O-czytane 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 4 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-03-16 18:10:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Posiadam

Człowiek rodzi się, dorasta, rozwija, dojrzewa, usamodzielnia. Przechodzi życiowe wzloty i upadki, przeżywa chwile szczęścia i zadumy. Każdy radzi sobie ze swoimi emocjami tak, jak umie… Jedni szybciej dochodzą do siebie po trudnych przeżyciach, inni nieco później. Każdy żyje tak jak chce, ale to życie często płata nam figla i wprowadza wiele niespodzianek, nie zawsze tych pozytywnych. Czy... Człowiek rodzi się, dorasta, rozwija, dojrzewa, usamodzielnia. Przechodzi życiowe wzloty i upadki, przeżywa chwile szczęścia i zadumy. Każdy radzi sobie ze swoimi emocjami tak, jak umie… Jedni szybciej dochodzą do siebie po trudnych przeżyciach, inni nieco później. Każdy żyje tak jak chce, ale to życie często płata nam figla i wprowadza wiele niespodzianek, nie zawsze tych pozytywnych. Czy można wymazać z pamięci bardzo bolesne wspomnienia? Czy człowiek jest w stanie nie rozpamiętywać trudnych przeżyć, które często siedzą głęboko w umyśle? Co jest w stanie zrobić człowiek, który za wszelką cenę pragnie tylko swojego szczęścia?

Bohaterkami „Kryształowych motyli” są trzy kobiety – Anna, Elżbieta i Izabela. Trzy różne osoby i charaktery, które połączyła wielka strata, a mianowicie śmierć dziecka. Kobiety bardzo emocjonalnie przeżywają żałobę po stracie dziecka. Każda z bohaterek straciła dziecko w innych okolicznościach, dlatego każda historia jest inna, ale za każdym razem temat ten wzbudza w nich takie same ogromne emocje.

Czy można pogodzić się ze śmiercią dziecka? Nieważne, czy miało ono kilka czy kilkanaście lat, takie wydarzenie spada jak grom z jasnego nieba na barki rodziców i jest wielkim szokiem. Właśnie, szok i niedowierzanie, ogromny ból i wyrzuty sumienia, że „nie zrobiliśmy wszystkiego, co się dało, aby chronić nasze dziecko”. Obarczanie się winą, że mogłam/mogłem być lepszym rodzicem i bardziej dopilnować, czy poświęcić więcej swojej uwagi dziecku. Ale, czy da się przewidzieć, jaki scenariusz napisze nam i naszym najbliższym życie? Tego nigdy nie wiadomo, bo los jest przewrotny i każdy to wie. To jest tak, jak z pogodą, nigdy nie można być pewnym jaka będzie danego dnia. Dlatego warto częściej uśmiechać się i cieszyć się z rzeczy, których na co dzień nie dostrzegamy. Z tego, że mamy co jeść, że świeci słońce, niedługo rozkwitnie na zielono wiosna, a wokół nas będą krążyć piękne motyle… Bohaterki książki wyczerpane są ciągłymi wyrzutami sumienia, ale czy można tak żyć w nieskończoność? Czy da się codziennie przechodzić na ulicy i patrzeć na szczęśliwe rodziny z dziećmi przeżywając wewnętrzny ból? Czy kobiety znajdą w końcu sposób na pogodzenie się z tym, co je spotkało? Czy dla bohaterek znów zaświeci słońce i czy będą w stanie dostrzec dobre rzeczy wokół nich? Tego dowiecie się czytając książkę „Kryształowe motyle”.

Rozpoczynając przygodę z książką „Kryształowe motyle” nie wiedziałam, czego się spodziewać. Po opisie książki byłam jednak pewna, że będzie to lektura bardzo emocjonalna, ale nie spodziewałam się, że w tak dużym stopniu. Opisana przez Katarzynę Misiołek historia trzech kobiet, których losy splatają się za sprawą śmierci dzieci z pewnością nie należy do łatwych i przyjemnych. Autorka bowiem porusza w książce temat utraty najbliższej osoby - dziecka, istoty niewinnej i kruchej, mającej przed sobą jeszcze większość pięknego życia… Czytelniczki o bardzo wrażliwych duszach powinny zaopatrzeć się w zapasy chusteczek higienicznych na czas lektury.
„Kryształowe motyle” to piękna i trudna opowieść o życiu, które rzadko jest kryształowe, a często bywa ulotne jak motyle oraz próbach zmagania się matek z żałobą po śmierci dziecka. Jestem pełna uznania dla autorki Katarzyny Misiołek, że miała odwagę poruszyć w swojej książce tak trudny temat wzbudzający wielkie emocje. Mimo ogromu tych emocji książka nie sprawia wrażenia "ciężkiej", wręcz przeciwnie - czyta się ją w bardzo szybkim tempie. Książka jest bardzo emocjonująca, wywołuje dużo refleksji na temat kruchości życia, nieuchronną wizją śmierci, ulotnością szczęścia oraz relacjach między rodzicami i dziećmi, kobietami i mężczyznami, kobietami i przyjaciółkami, kobietami i matkami. Książka „Kryształowe motyle” poruszy niejedną duszę i chwyci za serce. Mnie osobiście ta piękna książka bardzo urzekła, a zakończenie zaskoczyło.

pokaż więcej

 
2019-03-10 22:31:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Współpraca recenzencka

Młodość, radość, słońce, wakacje – tylko tyle i aż tyle do pełni szczęścia. Nadzieje do spełnienia, młode bohaterki, które pragną cieszyć się życiem podczas wakacyjnego pobytu w słonecznej i egzotycznej Hiszpanii. Czy da się dążyć do przeznaczenia na wzburzonych, morskich falach? Oczywiście o wiele łatwiej jest realizować swe marzenia płynąc na spokojnych wodach, lecz wiadomo nie od dziś, że... Młodość, radość, słońce, wakacje – tylko tyle i aż tyle do pełni szczęścia. Nadzieje do spełnienia, młode bohaterki, które pragną cieszyć się życiem podczas wakacyjnego pobytu w słonecznej i egzotycznej Hiszpanii. Czy da się dążyć do przeznaczenia na wzburzonych, morskich falach? Oczywiście o wiele łatwiej jest realizować swe marzenia płynąc na spokojnych wodach, lecz wiadomo nie od dziś, że życie to nie bajka, a żywioł wody jest nieprzewidywalny.

Trzy młode dziewczyny, studentki – skromna i nieco nieśmiała Dominika, wesoła Kasia i pewna siebie Wiktoria postanawiają spędzić wakacje za granicą. Sympatyczne bohaterki rozpiera energia na samą myśl o pobycie w obcym i bardzo ciepłym kraju pełnym przystojnych mężczyzn. Zgrane przyjaciółki, jak to dziewczyny są rozemocjonowane i mają nadzieję na niezapomniane wrażenia. Podczas upragnionego pobytu w hiszpańskim miasteczku Calelli dziewczyny beztrosko zapoznają się z terenem. Przyjemnie gładzący w stopy piasek, kojący szum morza i orzeźwiający wiatr potrafią dać poczucie szczęścia. Spełnieniem marzeń byłoby poznanie interesujących mężczyzn… I jak na zawołanie każda z bohaterek spotyka na swojej drodze potencjalnych kandydatów, którzy powodują szybsze bicie serca. Jeden z poznanych facetów jest jednak bardzo tajemniczy i niezbyt przyjemny w obyciu. Coś jednak sprawia, że przyciąga do siebie skrytą Dominikę. Młodzieńcze znajomości nie układają się jednak tak, jak powinny w mniemaniu dziewczyn. Komplikacje, burzliwe relacje, i rozterki na każdym kroku psują beztroską atmosferę wakacyjnego pobytu. Wakacje nie wyglądają tak, jak dziewczyny sobie wymarzyły. Na domiar złego bohaterki mają kilka niezbyt przyjemnych epizodów podczas pobytu. Niesympatyczni mężczyźni i pech - wszystko jest nie tak jak powinno… Jak ułożyły się losy mniej lub bardziej żywiołowych postaci w tej historii? Tego dowiecie się czytając książkę „Płynąc ku przeznaczeniu”.

Sięgając po książkę „Płynąc ku przeznaczeniu” spodziewałam się oklepanego romansu, w którym zwariowane, młodziutkie bohaterki pragną się zabawić i poznać wyjątkowych mężczyzn. Jednak gdy coraz bardziej zagłębiałam się w lekturę nie do końca byłam pewna, jakie będzie zakończenie. Autorka książki Weronika Tomala stworzyła książkę, która jest jednocześnie mieszanką powieści romantycznej z elementami dramatu. Fabuła książki nie jest niczym nowym w porównaniu do książek o podobnej tematyce, jednak jest w niej coś, co przyciąga uwagę i sprawia, że przyjemnie i szybko czyta się tę historię. Miejsce akcji, w które chętnie bym się teraz przeniosła i losy bohaterów, które zaskoczyły mnie podczas lektury sprawiły, że mam pozytywne odczucia po lekturze tej książki. „Płynąc ku przeznaczeniu” to refleksyjna opowieść o miłości, która napędza lub zniechęca do działania. O przyjaźni, która jeśli jest szczera to pozwala przetrwać największe sztormy. Wreszcie o przeznaczeniu, które być może jest gdzieś w gwiazdach każdemu pisane i nigdy nie jest przewidywalne. Każdy płynie ku swojemu przeznaczeniu, ale nikt nie jest w stanie przewidzieć, do jakiego miejsca doprowadzą te nieokiełznane wody.

pokaż więcej

 
2019-03-05 10:19:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Ciekawe zabytki, pradawne tajemnice trudne do rozszyfrowania i egzotyczne środowisko. Dwójka ludzi, która spotyka się na drodze swej podróży. Polska krew, australijska charyzma i urok. Czy to wszystko może zwiastować podróż pełną przygód, którą zapamiętają do końca życia?

Głównym bohaterem książki jest Paweł – młody archeolog z Polski, pasjonat odkrywania i zwiedzania egzotycznych miejsc....
Ciekawe zabytki, pradawne tajemnice trudne do rozszyfrowania i egzotyczne środowisko. Dwójka ludzi, która spotyka się na drodze swej podróży. Polska krew, australijska charyzma i urok. Czy to wszystko może zwiastować podróż pełną przygód, którą zapamiętają do końca życia?

Głównym bohaterem książki jest Paweł – młody archeolog z Polski, pasjonat odkrywania i zwiedzania egzotycznych miejsc. Mężczyzna w trakcie jednej ze swych podróży spotyka nietuzinkową dziewczynę o imieniu Annie – Australijkę, polota samolotów. Z początku archeolog spodziewa się ze strony dziewczyny typowego podejścia i zadawania miliona typowych pytań o jego pracę, jednak doznaje miłego rozczarowania. Mężczyzna i dziewczyna odnajdują wspólną nić porozumienia i stają się dla siebie wzajemnie dobrymi kompanami w podróży. Cechuje ich podobne poczucie humoru i spojrzenie na świat, więc miło spędzają ten beztroski czas. Wszystko wydaje się spokojne, dopóki na horyzoncie nie pojawiają się podejrzani mężczyźni, którzy planują jakiś większy przekręt…

Pewnego dnia Paweł i Annie przypadkowo znajdują się w złym miejscu i czasie i są świadkami tajnych porachunków groźnych bandziorów. Czy uda im się wyjść z tego cało? I dlaczego jednemu z bandziorów bardzo zależy na pewnej, starej, tajemniczej księdze? O tym wszystkim przekonacie się czytając „Książki, przez które zginiesz”.

Autor „Książki, przez który zginiesz” stworzył ciekawą historię z egzotycznymi i zarazem groźnymi miejscami w tle, okraszoną nutką tajemniczości. Od samego początku polubiłam się z głównymi bohaterami, którzy sprawiali dla mnie wrażenie bardzo sympatycznych i inteligentnych. Zagłębiając się coraz bardziej w ich losy można było wyczuć powoli kiełkującą między nimi chemię, co dodawało uroku całej histori. Bohaterowie przeżyli dużo przygód, część z nich była bardzo groźna i mogła skończyć się dla nich tragicznie. Książka ma w sobie urok, znajdziemy w niej trochę geograficznych akcentów, które towarzyszyły bohaterom w trakcie ich przygód, spotkamy tajemnicze stwory, które mrożą krew w żyłach i dowiemy się o drogocennych przedmiotach, które zostały ukryte w niebezpiecznych miejscach.

„Książki, przez które zginiesz” to zabawna i interesująca opowieść z wątkiem kryminalnym w tle. Lektura była dla mnie przyjemną odskocznią od codzienności. Archeologia, podróże, przygody, egzotyczne miejsca, ludzie, zwierzęta, zabytki, drogocenne znaleziska, wykopaliska, gangsterskie porachunki i miłość to walory tej książki z kolorową czaszką na okładce. Myślę, że książka jest warta przeczytania.

pokaż więcej

 
2019-02-26 21:16:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Niezmienni (tom 1)

Życie jest pełne niespodzianek. Jednego dnia człowiek ma wszystkiego dosyć, brakuje nam sił i ogólnie wszystko jest beznadziejne. Jednak czasami pojawiają się ulotne chwile szczęścia i dobre momenty, dzięki którym się uśmiechamy. Jeden człowiek potrafi zmieszać z błotem, albo sprawić, że będziemy unosić się pięć metrów nad ziemią. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie i nigdy nie można być... Życie jest pełne niespodzianek. Jednego dnia człowiek ma wszystkiego dosyć, brakuje nam sił i ogólnie wszystko jest beznadziejne. Jednak czasami pojawiają się ulotne chwile szczęścia i dobre momenty, dzięki którym się uśmiechamy. Jeden człowiek potrafi zmieszać z błotem, albo sprawić, że będziemy unosić się pięć metrów nad ziemią. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie i nigdy nie można być do końca pewnym, co nas czeka.

Główna bohaterka o imieniu Flora nie miała za sobą miłych doświadczeń. Los chciał, że straciła bardzo bliską osobę. Dziewczyna bardzo długo nie mogła się pozbierać po tym fakcie. W samotności – bo była na nią z początku skazana - próbowała poradzić sobie ze swoimi lękami i innymi negatywnymi emocjami na swój dziwny sposób, lecz skutek nie był zadowalający. Relacje z rodziną jak i z koleżankami, których w zasadzie nie miała nie układały się pozytywnie. Wydawać by się mogło, że wszystko i wszyscy są przeciwko niej i prześladuje ją jakieś fatum, które na każdym kroku daje o sobie brutalnie znać. Wydawałoby się, że jej stan jest bardzo zły, a dni są policzone. Los jednak bywa bardzo przewrotny, a to, co teoretycznie jest nam pisane w jednym momencie całkowicie zmienia bieg dotychczasowego życia… W życiu Flory znienacka pojawia się tajemniczy, zielonooki, czarny kot, który przychodzi w chwilach kryzysu. Pomaga przetrwać jej bolesne momenty i łagodzi lęki. W tym samym czasie w szkole dziewczyna staje się obiektem zainteresowania pewnego, tajemniczego i zabójczo atrakcyjnego chłopaka Felisa. Chłopak ten zachowuje się wobec niej dosyć dziwnie, jakby był z innego świata, jednak po jakimś czasie znajdują nić porozumienia… Wokół nich krąży magia, nutka niepewności i małe światełko nadziei na kilka dobrych chwil w życiu.

„Samobójca” to debiutancka książka Agnieszki Ziętarskiej z gatunku literatury młodzieżowej i zarazem pierwszy tom z cyklu „Niezmienni”. Kolejne części z tej serii mają ukazać się jeszcze w tym roku. A ja powiem Wam tyle, że warto będzie na nie czekać. Lektura tej książki była dla mnie niezwykle przyjemną przygodą. Już od pierwszych stron wiedziałam, że będzie to dla mnie rewelacyjna lektura. I nie myliłam się Przeniosłam się w realny świat okraszony fantazją. „Samobójca” nie jest typowym romansidłem, chociaż oczywiście ma wątek miłosny. Jednak cała opowieść ma w sobie elementy magiczne, które dodają tajemniczości i uroku całej tej historii. Autorka pisze w bardzo interesujący i dynamiczny sposób przez co fabuła nie jest nudna, a każda przeczytana strona wywołuje nieustanną ciekawość, co będzie dalej. „Samobójca” to niezwykła opowieść o sile przyjaźni, miłości, relacjach międzyludzkich, poświęceniu, stracie bliskiej osoby i poszukiwaniu własnej drogi. Serdecznie polecam książkę wszystkim, którzy lubią romantyczne historie z nutką fantazji w tle. Myślę, że będziecie oczarowani tą lekturą, tak jak ja. Ja już nie mogę się doczekać dalszych losów bohaterów tej serii.

pokaż więcej

 
2019-02-24 09:06:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Ostatnimi czasy miałam okazję czytać książki o tematyce wojennej i powojennej. Nie były to lektury przyjemne i lekkie, ale wiem, że książki o trudnej tematyce są ważne i potrzebne. Lektura zdecydowanie nie należy do łatwych, ale nawiązanie do trudnych lat w dziejach historii Polski zasługuje na uznanie. Muszę przyznać szczerze, że czytanie książek historycznych jest dla mnie nie lada... Ostatnimi czasy miałam okazję czytać książki o tematyce wojennej i powojennej. Nie były to lektury przyjemne i lekkie, ale wiem, że książki o trudnej tematyce są ważne i potrzebne. Lektura zdecydowanie nie należy do łatwych, ale nawiązanie do trudnych lat w dziejach historii Polski zasługuje na uznanie. Muszę przyznać szczerze, że czytanie książek historycznych jest dla mnie nie lada wyzwaniem, jednak cieszę się, że mogłam skosztować innego gatunku.

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Videograf miałam przyjemność przeczytać książkę Macieja Pasterczyka „Morze krwi, ziemia ognia”. Już sam tytuł i okładka wskazują na to, że będzie to kryminał i poleje się krew. I dokładnie tak się dzieje.

Akcja książki dzieje się w okresie powojennej Polski. Głównym bohaterem tej historii jest komendant milicji z Kamienia Pomorskiego. Stanisław Brzeziński obraca się wśród sadystycznych metod wyciągania informacji od potencjalnie podejrzanych osób. Zero litości, liczy się tylko to, żeby rozwiązać sprawy. Bez wątpienia wszystkie działania odbijają się na psychice komendanta. Zarówno teraźniejszość i przeszłość wpływają na zachowanie mężczyzny. Wszystko jest dobrze do czasu, gdy dochodzi do brutalnego morderstwa. Z mężczyzną zaczyna się dziać coś dziwnego, a najbliższe osoby z pracy z przyjaciół zamieniają się w wrogów… Tutaj nic nie jest takie, na jakie wygląda. Każdy zły krok i każda niewłaściwie podjęta decyzja może zawarzyć na życiu. W rozwikłaniu sprawy ważne są szczegóły, do których komendantowi jest trudno dotrzeć. Dodatkowo rozwiązanie sprawy utrudnia fakt, że ktoś skrupulatnie obserwuje każdy jego krok. Czy w takich warunkach Stanisław Brzeziński będzie w stanie dojść do prawdy? Jaka będzie cena za tę prawdę?

„Morze krwi, ziemia ognia” to książka, która zdecydowanie trzyma czytelnika w mocnym napięciu. Historia owiana jest licznymi tajemnicami, które główny bohater próbuje rozwikłać na własną odpowiedzialność. Autor stworzył ciekawy retro – kryminał, który w dużej mierze ujawnia powojenny świat. Świat milicjantów i funcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, którzy stosują bardzo brutalne i drastyczne metody w swoich działaniach. Można odnieść wrażenie, że autor mocno skupił się na psychologicznym aspekcie postaci. Ukazuje różne stany psychiczne poszczególnych bohaterów oraz pobudki, którymi się kierują. To ciekawy punkt widzenia i z pewnością ujawnia jasne i ciemne strony ludzkiej natury pod wpływem brutalnej władzy w powojennej Polsce. Czytając książkę można wyraźnie wyobrazić sobie brutalne sceny ze szczegółami. Życie bohaterów książki w powojennej Polsce i wydarzenia, które miały miejsce w przeszłości odbiły się na ich psychice. Miało to wpływ na ich późniejsze zachowanie. Ale nie ma co się dziwić, bo w końcu życie w świecie, w którym rządziła przemoc, tortury i brak współczucia w końcu wyzwolą w człowieku jego słabości i demony i doprowadzą do niepożądanych stanów. Stanów, o których sami zainteresowani często nie są świadomi. „Morze krwi, ziemia ognia” to lektura, która zainteresuje miłośników retro – kryminałów oraz czytelników, którzy lubią nieoczywiste i zagadkowe historie.

pokaż więcej

 
2019-02-22 11:06:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

„Lwowski ptak” to książka, która należy do gatunku historycznych. Opowieść opowiada o wydarzeniach osadzonych w roku 1918, a jej tematem jest bohaterska obrona polskiego Lwowa. Obroną ziem lwowskich zajmują się bardzo młodzi ludzie, a w niektórych przypadkach można powiedzieć, że to jeszcze dzieci, które zbyt wcześnie skosztowały dorosłości.

Główną bohaterką książki jest Antonina, „Tośka”....
„Lwowski ptak” to książka, która należy do gatunku historycznych. Opowieść opowiada o wydarzeniach osadzonych w roku 1918, a jej tematem jest bohaterska obrona polskiego Lwowa. Obroną ziem lwowskich zajmują się bardzo młodzi ludzie, a w niektórych przypadkach można powiedzieć, że to jeszcze dzieci, które zbyt wcześnie skosztowały dorosłości.

Główną bohaterką książki jest Antonina, „Tośka”. Piętnastoletnia dziewczyna, której patriotyzmu mogłoby pozazdrościć wielu dorosłych. Ta odważna bohaterka postanawia z dnia na dzień zrezygnować z dotychczasowego życia i pomóc w obronie miejsca, w którym mieszka. Podobnie jak ona, wiele innych młodziutkich ludzi podejmuje decyzję, która może wiele zmienić. Zarówno chłopcy jak i dziewczęta zaciekle odpierają ataki wrogów. Początkowo dowódcy tych młodych ochotników patrzą na nich spod oka, a dziewczyn w ogóle nie biorą pod uwagę w walce z bronią w ręku. Następuje więc podział ról na chłopców i mężczyzn, którzy bronią swej ziemi oraz na dziewczyny i kobiety, które są sanitariuszkami, kucharkami i opiekunkami. Tośka jednak nie wyobraża sobie bezczynnego siedzenia, postanawia więc uciec się do małego podstępu... Czy tajemnica, którą ukrywa wyjdzie na jaw? Jak zareaguje na nie otoczenie, w którym przebywa dziewczyna? Jakie będą tego skutki? O tym wszystkim przekonacie się czytając „Lwowskiego ptaka”.

„Lwowski ptak” to opowieść o patriotyzmie, odwadze i bohaterstwie. Postawy, które prezentowali ówcześni młodzi ludzie są tak diametralnie różne od tego, co reprezentuje się w dzisiejszym świecie. W książce Piotra Tymińskiego bohaterki i bohaterowie nie zastanawiali się, jaką decyzję podjąć. Oni to wiedzieli i byli gotowi na wszystko. Całym swoim sercem i duszą. Nie myśleli o konsekwencjach. Dla tych odważnych, młodziutkich ludzi liczyło się to, żeby bronić swojej ziemi. Nieważne było dla nich to, że z dnia na dzień tracą swoje dzieciństwo bezpowrotnie. Z dnia na dzień stawali się dojrzałymi ludźmi, którzy brali udział w krwawych walkach. Wojenny, brudny świat ukazany jest z perspektywy dzieci i młodzieży broniących swojego miejsca na ziemi. Historia z pewnością może wywoływać emocje. Na kartach powieści przewijają się zarówno strach i odwaga, radość i przerażenie, miłość i złość, poświęcenie, tęsknota i bohaterstwo. Fanom książek historycznych z pewnością ta opowieść przypadnie do gustu.

pokaż więcej

 
2019-02-12 09:58:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Wendyjska Winnica (tom 2)

Wojna. Co przychodzi nam do głowy słysząc to słowo? Cierpienie, łzy, głód, miliony istnień, które poniosły niepotrzebną śmierć. Rozlew krwi, zaraza, choroby, brutalność, nienawiść, rozpacz. Czy wśród tego ogromu negatywnych skutków, jakie niesie ze sobą widmo wojny można znaleźć coś pozytywnego? Jakąś maleńką, ledwie tlącą się iskierkę nadziei na lepsze czasy? Na zapomnienie całego zła, które... Wojna. Co przychodzi nam do głowy słysząc to słowo? Cierpienie, łzy, głód, miliony istnień, które poniosły niepotrzebną śmierć. Rozlew krwi, zaraza, choroby, brutalność, nienawiść, rozpacz. Czy wśród tego ogromu negatywnych skutków, jakie niesie ze sobą widmo wojny można znaleźć coś pozytywnego? Jakąś maleńką, ledwie tlącą się iskierkę nadziei na lepsze czasy? Na zapomnienie całego zła, które ludzie sobie wzajemnie wyrządzali? Piszę o tym wszystkim, ponieważ książka, którą miałam okazję przeczytać związana jest z tą trudną tematyką. Tematyką wojny i powojennej rzeczywistości, która nie była piękna mimo zawieszenia broni.

Główną bohaterką książki „Winne miasto” jest Matylda Neumann. Dziewczyna z niemieckim akcentem, która pochodzi z Chwalimia i nazywa siebie Wendyjką. Młodziutka dziewczyna przeżyła ogromną tragedię, wojna odebrała jej bowiem rodziców, a o dalszej rodzinie słuch zaginął i nie miała żadnych wieści. Matylda jest skazana na łaskę Rosjanina, który uratował ją w od okrutnego losu. Dziewczyna ogarnięta przerażeniem i rozpaczą jest bardzo zamknięta w sobie i małomówna, ale jakoś próbuje przetrwać ten czas. Niestety, szczęście jej wcale nie sprzyja. Mimo chwilowego łutu szczęścia spotyka na swej drodze bezdusznych mężczyzn, którzy w czasie wojny czują się bezkarni i pragną jedynie zaspokojenia żądz. Po traumatycznych przeżyciach dziewczyna nie jest w stanie wrócić do równowagi i nie może zaznać wewnętrznego spokoju. Wszystko jakby sprzysięgło się przeciwko niej...

Autorka książki „Winne miasto” stworzyła literacką lekcję historii. W książę tej w sposób bardzo dobitny i dosadny poznajemy prawdziwe oblicze wojny i powojennej rzeczywistości. Powiem szczerze, że rozpoczynając lekturę bardzo bałam się tej opowieści. Kilkanaście przeczytanych stron spowodowało u mnie zaszokowanie ogromem nieszczęścia bohaterów. Nieszczęścia, które było opisane w książce, a które jak dobrze wiemy miało miejsce w rzeczywistości na ziemiach polskich i nie tylko. Bałam się, że nie będę w stanie przebrnąć do końca tej lektury, jednak powoli wciągnęłam się w losy Matyldy i pozostałych bohaterów, którzy pojawili się w książce. I tak oprócz głównego wątku Matyldy, jej życia i przeszłości, autorka umiejętnie stworzyła połączoną sieć historii różnych postaci.

Drugi tom z cyklu „Wendyjska Winnica” to książka ciężkiego kalibru. Nie jest to odprężająca, miła i łatwa lektura na jedno popołudnie dla duszy i umysłu. Obrazy, które pojawiały się w mojej głowie po przeczytaniu niektórych fragmentów bardzo wyraźnie przywoływały obrazy, które faktycznie miały miejsce kilkadziesiąt lat temu. Z pewnością „Winne miasto” spodoba się pasjonatom historii oraz wszystkim, którzy nie boją się mówić i wracać wspomnieniami do trudnej przeszłości. Książka ta jest pożyteczną lekcją historii, ponieważ pojawiają się w niej ważne daty, wydarzenia i opisy, które bez wątpienia pozostają na długo w pamięci. Cały ogrom nieszczęść bohaterów, tragizm wydarzeń, obraz nędzy i rozpaczy, który dotknął bohaterów tej książki wywołuje dreszcze i gęsią skórę. To wszystko wydaje się niewyobrażalne i tak dalekie w dobie konsumpcjonizmu, rozwiniętej technologii i wszechogarniających zewsząd dóbr, do których dążymy w codziennym „wyścigu szczurów”. Może warto się na moment zatrzymać i zastanowić, czy w tym pośpiechu nie zapominamy o pielęgnowaniu historii i kultury oraz tym, co w życiu jest ważne?

„Winne miasto” z pewnością wywołuje różne refleksje i sprawia, że człowiek zastanawia się nad swoim życiem. Książka na pewno warta jest przeczytania mimo tematyki, która może wydawać się zbyt trudna.

pokaż więcej

 
2019-02-12 09:54:53
Zagłosował w plebiscycie "Książka Roku 2018 lubimyczytać.pl"
Jakie książki były najlepsze i najpopularniejsze w roku 2018? Zagłosuj w Plebiscycie i wybierz Książki Roku 2018. Książki, Autorzy i Wydawnictwa czekają na głosy swoich czytelników. Zapraszamy!
 
2019-02-09 11:00:40

Jak ja się cieszę! Dzisiaj jadę z moją ukochaną panią do naszego ulubionego parku. Po ostatniej zabawie na zielonej trawce zgubiłem swoje ulubione granatowe frisby, bez którego nie ma dobrej zabawy... Było mi z tego powodu bardzo smutno, ale coś mi mówi, że gdy tylko tam pojedziemy to na pewno je wyniucham! Skaczę i merdam ogonem jak opętany, wprawiając w zachwyt moją panią, której również... Jak ja się cieszę! Dzisiaj jadę z moją ukochaną panią do naszego ulubionego parku. Po ostatniej zabawie na zielonej trawce zgubiłem swoje ulubione granatowe frisby, bez którego nie ma dobrej zabawy... Było mi z tego powodu bardzo smutno, ale coś mi mówi, że gdy tylko tam pojedziemy to na pewno je wyniucham! Skaczę i merdam ogonem jak opętany, wprawiając w zachwyt moją panią, której również udziela się mój nastrój. Ach, jak to fajnie widzieć uśmiechniętą panią! Wskakuję do samochodu, wydeptuję miejsce w kocyku i nadstawiam uszy. Rozpoczynamy wspólną podróż, a ja oglądam mijane za oknem krajobrazy. Wywieszam jęzor na wierzch i z podziwem obserwuję wszystkie zmieniające się obrazy. Ooo, ale dużo kaczek przelatuje nad rzeką, obok której jedziemy! Ale bym za nimi pobiegał... Jedziemy już dobre 20 minut i w końcu jesteśmy na miejscu. Wyskakuję czym prędzej z samochodu i gnam w stronę miejsca, na którym ostatnio bawiłem się z panią. Niucham i niucham, węszę i węszę, ale... nic nie czuję! Nie ma mojego frisby!! I co teraz? Jak my się będziemy teraz bawić? Tylko spokojnie. Obwąchuję raz jeszcze każdy krzaczek i każdy skrawek trawki, ale nie wpadam n żaden trop. Po kilkunastu minutach biegania kładę się zrezygnowany w cieniu ławki. Słoneczko pryzjemnie ogrzewa mi sierść, a moja pani czyta książkę. W pewnym momencie słyszę zbliżające się kroki człowieka. Podnoszę głowę i jestem czujny. Zaraz, zaraz... Ten człowiek nie jest sam... Jest obok niego jakaś piękność, która trzyma w pyszczku moje frisby!! Oczom nie wierzę... Ślicznotka zatrzymuje się koło nas i podaje mi moją zabawkę! Jestem taki szczęśliwy! I czuję dziwne uczucie w brzuchu... Czy to niestrawność? A może to coś innego?

pokaż więcej

więcej...
 
2019-02-09 10:46:17

Robin Williams był dla mnie osobą wyjątkową. Zdolny artysta, wspaniały komik, wydawałoby się, że zawsze uśmiechnięty i pełen energii. Jednak pod maską uśmiechu stopniowo zagłębiał się w podstępną chorobę zwaną depresją. Potrafił umiejętnie to zamaskować i do ostatnich chwil nikomu nie ujawniał swojego prawdziwego oblicza. Wiadomość o śmierci Robina była dla mnie ogromnym szokiem. W jednym... Robin Williams był dla mnie osobą wyjątkową. Zdolny artysta, wspaniały komik, wydawałoby się, że zawsze uśmiechnięty i pełen energii. Jednak pod maską uśmiechu stopniowo zagłębiał się w podstępną chorobę zwaną depresją. Potrafił umiejętnie to zamaskować i do ostatnich chwil nikomu nie ujawniał swojego prawdziwego oblicza. Wiadomość o śmierci Robina była dla mnie ogromnym szokiem. W jednym momencie przypomniałam sobie wszystkie filmy z jego udziałem, jakie obejrzałam. Za każdym razem gdy widzę "Jumanji", "Pani Doubtfire", "Good Morning Vietnam", "Buntownik z wyboru", czy "Noc w muzeum" ogarnia mnie uczucie podziwu dla tego człowieka. Że mimo swoich słabości, na planie filmowym był w stanie tak zadziałać na widza, że oglądając film człowiek śmiał się do rozpuku, wzruszał albo płakał rzewnymi łzami. Moja codzienność przypomina nieco rolę Robina z "Pani Doubtfire", kiedy to walczy o możliwość kontaktu ze swoimi dziećmi posuwając się do zmiany wyglądu i płci... Przed oczami mam scenę, kiedy Pani Doubtfire tańczy i śpiewa z odkurzaczem, dba o porządek i ład w domu i zajmuje się dziećmi. Ja mam podobnie - podczas sprzątania potrafię szaleć, śpiewać przy tym i tańczyć, dlatego właśnie ta rola filmowa budzi we mnie najwięcej wspomnień z Robinem i pojawia się on w mojej codzienności.

pokaż więcej

więcej...
 
2019-02-03 23:33:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Sponsor (tom 2)

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

„Przyszłość malowała się w pięknych, kolorowych barwach i nawet jeśli gdzieniegdzie pojawiła się szara plama, to przecież nie miało wielkiego znaczenia. Malutkie kryzysy były niczym w porównaniu do tego, jak ogromną drogę przeszli razem z Nathanem, by dotrzeć do miejsca, w którym się znajdowali”.

Jacy są naprawdę ludzie, którzy nas otaczają? Do czego jest w stanie...
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

„Przyszłość malowała się w pięknych, kolorowych barwach i nawet jeśli gdzieniegdzie pojawiła się szara plama, to przecież nie miało wielkiego znaczenia. Malutkie kryzysy były niczym w porównaniu do tego, jak ogromną drogę przeszli razem z Nathanem, by dotrzeć do miejsca, w którym się znajdowali”.

Jacy są naprawdę ludzie, którzy nas otaczają? Do czego jest w stanie posunąć się kobieta, która jest nieszczęśliwa z miłości i targają nią emocje, nad którymi nie jest w stanie zapanować? W życiu nigdy nie można być pewnym wszystkiego, a najbliższe osoby mogą okazać się tymi, które najbardziej nam chcą zaszkodzić…

Losy Kaliny i Nathana – bohaterów pierwszego tomu książki „Sponsor” w dalszym ciągu są wystawiane na różne próby. Za każdym razem, kiedy wydaje się, że wszystko zaczyna iść ku dobremu, momentalnie, jak na złość ich świat wywraca się do góry nogami. Historia tych dwojga w pierwszym tomie książki została urwana w dramatycznym dla nich momencie. Skutkiem tego są duże problemy ze zdrowiem Kaliny oraz to, że relacja między dziewczyną, a mężczyzną pękła jak bańka mydlana. Zaufanie, które tak trudno było im wspólnie zbudować zostało mocno nadszarpnięte. Nie wiadomo, czy uda się je tak łatwo i szybko naprawić. Bowiem ile razy można przechodzić przez to samo i słuchać podobnych deklaracji…

Życie Kaliny i Nathana nie jest łatwe. Na jaw wychodzą mroczne sekrety z życia Nathana, które on najchętniej wymazałby z pamięci. Jednak nic nie jest proste i nie da się cofnąć przeszłości. Ktoś bardzo chce przeszkodzić tym dwojgu na drodze do ich szczęścia. Ewidentnie nieżyczliwa im osoba na każdym kroku rzuca kłody pod nogi. Jednak mimo ciągłych przeciwności losu oni się nie poddają i walczą o odbudowanie relacji, na której tak bardzo im zależy… Czym to jest spowodowane? Przecież Nathan słynie ze swojej łatki „wielkiego kobieciarza”, a Kalina to mądra i „cicha”, ale piękna dziewczyna. Mężczyzna pokroju Nathana bez problemu mógłby wybierać w atrakcyjnych kobietach. Jego wygląd zewnętrzny oraz status majątkowy bardzo przyciągały do niego płeć przeciwną. On jednak poza Kaliną nie widział świata. Zaczął zauważać, że jego zachowanie się zmienia… Jaki był tego powód? Czyżby jego skamieniałe serce zaczynało coś odczuwać? W życiu bohaterów pojawiają się te same osoby, które towarzyszyły im w pierwszym tomie książki. W pewnym momencie bohaterowie przekonują się, że ich wrogowie są ich przyjaciółmi, a pozorni przyjaciele zamieniają się w nieobliczalne osoby… Komuś bardzo nie podoba się relacja Kaliny i Nathana i z premedytacją robi wszystko, aby doprowadzić do katastrofy…

„Sponsor” TOM II to książka, która rozwija się jak kwiat. Mam wrażenie, że autorka stopniowo dozowała napięcie i przez dużą część lektury nie działo się nic spektakularnego. Główni bohaterowie przechodzili mniejsze i większe trudności, ale zawsze wychodzili z nich obronną ręką. Starali się prowadzić normalne życie, bowiem bardzo im na tym zależało. Jednak pod koniec lektury zaczęły dziać się rzeczy, które z obyczajowego, erotycznego romansu przerodziły się w lekturę z wątkiem kryminalnym. To, co działo się pod koniec książki sprawiło, że nie wiedziałam, kto doprowadził do opisanych tam wydarzeń. Obstawiałam kilka postaci, ale do końca nie mogłam rozgryźć, kto za to wszystko odpowiada.

Lektura drugiego tomu „Sponsora” była więc dla mnie osobiście emocjonująca, ale dopiero pod koniec książki. Przez większość czasu czytałam przyjemny, sensualny romans. Pod koniec historii książkowej autorka podkręciła atmosferę serwując głównym bohaterom bardzo emocjonujące przeżycia. Reasumując – „Sponsor” TOM II to książka, która jest ciekawą kontynuacją pierwszej części i myślę, że będzie wciągającą lekturą dla kobiet. Nie jest to książka, w której znajdziecie brutalny język, jak trochę było w poprzednich książkach Kasi Haner z serii mafijnej. Ta biała i niewinna okładka pierwszego i drugiego tomu „Sponsora” jest delikatną wersją romansu z połączeniem erotyka. Mnie podoba się taki miks.

Kto jest po lekturze pierwszego tomu „Sponsora” i jest ciekawy dalszych losów bohaterów powinien przeczytać drugi tom tej książki. 😊

pokaż więcej

 
2019-02-03 23:18:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Ile cudów może wydarzyć się w wyjątkowy, wigilijny dzień? Czy to w ogóle możliwe, że każdy znajdzie swoje miejsce na świecie, odnowi dawne relacje i uzyska w życiu harmonię? Podobno w święta wszystko jest możliwe. Mimo, że świąteczny czas mamy już za sobą, to w pierwszym miesiącu nowego, jeszcze młodego roku postanowiłam sięgnąć po książkę w takim właśnie klimacie. „Siedem życzeń” to zbiór... Ile cudów może wydarzyć się w wyjątkowy, wigilijny dzień? Czy to w ogóle możliwe, że każdy znajdzie swoje miejsce na świecie, odnowi dawne relacje i uzyska w życiu harmonię? Podobno w święta wszystko jest możliwe. Mimo, że świąteczny czas mamy już za sobą, to w pierwszym miesiącu nowego, jeszcze młodego roku postanowiłam sięgnąć po książkę w takim właśnie klimacie. „Siedem życzeń” to zbiór opowiadań polskich autorek, które w piękny sposób opisują losy bohaterów. Niektórzy z nich pojawili się w książce „Cicha 5”.

Siedem polskich pisarek stworzyło magiczną opowieść. Spotykamy tutaj dużo różnych bohaterów. Między innymi zwariowaną, kolorową babcię i jej wnuka, sympatycznego leśniczego i jego córkę, bardzo konserwatywną kobietę, która za wszelką cenę chce ułożyć po swojemu życie swojego dorosłego syna… A wszystkim bohaterom niezależnie od tego, gdzie i po której stronie są, towarzyszy „Najlepsze Radio Świata”. Jedni w pracy, drudzy w rozjazdach i ogromnych zaspach, a jeszcze inni z kolei w doborowym towarzystwie czarnej kury. Każda z postaci ma inną wizję nadchodzących świat. Jedni bardzo za czymś lub za kimś tęsknią, drudzy kategorycznie chcą odciąć się od całego „świątecznego szaleństwa” raz na zawsze, a inni walczą o dobre życie dla siebie i swoich najbliższych. Każdy z nich jest przepełniony emocjami. Każdy z bohaterów przeżywa swój prywatny, życiowy „kataklizm”, który spada na nich niespodziewanie – niczym ogromna czapa śniegu spadająca z gałęzi drzewa na głowę. Magiczne, różnorodne opowieści i wielu bohaterów, a jednak wszystkich coś łączy. Jeden, świąteczny wieczór, podczas którego drogi niektórych z nich się krzyżują. Co z tego wyniknie i dlaczego w pobliżu pensjonatu „Pod Aniołem” często przechadza się czarna kura? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w „Siedmiu życzeniach”.

Książka „Siedem życzeń” to zbiór pięknych, ciepłych i klimatycznych opowieści oprószonych bielą śniegu, blaskiem świec, zapachem barszczu i aromatycznych pierniczków. Mazurskie otoczenie, w którym dzieją się losy różnych postaci idealnie oddaje magię świąt. Każda z autorek stworzyła niepowtarzalną historię, które razem splatają się ze sobą i miło współgrają. Całość tworzy klimatyczną lekturę, którą bardzo przyjemnie się czyta. Bohaterowie niosą w swoich sercach złość, strach, smutek, ale też nadzieję, wiarę i miłość. Każdy z nich ma jakieś życzenia i w głębi duszy marzy o ich spełnieniu. Czy mogą na to liczyć? Wszystko jest możliwe, biorąc pod uwagę, że to w końcu noc cudów.

„Siedem życzeń” bardzo przypadło mi do gustu. Książkę prawie pochłonęłam i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że był to bardzo mile spędzony czas. Mimo, że jest już ponad miesiąc po świętach, to czytając poczułam się tak, jakby za chwilę miała spełnić się na nowo magia świąt. Myślę, że każdy z nas znajdzie w tej książce coś dla siebie. Wzruszenie, radość i zaskoczenie to elementy, które towarzyszyły mi podczas lektury. Mam wrażenie, że każda autorka w pisanie swojego opowiadania włożyła swoje serce, dlatego ta książka wywarła na mnie tak pozytywne wrażenie. Oby więcej takich klimatycznych opowieści.

Polecam „Siedem życzeń” nie tylko w święta. 😊

pokaż więcej

 
2019-01-29 20:13:12
Wypowiedział się w dyskusji: Zadaj pytanie Bartoszowi Szczygielskiemu

Co czuje Pan w swoim sercu podczas pisania nowej książki?

więcej...
 
2019-01-27 11:50:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Kobiety i mężczyźni od dawien dawna próbują ze sobą żyć w względnej harmonii. Nie jest to łatwe zadanie, bo zarówno z biologicznego i psychologicznego punktu widzenia jesteśmy zupełnie inni. Inaczej reagujemy na różne wydarzenia, a także na słowne komunikaty, które sobie przekazujemy. Co z tego może wyniknąć? Zgoda i szczęśliwe życie, lub kłótnie i ciągłe wojny podjazdowe.

Ostatnio miałam...
Kobiety i mężczyźni od dawien dawna próbują ze sobą żyć w względnej harmonii. Nie jest to łatwe zadanie, bo zarówno z biologicznego i psychologicznego punktu widzenia jesteśmy zupełnie inni. Inaczej reagujemy na różne wydarzenia, a także na słowne komunikaty, które sobie przekazujemy. Co z tego może wyniknąć? Zgoda i szczęśliwe życie, lub kłótnie i ciągłe wojny podjazdowe.

Ostatnio miałam okazję przeczytać książkę autorstwa Johna Graya „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus”. To poradnik psychologiczny, który powstał na podstawie własnych doświadczeń samego autora oraz rozmów i seminariów, jakie przeprowadził z różnymi ludźmi.

„Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus” to podręcznik o szczęśliwym związku z lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Mówi głównie o tym, że mężczyźni i kobiety inaczej myślą, czują, postrzegają, reagują i kochają, innych rzeczy pragną i inne cenią. Zdaje się czasem, jakby pochodzili z różnych planet, których mieszkańcy mają odmienne potrzeby i mówią własnymi językami”.

Wydawać by się mogło, że autor w swojej książce ukazuje oczywisty punkt widzenia, a jednocześnie jest on nieco zaskakujący. Autor często tłumaczy „co kobieta/mężczyzna miała/miał na myśli”, co ma ułatwić wzajemne zrozumienie.

Teoretycznie proste komunikaty według płci pięknej są interpretowane zupełnie inaczej przez mężczyzn i odwrotnie. Stąd częste „zgrzyty”, o których słyszymy od najbliższego otoczenia, lub których sami doznajemy. John Gray podkreśla, że kobiety i mężczyźni posługują się zupełnie innymi językami – nazwał je „marsjańskim” i „wenusjańskim”. Sztuka polega na tym, aby obydwie strony nauczyły się wzajemnie słuchać, szanować swoją odmienność, akceptować swoje niedoskonałości, konkretnie nazywać swoje emocje i jasno wyrażać swoje potrzeby.

„Mężczyźni niesłusznie oczekują, że kobiety będą myślały, wypowiadały się i reagowały tak, jak robią to mężczyźni; kobiety zaś błędnie spodziewają się po mężczyznach, uczuć, sposobów komunikowania i reakcji właściwych kobietom. Nasze związki są pełne niepotrzebnych utarczek i konfliktów, bo zapomnieliśmy, że mężczyźni i kobiety się różnią”.

„Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus” to książka, która przedstawia różne punkty widzenia obu płci. Autor proponuje sposoby i techniki radzenia sobie z trudnościami w związku. Opisuje, jak można poradzić sobie w sytuacjach, gdy występuje nieporozumienie płynące ze wzajemnego niezrozumienia. To lektura warta przeczytania, szczególnie dla tych, którzy mają trudność w radzeniu sobie w relacjach damsko – męskich. Niektóre rady można z pewnością wypróbować w życiu codziennym. Oczywiście nie należy też ślepo kierować się wszystkimi radami, z tej książki, jednak można się na chwilę zastanowić, jak my sami zachowujemy się w relacjach z partnerem/partnerką i czy postępujemy dobrze.

pokaż więcej

 
2019-01-20 11:45:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Rozpad związku, ucieczka od przeszłości, zmiana otoczenia, próba powrotu do „normalnej” rzeczywistości ze złamanym sercem i planowanie swojego życia na nowo. Brzmi znajomo? Historia jedna z wielu, która mogła przydarzyć się w rzeczywistości niejednej z nas i pewnie wielu się przydarzyła.

„Trzy razy M” to historia 27- letniej Małgosi, która po rozpadzie swojego średnio udanego związku...
Rozpad związku, ucieczka od przeszłości, zmiana otoczenia, próba powrotu do „normalnej” rzeczywistości ze złamanym sercem i planowanie swojego życia na nowo. Brzmi znajomo? Historia jedna z wielu, która mogła przydarzyć się w rzeczywistości niejednej z nas i pewnie wielu się przydarzyła.

„Trzy razy M” to historia 27- letniej Małgosi, która po rozpadzie swojego średnio udanego związku postanawia spakować swoje rzeczy i wyjechać do rodzinnego miasta. Dziewczyna przeżywa trudny okres, jednak trudno się temu dziwić – ma za sobą bolesne wspomnienia. Nikt w takiej sytuacji nie skakałby z radości. Bohaterka zatrzymuje się w domu swojej starszej siostry – szczęśliwej mężatki z dwójką dzieci, która zawsze poratuje dobrym słowem i sprowadzi na ziemię, kiedy potrzeba. Małgosia po chwilowej rozsypce postanawia iść za radą siostry i jej męża i zaczyna poszukiwania nowej pracy. Początkowo idzie jej to opornie ze względu na negatywne nastawienie, lecz szczęście się do niej dosyć szybko uśmiecha.

Dziewczyna rozpoczyna pracę w renomowanej firmie związanej z projektowaniem. Jak to bywa w pierwszym dniu pracy, Gosia jest dosyć zestresowana, jednak trafia na przyjaznego pracodawcę i miłą koleżankę, z którą odnajdują wspólny język. Co więc może zepsuć w miarę sympatyczną atmosferę? Drugi szef – srogi, nieprzystępny i wprost gburowaty. Pech chce, że Gosia natrafia na niego przypadkowo jeszcze przed tym, jak obydwoje dowiadują się, że będą ze sobą współpracować. Układanie sobie życia na nowo przez bohaterkę utrudnia dodatkowo fakt, że nie jest ona zbyt asertywna. Zawsze zgadza się ze zdaniem swoich rozmówców, cierpliwie znosi drobne przeciwności i niesprawiedliwości, boi się głośno wyrazić swoje zdanie i sprzeciwić się, kiedy coś jej się nie podoba. Można by rzec, że to nieśmiała dziewczyna, która nie jest pewna swojej wartości. Czy kiedyś ta sytuacja się zmieni i Małgosia odważy się przeciwstawić kłopotom i niesprawiedliwości, jaką przyniesie ze sobą przeszłość, przed którą ucieka?

„Trzy razy M” to opowieść z życia wzięta. Autorka Justyna Chrobak w intrygujący sposób stworzyła historię, która jest słodka, ale niezbyt przesłodzona i cukierkowa. Czytając książkę do końca nie byłam pewna, jak zachowa się główna bohaterka, oraz co postanowi. Kibicowałam Małgosi i jednemu z szefów firmy. Jednak chwilami miałam wrażenie, że tytułowa Małgosia sama nie wiedziała, czego chce, miotała się i nie mogła zdecydować co zrobić i jak się zachować w różnych sytuacjach. Wszystko utrudniała jej duża wrażliwość, brak asertywności i powracające realnie bolesne wspomnienia. Jednak mimo wszystko polubiłam bohaterkę i jej życiowe perypetie. Częściowo widziałam siebie w tej opowieści. Historia ta to przyjemna odskocznia od codzienności, z którą jednak wiele kobiet może się utożsamić. To opowieść z egzotycznymi roślinami w tle, przystojnymi mężczyznami, którzy są jak „ogień i woda” oraz bohaterami z gatunku „czarny charakter”. Jak dla mnie książka ma w sobie duży element kobiecości, który z pewnością wielu czytelniczkom się spodoba. Polecam książkę kobietom, które lubią zarówno romantyczne historie i zwroty akcji.

Za egzemplarz dziękuję autorce Justynie Chrobak oraz Wydawnictwu Novae Res.

🌸🌸🌸🌸🌸🌸🌸🌸🌸🌸🌸🌸

Premiera książki: 23.01.2019r.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
69 50 313
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
Ulubieni autorzy (4)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd