Gosgos 
Bardzo lubię fantasy i powieści, których akcja rozgrywa się w XIX i na początku XX wieku - to przede wszystkim, ale nie tylko to. Jestem wielką fanką cyklów powieściowych, powieści w tomach. Nie ma nic lepszego jak przeczytać super książkę i mieć świadomość, że to jeszcze nie koniec, bo jest jej kolejna część. I jeszcze kolejna. I kolejna, itd. :) Moje ulubione to seria Pratchetta o Świecie Dysku, Wiedźmin, a także coś z innej beczki: cykl Zoli o rodzinie Rougon-Macquartów. Kierując się podobną zasadą: gdy spodoba mi się książka jednego autora - czytam wszystkie kolejne rzezy, które wyprodukował. Obecnie zapoznaję się z twórczością Henninga Mankella - jestem na początku cyklu o Kurcie Wallanderze i przygoda przede mną - wszyscy fani Mankella - wiem, że zazdrościcie :) Mam teorię, że kobietom nie wychodzi pisanie fantasy. Czasem czytam kolejną taką powieść napisaną przez kobietę, co tylko utwierdza mnie w słuszności tej teorii ;) Ale jestem otwarta na dyskusje w tym względzie! Uwielbiam biblioteki, które stanowią moje główne źródło zaopatrywania się w książki. Moja obecna biblioteka jest małym labiryntem i jest tam prawie WSZYSTKO (w tym mnóstwo staroci, które kryją wiele niespodzianek i tak obłędnie pachną! ;)). Oprócz niezwykłych książek można tam spotkać także specyficznych ludzi (taaak!! z pracownikami włącznie!). Odwiedzam też bibliotekę dziecięcą - zawsze znajdę tam coś dla siebie.
kobieta, Poznań, status: Czytelniczka, dodała: 4 cytaty, ostatnio widziana 1 tydzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-05-31 10:56:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Szklany Tron (tom 1)

Zdecydowanie nie rozumiem, skąd tak dobre oceny, te wszystkie "pochłonęłam książkę", "nie mogłam się oderwać" - tak, zazwyczaj recenzentkami są tu kobiety. I ja też jestem jedną z nich, dlaczego więc mnie nie zachwyciła ta powieść? Czy chodzi tu o wiek? Bo nie jestem już nastolatką, a wydaje mi się, że raczej takim osobom ta książka może przypaść do gustu. Czy to moje słynne uprzedzenie do... Zdecydowanie nie rozumiem, skąd tak dobre oceny, te wszystkie "pochłonęłam książkę", "nie mogłam się oderwać" - tak, zazwyczaj recenzentkami są tu kobiety. I ja też jestem jedną z nich, dlaczego więc mnie nie zachwyciła ta powieść? Czy chodzi tu o wiek? Bo nie jestem już nastolatką, a wydaje mi się, że raczej takim osobom ta książka może przypaść do gustu. Czy to moje słynne uprzedzenie do autorek fantasy? Co jakiś czas daję jakiejś szansę, tym razem padło na Sarah J.Mass, której książki mają wielkie grono odbiorców i dobre oceny. I się bardzo zawiodłam...

Celaena ma 18 lat, jest słynną zabójczynią, która ostatni rok spędziła skazana na niewolniczą pracę w kopalni soli, gdzie większości ludzi udaje się przetrwać ledwie miesiąc. Czyli, że silna z niej sztuka. To znaczy, tak wynika z opowieści, bo ani zachowanie dziewczyny, ani jej uczynki o tym nie świadczą. Gdy zostaje uwolniona z kopalni, by wyruszyć na zamek króla Adarlanu, w drodze przeszkadza jej na przykład smród koni. Zacytuję jakby ktoś nie wierzył: "ucierpiało również jej powonienie, nieprzyzwyczajone do smrodu końskiego potu i ekskrementów". Wyszkolona od dziecka na zabójczynię, na pewno poruszająca się konno (bo samochodów tam nie mają), do tego po roku życia w uwłaczających godności ludzkiej warunkach, w smrodzie i ją drażni zapach koni!?!? No dobra, co dalej: jej słabość do pięknych strojów - co raz to chce wyglądać piękniej i nigdy nie nosi dwa razy tej samej sukni, zaś za pierwszą wypłatę z pensji Obrończyni marzy o zakupie pięknych strojów.
(tak przy okazji: sama autorka musi mieć jakąś słabość do pięknych sukni, tak się lubuje w ich opisach, a jeszcze ich kolory... Tam ludzie nie noszą niebieskich czy żółtych strojów, już nie wspominając o szarych czy burych, tylko "kobaltowe" i "perłowe").

Czasem miałam wrażenie, że Cealena skradła komuś tożsamość i za chwilę wyjdzie na jaw, że nie jest tym za kogo się podaje, że nie jest żadną zabójczynią. Kilka razy sam książę Dorian i Chaol dziwią się, że nie budzi się, gdy do niej podchodzą, a jako zabójczyni powinna zawsze spać czujnie. Mimo tego też, że wszyscy zachwycają się osiągnięciami i sprytem, wydaje się mało rozgarnięta Nie może zrozumieć, dlaczego na turnieju, który ma wyłonić spośród zgłoszonych kandydatów Obrońcę Króla Adarlanu, nie powinna się wyróżniać i od razu ujawniać kim jest i co potrafi. A niby taka mądra i sprytna. Dopiero podczas prób i treningów okazuje się, że nawet nieźle walczy (choć nadal nie robi to jakiegoś wrażenia). Do tego kilka razy sam książę Dorian i Chaol dziwią się, że nie budzi się, gdy do niej podchodzą, a jako zabójczyni powinna zawsze spać czujnie.

Jak dla mnie zachowuje się jak stereotypowa nastolatka, a chyba po zabójstwach wielu ludzi, po przykrych doświadczeniach z dzieciństwa, czy roku katorżniczej pracy powinna być trochę inna? Bardziej dojrzała?

A ona uwielbia się stroić, kocha słodycze i potrafi naraz zjeść pół kilo, flirtuje z księciem i królewskim gwardzistą, zupełnie nie może zrozumieć swych uczuć, uwielbia bale, marzy jej się prawdziwa przyjaciółka. Na Święta zaś dostaje jako prezent małego szczeniaczka od Doriana. No słiiiiiit! Normalnie już widzę, jak co któraś nastolatka podczas lektury myśli sobie "to tak jak ja" - no bardzo to pocieszające, ze taka bohaterka ma typowe dziewczęce słabości, marzenia itp., itd. Już nie wspominając o ty, że w książce jest opis tego, jak się czuje, gdy dostała okres! I jeden jej "chłopak" na wieść o tym ucieka w popłochu (bo to taka wstydliwa choroba), a drugi przychodzi ją wspierać, bo tamten mu zdradził, co jej jest.

Na końcu książki jest wspomniane, że autorka zaczęła ją pisać, gdy miała 16 lat. Myślę, że niektórych fragmentów od tego czasu wcale nie zmieniła, bo tak właśnie brzmią - jak kiepska proza nastolatki.

W mojej ocenie to bardziej powieść młodzieżowa niż fantasy i to taka w stylu licealnych opowieści, czy też bardziej amerykańskich opowieści z "High School" (tylko królowej balu nie wybierali). Bardzo stereotypowa: wszyscy młodzi ludzie są piękni i zdolni, źli są brzydcy, ktoś musi się uwolnić spod presji rodziców, do tego obowiązkowe rozterki miłosne i miłosny trójkącik. Wszystko to ubrane w atrakcyjną oprawę fantasy czyli szklany zamek, wielkie złe imperium i jego władca, starożytna zapomniana magia, demony.

pokaż więcej

 
2019-05-28 14:31:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Ania wyjeżdża z Avonlea na uniwersytet i przeżywa wszystkie troski i radości temu towarzyszące.

Oto radość z poznawania rówieśników, uczestniczenia w życiu towarzyskim, poczucie nowej przynależności - do braci studenckiej, obcowanie z wiedzą, gospodarowanie w końcu "na swoim" i skrupulatne wyliczanie oszczędności, tak, by na wszystko starczyło. To pierwsze miłości, poznawanie swoich pragnień...
Ania wyjeżdża z Avonlea na uniwersytet i przeżywa wszystkie troski i radości temu towarzyszące.

Oto radość z poznawania rówieśników, uczestniczenia w życiu towarzyskim, poczucie nowej przynależności - do braci studenckiej, obcowanie z wiedzą, gospodarowanie w końcu "na swoim" i skrupulatne wyliczanie oszczędności, tak, by na wszystko starczyło. To pierwsze miłości, poznawanie swoich pragnień i rozwijanie zainteresowań. To także zaduma nad tym, że wszystko przemija, tęsknota za rodzinnym domem, tęsknota za przyjaciółkami, które wychodzą za mąż i oddalają się, zarówno dosłownie, jak i w przenośni.

Bardzo dużo miejsca poświęcone jest na miłośne rozterki Ani - jak dla mnie mało sugestywnie zostało oddane, dlaczego ona aż tak byłą zaślepiona swoim "ideałem" Royem. Nawet przez chwilę nie zwątpiłam, ze jednak wybierze Gilberta.

pokaż więcej

 
2019-05-24 14:21:04
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Jeżycjada (tom 7)

Cała akcja powieści toczy się jednego dnia - w Wigilię. Jest deszczowo - tak, jak to często bywa w Święta. Wiadomo, że wszyscy marzą o białych Świętach, by poczuć ich prawdziwą magię i atmosferę... W książce Musierowicz magia dzieje się jednak w strugach deszczu, pod żółtym parasolem CAMEL.

Skończyły się szare lata 80-te, Poznań się zmienia, pojawiają się nowe sklepy, kwitnie handel pod...
Cała akcja powieści toczy się jednego dnia - w Wigilię. Jest deszczowo - tak, jak to często bywa w Święta. Wiadomo, że wszyscy marzą o białych Świętach, by poczuć ich prawdziwą magię i atmosferę... W książce Musierowicz magia dzieje się jednak w strugach deszczu, pod żółtym parasolem CAMEL.

Skończyły się szare lata 80-te, Poznań się zmienia, pojawiają się nowe sklepy, kwitnie handel pod Rondem Kaponiera, w Polsce pojawiają się pierwsi od wielu lat imigranci - Wietnamczycy, Rosjanie, Rumuni. Niektórym ludziom zaczyna się wieść coraz lepiej (i w końcu mogą dzieciom kupić pod choinkę komputery IBM!), dla innych nowe czasy oznaczają bezrobocie.

Tomek przebrany za Gwiazdora i Elka przebrana za Aniołka odwiedzają kilka poznańskich domów, by rozdać prezenty i zaśpiewać kolędy. Oczywiście wszystko to w ramach płatnej usługi (nowe czasy). Ela została wkręcona w to przedsięwzięcie przez przypadek. Jak to u Musierowicz bywa, ten przypadek sprawi, że zmieni się jej pogląd na wiele spraw. Rozpieszczona przez dziadka i jego brata, jedyna dziewczyna w domu, przekonana, że wszyscy są na jej skinienie, nagle w sama Wigilię zostaje "olana" przez chłopaka - Baltonę. Do tego ojciec-wieloletni wdowiec oznajmia, że on dziś po kolacji spędzonej w domu wybiera się na jeszcze jedną Wigilię... do znajomej. To jeszcze nie wszystko - dziadek zaprasza dziś na kolację starą znajomą - Terpentulę, jak się okazuje dawną miłość jego i jego brata. I nikt nie zapytał Elki o zdanie! To za wiele, wściekłą i rozgoryczona, wypada na miasto, obraża Terpentulę, a potem ląduje u Borejków, stamtąd jakoś trafia do Tomka-Gwiazdora i oto rozpoczyna się jej wigilijna wędrówka po Jeżycach, poznawanie ludzkich domów i losów.

W międzyczasie pod Rondem Kaponiera odbywa się Wigilia dla Terpentuli, do której dołączają wszyscy okoliczni handlarze i przechodnie.

Samotni znajdują swoja miłość, strapieni pocieszenie, wszędzie dzieje się magia i to taka, do której wystarczy otwarcie się ludzkich serc.

Co mi się nie podobało, to zbytnie peany na cześć rodziny Borejków - jacy to oni wspaniali, nie ma takiej drugiej rodziny, och, ach! Jakby sam czytelnik nie mógł tego ocenić. Czasem też czułam jakbym ominęła jakąś część serii, tyle się u kogoś wydarzyło, a ja nic nie wiem.

pokaż więcej

 
2019-05-11 17:09:31
Ma nowego znajomego: Łędina
 
2019-04-30 09:20:39
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Dary Anioła (tom 1)
 
2019-04-30 09:20:30
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Delirium (tom 1)
 
2019-04-30 09:19:18
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Kwiat paproci (tom 0.5)
 
2019-04-30 09:16:21
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-04-30 09:03:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Opowiedziana z dwóch perspektyw - Petera, nastolatka, który w obliczu wojny musi wyjechać do dziadka i zostawić w lesie swojego liska i Paxa - oswojonego lisa, którego Peter przygarnął jako szczenię. Obraz przyjaźni dwóch istot, tak różnych, a jednak podobnych. Peter całe życie podporządkowany despotycznemu ojcu, dopiero po tym, gdy pod jego naciskiem zostawia w lesie lisa, odkrywa swoje... Opowiedziana z dwóch perspektyw - Petera, nastolatka, który w obliczu wojny musi wyjechać do dziadka i zostawić w lesie swojego liska i Paxa - oswojonego lisa, którego Peter przygarnął jako szczenię. Obraz przyjaźni dwóch istot, tak różnych, a jednak podobnych. Peter całe życie podporządkowany despotycznemu ojcu, dopiero po tym, gdy pod jego naciskiem zostawia w lesie lisa, odkrywa swoje prawdziwe uczucia. Nękają go wyrzuty sumienia, nie rozumie, dlaczego się nie zbuntował, zaczyna powoli dojrzewać, odkrywać prawdę o swoim ojcu. Chłopiec wyrusza w podróż, by naprawić swój błąd (i tak naprawdę błąd swojego ojca, bo nie ma co ukrywać, ze jednak wiele decyzji dzieci, to decyzje dorosłych). Lis pozostawiony w lesie, także musi zmierzyć się z zupełnie nową rzeczywistością. Poznaje inne lisy, dowiaduje się sporo o swej dzikiej naturze i o ludziach.

Cały czas towarzyszy nam atmosfera zagrożenia, nadciągającej katastrofy, pośpiechu. W tym wszystkim pojawia się jednak wielokrotnie czas na refleksję i możliwość zapoznania się z głębią uczuć bohaterów.

Nie przemówiły do mnie ilustracje - było ich mało i nie były ciekawe... stracony potencjał.

Dlaczego warto przeczytać? Dla atmosfery, dla tego, jak wciąga i że mimo określenia "literatura młodzieżowa", to lektura dla wszystkich.

pokaż więcej

 
2019-04-30 08:59:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Kroniki Miasta Poznania". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
 
2019-04-29 22:11:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Mała mroźna wyspa Skane, gdzie ludzie każdego dnia walczą o przetrwanie. Swoje losy wróżą sobie z nieba, gdzie każdej nocy ukazują się kolorowe światła. Niestety tej nocy niebo mieni się na czerwono, a to oznacza, że wkrótce przyjdzie zaraza. Ostatnia, która wybuchła 17 lat temu zdziesiątkowała populację wyspy, umarła wtedy także matka Ósy - bohaterki książki. Ojciec i starsza siostra... Mała mroźna wyspa Skane, gdzie ludzie każdego dnia walczą o przetrwanie. Swoje losy wróżą sobie z nieba, gdzie każdej nocy ukazują się kolorowe światła. Niestety tej nocy niebo mieni się na czerwono, a to oznacza, że wkrótce przyjdzie zaraza. Ostatnia, która wybuchła 17 lat temu zdziesiątkowała populację wyspy, umarła wtedy także matka Ósy - bohaterki książki. Ojciec i starsza siostra dziewczyny wciąż ją winią, za to, co się kiedyś stało, chociaż Ósa nie miała na to żadnego wpływu - matka zmarłą kilka dni po jej narodzeniu. Osa wciąż musi udowadniać, że zasłużyła sobie na życie. Jest silna, odważna, czasem porywa się na rzeczy, które dla innych są niemożliwe. Dziewczyna nie ma oparcia w rodzinie, lecz ma bliskiego przyjaciela - Ivara. Ivar zajmuje się odczytywaniem run, tłumaczeniem starych ksiąg i napisów, które można znaleźć w jaskiniach na wyspie. Osa zaś zna się na gwiazdach.

Okazuje się, że zaraza nie jest jedynym nieszczęściem, które ma wkrótce nawiedzić wyspę. Ósa i Ivar napotykają bowiem w lesie dwóch Ør - swoich wrogów - znanych do tej pory tylko z opowieści. Zabijają wrogów, ale lęk nie mija - wiedzą, że zjawi się ich więcej. Ør zaatakowali kiedyś dawną ojczyznę ich ludu - Löskę, zabili prawie wszystkich tylko garstce udało się uciec i znaleźć nowy dom na Skane.

Ósa decyduje się szukać ratunku przed Ør i zarazą u Bogini - w tym celu musi samotnie dotrzeć do gór, w których nigdy nie była - do których docierali tylko nieliczni mieszkańcy Skane, a jeszcze mniej z nich wracało. Ivar z jej współplemieńcami zamierza zaś uzbroić się i przygotować do walki.

Ciekawa mroźna sceneria, mitologia wyspy, klimat zagrożenia - śnieg, małe społeczności, wzburzone morze i wrogie istoty. Do tego piękna okładka (przyznam się, ze dlatego wypożyczyłam tę książkę z biblioteki ;)). Jeszcze plus za mapkę i rozpiskę z tym jak wymawiać najważniejsze imiona i nazwy własne pojawiające się w książce (każda powieść fantasy powinna to mieć!)

Z minusów: pobieżna charakterystyka bohaterów - tak naprawdę lepiej poznajemy tylko Ósę, Ivar jest niesłusznie pominięty. Reszta postaci - opisana zaledwie kilkoma zdaniami, czasem nawet krócej. Nie dowiadujemy się także, dlaczego Ør postanowili najechać Skane. I kolejne pytanie, które mi się nasunęło: dlaczego Bogini wybrała sobie tę małą wyspę pod opiekę? Czy każda z wysp/krain ma takiego opiekuna? Mitologia wyspy podobnie jak charakterystyka postaci, została nakreślona bardzo pobieżnie. Zakończenie: bardzo szybkie, takie... absurdalne. Nawet jak na fantasy, w którym jak wiadomo wszystko się może zdarzyć.

pokaż więcej

 
2019-04-29 13:33:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Aż dziw, że to kobieta napisała tę książkę. Dlaczego się dziwię? Bo mało tu rozważań o życiu, rozmyślań bohaterów o własnym postępowaniu, uczuciach, romantyzmu - rzeczy, na które często napotykam się w książkach pisanych przez kobiety. Występują one także w fantasy i to niestety w nadmiarze, często takim książkom szkodząc. Tutaj ich prawie brak, a to jednak w żadnym stopniu nie powoduje, że... Aż dziw, że to kobieta napisała tę książkę. Dlaczego się dziwię? Bo mało tu rozważań o życiu, rozmyślań bohaterów o własnym postępowaniu, uczuciach, romantyzmu - rzeczy, na które często napotykam się w książkach pisanych przez kobiety. Występują one także w fantasy i to niestety w nadmiarze, często takim książkom szkodząc. Tutaj ich prawie brak, a to jednak w żadnym stopniu nie powoduje, że książka jest dzięki temu lepsza. Odnosiłam za to wrażenie, że chce być nawet bardziej "męska" niż inne klasyki gatunku, które przypomina. A przypomina i "Wiedźmina" i "Jakuba Wędrowycza".

Świat przedstawiony jest więc okrutny, nie ma zmiłowania dla niczego, trupy, rozboje, gwałty, to codzienność. Nawet własna czarownica w wiosce nie pomaga. Bo smażąc powidła śliwkowe zapomina o całym swoim otoczeniu, a wtedy grasanci wybijają prawie wszystkich i doszczętnie niszczą Wilżyńską Dolinę. Dużo tu takiego czarnego "humoru" (mnie nie bawił). Wieśniacy są aż do bólu przerysowani: głupi, zapijaczeni, baby są kłótliwe, dzieci są brudne i się drą.

Sama postać czarownicy już założenia ma być komiczna. Została przedstawiona jako stereotypowa wioskowa czarownica: nazywa się Babcia Jagódka, ma zakrzywiony nochal, ledwo kilka zębów, jest malutka i pomarszczona jak śliwka; mieszka w chatynce na uboczu, warzy miłosne mikstury i lata na sztachecie od płotu. Ale to tylko pozory, bo posiada ogromną moc, potrafi się odmienić w piękną dziewczynę, do tego uwielbia się upijać i żadnemu chłopu, a nawet utopcowi, czy kozłowi nie przepuści.

Najlepsze opowiadanie to "Kot Czarownicy" - a raczej kocica ;) Różni się od reszty, bo pojawia się w nim iskierka dobra, a Babci Jagódki prawie nie ma.

pokaż więcej

 
2019-04-11 12:00:37
Dodała cytat z książki: Ptaki czarownicy. Baśnie fińskie
W małej chatce mieszkała staruszka, która miała dwóch synów bliźniaków. Była tak biedna, że nie stać jej było na imiona dla dzieci.
 
2019-04-11 11:59:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Nie czytano mi tego, ani sama nie czytałam w dzieciństwie. Może dlatego nie podzielę zachwytów innych czytelników.

Zaczyna się stereotypowo po fińsku - już w pierwszej baśni pojawia się wódka ;)

Zaczyna się ostro - na początku jest kilka krótkich baśni z dużą dozą okrucieństwa:
- mąż podpiłowuje mostek, przez który ma przechodzić żona - chce by się utopiła, bo wciąż mu się sprzeciwia,
-...
Nie czytano mi tego, ani sama nie czytałam w dzieciństwie. Może dlatego nie podzielę zachwytów innych czytelników.

Zaczyna się stereotypowo po fińsku - już w pierwszej baśni pojawia się wódka ;)

Zaczyna się ostro - na początku jest kilka krótkich baśni z dużą dozą okrucieństwa:
- mąż podpiłowuje mostek, przez który ma przechodzić żona - chce by się utopiła, bo wciąż mu się sprzeciwia,
- duch gór każe odrąbać sobie głowę,
- chłopak przez trzy lata gotuje w kotle głowę swojego złego mistrza kowalskiego, a siostry wieszają się, bo najmłodsza z nich wyszła za mąż za bogacza,
- trzech lekarzy robi sobie "challenge": poskładać się ponownie w całość, więc jeden wycina sobie żołądek, drugi odcina rękę, a trzeci wyłupuje oko, w międzyczasie świnia zjada ich części ciała, więc muszą się pozszywać z części ciał zwierząt

Robi wrażenie.

Potem robi się spokojniej, choć zdarzają się wyjątki. Pojawiają się baśnie, gdzie zdaje się, że brakuje sensu, bohaterowie robią różne rzeczy z zupełnie nieznanych powodów, często wszystko jest opisane bardzo skrótowo, prostym lakonicznym językiem. Może to też o to chodziło.. Ale, gdy porównam sobie to do zbioru np. "Bajarka opowiada", to te baśnie są takie proste, żeby nie powiedzieć "prostackie". Kojarzę na przykład inną wersję "Posłanie śmierci", dużo lepiej opowiedzianą. Chyba większość baśni ma finał taki, że ktoś "najmłodszy leniwy brat", "biedak, który stał się bogaczem" itd. bierze ślub z księżniczką, zostaje królem.

pokaż więcej

 
2019-04-10 10:40:07
Ma nowego znajomego: Arek
 
Moja biblioteczka
155 56 281
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (5)

Ulubieni autorzy (8)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (4)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd