-
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska13 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać42
Książki z dużą czcionką na Dzień Babci i Dziadka [KONKURS]
Mole książkowe rosną od małego! Rodzice, opiekunowie, rodzeństwo, ciocie i wujkowie – to często oni rozbudzają w nas miłość do czytania. Ale nie można zapomnieć o wpływie najstarszych członków rodziny – babć i dziadków! Podzielcie się swoimi wspomnieniami z pierwszych wspólnych lektur. Może to właśnie dzięki dziadkom i babciom odkryliście swoją miłość do czytania? Na autorów najciekawszych wspomnień mamy nagrody – książki z dużą czcionką wydawane w serii Wielkie Litery. To świetny pomysł na prezent z okazji Dnia Babci i Dziadka.
Wielkie Litery to specjalna seria książek z dużą czcionką zainicjowana w 2019 roku przez dystrybutora OSDW Azymut. Wydawane w niej publikacje zostały przystosowane do potrzeb osób słabowidzących oraz seniorów. Każda książka Wielkich Liter to przyjazna dla oczu, starannie przygotowana pozycja wydawnicza, która ułatwia lekturę czytelnikom zmagającym się z problemami wzroku.
Inicjatywa dystrybutora książek OSDW Azymut skupia już kilkunastu wydawców. Znaleźli się wśród nich m.in. Wydawnictwo Amber, Edipresse, Czwarta Strona, Filia, Mando, HarperCollins Polska czy SQN. W listopadzie do tego grona dołączyło Wydawnictwo Naukowe PWN.
Wielkie Litery to nie tylko seria książek. Inicjatywie towarzyszy kampania promująca czytelnictwo wśród seniorów (#DobrzeSięCzyta), a od 2019 roku także organizowany wspólnie z Instytutem Tyflologicznym Polskiego Związku Niewidomych internetowy cykl szkoleniowy dla bibliotek poświęcony aktywizacji osób słabowidzących i niewidomych.

Podziel się wspomnieniami i wygraj pakiet książek!
Z okazji zbliżających się Dnia Babci i Dnia Dziadka zachęcamy do udziału w konkursie, w któym można wygrać książki z dużą czcionką, wygodną dla seniorów.
Zadanie konkursowe
Podzielcie się swoimi wspomnieniami z pierwszych wspólnych lektur. Kto Wam wtedy towarzyszył? Czy w literacki świat wprowadzili Was rodzice, a może właśnie babcia lub dziadek? Co wtedy razem czytaliście? Które książki darzycie szczególnym sentymentem?
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1000 znaków. Najlepsze odpowiedzi zostaną nagrodzone pakietami książek. Prosimy o umieszczenie odpowiedzi w komentarzach pod tym artykułem.

Nagrody
Konkurs trwa od 11 do 17 stycznia 2022 roku. Dla autorów i autorek najlepszych odpowiedzi przygotowaliśmy 10 pakietów książek:
[1]
![]() | ![]() |
[2]
![]() | ![]() |
[3]
![]() | ![]() |
[4]
![]() | ![]() |
[5]
![]() | ![]() |
[6]
![]() | ![]() |
[7]
![]() | ![]() |
[8]
![]() | ![]() |
[9]
![]() | ![]() |
[10]
![]() | ![]() |
Na początku zgłoszenia, w nawiasie kwadratowym, wpiszcie numery trzech pakietów książek, które Was interesują, w porządku od najbardziej pożądanego zestawu.
Wzięcie udziału w konkursie jest równoznaczne z akceptacją regulaminu (dostępnego tutaj).
Życzymy powodzenia!

Wszystkie książki wydawane w serii Wielkie Litery można zamówić w Księgarni PWN.
Artykuł sponsorowany.
Tagi i tematy
komentarze [99]
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Pakiet [1]
Dwiemyszy
Pakiet[2]
natalianana7
Pakiet [3]
Hekate
Pakiet [4]
aleksik06
Pakiet [5]
DawcaMocyWNocy
Pakiet [6]
the_bowska
Pakiet [7]
złylamorożec
Pakiet [8]
Jędrek
Pakiet [9]
weeronika T
Pakiet [10]
jousna
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Pakiet [1]
Dwiemyszy
Pakiet[2]
natalianana7
Pakiet [3]
Hekate
Pakiet [4]
aleksik06
Pakiet [5]
DawcaMocyWNocy
Pakiet [6]
the_bowska
Pakiet [7]
złylamorożec
Pakiet [8]
Jędrek
Pakiet [9]
weeronika T
Pakiet [10]
jousna
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się...
Co za niespodzianka! Dziękuję i gratuluję pozostałym!
Co za niespodzianka! Dziękuję i gratuluję pozostałym!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziękuję 😊 Gratulacje dla wszystkich wyróżnionych!
Dziękuję 😊 Gratulacje dla wszystkich wyróżnionych!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTyle szczęcie :) Gratulacje na wygranych!
Tyle szczęcie :) Gratulacje na wygranych!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Konkurs zakończony.
Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi.
Zwycięzców wyłonimy niebawem.
Konkurs zakończony.
Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi.
Zwycięzców wyłonimy niebawem.
[6, [1],[9]
Moje najstarsze wspomnienia dotyczące bajek dotyczą tych opowiadanych z
pamięci przez babcię nauczycielkę. Chciałam słuchać w kółko
tych samych opowieści! Niektórych nie znalazłam nigdy w żadnej
książce i zostały mi tylko zarysy i strzępki wspomnień. Niestety
nie umiem przywołać ich w całości. Szkoda, że wtedy nie miałam
możliwości ich np. nagrać. Byłaby pamiątka. A z bardziej znanych
tytułów utkwił mi ten o Jasiu i Małgosi. Pierwsze bajki czytała
mi też mama. Kolekcjonowałam książki Disneya i to ich chciałam
słuchać na dobranoc. Kolorowe obrazki, dynamiczna akcja świetnie
przyciągała dziecięcą uwagę. Dzięki mamie i babci znałam
wszystkie klasyczne baśnie, wiersze dla dzieci Brzechwy i Tuwima, a
także współczesne bajeczki. Bardzo dobrze wspominam czas spędzony
na czytaniu, dzięki temu dziś zarówno lubię czytać jak i z
tworzeniem radzę sobie nieźle.
[6, [1],[9]
Moje najstarsze wspomnienia dotyczące bajek dotyczą tych opowiadanych z
pamięci przez babcię nauczycielkę. Chciałam słuchać w kółko
tych samych opowieści! Niektórych nie znalazłam nigdy w żadnej
książce i zostały mi tylko zarysy i strzępki wspomnień. Niestety
nie umiem przywołać ich w całości. Szkoda, że wtedy nie miałam
możliwości ich np. nagrać. Byłaby...
[5,6,9]
-Babciu, poczytasz mi na dobranoc?
-Pewnie, leć do łóżka.
Tak zazwyczaj kończyły się wieczory pod opieką babci. Niezliczone tytuły piętrzące się na jej regale wprost mnie zachwycały. To dzięki niej poznałam najpiękniejsze baśnie i książki dla dzieci. To ona prowadziła mnie za rękę przez literacki świat jeszcze zanim sama nauczyłam się nim podążać. To przy niej raczkowałam. Przy niej wytrwale czytałam. A raczej próbowałam, bo każde słowo wydawało się szyfrem nie do złamania. Nigdy nie zapomnę przygód z Kubusiem Puchatkiem i dziećmi z Bullerbyn. Nie myślcie jednak, że zawsze było tak kolorowo! "O psie, który jeździł koleją", czyli dziecięcy wyciskacz łez poznałam również dzięki babci. Szybko nauczyła mnie, że niekoniecznie wszystko musi kończyć się dobrze, zupełnie jak w życiu. Literackie spacery z babcią przygotowały mnie do rozczarowań, bo przecież bohaterowie książek to istoty takie jak my i różni ich jedynie to, że ożywają dopiero, gdy my otwieramy tomy, w których ich wykreowano.
[5,6,9]
-Babciu, poczytasz mi na dobranoc?
-Pewnie, leć do łóżka.
Tak zazwyczaj kończyły się wieczory pod opieką babci. Niezliczone tytuły piętrzące się na jej regale wprost mnie zachwycały. To dzięki niej poznałam najpiękniejsze baśnie i książki dla dzieci. To ona prowadziła mnie za rękę przez literacki świat jeszcze zanim sama nauczyłam się nim podążać. To przy niej...
[5,7]
Moje pierwsze wspomnienia z książkami wiążą się głównie z moją mamą. Pamiętam jak, jako małe zaledwie kilkuletnie dziecko chodziłam z nią do biblioteki i wybierałam książki, które mi później czytała. Najlepszymi książkami z mojego dzieciństwa była zdecydowanie seria książek ,,Franklin". Moja mama zanim jeszcze nauczyłam się czytać sama przeczytała mi każdą jaka była dostępna, za co do dzisiaj jej bardzo dziękuję. Gdy byłam starsza dostarczała mi coraz to nowe książki zgodne z moimi zainteresowaniami. To właśnie ona zaraziła mnie miłością do czytania i dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez książek. Pozwalają mi przenieść się do innego świata, wczuć się w role ulubionego bohatera i chociaż na chwile zapomnieć o otaczającej mnie (czasem smutnej) rzeczywistości.
[5,7]
Moje pierwsze wspomnienia z książkami wiążą się głównie z moją mamą. Pamiętam jak, jako małe zaledwie kilkuletnie dziecko chodziłam z nią do biblioteki i wybierałam książki, które mi później czytała. Najlepszymi książkami z mojego dzieciństwa była zdecydowanie seria książek ,,Franklin". Moja mama zanim jeszcze nauczyłam się czytać sama przeczytała mi każdą jaka była...
[5, 3, 6]
Moja czytelnicza przygoda z babcią zaczęła się od książek, które podarowała mi jako pamiątkę po moim zmarłym ojcu chrzestnym, który był jej synem. Były to książki Adama Bahdaja ("Kapelusz za sto tysięcy" i "W stronę Kansas City", którą mój wujek otrzymał jako nagrodę za udział wkonkursie czytelniczym, w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych w Owińskach). Miałam wtedy 6 lat i umiałam już płynnie czytać, więc pochłonęłam je bardzo szybko. Babcia opowiadała mi o wujku, którego w ogóle nie pamiętałam, ponieważ zmarł gdy miałam 4 latka. Wtedy miałam pierwszy raz styczność z pismem Braille'a i książkami napisanymi tym systemem. Do dziś z wielkim sentymentem wspominam tamte chwile i bardzo często wracam do twórczości Bahdaja, a szczególnie do stojących na mojej póce od 40 lat pamiątkowych egzemplarzy.
[5, 3, 6]
Moja czytelnicza przygoda z babcią zaczęła się od książek, które podarowała mi jako pamiątkę po moim zmarłym ojcu chrzestnym, który był jej synem. Były to książki Adama Bahdaja ("Kapelusz za sto tysięcy" i "W stronę Kansas City", którą mój wujek otrzymał jako nagrodę za udział wkonkursie czytelniczym, w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci...
[1,6,9]
Myślę że nie tylko ja jako dziecko nie mogłam
zrozumieć braku ilustracji w większości książek. Myślałam sobie: Co to za
przyjemność z patrzenia na białe strony wypełnione szlaczkiem liter? Dopiero w
momencie kiedy mój tata zaczął czytać mi na głos historię Mikołajka zrozumiałam
że cały urok tych literek to świat wyobraźni który tworzy się w czasie
poznawania nowych historii. Miałam wrażenie jakby tłumaczył mi tajny szyfr,
który okazał się niesamowitą historią chłopca ciekawego świata tak jak ja w
tamtym momencie. Zapragnęłam poznać ten tajemniczy język i wtedy tata zaczął
czytać razem ze mną elementarz. Moja determinacja doprowadziła że przeczytałam
go chyba z kilkanaście razy, ale dzięki temu samodzielnie mogłam odczytać
zabawne historie. A co więcej mogłam je wtedy przeczytać na głosy i opowiadać o
niesamowitych historiach zarówno rodzicom jak i młodszemu rodzeństwu. Magia książek
i czytania stanowiła tajemnicę, którą odkryłam właśnie dzięki mojemu tacie.
[1,6,9]
Myślę że nie tylko ja jako dziecko nie mogłam
zrozumieć braku ilustracji w większości książek. Myślałam sobie: Co to za
przyjemność z patrzenia na białe strony wypełnione szlaczkiem liter? Dopiero w
momencie kiedy mój tata zaczął czytać mi na głos historię Mikołajka zrozumiałam
że cały urok tych literek to świat wyobraźni który tworzy się w czasie
poznawania nowych...
[2,7,6]
Deszcze lał jak z cebra. Pochmurno było i wietrznie zarazem. Lecz ja nie zawracałam sobie głowy tym zbytnio, gdyż z tyłu za mną stały półki z książkami dla dzieci. Byłam w bibliotece. Wraz z mamą. W tym dniu mój wybór padł na książkę Gilberta Delahaye pt. „Martynka i czarownica”. Chyba tak to już jest z tą dziecięcą ciekawością. Dziecko chce poznać wszystko, co jest owiane złą sławą, ale równocześnie tajemnicą. Bohaterkę Martynkę już poznałam. A kiedy ujrzałam podtytuł „czarownica” oczy mi tylko rozbłysły, puściłam rękę mojej mamy i objęłam książkę, wpatrując się w nią w jak skarb piratów.
„Moje oczy nie kłamią. Marzenie się spełniło. Coś fantastycznego i tajemniczego wkroczyło do świata mojej Martynki. A ja zaraz to poznam!”
Moi najdrożsi dziadkowie zapewne, czytaliby ze mną o przygodach Martynki, gdyby nie mieszkali tak daleko ode mnie. Lecz moja mama była ich zastępczynią. Towarzyszyła mi w odkrywaniu świata marzeń, którym jest biblioteka pełna książek.
[2,7,6]
Deszcze lał jak z cebra. Pochmurno było i wietrznie zarazem. Lecz ja nie zawracałam sobie głowy tym zbytnio, gdyż z tyłu za mną stały półki z książkami dla dzieci. Byłam w bibliotece. Wraz z mamą. W tym dniu mój wybór padł na książkę Gilberta Delahaye pt. „Martynka i czarownica”. Chyba tak to już jest z tą dziecięcą ciekawością. Dziecko chce poznać wszystko, co...
[1][9][8]Sięgając
pamięcią moich lat
młodzieńczych wiem jedno, że miłością
do polskiej literatury zaraziła
mnie babcia. Z
przyjemnością analizowałyśmy
razem przeczytane książki. To babcia przepytywała mnie z
,Pana Tadeusza”, w tym z
Inwokacji , ,,W pustyni i w
puszczy” oraz z
baśni polskich i zagranicznych”. Nigdy nie
zapomnę, jak w wieku 6 lat recytowałam
przed babcią wiersz Jana
Brzechwy: Żuk”. Już wtedy wiedziałam
,że największą moją
pasją będzie czytanie
książek . To babcia nauczyła
mnie interpretacji wierszy i akcentowania w recytacji. To z babcią
byłyśmy najbardziej zaczytanym teamem w okolicy . Wiadomo, że
każda z Nas
miała swoje ulubione
książki ,ale sam fakt, że z herbatką w tle czytałyśmy
w wolne wieczory było
czymś niezwykle miłym.
[1][9][8]Sięgając
pamięcią moich lat
młodzieńczych wiem jedno, że miłością
do polskiej literatury zaraziła
mnie babcia. Z
przyjemnością analizowałyśmy
razem przeczytane książki. To babcia przepytywała mnie z
,Pana Tadeusza”, w tym z
Inwokacji , ,,W pustyni i w
puszczy” oraz z
baśni polskich i zagranicznych”. Nigdy nie
zapomnę, jak ...
[9, 6, 2]
W codziennym, wieczornym rytuale czytania towarzyszyła mi mama - to ona pierwsza mi czytała i zaszczepiła we mnie miłość do książek. Szybko nauczyłam się czytać sama, a kiedy zostałam starszą siostrą - to ja czytałam siostrze. Jednak moja mama swoją miłość do książek odziedziczyła po swojej mamie. Gdyby nie babcia, kto wie jakby ta rodzinna tradycja czytania wyglądała. Z babcią i książkami mam dwa wspomnienia - jej opowieść, jak to zamiast pilnować gęsi na łące, czytała pod jabłonką powieść. Tak się zaabsorbowała czytaniem, że zupełnie zapomniała o gęsiach, a po powrocie do domu czekała ją bura za niedopilnowanie drobiu. Później, gdy byłam już w gimnazjum, wymieniałyśmy się z babcią książkami. Pamiętam, że to ja zaraziłam babcię miłością do Harrego Pottera- przeczytała całą serię i w ramach podziękowania, wydziergała mi na drutach szalik gryfonów. Dziś żałuję, że gdzieś się zawieruszył i zagubił, miałabym niepowtarzalną pamiątkę po babci.
[9, 6, 2]
W codziennym, wieczornym rytuale czytania towarzyszyła mi mama - to ona pierwsza mi czytała i zaszczepiła we mnie miłość do książek. Szybko nauczyłam się czytać sama, a kiedy zostałam starszą siostrą - to ja czytałam siostrze. Jednak moja mama swoją miłość do książek odziedziczyła po swojej mamie. Gdyby nie babcia, kto wie jakby ta rodzinna tradycja czytania...
[4, 8, 10]
Jak miałam może z 4 latka rodzice zapakowali mnie do łyżka, powiedzieli mi dobranoc i powiedzieli, że teraz brat tobie poczyta. Tak więc usiadł na mojej kanapie i zaczął lekturę pierwsza strona jeszcze jakoś mu poszła ale im dalej w las tym więcej słów, które niekoniecznie zgadzały się z tekstem na stronach, po 3 stronie zamiast mi czytać to wydawał z siebie bliżej nie określone odgłosy paszczowe. Na informację, że tak tam nie
pisze dostałam odpowiedź o widzę ze nauczyłaś się czytać spoko to już nie jestem potrzebny. Zostawił minę samą, po 15-stu minutach wrócił, dostałam cenną lekcje jak ktoś poświecą swój czas aby tobie poczytać nie oceniaj jakości, tylko chęci i zawsze możesz poprosić o interpretacje twórczą lektora i na pewno będzie wesoło. Do dziś pamiętam co mi wtedy czytał 45 stronicową książeczkę o urokliwym tytule: Urodziny Kaczora Donalda. Dlatego jeszcze bardziej doceniam jak tata czytał mi "W Pustyni i w Puszczy" jak miałam trzynaście lat a 2 lata wcześniej Harrego Pottera.
[4, 8, 10]
Jak miałam może z 4 latka rodzice zapakowali mnie do łyżka, powiedzieli mi dobranoc i powiedzieli, że teraz brat tobie poczyta. Tak więc usiadł na mojej kanapie i zaczął lekturę pierwsza strona jeszcze jakoś mu poszła ale im dalej w las tym więcej słów, które niekoniecznie zgadzały się z tekstem na stronach, po 3 stronie zamiast mi czytać to wydawał z siebie...
[3, 1, 9]
Do dziś mam sporo książek z dzieciństwa, ale nie potrafię określić kto zaczął mi czytać bajki. Hmm… na pewno w świat baśni wprowadziła mnie mama, która czytała przede wszystkim historie od H. Ch. Andersena (uwielbiałam ‘Dzikie łabędzie’) – książka była pełna obrazków, a baśnie momentami potrafiły przerazić. Specjalnym sentymentem darzę ‘Czerwonego Kapturka’ - to jedna z pierwszych książek, jakie otrzymałam, w twardej zielonej oprawie z ilustracjami. Nie kojarzę, by babcia, która często się mną zajmowała, czytała mi jakąkolwiek książkę, ale często snuła jakieś opowieści, prawdziwe lub nie, jedne ciekawe, inne mniej, ale potrafiła na jakiś czas uspokoić mnie i rodzeństwo. Z kolei dziadek przekonał mnie do poezji, choć nie czytał mi nigdy żadnego tomiku. Posiadał taki dar i wiedzę, że na każdy temat potrafił opowiedzieć odpowiedni wiersz (coś niesamowitego), czasem dziecinny, czasem poważny, czasem po polsku, czasem po niemiecku oraz po rosyjsku (ale tych często nie rozumiałam).
[3, 1, 9]
Do dziś mam sporo książek z dzieciństwa, ale nie potrafię określić kto zaczął mi czytać bajki. Hmm… na pewno w świat baśni wprowadziła mnie mama, która czytała przede wszystkim historie od H. Ch. Andersena (uwielbiałam ‘Dzikie łabędzie’) – książka była pełna obrazków, a baśnie momentami potrafiły przerazić. Specjalnym sentymentem darzę ‘Czerwonego Kapturka’ - to...
[5,3,10]
Z okazji mojej I Komunii, od dziadków otrzymałam pakiet książek Harrego Pottera. W wieku 8 lat nie byłam fanką książek, a otrzymany pakiet przeleżał na półce regału lata. Kilka lat później, darczyńców mojego prezentu już nie było ze mną na tym świecie, a ja jako nastolatka, postanowiłam sprawdzić dlaczego Harry jest takim fenomenem. Były to prócz lektur pierwsze kartki w moich rękach. I tak rozpoczęła się moja przygoda z literaturą, która do teraz jest moim największym uzależnieniem! Jakież było moje zdziwienie, że czytanie daje frajdę! Dzisiaj pokonuję swoje wyżyny, stawiając sobie za cel coraz większą liczbę przeczytanych książek rocznie. Równie często wracam do Hogwartu, bo właśnie on przypomina mi o dziadkach, których brakuje mi w wielu. Wiem, że dzięki nim odnalazłam swoje hobby, które mam nadzieję zostanie ze mną również do kwiecia wieku. Aktualnie to już moi rodzice są darczyńcami książek wnukom, ale i im sprawiłaby przyjemność możliwość przeczytania kilkuset kartek bez pomocy.
[5,3,10]
Z okazji mojej I Komunii, od dziadków otrzymałam pakiet książek Harrego Pottera. W wieku 8 lat nie byłam fanką książek, a otrzymany pakiet przeleżał na półce regału lata. Kilka lat później, darczyńców mojego prezentu już nie było ze mną na tym świecie, a ja jako nastolatka, postanowiłam sprawdzić dlaczego Harry jest takim fenomenem. Były to prócz lektur pierwsze...
[10,9,1]
Moje wspomnienie z dziadkami, a raczej z dziadkiem wiąże się ze słowem mówionym a nie pisanym. Dziadek często recytował wierszyki dla dzieci i uczył nas wielu wyliczanek. Możliwe, że jeszcze w domu rodzinnym mamy kasetę magnetofonową, na której dziadek recytuje Murzynka Bambo.
Może to nie jest słowo pisane, ale dzięki temu, za dzieciaka, chętnie czytałam wiersze i nawet teraz potrafiłabym wyrecytować Rzepkę czy Pawła i Gawła. A to był dopiero początek mojej przygody z czytaniem.
[10,9,1]
Moje wspomnienie z dziadkami, a raczej z dziadkiem wiąże się ze słowem mówionym a nie pisanym. Dziadek często recytował wierszyki dla dzieci i uczył nas wielu wyliczanek. Możliwe, że jeszcze w domu rodzinnym mamy kasetę magnetofonową, na której dziadek recytuje Murzynka Bambo.
Może to nie jest słowo pisane, ale dzięki temu, za dzieciaka, chętnie czytałam wiersze i...
(2, 3, 4)
Chyba nikogo nie zaskoczę pisząc, że to moja babcia zapoczątkowała moją pasję i miłość do książek. A wszystko zaczęło się od przygód Koziołka Matołka i baśni Hansa Christiana Andersena. Często w zimowe wieczory babcia zapraszała mnie pod koc i pozwalała wybrać książkę. I to jest jedno z najwspanialszych wspomnień mojego dzieciństwa. Ciepły głos mojej babci, przenoszenie się do krainy, gdzie żyli bohaterowie moich ulubionych książek i bezpieczeństwo. To właśnie od mojej kochanej babci dostałam ,,Opowieści z Narnii" na Pierwszą Kumunię Świętą ze specjalną dedykacją. Cieszę się, że moja babcia zdążyła mnie zarazić tą niesamowitą pasją, bo życie bez książek byłoby smutne.
(2, 3, 4)
Chyba nikogo nie zaskoczę pisząc, że to moja babcia zapoczątkowała moją pasję i miłość do książek. A wszystko zaczęło się od przygód Koziołka Matołka i baśni Hansa Christiana Andersena. Często w zimowe wieczory babcia zapraszała mnie pod koc i pozwalała wybrać książkę. I to jest jedno z najwspanialszych wspomnień mojego dzieciństwa. Ciepły głos mojej babci,...
[1][6][9]
Książki towarzyszyły mi od pierwszych miesięcy życia. Czytali mi rodzice, rodzeństwo czasami również babcia. Szybko opanowałam sztukę mówienia i samodzielnego czytania bajek. Jednak w pamięć najbardziej zapadła mi dopiero szkolna lektura “Chłopcy z Placu Broni”. Pamiętam jak siedziałam z mamą w kuchni, a ona czytała mi kolejne strony. Pachniało drożdżówką, a mi łzy leciały ciurkiem. Moja rodzicielka świetnie spisała się w roli lektora, bo do dziś pamiętam jak wiele różnych uczuć wtedy na mnie spłynęło. To właśnie dzięki tej książce zaczęłam sama odkrywać bogactwo literackich światów. Ot tamtej pory moje serce zapałało wielką miłością do odkrywania niezwykłych historii ukrytych między kartkami. Moja mama od dawna jest sama babcią i czyta swoim wnukom pierwsze bajki. Bardzo wzrusza mnie wtedy jak bardzo stara się odpowiednio wszystko zaintonować, żeby i w młodym pokoleniu również wzniecić płomień miłości do książek.
[1][6][9]
Książki towarzyszyły mi od pierwszych miesięcy życia. Czytali mi rodzice, rodzeństwo czasami również babcia. Szybko opanowałam sztukę mówienia i samodzielnego czytania bajek. Jednak w pamięć najbardziej zapadła mi dopiero szkolna lektura “Chłopcy z Placu Broni”. Pamiętam jak siedziałam z mamą w kuchni, a ona czytała mi kolejne strony. Pachniało drożdżówką, a mi...
[6, 8, 2]
Moje dzieciństwo to były czasy PRL-u, kiedy wybór literatury był dość skromny. U mnie w domu było sporo powieści, bo cała rodzina czytała. Ja także miałam swoje własne ukochane książeczki. Już jako kilkuletni brzdąc chodziłam z mamą do jedynej w miasteczku księgarni, gdzie często książki dostawało się po znajomości spod lady. Uwielbiałam zapach nowych tomów. Mogłam godzinami stać i oglądać je z niegasnącą fascynacją. Księgarnię prowadziła koleżanka mamy, urocza pani Irenka, dzięki której dostałam wiele niedostępnych pozycji w tamtym czasie, jak choćby moją ukochaną „Anię z Zielonego Wzgórza". Pani Irenka zawsze miała dla mnie cudowne nowe książki. We wczesnym dzieciństwie najbardziej kochałam „Dzieci z Bullerbyn" i inne książki Astrid Lindgren. Czytać nauczyłam się sama, bo byłam tak bystrym czytelnikiem, że kiedy babcia omijała jakieś fragmenty, to ją pouczałam, że tak nie wolno, czym podobno bardzo ją denerwowałam. I tak zostałam literackim samoukiem, co wyszło mi całkiem nieźle.
[6, 8, 2]
Moje dzieciństwo to były czasy PRL-u, kiedy wybór literatury był dość skromny. U mnie w domu było sporo powieści, bo cała rodzina czytała. Ja także miałam swoje własne ukochane książeczki. Już jako kilkuletni brzdąc chodziłam z mamą do jedynej w miasteczku księgarni, gdzie często książki dostawało się po znajomości spod lady. Uwielbiałam zapach nowych tomów....
[10,4,8]
Nawet dzisiaj, po wielu latach doskonale pamiętam wszystkie emocje, które towarzyszyły kilkuletniej wówczas Martusi, gdy mama wieczorem brała do ręki "Kozuchę Kłamczuchę".
Ach jak bardzo współczułam biednej, błąkającej się po świecie Zazulce, której nikt nie kochał i nie potrzebował. Nie miała zabawek, ani słodyczy.
Koza (właściwie nigdy nie udało mi się polubić tych zwierząt)- paskudna, objadająca się kłamczucha, była dla mnie czystym złem. A gdy wyrzuciła z domu niedźwiedzia, och!
Jeż- nie tylko okazał się dla mnie wielkim bohaterem, ale też postacią przerażającą. Nie chciałam spotkać jeża na spacerze! Dokładnie to pamiętam.
Na szczęście na końcu Zazulka odnajdywała szczęście i spokojny dom. Dopiero wtedy mogłam spokojnie zasnąć.
Kiedy po latach czytam " Kozuchę..." mojej córce i widzę jak reaguje na przygody dziewczynki i poczynania kozy widzę jakie to ważne by czytać dzieciom mądre i wartościowe treści. Jak budują emocjami obraz świata, w który dopiero wkraczają.
Dziękuję Ci mamo...
[10,4,8]
Nawet dzisiaj, po wielu latach doskonale pamiętam wszystkie emocje, które towarzyszyły kilkuletniej wówczas Martusi, gdy mama wieczorem brała do ręki "Kozuchę Kłamczuchę".
Ach jak bardzo współczułam biednej, błąkającej się po świecie Zazulce, której nikt nie kochał i nie potrzebował. Nie miała zabawek, ani słodyczy.
Koza (właściwie nigdy nie udało mi się polubić...
[2, 4, 8]
Bakcyla do czytania zaszczepiła mi moja mama i po części babcia. Mama czytała mi i bratu bajeczki do snu, a moją ulubioną była taka, która zamiast niektórych słów miała obrazki i tak mama czytała tekst, a myśmy uzupełniali zdanie słowem, które przedstawiało obrazek. Jak ja to uwielbiałam! Mama tak ciekawie potrafiła nam przedstawić czytane opowieści, że sama chciałam poznać ich coraz więcej, więc sięgałam w wolnym czasie po krótkie bajeczki i wierszyki. Babcia natomiast zachęciła mnie do czytania nawet o tym nie wiedząc. Czytała dużo, głównie powieści i romanse. Widok otwartej książki na stoliku czy kanapie był powszedni. W mojej małej główce narodziła się konkluzja, że skoro babcia dużo czyta, to na pewno stąd jest taka mądra, a że zawsze była "babcią damą" to wierzyłam, że czytanie książek sprawia, że kobiety są postrzegane jako eleganckie i dostojne. Może moje wyobrażenia były zbyt wybujałe, ale przynajmniej książki towarzyszyły mi od zawsze.
[2, 4, 8]
Bakcyla do czytania zaszczepiła mi moja mama i po części babcia. Mama czytała mi i bratu bajeczki do snu, a moją ulubioną była taka, która zamiast niektórych słów miała obrazki i tak mama czytała tekst, a myśmy uzupełniali zdanie słowem, które przedstawiało obrazek. Jak ja to uwielbiałam! Mama tak ciekawie potrafiła nam przedstawić czytane opowieści, że sama...
[10, 7, 3]
Najpierw był znajomy szum, później głos, który zmieniał się
w śpiew, a potem pojawiły się opowieści. Czasami wymyślone historie, ale
częściej czytane bajki głosem mamy. Najważniejszy był właśnie ten głos, przyjemny
ton, fale które bujały do snu, poczucie bezpieczeństwa i spokój, który otulał
jak kołderka. W takim błogim stanie przenosiłam się w odległe krainy i już po
chwili nie wiedziałam co jest jawą, a co snem. Słuchałam o czym szumią wierzby,
co dzieje się w Stumilowym Lesie oraz jakie przygody spotykają Muminków. To
wtedy zaczęłam przeżywać opowieści na poziomie emocji, co sprawiło, że chciałam
jak najszybciej nauczyć się czytać i móc samodzielnie wędrować po innych światach.
Gdyby nie te doświadczenia pewnie dzisiaj tak bardzo nie współodczuwałam bym
emocji bohaterów literackich. Jestem wdzięczna mamie, że pokazała mi te
wszystkie opowieści, a autorom dziękuję za wykreowane światy.
[10, 7, 3]
Najpierw był znajomy szum, później głos, który zmieniał się
w śpiew, a potem pojawiły się opowieści. Czasami wymyślone historie, ale
częściej czytane bajki głosem mamy. Najważniejszy był właśnie ten głos, przyjemny
ton, fale które bujały do snu, poczucie bezpieczeństwa i spokój, który otulał
jak kołderka. W takim błogim stanie przenosiłam się w odległe krainy i...
[1], [8], [5]
Niestety jedni dziadkowie mieszkali daleko i wydawałam ich rzadko, drudzy też nie czytali nam książek. Do poduszki najczęściej czytała nam mama, jeśli była akurat w pracy, gdy kładliśmy się spać. Były to książki, które posiadaliśmy w domu, a w latach 80 nie było takiego wyboru, jak teraz. Pamiętam "Słonecznikową dziewczynkę", "O wróbelku elemelku", "Calineczkę", "Baltazara Gąbkę", "Bajki Tatrzańskie", "Poczytaj mi mamo" czy rosyjskie bajki. Szybko nauczyłam się czytać i już nie prosiłam o czytanie do poduszki, bo mogłam sama zatopić się w świat i przygody bohaterów książek "Kubuś Puchatek", "Przygody Misia Paddingtona", czy później serii "Pan Samochodzik", którą bywało, że czytałam pod kołdrą z latarką, aby nikomu nie przeszkadzać.
[1], [8], [5]
Niestety jedni dziadkowie mieszkali daleko i wydawałam ich rzadko, drudzy też nie czytali nam książek. Do poduszki najczęściej czytała nam mama, jeśli była akurat w pracy, gdy kładliśmy się spać. Były to książki, które posiadaliśmy w domu, a w latach 80 nie było takiego wyboru, jak teraz. Pamiętam "Słonecznikową dziewczynkę", "O wróbelku elemelku",...
[2],[6],[4]
W początkach czytelniczych towarzyszyła mi Mama. Dzielnie czytała "Kopciuszka", nawet, gdy poprawiałam ją z pamięci. Potem uczyła mnie czytać irytując się na moje "zjadanie ostatniej sylaby i zgadywanie". Ale czytelniczą pasję wspierała cała rodzina. Każdy dokładał swoją cegiełkę kupując mi książki lub umożliwiając podróż do biblioteki ( w sąsiednim mieście). Kiedyś nawet stali w kolejce po wymarzoną książkę :) A nie były to czasy komuny!
[2],[6],[4]
W początkach czytelniczych towarzyszyła mi Mama. Dzielnie czytała "Kopciuszka", nawet, gdy poprawiałam ją z pamięci. Potem uczyła mnie czytać irytując się na moje "zjadanie ostatniej sylaby i zgadywanie". Ale czytelniczą pasję wspierała cała rodzina. Każdy dokładał swoją cegiełkę kupując mi książki lub umożliwiając podróż do biblioteki ( w sąsiednim mieście)....
[6], [9], [1]
Pierwsze opowieści "do poduszki" snuła Mama, później czytali również Tata, Babcia, starsza Siostra - w zasadzie każdy, kogo udało mi się dorwać i "przymusić" do przeczytania chociaż rozdziału...:)Któregoś razu, Babcia urwała w połowie zdania i rozpoczęła naszą, małą tradycję wymyślania wciąż nowych zakończeń tej samej historii... To dopiero była zabawa!!! Ograniczała nas tylko nasza wyobraźnia - która potrafiła sprawić, że "wyświechtane" już historie nabierały nowego blasku i dostarczały kolejnego dreszczyka emocji...Nigdy nie zapomnę tych fantazyjnych podróży do najodleglejszych i najbardziej nieprawdopodobnych krain! :)Babcia po prostu wyniosła czytanie na inną orbitę! Dziękuję Ci, Babciu! <3<3<3
[6], [9], [1]
Pierwsze opowieści "do poduszki" snuła Mama, później czytali również Tata, Babcia, starsza Siostra - w zasadzie każdy, kogo udało mi się dorwać i "przymusić" do przeczytania chociaż rozdziału...:)Któregoś razu, Babcia urwała w połowie zdania i rozpoczęła naszą, małą tradycję wymyślania wciąż nowych zakończeń tej samej historii... To dopiero była zabawa!!!...
[6] [3] [2]
Moją miłość do książek zaszczepiła we mnie mama!! Od najmłodszych lat czytała mi bajki na dobranoc!
Moment, który już pamiętam to nasze wieczory z Kopciuszkiem, który był zdecydowanie moim faworytem! Uwielbiałam czytanie Kopciuszka i mimo, iż przyszedł moment, że znałam go, dosłownie, na pamięć i potrafiłam sama opowiadać, a mama jedynie trzymała książkę, albo gdy ona czytała i zdarzyło się jej coś przekręcić, czy pominąć to ją poprawiałam!
Po dziś dzień mam sentyment do Kopciuszka i naprawdę uwielbiam wracać do tej historii. A czytelniczą pasję nadal dzielę z mamą! Zawsze wymieniamy się uwagami na temat przeczytanych książek, któreś sobie polecamy innym razem odradzamy sięganie po dany tytuł. To zdecydowanie nasza wspólna pasja, która nas do siebie bardzo zbliża!
[6] [3] [2]
Moją miłość do książek zaszczepiła we mnie mama!! Od najmłodszych lat czytała mi bajki na dobranoc!
Moment, który już pamiętam to nasze wieczory z Kopciuszkiem, który był zdecydowanie moim faworytem! Uwielbiałam czytanie Kopciuszka i mimo, iż przyszedł moment, że znałam go, dosłownie, na pamięć i potrafiłam sama opowiadać, a mama jedynie trzymała książkę,...
{4,10,5}
Niestety, prawie nie pamiętam swoich dziadków. Moi rodzice zachęcali mnie do czytania, ale nie zachowałam w pamięci, by czytali mi książki na dobranoc.
Szybko nauczyłam się sama czytać, poszłam nawet rok wcześniej do szkoły. Często wypożyczałam książki w małej wiejskiej bibliotece. Obłożone w szary, zgrzebny papier obiecywały już po otworzeniu wyprawę w inne światy. Nie znałam jeszcze wtedy powiedzenia Józefa Czechowicza o tym, że "kto czyta, żyje wielokrotnie", ale tak właśnie się czułam.
Z wczesnych lektur pamiętam książkę "Kocia mama i jej dzieci", "Karlson z dachu", Tajemnica zielonej pieczęci", powieści Bahdaja i Niziurskiego.
Kojarzę też "Timura i jego drużynę" czy bardziej już swojskie "Czarne stopy".
Wciąż czytam bardzo dużo i cieszę się, że i moi najbliżsi często sięgają po książki, choć, zgodnie z duchem czasu, korzystają też z czytników i audiobooków.
{4,10,5}
Niestety, prawie nie pamiętam swoich dziadków. Moi rodzice zachęcali mnie do czytania, ale nie zachowałam w pamięci, by czytali mi książki na dobranoc.
Szybko nauczyłam się sama czytać, poszłam nawet rok wcześniej do szkoły. Często wypożyczałam książki w małej wiejskiej bibliotece. Obłożone w szary, zgrzebny papier obiecywały już po otworzeniu wyprawę w inne...
[1,6,9]
Że swojego dzieciństwa pamiętam, że bajki na dobranoc zawsze czytała nam mama.
Były to głównie pozycje z serii Walt Disney. Moją ulubioną była oczywiście ta o Kopciuszku, ale bardzo lubiłam też Czerwonego Kapturka, Małą Syrenkę czy inne popularne z tamtych czasów bajki.
Te tytuły zawsze mi się kojarzą z bliskością i spokojem mojej mamy. Zawsze gdy sama je czytam dzieciom lub choćby spojrzę na te tytuły przypomina mi się beztroskie życie w czasie dzieciństwa i te chwile spędzane z rodzicami
[1,6,9]
Że swojego dzieciństwa pamiętam, że bajki na dobranoc zawsze czytała nam mama.
Były to głównie pozycje z serii Walt Disney. Moją ulubioną była oczywiście ta o Kopciuszku, ale bardzo lubiłam też Czerwonego Kapturka, Małą Syrenkę czy inne popularne z tamtych czasów bajki.
Te tytuły zawsze mi się kojarzą z bliskością i spokojem mojej mamy. Zawsze gdy sama je czytam...
[1,6,9]
Moje pierwsze wspomnienia to babcia, gdy za każdym razem jak się widzieliśmy siedziała przy stole i coś czytała. Nie zawsze były to książki, czasem również czasopisma. Ale niestety mieszkała daleko i rzadko tam jeździliśmy.
W moim domu nie czytano mi bajek. Być może dlatego, że tata wiecznie pracował od rano do nocy, a mama była zajęta domem i moim rodzeństwem bardziej niz mną.
Czytać zaczęłam w szkole podstawowej. Zaraziła mnie Pani bibliotekarka, która miała z nami zajęcia o czytaniu i bibliotece. Opowiadała przeróżne historie, które ja chciałam poznać bardziej. Zaczęło się od jednej książki tygodniowo. Czytałam jeszcze więcej. W gimnazjum codziennie byłam w gminnej bibliotece i wypożyczałam coraz to większe i poważniejsze lektury. Dzisiaj nie mam aż tyle czasu. Praca, obowiązki, dom. Czytam wszędzie. A to na przystanku, a to w aucie, na poczekalni w przychodni, na przerwie w pracy. Nie ważne czy przeczytam jedną stronę czy jeden rozdział. Najważniejsze, że dalej to robię i nigdy nie zostawiam książki niedokończonej. Przeczytałam w swoim życiu bardzo dużo, ale ciągle mam niedosyt. I mam nadzieję, że będę mogła dalej kontynuować i poznawać coraz to nowsze i ciekawsze historie.
Nie wyniosłam tego z domu, nie miałam wzorca. Nie mam tego nikomu za złe. Być może właśnie to mnie ukształtowało jako człowieka i gdyby sytuacja była inna nie byłabym dziś tym, kim jestem.
Dlatego dziękuję tej bibliotekarce za zaszczepienie mnie miłością do opowiadań, historii i przeżyć, które mogłam do tej pory przeczytać i przeżyć razem z bohaterami.
I życzę innym, którzy tak jak ja nie wynieśli tego z domu i nie mogli na nikim polegać, by spotkali na swojej drodze kogoś takiego, który pomoże im odnaleźć te wszystkie utracone momenty w historiach zapisanych na kartkach.
[1,6,9]
Moje pierwsze wspomnienia to babcia, gdy za każdym razem jak się widzieliśmy siedziała przy stole i coś czytała. Nie zawsze były to książki, czasem również czasopisma. Ale niestety mieszkała daleko i rzadko tam jeździliśmy.
W moim domu nie czytano mi bajek. Być może dlatego, że tata wiecznie pracował od rano do nocy, a mama była zajęta domem i moim rodzeństwem...
Mała Danusia od zawsze miała słabe oczy, ale za to taką ciekawość świata, taki zalążek psoty, taką wyobraźnię,że kiedy mama czytała jej przygody Fizi Pończoszanki,znanej jako "Pippi Langstrump", myślała że to książka o niej! Lisa,czy Britta, przy lekturze "Dzieci z Bullerbyn" też miała problem którą z tych dziewczynek jest. Na podwórku inicjowała wszystkie zabawy bohaterów tej książki. Tak weszła do świata książek...i już z niego nie wyszła.I na szczęście, bo to najlepszy ze światów. Jej mama podzieliła się nim z nią,a ona ze swoją córką. Dzisiaj te trzy zachwyty nad tym światem krzyżują się czasem w jednej książce, ostatnio była to "Frida" Barbary Mujicy. I to jest najpiękniejsza!W ich głosach słychać książki,ale nie mówią jak książki. W ich życiu są książki...i niech się to nie zmienia. Danuta
Mała Danusia od zawsze miała słabe oczy, ale za to taką ciekawość świata, taki zalążek psoty, taką wyobraźnię,że kiedy mama czytała jej przygody Fizi Pończoszanki,znanej jako "Pippi Langstrump", myślała że to książka o niej! Lisa,czy Britta, przy lekturze "Dzieci z Bullerbyn" też miała problem którą z tych dziewczynek jest. Na podwórku inicjowała wszystkie zabawy bohaterów...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
[7,8,2]
Jedno z pierwszych wspomnień z dzieciństwa jest ściśle związane z pewną książka i moją babcią, która wprowadziła mnie w świat czytelnictwa. Pamiętam ten dzień doskonale, gdy podczas spaceru weszłyśmy do księgarni, gdzie mała Natalka po raz pierwszy poczuła zapach książek. Jako że nie potrafiłam jeszcze czytać, w moich oczach półki uginały się pod ciężarem tajemniczych zeszytów zawierających dziwne znaczki. Tego dnia babcia, widząc moje zainteresowanie, kupiła to, co wpadło wtedy w moje ręce, a była to historia Pocahontas. Ta książeczka rozbudziła moją ciekawość na tyle, że w kilka dni nauczyłam się czytać! Kolejne książki dostawałam od babci przy każdej możliwej okazji, a teraz, już jako dorosła osoba, czytamy z babcią te same książki, a później urządzamy długie rozmowy na ich temat.
[7,8,2]
Jedno z pierwszych wspomnień z dzieciństwa jest ściśle związane z pewną książka i moją babcią, która wprowadziła mnie w świat czytelnictwa. Pamiętam ten dzień doskonale, gdy podczas spaceru weszłyśmy do księgarni, gdzie mała Natalka po raz pierwszy poczuła zapach książek. Jako że nie potrafiłam jeszcze czytać, w moich oczach półki uginały się pod ciężarem...
[9,6,1]
Moment kiedy Mama czyta mi i rodzeństwu baśnie Andersena to moje najwyraźniejsze wspomnienie z dzieciństwa. Do tej pory - a mam już 35 lat - pamiętam okładkę tej książki, głos Mamy i uczucie bezgranicznego spokoju. To niezwykłe połączenie - moja najukochańsza Mama oraz szalejąca wyobraźnia wciągająca się w kolejne historie - stworzyło w mojej głowie nierozerwalną więź która towarzyszy mi przez całe życie. Dzięki niej, w najgorszych momentach ratowałam się zanurzając się w bezpieczny świat książek. Już w podstawówce czytałam ich tak dużo, że szkolna bibliotekarka przepytywała mnie z treści każdej oddawanej książki - była przekonana że oszukuję, że nie byłabym w stanie przeczytać ich tak szybko. Miłość do książek zaprowadziła mnie też na studia - filologia polska to był oczywisty wybór. A baśnie Andersena do tej pory zajmują szczególne miejsce w moim sercu. Dziś moja Mama jest już Babcią i czyta książki kolejnemu pokoleniu. Wiem, że będą mieć z tego okresu piękne wspomnienie!
[9,6,1]
Moment kiedy Mama czyta mi i rodzeństwu baśnie Andersena to moje najwyraźniejsze wspomnienie z dzieciństwa. Do tej pory - a mam już 35 lat - pamiętam okładkę tej książki, głos Mamy i uczucie bezgranicznego spokoju. To niezwykłe połączenie - moja najukochańsza Mama oraz szalejąca wyobraźnia wciągająca się w kolejne historie - stworzyło w mojej głowie nierozerwalną...













