Na półkach:

Przyjemna, sentymentala rzecz.Autor włożył niemały wysiłek, żeby zebrać materiały do tej ksiązki - jednak według mnie sporym minusem jest brak zdjęć. Mogła ona miec charakter bardziej albumowy.

Przyjemna, sentymentala rzecz.Autor włożył niemały wysiłek, żeby zebrać materiały do tej ksiązki - jednak według mnie sporym minusem jest brak zdjęć. Mogła ona miec charakter bardziej albumowy.

Pokaż mimo to

4
avatar
1687
1487

Na półkach: ,

Kawiarnie literackie..cóż to było....? Było to miejsce spotkań literatów, miłośników literatury w każdej formie, gdzie toczono dysputy, spotykano się, zawierano znajomości, plotkowano i prowadzono rozmowy towarzyskie skrzące się dowcipem i złośliwością etc. Było to o tyleż niezwykłe miejsce i zjawisko kulturalno-socjologiczne, co i niezbędne dla poprawnej egzystencji literata i związanych z nim osób na przełomie XIX i XX wieku i w okresie powojennym.
Kawiarnie literackie były jakby odrębnym światem same w sobie, a ich geneza, przyczynek do tego dlaczego to kawiarnia x, a nie y stałaChcąc zrozumieć fenomen i rozwój kawiarni literackich, autor prowadzi nas przez kolejne epoki, od romantyzmu poprzez Młodą Polskę, aż po okres międzywojenny. Każdy z tych okresów charakteryzuje zarówno pod względem społecznym, jak i kawiarnianym wyszukując lokale najbardziej znane, najpopularniejsze, cieszące się największym uznaniem bywalców. Dzięki szczegółowemu i niezwykle ciekawemu opisowi, jaki serwuje nam profesor Makowiecki, poznajemy większość najważniejszych kawiarni literackich Warszawy końca XIX i początku XX wieku, chłoniemy ich atmosferę, poznajemy jej bywalców, wśród których gościło wielu znanych pisarzy. Autor opowiada także o egzystencji kawiarni literackich w okresie powojennym, swoją fascynującą opowieść kończąc na latach 90. XX wieku. się literacką jest niezwykle ciekawym wstępem do całej Co ciekawe, nie samą kawą (jakby wskazywała na to nazwa lokali) w tych przybytkach żyto. W niektórych wręcz przeciwnie - zamawiano częściej kubek białego mleka niż filiżankę czarnej kawy. Do tego duża część lokali serwowała coś bardziej treściwego na ząb. wszak literaci i ich zwolennicy (lub przeciwnicy) musieli także coś zjeść. Z opisu, jaki serwuje nam autor książki, część lokali można by raczej określić mianem jadłodajni lub nawet baru mlecznego. opowieści. Opowieść pióra znanego historyka przerywana jest zapiskami z pamiętników znanych osób oraz ich wypowiedziami, fragmentami utworów literackich, licznymi anegdotami czy np. odezwami Skamandrytów, albo listami protestacyjnymi, które po II wojnie światowej powstawały w kawiarni PIW-u. Arcyciekawą ozdobą są liczne smaki i smaczki z życia nie tylko kawiarni, ale także znanych, lubianych (lub nie) literatów danej epoki, których dziś śmiało moglibyśmy nazwać celebrytami. Czyni to lekturę jeszcze ciekawszą.Całość napisana rzetelnie, w sposób porywający, pięknym językiem. Ciekawym uzupełnieniem jest kilka ilustracji, które dodają lekturze zdecydowanego smaczku.
Gorąco zachęcam do lektury.

Kawiarnie literackie..cóż to było....? Było to miejsce spotkań literatów, miłośników literatury w każdej formie, gdzie toczono dysputy, spotykano się, zawierano znajomości, plotkowano i prowadzono rozmowy towarzyskie skrzące się dowcipem i złośliwością etc. Było to o tyleż niezwykłe miejsce i zjawisko kulturalno-socjologiczne, co i niezbędne dla poprawnej egzystencji...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
1480
1446

Na półkach: ,

Z czym się kawiarnia kojarzy? Ze spotkaniem ze znajomymi, z atmosferą nieformalną i niezobowiązującą, z relaksem względnie rozrywką, a już na pewno z mile spędzonym czasem. Czy koniecznie trzeba robić z kawiarni kolejną nudną, ponurą salę wykładową, gdzie na wyżynie zakurzonej katedry króluje zapyziały profesorzyna? A jeśli niekoniecznie, to dlaczego pan Makowiecki z uporem godnym lepszej sprawy upiera się przy takim właśnie odwróceniu ról? Materiał ewidentnie się nie poddaje - albo raczej: poddałby się komuś z lżejszym piórem.

Zaczęło się nieźle, bowiem autor we wstępie przyznał, że nie będzie objaśniał przypisami każdego detalu, licząc na pewne rozeznanie i wyrobienie czytelnika. Przeniknął mnie dreszcz autentycznej radości - a ostatni raz doznałam takowego przy "Paryskich pasażach" Rutkowskiego, uczcie wręcz zmysłowej.
Zachęcona i skuszona zaczęłam, cóż... brnąć przez pierwszy rozdział, gdzie w obrzydliwie drętwy, ciężki i nudny - a to już niewybaczalne - sposób autor próbował za wszelką cenę wprowadzić podział na kawiarnie literackie i zwyczajne, nieliterackie, to znaczy pospolite. Po co? Czy setka gości Ziemiańskiej i sam lokal doznawali jakiegoś tajemniczego namaszczenia przebywania w kawiarni literackiej tylko dlatego, że wpadało tam na kawkę paru literatów? Najwidoczniej w oczach autora tak i to irytujące przeświadczenie, że lokal zyskiwał aurę i nimb pewnej szlachetności, ciągnie się przez wszystkie strony.
Na szczęście z takim materiałem nawet twórczyna pokroju pana Makowieckiego nie może zrobić czytelnikowi większej krzywdy. Anegdot, powiedzonek, ploteczek i smakowitych testimoniów w historii literatury ostało się tyle, że obdzieliłby i trzy takie tomy (jakkolwiek na szczęście do takiego nieszczęścia nie doszło).
Kłopot w tym, że pod piórem autora nawet te najżywsze bledną, więdną i drętwieją przykro. Ta wspomniana we wstępie wiara w to, że czytelnik zna doskonale postacie wymieniane przez autora objawia się natomiast tym, że co jakiś czas w tekście pada seria nazwisk z niczym niepowiązanych i w zasadzie niewiele mówiących. Pojawia się zatem całkiem zasadne pytanie, w jakim celu autor to swoje dzieło stworzył? Żeby napisać, że wie to, co jest powszechnie wiadome? Bo do poszerzania wiedzy za bardzo się nie nadaje, skoro właśnie tam, gdzie dotyka tematów, osób, zdarzeń mniej znanych zawodzi na całej linii?
I jeszcze jedna maniera - z jakiegoś powodu autor piętnuje wszystkich bywalców Ziemiańskiej (innych kawiarni też, ale goście tego lokalu obrywają najbardziej) jako literackich snobów, którzy koniecznie chcieli zobaczyć pisarzy zgromadzonych na pięterku dla samej ich sławy.
Z całym szacunkiem, ale to nawet nie tyle nieładne, co dość "śliskie" założenie. Nawet jeśli przyjąć, że chodzono do Ziemiańskiej, żeby zobaczyć profil Tuwima, to dlaczego nie mogli tego robić zwyczajnie miłośnicy poezji, fani albo ciekawscy? Dlaczego zaraz snob? Interesujące, że autor nigdy nie opuszcza przy tym okazji, aby przypomnieć, jak ekskluzywnym miejscem był stolik literatów w tej czy innej kawiarni. Oczywiście, żeby nie było wątpliwości, snoby - to ci inni, a my, którzy czytamy plotki o celebrytach sprzed stu lat jesteśmy w swoim prawie, a nasze zainteresowanie stawia nas powyżej przeciętnej.

Szczytem wszystkiego jest zakończenie, nie wiadomo po co i na co dodane. Z właściwa sobie skromnością jako uzupełnienie całego tego nudnego ględzenia, autor podsuwa nam swój własny esej o anegdocie literackiej, gdzie na przeszło dziesięciu stronach prowadzi toporne i nikomu do niczego niepotrzebne dociekania, czym jest w zasadzie anegdota literacka i jak to się dzieje, że ten sam bon mot powiedziany przez Kowalskiego nie jest jeszcze anegdotą literacką, ale już wypowiedziany przez Uznanego Literata nabiera tej szlachetności, polotu, tej nowej klasy, której znakiem jest przydomek "literacka".

Dla pana Makowieckiego, żeby nie martwił się, że mu się snob niewykształcony między czytelników zaplątał, taką anegdotę literacką pozwolę sobie przytoczyć: Słonimski przy jakiejś okazji miał powiedzieć, że o poezji wie tyle, ile ptak o lataniu. Pan Makowiecki o anegdotach (literackich) wie tyle, ile ornitolog o lataniu - teoretycznie wszystko, praktycznie nadal nic.

A, dla porządku: w książce opisane są kawiarnie, w których zbierali się młodopolscy poeci w Krakowie, a po odzyskaniu niepodległości - ich warszawskie spadkobierczynie. Opis dotyczy tak miejsca, jak i wystroju oraz podawanych dań i przeciętnej klienteli. To jest mniej więcej 30% objętości. Pozostała treść to masa cytatów, przytoczeń i parafraz książek biograficznych, wspomnień i pamiętników. Nie żebym coś, ale "Reflektorem w mrok" Boya albo "Alfabet wspomnień" Słonimskiego o kawiarni jako takiej powiedzą może mniej, ale znacznie lepiej oddadzą jej atmosferę i przedstawią sylwetki bywających w niej twórców.
Ptak i latanie.

Z czym się kawiarnia kojarzy? Ze spotkaniem ze znajomymi, z atmosferą nieformalną i niezobowiązującą, z relaksem względnie rozrywką, a już na pewno z mile spędzonym czasem. Czy koniecznie trzeba robić z kawiarni kolejną nudną, ponurą salę wykładową, gdzie na wyżynie zakurzonej katedry króluje zapyziały profesorzyna? A jeśli niekoniecznie, to dlaczego pan Makowiecki z uporem...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
716
478

Na półkach:

Książka Andrzeja Makowieckiego to sentymentalny spacer po dziesiątkach kultowych stołecznych lokali, które odwiedzali nasi przodkowie na przestrzeni ponad stu lat XIX i XX wieku. Wraz z profesorem rozpoczynamy wędrówkę w ok. 1820 r. od kawiarni Pod Kopciuszkiem, choć to Honoratka cieszyła się największą popularnością w okresie romantyzmu. Spędzamy trochę czasu w młodopolskich kawiarniach: Starorypałka, Miki, Nadświdrzańska i Udziałowa, po czym przenosimy się do czasów II Rzeczypospolitej. Autor postarał się abyśmy zagościli tu na dłużej. Zaglądamy więc do Pikadora, Kresów, IPS-u (Instytut Propagandy Sztuki), SIM-u (Sztuka i Moda), Zodiaka i wreszcie do mojej ulubionej Ziemiańskiej. W tej ostatniej wraz z nadkomisarzem Jerzym Drwęckim gościłem aż pięciokrotnie przy okazji lektury cyklu powieści kryminalnych Konrada T. Lewandowskiego. O tym fakcie Andrzej Makowiecki co prawda nie wspomina w swej publikacji, ale ja z prawdziwą przyjemnością powróciłem do tego owianego legendą miejsca spotkań ludzi pióra, malarzy, dziennikarzy i wojskowych.

Więcej na:
http://ksiazkiprzygodowe.blogspot.com/2014/06/warszawskie-kawiarnie-literackie.html

Książka Andrzeja Makowieckiego to sentymentalny spacer po dziesiątkach kultowych stołecznych lokali, które odwiedzali nasi przodkowie na przestrzeni ponad stu lat XIX i XX wieku. Wraz z profesorem rozpoczynamy wędrówkę w ok. 1820 r. od kawiarni Pod Kopciuszkiem, choć to Honoratka cieszyła się największą popularnością w okresie romantyzmu. Spędzamy trochę czasu w...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
2851
258

Na półkach: , ,

Zapraszam Was w podróż po kawiarniach literackich naszej stolicy...

We wprowadzeniu autor powołuje się na słownikowe pojęcie kawiarni literackiej, w której to kształtowały się nowe obyczaje oraz moda. To miejsce umożliwiające kontakty, zawieranie znajomości czy rozrywkę środowiskom literackim (rozpowszechnianie nowinek z artystycznego świata) oraz pozwalające na relacje twórca-publiczność. Od końca XIX wieku prawie do końca XX wieku stanowiła (kawiarnia) zjawisko ogólnokulturowe, a lokale te były dobrym miejscem dla pisarzy, którzy między jedną a drugą kawą szukali weny... Gwar ten mógł jednak rozpraszać, ale nie można kawiarniom odmówić klimatu szczególnie przydatnego w zawieraniu nowych znajomości (funkcja integracyjna). Europejskie kawiarnie artystyczne to miejsca, w których środowisko literackie mogło swobodnie omawiać aktualne wydarzenia polityczne, poplotkować, pławić się (w przypadku poetów) w blasku chwały. Kawiarnia na swój sposób była też teatrem, bo "zwykli" klienci przychodzili pooglądać osoby publiczne, które czasem na ich użytek odpowiednio się zachowywały (teatralizacja zachowań). Spotykali się tam zatem "wielbiciele literatury i rzesza snobów łakomych „wielkiego świata”".

Kawiarnia literacka/artystyczna (żeby takową być), musiała spełniać szereg warunków:
1) musiała być "dla każdego" (lokal publiczny)
2) musiał znajdować się w niej lokal lub salka niedostępne dla "zwykłych klientów" (to miejsce tylko dla artystów)
3) owi artyści musieli mieć "widownię"
4) musiały się tam rodzić opinie literackie lub powstawać opiniotwórcze pisma literackie.

W rozdziale "Antenatki romantyczne i postyczniowe" prezentuje autor pierwszą kawiarnię (doby romantyzmu), którą można zaliczyć jako lokal artystyczny. Była to kawiarnia "Pod Kopciuszkiem". To tam spotykali się Julian Ursyn Niemcewicz, Franciszek Morawski czy Kajetan Koźmian. Bywał tam często Kazimierz Brodziński (autor rozprawy "O klasyczności i romantyczności" - kto pilnie słuchał na lekcjach lub zajęciach o romantyzmie, ten wie, o czym mówię). Sławą i popularnością cieszyła się kawiarnia Honoratka (miejsce, w którym odbywały się konspiracyjne spotkania przed powstaniem listopadowym). Natomiast w kawiarni Brzezińskiej można było natknąć się na Fryderyka Chopina czy Juliusza Słowackiego (szkoda, że nie żyłam w tamtych czasach...). Następnie na warsztat bierze pan Makowiecki kawiarnie młodopolskie. Jedną z nich była - potocznie zwana - Starorypałka, będąca punktem spotkań warszawskiej cyganerii artystycznej. Innym miejscem był nieformalny klub literacki w kawiarni Miki (usytuowany na rogu Placu Trzech Krzyży - znane miejsce w stolicy). Ponoć bywał tam sam Józef Piłsudzki (pod pseudonimem), a także Stefan Żeromski, Bolesław Leśmian, Zofia Nałkowska czy Władysław Reymont. Tam padło słynne zdanie:

Właściwie kobiety dzielą się na dwie kategorie: damy i nie damy*.

Kolejny opis dotyczy letniego ogródka w Nadświdrzańskiej (nazwa pochodzi od założyciela lokalu, który był posiadaczem majątku nad Świdrem). Było to miejsce atrakcyjne szczególnie w sezonie letnim. Ogródek był częścią mleczarni leżącej na Nowym Świecie, a z wnętrza lokalu korzystano jedynie w czasie niepogody. Serwowano tam wiejską kawę z dużą ilością mleka. Poruszano tam najczęściej mało poważne tematy. Były to raczej plotki z zakulisowego świata sztuki. Niedaleko Nadświdrzańskiej znajdowała się Pierwsza Warszawska Mleczarnia Udziałowa. Bywali tam: Bolesław Leśmian czy Zenon Przesmycki oraz Reymont, Żeromski i Tetmajer. Często spotkania różnych osób stawały się kanwą opowieści, powieści lub nowel. Była to kawiarnia, w której spotykali się przedstawiciele z 2 epok literackich: Młodej Polski oraz nadchodzącego dwudziestolecia międzywojennego. Jedną z kolejnych kawiarni zaprezentowanych w książce była "Kawiarnia Pod Picadorem", o której nie będę już tak szczegółowo pisać. Pozwolę sobie jedynie przytoczyć fragment "Regulaminu i cennika dla gości":

Zabrania się wstępu do kawiarni:
a) osobom w stanie nazbyt trzeźwym
b) recydywistom na polu literatury i malarstwa (...).
Satysfakcji honorowych Zarząd Kawiarni nie udziela. (...) Nosze ratunkowe i karetka pogotowia na miejscu. (...)**

Barwny opis atmosfery i klienteli rozciąga autor na inne kawiarnie: Kresy, Ziemiańską czy Ujazdowską. Autor wspaniale oddał klimat epoki i ówczesne realia; okrasza to wszystko ciekawymi anegdotami z życia bardziej i mniej znanych artystów. Na minus zaliczę tak małą liczbę zdjęć omawianych lokali - chciałoby się przecież zobaczyć, jak one wyglądały w rzeczywistości...

Piękne jest to, że ówcześnie za literaturę i poezję brali się ludzie młodzi - dwudziesto- i trzydziestoletni. Nie siedzieli przed ekranami komputerów, tylko spotykali się, by wzajemnie przed sobą i publicznością prezentować swoją artystyczną twórczość. Literatura nie była osobnym bytem, przenikała inne dziedziny życia, była "żywa".

Jest to lektura dosyć, powiedziałabym, specjalistyczna. Na pewno zainteresuje wielbicieli dwudziestolecia międzywojennego oraz epoki zwanej Młodą Polską. Do mnie "przemówiła" z racji osobistych zainteresowań oraz ukończonych studiów filologicznych - mogłam poznać życie wielu poetów "od kuchni", dowiedzieć się, jak spędzali wolny czas, gdzie szukali inspiracji. Przewija się w tej książce wiele nazwisk, autor zalewa nas ogromem wiedzy na temat kawiarnianego życia. Jest dla mnie logicznym, że nie każdego taka pozycja zainteresuje, ale powiem Wam jedno - żałuję, że "Warszawskie kawiarnie..." zostały wydane dopiero w tym roku, bo gdyby zdarzyło się to kilka lat wstecz, to taka lektura podczas studiów byłaby jak znalazł...

* Andrzej Z. Makowiecki, Warszawskie kawiarnie literackie, Warszawa 2013, s. 39.
** Tamże, s. 93.

Zapraszam Was w podróż po kawiarniach literackich naszej stolicy...

We wprowadzeniu autor powołuje się na słownikowe pojęcie kawiarni literackiej, w której to kształtowały się nowe obyczaje oraz moda. To miejsce umożliwiające kontakty, zawieranie znajomości czy rozrywkę środowiskom literackim (rozpowszechnianie nowinek z artystycznego świata) oraz pozwalające na relacje...

więcej Pokaż mimo to

14
avatar
1066
973

Na półkach: ,

„Warszawskie kawiarnie literackie” to książka, z którą nadzwyczaj przyjemnie się obcuje. Jest bardzo starannie wydana, fachowo opracowana, a ze względu na tematykę szczególnie interesująca. Dokonując przeglądu kilkunastu wybranych lokali z blisko stuletniego okresu, autor sprezentował czytelnikowi prawdziwą podróż w czasie i przestrzeni, dla wielbicieli literatury - rzecz nie do przecenienia.
Andrzej Z. Makowiecki rozpoczyna opowieść od „antenatek romantycznych i styczniowych”, zahacza o krakowski „Paon”, a kończy na kawiarni „Czytelnika”. Najciekawsze wydają się lokale z okresu międzywojnia (Picador, Kresy, Ziemiańska, IPS, SiM oraz Zodiak) – bodaj ze wszystkich najprężniej działające i odwiedzane przez wiele znakomitości. Idealnie wpisywały się w definicję kawiarni literackich jako ogólnodostępnych miejsc rozrywki, w których rozpowszechniano nowinki ze świata artystycznego, lansowano poglądy i mody, wydawano czasopisma literackie, a niekiedy organizowano mniej lub bardziej spontaniczne wystąpienia. Warto podkreślić, że w literatura nie istniała jako samodzielny byt, ale przenikała się z innymi dziedzinami sztuki oraz z polityką.
„Warszawskie kawiarnie literackie” dowodzą, że można stworzyć rzetelną i przystępną książkę na atrakcyjny temat, nie wspominając o romansach czy skandalach. Autor konsekwentnie unika powtarzania znanych już z innych publikacji anegdot, a jednak udaje mu się uchwycić ducha epoki i poszczególnych miejsc. W zamian przytacza reporterskie wręcz wspomnienia bywalców i cytuje rozmaite dokumenty. W moim odczuciu to książka bardzo dobra, jedyne, czego mogłabym sobie życzyć, to więcej zdjęć.
P.S. Pod koniec lektury nasuwa się pytanie, czy kawiarnie literackie rzeczywiście bezpowrotnie zniknęły z krajobrazu metropolii. Makowiecki twierdzi, że tak, a za przyczyny tego zaniku uznaje obniżenie rangi literatury, malejące zainteresowanie ze strony publiczności oraz zmiany (także techniczne) w komunikacji literackiej. Smutne, ale prawdziwe.

http://czytankianki.blogspot.com/2013/10/kawiarnianym-szlakiem.html

„Warszawskie kawiarnie literackie” to książka, z którą nadzwyczaj przyjemnie się obcuje. Jest bardzo starannie wydana, fachowo opracowana, a ze względu na tematykę szczególnie interesująca. Dokonując przeglądu kilkunastu wybranych lokali z blisko stuletniego okresu, autor sprezentował czytelnikowi prawdziwą podróż w czasie i przestrzeni, dla wielbicieli literatury - rzecz...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
4033
749

Na półkach: ,

warto

warto

Pokaż mimo to

2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Warszawskie kawiarnie literackie


Reklama
zgłoś błąd