RealAnia 
status: Czytelnik, dodał: 6 książek, ostatnio widziany 2 tygodnie temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-28 18:24:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Wśród miłośników literatury sportowej krąży popularna opinia, iż książek czynnych sportowców raczej nie warto czytać. Sama z rezerwą podchodzę do takich pozycji. Są one często bardzo „ugrzecznione”, rzadko zaskakują, czy też ujawniają kulisy wielkiego sportu. Jednak jak wszędzie także i wśród tej grupy książek znajdziemy pewne wyjątki. Taką „perełką” byłą autobiografia Zlatana Ibrahimovicia,... Wśród miłośników literatury sportowej krąży popularna opinia, iż książek czynnych sportowców raczej nie warto czytać. Sama z rezerwą podchodzę do takich pozycji. Są one często bardzo „ugrzecznione”, rzadko zaskakują, czy też ujawniają kulisy wielkiego sportu. Jednak jak wszędzie także i wśród tej grupy książek znajdziemy pewne wyjątki. Taką „perełką” byłą autobiografia Zlatana Ibrahimovicia, jest nią bez wątpienia również książka Mesuta Özila.

„To boisko, murawa jest moją sceną. Ona mnie elektryzuje. To tam jest moje miejsce.”

„Magia w grze” to lektura, która całkowicie przeczy obrazowi książek czynnych piłkarzy. Szczera, nieszablonowa, ponadprzeciętna. Özil zdradza kulisy, nie pomija trudnych tematów, wprowadza do piłkarskiej szatni i gabinetów prezesów. Książka jest pełna anegdot i ciekawych historii. Od początku wciąga i fascynuje, naprawdę trudno się oderwać od czytania. To jedna z lepszych pozycji znajdujących się na polskim rynku literatury sportowej.

„Bez cienia winy stałem się obiektem publicznej niemiecko-tureckiej kłótni.”

Jednym z ważniejszych i ciekawszych elementów książki jest temat przynależności narodowej Mesuta. Piłkarz opowiada o niechęci do obcokrajowców, której doświadczył. Wspomina moment wyboru reprezentacji Niemiec, jako swojego kraju, a także nieprzyjemne sytuacje z tym związane, czy też niekończące się dyskusje. Tłumaczy również, dlaczego nigdy przed meczem reprezentacji nie śpiewał hymnu Niemiec. Warto zapoznać się ze zdaniem piłkarza, jego historią i przekonaniami zwłaszcza w świetle wydarzeń mających miejsce po tegorocznym mundialu.

„[…] myślę po niemiecku i czuję po turecku.”

Rasizm, dyskryminacja i kwestia obywatelstwa Mesuta to tylko jedna z wielu interesujących treści, poruszanych przez piłkarza. Özil nie miał oporów także przed wyrażeniem swojego zdania dotyczącego niebotycznych pieniędzy, które są obecne w futbolu. Piłkarz bez ogródek stwierdza, że aktualne kwoty są niezdrowe i nie da się ich wytłumaczyć fanom. Prezentowany przez Mesuta światopogląd jest bez wątpienia efektem jego pochodzenia, wychowania, a także ciężkiej pracy, którą wykonywała matka Mesuta, aby móc zarobić na chleb. Pomimo całego bogactwa, które dzięki grze w piłce posiada Özil, to pozostał on twardo stąpającym po ziemi mężczyzną.

„Paul Pogba to oczywiście dobry piłkarz, ale ani on, ani żaden inny zawodnik nie jest warty 100 milionów euro. Ja też nie jestem warty 50 milionów.”

Czytając autobiografię Özila poznacie nie tylko jego opinie na powyższe tematy, ale także prześledzicie jego dotychczasową karierę. Dowiecie się, kto był dla niego kluczowym trenerem, jak piłkarz traktuje publiczność podczas meczu oraz które spotkanie uznał za najlepsze, jakie w życiu rozegrał. Zawodnik ujawnia kulisy konfliktu z Schalke, a także wyjaśnia, dlaczego odmówił Manchesterowi United. Opowiada o tym, co odebrała mu piłka nożna i związana z nią popularność. Zdradza nawet, co Joachim Löw powiedział przed półfinałowym meczem Niemców z Brazylią, który zakończył się pogromem gospodarzy mistrzostw świata 2014.

„Trzeba czuć Real, aby go pojąć.”

Özil sporo miejsca poświęca swojej karierze w stolicy Hiszpanii. Zdradza, dlaczego trafił do Realu Madryt, jednocześnie rezygnując z możliwości gry w Barcelonie. Dowiecie się, w jaki sposób Sergio Ramos przyjął go w Madrycie, jaki w rzeczywistości jest Cristiano Ronaldo oraz jakie zakazy stosował Mourinho. Mesut wspomina tyradę portugalskiego trenera w szatni Realu pod swoim adresem, a także ujawnia, co Mourinho powiedział zawodnikom po porażce 0–5 z Barceloną. Odkryjecie nawet jak wygląda El Clásico z perspektywy grającego w nim piłkarza.

„Żaden klub nie wywołuje w ludziach takiego szaleństwa jak Real Madryt.”

Özil przedstawia kulisy swojego odejścia z Realu. Zdradza, z którymi zawodnikami Los Blancos najpierw podzielił się informacją, iż opuści Madryt, a także opowiada, dlaczego tak trudno było mu pożegnać się z klubem. Dowiecie się również, czy Mesut obarcza winą swojego ojca za konflikt z Florentino Pérezem, który doprowadził do niechcianego transferu.

„Nie miałem ani trochę ochoty ma opuszczanie Madrytu.”

„Mesut Özil. Magia w grze. Moja historia” to świetna książka, która nie zawiedzie żadnego kibica. Prawdziwa, wciągająca, bez wątpienia godna polecenia. Takich książek właśnie nam potrzeba!

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-08-19 21:22:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Piłka nożna jest sportem narodowym wielu narodów. Są jednak nacje, które żyją futbolem non stop. Jednym z nich jest niewątpliwie Argentyna. Kraj o burzliwej, ale i fascynującej historii. Historii, którą każdy może poznać za sprawą książki pt. „Aniołowie o brudnych twarzach. Piłkarska historia Argentyny”.

Tematyką przewodnią książki autorstwa Jonathana Wilsona jest oczywiście sport. Jednak...
Piłka nożna jest sportem narodowym wielu narodów. Są jednak nacje, które żyją futbolem non stop. Jednym z nich jest niewątpliwie Argentyna. Kraj o burzliwej, ale i fascynującej historii. Historii, którą każdy może poznać za sprawą książki pt. „Aniołowie o brudnych twarzach. Piłkarska historia Argentyny”.

Tematyką przewodnią książki autorstwa Jonathana Wilsona jest oczywiście sport. Jednak stwierdzenie, że jest to lektura wyłącznie o piłce nożnej byłoby dużym niedopowiedzeniem. Dziennikarz opisuje, bowiem futbolową historię Argentyny „w społecznym, ekonomicznym i politycznym kontekście”. To historia ludzi, klubów, miast, kraju. Historia narodu, który oddycha futbolem.

„Żaden inny kraj nie nadaje piłce tak wielkiego znaczenia intelektualnego, żaden inny nie kocha tak bardzo jej teorii i mitów.”

Jonathan Wilson jest Brytyjczykiem, dlatego też książka jest obiektywna i rzetelna. Dziennikarz docieka prawdy, mierzy się z legendami, pogłoskami i teoriami spiskowymi. Nie pomija trudnych tematów, zarówno tych sportowych, jak i politycznych, czy kulturowych. Co równie ważne autor nie napisał książki na podstawie suchych faktów. Odwiedził Argentynę, spotkał się z wieloma postaciami, więc część historii opowiadają ich bohaterowie. Całość dopełniają relacje z mediów ukazujące ówczesne poglądy, nastroje w narodzie oraz sposób postrzegania rzeczywistości w poszczególnych latach. Zaś gdzieniegdzie wplecione hiszpańskie słowa nadają charakteru i klimatu lekturze.

„Aniołowie” to nie jest lekka książka. Ponad 600 gęsto zapisanych stron wymaga znacznego skupienia, aby nie pominąć żadnego szczegółu i by nie zgubić się w gąszczu cennych informacji. To naprawdę ciężka – dosłownie, ale przede wszystkim w przenośni – lektura. Jednak bez wątpienia warto po nią sięgnąć. To kompendium wiedzy o argentyńskiej piłce, kraju i narodzie. Pozycja nietuzinkowa, którą doceni każdy koneser futbolu.

„W życiu nie widziałem równie zjednoczonego narodu. Polityka, muzyka, cokolwiek innego nie mogłoby tego sprawić, tylko piłka nożna.”

Sięgając po tę pozycję poznacie początki futbolu na ziemi argentyńskiej, prześledzicie jego rozwój, a także dowiecie się, jakie zmiany i rewolucje przechodził w związku z poszczególnymi wydarzeniami. Zrozumiecie, w jaki sposób wykształcił się charakterystyczny styl gry Argentyńczyków. Odkryjecie również, kto wprowadził argentyńską piłkę w nowoczesność, czyli dodał do gry kwestię taktyki.

Dowiecie się skąd wziął się pomysł na organizację mistrzostw świata oraz przeczytacie wspomnienia piłkarza Argentyny Pancho Varallo z pierwszego w historii finału mundialu. Wraz z autorem książki spojrzycie także na wydarzenia MŚ z 1978 roku – zorganizowane, a następnie wygrane przez Argentynę – w szerszym, bo znacznie wykraczającym poza sport, kontekście.

„Argentyna jest krajem pobożnych życzeń, jest utopijnym snem, który nigdy nie przerodził się w rzeczywistość […].”

Książka zawiera przeogromną ilość intrygujących informacji, anegdot oraz ciekawostek. Dowiecie się jak powstało pięć największych argentyńskich klubów: River Plate, Boca Juniors, Racing Club, Independiente oraz San Lorenzo. Przeczytacie legendę o pochodzeniu strojów Boca, poznacie genezę nazwy klubu San Lorenzo oraz odkryjecie, dlaczego bramkarz Independiente podczas obrony rzutu karnego złamał oba nadgarstki.

Dowiecie się, kto został wybrany na najbrutalniej grającego piłkarza w historii Argentyny, czy też, w którym meczu sędziowie usunęli z boiska 19(!) piłkarzy. Dowiecie się, kto tworzył tercet Ma-Gi-Ca, jakie elementy definiowały filozofię futbolu Marcelo Bielsy, a także, co oznacza przydomek Diego Simeone – „Cholo”.

„Status legend wyprzedzał ich i definiował, okazując się czasem silniejszy niż rzeczywistość […].”

Czytając „Aniołów o brudnych twarzach” prześledzicie losy Diego Armando Maradony. Dowiecie się, kto zapłacił zadatek, którego Barcelona zażądała za piłkarza od Napoli. Odkryjecie jak Diego oszukiwał testy antydopingowe. Przeczytacie nawet komentarz z argentyńskiej telewizji opisujący najsłynniejszego gola Maradony.

Co oznacza nazwa stadionu Boca – słynna La Bombonera? Która umiejętność jest najbardziej ceniona w argentyńskiej piłce oraz kto stał się jej mistrzem? Kogo znakiem rozpoznawczym była podwójna siatka, założona rywalowi najpierw od przodu, a potem od tyłu?

„Awantury wśród publiczności zdarzały się w argentyńskiej piłce od zarania.”

Wymienienie sportowych ciekawostek znajdujących się na kartach książki może zachęcić Was do sięgnięcia po tę pozycję. Nie jest jednak w stanie oddać jej fenomenu, gdyż każde wydarzenie opisane przez Wilsona nabiera sensu dopiero wtedy, gdy człowiek zna wszystkie jego aspekty. Dlatego też trzeba przeczytać „Aniołów”, bo tylko dzięki tej lekturze poznacie historię narodu, który zwariował na punkcie piłki.

„Exodus z Argentyny trwał, a złość Argentyńczyków rosła.”

http://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-07-22 14:39:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Swego czasu lipiec w moim kalendarzu zaznaczony był kolorem czerwonym. Wtedy właśnie corocznie odbywa się najsłynniejszy wyścig kolarski świata – Tour de France. Z wielką pasją oglądałam transmisje kolejnych etapów, a z jeszcze większym zamiłowaniem słuchałam komentarza Tomasza Jarońskiego i Krzysztofa Wyrzykowskiego. Mój zapał do kolarstwa zgasł jednak przez wielką aferę dopingową, której... Swego czasu lipiec w moim kalendarzu zaznaczony był kolorem czerwonym. Wtedy właśnie corocznie odbywa się najsłynniejszy wyścig kolarski świata – Tour de France. Z wielką pasją oglądałam transmisje kolejnych etapów, a z jeszcze większym zamiłowaniem słuchałam komentarza Tomasza Jarońskiego i Krzysztofa Wyrzykowskiego. Mój zapał do kolarstwa zgasł jednak przez wielką aferę dopingową, której głównym „aktorem” był Lance Armstrong. Fantastyczna, aczkolwiek przerażająca książka „Wyścig tajemnic” jeszcze bardziej zniechęciła mnie do tego sportu. Dlatego też, kiedy w moje ręce trafiła pozycja „Tour de France. Etapy, które przeszły do historii” ze spokojem i lekką rezerwą podeszłam do jej lektury. Tymczasem…

…ta pozycja całkowicie mnie pochłonęła!

„Wielki mit o Tour de France głosi, że wszyscy zawodnicy rywalizują o żółtą koszulkę lidera.”

Książka autorstwa Richarda Moore’a to „historia wybranych etapów Tour de France widziana oczami ich bohaterów”. Każdy rozdział to inna, ekscytująca historia. Historia ludzi, a nie jedynie suche fakty, statystyki, czy też mało znaczące daty. Autor obala mity, przygląda się niewyjaśnionym tajemnicom. Wspomina nie tylko dobrze znane historie, ale również te z końca peletonu, które tworzą piękną legendę TdF.

Wielkie kraksy, spektakularne ucieczki, emocjonujące sprinty. Każda z przedstawionych opowieści warta jest poznania. Książka została napisana z wielką pasją, więc lektura jest czystą przyjemnością. Nie ma ani chwili nudy, niepotrzebnych dygresji, wszystko jest spójne i wciągające. To naprawdę fascynująca książka.

„Nie zwalniał niemal do samej mety. Tuż przed nią usiadł na siodełku, odrzucił głowę do tyłu, zamknął oczy i rozłożył ręce. Ukrzyżował swoich rywali.”

Wielkim plusem tej pozycji jest fakt, iż, autor nie pozostaje obojętny na temat dopingu, dlatego też książka jest autentyczna. Co więcej przedstawione historie nie zaczynają się na starcie i nie kończą na mecie Tour de France. Richard Moore wspomina także wcześniejsze wydarzenia oraz opisuje pokrótce dalsze losy ich bohaterów, dzięki czemu czytelnik otrzymuje pełen obraz sytuacji. Dobrym dodatkiem jest także klasyfikacja danego etapu zamieszczona pod koniec opisywanych historii.

„Z rozbitej głowy kolarza wypływała krew, tworząc małą kałużę, która coraz bardziej rozlewała się po drodze.”

Książka naszpikowana jest wieloma ciekawostkami. Odkryjecie, dlaczego w ogóle powstał wyścig TdF, co znajduje się w „biblii Tour de France” oraz jakie znaczenie w jeździe indywidualnej ma jadący za zawodnikiem samochód ekipy. Dowiecie się jak od środka wygląda peleton, w jaki sposób Kolumbijczycy odkryli TdF, czy też, kto wygrał etap z najwyżej położoną metą w historii Touru.

Przeczytacie o trzech przegranych etapach Merckxa, które dyrektor wyścigu wskazał, jako najbardziej poruszające w całej jego karierze. Zrozumiecie, dlaczego szefowie dwóch konkurencyjnych grup zabronili swoim kolarzom będącym w ucieczce walczyć o etapowe zwycięstwo. Dowiecie się także, w jaki sposób Armstrong odnosi się do „swoich” Tourów uznanych oficjalnie za nieodbyte.

„[…] ‘wygląda, jak gdyby umierał właśnie już dziesiąty raz’, ocenił komentator.”

Odkryjecie, co było przyczyną kraksy tuż przed metą pierwszego etapu Touru’94, w której Laurent Jalabert połamał obojczyki, kości policzkowe i stracił kilka zębów. Przeczytacie wspomnienia Joëla Peliera z jego 180 kilometrowej samotnej ucieczki. Poznacie także dwie wersje wydarzeń – oficjalną i tę uciekiniera – z etapu, który zakończył się wygraną z największą przewagą nad drugim zawodnikiem.

„[…] do mety pozostawało jeszcze 180 kilometrów. Samotna ucieczka na takim dystansie to samobójstwo.”

Lance Armstrong wspomina wyścig z 1995 roku, w którym na jednym ze zjazdów życie stracił Fabio Casartelli. Bobby Julich zdradza jak dziś odnosi się do swojego trzeciego miejsca w 1998 roku, które osiągnął dzięki stosowaniu EPO oraz wyrzuceniu wielu innych kolarzy z powodu dopingu. Zaś Mark Cavendish, najwybitniejszy sprinter, opowiada o najcięższych etapach górskich.

Kto „w światku kolarskim stanowi połączenie Alego, Pelego i Jordana”? Kogo Merckx nazwał swoim największym wrogiem? Za jakie (absurdalne) wykrocznie Urs Zimmermann został zdyskwalifikowany w 1991 roku?

„Nie przypominał żadnego innego sprintera. Wyglądał jak odwrotność Usaina Bolta.”

Książka o Tour de France, to kolejna pozycja kolarska, która ukazała się na naszym rynku za sprawą Wydawnictwa Sine Qua Non. W zeszłym roku mieliśmy okazję przeczytać o włoskim Giro d`Italia. Była to ciekawa książka, ale lekturę napisaną przez Richarda Moore’a należy umieścić, co najmniej o półkę wyżej. „Etapy, które przeszły do historii” to uczta dla każdego fana kolarstwa. Świetna, godna polecenia lektura.

„Kierowali się na północ, w stronę ulewnego deszczu, w stronę piekła.”

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-07-16 21:08:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Rynek książek sportowych pełen jest biografii czynnych zawodników. Dominują wśród nich historie piłkarzy, ale nie brakuje także przedstawicieli innych sportów, w tym tenisa. Jednak książki o polskich tenisistach są już prawdziwą rzadkością. Jedną z nich jest wydana na początku lipca pozycja opowiadająca o pierwszym Polaku, który wygrał Wimbledon, czyli Łukaszu Kubocie.

„Nie zawsze można iść...
Rynek książek sportowych pełen jest biografii czynnych zawodników. Dominują wśród nich historie piłkarzy, ale nie brakuje także przedstawicieli innych sportów, w tym tenisa. Jednak książki o polskich tenisistach są już prawdziwą rzadkością. Jedną z nich jest wydana na początku lipca pozycja opowiadająca o pierwszym Polaku, który wygrał Wimbledon, czyli Łukaszu Kubocie.

„Nie zawsze można iść tylko do przodu, czasami trzeba zrobić krok w tył.”

„Żyjąc marzeniami” nie jest typową biografią. Już ze wstępu dowiadujemy się, iż nie trzymamy w rękach książki przedstawiającej chronologiczne losy głównego bohatera. Autor sugeruje nawet, że można ją czytać od środa, a nawet od tyłu. Jestem tradycjonalistką, więc zaczęłam od początku.

Książka Artura Rolaka powstała we współpracy z Łukaszem Kubotem, w związku z tym znajdują się w niej wypowiedzi tenisisty. Dziennikarz nie ograniczył się jednak tylko do rozmów ze zwycięzcą Wimbledonu. Swoje opinie wyraziła rodzina Kubota, jak również Mariusz Fyrstenberg, Agnieszka Radwańska, Radosław Szymanik – kapitan reprezentacji Polski w Pucharze Davisa, czy też Jan Stoces – trener Kubota od 2010 roku.

„Od dziecka marzyłem, żeby zagrać na Korcie Centralnym Wimbledonu.”

Książka nie jest zbyt obszerna, 230 stron mija bardzo szybko. Muszę jednak uczciwie napisać, iż spodziewałam się więcej. Przede wszystkim więcej Łukasza Kubota w książce o Łukaszu Kubocie. Nieco rozczarowujące były fragmenty wyłącznie o przebiegu kariery polskiego tenisisty. Suche wspomnienia poszczególnych meczów, rywali i rezultatów nie mogły zachwycić. Tym bardziej, że wyniki Polaka w Wielkim Szlemie, ATP Finals, na IO oraz wszystkie jego tytuły można znaleźć na końcu książki zestawione w formie przejrzystych tabel. Dodatek ten bez wątpienia był świetnym pomysłem, ale w opisowej części książki brakowało odkrycia kulisów meczów, opowiedzenia czegoś więcej niż tylko to, co kibice obserwowali na szklanych ekranach.

Na szczęście w lekturze można znaleźć fragmenty bardziej interesujące. To rozdziały o osobowości, rodzinie, czy też przyzwyczajeniach Kubota, które czyta się z dużo większą przyjemnością. Dzięki nim mamy okazję niejako bliżej „poznać” polskiego sportowca. Wciągająca była także opowieść zza oceanu, czyli wspomnienia o pobycie tenisisty w akademii w USA.

„Zapewniam jednak, że naprawdę wszystko, czego chciałem od tenisa, to być zdrowym i wejść do czołowej dziesiątki rankingu.”

Sięgając po tę książkę dowiecie się, kto porównał Polaka do Rogera Federera, z którym tenisistą Kubot wymienił się po meczu koszulkami tak jak zwykle to robią piłkarze oraz w którym momencie „nie do końca spełniony singlista definitywnie ustąpił debliście”. Odkryjecie jak Kubot trafił do akademii w USA a także, który znany piłkarz pomógł rodzicom tenisisty w organizacji tego wyjazdu.

Przeczytacie, kto nauczył Kubota tańczyć kankana, który stał się znakiem firmowym jego zwycięstw oraz dowiecie się, dlaczego na turniejach w Chinach zwykle nie osiąga sukcesów. Poznacie różnice pomiędzy Kubotem – tenisistą, a Kubotem – człowiekiem. Odkryjecie nawet, z jakiego powodu w pewnym meczu przestał siadać podczas zmian stron po nieparzystych gemach.

Łukasz Kubot tłumaczy, dlaczego wybrał tenis, opowiada, czego nauczył się od każdego z dotychczasowych partnerów deblowych, a także wspomina swój debiut dla biało-czerwonych w Pucharze Davisa. Mariusz Fyrstenberg zdradza, jakim Kubot jest partnerem w deblu, zaś jego trenerzy ujawniają, jakie ich podopieczny ma podejście do treningów.

„Na co dzień każdy z nas gra przecież wyłącznie dla siebie, a tylko w Pucharze Davisa czy na igrzyskach olimpijskich reprezentuje swój kraj.”

„Żyjąc marzeniami” to książka, po którą sięgną polscy kibice tenisa spragnieni biografii swoich rodaków. Nie unikną jednak uczucia niedosytu. Mnie nadal ono towarzyszy, dlatego też mam nadzieję, iż po ostatecznym odłożeniu rakiety Łukasz Kubot zdecyduje się bardziej szczegółowo opowiedzieć swoją historię. Czekam z niecierpliwością.

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-07-10 19:53:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Antoine Griezmann jest aktualnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy świata. Patrząc na obecny status gwiazdy Atlético Madryt oraz reprezentacji Francji trudno uwierzyć, że kilka klubów francuskich nie poznało się na jego talencie, gdyż dla skautów ważniejsze były warunki fizyczne nastolatka niż jego piłkarskie umiejętności. Jednak, na szczęście dla Griezmanna, są narody, które mają... Antoine Griezmann jest aktualnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy świata. Patrząc na obecny status gwiazdy Atlético Madryt oraz reprezentacji Francji trudno uwierzyć, że kilka klubów francuskich nie poznało się na jego talencie, gdyż dla skautów ważniejsze były warunki fizyczne nastolatka niż jego piłkarskie umiejętności. Jednak, na szczęście dla Griezmanna, są narody, które mają inną wizję futbolu. Hiszpanie, bo o nich mowa, nie podzielali zdania Francji, dlatego też dziś mamy możliwość podziwiania Antoine’a na zielonej murawie, a także sposobność przeczytania jego autobiografii pt. „Za zasłoną uśmiechu”.

„Urodziłem się we Francji, ale Hiszpania mnie zaadoptowała.”

Autobiografia Griezmanna to książka, w której można odnaleźć wzmianki o wszystkich ważnych etapach jego dotychczasowego życia. Wspomnienia z dzieciństwa, nieudane testy w kolejnych klubach, początki w Realu Sociedad, przebicie się do pierwszej drużyny oraz awans do La Ligi. Wreszcie pierwsze mecze w prestiżowej Lidze Mistrzów, transfer do Madrytu, a także turnieje rozegrane w barwach narodowych, najpierw kadrze młodzieżowej a potem mundial 2014 i Euro 2016.

Przyznacie, że było, o czym opowiadać. Historia Francuza doskonale ukazuje, że wiarą we własne możliwości, ciężką pracą i podążaniem za marzeniami można odnieść sukces. Jednak z przykrością muszę stwierdzić, że potencjał tej historii został zmarnowany. Książki czynnych sportowców rzadko zachwycają i niestety nie inaczej jest w tym przypadku. Rozdziały o futbolu, w których są zawarte ciekawe treści, przeplatane są mało wnoszącymi historiami. Trudno pasjonować się opowieściami o byciu popularnym, rozpoznawalności, czy też marketingu. Francuz podejmuje temat sprzedaży koszulek, pisze o NBA, a nawet swoich podróżach do Stanów. Na kartach książki znajdziecie także informacje o rytuale parzenia Yerba Mate, a nawet zamiłowaniu piłkarza do grillowania…

„Nie uważam się za zawodnika, który powinien trafić do bramki rywali w każdy weekend; przede wszystkim myślę zespołowo.”

Książka napisana jest lekkim językiem, szybko się czyta, ale cóż z tego? Autobiografia powinna być kopalnią historii zza kulis, anegdot z szatni oraz nieznanych dotąd faktów. Tego właśnie oczekuje czytelnik sięgając po tego typu książkę. W przypadku lektury „Za zasłoną uśmiechu” można te elementy odnaleźć, ale jest ich rozczarowująco mało. Same wspomnienia z przebiegu kluczowych spotkań w wykonaniu Griezmanna niezbyt zainteresują kibiców. Kronikarskich opisów – ile minut piłkarz zagrał, jaki był rezultat spotkania – można spodziewać się po biografii sportowca. Natomiast w przypadku autobiografii liczę na więcej „smaczków”.

„Ludzie nie zdają sobie sprawy, co dzieje się w głowie napastnika, który marnuje dogodną okazję.”

Jeśli zdecydujecie się sięgnąć po tę lekturę dowiecie się, dlaczego Griezmann gra z numerem 7, jak wypracował przyspieszenie i szybkość podejmowania decyzji, czy też, kto wymyślił ksywkę „Grizou”, która przylgnęła do piłkarza Atlético. Odkryjecie jak we Francji nazywa się zagranie piętą, co jest największym wrogiem piłkarza oraz co oznacza przydomek Atlético – Colchoneros.

Griezmann przedstawia szczegóły afery w młodzieżowej reprezentacji w konsekwencji, której został zawieszony na 13 miesięcy. Zdradza jak wygląda „chrzest” w dorosłej kadrze oraz czy Patrice Evra faktycznie destabilizuje drużynę od środka. Wyjaśnia, dlaczego nie trafił do Arsenalu, Tottenhamu, a także odrzucił propozycję Pepa Guardioli przejścia do Barcelony. Opowiada również, dzięki czemu został „jednym z najlepiej grających na jeden kontakt zawodników na świecie”.

Przeczytacie list, który Francuz napisał odchodząc do Atlético chcąc się pożegnać z Krajem Basków. Dowiecie się, w jaki sposób Griezmann zareagował na wiadomość, iż został trzecim piłkarzem w głosowaniu na laureata Złotej Piłki 2016. Odkryjecie również, co Didier Deschamps powiedział w przerwie finału Euro 2016 oraz ile razy Antoine obejrzał powtórkę tego meczu.

„Kiedy słuchałem Marsylianki, czułem, że serce podchodzi mi do gardła. Byłem o krok od płaczu.”

Z lektury „Za zasłoną uśmiechu” dowiedziałam się paru interesujących faktów dotyczących Antoine’a Griezmanna, jednak bez wątpienia książka mnie zawiodła. Dlatego nadal będę czekać na autobiografię Francuza z prawdziwego zdarzenia. Historia jego życia w pełni na to zasługuje.

„Komentarze spływają po mnie jak po kaczce, stawka nie plącze mi nóg.”

https://floatemnabramke.blogspot.com/

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
114 108 357
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
zgłoś błąd zgłoś błąd