Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Novik 
status: Czytelnik, dodał: 8 książek, ostatnio widziany 2 dni temu
Teraz czytam
  • Istota masowego ubóstwa
    Istota masowego ubóstwa
    Autor:
    Problemy społeczno-gospodarcze współczesnego kapitalizmu amerykańskiego.
    czytelników: 11 | opinie: 0 | ocena: 3 (1 głos)
  • O postępowaniu człowieka
    O postępowaniu człowieka
    Autor:
    Książka porusza ważne kwestie zaangażowania, moralnego postępowania i czynów człowieka. Autor, wybitny konserwatywny filozof brytyjski, bada rodzaje postępowania: irracjonalne, instynktowne, masowe.
    czytelników: 6 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-04-16 09:09:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Jak to u Dostojewskiego: gęstwa zawikłanych, ludzkich intencji, uczuć i interesików, którą próbuje rozwikłać dość pochopny, hiperegzaltowany młodzian. Biegający przeto jak w malignie po Petersburgu i zderzający się ze swoimi, znacznie mniej prostolinijnymi bliźnimi. Co daje jednocześnie tło do poważnych i dość krytycznych rozważań autora o kondycji współczesnej mu rosyjskiej szlachty, ale i... Jak to u Dostojewskiego: gęstwa zawikłanych, ludzkich intencji, uczuć i interesików, którą próbuje rozwikłać dość pochopny, hiperegzaltowany młodzian. Biegający przeto jak w malignie po Petersburgu i zderzający się ze swoimi, znacznie mniej prostolinijnymi bliźnimi. Co daje jednocześnie tło do poważnych i dość krytycznych rozważań autora o kondycji współczesnej mu rosyjskiej szlachty, ale i śmieszkowania z jej makaronizmów i bezkrytycznego łykania wszystkiego co zachodnie (jakżeż aktualne i dziś, tutaj).
Plus za credo konserwatyzmu a la Dostojewski włożone w usta kilku znaczącym postaciom.
Minus za zbytnio slapstickowy finał.

pokaż więcej

 
2018-04-02 22:39:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Nie miałem zbyt wygórowanych oczekiwań biorąc do ręki niniejsza książkę. Bo i czegóż można się dziś spodziewać od amerykańskich aktywistów społecznych?
W dobie rzezi tamtejszej klasy średniej połączonej z jej zupełnie bezprecedensowym zidioceniem. Postepujacej oligarchizacji bogactwa narodowego i systemu władzy. W dobie gettoizacji całego społeczeństwa, zdemolowania jego siły nabywczej i...
Nie miałem zbyt wygórowanych oczekiwań biorąc do ręki niniejsza książkę. Bo i czegóż można się dziś spodziewać od amerykańskich aktywistów społecznych?
W dobie rzezi tamtejszej klasy średniej połączonej z jej zupełnie bezprecedensowym zidioceniem. Postepujacej oligarchizacji bogactwa narodowego i systemu władzy. W dobie gettoizacji całego społeczeństwa, zdemolowania jego siły nabywczej i standardów życia, kiedy spokój społeczny utrzymuje się właściwie głównie poprzez zjawisko stałej inflacji jakości podstawowych dóbr (co oznacza choćby to, że codzienna jankeska strawa przypomina jedzenie już tylko z nazwy). A kiedy z drugiej strony dług sektora publicznego osiągnął wyższe rejestry abstrakcji, a żeby było jeszcze śmieszniej znaczącą jego część posiadają najwięksi rywale geostrategiczni co prędzej czy później doleje jeszcze pewnikiem benzyny do ogniska).
W czasach wojen wybuchajacych i prowadzonych w delikatnie rzecz ujmując niezbyt jasnych okolicznościach.
W dobie kiedy każde kolejne wybory stanowią coraz bardziej żenujący rodzaj reality show, bedacy groteskowymi antypodami idei Ojcow Założycieli.
Wreszcie kiedy tego niezbyt napawajacego optymizmem stanu rzeczy zaczynają jeszcze na dokładkę pilnować tytułowe Wielkie Elektroniczne Pastuchy, gdy tymczasem obywatele entuzjastycznie zamienili swoją wolność na konto na Fejsbuku.
W obliczu wszyskich tych znaków nadchodzącego upadku jest prawie pewne, że kiedy do twych rąk czcigodny czytelniku trafi księga popełnione przez amerykańskiego działacza społecznego to znajdziesz w niej prawdopodobnie lamenty nad:
a) rasizmem,
b) seksizmem,
c) homofobią,
stanowiącymi według owego działacza główne plagi trapiące jego ojczyznę.

Tak też jest i w tym wypadku.

Nawet mi Was nie żal moi amerykańscy bracia i siostry.

pokaż więcej

 
2018-03-28 22:19:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Szczerze wielbimy wszystkie te ogromne wysiłki, kiedy różni, bez wątpienia dobrze wykształceni jegomoscie biorą na warsztaty dzieła swoich bliźnich i natychmiast grzezna w niekończących się poszukiwaniach kontekstów, symboli, cytatów i narracji. Napinaja muskuły swojej erudycji, czarujac biednego, prostego czytelnika biegła znajomością wszystkich tych Jungow, Derridow, Lacanow i innych... Szczerze wielbimy wszystkie te ogromne wysiłki, kiedy różni, bez wątpienia dobrze wykształceni jegomoscie biorą na warsztaty dzieła swoich bliźnich i natychmiast grzezna w niekończących się poszukiwaniach kontekstów, symboli, cytatów i narracji. Napinaja muskuły swojej erudycji, czarujac biednego, prostego czytelnika biegła znajomością wszystkich tych Jungow, Derridow, Lacanow i innych szarlatanow nauk społecznych, arcykaplanow postmodernizmu.
Co jest szczególnie zabawne w przypadku płodów tak wyrafinowanych, szalonych i nieposkromionych wyobraźni jak te w które natura wyposazyla twórców japonskiej anime,w szczególności zaś dzentelmenow spod znaku Ghibli.
A co jeśli oni wcale nie znają dzieł Jacquesa Lacana?
Co jeśli to tylko opowiadane z nieprawdopodobnym wizualnym rozmachem, urzekające historie, pozostawiajace widzow z otwartymi na osciez gebami, a nie żadne tam wykwintne pełne odniesień, wielopoziomowe metafory i dyskursy z klasykami.
Co wtedy?

pokaż więcej

 
2018-03-20 11:44:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Nie da się ukryć, że do hr. Gurowskiego podeszliśmy z pewnym sceptycyzmem. Mocno przysłużyła się temu jego tożsamościowa apostazja, która jak wszystkie tego typu histeryczno-patetyczne gesty z dala zalatywała neofitą. No i trzeba przyznać, że intuicja nas tu nie zwiodła.
Z drugiej strony okładka uśmiechała się do nas słodko porównaniem hrabiowskiego piśmiennictwa o Ameryce do samego...
Nie da się ukryć, że do hr. Gurowskiego podeszliśmy z pewnym sceptycyzmem. Mocno przysłużyła się temu jego tożsamościowa apostazja, która jak wszystkie tego typu histeryczno-patetyczne gesty z dala zalatywała neofitą. No i trzeba przyznać, że intuicja nas tu nie zwiodła.
Z drugiej strony okładka uśmiechała się do nas słodko porównaniem hrabiowskiego piśmiennictwa o Ameryce do samego Tocquevilla.
A ponieważ wielbimy namiętnie o "Demokracji w Amerycę" i chętnie podnieślibyśmy ją do rangi lektur szkolnych, skusiliśmy się na konfrontację.
No i niestety hr. Gurowski w tym zderzeniu wypada jak dla nas blado. O ile bowiem obserwacje Tocquevilla, oprócz niezwykłej celności oraz sporego ładunku krytycyzmu będącego dobrym punktem wyjścia do pewnego profetyzmu, przyniosły w efekcie diagnozę możliwych kierunków erozji amerykańskiego ludowładztwa. Konkluzje o charakterze uniwersalnym, nie tracącym na aktualności.
O tyle obserwacje Gurowskiego zdecydowanie nie potrafiły wyjść poza mur światopoglądu autora. Przed ostatecznym opadem powieki, przy przedzieraniu się przez sążnisty styl hrabiego ratowała nas jedynie bezlitosna weryfikacja jego naiwnych prognoz przez Świat, który czemuś nie bardzo chciał podążyć ścieżkami ku Wielkiemu Ideałowi, którego zaczyn był łaskaw pan hrabia ujrzeć w USA.
Zatem wbrew obwolucie, myśl i wizja oraz niewzruszona postępowość Gurowskiego z pewnością dałaby mu dziś etat w Wyborczej, niemniej jakiekolwiek porównania z Tocquevillem są tu co najmniej nieuprawnione.

pokaż więcej

 
2018-03-20 11:43:55
Dodał do serwisu książkę: Ameryka Europa Rosja
 
2018-03-19 21:59:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Arkana historii". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.

Obcując z ta pierwszą, z pewnością szczerą i odważną w warstwie intencji acz zupełnie żałosną w skutkach próbą oddania sprawiedliwości ofiarom stanu wojennego, nie można pozbyć się dojmującego poczucia klęski. Szczególnie, że owa sprawiedliwość ma mieć tu wymiar elementarny, by nie powiedzieć symboliczny, sprowadzający sie do rozpraszania mgły w której rozpłynęli się mordercy.
Tym bardziej, ze...
Obcując z ta pierwszą, z pewnością szczerą i odważną w warstwie intencji acz zupełnie żałosną w skutkach próbą oddania sprawiedliwości ofiarom stanu wojennego, nie można pozbyć się dojmującego poczucia klęski. Szczególnie, że owa sprawiedliwość ma mieć tu wymiar elementarny, by nie powiedzieć symboliczny, sprowadzający sie do rozpraszania mgły w której rozpłynęli się mordercy.
Tym bardziej, ze niemal czujemy kurz wszystkich tych szuflad i szaf pancernych, gdzie raport posła Rokity spoczywał sobie grzecznie przez nikogo nie niepokojony, kiedy na zewnątrz płynęły kolejne, jasne lata naszej demokracji. Dziś juz zdążył stracić znacznie na swojej sensacyjności. Dużo ciekawsza byłaby jakaś próba syntetycznego opisania takich wlasnie daremnych, bezowocnych wysiłków ukarania oczywistych win (czego jakiś delikatny przedsmak daje zarówno przedmowa Rokity jak i posłowie profesora Dudka). Zebrać by tak w jednej książce historie wszystkich tych po wielokroć na nowo rozpoczynanych procesów, zmienianych sędziów, krzywych uzasadnień z których dowiadujemy się, że rozkaz i obowiązujący ówcześnie porządek prawny stoją po stronie katów (jakby ktoś tej lekcji nie odrobił juz w norymberdze), a wreszcie wymęczonych wyroków, które po zsumowaniu złożyłyby się na ekwiwalent sankcji za kradzież słoika korniszonów w Południowej Karolinie.
Jest to wreszcie rownież historia krótkowzroczności jaka wykazali się ojcowie założyciele 3RP, snując swą baśń o narodowym przebaczeniu, a jednocześnie pozwalając niegodziwosci pozostać bezkarną w tak groteskowy sposób.

pokaż więcej

 
2018-02-26 10:25:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Seria: Poza serią

Nie spodziewajcie się zbyt wielkiej dawki szczerości po tej książce. W szczególności zaś w próbie opisania obecnego stanu relacji chińsko amerykańskich i jej najbardziej prawdopodobnych scenariuszy w przyszłości. Henry Wszechmogący, jako autor i wykonawca koncepcji odwrócenia Chin w latach siedemdziesiątych, człowiek, któremu udało się w związku z tym przebiegunować porządek globalny i w... Nie spodziewajcie się zbyt wielkiej dawki szczerości po tej książce. W szczególności zaś w próbie opisania obecnego stanu relacji chińsko amerykańskich i jej najbardziej prawdopodobnych scenariuszy w przyszłości. Henry Wszechmogący, jako autor i wykonawca koncepcji odwrócenia Chin w latach siedemdziesiątych, człowiek, któremu udało się w związku z tym przebiegunować porządek globalny i w konsekwencji rozbić Związek Radziecki z pewnością do idealistów nie należy. Książka jednakowoż z uwagi na moc swojego autora i jego pozycję była również uważnie czytana i rozbierana na czynniki pierwsze przez mandarynów odpowiedzialnych za chińską politykę zagraniczną. I z taką też świadomością bez wątpienia została napisana.
Plus, na osłodę kilka smaczków z pogawędek Henry'ego z Wielkim Sternikiem, oraz będąca kwintesencją chińskiego sposobu widzenia świata instrukcja Denga skierowana do potomnych.

pokaż więcej

 
2018-02-26 09:25:31
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Jak wiadomo mniej więcej od średniowiecza stadt luft macht frei. Co się zaś tyczy dzisiejszych manifestacji owych wolności miejskich pozostaje nam odkrycie w sobie pokładów ekshibicjonizmu i uczestnictwo w dość tandetnych paradach równości lub wybór sojowego mleka w starbucksie.
Mniej więcej trzy czwarte książki to taka właśnie bajka snuta w dekonstruktorskim duchu, modnej anglosaskiej...
Jak wiadomo mniej więcej od średniowiecza stadt luft macht frei. Co się zaś tyczy dzisiejszych manifestacji owych wolności miejskich pozostaje nam odkrycie w sobie pokładów ekshibicjonizmu i uczestnictwo w dość tandetnych paradach równości lub wybór sojowego mleka w starbucksie.
Mniej więcej trzy czwarte książki to taka właśnie bajka snuta w dekonstruktorskim duchu, modnej anglosaskiej książki. Nie przeładowana zanadto mędrkowaniem. Zamiast tego serwująca okrągłe, niemal liryczne konkluzje. Błyskająca tu i ówdzie erudycją. Z wielością planów, zdarzeń i postaci.
Ciekawie robi się jednak na koniec, kiedy na warsztat wzięte zostają nowe utopie Doliny Krzemowej. Ze wszystkimi jej liniami produkującymi masowo hipernarcyzów i indywidualistów, którzy z jakiegoś powodu mimo całego, mozołu wkładanego we własne ego wyglądają jak armia klonów.

pokaż więcej

 
2018-02-26 09:17:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Książka trudna. Pełna buddyjskich symboli i jak to się teraz zgrabnie mówi narracji. Na koniec przynosząca jednak najzupełniej uniwersalne przesłanie: czasem trzeba zapalić papierosa na zgliszczach swojego poprzedniego życia aby móc spokojnie udać się w dalszą drogę.

 
2018-02-01 13:26:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Brunatna Seria Narodziny Zła". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.

Długo tropiłem tę książkę. Nie pytajcie też ile kosztowała mnie ostatecznie przyjemność posiadania własnego egzemplarza.
Dlaczego jednak akurat ta pozycja, spośród ogromnej sterty książek opisujących wesołe przygody, naszych sąsiadów zza Odry podczas ich pamiętnego tournée w Europie Wschodniej, miałaby być warta specjalnych rekomendacji?
Powody są dwa.
Pierwszym z nich jest Otto-Julius...
Długo tropiłem tę książkę. Nie pytajcie też ile kosztowała mnie ostatecznie przyjemność posiadania własnego egzemplarza.
Dlaczego jednak akurat ta pozycja, spośród ogromnej sterty książek opisujących wesołe przygody, naszych sąsiadów zza Odry podczas ich pamiętnego tournée w Europie Wschodniej, miałaby być warta specjalnych rekomendacji?
Powody są dwa.
Pierwszym z nich jest Otto-Julius Schimke. Jedyny który, pośród prawie pieciusetosobowej grupy facetów w średnim wieku, zapytanych grzecznie przez swojego dowódcę, czy mają coś przeciw zabiciu za moment paru Żydów, zdobył się na odpowiedź twierdzącą. I pomimo (co również jest ważką, choć może niezbyt odkrywczą konkluzją książki), że nie spotkały go za to żadne represje (pomijając ciężar przypuszczalnej pogardy kolegów), zawędrował On bardzo wysoko w moim prywatnym rankingu nonkonformistów. Pewnie jak większość, wbrew ponurym wynikom zabaw Stanleya Milgrama, naiwnie wierzę, że poszedłbym tą samą drogą.
Drugim jest zaś niebyt piękny ryneczek w Józefowie. Nic nie odróżnia go od wielu innych mniej lub bardziej chujowych ryneczków we Wschodniej Polsce. Zawsze to samo. Żabka. Sklep z butami. Lumpeks. Ławki. Kostka bauma. Rzygliwe, pastelowe elewacje.
Ukochane (bez przekąsu) miejsca moich wakacyjnych pielgrzymek.
I wszędzie jednaki chrzęst ludzkich kości pod stopami oraz wyraźna (nawet dziś) dziura pozostała po tych, których chłopaki z takich właśnie rezerwowych batalionów policji wysłali zbiorowo na tamten świat.

pokaż więcej

 
2018-01-30 09:31:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Ponure czasy, z tragicznym, acz efektownym finałem w postaci defenestracji Masaryka i następującym po niej mrokiem rządów Gottwalda, są bardzo obiecującą dekoracją dla powieści.
Mogło wyjść z tego coś jakby "Trzeci Człowiek". Tak ślicznie pachniało Orsonem Wellesem.
Mogło, ale nie wyszło.
Postaci troszkę papierowe. Przegadane. Pointa bez błysku.
Ostatecznie bliżej tu do "Trupa w każdej...
Ponure czasy, z tragicznym, acz efektownym finałem w postaci defenestracji Masaryka i następującym po niej mrokiem rządów Gottwalda, są bardzo obiecującą dekoracją dla powieści.
Mogło wyjść z tego coś jakby "Trzeci Człowiek". Tak ślicznie pachniało Orsonem Wellesem.
Mogło, ale nie wyszło.
Postaci troszkę papierowe. Przegadane. Pointa bez błysku.
Ostatecznie bliżej tu do "Trupa w każdej szafie". Z tym, że co gorsza na poważnie.

pokaż więcej

 
2018-01-22 17:01:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Dlaczego biedne kraje są biedne?

Brak kapitału. Chujowa, niedoonwestowana infrastruktura. Napastliwi, skorzy do wojen sąsiedzi.
Wszystko to prawda.
Jednakowoz są jeszcze lepkie i w nieograniczony sposób pojemne łapy Lewiatana. Oraz wszystkich jego niezliczonych krewnych, kumpli oraz wszelakich przyległości. (Skądinąd to ogromnie zabawne ze tak właśnie Heńka Bochniarz et consortes, nazwali w...
Dlaczego biedne kraje są biedne?

Brak kapitału. Chujowa, niedoonwestowana infrastruktura. Napastliwi, skorzy do wojen sąsiedzi.
Wszystko to prawda.
Jednakowoz są jeszcze lepkie i w nieograniczony sposób pojemne łapy Lewiatana. Oraz wszystkich jego niezliczonych krewnych, kumpli oraz wszelakich przyległości. (Skądinąd to ogromnie zabawne ze tak właśnie Heńka Bochniarz et consortes, nazwali w prehistorii swoje zjednoczenie pracodawców).
Wracając jednak do lewiatanowych łapsk, maja one oprócz wyżej wymienionych zdolności także i zupełnie czarodziejski talent do dewastowania uporu, determinacji i wiary w sercach tych, którzy własnymi rękoma, bez szwagra i jego kontraktów na podkłady chcieliby pchać wóz swojego żywota.
Nad taka właśnie beznadziejna walką, na swoim wlasnym, peruwiańskim podwórku zapłakał Pan De Soto.
Ostatecznie jednak aż tak znów bardzo nie różni sie to od tego co widać przez nasze własne okno. Na koniec i tak pojawia sie zawsze jakieś United Fruits.

pokaż więcej

 
2018-01-22 16:36:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Przygody modnego literata-safanduły z łoskotem zderzającego się, na progu własnej starości z urokami życia w nowoczesnym społeczeństwie kapitalistycznym. Wygłaszającego przy tym nieustannie bardzo bełkotliwe intelektualizmy. Co poniekąd sprawiło, że chwila mi zeszła zanim jakoś dostroiłem się do tej narracji.
Przy czym, nieco mi to przypominało przynajmniej w warstwie konkluzji "układ"...
Przygody modnego literata-safanduły z łoskotem zderzającego się, na progu własnej starości z urokami życia w nowoczesnym społeczeństwie kapitalistycznym. Wygłaszającego przy tym nieustannie bardzo bełkotliwe intelektualizmy. Co poniekąd sprawiło, że chwila mi zeszła zanim jakoś dostroiłem się do tej narracji.
Przy czym, nieco mi to przypominało przynajmniej w warstwie konkluzji "układ" Kazana. Podobnie jak tam, kryzys wieku średniego pozostawia za sobą w życiu bohatera gruntownie wypalone zgliszcza, ale i jutrzenkę w postaci nieoczekiwanie odnalezionego sensu.
Z tym, że w przypadku "daru Humboldta" dzieje się to w zdecydowanie bardziej prześmiewczy sposób.
Plus mistrz drugiego planu w postaci niejakiego Rinaldo Cantabile.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
262 192 887
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (5)

zgłoś błąd zgłoś błąd