Buba 
https://bajdocja.blogspot.com
status: Czytelnik, dodał: 1 ksiązkę, ostatnio widziany 2 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-03-17 20:55:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Na końcu recenzji pierwszego tomu serii "Hello Neighbor" Carly Anne West
napisałam, że nie wiem, jak przeżyję czas do premiery kolejnego tomu.
Córka niecierpliwie czekała razem ze mną.
I oto mamy w rękach "Hello Neighbor. Koszmar na jawie".

To horror dla nastolatków napisany na podstawie gry wideo.
Tak, horror, powieść grozy, koszmar!
I to nie tylko z nazwy!
Bójcie się!


Kto nie poznał...
Na końcu recenzji pierwszego tomu serii "Hello Neighbor" Carly Anne West
napisałam, że nie wiem, jak przeżyję czas do premiery kolejnego tomu.
Córka niecierpliwie czekała razem ze mną.
I oto mamy w rękach "Hello Neighbor. Koszmar na jawie".

To horror dla nastolatków napisany na podstawie gry wideo.
Tak, horror, powieść grozy, koszmar!
I to nie tylko z nazwy!
Bójcie się!


Kto nie poznał jeszcze pierwszego tomu, niech nie czyta dalej!
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Rodzina Petersonów była dziwna i budziła lęk mieszkańców Raven Brooks.
Najprawdopodobniej dlatego, że pan Peterson był twórcą parku rozrywki,
w którym doszło do tragedii.

Pod koniec tomu pierwszego pani Peterson zginęła w wypadku samochodowym,
a jej dzieci Aaron i Mya zniknęły. Podobno wyjechały do ciotki.
Nicky Roth w to nie wierzy.

Aaron Peterson był pierwszą osobą, z którą zaprzyjaźniłem się w Raven Brooks,
gdy przeprowadziłem się tu z rodzicami ostatniego lata. Lubił bawić się wytrychami,
ja lubiłem konstruować różne gadżety i razem tworzyliśmy duet wymierzający sprawiedliwość
snobistycznym właścicielom sklepów, jak również bezmyślnym właścicielom psów.
Moja rodzina jak dotąd w żadnym mieście nie zagrzała miejsca na dłużej - tata ma trudności z utrzymaniem pracy.
Aaron sprawił, że zacząłem po cichu liczyć, że tym razem nam się uda. Był pierwszą poznaną przeze mnie osobą,
która okazała się równie nietypowa jak ja. Tyle, że moja rodzina ma swoje urocze dziwactwa, a rodzina Aarona
jest po prostu dziwna.*


Nicky coś podejrzewa.
Zaczyna śledzić pana Petersona.
Obserwuje, notuje, próbuje zebrać dowody.
Miewa bardzo realistyczne koszmary. Lunatykuje.

Pan Peterson go przeraża, ale Nicky jest zdeterminowany.
Chce rozwikłać tajemnicę. Chce pomóc Aaronowi i Myi.

Nicky nie mówi nic dorosłym, ale dołączają do niego dwie dziewczyny.
Czy razem odkryją, gdzie są Aaron i jego siostra?


Napięcie w tym tomie rośnie aż do końca.
Niby nie dzieje się zbyt wiele, ale atmosfera gęstnieje.
W oczach dzieci pan Peterson jest podejrzany.
Coraz bardziej podejrzany.



Co będzie dalej?
Co będzie w kolejnych tomach?


https://bajdocja.blogspot.com/2019/03/hello-neighbor-koszmar-na-jawie.html

pokaż więcej

 
2019-03-17 20:54:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

"Hello Neighbor. Brakujące elementy" autorstwa Carly Anne West
wypożyczyłam z biblioteki w ciemno.
Nic nie wiedziałam o książce, ani o grze wideo, na podstawie której została napisana.

Nicky Roth zawsze czuł się dziwakiem. Samotnym dziwakiem.
Ma za sobą sporo przeprowadzek (spowodowanych pracą rodziców).
Nigdzie nie zagrzał miejsca, z nikim się nie zaprzyjaźnił...

W końcu rodzina Rothów...
"Hello Neighbor. Brakujące elementy" autorstwa Carly Anne West
wypożyczyłam z biblioteki w ciemno.
Nic nie wiedziałam o książce, ani o grze wideo, na podstawie której została napisana.

Nicky Roth zawsze czuł się dziwakiem. Samotnym dziwakiem.
Ma za sobą sporo przeprowadzek (spowodowanych pracą rodziców).
Nigdzie nie zagrzał miejsca, z nikim się nie zaprzyjaźnił...

W końcu rodzina Rothów trafia do Raven Brooks,
gdzie 12-letni Nicky poznaje syna sąsiadów z naprzeciwka.
Aaron Peterson też ma 12 lat i też jest dziwakiem i samotnikiem.

Chłopcy świetnie się dogadują, mają wspólne zainteresowania, razem spędzają czas.
I wszystko byłoby cacy, gdyby nie dziwne zachowania ojca Aarona.
Dziwne i trochę przerażające.
Aaaa, to horror!? Horror dla nastolatków?

Mieszkańcy Raven Brooks chyba boją się Petersonów.
Dlaczego? Nicky dowiedział się co nieco z archiwalnych gazet.
Za mało. Stanowczo za mało.
Nie lubię horrorów, ale było już za późno!
Akcja, nastrój, domysły wciągnęły mnie bez reszty!

Wiecie, jak się cieszyłam, gdy zorientowałam się, że zostało mi już tylko kilka kartek
z ponad 200-stronicowej książki?
Za chwilę się dowiem! Zaraz będę wiedziała, o co chodzi i dlaczego tak.
I czy słusznie podejrzewałam, że...

I wiecie, jak bardzo byłam rozczarowana, gdy się nie dowiedziałam?
Bo to pierwszy tom serii! A premiera następnego planowana jest za miesiąc!
Aaaaa, makabra! Jak ja przeżyję ten miesiąc?
Dobrze przynajmniej, że nie w sąsiedztwie Petersonów ;-)





https://bajdocja.blogspot.com/2019/02/hello-neighbor-brakujace-elementy.html

pokaż więcej

 
2019-03-16 00:29:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Nawijka o Nawojce:
W Polsce na uniwersytety wpuszczono kobiety dopiero pod koniec XIX wieku.
Wcześniej studiować mogli tylko mężczyźni.
Jednak podobno już w XV wieku w Akademii Krakowskiej studiowała Nawojka.
Na wpół legendarna pierwsza polska studentka uczyła się w przebraniu męskim
jako... Jakub / Andrzej.


Agnieszka Tyszka w książce "Nawijka na skajpie" nawiązuje do tej legendy.
...
Nawijka o Nawojce:
W Polsce na uniwersytety wpuszczono kobiety dopiero pod koniec XIX wieku.
Wcześniej studiować mogli tylko mężczyźni.
Jednak podobno już w XV wieku w Akademii Krakowskiej studiowała Nawojka.
Na wpół legendarna pierwsza polska studentka uczyła się w przebraniu męskim
jako... Jakub / Andrzej.


Agnieszka Tyszka w książce "Nawijka na skajpie" nawiązuje do tej legendy.
Współczesna maturzystka Amanda kilkukrotnie przenosi się w czasie, gdzie poznaje Nawojkę.

Amanda wiele by dała, by nie musieć chodzić do szkoły, nie musieć się uczyć,
nie musieć zdawać matury, nie musieć myśleć o przyszłości (w szczególności o studiowaniu).
Najchętniej przeszłaby przez życie w rytmie flamenco.
Sytuacja rodzinna zmusza ją do niezbyt ambitnej pracy, przez co nie ma siły na imprezowanie.

Nawojka jest jej przeciwieństwem.
Skromna, stroniąca od wszelkich uciech, zdeterminowana,
kochająca się uczyć, gotowa zaryzykować własne bezpieczeństwo dla zdobywania wiedzy.

Co wynikło ze spotkania tak dwóch różnych postaci?
Jak potoczyły się losy Nawojki?
Czy Amanda się zmieniła?

Co było jawą, a co snem? Co zdarzyło się naprawdę, a co stanowiło tylko jakiś dziwaczny wybryk wyobraźni?
Czy Nawojka naprawdę stanęła na jej drodze? A jeśli tak, to właściwie po co?*



Książkę czyta się szybko.
Historyczne odniesienia wydają się naturalnym tłem całej historii.
Problemy Amandy z rodzicami i pewnym chłopcem są jak najbardziej współczesne.




https://bajdocja.blogspot.com/2019/03/nawijka-o-nawojce.html

pokaż więcej

 
2019-03-13 22:19:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Dożywocie (tom 3)

Pół roku temu pisałam o książce Marty Kisiel dla dzieci pt. "Małe Licho",
a dziś mam jej kolejną powieść dla dorosłych.
Ponad 300-stonicowe "Oczy uroczne" to kontynuacja opowiadania "Szaławiła",
które przeczytałam w serii "Dożywocie" i które wtedy mnie rozczuliło.

Oda Kręciszewska jest energiczną lekarką i nieokiełznaną wiłą.
Mieszka na odludziu z małym szepleniączym czortem i trójnogim...
Pół roku temu pisałam o książce Marty Kisiel dla dzieci pt. "Małe Licho",
a dziś mam jej kolejną powieść dla dorosłych.
Ponad 300-stonicowe "Oczy uroczne" to kontynuacja opowiadania "Szaławiła",
które przeczytałam w serii "Dożywocie" i które wtedy mnie rozczuliło.

Oda Kręciszewska jest energiczną lekarką i nieokiełznaną wiłą.
Mieszka na odludziu z małym szepleniączym czortem i trójnogim psem.
Przyjaźni się z małomównym płanetnikiem.


Czas około Bożego Narodzenia jest trudny, to czas przesilenia i tzw. dwunastnicy.
W pobliżu czai się coś niedobrego / coś złego.
Oda wciąż czuje podskórny niepokój.
Szuka odpowiedzi, zmienia się, szuka siebie,
spotyka różne stwory, walczy...

Wydarzenia gnają na łeb na szyję, przez śniegi, las i staw.
W głowie Ody od czasu do czasu jakiś puzzelek wskakuje na swoje miejsce.
Wtedy Oda widzi więcej, rozumie więcej, przeczuwa więcej,
ale wciąż nie wszystko, wciąż nie ogarnia całości.
Co tu nie pasuje? Co tu się kroi? Co to będzie?



Uwielbiam styl Marty Kisiel!
Uwielbiam jej bohaterów, jej poczucie humoru, jej wyobraźnię.
Przy jej prozie chichoczę / dygoczę, mam wypieki / mam dreszcze.
I nie mogę się oderwać!
I już czekam na ciąg dalszy!
Bo będzie ciąg dalszy, prawda? ;-)


https://bajdocja.blogspot.com/2019/03/oczy-uroczne.html

pokaż więcej

 
2019-03-13 22:18:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Dożywocie (tom 2.5)

- Bubo, a czytasz czasem książki dla dorosłych? - zaniepokoiła się moja znajoma.
- Czasem. Ostatnio dwa tomy serii "Dożywocie" Marty Kisiel.

Grubaśny tom pierwszy nosi tytuł "Dożywocie", tom drugi - "Siła niższa".
Pomiędzy nimi (na końcu pierwszego tomu) jest cudne opowiadanie "Szaławiła".
To nie jest proza dla dzieci. Polecam ją młodym dorosłym i starym dorosłym ;-)
Ale dzieciom nie....
- Bubo, a czytasz czasem książki dla dorosłych? - zaniepokoiła się moja znajoma.
- Czasem. Ostatnio dwa tomy serii "Dożywocie" Marty Kisiel.

Grubaśny tom pierwszy nosi tytuł "Dożywocie", tom drugi - "Siła niższa".
Pomiędzy nimi (na końcu pierwszego tomu) jest cudne opowiadanie "Szaławiła".
To nie jest proza dla dzieci. Polecam ją młodym dorosłym i starym dorosłym ;-)
Ale dzieciom nie. Zwłaszcza tomu drugiego nie dałabym 13-letniej córce,
chociaż ta chłonęła okładkowe ilustracje i podczytywała okładkowe blurby.
Nie, nie jest to horror, ani erotyk, to raczej komedia z domieszką nadprzyrodzonych mocy.
No, może przesadziłam z tymi mocami, ale nadprzyrodzonych bohaterów tu bez liku.
Różowy królik Rudolf Valentino wiecznie włażący głównemu ludzkiemu bohaterowi Konradowi
pod nogi i powodujący wypadki to pikuś. Spójrzcie na pozostałą menażerię!
Licho - zasmarkany mały anioł stróż w bamboszkach, miłujący sprzątanie
i Tsadskiel - wielki pedantyczno-perfekcyjny, ekhm... upierdliwy anioł stróż, którego porzucił człowiek.
Szczęsny - dziewiętnastowieczne widmo poety - seryjnego samobójcy w rozchełstanej koszuli i puklach
związanych frotką, czasem dziergający na drutach.
Krakers - potwór z otchłani z wieloma mackami siedzący w piwnicy, zapamiętale i efektownie kucharzący.
Cztery utopce, hamadriada, widma żołnierzy Werhmachtu.
A jakby tego było mało w drugim tomie Konrad wpada na pomysł otwarcia....
Nie, nie będę spojlerować.
Ludzkich charakternych bohaterów też jest tu kilku.

Przez pierwszy tom przebijałam się powoli, aczkolwiek z rosnącą przyjemnością i coraz większym błogim ciepłem
wokół duszy. Tak, tak, nie przesadzam ;-)
Pod koniec pierwszego tomu byłam już kupiona. Już ich poznałam, polubiłam, przygarnęłabym nawet.
Z dobrodziejstwem inwentarza, tak jak Konrad spadek z dożywotnikami.
Opowiadanie mnie rozczuliło.
Tom drugi połknęłam w jeden dzień. Jest bardziej hm... prozaiczny, codzienny, przyziemny?
Nie, żaden z tych przymiotników nie pasuje.

- (...) Człowieku, ja zasuwam dzień i noc, pracuję, zarabiam na cały ten bajzel, żeby wam niczego nie zabrakło,
sterczę przy garach, piorę, prasuję... No dobrze, może z tym prasowaniem nieco przesadziłem, raczej przeciągam
tam i nazad żelazkiem, ale mimo wszystko...
- I to jest według ciebie naprawdę ważne, tak? Gary i żelazko?
- Cóż, w wymiarze kosmicznym zapewne nie, ale cóż począć (...). Siła wyższa.
(...)
- Nie bratku - rzekł cicho. - Siła niższa. Prozaiczna i przyziemna, mierzona liczbą nieprzespanych godzin,
wyprasowanych koszul czy rozpadających się uszek w spieprzonym barszczu. Inaczej tak zwane życie.
A siła wyższa stoi chociażby tu - wskazał paluchem na wielkookie Licho - i próbuje się nie sfajdać ze strachu w porcięta.
Ryczy z bezsilności tam, w swoim pokoju. Błąka się po mieście niczym stary, bezpański kundel albo... albo leży jak kłoda
w piwnicy. To właśnie jest siła wyższa. To, co naprawdę najważniejsze. Cała reszta jest bez znaczenia.

Oprócz niecodziennych bohaterów w książkach znajdziecie absurdalny humor, potężną dawkę optymizmu,
a w drugim tomie sporo rzyciowych** zasad, troszkę wulgaryzmów i dużo uśmiechu,
a czasem i chichotu ;-)
Opisując niezwykłych bohaterów i niezwykłe zdarzenia autorka porusza całkiem zwykle tematy,
przy okazji poruszając najwrażliwsze struny czytelnika.
Raz chichrając, raz się wzruszając wsiąkłam w świat Marty Kisiel bez reszty.
Polecam, polecam rękami i nogami!
Świętna proza, wielka uczta. Aż dziw, że ałtorka** taka młoda.



https://bajdocja.blogspot.com/2017/12/dozywocie-i-sia-nizsza.html

pokaż więcej

 
2019-03-13 22:17:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Dożywocie (tom 1)

- Bubo, a czytasz czasem książki dla dorosłych? - zaniepokoiła się moja znajoma.
- Czasem. Ostatnio dwa tomy serii "Dożywocie" Marty Kisiel.

Grubaśny tom pierwszy nosi tytuł "Dożywocie", tom drugi - "Siła niższa".
Pomiędzy nimi (na końcu pierwszego tomu) jest cudne opowiadanie "Szaławiła".
To nie jest proza dla dzieci. Polecam ją młodym dorosłym i starym dorosłym ;-)
Ale dzieciom nie....
- Bubo, a czytasz czasem książki dla dorosłych? - zaniepokoiła się moja znajoma.
- Czasem. Ostatnio dwa tomy serii "Dożywocie" Marty Kisiel.

Grubaśny tom pierwszy nosi tytuł "Dożywocie", tom drugi - "Siła niższa".
Pomiędzy nimi (na końcu pierwszego tomu) jest cudne opowiadanie "Szaławiła".
To nie jest proza dla dzieci. Polecam ją młodym dorosłym i starym dorosłym ;-)
Ale dzieciom nie. Zwłaszcza tomu drugiego nie dałabym 13-letniej córce,
chociaż ta chłonęła okładkowe ilustracje i podczytywała okładkowe blurby.
Nie, nie jest to horror, ani erotyk, to raczej komedia z domieszką nadprzyrodzonych mocy.
No, może przesadziłam z tymi mocami, ale nadprzyrodzonych bohaterów tu bez liku.
Różowy królik Rudolf Valentino wiecznie włażący głównemu ludzkiemu bohaterowi Konradowi
pod nogi i powodujący wypadki to pikuś. Spójrzcie na pozostałą menażerię!
Licho - zasmarkany mały anioł stróż w bamboszkach, miłujący sprzątanie
i Tsadskiel - wielki pedantyczno-perfekcyjny, ekhm... upierdliwy anioł stróż, którego porzucił człowiek.
Szczęsny - dziewiętnastowieczne widmo poety - seryjnego samobójcy w rozchełstanej koszuli i puklach
związanych frotką, czasem dziergający na drutach.
Krakers - potwór z otchłani z wieloma mackami siedzący w piwnicy, zapamiętale i efektownie kucharzący.
Cztery utopce, hamadriada, widma żołnierzy Werhmachtu.
A jakby tego było mało w drugim tomie Konrad wpada na pomysł otwarcia....
Nie, nie będę spojlerować.
Ludzkich charakternych bohaterów też jest tu kilku.

Przez pierwszy tom przebijałam się powoli, aczkolwiek z rosnącą przyjemnością i coraz większym błogim ciepłem
wokół duszy. Tak, tak, nie przesadzam ;-)
Pod koniec pierwszego tomu byłam już kupiona. Już ich poznałam, polubiłam, przygarnęłabym nawet.
Z dobrodziejstwem inwentarza, tak jak Konrad spadek z dożywotnikami.
Opowiadanie mnie rozczuliło.
Tom drugi połknęłam w jeden dzień. Jest bardziej hm... prozaiczny, codzienny, przyziemny?
Nie, żaden z tych przymiotników nie pasuje.

- (...) Człowieku, ja zasuwam dzień i noc, pracuję, zarabiam na cały ten bajzel, żeby wam niczego nie zabrakło,
sterczę przy garach, piorę, prasuję... No dobrze, może z tym prasowaniem nieco przesadziłem, raczej przeciągam
tam i nazad żelazkiem, ale mimo wszystko...
- I to jest według ciebie naprawdę ważne, tak? Gary i żelazko?
- Cóż, w wymiarze kosmicznym zapewne nie, ale cóż począć (...). Siła wyższa.
(...)
- Nie bratku - rzekł cicho. - Siła niższa. Prozaiczna i przyziemna, mierzona liczbą nieprzespanych godzin,
wyprasowanych koszul czy rozpadających się uszek w spieprzonym barszczu. Inaczej tak zwane życie.
A siła wyższa stoi chociażby tu - wskazał paluchem na wielkookie Licho - i próbuje się nie sfajdać ze strachu w porcięta.
Ryczy z bezsilności tam, w swoim pokoju. Błąka się po mieście niczym stary, bezpański kundel albo... albo leży jak kłoda
w piwnicy. To właśnie jest siła wyższa. To, co naprawdę najważniejsze. Cała reszta jest bez znaczenia.

Oprócz niecodziennych bohaterów w książkach znajdziecie absurdalny humor, potężną dawkę optymizmu,
a w drugim tomie sporo rzyciowych** zasad, troszkę wulgaryzmów i dużo uśmiechu,
a czasem i chichotu ;-)
Opisując niezwykłych bohaterów i niezwykłe zdarzenia autorka porusza całkiem zwykle tematy,
przy okazji poruszając najwrażliwsze struny czytelnika.
Raz chichrając, raz się wzruszając wsiąkłam w świat Marty Kisiel bez reszty.
Polecam, polecam rękami i nogami!
Świętna proza, wielka uczta. Aż dziw, że ałtorka** taka młoda.



https://bajdocja.blogspot.com/2017/12/dozywocie-i-sia-nizsza.html

pokaż więcej

 
2019-03-13 17:28:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Lekturę "Kto zabrał mój ser?" można by skwitować krótko: "Z pustego i Salomon nie naleje",
ale oprócz stwierdzenia oczywistego,
książka porusza kwestie poszukiwania rozwiązań.
Nie siedź bezczynnie i nie płacz nad pustą szklanką / rozlanym mlekiem / ukradzionym serem
tylko rusz cztery litery i znajdź nowy ser / napełnij szklankę!
O!
Mocne?
W książce jest delikatniej, ale o tym samym ;-)

...
Lekturę "Kto zabrał mój ser?" można by skwitować krótko: "Z pustego i Salomon nie naleje",
ale oprócz stwierdzenia oczywistego,
książka porusza kwestie poszukiwania rozwiązań.
Nie siedź bezczynnie i nie płacz nad pustą szklanką / rozlanym mlekiem / ukradzionym serem
tylko rusz cztery litery i znajdź nowy ser / napełnij szklankę!
O!
Mocne?
W książce jest delikatniej, ale o tym samym ;-)

Lekturę "Kto zabrał mój ser?" można by skwitować krótko: "Zmiany są nieuchronne",
ale oprócz stwierdzenia oczywistego,
książka porusza kwestie przygotowania się na zmiany oraz sposobów postępowania wobec zmian.
Możesz być zaskoczony zmianami lub przygotowany na zmiany,
możesz żądać anulowania zmiany lub zaakceptować zmianę,
możesz biadolić z powodu zmiany lub działać w związku ze zmianą,
zmianą możesz się martwić lub cieszyć
i temu podobne.
I o tym właśnie jest ta książka.

Mnie ta książka uświadomiła coś dla mnie bardzo ważnego.
Muszę teraz poszukać swojego sera! ;-)

Jeszcze trzeba wyjaśnić, czym jest ser.
Hm... dla każdego to może być coś innego ;-p
Bo to metaforyczna książka!
I ser, i wszyscy bohaterowie (a raczej ich myślenie i działanie) są tylko / aż przenośnią!

Pełny tytuł książki brzmi: "Kto zabrał mój ser? Opowieść dla młodzieży",
a ja mam kłopot z tą klasyfikacją....
Dość infantylnie napisana historyjka o myszkach i ludzikach mieszkających w labiryncie
być może nadawałaby się już dla starszych dzieci,
ale pod banalną treścią kryje się naprawdę mądre przesłanie,
które być może trafi dopiero do dorosłych czytelników.
Prawdopodobnie z tego powodu - żeby młodzieży nie uciekło sedno - historyjka o serze jest tylko częścią książki.
Historyjkę tę szkolnym przyjaciołom opowiada młody chłopak. A po opowieści słuchacze analizują jej treść.
Przykładają jej bohaterów (i ser!) do swoich doświadczeń, swoich lęków, swoich planów, wyciągają swoje wnioski.

Mnie ta historyjka (a raczej sposób jej opisania) trochę znudziła.
Mam wrażenie, że autor użył zbyt wielu słów na jeden temat, a jednocześnie nie rozwinął / nie pogłębił tematu.
Natomiast zupełnie inaczej toczą się dialogi nastoletnich przyjaciół - wartko, z sensem, konkretnie, mądrze :-)


A w ogóle to trafiłam na tę książkę zupełnie przypadkowo.
Gdy w bibliotece wpadła w moje ręce książka w żółtej okładce i z serem w tytule,
to w pierwszej chwili pomyślałam, że to książka "Im więcej dziur, tym mniej sera" Holgera Dambecka,
którą kiedyś polecała autorka bloga MAMAtyka.
A tu taka niespodzianka: inny ser, inny autor, inna treść! ;-)
Na tylnej okładce blurb:
Spencer Johnson napisał opowieść "Kto zabrał mój ser?", by pomóc ludziom wychodzić z trudnych sytuacji,
w których mogą się znaleźć w każdym momencie życia.
No to wypożyczyłam :-)


https://bajdocja.blogspot.com/2017/03/kto-zabra-moj-ser.html

pokaż więcej

 
2019-03-10 21:59:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Co ma robot do dzikiej natury?
Co zrobiłaby inteligentna maszyna sama w puszczy?
Jak poradziłaby sobie w obcym środowisku?
Czy zmieniłaby siebie, czy otoczenie?
Czy robot może mieć płeć?

Na powyższe pytania odpowiedział Peter Brown w książce „Dziki robot”.

To bardzo oryginalna opowieść o inności i przyrodzie.
A także o akceptacji i przyjaźni, o pomaganiu i współpracy.
O inteligencji,...
Co ma robot do dzikiej natury?
Co zrobiłaby inteligentna maszyna sama w puszczy?
Jak poradziłaby sobie w obcym środowisku?
Czy zmieniłaby siebie, czy otoczenie?
Czy robot może mieć płeć?

Na powyższe pytania odpowiedział Peter Brown w książce „Dziki robot”.

To bardzo oryginalna opowieść o inności i przyrodzie.
A także o akceptacji i przyjaźni, o pomaganiu i współpracy.
O inteligencji, empatii, wdzięczności, powołaniu i macierzyństwie.

Wzrusza, ale końcówka może wystraszyć wrażliwe dzieci.
Zaciekawia, ale czasem dłuży się.

Napisana prostym językiem i podzielona na krótkie rozdziały.
Skierowana do małych czytelników, ale ma prawie 300 stron.


https://bajdocja.blogspot.com/2019/03/co-ma-robot-do-dzikiej-natury.html

pokaż więcej

 
2019-03-07 00:49:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Pan (tom 3)

Czy elfy są wśród nas?
Tacy wysocy, niezwykle przystojni, wysportowani,
ukrywający swe spiczaste uszy pod blond czupryną?

Jeden z nich - Lee znalazł się w londyńskiej szkole, by pocałunkiem związać ze sobą
18-letnią Felicity - wybrankę, przeznaczoną mu przez Księgę przepowiedni.
Wybranka ma pomóc znaleźć insygnia królewskie Pana - dawnego króla elfów
i ocalić świat elfów. A może świat smoków?
...
Czy elfy są wśród nas?
Tacy wysocy, niezwykle przystojni, wysportowani,
ukrywający swe spiczaste uszy pod blond czupryną?

Jeden z nich - Lee znalazł się w londyńskiej szkole, by pocałunkiem związać ze sobą
18-letnią Felicity - wybrankę, przeznaczoną mu przez Księgę przepowiedni.
Wybranka ma pomóc znaleźć insygnia królewskie Pana - dawnego króla elfów
i ocalić świat elfów. A może świat smoków?

Trylogia "PAN" autorstwa Sandry Regnier miesza współczesność, fantasy i historię.
Przenosi elfy i smoki do naszego świata, ale też pozwala podróżować im w przeszłość.
Jaka w tym wszystkim jest rola współczesnej dziewczyny Felicity?
Oprócz tego, że jest niezbyt urodziwą "wybranką", też umie przenosić się w czasie,
miewa wizje i czasem potrafi czytać w myślach.

Stwierdzamy obie z córką, że te książki napisane są świetnie!
Prosty język, wciągająca akcja.
Czyta się je szybko.
Czyta się łapczywie!
Każdy tom łapie nas za rękę* i bezpardonowo porywa w głąb,
przytrzymuje i nie puszcza aż do ostatniej strony.
Są konflikty, agenci, romantyczne wątki i erotyczne podteksty.
Współczesny świat, koledzy, nauczyciele, problemy rodzinne,
smoki, elfy, nimfy, druidzi i niezwykłe, często niebezpieczne wydarzenia w świecie fantasy.




Tom pierwszy "Pan. Sekretne dziedzictwo króla elfów" można by określić jako powieść obyczajową
dla młodych dorosłych. Akcja prawie w całości dzieje się w XXI wieku, w londyńskiej szkole
i dotyczy stosunków Felicity z kolegami, koleżankami i nowym uczniem Leanderem (Lee)
oraz pewnym znanym aktorem.
Felicity to niby taka zwykła dziewczyna.
Myśląca, trochę ciamajdowata, z ciekawym wnętrzem.
Ma grono zaufanych przyjaciół i zero amantów ;-)
Lee jest półelfem, ale mało kto o tym wie.

W tomie drugim "Pan. Mroczna przepowiednia króla elfów" dzieje się więcej,
a sprawy się komplikują.
Bohaterowie częściej przebywają poza współczesnością.
Felicity zostaje podejrzana o... morderstwo.
Lee wyrusza w przeszłość by dowieść jej niewinności.
W szkole pojawia się nauczyciel - kuzyn Lee,
a w świecie elfów - podejrzenie o zdradę.

Ostatni tom "Pan. Ukryte insygnia króla elfów" prowadzi do konfrontacji elfów i smoków.
Wojnę wygra ten, kto ma insygnia Pana.
Felicity próbuje je odnaleźć. Czy jej się to uda? Co zamierza z nimi zrobić?
Podróżuje w czasie i przestrzeni, częściej miewa wizje, "rozmawia" z cieniem,
poznaje swoją przeszłość oraz powiązania ze światem elfów i światem smoków.
Interesują się nią niemalże wszyscy przedstawiciele płci przeciwnej. Dlaczego?
Felicity nie jest bezpieczna.
Akcja pędzi.
Napięcie rośnie.
Zakończenie zaskakuje.


Polecamy! Polecamy! Polecamy!


https://bajdocja.blogspot.com/2019/03/pan-trylogia-o-elfach-smokach-i.html

pokaż więcej

 
2019-03-07 00:48:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Pan (tom 2)

Czy elfy są wśród nas?
Tacy wysocy, niezwykle przystojni, wysportowani,
ukrywający swe spiczaste uszy pod blond czupryną?

Jeden z nich - Lee znalazł się w londyńskiej szkole, by pocałunkiem związać ze sobą
18-letnią Felicity - wybrankę, przeznaczoną mu przez Księgę przepowiedni.
Wybranka ma pomóc znaleźć insygnia królewskie Pana - dawnego króla elfów
i ocalić świat elfów. A może świat smoków?
...
Czy elfy są wśród nas?
Tacy wysocy, niezwykle przystojni, wysportowani,
ukrywający swe spiczaste uszy pod blond czupryną?

Jeden z nich - Lee znalazł się w londyńskiej szkole, by pocałunkiem związać ze sobą
18-letnią Felicity - wybrankę, przeznaczoną mu przez Księgę przepowiedni.
Wybranka ma pomóc znaleźć insygnia królewskie Pana - dawnego króla elfów
i ocalić świat elfów. A może świat smoków?

Trylogia "PAN" autorstwa Sandry Regnier miesza współczesność, fantasy i historię.
Przenosi elfy i smoki do naszego świata, ale też pozwala podróżować im w przeszłość.
Jaka w tym wszystkim jest rola współczesnej dziewczyny Felicity?
Oprócz tego, że jest niezbyt urodziwą "wybranką", też umie przenosić się w czasie,
miewa wizje i czasem potrafi czytać w myślach.

Stwierdzamy obie z córką, że te książki napisane są świetnie!
Prosty język, wciągająca akcja.
Czyta się je szybko.
Czyta się łapczywie!
Każdy tom łapie nas za rękę* i bezpardonowo porywa w głąb,
przytrzymuje i nie puszcza aż do ostatniej strony.
Są konflikty, agenci, romantyczne wątki i erotyczne podteksty.
Współczesny świat, koledzy, nauczyciele, problemy rodzinne,
smoki, elfy, nimfy, druidzi i niezwykłe, często niebezpieczne wydarzenia w świecie fantasy.




Tom pierwszy "Pan. Sekretne dziedzictwo króla elfów" można by określić jako powieść obyczajową
dla młodych dorosłych. Akcja prawie w całości dzieje się w XXI wieku, w londyńskiej szkole
i dotyczy stosunków Felicity z kolegami, koleżankami i nowym uczniem Leanderem (Lee)
oraz pewnym znanym aktorem.
Felicity to niby taka zwykła dziewczyna.
Myśląca, trochę ciamajdowata, z ciekawym wnętrzem.
Ma grono zaufanych przyjaciół i zero amantów ;-)
Lee jest półelfem, ale mało kto o tym wie.

W tomie drugim "Pan. Mroczna przepowiednia króla elfów" dzieje się więcej,
a sprawy się komplikują.
Bohaterowie częściej przebywają poza współczesnością.
Felicity zostaje podejrzana o... morderstwo.
Lee wyrusza w przeszłość by dowieść jej niewinności.
W szkole pojawia się nauczyciel - kuzyn Lee,
a w świecie elfów - podejrzenie o zdradę.

Ostatni tom "Pan. Ukryte insygnia króla elfów" prowadzi do konfrontacji elfów i smoków.
Wojnę wygra ten, kto ma insygnia Pana.
Felicity próbuje je odnaleźć. Czy jej się to uda? Co zamierza z nimi zrobić?
Podróżuje w czasie i przestrzeni, częściej miewa wizje, "rozmawia" z cieniem,
poznaje swoją przeszłość oraz powiązania ze światem elfów i światem smoków.
Interesują się nią niemalże wszyscy przedstawiciele płci przeciwnej. Dlaczego?
Felicity nie jest bezpieczna.
Akcja pędzi.
Napięcie rośnie.
Zakończenie zaskakuje.


Polecamy! Polecamy! Polecamy!


https://bajdocja.blogspot.com/2019/03/pan-trylogia-o-elfach-smokach-i.html

pokaż więcej

 
2019-03-07 00:48:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Pan (tom 1)

Czy elfy są wśród nas?
Tacy wysocy, niezwykle przystojni, wysportowani,
ukrywający swe spiczaste uszy pod blond czupryną?

Jeden z nich - Lee znalazł się w londyńskiej szkole, by pocałunkiem związać ze sobą
18-letnią Felicity - wybrankę, przeznaczoną mu przez Księgę przepowiedni.
Wybranka ma pomóc znaleźć insygnia królewskie Pana - dawnego króla elfów
i ocalić świat elfów. A może świat smoków?
...
Czy elfy są wśród nas?
Tacy wysocy, niezwykle przystojni, wysportowani,
ukrywający swe spiczaste uszy pod blond czupryną?

Jeden z nich - Lee znalazł się w londyńskiej szkole, by pocałunkiem związać ze sobą
18-letnią Felicity - wybrankę, przeznaczoną mu przez Księgę przepowiedni.
Wybranka ma pomóc znaleźć insygnia królewskie Pana - dawnego króla elfów
i ocalić świat elfów. A może świat smoków?

Trylogia "PAN" autorstwa Sandry Regnier miesza współczesność, fantasy i historię.
Przenosi elfy i smoki do naszego świata, ale też pozwala podróżować im w przeszłość.
Jaka w tym wszystkim jest rola współczesnej dziewczyny Felicity?
Oprócz tego, że jest niezbyt urodziwą "wybranką", też umie przenosić się w czasie,
miewa wizje i czasem potrafi czytać w myślach.

Stwierdzamy obie z córką, że te książki napisane są świetnie!
Prosty język, wciągająca akcja.
Czyta się je szybko.
Czyta się łapczywie!
Każdy tom łapie nas za rękę* i bezpardonowo porywa w głąb,
przytrzymuje i nie puszcza aż do ostatniej strony.
Są konflikty, agenci, romantyczne wątki i erotyczne podteksty.
Współczesny świat, koledzy, nauczyciele, problemy rodzinne,
smoki, elfy, nimfy, druidzi i niezwykłe, często niebezpieczne wydarzenia w świecie fantasy.




Tom pierwszy "Pan. Sekretne dziedzictwo króla elfów" można by określić jako powieść obyczajową
dla młodych dorosłych. Akcja prawie w całości dzieje się w XXI wieku, w londyńskiej szkole
i dotyczy stosunków Felicity z kolegami, koleżankami i nowym uczniem Leanderem (Lee)
oraz pewnym znanym aktorem.
Felicity to niby taka zwykła dziewczyna.
Myśląca, trochę ciamajdowata, z ciekawym wnętrzem.
Ma grono zaufanych przyjaciół i zero amantów ;-)
Lee jest półelfem, ale mało kto o tym wie.

W tomie drugim "Pan. Mroczna przepowiednia króla elfów" dzieje się więcej,
a sprawy się komplikują.
Bohaterowie częściej przebywają poza współczesnością.
Felicity zostaje podejrzana o... morderstwo.
Lee wyrusza w przeszłość by dowieść jej niewinności.
W szkole pojawia się nauczyciel - kuzyn Lee,
a w świecie elfów - podejrzenie o zdradę.

Ostatni tom "Pan. Ukryte insygnia króla elfów" prowadzi do konfrontacji elfów i smoków.
Wojnę wygra ten, kto ma insygnia Pana.
Felicity próbuje je odnaleźć. Czy jej się to uda? Co zamierza z nimi zrobić?
Podróżuje w czasie i przestrzeni, częściej miewa wizje, "rozmawia" z cieniem,
poznaje swoją przeszłość oraz powiązania ze światem elfów i światem smoków.
Interesują się nią niemalże wszyscy przedstawiciele płci przeciwnej. Dlaczego?
Felicity nie jest bezpieczna.
Akcja pędzi.
Napięcie rośnie.
Zakończenie zaskakuje.


Polecamy! Polecamy! Polecamy!


https://bajdocja.blogspot.com/2019/03/pan-trylogia-o-elfach-smokach-i.html

pokaż więcej

 
2019-03-02 16:54:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Siedzę w wygodnym fotelu.
Mam ochotę tak trwać i trwać.
Przez okno wpada wiosenne słońce.
Właśnie skończyłam lekturę książki Kariny Yan Glaser "Rodzina ze 141 ulicy".
Jestem wzruszona, jest mi ciepło, jest mi dobrze.

Wydawałoby się, że wielodzietna rodzina Vanderbeekerów jest całkiem zwyczajna.
Ale w połowie opowieści o nich zorientowałam się, że daleko im do zwyczajności.
Emanuje z nich...
Siedzę w wygodnym fotelu.
Mam ochotę tak trwać i trwać.
Przez okno wpada wiosenne słońce.
Właśnie skończyłam lekturę książki Kariny Yan Glaser "Rodzina ze 141 ulicy".
Jestem wzruszona, jest mi ciepło, jest mi dobrze.

Wydawałoby się, że wielodzietna rodzina Vanderbeekerów jest całkiem zwyczajna.
Ale w połowie opowieści o nich zorientowałam się, że daleko im do zwyczajności.
Emanuje z nich nienachalna radość życia i ogromna życzliwość do ludzi.
Wszyscy ich znają, odwzajemniają serdeczność. Wszyscy ich lubią.
Wszyscy, oprócz Beidermana - właściciela kamienicy, w której mieszkają.

Beiderman tuż przed świętami Bożego Narodzenia poinformował ich,
że nie przedłuży im umowy wynajmu ich dwupoziomowego mieszkania.
Piątka dzieci Vanderbeekerów ma różne pomysły na to, jak przekonać Beidermana
do zmiany decyzji. Najlepiej, by Beiderman ich polubił, jak wszyscy wokół.
Swoje pomysły wcielają w życie.


Wydawałoby się, że akcja jest przewidywalna,
że problem zostanie rozwiązany w jedyny możliwy sposób.
Przecież to książka dla dzieci. Wszystko musi się udać.
Czy aby na pewno?

Kibicujemy rodzinie, przy okazji poznając ją bliżej.
Ale sprawy się komplikują.
Właściwie żaden z dziecięcych pomysłów nie wypalił...

Rodzina trzyma się razem.
Przygotowuje się do przeprowadzki
i jednocześnie do ostatnich świąt w tym domu.
Tu choinka, tam pudła.
Jak to wszystko się skończy?
Musicie sprawdzić sami ;-)
Bardzo zachęcam!
Atmosfera tej książki otula jak ciepły koc.


https://bajdocja.blogspot.com/2019/03/rodzina-ze-141-ulicy.html

pokaż więcej

 
2019-02-28 20:46:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Myśleliście, że powieści kryminalne dla dzieci i młodzieży to pomysł współczesnych autorów?
Nie, pomysł wcale nie jest nowy.
Np. w 1961 roku ukazało się pierwsze wydanie książki Edwarda Fentona "The Phantom Of Walkaway Hill".
Właśnie przeczytałam wersję polską pt. "Widmo z Głogowego Wzgórza",
którą przetłumaczyła Irena Tuwim*.
Widać dzieci / młodzież zawsze lubiły kryminalne zagadki z odrobiną...
Myśleliście, że powieści kryminalne dla dzieci i młodzieży to pomysł współczesnych autorów?
Nie, pomysł wcale nie jest nowy.
Np. w 1961 roku ukazało się pierwsze wydanie książki Edwarda Fentona "The Phantom Of Walkaway Hill".
Właśnie przeczytałam wersję polską pt. "Widmo z Głogowego Wzgórza",
którą przetłumaczyła Irena Tuwim*.
Widać dzieci / młodzież zawsze lubiły kryminalne zagadki z odrobiną dreszczyku ;-)

Drogi Jamesie (...) Kiedy do nas przyjedziesz? Bo potrzebna nam Twoja pomoc!
Są jakieś złowróżbne znaki! Nie możemy wytłumaczyć Ci tego w liście.
W każdym razie na coś się zanosi, chodzi o czyjąś tajemniczą obecność
i chociaż nie wiemy jeszcze co, podejrzewamy, że coś się dzieje!(...)**

Taki list znalazłam już na pierwszej stronie powieści.
Intrygujący! Elektryzujący!

Ale akcja rozwija się bardzo powoli. Zanim dowiemy się, o co w ogóle chodzi,
najpierw poznamy adresata listu i jednocześnie narratora książki 12-letniego Jamesa,
potem okoliczności jego przyjazdu do kuzynów, którzy przeprowadzili się na wieś,
samych kuzynów oraz okoliczności przyrody ;-)

Poznamy też zdziczałego psa poprzedniej właścicielki Głogowego Wzgórza.
Skołtuniona, brudna sierść, szczekanie i wycie, szalone gonitwy.

Jakaś postać pomiędzy drzewami.
Dziwne dźwięki w nocy.
Jakaś twarz w oknie.
Czy to tytułowe widmo?
Czy to realne zagrożenie?

Wichura. Śnieżyca.
Brak prądu i wody.
Brak telefonu.
Atmosfera gęstnieje.

Śniegu tyle, że nie ma komunikacji ze światem zewnętrznym.
Gosposia chce odejść.
Co to będzie?

Chłopcy znajdują....
Stop! Więcej nie powiem!
Przeczytajcie sami! Zachęcam!
To kryminał, jak się patrzy!
Kryminał z nagrodą im. Edgara Allana Poe w kategorii "Najlepsza książka dla młodzieży" :-)


https://bajdocja.blogspot.com/2019/02/widmo-z-gogowego-wzgorza.html

pokaż więcej

 
2019-02-28 20:46:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Myśleliście, że powieści kryminalne dla dzieci i młodzieży to pomysł współczesnych autorów?
Nie, pomysł wcale nie jest nowy.
Np. w 1961 roku ukazało się pierwsze wydanie książki Edwarda Fentona "The Phantom Of Walkaway Hill".
Właśnie przeczytałam wersję polską pt. "Widmo z Głogowego Wzgórza",
którą przetłumaczyła Irena Tuwim*.
Widać dzieci / młodzież zawsze lubiły kryminalne zagadki z odrobiną...
Myśleliście, że powieści kryminalne dla dzieci i młodzieży to pomysł współczesnych autorów?
Nie, pomysł wcale nie jest nowy.
Np. w 1961 roku ukazało się pierwsze wydanie książki Edwarda Fentona "The Phantom Of Walkaway Hill".
Właśnie przeczytałam wersję polską pt. "Widmo z Głogowego Wzgórza",
którą przetłumaczyła Irena Tuwim*.
Widać dzieci / młodzież zawsze lubiły kryminalne zagadki z odrobiną dreszczyku ;-)

Drogi Jamesie (...) Kiedy do nas przyjedziesz? Bo potrzebna nam Twoja pomoc!
Są jakieś złowróżbne znaki! Nie możemy wytłumaczyć Ci tego w liście.
W każdym razie na coś się zanosi, chodzi o czyjąś tajemniczą obecność
i chociaż nie wiemy jeszcze co, podejrzewamy, że coś się dzieje!(...)**

Taki list znalazłam już na pierwszej stronie powieści.
Intrygujący! Elektryzujący!

Ale akcja rozwija się bardzo powoli. Zanim dowiemy się, o co w ogóle chodzi,
najpierw poznamy adresata listu i jednocześnie narratora książki 12-letniego Jamesa,
potem okoliczności jego przyjazdu do kuzynów, którzy przeprowadzili się na wieś,
samych kuzynów oraz okoliczności przyrody ;-)

Poznamy też zdziczałego psa poprzedniej właścicielki Głogowego Wzgórza.
Skołtuniona, brudna sierść, szczekanie i wycie, szalone gonitwy.

Jakaś postać pomiędzy drzewami.
Dziwne dźwięki w nocy.
Jakaś twarz w oknie.
Czy to tytułowe widmo?
Czy to realne zagrożenie?

Wichura. Śnieżyca.
Brak prądu i wody.
Brak telefonu.
Atmosfera gęstnieje.

Śniegu tyle, że nie ma komunikacji ze światem zewnętrznym.
Gosposia chce odejść.
Co to będzie?

Chłopcy znajdują....
Stop! Więcej nie powiem!
Przeczytajcie sami! Zachęcam!
To kryminał, jak się patrzy!
Kryminał z nagrodą im. Edgara Allana Poe w kategorii "Najlepsza książka dla młodzieży" :-)


https://bajdocja.blogspot.com/2019/02/widmo-z-gogowego-wzgorza.html

pokaż więcej

 
2019-02-26 00:29:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Wrota wyobraźni". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.

Czy znacie Mennymsów?


To bohaterowie pięciu tomów autorstwa Sylvii Waugh,
które należy czytać w tej kolejności:
"Mennymsowie",
"Mennymsowie na wygnaniu",
"Mennymsowie w pułapce",
"Mennymsowie opuszczeni",
"Mennymsowie żyją".

Mennymsowie to bardzo nietypowi bohaterowie.
To żywe szmaciane lalki wielkości człowieka.

Napisałam "żywe", bo te lalki naprawdę żyją.
Nie tylko żyją, ale czują, myślą...
Czy znacie Mennymsów?


To bohaterowie pięciu tomów autorstwa Sylvii Waugh,
które należy czytać w tej kolejności:
"Mennymsowie",
"Mennymsowie na wygnaniu",
"Mennymsowie w pułapce",
"Mennymsowie opuszczeni",
"Mennymsowie żyją".

Mennymsowie to bardzo nietypowi bohaterowie.
To żywe szmaciane lalki wielkości człowieka.

Napisałam "żywe", bo te lalki naprawdę żyją.
Nie tylko żyją, ale czują, myślą i borykają się ze światem.
Zdają sobie sprawę ze swej wyjątkowości / swej odmienności
i ewentualnych konsekwencji wynikających z jej odkrycia przez prawdziwych ludzi.
Unikają więc prawdziwych ludzi jak mogą, co rodzi szereg komplikacji.
Wiele spraw da się załatwić listownie lub telefonicznie, ale nie wszystkie.


Dziadkowie, rodzice i dzieci w różnym wieku oraz niania.
Mieszkają w domu otrzymanym w spadku.
Nie starzeją się, nie mają serc, żeber, nie muszą jeść,
ale żyją, mają potrzeby i marzenia.
Oraz charaktery!
Niektórzy trudne!
Zwłaszcza senior rodu sir Magnus i 14-latka Szarlotta.

Mennymsowie żyją zgodnie, każdy zna swoje miejsce w tej rodzinie.
Ale rzeczywistość się o nich upomina.
Najpierw spada na nich groźba utraty domu z powodu budowy autostrady,
następnie przymusowy pobyt w domu na wsi,
potem nadmierne zainteresowanie jednej sąsiadki
a na koniec przeczucie śmierci całej rodziny...
Dodajmy do tego znaczne ograniczenie wolności,
i hormony / humory buzujące w wiecznych nastolatkach,
a będziemy mieli mgliste wyobrażenie o napięciach w rodzinie.
Rodzinie szmacianych lalek, próbujących normalnie żyć, ale nieujawniających się ludziom!
Jak sobie poradzą w chwilach zagrożenia?
Czy stawią czoła przeciwnościom?
Czy się zjednoczą, czy poróżnią?


W każdym tomie akcja rozwija się szybko, napięcie rośnie.
Trochę denerwowało mnie ciągłe wyjaśnianie, kim są Mennymsowie,
tak jakby autorka w każdym tomie spodziewała się niewtajemniczonych czytelników.
Z tomu na tom coraz bardziej drażniło mnie zachowanie dziadka Magnusa,
ale z tomu na tom coraz mocniej chciałam poznać Mennymsów!


https://bajdocja.blogspot.com/2019/02/czy-znacie-mennymsow.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
275 263 1285
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (4)

zgłoś błąd zgłoś błąd