Grupa dyskusyjna Aktualności

8182
Dyskusji
1056239
Czytelników
Kategoria
Należysz

Filmowe okładki

Bogdan
utworzył 01.03.2015 o 00:01

Niektórzy czytelnicy, zwłaszcza ci młodsi, uważają pojawienie się filmowych okładek za proceder stosunkowo nowy. Spieszę wyjaśnić, że stało się to znacznie wcześniej. Po szybkim przejrzeniu swojej biblioteczki mogę stanowczo stwierdzić, że w naszym kraju co najmniej w roku 1989. Wtedy właśnie została wydana książka "Królewskie sny" Józefa Hena, na okładce której widzimy królewski wizerunek Gustawa Holoubka.

Zobacz pełną treść

Lista wypowiedzi [34]

Sortuj:
1332
85
01.03.2015 00:01

Zapraszamy do dyskusji.


3572
129
01.03.2015 20:50

Starsze jest np. wydanie Hrabiny Cosel (LSW 1968) gdzie na okładce i w książce znalazły się fotosy z filmu o tym samym tytule wg scenariusza Zdzisława Skowrońskiego i w reżyserii Jerzego Antczaka  Hrabina Cosel Hrabina Cosel. Oraz "Znachor" wydany przez WAiF w 1988. Na okładce Jerzy Bińczycki - kadru...

więcej

9312
210
01.03.2015 22:42

Filmową okładkę ma także wydanie "Potopu" z 1974 (I tom) i 1975 (II i III tom) roku.


4081
3841
01.03.2015 09:50

Owszem okładki filmowe mogą być irytujące, ale gdy pod ręką jest tylko takie wydanie książki, to też przeczytam.


0
1298
konto usunięte
01.03.2015 10:03

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


7121
3083
01.03.2015 10:12

Dla mnie okładka ma niewielkie znaczenie - przede wszystkim liczy się to, co jest w środku książki.
Irytują mnie jedynie okładki, które wykorzystują takie same lub bardzo podobne motywy (np.  Primavera,  Ocalić Julię,  Złoto czarownic i  Migdałowa Madonna

więcej

2639
83
11.09.2015 08:23

Powtarzalność okładek bierze się właśnie z tego, że wydawnictwa zakupują gotowe szablony, bo wychodzi taniej niż robić nowe zdjęcie. Mnie też to strasznie irytuje, bo powiedzmy, że przeczytam którąś z tych książek i nie przypadnie mi do gustu, a widząc potem taką samą twarz na innej okładce mam od razu negatywne skojarzenia.


2611
368
01.03.2015 10:19

Patrząc na okładkę Królewskich snów widzę Jagiełłę a nie Holoubka. Ale to pewnie dlatego, że okładka wygląda raczej na obraz - portret króla, niż na zdjęcie aktora.
Na podobnej chyba zasadzie książka Carte Blanche ma okładkę filmową. Zdaje się, że film powstawał równocześnie z książką. Nie wykluczone więc, że twórca zarówno powieści jak i scenariusza filmowego od razu...

więcej

1504
13
01.03.2015 10:30

Filmowe okładki książek to jeden z czynników, dzięki którym ostatecznie utożsamiamy aktora z postacią, ograniczając jednocześnie wyobraźnię. Jak już ktoś słusznie zauważył, nawet ich tworzenie nie zawiera w sobie wiele wysiłku ze strony projektantów.
Niesamowicie mnie denerwuje jednak gdy w księgarniach i bibliotekach są dostępne jedynie okładki filmowe jak na przykład:

...

więcej

3398
569
01.03.2015 10:36

Zawsze uważałam filmowe okładki za obowiązkowe "potforki", ale od jakichś dwóch lat coraz częściej zauważam takie, które są naprawdę o niebo lepsze od pierwowzorów. Pierwszy na myśl przychodzi mi "Więzień Labiryntu" czy "Dawca", których wcześniejsze okładki są średnie, a filmowe, przynajmniej moim zdaniem, fantastyczne. Co jednak nie odkupi tych tysięcy sprzedanych...

więcej

1504
13
01.03.2015 10:49

Fakt, "Dawca" ma ładniejszą okładkę filmową od tej normalnej. Nie wiem czemu mam teź wrażenie że ta książka była mało znana przed wyjściem filmu.


1347
129
01.03.2015 11:57

Czy tylko ja uważam, że "Więzień Labiryntu" ma ładną normalną okładkę, a filmowa jest kiepska (zresztą jak film)? ;)


674
24
01.03.2015 21:18

Dla mnie klasycznym przykładem tutaj jest Hipnoztyzer Lars'a Kepler'a. Oryginalna polska okładka (http://lubimyczytac.pl/ksiazka/69984/hipnotyzer) mnie wręcz odrzuca, podczas gdy filmowa (http://lubimyczytac.pl/ksiazka/177621/hipnotyzer ), mimo że jest tak na prawdę plakatem, bardzo mi się podoba


3398
569
01.03.2015 11:03

Z tego, co pamiętam, to w Polsce opublikowano go najpóźniej w 2005 roku, a oryginalnie jeszcze wcześniej, a twórcy filmu niejako "odkopali" tę książkę w czasie boomu na młodzieżowe dystopie/antyutopie :) A to jedna z tych pierwszych.


1504
13
01.03.2015 11:23

Dobrze wiedzieć. :) Dodałam ją do biblioteczki dość dawno i zdziwiłam się gdy się dowiedziałam że powstaje na jej podstawie film...


1461
41
01.03.2015 12:28

Mi na myśl od razu przychodzi saga "Pieśń lodu i ognia" Martina. To, czym ozdabiane były początkowe 4 tomy woła o pomstę do nieba. Z pewnością nikt nie zwróciłby na nie w księgarni uwagi gdyby nie adaptacja telewizyjna i piękne, estetyczne okładki towarzyszące kolejnym sezonom.


0
1298
01.03.2015 13:48

Chyba jednak ktoś zwrócił, skoro powstała ekranizacja...


3063
0
01.03.2015 16:28

To prawda, bardzo długo nie miałam ochoty na poznanie tego cyklu, bo okładki sugerowały treści kiczowate i bardzo niskich lotów. Nie jestem w jakimś specjalnym zachwycie po przeczytaniu, ale to chyba dobrze, że na fali hajpu serialem powstały naprawdę ciekawe covery, zwłaszcza zagraniczne.


1347
129
01.03.2015 19:02

Oryginalne okładki (o zgrozo!) bardzo mi się podobały i to ostatecznie one zachęciły mnie do zakupu pierwszej części. Kiczowate czy nie, taki mam gust artystyczny, a te całe "filmowe" nie podobają mi się i basta.


3572
129
01.03.2015 14:14

Mnie o ból serca, za każdym razem jak na nią patrzę, przyprawia okładka "Kochanka królowej" http://lubimyczytac.pl/ksiazka/195286/kochanek-krolowej.
I bynajmniej nie dlatego, że jest brzydka, tylko że dość zasadniczo przekłamuje rzeczywistość. Johann Friedrich Struensee z grającym go Mikkelsenem ma tyle wspólnego co płyta wiórowa z drewnem. Zresztą Alicia Vikander z królową...

więcej

Reklama
zgłoś błąd