Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Star Wars Komiks 1/2016 - Księżniczka Leia

Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Cykl: Star Wars Komiks (tom 3) | Seria: Kanon Star Wars
Wydawnictwo: Egmont Polska
6,13 (68 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
6
7
14
6
27
5
15
4
3
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Star Wars Princess Leia
data wydania
ISBN
9771899488507
liczba stron
148
kategoria
komiksy
język
polski
dodał
Bykovsky

W tym numerze dwumiesięcznika znalazło się zbiorcze wydanie pięciozeszytowej miniserii Leia. Akcja komiksu rozgrywa się po zniszczeniu Alderaana przez Gwiazdę Śmierci i ukazuje zmagania księżniczki z tą tragedią oraz jej walkę o przetrwanie tradycji i pamięci o jej ojczystej planecie. Zawartość numeru uzupełnia pierwsza część komiksu Rozbite Imperium – pierwszej opowieści obrazkowej...

W tym numerze dwumiesięcznika znalazło się zbiorcze wydanie pięciozeszytowej miniserii Leia. Akcja komiksu rozgrywa się po zniszczeniu Alderaana przez Gwiazdę Śmierci i ukazuje zmagania księżniczki z tą tragedią oraz jej walkę o przetrwanie tradycji i pamięci o jej ojczystej planecie. Zawartość numeru uzupełnia pierwsza część komiksu Rozbite Imperium – pierwszej opowieści obrazkowej wydawnictwa Marvel przedstawiającej wydarzenia poprzedzające wydarzenia ukazane w filmie Przebudzenie Mocy.

 

źródło opisu: http://www.egmont.pl/

źródło okładki: http://www.egmont.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 4306
Wkp | 2016-02-10
Przeczytana: 10 lutego 2016

(F)LEIA

Ciężko mnie nazwać fanem SW, ale na pewno można powiedzieć o mnie, że jestem fanem komiksów. Nie żebym SW nie lubił, bo tak nie jest. Doceniam tak filmy, jak i ich wpływ na kinematografię, ale znam całe mnóstwo o wiele lepszych dzieł – i to w gatunku SF czy Kina Nowej Przygody. Poza tym od kina – i właściwie każdej innej formy rozrywki – oczekuję czegoś więcej, niż tylko zabawy. Ale zostawmy to. Komiksy czytam z miłości, a że SWK to w chwili obecnej jedyne, co można dostać w kioskach poza komiksami stricte dla dzieci, sięgam po nie. W ostatnim czasie doszły do tego znane nazwiska. Gorące teamu tworzące poszczególne historie. Niestety, choć pierwszy numer spełniał oczekiwania rozbudzone grupą twórców, o tyle kolejne, w tym i ten właśnie, który teraz omawiam, podtrzymały tylko moje zdanie, że komiksy SW to jednak jedna z najniższych komiksowych półek.

A mogło być pięknie. Na ten numer złożyły się dwa komiksy. Pierwszy, o misji Lei, która po zniszczeniu Aldeerana szuka niedobitków by ocalić swój naród, napisał Mark Waid. Człowieka tego znamy z „Przyjdź królestwo” – i właściwie każdej serii DC i Marvela – ale także i „GateCrashera” i to właśnie to ostatnie „dzieło”, miałkie dość i bez polotu, przypomina najbardziej „Leię”. Bo co w „Lei” niby takiego jest? Sztampowa akcja, kilka ciekawych scen i brak spójności postaci. Przeczytałem, zapomniałem i pewnie nie wrócę więcej.
Graficznie ta część też jest słaba. Dodson to człowiek, którego nie zbyt lubię, bo nie pasuje do poważnych treści, ale do którego mam sentyment ze względu na ilustracje do znakomitych (scenariuszowo oczywiście) albumów „Trouble”, „Marvel Knights Spider-Man” (oba napisane przez Marka Millara) czy „Spider-Man/Black Cat: Evil That Men Do” (sc. Kevin Smith). Tu nawet pasuje, ale…

Całość ratuje dodatek. Ekipa, która za niego się wzięła, to ta sama, która stworzyła jakiś czas temu nowe przygody Punishera. Co jednak ważniejsze scenarzysta, Greg Rucka, to człowiek, który na koncie ma całą masę najważniejszych nagród branży i znakomite albumy z Batmanem, Supermanem czy Spider-Manem oraz doskonale znany tak z filmowej adaptacji, jak i listy 100 komiksów wszech czasów – „Whiteout”. I jego scenariusz do wstępu do „Przebudzenia mocy” to kawał niby prostej, ale jakże świtnie pokazanej fabuły. Otwierająca sekwencja walki, święto po zwycięstwie na Endorze, osobiste emocje i mniejszy, niż wszędzie patos.
Także graficznie jest udanie, bo Marco Checchetto to nie jakiś pośledni wyrobnik, a autor znający się na swoim fachu. Jego Spider-Man należy do moich ulubionych ostatnich lat, a SW spod jego ręki wyglądają urzekająco. Niestety przerabianie zdjęć twarzy aktorów na rysunki czasem psuje pełen detali zabaw światłem i cieniem efekt.

Podsumowując jednak całość, sięgnąć jest warto. Po pierwsze dla nazwisk, po drugie dla fajnego wydania w dobrej cenie, po trzecie, bo to w końcu nie najgorszy komiks, łatwo dostępny i mogący stać się początkiem przygody z tym medium.

Recenzja także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2016/02/10/star-wars-komiks-12016-ksiezniczka-mark-waid-terry-dodson-greg-rucka-i-marco-checchetto/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
W 80 dni dookoła świata

Fantastyczna książka. Od początku zaintrygowała mnie postać pana Fogga. Ciężko nie kibicować jego podróży. Książka zaskakująca, aż płakałam i się śmia...

zgłoś błąd zgłoś błąd