red_sonia 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 dzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-22 14:01:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Isabel Fielding (tom 1) | Seria: Mroczna strona

„Morderczyni” Sarah A. Denzil otwiera cykl o Isabel Fielding i jest to bardzo mroczny początek. O co chodzi? Zapraszam?

7 lat wcześniej — czternastoletnia Isabel nie pamięta, co się stało i dlaczego mała Maisie zginęła, jednak nastolatka ma na rękach i ustach krew zamordowanego dziecka. Na podstawie znalezionych śladów oraz zeznań młodszego brata Isabel, Owena, sąd skazuje ją na pobyt w...
„Morderczyni” Sarah A. Denzil otwiera cykl o Isabel Fielding i jest to bardzo mroczny początek. O co chodzi? Zapraszam?

7 lat wcześniej — czternastoletnia Isabel nie pamięta, co się stało i dlaczego mała Maisie zginęła, jednak nastolatka ma na rękach i ustach krew zamordowanego dziecka. Na podstawie znalezionych śladów oraz zeznań młodszego brata Isabel, Owena, sąd skazuje ją na pobyt w szpitalu psychiatrycznym o zaostrzonym rygorze. 7 lat po zatrzymaniu dziewczyny pracę w szpitalu zaczyna pielęgniarka Leah. Między dorosłą już Isabel, a Leah nawiązuje się nić przyjaźni, kobieta jest poruszona historią swojej podopiecznej i zaczyna wątpić w jej winę. Czy siedem lat temu sąd się pomylił i skazał niewinną osobę?

„Morderczyni” jest powieścią, której akcja nie pędzi na łeb na szyję, raczej toczy się leniwie, aż do kluczowego momentu. Nagły zwrot akcji uświadamia nam, że to niespieszne tempo po prostu miało uśpić naszą czujność! Skupiamy się na detalach i zaczynamy wchodzić w historię Isabel, coraz głębiej, zaczynają rodzić się pytania i pierwsze wątpliwości. To, co zrobiła, tworzy swoisty kontrast z jej osobą, którą poznajemy na oddziale — zamkniętą w sobie artystkę, kobietę o wrażliwej duszy, ale i niezwykle przenikliwym umyśle, świetnej obserwatorki. Czy ktoś, kto jest tak wyczulony na otaczający świat, może z zimną krwią zamordować?

Konstrukcja psychologiczna obu kobiet, bo w głównej mierze fabuła skupia się wokół Isabel oraz Leah, jest bardzo dobrze dopracowana. Od początku czułam, że jest coś nie tak, zarówno z Isabel jak i Leah, ale nie potrafiłam dojść do tego, co to jest. W pewnym momencie pomyślałam, że one mogą sobie pomóc wzajemnie, ale czy tak się stanie? Zostawię Was z tym pytaniem! Sprawdźcie, co z tego wyniknie, a gwarantuję, że emocji Wam nie zabraknie!

Lepszego miejsca niż szpital psychiatryczny na tego typu powieść nie mogłabym sobie wymarzyć. Rozległy teren otoczony murami, kilka bram wjazdowych pilnowanych 24h na dobę, do tego strażnicy wewnątrz — miejsce z którego nie da się uciec. Sarah A. Denzil nie poskąpiła nami informacji o kobietach, które w tej placówce przebywają — dzieciobójczynie, niedoszłe samobójczynie, to wszystko plus świadomość odizolowania sprawia, że odczuwamy ten specyficzny klimat na własnej skórze. Co w takim miejscu jest prawdą, a co tylko wytworem chorego umysłu?

Finał „Morderczyni” jest świetnym wprowadzeniem do kolejnego tomu, na który z niecierpliwością czekam. Polecam! Nie zawiedziecie się :)

pokaż więcej

 
2019-01-18 21:13:58
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-01-18 11:51:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Rzadko piszę o książkach, że są piękne, do tej pory zdarzyło się to przy „Strażniku rzeczy zagubionych” oraz „Teatrze pod Białym Latawcem” dlaczego? Chodziło o przesłanie, jakie te książki niosą, nie inaczej jest przy „Bezcenny dar”, bo ta niepozorna powieść jest piękna.

Kiedy Red Stevens umiera, wszyscy członkowie jego rodziny jednoczą się w zachłannym oczekiwaniu na wielomilionowy spadek....
Rzadko piszę o książkach, że są piękne, do tej pory zdarzyło się to przy „Strażniku rzeczy zagubionych” oraz „Teatrze pod Białym Latawcem” dlaczego? Chodziło o przesłanie, jakie te książki niosą, nie inaczej jest przy „Bezcenny dar”, bo ta niepozorna powieść jest piękna.

Kiedy Red Stevens umiera, wszyscy członkowie jego rodziny jednoczą się w zachłannym oczekiwaniu na wielomilionowy spadek. Okazuje się jednak, że bogaty staruszek miał swoim bliskim do przekazania coś znacznie cenniejszego niż pieniądze… Młody Jason otrzymuje od swojego stryjecznego dziadka szereg instrukcji, jeżeli mężczyźnie uda się wykonać wszystkie zadania, na końcu drogi czeka na niego bezcenny dar.

Jak często słyszymy, że pieniądze szczęścia nie dają? Hmm w ciągu całego życia pewnie niezliczoną ilość razy, jednak ile razy bierzemy sobie tę radę do serca? No cóż, tu pewnie zdania będą podzielone, a „Bezcenny dar” dość dobitnie uświadamia, że w życiu liczy się coś więcej. Łatwo mówić komuś, kto nie martwi się o finanse prawda? Jason pieniądze miał, były dla niego jak oddech — kiedy ich brakowało, po prostu brał wdech, któż by tak nie chciał? Jednak pośród 12 zadań, po jednym na każdy miesiąc roku, jakie zostawił mu w testamencie Red, Jason spotkał ludzi, którzy brali z dziś coś więcej niż tylko dobra materialne. Podczas realizacji zadań sama niejednokrotnie zastanawiałam się, jakie one mają odniesienie w stosunku do mnie? Czy przypominam bardziej Jasona, czy ludzi, których spotyka?

Główny bohater przechodzi w ciągu roku niesamowitą przemianę, dostaje, kolokwialnie mówiąc „obuchem w łeb". Zaczyna widzieć więcej niż czubek własnego nosa, odkrywa najprostsza z prawd — jeżeli nie potrafisz cieszyć się małymi rzeczami, wielkie też nie będą cię cieszyć. Jak łatwo o tym zapominamy, codziennie goniąc się z czasem i próbując złapać nieuchwytne, wybiegamy daleko w przyszłość, tracąc to, co dzieje się tu i teraz. Jason dostał prawdziwą szkołę życia, która zmieniła go z egoisty, w kogoś, kto potrafi współczuć, pomóc, zainteresować się drugim człowiekiem. Mówi się, że słowa mają moc zmieniania ludzi i w przypadku tej książki sprawdzają się idealnie.

„Bezcenny dar” jest powieścią dla każdego, jej uniwersalny przekaz wpisuje się w życie każdego z nas, zwłaszcza teraz, kiedy żyjemy w niesamowitym pędzie, a warto zwolnić i spróbować dojrzeć coś więcej. Co? Przeczytajcie ją i sami sobie odpowiedzcie, czego w Waszym życiu brakuje najbardziej. Serdecznie polecam!

pokaż więcej

 
2019-01-16 16:40:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Każdy, nawet największy fan danego gatunku musi sobie zrobić od niego chwilę oddechu, w końcu co za dużo to niezdrowo. Ja odskocznię od ciężkich kryminałów znalazłam w tych lekkich — komediach lub obyczajowych z trupem w tle. Tak poznałam książki Iwony Wilmowskiej z serii o Agacie Brok. Zapraszam na I tom „Nikt nie słucha starych ludzi".

Agata to pracująca samotna trzydziestolatka, z dużym...
Każdy, nawet największy fan danego gatunku musi sobie zrobić od niego chwilę oddechu, w końcu co za dużo to niezdrowo. Ja odskocznię od ciężkich kryminałów znalazłam w tych lekkich — komediach lub obyczajowych z trupem w tle. Tak poznałam książki Iwony Wilmowskiej z serii o Agacie Brok. Zapraszam na I tom „Nikt nie słucha starych ludzi".

Agata to pracująca samotna trzydziestolatka, z dużym talentem do rozwiązywania zagadek. Kiedy jej ukochany wujek Antoni prosi ją, by przyjrzała się bliżej śmierci jego sąsiadki i przyjaciółki Leokadii, Agata postanawia mu pomóc. Policja uznała co prawda jej śmierć za samobójstwo, ale pan Antoni w tę wersję nie wierzy. Młoda dziewczyna z zapałem przystępuje do śledztwa, w którym pomaga jej kolega z pracy, Kermit.

Książka „Nikt nie słucha starych ludzi” to moje pierwsze spotkanie z autorką i jej stylem, który jest lekki i niewymuszony. Akcja może nie pędzi na łeb na szyję, a płynie w miarę jednolitym tempem, to nie brak w niej kilku zwrotów i zaskoczeń. Bohaterowie to zwyczajni ludzie, myślę, że każda osoba, która nie mieszka w domku jednorodzinnym, ma za sąsiada takiego pana Antoniego. Dobroduszny, poczciwy starszy pan z poczuciem humoru, u którego zawsze w miłej atmosferze można napić się herbaty.

„Nikt nie słucha starych ludzi” na pewno jest to trochę komedią, trochę obyczajem, a kryminałem na samym końcu. Mamy bardzo dużo odniesień do życia głównej bohaterki Agaty, możemy ją poznać i zrozumieć, dlaczego wujek Antoni zajmuje w jej życiu tak ważne miejsce. Dlaczego godzi się na to prywatne śledztwo, choć doświadczenia jako detektyw nie ma żadnego. U jej boku pojawia się Kermit, bo od czego ma się przyjaciół? A może jednak kogoś więcej niż przyjaciela?

Samo śledztwo jest bardzo typowe dla takich powieści, bohaterka wplątuje się w różne sytuacje, z których zgrabnie wychodzi, szuka, drąży i w końcu znajduje. Co, a może kogo? O tym przekonacie się, sięgając po „Nikt nie słucha starych ludzi". Na jedną rzecz chciałabym zwrócić Waszą uwagę, bo mimo że to komedia to jednak porusza dość istotną kwestię, otóż samotności starszych ludzi. Jak sam tytuł wskazuje, mało kto chce ich słuchać, a przecież dzięki swojemu doświadczeniu mają do powiedzenia bardzo dużo.
„-Ech, pani Bożenko, co ja będę panią zanudzał swoimi problemami. Pani taka młoda, niech się pani cieszy życiem, a nie traci je na słuchanie narzekań takiego starego piernika jak ja.
- Panie Antoni. Bez takich ludzi jak pan, ten świat dawno zszedłby na psy”.

Z przyjemnością będę śledziła dalsze losy bohaterów!

pokaż więcej

 
2019-01-16 15:27:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Książki Magdaleny Majcher zawsze wzbudzają emocje, jako jedna z niewielu polskich autorek nie boi się poruszać trudnych, życiowych tematów, nieobce jej FAS, adopcja czy depresja poporodowa. Jednak w „Jeszcze jeden uśmiech” autorka zaskoczyła mnie wyborem tematyki powieści. Dlaczego? Zapraszam :)

Matki feministki kontra Matki Polki kury domowe. Ekomamy w kontrze do klientek McDonalda. Matki...
Książki Magdaleny Majcher zawsze wzbudzają emocje, jako jedna z niewielu polskich autorek nie boi się poruszać trudnych, życiowych tematów, nieobce jej FAS, adopcja czy depresja poporodowa. Jednak w „Jeszcze jeden uśmiech” autorka zaskoczyła mnie wyborem tematyki powieści. Dlaczego? Zapraszam :)

Matki feministki kontra Matki Polki kury domowe. Ekomamy w kontrze do klientek McDonalda. Matki pracujące przeciwko pełnoetatowym mamom. Kariera czy dziecko? Poród naturalny czy cesarskie cięcie? Pierś czy butelka? Współczesnym kobietom nie żyje się lekko, ale każda z nich uważa, że ma ładniejsze mieszkanie, lepszego męża i grzeczniejsze dzieci niż koleżanka. Monika, Karolina, Olga i Agnieszka spotykają się w kawiarni dla mam z dziećmi. Każda z nich próbuje przekonać pozostałe, że jej sposób na życie jest najlepszy. Do czasu...

Tyle opisu, ale od początku. Patrząc na półkę w księgarni, nie można nie zauważyć tej okładki, zwłaszcza teraz w zimowy chłodny dzień — kobieta z dziewczynką, uśmiechnięte, szczęśliwe, lato, piękna pogoda, pierwsze skojarzenie ciepła opowieść o miłości, a jak jest w naprawdę?

„Jeszcze jeden uśmiech” jest o miłości, o tej najszczerszej, największej i najtrudniejszej ze wszystkich — o miłości rodzicielskiej. Na forach dla matek kobiety skaczą sobie do gardeł i mam wrażenie, że Magdalena Majcher te fora odwiedzała, szukając materiałów do książki. Realnie oddała odwieczną wojnę, jaką toczą między sobą kobiety w kwestiach okołodziecinnych. I choć ostatecznie bohaterki książki potrafią się dogadać (nie wydrapując sobie przy tym oczu) to jednak ich rozmowy czy argumentacja są żywcem wyjęte z codziennych dyskusji. Spotkania Karoliny, Olgi, Moniki i Agnieszki to spotkania, w których i my uczestniczymy, siadamy z przyjaciółką przy kawie i zaczynamy „A moja Zosia to ostatnio...”.

Jednak ta książka to nie tylko rozmowy w kawiarni dla mam, ale również, a może przede wszystkim o wyzwaniach, jakie stawia przed rodzicami śmiertelna choroba dziecka. Moja młodsza córka jest w wieku zbliżonym do Matyldy, dziewczynki, u której w książce zdiagnozowano guza mózgu i te momenty były dla mnie szczególne trudne. Moje dziewczynki są zdrowe, za co dziękuję każdego dnia, jednak z chwilą, kiedy zostajesz matką, solidaryzujesz się z kobietami, które tak jak ty mają dzieci, przeżywasz wszystko podwójnie, ponieważ masz świadomość, co możesz stracić. Możemy się wykłócać czy pampersy, czy pieluszki tetrowe, jednak cel mamy jeden — szczęście swojego dziecka. I właśnie to Magdalena na przykładzie choroby Matyldy pokazała, że choć się różnimy, choć mamy zupełnie inne poglądy na tę samą sprawę, to w chwili, kiedy gra toczy się o najwyższą stawkę, potrafimy stanąć ramię w ramię.

Mogłabym jeszcze długo pisać, o relacjach babcia-mama-córka, kobieta-mężczyzna, ojciec-dziecko, bo Magdalena jest bardzo dobrą obserwatorką i to, co wynosi z życia, potrafi przelać na papier. W jej książkach zawsze pojawiają się skomplikowane zależności, a już zwłaszcza te na stopie kobieta-kobieta. Polecam Wam sprawdzić, bo myślę, że w niejednej bohaterce „Jeszcze jeden uśmiech” odnajdziecie cząstkę siebie. Zaopatrzcie się w duże pudło chusteczek, zróbcie herbatę i przeżyjcie tę historię wraz z Karoliną, Olgą, Agnieszką i Moniką — warto!

pokaż więcej

 
2019-01-16 11:51:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Leon Brodzki (tom 3)

„Otchłań” kończy trylogię z Leonem Brodzkim, historia zatacza koło, a mnie przychodzi pożegnać toruńskiego śledczego. Szkoda, ale mam nadzieję, że w jakiejś innej książce Leon się pojawi, choćby epizodycznie :)

Gdy legendarny gangster wychodzi z cienia, by znów terroryzować Toruń, tylko jeden człowiek może przywrócić porządek w mieście. To detektyw Leon Brodzki, którego ulubioną lekturą są...
„Otchłań” kończy trylogię z Leonem Brodzkim, historia zatacza koło, a mnie przychodzi pożegnać toruńskiego śledczego. Szkoda, ale mam nadzieję, że w jakiejś innej książce Leon się pojawi, choćby epizodycznie :)

Gdy legendarny gangster wychodzi z cienia, by znów terroryzować Toruń, tylko jeden człowiek może przywrócić porządek w mieście. To detektyw Leon Brodzki, którego ulubioną lekturą są akty zgonu morderców. Jest tylko jeden problem – jak policjant ma posłać kogoś za kratki, jeśli sam siedzi w więzieniu?

„Otchłań” w mistrzowski sposób spina wszystkie rozpoczęte w „Powtórce” i „Mgnieniu” wątki. Moim zdaniem to najlepsza ze wszystkich trzech części. Autor bardzo skrupulatnie pokazał powiązania między światem przestępczym a tymi, którzy zwyczajnych obywateli przed tym półświatkiem powinni bronić. Niestety, choć powinni stać po przeciwnej stronie barykady, to jednak obie te rzeczywistości plączą się, oddziałują na siebie i przenikają. Jak bardzo ta fikcja książkowa jest prawdziwa? Sprawdźcie w „Otchłani".

Tytuł jest bardzo adekwatny do treści, ponieważ autor wrzuca nas w otchłań niedomówień, których źródła i przyczyny poznajemy dopiero w finale. Przez cała powieść mamy wrażenie, że rozwiązanie jest tuż za rogiem, ale ono w mistrzowski sposób nam się wymyka. Łapiemy nitki, po czym tracimy je bezpowrotnie, osoby, które uważaliśmy za przyjaciół, okazują się wrogami, ci, którzy wydawałoby się, że chcą pomóc, szkodzą jeszcze bardziej. Śledztwo powadzi do przeszłości, do sprawy „Młotkarza”, jednak z archiwum znikają kluczowe dowody. Leonowi Brodzkiemu pozostaje zaufać własnej intuicji w myśl zasady, że jeżeli chcesz na kogoś liczyć, licz na siebie.

W „Otchłani” autor wprowadził kobiecą postać, której motywy nie od początku są jasne — Berenika Vesper, błyskotliwa dziennikarka z Warszawy. Kobieta poszukuje informacji o Leonie Brodzkim, o którym ma napisać reportaż. Jednak o śledczym jest dużo informacji prawdziwych, jak i tych zupełnie wyssanych z palca. Czy Berenika, która nienawidzi policjantów, będzie chciała oddzielić prawdę od fałszu? Przekonajcie się sami, ponieważ jej udział w powieści ma bardzo ciekawe znaczenie!

Mam nadzieję, że udało mi się wzbudzić Waszą ciekawość i sięgniecie po książki Marcela Woźniaka. Ja polecam całą serię.

pokaż więcej

 
2019-01-11 16:50:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Martin Servaz (tom 5)

Maj 1993. Zwłoki dwóch sióstr zostają znalezione na brzegu Garonny. Dziewczyny, ubrane w pierwszokomunijne sukienki, siedziały naprzeciwko siebie przywiązane do drzew. Młody Martin Servaz szybko zwraca uwagę na Erika Langa, autora porywających, pełnych okrucieństwa kryminałów, którego zamordowane siostry były fankami. Zarówno sposób ułożenia ciał, jak i specyficzny ubiór pasują do powieści... Maj 1993. Zwłoki dwóch sióstr zostają znalezione na brzegu Garonny. Dziewczyny, ubrane w pierwszokomunijne sukienki, siedziały naprzeciwko siebie przywiązane do drzew. Młody Martin Servaz szybko zwraca uwagę na Erika Langa, autora porywających, pełnych okrucieństwa kryminałów, którego zamordowane siostry były fankami. Zarówno sposób ułożenia ciał, jak i specyficzny ubiór pasują do powieści „Panna w bieli”, stąd Erick ląduje na liście podejrzanych, jednak wkrótce po zatrzymaniu autora, do zbrodni przyznaje się student, który znał dziewczyny, a także książki Ericka Langa. Śledztwo zostaje zakończone, ale Servaza prześladują wątpliwości co do winy chłopaka. Mija dwadzieścia pięć lat od podwójnego morderstwa. W mroźną noc Erik Lang znajduje zwłoki swojej żony, która podobnie jak dwie siostry ma na sobie komunijną sukienkę...

„Siostry” są V tomem z serii o detektywie Martinie Servaz. W powieści autor stosuje przeskoki czasowe — mamy prolog z 1988 r., pierwsze śledztwo komisarza Martina w 1993 r., o którym czytaliście w opisie oraz czasy współczesne rok 2018, kiedy to pojawia się kolejna ofiara powiązana ze śledztwem sprzed lat. W międzyczasie dzieją się inne historie, które autor opisał w „Bielszy odcień śmierci”, „Krąg”, „Nie gaś światła” oraz „Noc”, a łączy je osoba Martina dlatego nie znając poprzednich tomów, nie wiedziałam skąd nagle, komisarz ma syna! U dołu strony znalazłam odnośnik, że wcześniejsze wydarzenia znajdują się w innej części. Cóż muszę je koniecznie nadrobić!

Bernard Minier napisał bardzo wciągający i bardzo mroczny thriller o ludzkich namiętnościach — o sławie, o silnym oddziaływaniu na drugą osobę, o fascynacji, która prowadzi do największych poświeceń oraz o wykorzystywaniu swojej pozycji względem drugiego człowieka. I nie chodzi tylko o sławnego pisarza Erika Langa, który doskonale zdawał sobie sprawę z uwielbienia, jakim jest darzony, ale również o policję, o przesłuchujących śledczych, którzy niejednokrotnie nadużywali swojej władzy. Czy każdy zatrzymany jest winny? Czy domniemana wina usprawiedliwia stosowaną wobec niego przemoc? Bernard Minier w „Siostrach” pokazał, jak cienka jest linia, po której przekroczeniu w nas samych zachodzą nieodwracalne zmiany. To thriller o mocnym podłożu psychologicznym, gdzie autor zagłębia się w motywy działania, rozkłada na czynniki pierwsze pobudki — to jest w nim fascynujące! Nie zrozumcie mnie źle, akcja pędzi lotem błyskawicy, jednak nie brak tu wnikliwej analizy przyczynowo-skutkowej, której źródło tkwi w ludzkim umyśle.

Dla mnie ta książka jest godna polecenia i warta przeczytania! Każdy fan thrillera czy kryminału o podłożu psychologicznym będzie zadowolony :)

pokaż więcej

 
2019-01-04 15:28:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Niech Was nie zwiedzie ta okładka! Historia opowiedziana przez Agnieszkę Olejnik nie jest romansem, to historia dwójki samotników — czy z wyboru, czy z przymusu? To już pozostawiam Waszej ocenie.

Wit Malczyk — niezwykły chłopak, który widzi słowa jako kolory, geniusz matematyczny, osoba o nadprzeciętnej inteligencji i pamięci. Nadmiar bodźców powoduje u niego ból, dlatego izoluje się, odsuwa...
Niech Was nie zwiedzie ta okładka! Historia opowiedziana przez Agnieszkę Olejnik nie jest romansem, to historia dwójki samotników — czy z wyboru, czy z przymusu? To już pozostawiam Waszej ocenie.

Wit Malczyk — niezwykły chłopak, który widzi słowa jako kolory, geniusz matematyczny, osoba o nadprzeciętnej inteligencji i pamięci. Nadmiar bodźców powoduje u niego ból, dlatego izoluje się, odsuwa od innych, zachowuje inaczej niż wszyscy, co powoduje, że rówieśnicy nadają mu ksywkę „Przypał".
Magdalena pojawia się nagle, nie wiadomo skąd przyjechała, ani gdzie mieszka. Dziewczyna robi w szkole ogromne wrażenie i wzbudza zainteresowanie, jednak sama jakby go nie dostrzega. Wkrótce w miasteczku zostaje zamordowany lokalny biznesmen, któremu Magdalena udzielała korepetycji z angielskiego. Dziewczyna jako ostatnia była widziana w jego domu, a opuszczała go w pospiechu i silnym wzburzeniu. Czy to ona jest winna?

Do przeczytania powieści „Mów szeptem” skłoniła mnie postać Wita. Niezwykle oryginalny bohater, dzięki któremu (przynajmniej taką mam nadzieję) więcej osób zobaczy, że osoby ze spectrum autyzmu mogą normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Nie muszą być izolowani, mogą chodzić do „normalnej” szkoły, jedynie trzeba im zapewnić dostosowane do ich specyficznych potrzeb warunki. Tak było w poprzedniej szkole Wita, gdzie chłopak radził sobie bardzo dobrze, a nauczycieli nie dziwiło jego zachowanie. Niestety po śmierci mamy młody chłopak przeniósł się do babci, która kompletnie nie rozumiała jego „inności” i próbowała jak większość włożyć go w jakieś ramy, a określenie „głupi” pasowało idealnie. Chłopak korzystał z pomocy pani psycholog, która dla mnie była postacią niejednoznaczną. Przez większą część powieści miałam wrażenie, że ona rzeczywiście chce mu pomóc, ale jednocześnie jej zachowanie w kluczowym dla Wita i Magdy momencie było dość... hmm nieetyczne. I nie wiem, czy można je tłumaczyć wyższym dobrem, sami ocenicie : ) Magdalena, tajemnicza dziewczyna której historię poznajemy dopiero mniej więcej od połowy książki. Dzieciństwo zamienione w koszmar, życie z poczuciem winy, oskarżeniami. W końcu ucieczka do z dala od wszystkiego i od wszystkich. Z dala od przeszłości, a teraźniejszość budowana od zera.

Jeżeli wydaje Wam się, że Agnieszka Olejnik wplotła za dużo wątków do fabuły, bo autyzm, traumatyczne dzieciństwo, morderstwo to Was uspokoję, że zupełnie nie! Cała książka jest dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, fabuła się nie plącze, nie mamy chaosu i wrażenia, że czegoś jest tu za dużo. Każde wydarzenie wnosi coś nowego, a bohaterowie przewijający się przez powieść mają swoje miejsce w danym wątku.

Na mnie „Mów szeptem” zrobiła bardzo pozytywne wrażenie. Nie spodziewałam się, że tak mi się spodoba! Polecam i z czystym sumieniem stwierdzam — było warto!

pokaż więcej

 
2019-01-03 16:30:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Śmiertelne wyliczanki (tom 1)

„Mam chusteczkę haftowaną” to kolejna książka Hanny Greń, jaką miałam niewątpliwą przyjemność przeczytać :)

Morderstwo, brak śladów na miejscu zbrodni, brak motywu, brak wrogów — aspirant Konstanty Nakański musi znaleźć winnego zbrodni, a brakuje mu punktu zaczepienia. W dość nieoczekiwanym momencie pojawia się chusteczka z monogramem i śladami krwi, jednak brak jest choćby cienia szansy na...
„Mam chusteczkę haftowaną” to kolejna książka Hanny Greń, jaką miałam niewątpliwą przyjemność przeczytać :)

Morderstwo, brak śladów na miejscu zbrodni, brak motywu, brak wrogów — aspirant Konstanty Nakański musi znaleźć winnego zbrodni, a brakuje mu punktu zaczepienia. W dość nieoczekiwanym momencie pojawia się chusteczka z monogramem i śladami krwi, jednak brak jest choćby cienia szansy na powiązanie jej z prowadzonym śledztwem. Eliza Rogowska po śmierci rodziców musi zmierzyć się z zagadką dotyczącą własnej przeszłości oraz stawić czoła próbującemu ją zmanipulować partnerowi. Po ujawnieniu testamentu pojawia się coraz więcej pytań, a coraz mniej możliwości, aby uzyskać odpowiedzi. Przypadkowo sprawy Konstantego i Elizy zaczynają się przeplatać i teoretycznie niemające powiązania elementy tworzą spójną całość. W chaosie nagłych zwrotów i nieprzewidzanych sytuacji oraz nieodpuszczającego byłego partnera Elizy Zygmunta, między Nakańskim i Rogowską zaczyna się „coś” dziać.

„Mam chusteczkę haftowaną” jest kryminałem z dość mocno rozbudowanym wątkiem obyczajowym, bo poza morderstwem, mamy bardzo dużo odwołań do życia zarówno Elizy, jak i Konstantego. Aktualne śledztwo Nakańskigo przeplata się z tym, które młody śledczy prowadzi na własną rękę, chcąc się dowiedzieć, kto jest odpowiedzialny za śmierć jego ocja, również policjanta. Eliza natomiast przechodzi ogromną przemianę, z żyjącej pod dyktando ojca kobiety, stopniowo widzi, że może kierować własnym życiem, a jej decyzje nie będą gorsze od tych podejmowanych do tej pory za nią. Autorka wplotła wiele szczegółów z przeszłości tak, by czytelnik miał obraz całości i rozumiał, chociaż po części, niekiedy irracjonalne zachowanie głównej bohaterki.

Co do samego wątku kryminalnego jest naprawdę intrygujący, a siatka powiązań i motywy działania, które przedstawiła Hanna Greń, wypadają dość wiarygodnie. Ja bardzo lubię, kiedy śledztwo okazuje się sięgać głębiej i zahaczać o sprawy „zamiatane pod dywan”, ponieważ sprawca ma tak szerokie układy, że właściwie wszystko mu wolno. Lubię ten moment, kiedy zaczyna mu się palić grunt pod nogami i zaczyna rozumieć, że tym razem się nie wywinie. W I tomie Śmiertelnych Wyliczanek właśnie to znalazłam i choć dla mnie od chwili kiedy Nakański dostał chusteczkę z monogramem, tożsamość mordercy nie była zagadką, to byłam ciekawa, jaki motyw nim kierował oraz jak zostanie powiązany ze sprawą. Nie zawiodłam się! Polecam :)

pokaż więcej

 
2019-01-03 11:37:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Nowe czasy (tom 1)

„Nie pora na łzy” to bardzo interesującą powieść z wachlarzem osobowości. Mieszanka, którą tworzą bohaterowie, wielowątkowość i bardzo plastyczne opisy powodują, że książkę czyta się bardzo szybko. W powieści jak w życiu mieszają się dobre chwile, które wywołują uśmiech i chcemy by trwały jak najdłużej oraz te gorsze, niebezpieczne, złe. W powieści historia wszystkich postaci zazębia się,... „Nie pora na łzy” to bardzo interesującą powieść z wachlarzem osobowości. Mieszanka, którą tworzą bohaterowie, wielowątkowość i bardzo plastyczne opisy powodują, że książkę czyta się bardzo szybko. W powieści jak w życiu mieszają się dobre chwile, które wywołują uśmiech i chcemy by trwały jak najdłużej oraz te gorsze, niebezpieczne, złe. W powieści historia wszystkich postaci zazębia się, przenika i tworzy spójną całość, której dalszego ciągu nie mogę się doczekać. Gdybym miała wskazać, na kontynuację czyich losów czekam najbardziej? Myślę, że na Wioletty i Małgorzaty, ponieważ dla nich los okazał się bardzo przewrotny. Nie zdradzę Wam, co się wydarzyło, ponieważ zepsułabym radość z lektury, ale powiem, że obie przekonują się, iż obdarzyły zaufaniem nieodpowiednie osoby. Zainteresowani? Mam nadzieję! Serdecznie polecam.

pokaż więcej

 
2019-01-01 21:09:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Bella, suczka małej Laury wkrótce się oszczeni. Dziewczynka z niecierpliwością oczekuje tego dnia, choć wie, że po jakimś czasie szczenięta znajdą inny dom. Jeden z piesków Luna, rodzi się zdecydowanie mniejszy od rodzeństwa i wymaga specjalnej opieki, którą zapewnia mu Laura. Czy kiedy przyjdzie czas, Laura odda swojego pieska?

"Biedna mała Luna" to książeczka z serii Zaopiekuj się mną,...
Bella, suczka małej Laury wkrótce się oszczeni. Dziewczynka z niecierpliwością oczekuje tego dnia, choć wie, że po jakimś czasie szczenięta znajdą inny dom. Jeden z piesków Luna, rodzi się zdecydowanie mniejszy od rodzeństwa i wymaga specjalnej opieki, którą zapewnia mu Laura. Czy kiedy przyjdzie czas, Laura odda swojego pieska?

"Biedna mała Luna" to książeczka z serii Zaopiekuj się mną, bardzo mądra i ucząca najmłodszych, że między człowiekiem i zwierzęciem może nawiązać się nierozerwalna więź. Laura, choć jest jeszcze dzieckiem karmi, tuli, ogrzewa małego psiaka. Nie przerastają jej obowiązki względem szczeniaka, dlatego nie dziwi, że dziewczynka nie chce oddać swojej Luny do innego domu. Psiak odwdzięcza się bezwarunkowym oddaniem i miłością niepodobną do innej. Piękna, optymistyczna, wzruszająca — idealna dla każdego dziecka (tego dorosłego też). Polecam :)

pokaż więcej

 
2019-01-01 20:21:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Leon Brodzki (tom 2)

„Mgnienie” zaczyna się dokładnie w tym miejscu, w którym skończyła się „Powtórka". Choć Heraklit został złapany i osadzony w więzieniu, to koszmar Leona Brodzkiego dopiero się zaczyna. Jak daleko sięgają wpływy mordercy? Kim jest tajemniczy Człowiek w kapeluszu, który pojawia się na miejscu zbrodni? I czy Sara Brodzka zapłaci za grzechy przeszłości?

Przez większość powieści, miałam wrażenie,...
„Mgnienie” zaczyna się dokładnie w tym miejscu, w którym skończyła się „Powtórka". Choć Heraklit został złapany i osadzony w więzieniu, to koszmar Leona Brodzkiego dopiero się zaczyna. Jak daleko sięgają wpływy mordercy? Kim jest tajemniczy Człowiek w kapeluszu, który pojawia się na miejscu zbrodni? I czy Sara Brodzka zapłaci za grzechy przeszłości?

Przez większość powieści, miałam wrażenie, że Marcel „Mgnienie” poświęcił na studium nad człowiekiem. Córka głównego bohatera zostaje porwana i na nim, jako na śledczym i na ojcu spoczywa odpowiedzialność, by ją ocalić. Sama mam dzieci więc dla mnie skrajne postawy Leona były zupełnie zrozumiałe! Nie da się odsunąć na bok własnych uczuć i kalkulować na chłodno, kiedy w grę wchodzi życie najbliższej nam osoby, krwi z własnej krwi. Z jednej strony Leon jest głównym śledczym, na którego ręce patrzą wszyscy i oczekują natychmiastowych wyników, z drugiej jest mężem (byłym, ale jednak) i ojcem, który dla swoich dwóch kobiet wskoczy w ogień, jeżeli będzie taka potrzeba.

Względem fabuły W „Mgnieniu” nic nie jest oczywiste, z biegiem wydarzeń pojawiają się kolejne tropy, nowe ślady i odwołania do przeszłości, a stare układy nadal mają szerokie „plecy". Ktoś czuwa nad śledztwem, tak by Brodzki nie drążył zbyt głęboko, jednak kiedy Leon zaczyna łączyć to, co było z tym, co jest, historia zatacza koło i to, co rozpoczęło się na moście, na moście musi się skończyć. Z jakim skutkiem? Polecam sprawdzić, ale gwarantuję, że będziecie się wściekać na autora za to, co zrobił. Ja nie wiem, czy mu wybaczę! Polecam :)

pokaż więcej

 
2018-12-21 13:59:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

„Randka pod jemiołą” to ostania ze świątecznych propozycji od Czwartej Strony. Zapraszam.

Joanna jest pozornie szczęśliwą mężatką, aż do dnia, w którym przyłapuje męża na zdradzie. Od tej pory mocno podporządkowana konserwatywnym poglądom ślubnego kobieta, zmienia się nie do poznania. Jej odmiana nie uchodzi uwadze innych mężczyzn. Czy Asia otworzy się na nowe uczucie? W końcu grudzień to...
„Randka pod jemiołą” to ostania ze świątecznych propozycji od Czwartej Strony. Zapraszam.

Joanna jest pozornie szczęśliwą mężatką, aż do dnia, w którym przyłapuje męża na zdradzie. Od tej pory mocno podporządkowana konserwatywnym poglądom ślubnego kobieta, zmienia się nie do poznania. Jej odmiana nie uchodzi uwadze innych mężczyzn. Czy Asia otworzy się na nowe uczucie? W końcu grudzień to czas cudów.

„Randka pod jemiołą” zaczyna się zimą i kończy zimą, ale jest w niej najmniej tych okołoświątecznych momentów, ponieważ powieść Agnieszki Olejnik bardziej skupia się na człowieku. Na przykładzie Joanny, która rok wcześniej postawiła swoje życie do góry nogami, pokazuje, że od nas samych najwięcej zależy. Stojąc na rozdrożu, najczęściej tęsknie spoglądamy za siebie, na to, co było, co jest nam znane, tylko wtedy trzeba sobie zadać kluczowe pytanie — czy warto wracać? Zmiany nie oznaczają czegoś gorszego, raczej nowe, które wreszcie możemy kreować tak, jak sami chcemy! Tak jak w przypadku bohaterki „Randki pod jemiołą” najtrudniejszy pierwszy krok, ale warto go zrobić.

O stylu Agnieszki Olejnik czytałam wiele pozytywnych opinii i sama się z nimi zgadzam. Książka mija strona po stronie i nie wiadomo kiedy, a rozpoczęta chwilę wcześniej historia po prostu się kończy. Polecam! Naprawdę warto :)

pokaż więcej

 
2018-12-18 15:51:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Leon Brodzki (tom 1)

„Powtórka” to moje pierwsze spotkanie z Marcelem Woźniakiem i nie wiem, dlaczego tak długo zwlekałam z jego książkami. Dzięki Czwartej Stronie Kryminału mam okazję nadrobić zaległości :)

Leon Brodzki, policjant z toruńskiej komendy przechodzi na emeryturę. Niestety nie jest mi dane cieszyć się stanem spoczynku. Dzień po pożegnaniu kolegów z „firmy” zostaje wciągnięty w sprawę morderstwa,...
„Powtórka” to moje pierwsze spotkanie z Marcelem Woźniakiem i nie wiem, dlaczego tak długo zwlekałam z jego książkami. Dzięki Czwartej Stronie Kryminału mam okazję nadrobić zaległości :)

Leon Brodzki, policjant z toruńskiej komendy przechodzi na emeryturę. Niestety nie jest mi dane cieszyć się stanem spoczynku. Dzień po pożegnaniu kolegów z „firmy” zostaje wciągnięty w sprawę morderstwa, gdzie na miejscu zbrodni zabójca zostawił jasny sygnał „Brodzki jest winny". Czym zawinił Leon? Czy zdąży poznać autora tajemniczej wiadomości, zanim ten znowu uderzy?

„Powtórka” jest debiutem i to jednym z fajniejszych, z jakimi miałam do czynienia. Leon Brodzki nie jest supergliną, bo tak jak każdy człowiek z krwi i kości myli się, nie zawsze w porę dociera na miejsce — takich bohaterów lubię! Do tego Leon jest przystojny w taki męski, dojrzały sposób, Marcel Woźniak trafił idealnie w mój typ mężczyzny. Jednym słowem jest realny jak miejsca zbrodni — Toruń, który od dziś na pewno nie będzie kojarzył mi się tylko z piernikami i Kopernikiem.

Autor bardzo dobrze wprowadza czytelnika w klimat. Powieść zaczyna się od makabrycznego znaleziska, powieszona kobieta i żywe, dopiero co urodzone dziecko z piętnem na plecach. W sprawę jej śmierci w jakiś sposób zamieszany jest Brodzki, ale czy na pewno chodzi o Leona? Marcel Woźniak stworzył nieoczywistą powieść, której kierunek ciężko przewidzieć. Sprawy sprzed lat przeplatają się z teraźniejszością, na jaw wychodzą „zamiecione pod dywan” manipulacje przy dowodach, ukrywanie, preparowanie, wszystko w imię wyższego dobra. Jak daleko można się posunąć dla dobra sprawy?

Marcel zaczął mocno i liczę na to, że skończy spektakularnie, ponieważ „Powtórka” to preludium, wstęp do kolejnych tomów z Leonem Brodzkim. Na półce czeka „Mgnienie” i „Otchłań” - czeka mnie literacka uczta! Szczerze polecam :)

pokaż więcej

 
2018-12-18 14:29:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Książkom świątecznym nie stawiam wysokich wymagań, bo one mają mnie wprowadzić w bożonarodzeniowy klimat i pozwolić na oderwanie na od codziennych spraw. Czy Natalii Sońskiej się udało? Zapraszam :)

„Uwierz w miłość Calineczko” to historia Mai. Młodą kobietę nadopiekuńcza ciotka chce jak najszybciej doprowadzić do ołtarza. Jednak na horyzoncie brak kandydata, do którego serce Mai zabiłoby...
Książkom świątecznym nie stawiam wysokich wymagań, bo one mają mnie wprowadzić w bożonarodzeniowy klimat i pozwolić na oderwanie na od codziennych spraw. Czy Natalii Sońskiej się udało? Zapraszam :)

„Uwierz w miłość Calineczko” to historia Mai. Młodą kobietę nadopiekuńcza ciotka chce jak najszybciej doprowadzić do ołtarza. Jednak na horyzoncie brak kandydata, do którego serce Mai zabiłoby szybciej. Pewnego dnia spotyka Wojtka. Czy irytujący mężczyzna okaże się tym jedynym?

„Uwierz w miłość Calineczko” to taka trochę bajka dla dorosłych. Napisana lekkim stylem i przystępnym językiem powieść, o samotności, chęci zmian, o tym, że miłość czasem ma trudne początki, ale zawsze warto słuchać głosu własnego serca. Do tego toczy się w malowniczej, pokrytej białym puchem zimowej stolicy Polski, czyli w Zakopanem. Czy może być lepsze miejsce na ciepłą i pokrzepiającą książkę o uczuciach? Dokładnie, Natalia Sońska trafiła w 10! Klimat tego miasteczka jest niepowtarzalny i cóż dużo mówić, sprzyja zakochaniu :)

Polecam szczególnie fanom tzw. babskiej literatury, zimowy klimat miłości w Zakopanem ogrzeje niejedno kobiece serce.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
185 141 1096
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (3)

zgłoś błąd zgłoś błąd