RealAnia 
status: Czytelnik, dodał: 6 książek, ostatnio widziany 14 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-22 20:49:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Jimmy Burns to nazwisko znane czytelnikom literatury sportowej. Burns jest autorem takich pozycji, jak „Barça. Życie, pasja, ludzie”, czy też „Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol”. Obie powyższe książki oceniłam pozytywnie, więc z optymistycznym nastawieniem podeszłam do lektury pt. „Cristiano i Leo. Historia rywalizacji Ronaldo i Messiego”. Czy kolejna książka Burnsa okazała się... Jimmy Burns to nazwisko znane czytelnikom literatury sportowej. Burns jest autorem takich pozycji, jak „Barça. Życie, pasja, ludzie”, czy też „Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol”. Obie powyższe książki oceniłam pozytywnie, więc z optymistycznym nastawieniem podeszłam do lektury pt. „Cristiano i Leo. Historia rywalizacji Ronaldo i Messiego”. Czy kolejna książka Burnsa okazała się równie dobra, co poprzednie? Przekonajmy się…

„Jeżeli którykolwiek z nich istniałby bez drugiego, uznano by go bez chwili wahania za najważniejszego piłkarza swojego pokolenia.”

Można powiedzieć, iż „Cristiano i Leo” to dwie biografie w jednym. Jimmy Burns chronologicznie opisuje losy obu piłkarzy, zarówno w poszczególnych klubach, jak i reprezentacjach, nie pomijając przy tym wątków z ich życia prywatnego. Jednocześnie zwraca uwagę na wydarzenia, które miały wpływ na osobowość i późniejsze życie obu bohaterów. Co więcej wskazuje zarówno na widoczne różnice pomiędzy Ronaldo i Messim, jak i na punkty wspólne, które na pierwszy rzut oka trudno dostrzec. Dziennikarz początkowo przeplata dwie historie, kiedy natomiast drogi CR7 i Messiego połączyły się na piłkarskiej murawie cześć dalszych wydarzeń przedstawionych zostało we wspólnych rozdziałach.

Jeśli chodzi o ramy czasowe książki, to jest to dosyć aktualna lektura. Główna narracja rozpoczyna się od pochodzenia i narodzin piłkarzy, zaś kończy się wraz z finałem Ligi Mistrzów w Cardiff. Natomiast najnowsza historia została dopisana w epilogu. Autor krótko wspomina o trzecim z rzędu triumfie Realu w Champions League i odejściu CR7 ze stolicy Hiszpanii, zaś nieco szerzej opisuje zeszłoroczny mundial.

„Messi wygrał bitwę, ale to Ronaldo zwyciężył w wojnie.”

Książka Jimmy’ego Burnsa to jedna z wielu dostępnych na rynku pozycji traktujących o postaciach Cristiano Ronaldo i Lionela Messiego. Czy warto, więc po nią sięgnąć? Dla osób, które doskonale znają historie tych piłkarzy, czytali ich biografie i na co dzień śledzą rozgrywki lig europejskich wiele przedstawionych w książce wątków będzie znanych. Niestety nie da się uniknąć w tym temacie powtórzeń. Jimmy Burns nie wymyślił przecież ich życiorysów od nowa. Jednak pomysł na opisanie historii tych dwóch postaci łącznie zasługuje na uznanie i uwagę. Lekturę dobrze i szybko się czyta.

„Łzy Ronaldo po tamtym meczu symbolizowały smutek całego kraju.”

W przypadku kolejnej książki danego autora nie da się uniknąć także pewnych porównań. Dlatego też, jeśli miałabym ocenić książkę „Cristiano i Leo” na tle pozycji „Barça. Życie, pasja, ludzie” oraz „Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol” to w rankingu znalazłaby się… najniżej. Na taką ocenę wpływa nie tylko fakt, iż lektura niezbyt mnie zaskoczyła, ale przede wszystkim pewien istotny szczegół. Otóż w recenzji książki o historii FC Barcelony chwaliłam obiektywizm autora. Pomimo iż Jimmy Burns jest kibicem Barcy (o ironio urodzonym w Madrycie) opisał historię katalońskiego klubu taką, jaka była naprawdę. W przypadku książki o Cristiano i Leo zdecydowanie tego zabrakło. Autor nie zawsze był w stanie ukryć swoje sympatie oraz antypatie w prezentowanych treściach. To bez wątpienia największy mankament tej książki.

„Czy możecie sobie wyobrazić jednego z nich podającego piłkę do drugiego albo ich obu świętujących razem zdobycie bramki?”

Pomimo iż Jimmy Burns opisuje dobrze znane życiorysy piłkarzy, w lekturze można znaleźć ciekawe wątki. Sięgając po tę pozycję dowiecie się, który trener przeniósł Ronaldo z pozycji środkowego napastnika, – którą zajmował od dzieciństwa – na lewe skrzydło, czy też jak po latach Xavi wspominał pierwszy wspólny trening z Messim. Odkryjecie, który z nich – CR7 czy Leo – w zaledwie jednej edycji rozgrywek wystąpił w składach do lat 16, 17, 18, zespole rezerw i pierwszej drużynie. Po lekturze będzie także wiedzieli, kto nazwał Messiego „potworem” oraz z którymi trenerami Ronaldo dogadywał się najlepiej.

„[…] Messi znalazł w Inieście i Xavim bratnie dusze.”

Przeczytacie o relacjach panujących między Messim i Maradoną, a także o podobieństwach i różnicach obu Argentyńczyków. Dowiecie się, jakie rewolucje przeprowadził Guardiola obejmując pierwszą drużynę Barcelony, kim byli zawodnicy, którzy pomogli rozbłysnąć Messiemu w Katalonii, jak również, jakie cechy Leo podziwiał w Inieście. Przeczytacie nawet, co Florentino Pérez i Jorge Valdano powiedzieli autorowi na temat Cristiano.

„Ronaldo stał się zabójczym snajperem […].”

Kogo Messi nazwał „największym hiszpańskim zawodnikiem wszech czasów”? Z kim podczas gry w United Ronaldo obstawiał liczbę goli, które strzeli w nadchodzącym sezonie? Jaki zapis widnieje w kontrakcie Messiego na wypadek gdyby Barcelona została wykluczona z wszelkich rozgrywek na skutek uzyskania przez Katalonię niepodległości?

„Jego rodacy wychodzili z założenia, że dopóki Messi nie sięgnie po tytuł mistrza świata, nie będzie w pełni zasługiwał na status argentyńskiej legendy.”

„Cristiano i Leo. Historia rywalizacji Ronaldo i Messiego” to lektura, która pozwala prześledzić dotychczasową drogę, którą przeszli obaj piłkarze, aby dotrzeć na szczyt futbolowego świata. To książka, która zainteresuje nie tylko fanów obu tytułowych zawodników, ale wszystkich kibiców piłkarskich.

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2019-01-13 11:49:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ile razy słyszeliśmy, że oto odkryto kolejne „cudowne dziecko”? Talent, jakiego świat jeszcze nie widział. Tymczasem po latach okazywało się, że nie wszystko potoczyło się tak jak przewidywano. Z drugiej strony sukces odnosił, ktoś, na kogo w ogóle wcześniej nie liczono. Dlaczego niektóre talenty przepadają? W jaki sposób inni wiele lat utrzymują się na szczycie? Czy prawdziwy talent można... Ile razy słyszeliśmy, że oto odkryto kolejne „cudowne dziecko”? Talent, jakiego świat jeszcze nie widział. Tymczasem po latach okazywało się, że nie wszystko potoczyło się tak jak przewidywano. Z drugiej strony sukces odnosił, ktoś, na kogo w ogóle wcześniej nie liczono. Dlaczego niektóre talenty przepadają? W jaki sposób inni wiele lat utrzymują się na szczycie? Czy prawdziwy talent można przegapić? I jak powinno się rozwijać posiadane zdolności? Jeśli jesteście ciekawi odpowiedzi na powyższe pytania to książka autorstwa Rasmusa Ankersena pt. „Kopalnie talentów” jest dla was!

„Z jednakową starannością należy poszukiwać źródeł sukcesu oraz porażki.”

Rasmus Ankersen pracował przy założeniu pierwszej szkółki piłkarskiej w Skandynawii. Kiedy okazało się, że największy sukces odniósł nastolatek, na którego nikt nie stawiał, zaczął się zastanawiać jak to możliwe, że wszyscy przegapili drzemiący w nim potencjał. Postanowił odkryć sekret owego piłkarza i dowiedzieć się, czym jest talent. W tym celu rzucił pracę, a oszczędności wydał na bilety lotnicze. Odwiedził sześć miejsc, które można uznać za kuźnie talentów, gdyż wywodzi się z nich wielu najlepszych sportowców świata. Udał się m.in. do Kenii – znanej z biegaczy długodystansowych, na Jamajkę – małą wyspę, pełną doskonałych sprinterów, czy też do Brazylii – ojczyzny ogromnej liczby wspaniałych piłkarzy.

Książka „Kopalnie talentów” jest rezultatem jego siedmiomiesięcznej wyprawy. To jednocześnie dziennik podróży, poradnik i książka sportowa. Fascynująca i wciągająca lektura. Świetnie się czyta, trudno się od niej oderwać. Rasmus Ankersen inspiruje, uczy i motywuje. Jest jednak pewien minus tej pozycji – jest po prostu zbyt krótka!

„Szukanie alibi czyni nas mięczakami.”

Autor próbuje znaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania. Obala mity wyjaśniające wspaniałe wyniki poszczególnych narodów w danych dyscyplinach. A następnie przedstawia logiczne teorie tłumaczące takie zjawiska, co więcej popiera je konkretnymi przykładami. Wyjaśnia również, w jakich dyscyplinach geny odgrywają największą rolę oraz zdradza czy utalentowani rzeczywiście nie muszą ciężko trenować.

Sport stanowi główny temat lektury, ale Ankersen w swoich rozważaniach odnosi się do wielu dziedzin. Opowiada jak nauczyciel mógł przegapić dwóch Beatlesów w jednej klasie! Zdradza czy naprawdę zgodnie z tym, co Wolfgang Amadeusz Mozart zapisał w jednym z swoich dzienników symfonia samoistnie układała się w jego głowie. Zaś na przykładzie powieści „Harry Potter”, którą początkowo nikt nie chciał wydać, ukazuje, że pozory często mylą.

„Wrodzony talent istnieje, ale nie zna granic geograficznych.”

Książka jest pełna ciekawostek oraz niesamowitych faktów. Trudno uwierzyć, iż 70 procent złotych medalistów w biegach długodystansowych na międzynarodowych imprezach pochodzi nie tylko z jednego kraju, ale z jednego kenijskiego plemienia! Z lektury dowiecie się oczywiście, co to za plemię. Ponadto przeczytacie czy Afrykanie dominowali w biegach od zawsze oraz czy Kenijczycy faktycznie mają biologiczną przewagę nad rywalami. W końcu odkryjecie, w czym tkwi sekret kenijskiego biegania.

„Liczba czołowych zawodników z Kenii wydaje się nie mieć końca, a bieganie nie jest w tym kraju dominującym sportem.”

Dowiecie się, jakiego wzrostu był najniższy gracz w historii NBA, jak również, kim z wykształcenia jest najbardziej utytułowany trener sprinterów na świecie. Odkryjecie, w czym tkwi fenomen brazylijskich piłkarzy oraz dlaczego baseballowa kariera Michaela Jordana była skazana na porażkę.

Odwiedzicie bazę treningową lekkoatletów w Kingston na Jamajce. Przekonacie się jak potężny jest umysł człowieka oraz ile można osiągnąć poprzez trening mentalny. Zrozumiecie także, jaką rolę odgrywają rodzice w sukcesie przyszłych mistrzów.

„Kraj znany do tej pory głównie z muzyki reggae zostawił w tyle nawet sprinterską potęgę Stanów Zjednoczonych.”

„Kopalnie talentów” to wspaniała książka, którą powinni przeczytać sportowcy, trenerzy, menedżerowie, rodzice, pracodawcy oraz wszyscy, którzy chcą się rozwijać. Krótko mówiąc każdy. To jedna z lepszych książek sportowych. Prawdziwy bestseller.

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2019-01-10 17:46:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Na rynku literatury sportowej można znaleźć pozycje, które miłośnik danej dyscypliny po prostu musi przeczytać. Wśród recenzentów określamy je jako „must read”. Dla fanów koszykówki, a zwłaszcza świata NBA, taką lekturą powinna stać się książka autorstwa Billa Simmonsa pt. „Wielka księga koszykówki”. To lektura „wielka” zarówno dosłownie – liczy niespełna 700 stron! – jak i w przenośni – jest... Na rynku literatury sportowej można znaleźć pozycje, które miłośnik danej dyscypliny po prostu musi przeczytać. Wśród recenzentów określamy je jako „must read”. Dla fanów koszykówki, a zwłaszcza świata NBA, taką lekturą powinna stać się książka autorstwa Billa Simmonsa pt. „Wielka księga koszykówki”. To lektura „wielka” zarówno dosłownie – liczy niespełna 700 stron! – jak i w przenośni – jest po prostu świetna.

„Każdy trzeźwo myślący fan koszykówki przyzna, że Jordan, to najlepszy koszykarz wszech czasów.”

„Wielka księga koszykówki” to kopalnia wiedzy o najlepszej koszykarskiej lidze świata. Pozycja o historii NBA, poszczególnych drużynach i legendarnych zawodnikach. Ciekawym elementem jest zabawa, w „co by było, gdyby”, gdzie autor przedstawia potencjalne scenariusze, których mogliśmy być świadkami. Zaś największą część lektury zajmuje stworzony przez Simmonsa ranking nazwany Piramidą Hall of Fame NBA, w której dziennikarz dokonuje oceny prawie stu koszykarzy. Przedstawia nie tylko najbardziej znanych zawodników, ale także tych, których docenić potrafią jedynie najwięksi fani basketu.

Bill Simmons niejednokrotnie zaskakuje. Tak też jest w przypadku pewnego szczegółu. Jak z pewnością każdy czytelnik wie w wielu książkach znajdują się przypisy. Czy ktoś jednak czyta je uważnie? Pewnie często wy również nie zawracacie sobie nimi głowy. Tymczasem w „Wielkiej księdze koszykówki” przypisy są czasem jeszcze lepsze od podstawowej treści książki. I zdecydowanie trzeba je czytać!

„Nikt nie kocha koszykówki bardziej ode mnie. N i k t.”

To książka prawdziwego kibica, z krwi i kości. Miłość do basketu widoczna jest w każdym rozdziale, na każdej stronie, w każdym zdaniu. Bill Simmons oddycha koszykówką, potrafi o swej pasji opowiadać bez końca, – co widać po ilości stron, – co więcej posiada niesamowitą wiedzę w tym temacie. Zasób wiadomości jest doprawdy powalający.

„Wielką księgę koszykówki” można w zasadzie jedynie komplementować. Pomimo swojej objętości dobrze się czyta, wciąga od pierwszej strony. To lektura napisana lekko, z dystansem, humorem i ironią. Zabawne dygresje, barwne porównania, intrygujące odwołania pozasportowe i cięty język są tutaj na porządku dziennym. Ciekawym aspektem książki jest również sposób narracji, bowiem dziennikarz często prowadzi dialog z czytelnikiem, dostarczając tym samym znakomitej rozrywki.

„Dorastałem i uczyłem się koszykówki, patrząc na profesora Birda i rozsmakowując się we wszystkich wiążących się z tym niuansach.”

Trzeba zaznaczyć, iż w książce nie brakuje kontrowersji, krytyki i docinków do wielu gwiazd. Lektura z pewnością nie jest obiektywna. Autor przedstawia wszystko ze swojego punktu widzenia. Choć jest dziennikarzem otwarcie opowiada o swojej ulubionej drużynie. Zazwyczaj uznałabym powyższe aspekty za mankamenty, ale w przypadku tej pozycji nie miało to zupełnie znaczenia, a ocena książki jest wyłącznie pozytywna.

„[…] kiedy Bird skończył karierę, to Celtics też umarli i stali się czymś innym.”

Książka naszpikowana jest informacjami i statystykami, ale także pełna anegdot i ciekawych historii. Dowiecie się, kto jako zawodnik zdobył dwa mistrzostwa NBA będąc jednocześnie trenerem drużyny, kto przedawkował kokainę i zmarł w zaledwie 48 godzin od draftu, czy też popisy, którego gracza doprowadzały rezerwowych – przeciwnej drużyny – do zachwytu.

Przeczytacie historię o „najbardziej pamiętnym rzucie” Birda, rzucie, który nie wpadł. Odkryjecie, na czym polega sekret koszykówki według Isiaha Thomasa, kto grał całą fazę play-off ze złamaną kością stopy oraz jak powstał pseudonim George’a Gervina – „Ice-man”.

„Zbyt młody, zbyt bogaty, zbyt niedojrzały – w lidze było takich wielu.”

Bill Simmons obala mity dotyczące rywalizacji pary Bill Russell – Wilt Chamberlain oraz udowadnia, że lepszy był ten pierwszy. Tłumaczy, dlaczego statystyki nie powinny robić aż takiego wrażenia na kibicach. Zdradza, po czym poznaje się wielkie drużyny i koszykarzy, gdyż jak twierdzi nie po wygrywaniu.

Autor w swoich rozważaniach niejednokrotnie odnosi się do kwestii rasowych. Wspomina jak kiedyś traktowano czarnoskórych zawodników. Opisuje jak kolor skóry wpływa na ocenę gry koszykarzy, a także ukazuje jak uprzedzenia rasowe decydowały o niektórych wyborach tytułów MVP.

„To sport czarnych i tyle.”

Przeczytacie historię jak NBA stała się ligą, jaką znamy. Odkryjecie, w jaki sposób powstał przepis o 24 sekundowym rozgrywaniu akcji. Dowiecie się również, którego gracza sylwetka znajduje się w logo ligi.

Kto celowo nie trafiał rzutów wolnych żeby zaliczać więcej zbiórek? Który koszykarz na mecze we własnej hali dojeżdżał metrem i dorabiał, jako taksówkarz? Kto podczas meczu próbował udusić medyka?!

„Niech nikt mi nie mówi, że Scottie Pippen nie był wielkim koszykarzem.”

„Wielka księga koszykówki” to bez wątpienia pozycja obowiązkowa dla fanów NBA. Każdy, kto kocha koszykówkę będzie zachwycony tą lekturą, nawet, jeśli nie ze wszystkimi opiniami autora będzie się zgadzał. Książka jest wielka, ale pasja Billa Simmonsa jeszcze większa. Anegdoty, humor, wiedza. To trzeba przeczytać!

„Nikt nie przebije Jordana. Nigdy.”

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-12-23 13:12:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Na rynku literatury sportowej można znaleźć wiele autobiografii. Królują książki piłkarzy, choć nie brakuje także przedstawicieli innych dyscyplin. Dosyć rzadko można jednak spotkać książki piłkarzy ręcznych. Ku mojej uciesze po Grzegorzu Tkaczyku – na marginesie świetna lektura! – kolejny polski szczypiornista postanowił podzielić się swoją historią. Wspomnienia Karola Bieleckiego zostały... Na rynku literatury sportowej można znaleźć wiele autobiografii. Królują książki piłkarzy, choć nie brakuje także przedstawicieli innych dyscyplin. Dosyć rzadko można jednak spotkać książki piłkarzy ręcznych. Ku mojej uciesze po Grzegorzu Tkaczyku – na marginesie świetna lektura! – kolejny polski szczypiornista postanowił podzielić się swoją historią. Wspomnienia Karola Bieleckiego zostały przedstawione w książce pt. „Wojownik”.

„To wygrywanie, a nie piękne porażki, jest jak narkotyk.”

„Wojownik” ma znany czytelnikom sportowych biografii popularny schemat. Rozpoczyna się od dramatycznego momentu w życiu głównego bohatera – w przypadku polskiego szczypiornisty to mecz z Chorwacją, w którym po jednym ze starć z rywalem Bielecki stracił lewe oko, – po czym następuje powrót do czasów dzieciństwa i przedstawienie historii z ramowym zachowaniem chronologii. Pomiędzy opowieść szczypiornisty wplecione zostały wypowiedzi bliskich mu osób – jego siostry, nauczycieli, żony, czy też najlepszego przyjaciela ze sportowych lat Sławomira Szmala. Wszystko tworzy spójną całość, lektura napisana jest prostym językiem, szybko się czyta.

„Kiedyś straciłem oko, ale podniosłem się i dałem radę.”

Wyraziste i barwne autobiografie zawsze cieszą się sporym zainteresowaniem. Tymczasem Karol Bielecki już na wstępie zaznacza, że czytelnik nie ma się spodziewać skandali, opisów wielkich imprez, czy historii o utraconej fortunie. Takie wydarzenia nie były po prostu częścią jego życia, więc jest to zrozumiałe. Można by jednak oczekiwać historii zza kulis, zajrzenia do szatni wielkich klubów i reprezentacji, czy też nieznanych anegdot. Jeśli na to liczycie, niestety musicie obejść się smakiem. Po przedmowie nie oczekiwałam wbijających w fotel sensacji, ale chociaż minimalnego uchylenia rąbka tajemnicy. Nic z tego. Bardzo mi brakowało tych wątków.

Kolejnym mankamentem jest fakt, iż książka jest bardzo ogólna. Aby zobrazować jak bardzo wystarczy wspomnieć, iż o największym sukcesie Vive – pamiętnym zwycięstwie w Lidze Mistrzów, po iście szalonej końcówce meczu – znajdziecie zaledwie krótką wzmiankę. W związku z powyższym nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż potencjał historii życia Karola Bieleckiego został niestety zmarnowany.

„Nie wynoszę brudów z szatni.”

Czy warto, więc w ogóle zwrócić uwagę na tę lekturę? Mimo wszystko myślę, że tak. Największą siłą „Wojownika” jest motywacja. Bielecki poprzez spisanie swojej historii naznaczonej tragiczną kontuzją ukazuje, że nigdy nie można się poddawać. Że zawsze warto walczyć. Jego przeżycia mogą się stać inspiracją i motorem do działania. I choć w lekturze sporo jest powtórzeń, to w wielu na pozór prostych sformułowaniach kryją się głębsze myśli. Z tej historii naprawdę sporo można wynieść.

„Dzisiaj wiem, że brak oka to… tylko brak oka, ale uwierzcie, wtedy to był wyrok.”

Czytając tę książkę poznacie, co nieco wątków z życia Karola Bieleckiego. Dowiecie się, dlaczego zrezygnował z futbolu oraz jak w jego życiu znalazła się piłka ręczna, choć początkowo w ogóle nie chciał w nią grać. Odkryjecie, dlaczego nie dostał się do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku, czy też jak przeżywał debiuty w kolejnych drużynach – juniorach, seniorach, reprezentacji. Przeczytacie także, kto pomógł mu w wyborze Magdeburga zamiast drużyny THW Kiel oraz który trener określany jest mianem „terrorysty”.

„Ja, wielki, dwumetrowy chłop, […], całkiem się rozkleiłem i po prostu wyłem.”

„Kola” opowiada, jakim przeskokiem był transfer do Bundesligi w porównaniu z realiami gry w Polsce. Wspomina mozolny powrót do normalnego życia, a potem do gry po feralnym wypadku. Zdradza, kiedy cierpiał na „syndrom wypalenia” oraz czy bał się życia po zakończeniu kariery. Wyjawia, co uważa za swój najcenniejszy sportowy sukces, jak również, czego najbardziej mu brakuje, kiedy wspomina lata spędzone z piłką ręczną. Ponadto tłumaczy, w czym upatruje problem obecnego pokolenia polskich szczypiornistów.

„Znowu oglądały nas miliony, znowu trwała moda na ręczną.”

Sporo miejsca Karol Bielecki poświęca reprezentacji Polski. Dowiecie się, na którym turnieju zdaniem „Koli” mieliśmy najsilniejszą kadrę. Przeczytacie, co działo się w szatni Polaków po przegranym finale MŚ z Niemcami w 2007 roku. Odkryjecie, kto rzeczywiście wypowiedział słynne słowa o piętnastu sekundach, które przypisuje się Bogdanowi Wencie. Dowiecie się również, które zespoły polscy szczypiorniści nazywają „Jugami”. Bielecki zdradza ponadto jak igrzyska olimpijskie, w tym ceremonia rozpoczęcia, wyglądają „od kuchni” oraz jak ta impreza wypada na tle mistrzostw świata pod względem organizacji.

„Chcieliśmy złota, szliśmy po nie. W hali w Kolonii mieliśmy dokończyć dzieła. Nie dokończyliśmy…”

„Wojownik” to książka sportowca mocno stąpającego po ziemi. Człowieka, który w sporcie osiągnął wiele. Którego nie zatrzymała nawet dramatyczna kontuzja. To historia, która inspiruje i motywuje.

„[…] mierzyliśmy bardzo wysoko. Tak bardzo, jak tylko się da.”

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-12-10 15:55:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Każdy, kto czytał „Moją prawdę” zastanawia się jak druga książka Tysona wypada na tle jego rewelacyjnej autobiografii. Cóż, „Moja prawda” jest poza wszelką konkurencją. Nastawiając się na podobne wrażenia bez wątpienia się zawiedziecie, czego ja niestety nie uniknęłam. Tych dwóch książek właściwie w ogóle nie można porównać. Oprócz postaci Mike’a Tysona niewiele je łączy. Owszem obie są o... Każdy, kto czytał „Moją prawdę” zastanawia się jak druga książka Tysona wypada na tle jego rewelacyjnej autobiografii. Cóż, „Moja prawda” jest poza wszelką konkurencją. Nastawiając się na podobne wrażenia bez wątpienia się zawiedziecie, czego ja niestety nie uniknęłam. Tych dwóch książek właściwie w ogóle nie można porównać. Oprócz postaci Mike’a Tysona niewiele je łączy. Owszem obie są o boksie, ale „Moja prawda” wbijała w fotel, zaś „Żelazną ambicję” czyta się bez większych emocji. Ponadto autobiografia pięściarza to lektura dla każdego, natomiast „Żelazna ambicja” to raczej pozycja dla miłośników pięściarstwa. Dużym plusem jest natomiast fakt, iż w najnowszej pozycji nie ma za wiele powtórzeń z pierwszej książki Mike’a. Oprócz oczywiście niezbędnych treści.

„Nikt inny na świecie nie potrafił zrozumieć mnie tak jak on i tak jak on do mnie dotrzeć.”

„Żelazna ambicja” to biografia Cusa D’Amato. Historia jego podopiecznych, wrogów, ludzi kontrolujących świat boksu. Historia pięściarstwa. Znaczna część lektury nie dotyczy w ogóle Mike’a Tysona. W książce znajdują się, bowiem wątki jeszcze sprzed narodzin amerykańskiego boksera. Rozdziały można, więc podzielić na te dotyczące życia i działalności Cusa D’Amato zanim zaczął pracę z Tysonem oraz takie, które odtwarzają ich wspólną drogę.

Opisywane wydarzenia się przeplatają, więc nie ma mowy o chronologii wydarzeń. Nie stanowi to jednak większego problemu. Niedogodność stanowi coś zupełnie innego. „Żelazna ambicja” podobnie jak autobiografia Tysona jest bardzo obszerną lekturą. Książka ma niespełna pięćset stron. Niestety rozdziałów jest zaledwie 12 – liczba rzecz jasna zrozumiała, – ale przy objętości książki sprawia, że niektóre z nich są bardzo długie (jeden ma prawie sto stron!). Dlatego też pozycję tę czyta się raczej wolno, łatwo także zgubić wątek, kiedy odłoży się lekturę na dłuższy czas. Mimo to dla prawdziwego kibica boksu książka powinna stać się pozycją obowiązkową.

„Nikt nie był równie świadomy, co on, jak to jest być czarnym.”

Historie dotyczące relacji Tysona i D’Amato są zdecydowanie najciekawsze. Pięściarz przedstawia postać swojego mentora. Jego osobowość, charakter, sposób myślenia. Nauki, rady i teorie. Ukazuje jak połączyły się ich losy i w jaki sposób razem stworzyli historię. Opowiada o wspólnym życiu oraz zdradza psychologiczne i motywacyjne przemowy D’Amato. Tyson wspomina swojego przybranego ojca nie pomijając jego wad i słabych stron. Prezentuje jego blaski i cienie. To sprawia, że opowieść jest autentyczna.

„Cus już taki był, że gdy ktoś się z nim nie zgadzał, automatycznie zostawał jego wrogiem.”

Zdecydowanie mniej emocjonujące są fragmenty opowiadające pozostałą część życia charyzmatycznego trenera. Mnogość nazwisk i postaci sprawia, że tempo czytania drastycznie spada, a lektura wymaga najwyższej uwagi i skupienia. Niektóre wątki zostały przedstawione niezwykle szczegółowo, zbyt szczegółowo. W książce znajdziecie wiele o postaci Floyda Pattersona oraz walce Cusa z organizacjami przestępczymi i monopolem w boksie.

„Zanim poznałem Cusa, zupełnie nie wiedziałem co to ambicja.”

Sięgając po tę książkę dowiecie się, w jaki sposób Tyson trafił pod skrzydła Cusa D’Amato, czy też czyja historia była dla niego kluczowa w nauce radzenia sobie ze strachem. Odkryjecie, dlaczego podczas treningów nigdy nie korzystał z ochraniaczy głowy, jak zmienił się pod wpływem Cusa oraz kiedy stał się „Żelaznym Mikiem”. Przeczytacie również ostatnią rozmowę Tysona ze swoim mentorem przed jego śmiercią.

„Cus był niesamowicie oświeconym facetem.”

Dowiecie się jak wyglądał trening psychologiczny Cusa D’Amato. Zapoznacie się z jego teorią panowania nad emocjami. Odkryjecie, w jaki sposób oceniał, czy ktoś będzie dobrym pięściarzem oraz dlaczego spał pod pokojem Floyda Pattersona przed jego walką o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. Przeczytacie jak Cus nazywał członków mafii, czy też, jakie cechy, oprócz siły, stanowiły według niego przepis na wybitnego boksera.

„Cus wyraźnie wyprzedzał swoją epokę.”

Poznacie podstawy opracowanego przez D’Amato stylu pięściarskiego oraz dowiecie się jak wrogowie go nazywali, wyśmiewając takie podejście do boksu. Tyson zdradza innowacyjne metody D’Amato, opowiada, w jaki sposób Cus uczył pięściarzy uników czy też jak wyrabiał w nich instynktowne boksowanie. Przeczytacie również dokładną i obszerną relację wydarzeń, które zakończyły się dożywotnim odebraniem D’Amato licencji menedżerskiej.

„Jedyne, czego Cus nigdy mnie nie nauczył, to pokora.”

„Żelazna ambicja” to hołd dla Cusa D’Amato. Człowieka, który „stworzył” Mike’a Tysona. Człowieka, który w zbuntowanym nastolatku zobaczył przyszłego mistrza świata. Pozycja przedstawiająca kawał historii pięściarstwa. Gratka dla fanów boksu.

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-11-20 18:28:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Jego charakterystyczny głos zna chyba każdy kibic w naszym kraju. Andrzeja Strejlaua, bo o nim mowa, zwykle słuchamy, natomiast za sprawą książki „On, Strejlau” możemy także przeczytać o życiu byłego trenera, które nieprzerwanie jest związane z futbolem.

„Język piłki jest uniwersalny.”

Najnowsza książka Wydawnictwa SQN to wywiad-rzeka, a właściwie rozmowa dwójki przyjaciół. Czytając tę...
Jego charakterystyczny głos zna chyba każdy kibic w naszym kraju. Andrzeja Strejlaua, bo o nim mowa, zwykle słuchamy, natomiast za sprawą książki „On, Strejlau” możemy także przeczytać o życiu byłego trenera, które nieprzerwanie jest związane z futbolem.

„Język piłki jest uniwersalny.”

Najnowsza książka Wydawnictwa SQN to wywiad-rzeka, a właściwie rozmowa dwójki przyjaciół. Czytając tę pozycję można odczuć, że Andrzej Strejlau i Jerzy Chromik bardzo dobrze się znają. Żartują, ironizują, a nawet sobie dogryzają. Książkę czyta się dobrze, a także szybko. Tekst został ubogacony wieloma ciekawymi fotografiami, więc kolejne strony mijają jedna za drugą.

Lektura rozpoczyna się od wspomnienia korzeni i pochodzenia Andrzeja Strejlaua, później chronologia wydarzeń zostaje zaburzona. Poszczególne wątki się przelatają, a niektóre kilka razy są powtarzane. Autorzy poruszają różne tematy, więc czytelnik ma okazję poznać trenera Strejlaua nie tylko od strony zawodowej. Teraźniejszość miesza się z przeszłością, piłka z życiem prywatnym. Myślę, że książka przypadnie do gustu zwłaszcza starszemu pokoleniu, dla którego wspomnienia byłego selekcjonera reprezentacji Polski będą swoistą podróżą w czasie.

„Miałem ADHD, zanim zrobiło się o tym głośno.”

Jak wspomniałam książkę czyta się sprawnie, jednak szczerze mówiąc od początku nie miałam uczucia „wow”. Lektura nie wciągnęła mnie na tyle, aby pojawiły się znane wszystkim książkoholikom myśli „jeszcze kilka stron, jeszcze jeden rozdział”. Książka jest ciekawa, ale nie mogę napisać, że nie mogłam się od niej oderwać. Wielokrotnie brakowało mi, bowiem większego rozwinięcia tematu przez Andrzeja Strejlaua. Chciałabym więcej historii zza kulis, więcej tajemnic, więcej futbolowych „smaczków”. Momentami za dużo było także Jerzego Chromika, a za mało głównego bohatera. W związku z powyższym po lekturze czuję niedosyt. Nie ukrywam, że spodziewałam się więcej, zwłaszcza widząc mnóstwo słów zachwytu nad tą pozycją w mediach społecznościowych.

Mimo wymienionych mankamentów większość książki jest interesująca, nie dotyczy to jednak najsłabszego fragmentu lektury, który zdecydowanie stanowi rozdział wypełniony tweetami samego Strejlaua, jak i twettami o nim. Zupełnie niepasujące do literatury, niepotrzebne zwiększenie objętości książki.

„Piłkarz jak chce, to sprzeda.”

Jednym z najciekawszych wątków poruszanych w książce jest reprezentacja Polski za czasów Kazimierza Górskiego. Dowiecie się, z czym zdenerwowany trener Górski pomylił Wembley podczas odprawy przedmeczowej, czy też jak zwracał się do Andrzeja Strejlaua. Przeczytacie czy Jacek Gmoch był współtwórcą planu przygotowań na IO w Monachium. Odkryjecie również czy Strejlau rzeczywiście odmówił przejęcia kadry po Kazimierzu Górskim, więc selekcjonerem został Gmoch. Ponadto poznacie nieco kulisów konfliktu Andrzeja Strejlaua i Jacka Gmocha.

„Charakter mam czarny jak robota, którą wykonywałem.”

Czytając tę książkę dowiecie się gdzie Strejlau spotkał Jessiego Owensa i astronautę Neila Armstronga, skąd wzięły się jego przydomki „Narkoman” czy „E.T.”, a także ile można zarobić za skomentowanie meczu. Odkryjecie, kiedy trener otarł się o śmierć, czy boi się Zbigniewa Bońka oraz który stadion ma najgorsze stanowiska komentatorów w kraju. Przeczytacie nawet jak Strejlau postawił się prezesowi Atlético Madryt w sprawie Romana Koseckiego, czy też gdzie po przegranym meczu rzucano w jego drużynę kostką brukową.

„Bohaterowie to byli pod Monte Cassino, ale nie w meczu.”

Andrzej Strejlau wspomina swój najlepszy i najgorszy mecz w roli selekcjonera reprezentacji, tłumaczy, dlaczego Smolarek nazywany był stajennym, wyjaśnia, co oznacza termin „futbol apozycyjny”. Przedstawia kanon taktyki XXI wieku, uzasadnia, dlaczego prowadząc lubińskie Zagłębie celowo poszedł na L4 oraz zdradza, której drużynie odmówił, dzięki czemu posadę dostał Franciszek Smuda.

„Nie kupią ci piłkarzy, to możesz się nazywać Mourinho i nic nie zrobisz.”

Podsumowując „On, Strejlau”, choć nie jest lekturą pozbawioną słabostek, to bez wątpienia wartą uwagi. Można w niej znaleźć wiele ciekawych wątków piłkarskich, a także poznać byłego selekcjonera kadry od prywatnej strony.

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-11-14 18:33:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

„Petarda” to pierwsza z trzech zapowiadanych przez Pawła Fajdka książek. Pierwsza miała być zabawna i już na wstępie mogę wam zdradzić, że taka dokładnie jest. Drugą książkę polski młociarz chciałby napisać po igrzyskach olimpijskich w Tokio, kiedy zdobędzie już upragniony medal, wobec tego w „Petardzie” nie przeczytacie za wiele o jego olimpijskich zmaganiach. Ostatnia z planowanych książek... „Petarda” to pierwsza z trzech zapowiadanych przez Pawła Fajdka książek. Pierwsza miała być zabawna i już na wstępie mogę wam zdradzić, że taka dokładnie jest. Drugą książkę polski młociarz chciałby napisać po igrzyskach olimpijskich w Tokio, kiedy zdobędzie już upragniony medal, wobec tego w „Petardzie” nie przeczytacie za wiele o jego olimpijskich zmaganiach. Ostatnia z planowanych książek ma powstać po zakończeniu kariery i wedle słów naszego młociarza ma być skandaliczna, więc z pewnością jest, na co czekać.

„Mam taki zwyczaj, że kiedy mi nie idzie, rozmawiam z młotem.”

Tak jak zdążyłam już wspomnieć „Petarda” to książka pełna humoru. Jednak przede wszystkim to ciekawa i wciągająca pozycja naszpikowana anegdotami. Pełna przygód i historii zza kulis. Jej lektura to czysta przyjemność. Książkę czyta się wręcz błyskawicznie, anegdoty mijają jedna za drugą, a człowiek nawet się nie zorientuje, kiedy dociera do ostatniej strony.

Paweł Fajdek wspomina najciekawsze historie z poszczególnych etapów swojego dotychczasowego życia. W „Petardzie” znajdziecie opowieści z czasów dzieciństwa i burzliwego, pełnego absurdalnych pomysłów dorastania. Początków i rozwoju kariery. Wielkich imprez sportowych, obozów lekkoatletycznych, czy też domowego „zacisza”. I choć temat igrzysk olimpijskich został prawie całkowicie pominięty to pozostałe anegdoty sprawiają, że poczucie niedosytu nie jest dominujące.

„Rywalizacja z innymi zawodnikami zawsze mnie nakręcała, podobnie zresztą jak sukcesy.”

Czytając tę książkę dowiecie się, jaki prezent na Dzień Nauczyciela sprawił, że jego wychowawca wręcz skamieniał, za który wybryk Fajdek stanął przed sądem dla nieletnich, czy też, kto pomagał młodym adeptom rzutu młotem ściągać młoty z okolicznych drzew. Odkryjecie czy młociarz oddając rzut od razu wie gdzie ten wyląduje oraz kto wymyślił tytułową petardę, którą można często zauważyć na fladze towarzyszącej mu podczas zawodów.

W książce znajdziecie mnóstwo komicznych historii. Przeczytacie, w co ubrano Konrada Bukowieckiego, kiedy nie zmieścił się w kombinezon do gry w paintball, która była atrakcją pewnego wieczoru kawalerskiego. Dowiecie się, w jaki sposób zawodnicy wnosili alkohol do wioski na uniwersjadzie pomimo prohibicji. Odkryjecie jak prezydent kraju uchronił go od mandatu, czy też, kto przyjeżdża na obóz lekkoatletyczny do Spały z… wężem, którego potem trzyma w wannie!

„Czytałem różne wersje, najzabawniejsza była ta, w której rzekomo zapłaciłem za kurs taksówką medalem.”

Pamiętacie historię o zagubionym medalu Fajdka w taksówce w Pekinie? Mistrz świata w książce konfrontuje się z różnymi wersjami tego wydarzenia oraz przedstawia ich rzeczywisty przebieg. Dowiecie się również, w jakim stroju Fajdek poszedł na drugi dzień na śniadanie do hotelowej restauracji, w jaki sposób polscy taksówkarze do dziś sobie z niego żartują oraz jak historia o zgubionym medalu rozeszła się po świecie.

W dużej mierze „Petarda” jest wesołą lekturą, jednak nie brakuje w niej także poważniejszych tematów. Młociarz zdradza, na których mistrzostwach był tak nafaszerowany lekami przeciwbólowymi, że praktycznie nie wiedział, co się wokół niego dzieje. Wraca pamięcią do bójki, która mogła zakończyć jego karierę. Ponadto wspomina traumatyczną historię, kiedy był pewien, że… zabił własnego trenera.

„Stałem w kole, a ponad 70 metrów ode mnie leżał starszy człowiek, którego właśnie trafiłem siedmiokilowym młotem.”

Pomiędzy wspomnienia i opowieści lekkoatlety zostały wplecione wypowiedzi osób z nim związanych. Rodziny, współpracowników, czy też innych lekkoatletów. Z tych opisów można sporo dowiedzieć się o tym, jaki naprawdę jest Paweł Fajdek, jak postrzegają go w środowisku, a także spojrzeć na przedstawione wydarzenia z innej perspektywy.

Brat młociarza zdradza jego podwórkowe ksywki, zaś Joanna Fiodorow wspomina, jakimi pomysłami Fajdek wyprowadzał ją z równowagi. Trenerka Pawła, Jolanta Kumor, tłumaczy, dlaczego polski młociarz ma własne koło na stadionie w Portugalii, a fizjoterapeuta ujawnia, co jest najtrudniejsze we współpracy z mistrzem świata. Działacz PZLA zaś opowiada, w jaki sposób udało mu się odwołać na uniwersjadzie w Korei eliminacje, aby Fajdek zdążył przylecieć z zawodów rozgrywanych na Węgrzech.

„W środowisku słynę z pokręconych pomysłów i zauważyłem, że niektórzy tylko czekają, aż wymyślę coś nowego.”

„Petarda” to lektura, która bez wątpienia zainteresuje wszystkich fanów lekkoatletyki. Lekka, zabawna, wciągająca. Gorąco polecam!

P.S. Już nie mogę się doczekać kolejnych dwóch zapowiadanych książek! Trzymam kciuki za złoto w Tokio i wypatruję pozycji o igrzyskach!

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-11-05 23:06:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Po wydarzeniach pod Nanga Parbat zainteresowanie himalaizmem w naszym kraju znacznie wzrosło. Doskonale widać to w księgarniach, na półkach, których można znaleźć coraz więcej pozycji o tematyce górskiej. Jedną z nowszych lektur jest książka „Anatomia Góry. Osiem tysięcy metrów ponad marzeniami”.

„Góry, najczystsza z form rywalizacji i zmagań. Bez polityki, dopingu i układów.”

„Anatomia...
Po wydarzeniach pod Nanga Parbat zainteresowanie himalaizmem w naszym kraju znacznie wzrosło. Doskonale widać to w księgarniach, na półkach, których można znaleźć coraz więcej pozycji o tematyce górskiej. Jedną z nowszych lektur jest książka „Anatomia Góry. Osiem tysięcy metrów ponad marzeniami”.

„Góry, najczystsza z form rywalizacji i zmagań. Bez polityki, dopingu i układów.”

„Anatomia Góry” to pozycja inna niż wszystkie. Osobista, bezpośrednia, prawdziwa. W zasadzie mogłaby nosić tytuł Anatomia człowieka w górach, bowiem Rafał Fronia obnaża się przed czytelnikiem. Dzieli swoimi uczuciami, refleksjami i przeżyciami, których doświadczał podczas kolejnych wypraw. Na karty lektury (a wcześniej pamiętników i dzienników) przelał swoje myśli i emocje.

Rafał Fronia za pomocą słów przenosi czytelnika w swój świat. Niejednokrotnie podczas czytania czułam jakbym siedziała wraz z nim w namiocie, trzęsła się z przeraźliwego zimna i codziennie jadła to samo śniadanie. Lekturę dobrze się czyta, a także ogląda. To w zasadzie książka – album, której sporą wartość stanowią zdjęcia.

„Góra sama w sobie jest tylko drogą, a celem jest sama wspinaczka […].”

Oceniając „Anatomię Góry” trzeba zwrócić uwagę nie tylko na liczne pozytywy, ale i na słabsze strony lektury. Tak jak opisy wypraw naprawdę ciekawią, tak pierwsze rozdziały nie zachwycają, a wręcz dezorientują. Pomiędzy wspomnienia o początkach wspinaczkowej pasji Rafała Froni został wpleciony rozdział o Denisie Urubko i jego zachowaniu pod K2. Chronologia całkowicie zaburzona, jednak, co ważniejsze czytelnik sam musi się domyśleć, o jakie wydarzenie chodzi i o kim autor opowiada, gdyż podaje tylko imię, a nazwę wyprawy można znaleźć dopiero w ostatnim akapicie rozdziału.

W związku z powyższym bez wątpienia to książka dla zorientowanych – przynajmniej ogólnie – w tematyce i wydarzeniach górskich. Z drugiej strony osoby zafascynowane himalaizmem z pewnością czytały publikowane przez Rafała Fronię dzienniki z Narodowej Zimowej Wyprawy na K2, więc część książki będzie dla nich swoistym déja vu. Jednak nawet to nie powinno nikogo zniechęcać, gdyż opisy pozostałych wypraw z pewnością zainteresują każdego miłośnika gór.

„Wysokość! Niszczyciel życia, strefa śmierci. Zabójca.”

Czytając tę książkę poznacie sporo ciekawostek. Dowiecie się, kiedy na równiku zapada noc oraz kiedy w Ameryce Południowej rozpoczynają się ataki szczytowe. Odkryjecie, po co himalaiście krem z filtrem UV100, czy też, dlaczego ludzie uczuleni na jajka nie mogą zostać himalaistami. Odwiedzicie Katmandu, odkryjecie jak wygląda to miasta, jakie wzbudza uczucia oraz czego można się spodziewać wybierając się w ten rejon świata.

„Pędzi na mnie biała ściana. Potężna, jak z filmu o tanich efektach. […] Myśli zagłusza ryk. […] Laaawiiinaaa!”

Dowiecie się, co Rafał Fronia wskazuje, jako – jedyny – minus Alp, za co Rosjanie chcieli go zlinczować w Kirgistanie oraz jak duże korki można zastać pod Everestem. Odkryjecie, czemu służy rytuał pudży odprawiany w bazie, jak duże bagaże zabierają tragarze idący po lodowcu, czy też, jak wielki może być upał, choć wkoło znajdują się tony śniegu.

„Wiara i nadzieja, ta zamarza ostatnia.”

Himalaista zdradza, kiedy przychodzi radość ze zdobycia szczytu. Komentuje komercyjne wspinanie na Everest. Wspomina akcję ratunkową pod Nanga Parbat. Opowiada także jak płynie życie w bazie oraz przedstawia monotonię zimowych dni himalaisty. Zdradza, co kucharz oferuje w swoim menu, czy też jak wygląda kąpiel przy -21°C.

„Bardzo zimno, czuję, jak wszystko zamarza. Zamarza mi mózg. Zamarza i boli.”

Himalaizm to bardzo poważna sprawa. Jednak tak jak wszędzie w życiu i tam nie brakuje zabawnych sytuacji. Przeczytacie jak Polacy łowili ryby pod Everestem na 5200 m n.p.m. wprawiając tym samym w osłupienie Irańczyków. Dowiecie się nawet, po co Polakowi w Himalajach wielki, kolorowy parasol.

„To nieprawdopodobne, ale można zabłądzić, idąc na szczyt.”

Rafał Fronia zabierze Was do niezwykłego wnętrza groty lodowej. Wraz z nim znajdziecie się w samym środku lawiny. Przeżyjecie wybuch wulkanu. Pasja autora jest ekstremalna, więc i opowieści znajdujące się na kartach książki są ekstremalne. Jednak w „Anatomii Góry” nie chodzi o przygody, a o człowieka. To podróż do wnętrza himalaisty. Ta lektura to niepowtarzalna okazja by poznać jego myśli, inspiracje i lęki.

„Ile istnień pochłonęła pasja, bo to nie Góry zabijają ludzi, tylko ludzie giną w Górach.”

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-10-28 11:49:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Czy oglądając relacje Formuły 1 zastanawialiście się kiedykolwiek jak pit stop wygląda z perspektywy mechaników, którzy uwijają się wokół bolidu walcząc z bezcennym czasem? Pewnie nie, gdyż kibice raczej skupiają swoją uwagę na rywalizacji kierowców, przecież to ich nazwiska widnieją w klasyfikacjach i nagłówkach gazet. Mechanicy, choć zwykle anonimowi i schowani za kaskami to przebywają w... Czy oglądając relacje Formuły 1 zastanawialiście się kiedykolwiek jak pit stop wygląda z perspektywy mechaników, którzy uwijają się wokół bolidu walcząc z bezcennym czasem? Pewnie nie, gdyż kibice raczej skupiają swoją uwagę na rywalizacji kierowców, przecież to ich nazwiska widnieją w klasyfikacjach i nagłówkach gazet. Mechanicy, choć zwykle anonimowi i schowani za kaskami to przebywają w samym centrum wydarzeń świata królowej sportów motorowych. I mają naprawdę sporo do opowiedzenia, o czym możemy się przekonać sięgając po książkę „Mechanik. Kulisy padoku F1 i tajemnice rywalizacji”.

„Zawodnicy walczyli koło w koło, niemal nie starczało nam odwagi, aby na to patrzeć.”

Marc „Elvis” Priestley przez kilka lat był mechanikiem i członkiem załogi McLarena. Pracował z Davidem Coulthardem, Kimim Räikkönem, Lewisem Hamiltonem, czy też Fernando Alonso. Już po odejściu z zespołu napisał książkę, w której ujawnia kulisy Formuły 1. „Mechanik” to pozycja pełna anegdot i informacji z pierwszej ręki. Niezwykle intrygująca i wciągająca lektura. Książka idealna dla każdego, kto chce poznać ten sport z nieco innej perspektywy.

„Dramat i ekscytacja w Formule 1 kompletnie odmieniły moje życie. Kochałem to całym sobą.”

Czytając „Mechanika” poznacie prawdziwy świat F1. Jego blaski i cienie. To, co widzimy, co weekend na ekranach telewizorów jest zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Marc nie koloryzuje, a jego opowieść jest bardzo autentyczna. Ukazuje rzeczywistą twarz dyscypliny. Przedstawia świat kierowców, ale co ciekawsze codzienność całego zespołu, który stoi za sukcesem pojedynczego człowieka. „Elvis” zabierze was zarówno do fabryki i garażu McLarena, jak i na szalone imprezy, niejednokrotnie kończące się skandalicznymi wybrykami członków ekipy. Wraz z nim ponownie przeżyjecie emocje wyścigów i ujrzycie pit stop oczami mechanika. To szalenie barwna książka, którą czyta się z niepohamowaną przyjemnością.

„W tamtym okresie w tej dyscyplinie zasady moralne zupełnie się nie liczyły, a ekipy wykonujące pit stopy w czasie wolnym wyczyniały poza torem niestworzone rzeczy.”

„Elvis” sporo miejsca poświęca kierowcom Formuły 1, co z pewnością zainteresuje każdego fana tej dyscypliny. Czytając jego relacje poznacie szczegóły konfliktu – a właściwie wojny – pomiędzy Lewisem Hamiltonem a Fernando Alonso. Priestley przedstawia zakulisowe gierki Hiszpana. Zdradza również jak spór kierowców wpłynął na zespół McLarena.

Ponadto dowiecie się, na co zawsze skarżył się David Coulthard, jak F1 zmieniła Kimiego Räikkönena oraz jak Fin reagował na kolejne awarie bolidu. Odkryjecie, czym różniła się rola kierowcy F1 w czasach, gdy Priestley był mechanikiem od tego, jak to wygląda obecnie. Przeczytacie, który kierowca regularnie dopytywał ile okrążeni ma dany wyścig zaledwie chwilę przed startem, czy też, kto podczas świętowania mistrzowskiego tytułu wypadł przez okno.

„Nie raz miałam okazję widzieć, jak F1 zmienia naturę ludzi w ciągu zaledwie kilku miesięcy.”

Formuła 1 to bez wątpienia dyscyplina, w której niezwykle ważną rolę odgrywają wszelkie rewelacje techniczne. Poszczególne ekipy prześcigają się w kolejnych nowościach. Czytając książkę poznacie sposoby walki z bezcennym czasem podczas pit stopów. Odkryjecie, jakie innowacje stosowano w McLarenie, jak sprawdzał się suchy lód w kokpicie bolidu, czy też, dlaczego kombinezony zaprojektowane przez Agencję Kosmiczną zupełnie się nie przyjęły.

Ponadto Marc ujawnia jak poszczególne ekipy szpiegowały siebie nawzajem. Zdradza sposoby ukrywania przed rywalami rewolucji zastosowanych w bolidach. Opisuje również, w jaki sposób na jaw wyszła afera szpiegowska dotycząca pozyskania dokumentacji technicznej samochodu Ferrari przez pracownika McLarena, która zakończyła gigantyczną karą finansową.

„Wzajemne szpiegowanie się stanowiło codzienność wszystkich ekip.”

Dzięki lekturze dość dobrze poznacie także wieloletniego, byłego już szefa zespołu McLarena – Rona Dennisa. Priestley przybliża jego sylwetkę. Opowiada o wysokich standardach, różnych dziwactwach, czy też irytujących procedurach, z którymi mechanicy musieli zmagać się, na co dzień. Wspomina nawet jak ekipa Renault garażująca obok McLarena wspierała sąsiadów, gdy ich szef wprowadzał kolejne absurdalne zasady.

„Presja jest olbrzymia, a margines błędu zerowy.”

Co czuje mechanik stojący w alei serwisowej, gdy kierowca zbliża się do niego z prędkością 100 kilometrów na godzinę? Który wyścig nazywany jest „klejnotem w koronie F1”? Który zespół wynajął 80 tysięczny stadion piłkarski w Sao Paulo na miejsce przyjęcia zamykającego sezon?

Wraz z „Elvisem” przeżyjecie emocje pit stopu. Zajrzycie do fabryki i garażu McLarena. Pójdziecie na imprezę z Schumacherem. Ta książka to bez wątpienia prawdziwa gratka dla fanów F1! Gdy przeczytacie ostatnią stronę będziecie żałować jedynie tego, że to już koniec! Gorąco polecam!

„Patrzyłem, jak samochód znajdujący się pod moją opieką rozpada się na ostatnim okrążeniu wyścigu, który przecież mieliśmy wygrać.”

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
127 121 450
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
zgłoś błąd zgłoś błąd