RealAnia 
status: Czytelnik, dodał: 6 książek, ostatnio widziany 12 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-14 18:33:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

„Petarda” to pierwsza z trzech zapowiadanych przez Pawła Fajdka książek. Pierwsza miała być zabawna i już na wstępie mogę wam zdradzić, że taka dokładnie jest. Drugą książkę polski młociarz chciałby napisać po igrzyskach olimpijskich w Tokio, kiedy zdobędzie już upragniony medal, wobec tego w „Petardzie” nie przeczytacie za wiele o jego olimpijskich zmaganiach. Ostatnia z planowanych książek... „Petarda” to pierwsza z trzech zapowiadanych przez Pawła Fajdka książek. Pierwsza miała być zabawna i już na wstępie mogę wam zdradzić, że taka dokładnie jest. Drugą książkę polski młociarz chciałby napisać po igrzyskach olimpijskich w Tokio, kiedy zdobędzie już upragniony medal, wobec tego w „Petardzie” nie przeczytacie za wiele o jego olimpijskich zmaganiach. Ostatnia z planowanych książek ma powstać po zakończeniu kariery i wedle słów naszego młociarza ma być skandaliczna, więc z pewnością jest, na co czekać.

„Mam taki zwyczaj, że kiedy mi nie idzie, rozmawiam z młotem.”

Tak jak zdążyłam już wspomnieć „Petarda” to książka pełna humoru. Jednak przede wszystkim to ciekawa i wciągająca pozycja naszpikowana anegdotami. Pełna przygód i historii zza kulis. Jej lektura to czysta przyjemność. Książkę czyta się wręcz błyskawicznie, anegdoty mijają jedna za drugą, a człowiek nawet się nie zorientuje, kiedy dociera do ostatniej strony.

Paweł Fajdek wspomina najciekawsze historie z poszczególnych etapów swojego dotychczasowego życia. W „Petardzie” znajdziecie opowieści z czasów dzieciństwa i burzliwego, pełnego absurdalnych pomysłów dorastania. Początków i rozwoju kariery. Wielkich imprez sportowych, obozów lekkoatletycznych, czy też domowego „zacisza”. I choć temat igrzysk olimpijskich został prawie całkowicie pominięty to pozostałe anegdoty sprawiają, że poczucie niedosytu nie jest dominujące.

„Rywalizacja z innymi zawodnikami zawsze mnie nakręcała, podobnie zresztą jak sukcesy.”

Czytając tę książkę dowiecie się, jaki prezent na Dzień Nauczyciela sprawił, że jego wychowawca wręcz skamieniał, za który wybryk Fajdek stanął przed sądem dla nieletnich, czy też, kto pomagał młodym adeptom rzutu młotem ściągać młoty z okolicznych drzew. Odkryjecie czy młociarz oddając rzut od razu wie gdzie ten wyląduje oraz kto wymyślił tytułową petardę, którą można często zauważyć na fladze towarzyszącej mu podczas zawodów.

W książce znajdziecie mnóstwo komicznych historii. Przeczytacie, w co ubrano Konrada Bukowieckiego, kiedy nie zmieścił się w kombinezon do gry w paintball, która była atrakcją pewnego wieczoru kawalerskiego. Dowiecie się, w jaki sposób zawodnicy wnosili alkohol do wioski na uniwersjadzie pomimo prohibicji. Odkryjecie jak prezydent kraju uchronił go od mandatu, czy też, kto przyjeżdża na obóz lekkoatletyczny do Spały z… wężem, którego potem trzyma w wannie!

„Czytałem różne wersje, najzabawniejsza była ta, w której rzekomo zapłaciłem za kurs taksówką medalem.”

Pamiętacie historię o zagubionym medalu Fajdka w taksówce w Pekinie? Mistrz świata w książce konfrontuje się z różnymi wersjami tego wydarzenia oraz przedstawia ich rzeczywisty przebieg. Dowiecie się również, w jakim stroju Fajdek poszedł na drugi dzień na śniadanie do hotelowej restauracji, w jaki sposób polscy taksówkarze do dziś sobie z niego żartują oraz jak historia o zgubionym medalu rozeszła się po świecie.

W dużej mierze „Petarda” jest wesołą lekturą, jednak nie brakuje w niej także poważniejszych tematów. Młociarz zdradza, na których mistrzostwach był tak nafaszerowany lekami przeciwbólowymi, że praktycznie nie wiedział, co się wokół niego dzieje. Wraca pamięcią do bójki, która mogła zakończyć jego karierę. Ponadto wspomina traumatyczną historię, kiedy był pewien, że… zabił własnego trenera.

„Stałem w kole, a ponad 70 metrów ode mnie leżał starszy człowiek, którego właśnie trafiłem siedmiokilowym młotem.”

Pomiędzy wspomnienia i opowieści lekkoatlety zostały wplecione wypowiedzi osób z nim związanych. Rodziny, współpracowników, czy też innych lekkoatletów. Z tych opisów można sporo dowiedzieć się o tym, jaki naprawdę jest Paweł Fajdek, jak postrzegają go w środowisku, a także spojrzeć na przedstawione wydarzenia z innej perspektywy.

Brat młociarza zdradza jego podwórkowe ksywki, zaś Joanna Fiodorow wspomina, jakimi pomysłami Fajdek wyprowadzał ją z równowagi. Trenerka Pawła, Jolanta Kumor, tłumaczy, dlaczego polski młociarz ma własne koło na stadionie w Portugalii, a fizjoterapeuta ujawnia, co jest najtrudniejsze we współpracy z mistrzem świata. Działacz PZLA zaś opowiada, w jaki sposób udało mu się odwołać na uniwersjadzie w Korei eliminacje, aby Fajdek zdążył przylecieć z zawodów rozgrywanych na Węgrzech.

„W środowisku słynę z pokręconych pomysłów i zauważyłem, że niektórzy tylko czekają, aż wymyślę coś nowego.”

„Petarda” to lektura, która bez wątpienia zainteresuje wszystkich fanów lekkoatletyki. Lekka, zabawna, wciągająca. Gorąco polecam!

P.S. Już nie mogę się doczekać kolejnych dwóch zapowiadanych książek! Trzymam kciuki za złoto w Tokio i wypatruję pozycji o igrzyskach!

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-11-05 23:06:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Po wydarzeniach pod Nanga Parbat zainteresowanie himalaizmem w naszym kraju znacznie wzrosło. Doskonale widać to w księgarniach, na półkach, których można znaleźć coraz więcej pozycji o tematyce górskiej. Jedną z nowszych lektur jest książka „Anatomia Góry. Osiem tysięcy metrów ponad marzeniami”.

„Góry, najczystsza z form rywalizacji i zmagań. Bez polityki, dopingu i układów.”

„Anatomia...
Po wydarzeniach pod Nanga Parbat zainteresowanie himalaizmem w naszym kraju znacznie wzrosło. Doskonale widać to w księgarniach, na półkach, których można znaleźć coraz więcej pozycji o tematyce górskiej. Jedną z nowszych lektur jest książka „Anatomia Góry. Osiem tysięcy metrów ponad marzeniami”.

„Góry, najczystsza z form rywalizacji i zmagań. Bez polityki, dopingu i układów.”

„Anatomia Góry” to pozycja inna niż wszystkie. Osobista, bezpośrednia, prawdziwa. W zasadzie mogłaby nosić tytuł Anatomia człowieka w górach, bowiem Rafał Fronia obnaża się przed czytelnikiem. Dzieli swoimi uczuciami, refleksjami i przeżyciami, których doświadczał podczas kolejnych wypraw. Na karty lektury (a wcześniej pamiętników i dzienników) przelał swoje myśli i emocje.

Rafał Fronia za pomocą słów przenosi czytelnika w swój świat. Niejednokrotnie podczas czytania czułam jakbym siedziała wraz z nim w namiocie, trzęsła się z przeraźliwego zimna i codziennie jadła to samo śniadanie. Lekturę dobrze się czyta, a także ogląda. To w zasadzie książka – album, której sporą wartość stanowią zdjęcia.

„Góra sama w sobie jest tylko drogą, a celem jest sama wspinaczka […].”

Oceniając „Anatomię Góry” trzeba zwrócić uwagę nie tylko na liczne pozytywy, ale i na słabsze strony lektury. Tak jak opisy wypraw naprawdę ciekawią, tak pierwsze rozdziały nie zachwycają, a wręcz dezorientują. Pomiędzy wspomnienia o początkach wspinaczkowej pasji Rafała Froni został wpleciony rozdział o Denisie Urubko i jego zachowaniu pod K2. Chronologia całkowicie zaburzona, jednak, co ważniejsze czytelnik sam musi się domyśleć, o jakie wydarzenie chodzi i o kim autor opowiada, gdyż podaje tylko imię, a nazwę wyprawy można znaleźć dopiero w ostatnim akapicie rozdziału.

W związku z powyższym bez wątpienia to książka dla zorientowanych – przynajmniej ogólnie – w tematyce i wydarzeniach górskich. Z drugiej strony osoby zafascynowane himalaizmem z pewnością czytały publikowane przez Rafała Fronię dzienniki z Narodowej Zimowej Wyprawy na K2, więc część książki będzie dla nich swoistym déja vu. Jednak nawet to nie powinno nikogo zniechęcać, gdyż opisy pozostałych wypraw z pewnością zainteresują każdego miłośnika gór.

„Wysokość! Niszczyciel życia, strefa śmierci. Zabójca.”

Czytając tę książkę poznacie sporo ciekawostek. Dowiecie się, kiedy na równiku zapada noc oraz kiedy w Ameryce Południowej rozpoczynają się ataki szczytowe. Odkryjecie, po co himalaiście krem z filtrem UV100, czy też, dlaczego ludzie uczuleni na jajka nie mogą zostać himalaistami. Odwiedzicie Katmandu, odkryjecie jak wygląda to miasta, jakie wzbudza uczucia oraz czego można się spodziewać wybierając się w ten rejon świata.

„Pędzi na mnie biała ściana. Potężna, jak z filmu o tanich efektach. […] Myśli zagłusza ryk. […] Laaawiiinaaa!”

Dowiecie się, co Rafał Fronia wskazuje, jako – jedyny – minus Alp, za co Rosjanie chcieli go zlinczować w Kirgistanie oraz jak duże korki można zastać pod Everestem. Odkryjecie, czemu służy rytuał pudży odprawiany w bazie, jak duże bagaże zabierają tragarze idący po lodowcu, czy też, jak wielki może być upał, choć wkoło znajdują się tony śniegu.

„Wiara i nadzieja, ta zamarza ostatnia.”

Himalaista zdradza, kiedy przychodzi radość ze zdobycia szczytu. Komentuje komercyjne wspinanie na Everest. Wspomina akcję ratunkową pod Nanga Parbat. Opowiada także jak płynie życie w bazie oraz przedstawia monotonię zimowych dni himalaisty. Zdradza, co kucharz oferuje w swoim menu, czy też jak wygląda kąpiel przy -21°C.

„Bardzo zimno, czuję, jak wszystko zamarza. Zamarza mi mózg. Zamarza i boli.”

Himalaizm to bardzo poważna sprawa. Jednak tak jak wszędzie w życiu i tam nie brakuje zabawnych sytuacji. Przeczytacie jak Polacy łowili ryby pod Everestem na 5200 m n.p.m. wprawiając tym samym w osłupienie Irańczyków. Dowiecie się nawet, po co Polakowi w Himalajach wielki, kolorowy parasol.

„To nieprawdopodobne, ale można zabłądzić, idąc na szczyt.”

Rafał Fronia zabierze Was do niezwykłego wnętrza groty lodowej. Wraz z nim znajdziecie się w samym środku lawiny. Przeżyjecie wybuch wulkanu. Pasja autora jest ekstremalna, więc i opowieści znajdujące się na kartach książki są ekstremalne. Jednak w „Anatomii Góry” nie chodzi o przygody, a o człowieka. To podróż do wnętrza himalaisty. Ta lektura to niepowtarzalna okazja by poznać jego myśli, inspiracje i lęki.

„Ile istnień pochłonęła pasja, bo to nie Góry zabijają ludzi, tylko ludzie giną w Górach.”

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-10-28 11:49:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Czy oglądając relacje Formuły 1 zastanawialiście się kiedykolwiek jak pit stop wygląda z perspektywy mechaników, którzy uwijają się wokół bolidu walcząc z bezcennym czasem? Pewnie nie, gdyż kibice raczej skupiają swoją uwagę na rywalizacji kierowców, przecież to ich nazwiska widnieją w klasyfikacjach i nagłówkach gazet. Mechanicy, choć zwykle anonimowi i schowani za kaskami to przebywają w... Czy oglądając relacje Formuły 1 zastanawialiście się kiedykolwiek jak pit stop wygląda z perspektywy mechaników, którzy uwijają się wokół bolidu walcząc z bezcennym czasem? Pewnie nie, gdyż kibice raczej skupiają swoją uwagę na rywalizacji kierowców, przecież to ich nazwiska widnieją w klasyfikacjach i nagłówkach gazet. Mechanicy, choć zwykle anonimowi i schowani za kaskami to przebywają w samym centrum wydarzeń świata królowej sportów motorowych. I mają naprawdę sporo do opowiedzenia, o czym możemy się przekonać sięgając po książkę „Mechanik. Kulisy padoku F1 i tajemnice rywalizacji”.

„Zawodnicy walczyli koło w koło, niemal nie starczało nam odwagi, aby na to patrzeć.”

Marc „Elvis” Priestley przez kilka lat był mechanikiem i członkiem załogi McLarena. Pracował z Davidem Coulthardem, Kimim Räikkönem, Lewisem Hamiltonem, czy też Fernando Alonso. Już po odejściu z zespołu napisał książkę, w której ujawnia kulisy Formuły 1. „Mechanik” to pozycja pełna anegdot i informacji z pierwszej ręki. Niezwykle intrygująca i wciągająca lektura. Książka idealna dla każdego, kto chce poznać ten sport z nieco innej perspektywy.

„Dramat i ekscytacja w Formule 1 kompletnie odmieniły moje życie. Kochałem to całym sobą.”

Czytając „Mechanika” poznacie prawdziwy świat F1. Jego blaski i cienie. To, co widzimy, co weekend na ekranach telewizorów jest zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Marc nie koloryzuje, a jego opowieść jest bardzo autentyczna. Ukazuje rzeczywistą twarz dyscypliny. Przedstawia świat kierowców, ale co ciekawsze codzienność całego zespołu, który stoi za sukcesem pojedynczego człowieka. „Elvis” zabierze was zarówno do fabryki i garażu McLarena, jak i na szalone imprezy, niejednokrotnie kończące się skandalicznymi wybrykami członków ekipy. Wraz z nim ponownie przeżyjecie emocje wyścigów i ujrzycie pit stop oczami mechanika. To szalenie barwna książka, którą czyta się z niepohamowaną przyjemnością.

„W tamtym okresie w tej dyscyplinie zasady moralne zupełnie się nie liczyły, a ekipy wykonujące pit stopy w czasie wolnym wyczyniały poza torem niestworzone rzeczy.”

„Elvis” sporo miejsca poświęca kierowcom Formuły 1, co z pewnością zainteresuje każdego fana tej dyscypliny. Czytając jego relacje poznacie szczegóły konfliktu – a właściwie wojny – pomiędzy Lewisem Hamiltonem a Fernando Alonso. Priestley przedstawia zakulisowe gierki Hiszpana. Zdradza również jak spór kierowców wpłynął na zespół McLarena.

Ponadto dowiecie się, na co zawsze skarżył się David Coulthard, jak F1 zmieniła Kimiego Räikkönena oraz jak Fin reagował na kolejne awarie bolidu. Odkryjecie, czym różniła się rola kierowcy F1 w czasach, gdy Priestley był mechanikiem od tego, jak to wygląda obecnie. Przeczytacie, który kierowca regularnie dopytywał ile okrążeni ma dany wyścig zaledwie chwilę przed startem, czy też, kto podczas świętowania mistrzowskiego tytułu wypadł przez okno.

„Nie raz miałam okazję widzieć, jak F1 zmienia naturę ludzi w ciągu zaledwie kilku miesięcy.”

Formuła 1 to bez wątpienia dyscyplina, w której niezwykle ważną rolę odgrywają wszelkie rewelacje techniczne. Poszczególne ekipy prześcigają się w kolejnych nowościach. Czytając książkę poznacie sposoby walki z bezcennym czasem podczas pit stopów. Odkryjecie, jakie innowacje stosowano w McLarenie, jak sprawdzał się suchy lód w kokpicie bolidu, czy też, dlaczego kombinezony zaprojektowane przez Agencję Kosmiczną zupełnie się nie przyjęły.

Ponadto Marc ujawnia jak poszczególne ekipy szpiegowały siebie nawzajem. Zdradza sposoby ukrywania przed rywalami rewolucji zastosowanych w bolidach. Opisuje również, w jaki sposób na jaw wyszła afera szpiegowska dotycząca pozyskania dokumentacji technicznej samochodu Ferrari przez pracownika McLarena, która zakończyła gigantyczną karą finansową.

„Wzajemne szpiegowanie się stanowiło codzienność wszystkich ekip.”

Dzięki lekturze dość dobrze poznacie także wieloletniego, byłego już szefa zespołu McLarena – Rona Dennisa. Priestley przybliża jego sylwetkę. Opowiada o wysokich standardach, różnych dziwactwach, czy też irytujących procedurach, z którymi mechanicy musieli zmagać się, na co dzień. Wspomina nawet jak ekipa Renault garażująca obok McLarena wspierała sąsiadów, gdy ich szef wprowadzał kolejne absurdalne zasady.

„Presja jest olbrzymia, a margines błędu zerowy.”

Co czuje mechanik stojący w alei serwisowej, gdy kierowca zbliża się do niego z prędkością 100 kilometrów na godzinę? Który wyścig nazywany jest „klejnotem w koronie F1”? Który zespół wynajął 80 tysięczny stadion piłkarski w Sao Paulo na miejsce przyjęcia zamykającego sezon?

Wraz z „Elvisem” przeżyjecie emocje pit stopu. Zajrzycie do fabryki i garażu McLarena. Pójdziecie na imprezę z Schumacherem. Ta książka to bez wątpienia prawdziwa gratka dla fanów F1! Gdy przeczytacie ostatnią stronę będziecie żałować jedynie tego, że to już koniec! Gorąco polecam!

„Patrzyłem, jak samochód znajdujący się pod moją opieką rozpada się na ostatnim okrążeniu wyścigu, który przecież mieliśmy wygrać.”

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-10-21 19:50:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Premier League – przez wielu uważana za najlepszą piłkarską ligę globu, – co weekend elektryzuje miliony kibiców na całym świecie. Od 1992 roku, kiedy powołano do życia te rozgrywki liga przeszła wiele zmian. Trudno uświadomić sobie ogrom ewolucji, które dokonały się na angielskich boiskach śledząc jedynie poszczególne mecze w kolejnych sezonach. Z pomocą przychodzi brytyjski dziennikarz... Premier League – przez wielu uważana za najlepszą piłkarską ligę globu, – co weekend elektryzuje miliony kibiców na całym świecie. Od 1992 roku, kiedy powołano do życia te rozgrywki liga przeszła wiele zmian. Trudno uświadomić sobie ogrom ewolucji, które dokonały się na angielskich boiskach śledząc jedynie poszczególne mecze w kolejnych sezonach. Z pomocą przychodzi brytyjski dziennikarz Michael Cox, autor książki o historii taktyki Premier League.

Książka – w oryginale nosząca tytuł The Mixer – to pasjonująca podróż przez angielskie stadiony. Od Fergusona i Wengera, przez Mourinho i Beniteza, aż do Ranieriego i Guardioli. Od Cantony, Bergkampa, poprzez Scholesa, Gerrarda i Ronaldo, do Agüero i Vardy'ego. Od „grania na aferę” do tiki-taki.

„Nikt też nie odcisnął takiego piętna na Premier League jak Cantona – bo nikt tak jak on nie spopularyzował futbolu technicznego.”

Michael Cox przedstawia ewolucję taktyczną, która dokonała się w Premier League od momentu założenia przez kolejne 25 lat. Ukazuje jak zmieniał się sposób myślenia i postrzegania piłki nożnej. Wskazuje zawodników, którzy na nowo definiowali pozycje, na których grali, a także menedżerów, którzy okazali się rewolucjonistami. Pomaga zrozumieć mechanizmy zachodzące w futbolu.

Ogrom wiedzy znajdujący się na kartach tej książki doprawdy powala. Publikacja brytyjskiego dziennikarza niezwykle wciąga i fascynuje. Mimo to nie jest lekturą łatwą. Niespełna pięćset gęsto zapisanych stron wymaga sporo czasu i uwagi czytelnika. Bez wątpienia jednak każda minuta jej poświęcona jest tego warta. To jedna z tych książek, którą powinien przeczytać każdy fan piłki nożnej.

„[…] Ferguson zawsze był o krok przed innymi.”

Czytając The Mixer poznacie tajniki i niuanse taktyki zespołów Premier League. Poszczególne boiskowe ustawienia nie będą miały już dla was tajemnic. Fałszywe dziewiątki, odwróceni skrzydłowi i rola „dziesiątki” staną się powszechnymi terminami. Zrozumiecie jak prawo Bosmana i pojawienie się obcokrajowców zmieniło angielską piłkę. Uświadomicie sobie również jak duży wpływ na futbol miał wprowadzony zakaz łapania przez bramkarza piłki podanej przez partnerów z drużyny. Ponadto dowiecie się, która z rewolucji Wengera miała największy wpływ na angielski futbol, czego sir Alex Ferguson nauczył się od piłki kontynentalnej oraz co pozostaje największą trenerską spuścizną Mourinho.

„Stopniowo wyjątkowość Wengera zmalała, ale jego początkowy wpływ na futbol na Wyspach był ogromny.”

The Mixer to niesamowita książka o taktyce piłki nożnej, a jednocześnie lektura pełna futbolowych ciekawostek. Odkryjecie, jakie – haniebne – zachowanie sprawiło, że Premier League „znalazła się na ustach całego świata” oraz która drużyna po raz pierwszy w dziejach ligi wystawiła zespół złożony z 11 obcokrajowców. Przeczytacie, w jaki sposób Wenger rozwiązał konflikt pomiędzy Anelką a Overmarsem, czy też, kto tworzył najwybitniejszy duet środkowych obrońców w erze Premier League.

„[…] Ferdinand zmienił sposób, w jaki postrzegano w Anglii środkowych obrońców […].”

Dowiecie się, dlaczego Dennis Bergkamp przeniósł się do Anglii oraz który piłkarz mówiąc o swoich inspiracjach wymieniał Pablo Picasso i Mozarta. Odkryjecie, kogo określano mianem Nielatającego Holendra, kto zrobił z CR7 „maszynę do strzelania goli”, jak również, dlaczego Lampard żywi niechęć do kibiców West Hamu, choć jest synem legendy tego klubu.

Kto pierwszy użył frazy „parkowanie autobusu” w odniesieniu do gry defensywnej rywala? Dlaczego od 2003 roku nikt w Chelsea nie odważył się założyć koszulki z numerem ‘25’? Który gol był początkiem tradycji United – strzelania decydujących bramek w ostatnich minutach – i przyczynił się do powstania terminu Fergie time?

„Scholes zawsze był świetnym piłkarzem, ale tylko w świecie tiki-taki i Xaviego zyskał status naprawdę wybitnego zawodnika.”

The Mixer to przewodnik po zmianach w taktyce i sposobie gry drużyn Premier League. Świetnie napisana książka. Kompletna, pouczająca, wciągająca. Jednocześnie to pozycja wyłącznie dla piłkarskich pasjonatów, bo tylko oni będą w stanie ją naprawdę docenić. Lektura z gatunku "must read".

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-10-09 21:27:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Książka ma dwie główne zalety: świetny początek, całość szybko się czyta. Niestety przedstawiona w niej historia jest niezwykle absurdalna. Do pewnego momentu dało się to jakoś przyjąć, ale zakończenie wszystko zrujnowało. Zamysł był ciekawy, ale autor ewidentnie przekombinował.

Oceny nie poprawia nawet fakt, że w książce został podjęty trudny temat przemocy wobec kobiet....
Książka ma dwie główne zalety: świetny początek, całość szybko się czyta. Niestety przedstawiona w niej historia jest niezwykle absurdalna. Do pewnego momentu dało się to jakoś przyjąć, ale zakończenie wszystko zrujnowało. Zamysł był ciekawy, ale autor ewidentnie przekombinował.

Oceny nie poprawia nawet fakt, że w książce został podjęty trudny temat przemocy wobec kobiet. "Nieodnaleziona" to moja pierwsza książka Remigiusza Mroza, na dzień dzisiejszy nie mam ochoty sięgać po kolejne.

pokaż więcej

 
2018-10-03 20:01:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Niejednokrotnie świat obiegały informacje o uzależnieniach sportowców. Wśród nich można wymienić takie postaci jak Paul Merson, Tony Adams, George Best. Z rodzimego futbolu takim przykładem jest na pewno Andrzej Iwan. Każdy z tych piłkarzy zrobił mniejszą lub większą karierę. Czasem jednak nałóg sprawia, iż świetnie zapowiadająca się kariera zostaje po prostu zmarnowana. Tak było w przypadku... Niejednokrotnie świat obiegały informacje o uzależnieniach sportowców. Wśród nich można wymienić takie postaci jak Paul Merson, Tony Adams, George Best. Z rodzimego futbolu takim przykładem jest na pewno Andrzej Iwan. Każdy z tych piłkarzy zrobił mniejszą lub większą karierę. Czasem jednak nałóg sprawia, iż świetnie zapowiadająca się kariera zostaje po prostu zmarnowana. Tak było w przypadku Dawida Janczyka, który rozlicza się z przeszłością w książce „Moja spowiedź”.

„Brak sił, pot, lęki, moralniak. I najgorsze: poczucie wstydu, że tak się złachmaniłem.”

Autobiografie uzależnionych piłkarzy zawsze szokują. Jednak w przypadku książki Janczyka emocje towarzyszące lekturze są znacznie większe, gdyż to bardzo świeża historia. 23 września Dawid Janczyk skończył 31 lat, jego kariera powinna nadal trwać. Tymczasem zamiast martwić się czy w kolejnym meczu strzeli gola, on każdego dnia walczy ze słabością do alkoholu. Świadomość, iż nie trzymamy w rękach autobiografii trzeźwego alkoholika jest przytłaczająca.

„Po dwutygodniowym cugu wciąż się trząsłem, nie miałem siły wstać.”

„Moja spowiedź” to opowieść o zabójczej kombinacji – frustracji, samotności, szybkich pieniędzy i niewłaściwego towarzystwa, – która doprowadziła do upadku Janczyka. To książka, która ukazuje jak szybko można ze szczytu spaść na samo dno. Jak niewiele potrzeba, aby stracić wszystko. Piłkarz całkowicie się obnaża, niczego nie ukrywa, choć to wyznanie stawia go w bardzo niekorzystnym świetle.

Chronologia opisywanych wydarzeń nieraz została zaburzona, ale nie ma to żadnego znaczenia. „Moją spowiedź” zgodnie z oczekiwaniami pochłania się błyskawicznie. To książka, którą trzeba przeczytać.

„Nikt nie pamięta, że 11 lat temu to Agüero porównywano do mnie.”

Autobiografia Janczyka zaczyna się od najlepszego turnieju w życiu piłkarza, czyli mistrzostw świata U-20 w 2007 roku. Są kulisy mundialu rozgrywanego w Kanadzie, wspomnienia meczów, a nawet żarty, zaledwie 17-letniego Wojciecha Szczęsnego. Następnie Janczyk dzieli się refleksją ze swojej – krótkiej – przygody z dorosłą reprezentacją. Później na scenę wkracza piłka klubowa, czyli tułaczka Janczyka po Europie, począwszy od gry dla Legii, poprzez rekordowy transfer do CSKA Moskwa, aż po powrót do Sandencji Nowy Sącz.

Czytając futbolowe wspomnienia Dawida Janczyka dowiecie się, jaki miał rytuał przed wejściem na boisko, jaką propozycją zakończył testy w Chelsea, czy też jak Aleksandar Vuković traktował Dawida, gdy ten trafił do Legii. Janczyk wyjaśnia, dlaczego nie przeniósł się do Atlético. Ukazuje CSKA od środka, zdradza ile wynosiła premia za zwycięstwa oraz ujawnia, jakie relacje panowały w drużynie. Wyjaśnia także, czym różniła się szatnia rosyjskiego zespołu od tej, którą zastał w Lokeren. Przeczytacie również jak rosyjscy fani zachowują się, kiedy spotkają piłkarza w barze lub klubie, jaki status w Lokeren ma Włodzimierz Lubański oraz co Janczyk uważa za jeden z największych błędów w swojej karierze.

„Zacząłem popijać w czasach Legii, ale alkoholikiem stałem się w Moskwie.”

Piłkarskie opowieści znajdujące się na kartach tej książki są bardzo interesujące. Bez wątpienia jednak najbardziej przejmujące są wspomnienia tego, co działo się w życiu głównego bohatera po treningach i meczach. „Moja spowiedź” ukazuje, dlaczego jeden z największych talentów polskiego futbolu został całkowicie zmarnowany. Janczyk zdradza, w jaki sposób wpadł w szpony alkoholu, jak stracił miliony, choć nigdy nie bawił się w hazard, a także wyjaśnia jak udawało mu się ukrywać, że pije.

Zwłaszcza przerażający jest rozdział zatytułowany ,Na dnie’. Tu nie ma już ani słowa o piłce, jest tylko opowieść o upadku człowieka. Janczyk wyznaje, że sprzedawał wszystko, co wartościowe, gdy brakowało mu pieniędzy na alkohol. Potrafił zastawić w lombardzie piłkarskie koszulki, nie tylko własne – nawet tę z mistrzowskiego sezonu Legii, – ale także znanych zawodników, jak Gerard Piqué. Nie miał oporów przed sprzedażą łańcuszka córki. Piłkarz wspomina także pobyt w ośrodku leczenia uzależnień. Odtrucia, zwidy, majaki. Stan agonalny, a nawet wszyty esperal. Niejednokrotnie przechodził piekło, ale nic nie sprawiło, że przestał pić.

„W pijackim amoku człowiek nie jest sobą, Nie liczy się nikt ani nic.”

Każdy z rozdziałów zakończony został wywiadami przeprowadzonymi przez współautora książki Piotra Dobrowolskiego. Wszystkie te rozmowy są dobrym uzupełnieniem historii opowiadanej przez samego Janczyka i pozwalają ujrzeć Dawida oczami innych. Michał Globisz wspomina największe atuty Janczyka, a były prezes Legii Bogusław Leśnodorski wyjaśnia, dlaczego w 2014 roku chciał dać szansę Dawidowi, choć doskonale wiedział o jego poważnych problemach z alkoholem. Włodzimierz Lubański zdradza, na jakim poziomie było przygotowanie fizyczne piłkarza, gdy trafił do Belgii. Natomiast jego matka analizuje skąd u syna wzięła się słabość do alkoholu.

„Na własne życzenie straciłem w życiu wywrotkę pieniędzy, zmarnowałem karierę i zawiodłem wielu ludzi.”

„Moja spowiedź” to jedna z najmocniejszych książek piłkarzy, jakie kiedykolwiek ukazały się na polskim rynku. Bez wątpienia to pozycja z kategorii „must read” dla wszystkich. Kibiców, piłkarzy, ich rodzin, trenerów, a nawet dla niezainteresowanych sportem. Historia Janczyka to przestroga dla każdego człowieka. Ukazuje, bowiem jak niewiele potrzeba by przekroczyć granicę i zmarnować własne życie.

„Przysiągłem sobie, że będę walczył do śmierci, że wóda ze mną nie wygra.”

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-09-21 18:28:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Kiedy dziennikarz tygodnika „Piłka Nożna” oraz stacji Canal+Sport Leszek Orłowski napisał książkę „Barça. Złota dekada”, a następnie „Real Madryt. Królewska era Galacticos”, kwestią czasu było powstanie spod jego pióra pozycji o trzeciej sile lig hiszpańskiej, czyli Atlético Madryt. Z początkiem września lektura pt. „Atlético Madryt. Cholo Simeone i jego żołnierze” ku uciesze fanów Los... Kiedy dziennikarz tygodnika „Piłka Nożna” oraz stacji Canal+Sport Leszek Orłowski napisał książkę „Barça. Złota dekada”, a następnie „Real Madryt. Królewska era Galacticos”, kwestią czasu było powstanie spod jego pióra pozycji o trzeciej sile lig hiszpańskiej, czyli Atlético Madryt. Z początkiem września lektura pt. „Atlético Madryt. Cholo Simeone i jego żołnierze” ku uciesze fanów Los Colchoneros trafiła do księgarni.

„Atlético wskrzesiło wszystkie mity decydujące o popularności piłki nożnej, cofnęło ją w epokę romantyczną.”

Podobnie jak w przypadku dwóch wcześniejszych, wspomnianych książek Leszka Orłowskiego także i tym razem dziennikarz nie opisuje całej dotychczasowej historii wybranego klubu, ale jedynie dany jej wycinek. Patrząc jedynie na sam tytuł pozycji o Atlético łatwo się domyślić, iż głównym tematem omawianej książki jest era Diego Simeone. Leszek Orłowski chcąc jednak nadać szerszy obraz tej historii rozpoczyna swą opowieść od powrotu Rojiblancos do Primera Division w sezonie 2001/2002 oraz zmiany na stanowisku prezydenta klubu. Kończy zaś wraz z ostatnim akcentem sezonu 2017/2018. Oczywiście, kiedy to konieczne, wykracza poza ramy czasowe książki.

„Kto dziś pamięta, czym było Atlético przed erą Simeone?”

W lekturze niejednokrotnie przeplatają się rozdziały interesujące z tymi… nieco mniej. Bez wątpienia najciekawsze są wszystkie tematy pozaboiskowe. Najbardziej wciągający był początek książki, czyli wprowadzenie do ery Cholo. Autor opisuje matactwa i przekręty właścicieli klubu. Wyjaśnia, dlaczego wielu kibiców Atlético ich nienawidzi, czy też, w jakim celu klub jest celowo(!) zadłużany.

Fragmenty opisujące wydarzenia z zielonej murawy są najmniej atrakcyjne, gdyż większość kibiców była przecież ich świadkami i ma je nadal w pamięci. Mimo to również wśród nich można znaleźć ciekawe informacje. Elementy pracy Simeone i jego współpracowników, a także kulisy przygotowań i treningów z pewnością zainteresują wszystkich miłośników futbolu. Dziennikarz ujawnia, co kryje się za sukcesami drużyny Diego Simeone. Co więcej doskonale zwraca uwagę czytelnika na wydarzenia, decyzje, czy też sytuacje, które mogły zmienić historię futbolu.

„Między Simeone a sympatykami Atlético istnieje bowiem idealna symbioza – oni chcą otrzymywać dokładnie to, co Cholo Simeone jako trener chce im dawać.”

Sięgając po tę pozycję dowiecie się, dlaczego Simeone nie został piłkarzem… Realu, choć porozumiał się z Los Blancos, co do szczegółów kontraktu. Przeczytacie skąd wziął się i co oznacza jego przydomek – Cholo. Odkryjecie, kto jako pierwszy wprowadził do Atlético zasadę myślenia tylko o najbliższym meczu, która stała się symbolem filozofii trenerskiej Simeone.

Dowiecie się, jakie warunki Argentyńczyk postawił szefom klubu przed objęciem sterów w Atlético. Poznacie metody motywacyjne – również te kontrowersyjne – które stosuje Cholo. Przeczytacie, dlaczego Koke i Diego Godin do dziś nie odeszli z Atlético, choć klub otrzymywał za nich „fantastyczne oferty”.

Leszek Orłowski ponadto wyjaśni Wam, dlaczego Atlético największe sukcesy osiąga w latach parzystych, a także zdradzi czy relacje między Rojiblancos a Barceloną opierają się na zasadzie „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”.

„Cholo ma w Atlético status, jakim w Manchesterze United cieszył się Alex Ferguson […].”

W główną opowieść zostały wplecione – odpowiednio wyróżnione – biografie zawodników Atlético grających na przestrzeni lat pod wodzą Simeone. Z tych charakterystyk dowiecie się, w jaki sposób poszczególni piłkarze trafili w szeregi Los Colchoneros i jak dotychczas sobie w barwach madryckiego klubu radzili. Przeczytacie, kogo koledzy nazywają „Faraonem”, czy też, kto kryje się pod epitetem „diabeł tasmański”. Odkryjecie, kogo trener nazywał sercem drużyny, kto za swoje hobby uznaje „kolekcjonowanie asyst”, a także, który zawodnik ma polskie korzenie.

„Cholo i jego ludzie […] nie bali się nikogo z Anglii, Niemiec, Włoch czy Francji, a jedynie Realu i Barcelony.”

„Cholo Simeone i jego żołnierze” to lektura dla każdego kibica Rojiblancos. Leszek Orłowski nie tylko w przystępny sposób przedstawia najnowszą historię Atlético, ale także uzbraja czytelnika w dużą wiedzę dotyczącą madryckiego klubu. To książka, na którą warto zwrócić uwagę.

„Torres grał na obczyźnie, ale jego serce cały czas biło oczywiście dla Atlético.”

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-08-28 18:24:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Wśród miłośników literatury sportowej krąży popularna opinia, iż książek czynnych sportowców raczej nie warto czytać. Sama z rezerwą podchodzę do takich pozycji. Są one często bardzo „ugrzecznione”, rzadko zaskakują, czy też ujawniają kulisy wielkiego sportu. Jednak jak wszędzie także i wśród tej grupy książek znajdziemy pewne wyjątki. Taką „perełką” byłą autobiografia Zlatana Ibrahimovicia,... Wśród miłośników literatury sportowej krąży popularna opinia, iż książek czynnych sportowców raczej nie warto czytać. Sama z rezerwą podchodzę do takich pozycji. Są one często bardzo „ugrzecznione”, rzadko zaskakują, czy też ujawniają kulisy wielkiego sportu. Jednak jak wszędzie także i wśród tej grupy książek znajdziemy pewne wyjątki. Taką „perełką” byłą autobiografia Zlatana Ibrahimovicia, jest nią bez wątpienia również książka Mesuta Özila.

„To boisko, murawa jest moją sceną. Ona mnie elektryzuje. To tam jest moje miejsce.”

„Magia w grze” to lektura, która całkowicie przeczy obrazowi książek czynnych piłkarzy. Szczera, nieszablonowa, ponadprzeciętna. Özil zdradza kulisy, nie pomija trudnych tematów, wprowadza do piłkarskiej szatni i gabinetów prezesów. Książka jest pełna anegdot i ciekawych historii. Od początku wciąga i fascynuje, naprawdę trudno się oderwać od czytania. To jedna z lepszych pozycji znajdujących się na polskim rynku literatury sportowej.

„Bez cienia winy stałem się obiektem publicznej niemiecko-tureckiej kłótni.”

Jednym z ważniejszych i ciekawszych elementów książki jest temat przynależności narodowej Mesuta. Piłkarz opowiada o niechęci do obcokrajowców, której doświadczył. Wspomina moment wyboru reprezentacji Niemiec, jako swojego kraju, a także nieprzyjemne sytuacje z tym związane, czy też niekończące się dyskusje. Tłumaczy również, dlaczego nigdy przed meczem reprezentacji nie śpiewał hymnu Niemiec. Warto zapoznać się ze zdaniem piłkarza, jego historią i przekonaniami zwłaszcza w świetle wydarzeń mających miejsce po tegorocznym mundialu.

„[…] myślę po niemiecku i czuję po turecku.”

Rasizm, dyskryminacja i kwestia obywatelstwa Mesuta to tylko jedna z wielu interesujących treści, poruszanych przez piłkarza. Özil nie miał oporów także przed wyrażeniem swojego zdania dotyczącego niebotycznych pieniędzy, które są obecne w futbolu. Piłkarz bez ogródek stwierdza, że aktualne kwoty są niezdrowe i nie da się ich wytłumaczyć fanom. Prezentowany przez Mesuta światopogląd jest bez wątpienia efektem jego pochodzenia, wychowania, a także ciężkiej pracy, którą wykonywała matka Mesuta, aby móc zarobić na chleb. Pomimo całego bogactwa, które dzięki grze w piłce posiada Özil, to pozostał on twardo stąpającym po ziemi mężczyzną.

„Paul Pogba to oczywiście dobry piłkarz, ale ani on, ani żaden inny zawodnik nie jest warty 100 milionów euro. Ja też nie jestem warty 50 milionów.”

Czytając autobiografię Özila poznacie nie tylko jego opinie na powyższe tematy, ale także prześledzicie jego dotychczasową karierę. Dowiecie się, kto był dla niego kluczowym trenerem, jak piłkarz traktuje publiczność podczas meczu oraz które spotkanie uznał za najlepsze, jakie w życiu rozegrał. Zawodnik ujawnia kulisy konfliktu z Schalke, a także wyjaśnia, dlaczego odmówił Manchesterowi United. Opowiada o tym, co odebrała mu piłka nożna i związana z nią popularność. Zdradza nawet, co Joachim Löw powiedział przed półfinałowym meczem Niemców z Brazylią, który zakończył się pogromem gospodarzy mistrzostw świata 2014.

„Trzeba czuć Real, aby go pojąć.”

Özil sporo miejsca poświęca swojej karierze w stolicy Hiszpanii. Zdradza, dlaczego trafił do Realu Madryt, jednocześnie rezygnując z możliwości gry w Barcelonie. Dowiecie się, w jaki sposób Sergio Ramos przyjął go w Madrycie, jaki w rzeczywistości jest Cristiano Ronaldo oraz jakie zakazy stosował Mourinho. Mesut wspomina tyradę portugalskiego trenera w szatni Realu pod swoim adresem, a także ujawnia, co Mourinho powiedział zawodnikom po porażce 0–5 z Barceloną. Odkryjecie nawet jak wygląda El Clásico z perspektywy grającego w nim piłkarza.

„Żaden klub nie wywołuje w ludziach takiego szaleństwa jak Real Madryt.”

Özil przedstawia kulisy swojego odejścia z Realu. Zdradza, z którymi zawodnikami Los Blancos najpierw podzielił się informacją, iż opuści Madryt, a także opowiada, dlaczego tak trudno było mu pożegnać się z klubem. Dowiecie się również, czy Mesut obarcza winą swojego ojca za konflikt z Florentino Pérezem, który doprowadził do niechcianego transferu.

„Nie miałem ani trochę ochoty ma opuszczanie Madrytu.”

„Mesut Özil. Magia w grze. Moja historia” to świetna książka, która nie zawiedzie żadnego kibica. Prawdziwa, wciągająca, bez wątpienia godna polecenia. Takich książek właśnie nam potrzeba!

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-08-19 21:22:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Piłka nożna jest sportem narodowym wielu narodów. Są jednak nacje, które żyją futbolem non stop. Jednym z nich jest niewątpliwie Argentyna. Kraj o burzliwej, ale i fascynującej historii. Historii, którą każdy może poznać za sprawą książki pt. „Aniołowie o brudnych twarzach. Piłkarska historia Argentyny”.

Tematyką przewodnią książki autorstwa Jonathana Wilsona jest oczywiście sport. Jednak...
Piłka nożna jest sportem narodowym wielu narodów. Są jednak nacje, które żyją futbolem non stop. Jednym z nich jest niewątpliwie Argentyna. Kraj o burzliwej, ale i fascynującej historii. Historii, którą każdy może poznać za sprawą książki pt. „Aniołowie o brudnych twarzach. Piłkarska historia Argentyny”.

Tematyką przewodnią książki autorstwa Jonathana Wilsona jest oczywiście sport. Jednak stwierdzenie, że jest to lektura wyłącznie o piłce nożnej byłoby dużym niedopowiedzeniem. Dziennikarz opisuje, bowiem futbolową historię Argentyny „w społecznym, ekonomicznym i politycznym kontekście”. To historia ludzi, klubów, miast, kraju. Historia narodu, który oddycha futbolem.

„Żaden inny kraj nie nadaje piłce tak wielkiego znaczenia intelektualnego, żaden inny nie kocha tak bardzo jej teorii i mitów.”

Jonathan Wilson jest Brytyjczykiem, dlatego też książka jest obiektywna i rzetelna. Dziennikarz docieka prawdy, mierzy się z legendami, pogłoskami i teoriami spiskowymi. Nie pomija trudnych tematów, zarówno tych sportowych, jak i politycznych, czy kulturowych. Co równie ważne autor nie napisał książki na podstawie suchych faktów. Odwiedził Argentynę, spotkał się z wieloma postaciami, więc część historii opowiadają ich bohaterowie. Całość dopełniają relacje z mediów ukazujące ówczesne poglądy, nastroje w narodzie oraz sposób postrzegania rzeczywistości w poszczególnych latach. Zaś gdzieniegdzie wplecione hiszpańskie słowa nadają charakteru i klimatu lekturze.

„Aniołowie” to nie jest lekka książka. Ponad 600 gęsto zapisanych stron wymaga znacznego skupienia, aby nie pominąć żadnego szczegółu i by nie zgubić się w gąszczu cennych informacji. To naprawdę ciężka – dosłownie, ale przede wszystkim w przenośni – lektura. Jednak bez wątpienia warto po nią sięgnąć. To kompendium wiedzy o argentyńskiej piłce, kraju i narodzie. Pozycja nietuzinkowa, którą doceni każdy koneser futbolu.

„W życiu nie widziałem równie zjednoczonego narodu. Polityka, muzyka, cokolwiek innego nie mogłoby tego sprawić, tylko piłka nożna.”

Sięgając po tę pozycję poznacie początki futbolu na ziemi argentyńskiej, prześledzicie jego rozwój, a także dowiecie się, jakie zmiany i rewolucje przechodził w związku z poszczególnymi wydarzeniami. Zrozumiecie, w jaki sposób wykształcił się charakterystyczny styl gry Argentyńczyków. Odkryjecie również, kto wprowadził argentyńską piłkę w nowoczesność, czyli dodał do gry kwestię taktyki.

Dowiecie się skąd wziął się pomysł na organizację mistrzostw świata oraz przeczytacie wspomnienia piłkarza Argentyny Pancho Varallo z pierwszego w historii finału mundialu. Wraz z autorem książki spojrzycie także na wydarzenia MŚ z 1978 roku – zorganizowane, a następnie wygrane przez Argentynę – w szerszym, bo znacznie wykraczającym poza sport, kontekście.

„Argentyna jest krajem pobożnych życzeń, jest utopijnym snem, który nigdy nie przerodził się w rzeczywistość […].”

Książka zawiera przeogromną ilość intrygujących informacji, anegdot oraz ciekawostek. Dowiecie się jak powstało pięć największych argentyńskich klubów: River Plate, Boca Juniors, Racing Club, Independiente oraz San Lorenzo. Przeczytacie legendę o pochodzeniu strojów Boca, poznacie genezę nazwy klubu San Lorenzo oraz odkryjecie, dlaczego bramkarz Independiente podczas obrony rzutu karnego złamał oba nadgarstki.

Dowiecie się, kto został wybrany na najbrutalniej grającego piłkarza w historii Argentyny, czy też, w którym meczu sędziowie usunęli z boiska 19(!) piłkarzy. Dowiecie się, kto tworzył tercet Ma-Gi-Ca, jakie elementy definiowały filozofię futbolu Marcelo Bielsy, a także, co oznacza przydomek Diego Simeone – „Cholo”.

„Status legend wyprzedzał ich i definiował, okazując się czasem silniejszy niż rzeczywistość […].”

Czytając „Aniołów o brudnych twarzach” prześledzicie losy Diego Armando Maradony. Dowiecie się, kto zapłacił zadatek, którego Barcelona zażądała za piłkarza od Napoli. Odkryjecie jak Diego oszukiwał testy antydopingowe. Przeczytacie nawet komentarz z argentyńskiej telewizji opisujący najsłynniejszego gola Maradony.

Co oznacza nazwa stadionu Boca – słynna La Bombonera? Która umiejętność jest najbardziej ceniona w argentyńskiej piłce oraz kto stał się jej mistrzem? Kogo znakiem rozpoznawczym była podwójna siatka, założona rywalowi najpierw od przodu, a potem od tyłu?

„Awantury wśród publiczności zdarzały się w argentyńskiej piłce od zarania.”

Wymienienie sportowych ciekawostek znajdujących się na kartach książki może zachęcić Was do sięgnięcia po tę pozycję. Nie jest jednak w stanie oddać jej fenomenu, gdyż każde wydarzenie opisane przez Wilsona nabiera sensu dopiero wtedy, gdy człowiek zna wszystkie jego aspekty. Dlatego też trzeba przeczytać „Aniołów”, bo tylko dzięki tej lekturze poznacie historię narodu, który zwariował na punkcie piłki.

„Exodus z Argentyny trwał, a złość Argentyńczyków rosła.”

http://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
121 115 403
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
zgłoś błąd zgłoś błąd