ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać2
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać10
ArtykułyUmrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać39
Dom płonącej szadzi

- Kategoria:
- romantasy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Królestwo Wron (tom 5)
- Data wydania:
- 2026-03-31
- Data 1. wyd. pol.:
- 2026-03-31
- Data 1. wydania:
- 2025-02-27
- Liczba stron:
- 641
- Czas czytania
- 10 godz. 41 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788384185612
UDAWAJ, ŻE ZARĘCZYŁAŚ SIĘ Z KRÓLEM LODU, BY WCIĄGNĄĆ WROGA W ZASADZKĘ.
PO UJĘCIU NIEPRZYJACIELA ZERWIJ ZARĘCZYNY.
CO MOŻE PÓJŚĆ NIE TAK?
Gdybym była śmiertelna, epitafium na moim nagrobku brzmiałoby: „Tu spoczywa Isla Ríhbiadh, najdroższa córka Fallon i Lorcana, księżniczka koronna Luce, gamoń jakich mało”. Na szczęście jestem nieśmiertelną zmiennokształtną oraz czarownicą, więc niezliczone potknięcia nie doprowadziły do mojego przedwczesnego zgonu. Jeszcze.
Kiedy po kolejnej gafie ląduję w prywatnej saunie nagiego i nadzwyczaj drażliwego króla Faerie, obawiam się, że ten Glaceńczyk o szpiczastych uszach pogrzebie moje zwłoki głęboko pod twardym lodem. Tymczasem on proponuje mi małżeństwo.
Nasze zaręczyny to czysto strategiczne posunięcie. Mają stanowić jedynie element zasadzki na nienawidzących zmiennokształtnych wrogów króla Konstantina. On nie szuka miłości, a ja nie zamierzam zakochać się w mężczyźnie, który nie jest mi przeznaczony. Tworzymy więc jedynie solidny sojusz.
Oczywiście, byłam głupia, że w ogóle tak pomyślałam. Przecież nic, co robię, nie idzie po mojej myśli. To, co z początku wydaje się przyjacielskim fortelem, stopniowo przeobraża się w niebezpieczną grę – taką, w której zacierają się granice między intrygą a pożądaniem, między dziecięcymi fantazjami a realiami dorosłości, między Królem Lodu a mną.
Kup Dom płonącej szadzi w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Dom płonącej szadzi
Poznaj innych czytelników
325 użytkowników ma tytuł Dom płonącej szadzi na półkach głównych- Chcę przeczytać 256
- Przeczytane 57
- Teraz czytam 12
- Posiadam 10
- 2026 10
- Chcę w prezencie 9
- Legimi 5
- Romantasy 2
- Premiery Marzec 2026 2
- Chcę kupić 2
Tagi i tematy do książki Dom płonącej szadzi
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Dom płonącej szadzi
- Eee, oślepiło mnie słońce odbijające się od śniegu i wpadłam na maszt statku.
- Biedny statek. Zatopiłaś go? - Dziarski ton matki nie pozostawia wątpliwości co do tego, że mi nie uwierzyła.
A w tonie ojca nie słychać rozbawienia, kiedy warczy:
'Twój siniak nie ma nic wspólnego z obrażeniami króla Fae, prawda?'
[...]
Nagle matka wciąga głośno powietrze.
-Co ci się stało w twarz, Konstantinie?
- Potknął się w saunie - odpowiada ojciec, praktycznie nie otwierając ust. - Najwidoczniej dzisiaj przedmioty nieożywione są wyjątkowo bezlitosne dla istot o nadprzyrodzonych zdolnościach.
- Eee, oślepiło mnie słońce odbijające się od śniegu i wpadłam na maszt statku.
- Biedny statek. Zatopiłaś go? - Dziarski ton matki n...
- Iskra to coś zdecydowanie zbyt słabego, w porównaniu do tego, co się dzieje, kiedy się zderzamy. [...] Ty, Islo Ríhbiadh, podpaliłaś moje królestwo lodu i wypaliłaś ścieżkę do mojego mroźnego serca.
- Iskra to coś zdecydowanie zbyt słabego, w porównaniu do tego, co się dzieje, kiedy się zderzamy. [...] Ty, Islo Ríhbiadh, podpaliłaś moje ...
Rozwiń Zwiń - Naprawdę znienawidziłam grzyby - mamroczę.
- Nie wiem, co zrobić z tym stwierdzeniem. Mogę jedynie zabronić kucharzom dodawania ich do dań na czas twojego pobytu w Glace.
[...]
- Otrułam nimi ukochaną babcię - tłumaczę, ponieważ z jakiegoś powodu czuję, że muszę to wyjaśnić.
- Obyś nigdy nie pokochała mnie.
- Wydaje mi się, że ryzyko pozostaje dość znikome, ale z czystej ciekawości zapytam - znów unoszę powieki -czemu?
- Cóż, skoro trujesz ludzi, których kochasz, to co robisz ze swoimi wrogami?
- Naprawdę znienawidziłam grzyby - mamroczę.
- Nie wiem, co zrobić z tym stwierdzeniem. Mogę jedynie zabronić kucharzom dodawania ich...













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dom płonącej szadzi
Konstantin nie ma łatwo, dźwiga dużą odpowiedzialność na swoim terytorium. A Isla- dźwiga brzemię swojej choroby, która jako tako nie jest nazwana, ale doskonale znamy jej objawy.
I jeju, ja to czułam od razu. Od razu czułam te dwie przeciwności, że one się świetnie ze sobą zgrają i spasują.
Z jednej strony porządek, z drugiej strony chaos. Odpowiedzialność- roztrzepanie. No ja to widziałam!
Wiele razy uśmiałam się na tekstach bohaterów, humor tej książki- na duży plus!
Jest oczywiście pełno magii, dużo intryg, wiele niebezpieczeństw.
Fabuła od razu wciąga, czułam zainteresowanie, mimo że ten świat już znałam, to jednak za każdym razem dostajemy coś nowego i interesującego.
Konstantin- OOOO MATULU JEGO TEKSTY TO CZERWIEŃ NA ISLI LICACH- naszych też 🤭 no czasami to aż się uśmiechałam do książki jak widziałam te słodkie działania i słowa 🥹
Motyw intrygi politycznej? Dobry, podobał mi się. W ogóle świetne było lawirowanie po podejrzeniach. Nie byłam do końca pewna komu można ufać, autorka tu świetnie grała na zaufaniu.
Zakończenie? Ożesz! Totalna rozpierducha to mało powiedziane! Ja z prędkością światła czytałam, żeby się dowiedzieć jak się to zakończy! Stres był, nie powiem...
Kocham to i według mnie jest to najlepsza część z całej serii. Jak lubiłam Fallon, tak huragan Isla skradła moje serce jeszcze bardziej 🐦⬛.
A btw to końcowe wątki z Sofyią mnie rozwaliły po prostu 🤣
Konstantin nie ma łatwo, dźwiga dużą odpowiedzialność na swoim terytorium. A Isla- dźwiga brzemię swojej choroby, która jako tako nie jest nazwana, ale doskonale znamy jej objawy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI jeju, ja to czułam od razu. Od razu czułam te dwie przeciwności, że one się świetnie ze sobą zgrają i spasują.
Z jednej strony porządek, z drugiej strony chaos. Odpowiedzialność- roztrzepanie....
„Dom płonącej szadzi” to finał porywającego Królestwa Wron. Autorka godnie zakończyła serię, aż mi się łezka w oku zakręciła 🥹
[współpraca reklamowa] wydawnictwo Nowe Strony
Na wstępie zaznaczę, że MUSICIE przeczytać poprzednie tomy. Ilość imion i powiązań rodzinnych w tej książce sprawiła, że nawet ja sama się gubiłam 😅
Książka opowiada o Isli (córce Fallon i Lorcana) oraz o królu lodu, Konstantinie 😍 W Glace odbywa się wielki jubileusz rządów Konstantina, a Isla nie może tam polecieć. Czemu? Bo musi się opiekować chorą babcią. Oczywiście to wszystko ściema, bo jak zwykle chodzi o chronienie naszej małej Isli 🤣 Okazuje się, że Isla musi tam polecieć, bo w przeciwnym razie, jej przeznaczony zginie. No więc Isla robi puf, rozwija skrzydełka i pędzi na imprezę 🤣 A potem to już tylko seria niefortunnych zdarzeń i śmiesznych sytuacji 😁
Isla jest tak pozytywną postacią, że polubiłam ją od pierwszej strony. Jest dokładnie taka sama jak jej matka i babcia. Słowo daję, że kobiety w tym rodzie mają jakiś specjalny dar do żartowania 🤣 Nie dość, że zabawna to jeszcze niczego się nie boi. Isla jednak ma przypadłość, dzięki której nie do końca umie czytać poprawnie i mylą się jej literki - trochę taki odpowiednik dysleksji. Przez to kilka razy wpadła w kłopoty. Pierwsze spotkanie z Konstantinem jest właśnie wynikiem pomyłki. Ależ jakie to było spotkanie! 👀
Konstantin jest prawdziwym królem lodu, oj taaak! Blady i zimny jak jego królestwo, a do tego ma serce z lodu, ekhem no do czasu 😉 Ich relacja rozwija się powoli, ale jak tylko ich poznałam to od razu czułam to przyciąganie. Do tego te żarty ze strony Isli, które rozładowywały napięcie - super się to czytało!
Jest to książka pełna humoru, poświęceń, miłości i przecudownych bohaterów. To jest trochę takie found family, gdzie Wrony, Fae i Węże dogadują się wzajemnie i tworzą nierozerwalne więzi. Szkoda, że to już koniec, bo naprawdę pokochałam te książki już od pierwszych stron i mam nadzieję, że Wy też skusicie się na twórczość autorki! 🥰
„Dom płonącej szadzi” to finał porywającego Królestwa Wron. Autorka godnie zakończyła serię, aż mi się łezka w oku zakręciła 🥹
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[współpraca reklamowa] wydawnictwo Nowe Strony
Na wstępie zaznaczę, że MUSICIE przeczytać poprzednie tomy. Ilość imion i powiązań rodzinnych w tej książce sprawiła, że nawet ja sama się gubiłam 😅
Książka opowiada o Isli (córce Fallon i Lorcana)...
To miała być tylko gra pozorów… ale niektórych uczuć nie da się udawać.
Genialny plan na złapanie wroga z plot twistem, na który każdy czytelnik czeka z zapartym tchem!
Recenzja książki „Dom płonącej szadzi” – Olivia Wildenstein
[ współpraca recenzencka ]
Czasami najbardziej nieoczekiwane spotkania niosą za sobą jeszcze bardziej nieoczekiwane decyzje.
A kiedy to spotkanie odbywa się pomiędzy królem Lodu a księżniczką Wron, która przypadkowo wpada do jego prywatnej sauny?
Zapnijcie pasy i trzymajcie się mocno, bo tutaj zdecydowanie się dzieje!
Nieokrzesana.
Niezdarna.
Nad wyraz waleczna i oddana - zupełnie jak jej rodzice.
Isla była jak meteoryt, który (dosłownie) spadł mu z nieba - i to w chwili, gdy jego królestwo przechodziło najgorszy kryzys.
Nie tak miały wyglądać obchody jego jubileuszu koronacji.
A jednak Wronia księżniczka mogła być jednocześnie jego największą szansą i najgorszym pogrążeniem.
Bo jak okiełznać żywioł, którym z całą pewnością była Isla?
Plan? Dość urokliwy - udawane zaręczyny, które miały przynieść korzyści im obojgu.
Plusy? Wywabienie wrogów korony, szansa na zjednoczenie królestwa i możliwość pokazania ścisłej koegzystencji ze zmiennokształtnymi oraz ich pełnej akceptacji w Lodowym Królestwie.
Minusy? Udawanie przeznaczonych, którzy nie mogą się od siebie oderwać i dzielenie ze sobą praktycznie każdej myśli.
Brzmi dobrze? Bo to dopiero początek.
Od podszywania się pod adoratora księżniczki, przez wewnętrzne, rodzinne intrygi, aż po kolejne zamachy i tajemnicze zniknięcia.
Konstantin - ostatnie, czego chciał, to małżeństwo, a tym bardziej przeznaczona.
Na głowie miał królestwo na skraju wojny domowej, rodzeństwo o co najmniej skomplikowanych relacjach oraz macochę, która usilnie próbowała zeswatać go ze swoją siostrą.
A jednak zdecydował się oddać pierścionek swojej matki kobiecie, nad którą wisiało widmo przepowiedni.
Zimny, mrukliwy król Fae, który dawno temu zamknął swoje serce, miał stać się mężem kobiety, której temperament był gorętszy niż sam ogień piekielny.
Och, gdyby tylko wiedział, jak bardzo może się mylić…
To nie jest historia od nienawiści do miłości.
To historia o tym, jak wspólny cel potrafi zjednoczyć i odsłonić prawdziwe uczucia ukryte pod wieloma warstwami.
Bo przyciąganie między nimi było od początku niezaprzeczalne.
Ale nie zawsze to, czego chce serce, jest tym, co akceptuje rozum.
To historia o stratach, trudnych decyzjach i przełamywaniu stereotypów.
To także opowieść o pięknie przeznaczenia - często zapisanego jeszcze przed narodzinami, z którym prędzej czy później trzeba się zmierzyć.
I o tym, że to od nas zależy, jaką historię ostatecznie opowiemy.
Pokochałam tę historię od pierwszych stron.
Za zacięte dialogi pełne przekomarzania i momentami czarnego, ironicznego humoru.
Za barwne postacie - zarówno te znane z wcześniejszych tomów, jak i zupełnie nowe.
I za akcję, która porywa w pędzący wir, by na końcu zostawić nas ze łzami w oczach, gdy uświadamiamy sobie, że to już koniec tej historii.
To jedna z tych książek, które zostają z czytelnikiem na dłużej - nie tylko przez fabułę, ale przede wszystkim przez emocje.
I właśnie za to kocham takie historie najbardziej. 🖤
Czy ktoś z Was już czytał „Dom płonącej szadzi”?
A może dopiero macie ją w planach? Dajcie znać - chętnie pogadam!
To miała być tylko gra pozorów… ale niektórych uczuć nie da się udawać.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGenialny plan na złapanie wroga z plot twistem, na który każdy czytelnik czeka z zapartym tchem!
Recenzja książki „Dom płonącej szadzi” – Olivia Wildenstein
[ współpraca recenzencka ]
Czasami najbardziej nieoczekiwane spotkania niosą za sobą jeszcze bardziej nieoczekiwane decyzje.
A kiedy to...
Tytuł: Dom płonącej szadzi
Autorka: Olivia Wildenstein
Wydawnictwo: Nowe Strony
Gatunek: Romantasy
Wiek: +18
Ocena: ⭐⭐⭐⭐/5
[Współpraca recenzencka]
Isla, córka Fallon, którą pokochałam, otrzymała swoją własną historię! Dziewczyna chcąc zapobiec mrocznej przyszłości, rusza na ratunek własnemu przeznaczonemu, chociaż wcale nie potrafi go wyczuć. Działa po kryjomu, świadoma, że jej rodzice nie byliby zachwyceni z faktu, że przybyła do mroźnego królestwa.
Tym bardziej, że wpadła do łaźni lodowego króla, który pierwotnie wziął ją za skrytobójczynię. To dopiero początek znajomości! Mimo tego startu,para decyduje się współpracować. Ona ze względu na przeznaczony los, a on z racji rebelii, która rozgrzewa w jego kraju. Prosty układ, prawda?
Od początku wiedziałam, że stanie się on czymś więcej, ale czytanie o ich perypetiach emocjonalnych, dogryzaniu sobie nawzajem i dostrzeganie, kiedy granice się przesuwają, sprawiło mi prawdziwą przyjemność. Podbijał ją fakt, że ostatnie dwie książki przed tą okazały się okropne. W powieści poza świetnie wykreowanymi bohaterami, znajdziemy świat, który urzeka oraz istoty. Nie ma co ukrywać, że “Dom płonącej szadzi” należy czytać po poprzednich częściach – głównie z uwagi na bohaterów, którzy wcześniej byli u sterów np. mamy Isly.
Ps. Uwielbiam imię Isla.
Gotowi zanurzyć się w Królestwie Wron?
Fake dating ★ Mate ★ Bratnie dusze ★ Spiski ★ Przeznaczenie
#królestwowron #romantasy #czytambolubie #czytaniejestsexy
Tytuł: Dom płonącej szadzi
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka: Olivia Wildenstein
Wydawnictwo: Nowe Strony
Gatunek: Romantasy
Wiek: +18
Ocena: ⭐⭐⭐⭐/5
[Współpraca recenzencka]
Isla, córka Fallon, którą pokochałam, otrzymała swoją własną historię! Dziewczyna chcąc zapobiec mrocznej przyszłości, rusza na ratunek własnemu przeznaczonemu, chociaż wcale nie potrafi go wyczuć. Działa po kryjomu, świadoma,...
Za każdym razem, gdy myślę, że nie mogę już bardziej lubić tej serii, Olivia przychodzi z nową książką i udowadnia mi, że zupełnie nie mam racji. “Dom płonącej szadzi” to już ostatni tom “Królestwa Wron” (i jest mi z tego powodu autentycznie przykro),a równocześnie mój ulubiony, bo bawiłam się wyśmienicie od pierwszej do ostatniej strony 🔥
Po pierwsze dlatego, że jestem ogromną fanką motywu fake dating, a tutaj autorka wynosi go na zupełnie nowy poziom - i to nie dlatego, że zamiast datingu mamy fejkowe zaręczyny, tylko dlatego, że dodatkowo dostajemy jeszcze fake mating. Rozumiecie - oni muszą udawać, że są połączeni potężną magiczną więzią przeznaczonych sobie kochanków. I że potrafią porozumiewać się w myślach. No miodzio.
Po drugie postaci i jeszcze raz postaci! Po raz kolejny będziemy mogli powrócić do znanych nam bohaterów i sprawdzić, co u nich, a przy okazji poznać nowe pokolenie (bo od wydarzeń z poprzedniego tomu minęło 25 lat). Ciekawe (i czasem dość zaskakujące) są też nowe postaci, które poznajemy w Glace.
Ale oczywiście najistotniejsze pozostają nasze gołąbeczki. Wszyscy wiemy, że Fallon miała swoje za uszami i choć Isla jest jej nieodrodną córką, to jednak moim zdaniem wypada dużo lepiej. Wydaje się bardziej dojrzała, bardziej świadoma siebie, ale oczywiście zdarza jej się wpadać w absurdalne wręcz kłopoty - i za to też ją kochamy! Ma również pewną magiczną przypadłość, która jest bardzo ciekawa.
Konstantin to taka wariacja na temat królowej lodu (tylko że jest królem) o zimnym sercu, które postanowiło nigdy się nie zakochać, bladej cerze i długich białych włosach. Jest tak inny od love interestów z poprzednich części, a jednak wciąż hot. I zaskakująco uroczy z niego fae.
Cudownie obserwuje się rozwój ich relacji już od pierwszej sceny, gdy ona przypadkiem wpada przez okno do jego łaźni, a on bierze ją za skrytob*jczynię. Dynamika między nimi jest świetna, motyw słoneczka i gbura cieszy nasze serduszka, chemia jest NIEZAPRZECZALNA, a przy okazji to ona co chwila go zawstydza, co jest przesłodkie.
Po trzecie bardzo podobają mi się rozwiązania, które stoją w całkowitej sprzeczności z kreacją większości par jakie znamy z romantasy, bo wszystko jest tu trochę na opak. Tak, Konstantin jest królem i długowiecznym elfem, ale to nic w porównaniu z Islą, która jest nieśmiertelną zmiennokształtną, przybierającą postać wrony o szponach, które mogłyby rozrywać nieszczęśników na strzępy, w dodatku krwawą wiedźmą oraz córką jednego z najbardziej niebezpiecznych stworzeń na świecie. I potencjalną następczynią tronu. Przebijcie to!
Ogromnie doceniam fakt, że choć raz kobieta nie jest zdana na łaskę potężnego faceta. W dodatku, choć mamy tu oczywiście typowy romantastyczny age gap (ponad sto lat różnicy),to przynajmniej Isla ma ich 25, a nie 18.
Jeśli wciąż brakuje Wam powodów do przeczytania tej książki, to dodajmy do tego jeszcze zimowe królestwo stylizowane na carską R0sję na skraju przewrotu, tyle że bunt i rebelię w tym przypadku obserwujemy od strony władzy. Dodajmy motyw rozwoju technologii i jej koegzystowania z magią (nie jest on może bardzo istotny, ale wciąż),a także ras!zmu w wydaniu magicznym.
Dodajmy kolejną niejasną przepowiednię, która napędza fabułę i doprowadza do wielu interesujących wydarzeń. I jeszcze klub książki, w którym czyta się spicy historie (serio).
Wisienką na torcie jest natomiast przecudowny humor, za który uwielbiam tę serię - trochę absurdalny, trochę głupi i niesamowicie zabawny. A także szybkość, z jaką połyka się książkę, ogrom emocji, które wzbudza i fakt, że po prostu nie można się od niej oderwać.
Za każdym razem, gdy myślę, że nie mogę już bardziej lubić tej serii, Olivia przychodzi z nową książką i udowadnia mi, że zupełnie nie mam racji. “Dom płonącej szadzi” to już ostatni tom “Królestwa Wron” (i jest mi z tego powodu autentycznie przykro),a równocześnie mój ulubiony, bo bawiłam się wyśmienicie od pierwszej do ostatniej strony 🔥
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo pierwsze dlatego, że jestem...
Ta książka wywołała we mnie uczucie, że pewna era dobiega końca. “Dom płonącej szadzi” to słodko-gorzkie (choć mimo wszystko z naciskiem na “słodkie”) pożegnanie z ekipą z Królestwa Wron.
[współpraca reklamowa z @wydawnictwonowestrony]
Potrzebowałam jakichś 100 stron, żeby się wkręcić i co nieco sobie przypomnieć, ale jak już wpadłam w ten mroźny świat, to zniknęłam na dobre. Do tego w ogóle nie odczułam dość pokaźnej objętości tej książki. Konstantin i Isla są tak fajnymi postaciami, że z trudem przychodziło mi oderwanie się od ich historii. Nie miałam zamiaru przeczytać jej tak szybko, jak to zrobiłam. To, co dobre, szybko się kończy, prawda?
Bohaterów trochę się tutaj pojawia, i o ile tych głównych z poprzednich tomów pamiętałam bardzo dobrze, tak zdarzało się, że z tymi drugoplanowymi miałam mały problem rozpoznawczy 😆 Nie wpłynęło to jednak na to, jak dobrze się bawiłam, czytając.
Cudownie było odkryć ten ostatni kawałek wykreowanego przez autorkę świata. Przeważająca część akcji toczy się w skutym lodem Glace, w którym niestety nie jest kolorowo. Akty buntu są wymierzane w zmiennokształtnych mieszkańców królestwa oraz ich zwolenników. Pośród tych okrutnych wydarzeń tkwi “młody” król fae, który chce utrzymać pokój, ale nie wie już, komu może ufać – w końcu zdrajca może kryć się w każdej napotkanej osobie. Wątek intryg (nie tylko tych politycznych i rebelianckich!) to coś genialnego, co świetnie zagrało z resztą fabuły.
Ostatnio mam fazę na motyw udawanego małżeństwa, więc wątek zaręczyn Isli i Konstantina idealnie się wpisał w mój nastrój. Uwielbiam, gdy to, co udawane, powolutku zamienia się w coś prawdziwego, i to jeszcze tak bardzo podszytego niemal namacalnymi emocjami.
Konstantin, Król Lodu, zawsze odrzucał od siebie myśl o potencjalnym małżeństwie. Kednak przy Isli zamienia się w zauroczoną, trochę wstydliwą, bardzo wrażliwą żelkę. Jest typem bohatera, który z łatwością wzbudza motylki w brzuchu, i absolutnie go za to kocham. Na ten moment podejrzewam, że każdy bohater stworzony przez Olivię Wildenstein skradnie mi serducho; to chyba już taka mała tradycja.
Isla to wykapana córka swoich rodziców. Sprytna, śmiała, uparta, temperamentna, może nieco brawurowa. Jednak ma też wrażliwszą i romantyczną stronę. W moich oczach ciekawym elementem kreacji Isli była jej dysleksja. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z bohaterką zmagającą się z takim problemem. Tutaj został on przedstawiony z uwagą, w sposób, który pozwolił mi lepiej go zrozumieć.
A abstrahując na moment od Isli i Kostyi: Lore i Cathal! Tak dobrze było ich zobaczyć w nowych rolach 🥺
Myślę, że przed lekturą tego tomu dobrze jest przypomnieć sobie kto jest kim (przynajmniej to) – a idealnym rozwiązaniem byłoby nastawienie się na binge-reading i przeczytanie całej serii “na raz”. Miejcie też na uwadze, że wszystkie tomy są ze sobą mocno powiązane, więc trzeba czytać je po kolei i najlepiej bez pomijania.
Przeczytałam 636 stron książki, nie roniąc żadnej łzy, tylko po to, żeby jej ostatnie trzy zdania wywołały ich potok – z radości, ale trochę też ze smutku. Ten tom był znakomitym domknięciem serii, która stopniowo, ale z siłą pędzącego pociągu, wkradła mi się do serca.
Będę niesamowicie tęsknić za tym światem i na pewno jeszcze do niego wrócę, choć to nie będzie już to samo, co poznawanie go od zera. Zazdroszczę tym, którzy “Królestwo Wron” mają jeszcze przed sobą. Jeśli należycie do tej grupy, najwyższy czas sięgnąć po pierwszy tom i się zakochać!
Ocena: 4,5/5 🥃
– Magda
Ta książka wywołała we mnie uczucie, że pewna era dobiega końca. “Dom płonącej szadzi” to słodko-gorzkie (choć mimo wszystko z naciskiem na “słodkie”) pożegnanie z ekipą z Królestwa Wron.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[współpraca reklamowa z @wydawnictwonowestrony]
Potrzebowałam jakichś 100 stron, żeby się wkręcić i co nieco sobie przypomnieć, ale jak już wpadłam w ten mroźny świat, to zniknęłam na...
[Współpraca barterowa z Wydawnictwem Nowe Strony]
Była Fallon, była Zendaya, przyszedł czas na ich potomkinię.
Isla chcąc zapobiec mrocznej przepowiedni, rusza na ratunek swojemu przeznaczonemu. Jednak gdy pojawia się w zimowej krainie, nie potrafi go wyczuć, ale za to wpada na gburowatego władcę, który wzbudza w niej zarazem irytacje, jak i coś znacznie głębszego. Czy sekret tajemniczej siostrzenicy i dawnej przepowiedni się rozwiąże? Kto zostanie przeznaczonym Isli?
Dzięki lekkiemu stylowi i prostej fabule, tę książkę czyta się w mgnieniu oka. Kurcze ta część ma coś w sobie takiego, że niby jest utrzymana w tonie poprzednich części, ale jest zdecydowanie od nich inna. Isla bez dwóch zdań, wdała się w matkę i babkę. Ta kobieta nie owija w bawełnę, co myśli to powie, czasem dorzucając jakiś sprośny tekst, by zdenerwować Konstantina😆. Tych dwoje zwiastuje zderzenie dwóch przeciwnych biegunów, jest irytująco, śmiesznie i namiętnie zarazem.
Co prawda fabuła nie jest jakoś szczególnie zawiła i część zwrotów akcji dostajemy na tacy, ale dzięki temu, książka jest wprost idealna na oderwanie się od rzeczywistości i zrelaksowanie się po ciężkim dniu.
Ja bawiłam się przy niej fantastycznie i cała seria Królestwa Wron stanowi jedną z moich ulubionych serii❤️.
Zmiennokształtni czekają na Was w tej fantastycznej serii. Macie ochotę na troszkę sekretów, szczyptę klątwy i nieco magicznych więzi? Ta seria to gotowy przepis na niezapomniane przygody, porywające emocje i świetną zabawę.
[Współpraca barterowa z Wydawnictwem Nowe Strony]
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByła Fallon, była Zendaya, przyszedł czas na ich potomkinię.
Isla chcąc zapobiec mrocznej przepowiedni, rusza na ratunek swojemu przeznaczonemu. Jednak gdy pojawia się w zimowej krainie, nie potrafi go wyczuć, ale za to wpada na gburowatego władcę, który wzbudza w niej zarazem irytacje, jak i coś znacznie głębszego. Czy...
„Dom Płonącej Szadzi”
4.75⭐️
Jest takie powiedzenie , nie daleko pada jabłko od jabłoni .
Dokładnie to miałam na myśli czytając „Dom płonącej szadzi” !
Charakterek Isli to idealne połączenie jej rodziców.
Zabawa, sarkastyczna, uparta, inteligentna, chroni najbliższych, do tego „uroczo niezdarna” (ps. według mojego męża, tą cechę dzielimy wspólnie z Islą😅)
Natomiast Konstantin „lekko” gburowaty, zaborczy, zamknięty dla obcych ale dla rodziny zrobi wszystko, taki król lodu w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo jego kraina jest wieczne pokryta śniegiem.
Akacja całej historii dzieje się 25 lat po pierwotnej trylogii.
Nad głową Isli wisi złowroga przepowiednia, natomiast Konstantin zmaga się z rebelią w swoim królestwie.
Oboje łączą siły, jako udawane narzeczeństwo, które posiada udawaną „więź towarzyszy” żeby wybawić zdrajców z kryjówki.
Tylko czy do takiej udawanej więzi i udawnego narzeczeństwa można podejść bez uczuć ?
Jak mi się to podobało ! Nie mogłam się od tej książki oderwać .
Sięgnęłam, żeby tylko zerknąć na pierwsze parę stron, a skończyło się tak że porzuciłam wszystko inne co czytałam i skupiłam się tylko na tym!
I postacie główne i poboczne były super zbudowane, tak samo jak cały świat czy system magiczny.
Autorka co chwilę podsuwała nam całkiem to nowego podejrzanego, chociaż muszę zaznaczyć, że ja dość szybko rozgryzłam kim jest ów podejrzany, to i tak nie odebrało mi to radości z czytania.
Relacja głównych bohaterów cudo! Ich przekomarzanki przezabawne, a MMC nowy książkowy mąż !
Niby zimny król lodu, a taki opiekuńczy 🩵🫠
Z racji że to 5 tom w serii, niby całkiem nowi bohaterowie ale jednak od siebie zalecam zapoznać się chociaż z pierwotną trylogia bo tak ciężko będzie wam zrozumieć o co chodzi i odnaleźć się w tym szalonym świecie pełnym zmiennokształtnych wron , fae, ludzi, shabbiniów czy węży .
[współpraca reklamowa]
@wydawnictwonowestrony
„Dom Płonącej Szadzi”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to4.75⭐️
Jest takie powiedzenie , nie daleko pada jabłko od jabłoni .
Dokładnie to miałam na myśli czytając „Dom płonącej szadzi” !
Charakterek Isli to idealne połączenie jej rodziców.
Zabawa, sarkastyczna, uparta, inteligentna, chroni najbliższych, do tego „uroczo niezdarna” (ps. według mojego męża, tą cechę dzielimy wspólnie z...
„Dom Płonącej Szadzi” to była naprawdę wspaniała przygoda. Uwielbiam całą serię i stworzone przez autorkę uniwersum, więc bawiłam się równie dobrze jak przy poprzednich częściach. Tym razem dostajemy główną bohaterkę, która bywa nieporadna, ale jest przy tym odważna i pewna siebie, oraz spokojnego, opiekuńczego bohatera – trochę w klimacie grumpy x sunshine, co wypada bardzo uroczo.
Relacja między nimi rozwija się stopniowo, naturalnie i bez pośpiechu, co dla mnie jest ogromnym plusem. To historia, która daje czas na emocje i budowanie więzi. Szkoda tylko, że to już finałowy tom – z ogromną chęcią wróciłabym jeszcze do Królestwa Wron 🖤
„Dom Płonącej Szadzi” to była naprawdę wspaniała przygoda. Uwielbiam całą serię i stworzone przez autorkę uniwersum, więc bawiłam się równie dobrze jak przy poprzednich częściach. Tym razem dostajemy główną bohaterkę, która bywa nieporadna, ale jest przy tym odważna i pewna siebie, oraz spokojnego, opiekuńczego bohatera – trochę w klimacie grumpy x sunshine, co wypada...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to