rozwińzwiń

Blondynka w Chinach

Okładka książki Blondynka w Chinach Beata Pawlikowska
Okładka książki Blondynka w Chinach
Beata Pawlikowska Wydawnictwo: G+J literatura podróżnicza
300 str. 5 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Wydawnictwo:
G+J
Data wydania:
2012-05-09
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-01
Liczba stron:
300
Czas czytania
5 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375963885
Tagi:
podróże Chiny
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
475 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
253
45

Na półkach:

Będąc jeszcze na studiach zaczytywałam się w książkach Pawlikowskiej. Później razem z przyjaciółką wydawałyśmy 1/3 naszych nauczycielskich pensji na jej książki i National Geographic. Wówczas jako bardzo młode dziewczyny, które mogły podróżować jednie palcem po mapie bardzo ufałyśmy takim pisarzom jak Beata. Kupiłam te lekturę kilka tygodni przed moją wyprawą do Chin i powiem tyle- ten przewodnik poza ładnymi zdjęciami i rysunkami dziennikarki to jeden wielki klops. Jedyne co z niego wyniosłam to informacje jak dobrze zapozować fotografując się na Wielkim Murze i faktycznie zdjęcia mam piękne. Co do samej treści to jest bardzo słabo i nieprawdziwie.
Po pierwsze Beata pisze, że wracając z Chin będzie miała cytuję " wyciągniętą szyje i szorstkie oczy" bo cały czas szukała chińskich symboli.
A czego tak usilnie szukała nasza rodaczka ? Rowerów w stolicy , nie wiem jak to możliwe że ich nie widziała bo ja już w pierwszych godzinach po wylądowaniu na lotnisku Beijing zauważyłam rowery, ludzi na rowerach i mam nawet zdjęcia, całe mnóstwo fotek rowerzystów :) , po drugie Pani Beata miała problem ze znalezieniem cha ? OMG cóż to kolejne kłamstwo , oczywiście że herbata jest dostępna i to dosłownie wszędzie. Jeśli ktoś lubi tea to będzie w raju, gorzej jeśli jesteś kawoszem tak jak ja , kawy nawet w większości hoteli nie serwują , dlatego warto mieć ze sobą swoją kawusię , a jak jeszcze pijesz z mlekiem to już w ogóle dramat, Chińczycy nie tolerują laktozy i mleka praktycznie nigdzie nie można dostać, dlatego warto mieć ze sobą śmietankę podróżniczą. Wracając do książki to dziennikarka zakłamuje rzeczywistość zachwalając system totalitarny tego ogromnego kraju , radosną zaradność i pracowitość ludzi. Owszem pani Beato ludzie są zaradni mówię tu o osobach starszych lepiących garnki czy sprzedających własnoręcznie uplecione kapelusze, ale nie robią tego z radością jak to pani opisuje , robią to bo nie mają wyjścia , bo jest to ich jedyny dochód , bo nie otrzymują emerytur- zresztą gdyby Pani się trochę wczytała w kulturę i zwyczaje Chińczyków to wiedziałaby Pani że usmiechy na ich twarzach to wyraz zawstydzenia i niezręczności. Zupełnie odwrotnie niż w Stanach czy Europie. Jak się Chińczyk do Ciebie uśmiecha to nie oznacza jego dobrego humoru, tylko nieopisany wstyd i stres. Ogólnie nie warto poświęcać temu oto reportażowi czasu . Ode mnie naciągana trója.

Będąc jeszcze na studiach zaczytywałam się w książkach Pawlikowskiej. Później razem z przyjaciółką wydawałyśmy 1/3 naszych nauczycielskich pensji na jej książki i National Geographic. Wówczas jako bardzo młode dziewczyny, które mogły podróżować jednie palcem po mapie bardzo ufałyśmy takim pisarzom jak Beata. Kupiłam te lekturę kilka tygodni przed moją wyprawą do Chin i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
6
3

Na półkach:

Papier na którym wydrukowano to dzieło jest więcej wart niż treść. Idealne do robienia listy zakupów lub na podpałkę

Papier na którym wydrukowano to dzieło jest więcej wart niż treść. Idealne do robienia listy zakupów lub na podpałkę

Pokaż mimo to

avatar
969
455

Na półkach:

„Blondynka w Chinach” nie jest typowym przewodnikiem, w którym znaleźć by można jakieś konkretne informacje turystyczne. Jest to raczej zbiór wspominków autorki o jej wrażeniach i przemyśleniach, jakie wywołała w niej podróż po tym kraju. Miejscami Pawlikowska nawet za bardzo oddaje się porównaniom i opisom swoich przekonań, tak że wówczas książka przemienia się w jej osobisty poradnik światopoglądowy. Ponadto zgromadzone w niej informacje podane są w sposób jakby powierzchowny – wcześniej przeczytałam „Blondynkę na Bali” i tam podróżniczka znacznie bardziej obszernie i szczegółowo opisywała swe perypetie, zawierając również dane na temat noclegów, lokalnego transportu, cen i tożsamości kulturowo-społecznej Indonezyjczyków. W tej kwestii „Blondynka w Chinach” nieco mnie zatem zawiodła.
Mimo to lektura usatysfakcjonowała mnie jako źródło odpoczynku intelektualnego, gdyż napisana jest lekkim i przyjemnym językiem, a ponadto dostarczyła mi (wprawdzie bardzo ogólnikową, ale zawsze) wiedzę o różnych ciekawostkach na temat Chin, na przykład dotyczących procesu łamania stóp jako elementu kanonu urody.

„Blondynka w Chinach” nie jest typowym przewodnikiem, w którym znaleźć by można jakieś konkretne informacje turystyczne. Jest to raczej zbiór wspominków autorki o jej wrażeniach i przemyśleniach, jakie wywołała w niej podróż po tym kraju. Miejscami Pawlikowska nawet za bardzo oddaje się porównaniom i opisom swoich przekonań, tak że wówczas książka przemienia się w jej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1985
1321

Na półkach: , ,

W porównaniu z ostatnimi, raczej filozoficznymi książkami, ta była całkiem ciekawa. Pani Beata sporo opowiada o historii Chin, ale jest też trochę ze współczesności. Nawet filozoficzne fragmenty nie raziły zbyt mocno. Gwiazdka mniej za brak zdjęć z podróży.

W porównaniu z ostatnimi, raczej filozoficznymi książkami, ta była całkiem ciekawa. Pani Beata sporo opowiada o historii Chin, ale jest też trochę ze współczesności. Nawet filozoficzne fragmenty nie raziły zbyt mocno. Gwiazdka mniej za brak zdjęć z podróży.

Pokaż mimo to

avatar
405
378

Na półkach:

Nie przepadam za twórczością literacką Pani Pawlikowskiej, jednak trafiłem w Auchan na promocję kilku jej książek podróżniczych i jakoś szkoda mi ich było nie kupić. Kolorowe okładki, ciekawe krajobrazy, których na żywo zapewne nie zobaczę, więc cóż miał człowiek zrobić? Kupiłem :D

Nie przepadam za twórczością literacką Pani Pawlikowskiej, jednak trafiłem w Auchan na promocję kilku jej książek podróżniczych i jakoś szkoda mi ich było nie kupić. Kolorowe okładki, ciekawe krajobrazy, których na żywo zapewne nie zobaczę, więc cóż miał człowiek zrobić? Kupiłem :D

Pokaż mimo to

avatar
358
277

Na półkach: , , ,

Niezwykła podróż przez historię i zwyczaje Chin. Nie zabraknie tu myśli, filozofii Konfucjusza, Lao Tse i Mao Tse-tunga. Przybliżony zostanie sposób picia herbaty i kuchnia pięciu przemian. Mimo, że autorka często miała problem z porozumieniem z mieszkańcami, którzy nie mówili po angielsku, z obserwacji zebrała część wiedzy. Wiele z informacji zawartych w książce zaczerpnięta została z innych książek przetłumaczonych przez panią Beatę Pawlikowską. Chyba największymi zabytkami, jakie zobaczyła autorka był Wielki Chiński Mur i drewniane miasto Lijang. Szkoda, że w tym kieszonkowym wydaniu książki nie było zdjęć z podróży.

Niezwykła podróż przez historię i zwyczaje Chin. Nie zabraknie tu myśli, filozofii Konfucjusza, Lao Tse i Mao Tse-tunga. Przybliżony zostanie sposób picia herbaty i kuchnia pięciu przemian. Mimo, że autorka często miała problem z porozumieniem z mieszkańcami, którzy nie mówili po angielsku, z obserwacji zebrała część wiedzy. Wiele z informacji zawartych w książce...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1250
1206

Na półkach: , ,

Bardzo subiektywny ogląd Chin przez dość specyficzną autorkę. Książka z 2012 roku, więc może można wybaczyć ignorancję co do pewnych osobistych przekonań autorki o Chinach. Może dziś po prostu wiemy więcej i po 6 latach jej zadziwienia drażnią. Mnie na pewno denerwują jej teksty afirmacyjne i silenie się na tworzenie ogólnych teorii na podstawie jakichś tam jej zapatrywań. Zaciągnijmy nad tym zasłonę milczenia...
Można tę pozycję przeczytać i potraktować po prostu jak relację kumpeli z jej podróży życia. Banały i życiowe objawienia kumpeli jakoś da się znieść między łykami kawy. Niektóre fragmenty - zwłaszcza o kuchni 5-ciu smaków - przypadły mi do gustu. Pani Beata na pewno ma dar opowiadania. Stąd ta ostatnia gwiazdka.

Bardzo subiektywny ogląd Chin przez dość specyficzną autorkę. Książka z 2012 roku, więc może można wybaczyć ignorancję co do pewnych osobistych przekonań autorki o Chinach. Może dziś po prostu wiemy więcej i po 6 latach jej zadziwienia drażnią. Mnie na pewno denerwują jej teksty afirmacyjne i silenie się na tworzenie ogólnych teorii na podstawie jakichś tam jej zapatrywań....

więcej Pokaż mimo to

avatar
318
180

Na półkach: ,

4/10 bo to nie książka podróżnicza, a raczej przemyślenia autorki, dlaczego Europa jest okropna a komunistyczne Chiny super. Pochwała totalitaryzmu kipi z tej książki, a antychrześcijańskie i agnostyczne przesłanie ukrywa się między ładnymi obrazkami.

4/10 bo to nie książka podróżnicza, a raczej przemyślenia autorki, dlaczego Europa jest okropna a komunistyczne Chiny super. Pochwała totalitaryzmu kipi z tej książki, a antychrześcijańskie i agnostyczne przesłanie ukrywa się między ładnymi obrazkami.

Pokaż mimo to

avatar
40
8

Na półkach:

Trochę zbyt pobieżna, chyba lepiej, żeby pani Beata wydawała rzadziej, a książki nieco głębsze

Trochę zbyt pobieżna, chyba lepiej, żeby pani Beata wydawała rzadziej, a książki nieco głębsze

Pokaż mimo to

avatar
48
13

Na półkach:

Sympatyczna książka. Bardzo szybko skończyłam ją czytać, bo to rodzaj takiej przyjemnej lektury na weekend. Pani Beata zabiera czytelnika w podróż po Chinach, gdzie razem z nią poznaje ten zadziwiający kraj. Błądzimy po uliczkach, czasem bardzo dosłownie, improwizujemy w kontaktach z mieszkańcami i dowiadujemy ciekawych rzeczy przy okazji popijając herbatę. Chiny, powiedziałabym, na poziomie podstawowym, na początek, na zachętę - bo trzeba zwrócić uwagę, że pani Pawlikowska nie jest raczej znawczynią tematu. Ogólnie oceniam na plus.

Sympatyczna książka. Bardzo szybko skończyłam ją czytać, bo to rodzaj takiej przyjemnej lektury na weekend. Pani Beata zabiera czytelnika w podróż po Chinach, gdzie razem z nią poznaje ten zadziwiający kraj. Błądzimy po uliczkach, czasem bardzo dosłownie, improwizujemy w kontaktach z mieszkańcami i dowiadujemy ciekawych rzeczy przy okazji popijając herbatę. Chiny,...

więcej Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    641
  • Chcę przeczytać
    380
  • Posiadam
    229
  • Podróżnicze
    39
  • Ulubione
    33
  • Teraz czytam
    25
  • Podróże
    18
  • 2014
    12
  • 2013
    12
  • Chcę w prezencie
    11

Cytaty

Więcej
Beata Pawlikowska Blondynka w Chinach Zobacz więcej
Beata Pawlikowska Blondynka w Chinach Zobacz więcej
Beata Pawlikowska Blondynka w Chinach Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także