Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
862509 czytelników
1932 dyskusji
120590 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] [Zakończony] Życie na nowo - wygraj książkę "Historia Adeli".

Życie na nowo - wygraj książkę "Historia Adeli".

W poszukiwaniu życiowego azylu większość z nas wyjechałaby na Południe. Adela Henert wybiera przeciwny kierunek - sprzedaje położony na skale domek, z którego przez lata podziwiała morze o barwie limonek, oddaje prowadzoną przez dekadę kawiarnio-księgarnię i opuszcza malowniczą włoską Sperlongę. Przybywa do mroźnego, zasypanego śniegiem Wrocławia, w sam środek ponurej polskiej zimy. Przywozi ze sobą dwie walizki, długi warkocz i plan - zrobić jedną dobrą rzecz. Przedziwna i poruszająca opowieść o próbie odkupienia.


Adela porzuca słoneczne Włochy, by wrócić do Polski i na nowo odnaleźć samą siebie. Trudno zrozumieć jej decyzję, gdy prawdopodobnie wielu z nas marzy o ciepłym morzu i słonecznej pogodzie. Jaki nietypowy kierunek obralibyście, gdyby przyszło Wam, tak jak bohaterce powieści, porzucić dotychczasowe życie i na nowo zbudować własną tożsamość? Uzasadnijcie swój wybór.


Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.


Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Historia Adeli - Jacek Skowroński

Historia Adeli

Autor: Mag­da­lena Knedler

W poszukiwaniu życiowego azylu większość z nas wyjechałaby na Południe. Adela Henert wybiera przeciwny kierunek - sprzedaje położony na skale domek, z którego przez lata podziwiała morze o barwie limonek, oddaje prowadzoną przez dekadę kawiarnio-księgarnię i opuszcza malowniczą włoską Sperlongę. Przybywa do mroźnego, zasypanego śniegiem Wrocławia, w sam środek ponurej polskiej zimy. Przywozi ze sobą dwie walizki, długi warkocz i plan - zrobić jedną dobrą rzecz. Przedziwna i poruszająca opowieść o próbie odkupienia.

Regulamin
  • Konkurs trwa od 5 grudnia do 12 grudnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Novae Res.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 0
Agnieszka
08-12-2017 11:12
Jaki nietypowy kierunek obrałabym, będąc w sytuacji, w której mogłabym porzucić dotychczasowe życie i na nowo zbudować swoją tożsamość?
Sporo zastanawiałam się nad tym pytaniem – zwłaszcza - że dla większości zagubionych osób byłaby to naprawdę wymarzona sytuacja. Większość wybrałaby ciepłe, odległe wyspy, słoneczne kraje, nietypowe zakątki. Im dalej od ludzi, tym lepiej.
Ja nie obierałabym kierunku geograficznego, ale mentalny. Oczywiście, zmiana miejsca zamieszkania, porzucenie pracy i czystki w znajomych byłyby wskazane, ale moim zdaniem to nie o to chodzi w budowaniu na nowo swojej tożsamości. Cytując klasyków – „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Gdyby przyszło mi opuścić dotychczasowe życie, na pewno nie chciałabym wyjeżdżać z kraju. Myślę, że wszędzie prędzej, czy później przyszłoby się zmierzyć z własnym, głęboko zakorzenionym podejściem do ludzi czy codziennych rozterek.
Chciałabym się realizować od nowa, od podstaw zmienić swoją tożsamość, ale zaczynając od głowy, od nastawienia do świata i otaczającej mnie materii. Na pewno zajęłabym się czymś nowym, własnym biznesem, na który na dzień dzisiejszy nie mam odwagi. To uczyniłoby mnie nowym człowiekiem. Moim zdaniem, tak trzeba odnajdywać się na nowo.
Bo nowa tożsamość zaczyna się w nas samych.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1477
lulu
08-12-2017 12:57
Zdecydowanie wyjechalibyśmy w góry.
To rodzinne strony mojej mamy i babci. Gdy moja mama miała 15 lat obie wyjechały do środkowej Polski. Zmieniły swoje życie.
Ja pojechałabym w tamte strony, zmienić swoje życie i mojej rodziny.
Oboje z mężem marzymy o małym domku wśród zieleni, gdzie nasz syn mógłby dorastać.
To byłoby niesamowite, jak los zatoczyłby koło.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1420
Tina
08-12-2017 13:22
Uciekłabym do miasta i kraju, które w wielu ludziach budzą lęk i wydają się być odległą, dziką i pełną niebezpieczeństw zagranicą. Mówię tutaj o Serbii i jej dumnej stolicy Belgradzie. Zaprawdę żadne inne miejsce na świecie nie potrafi jednocześnie zachwycić i zaskoczyć tak mocno jak Singidunum, jak nazywali je starożytni Rzymianie . To miasto zbudowane jest nie z kamienia i stali, ale z chlubnej przeszłości za panowania Stefana Duszana, z gorzkiego smaku porażki po bitwie na Kosowym Polu, z historii zwykłych ludzi, z zapachu świeżo parzonej kawy i gorącej pljeskavicy, ale i z wciaż nieprzebrzmiałego echa wojny i bombardowań. Belgrad nie jest zwykłym miastem jak tysiące innych. Wyróżnia go iście ludzka cecha, Serbowie mawiają bowiem, że posiada duszę. Poświęciłam szmat czasu, zastanawiając się, co takiego magicznego sprawia, że zakochałam się w tym zagadkowym miejscu od pierwszego wejrzenia, pierwszej filiżanki kawy, pierwszej rozmowy pod Koniem z przypadkowo spotkanymi studentami i pierwszego kieliszka domowej rakiji, wypitego nocną porą na Zvezdarze. Odpowiedzi udzieliła mi piosenka zasłyszana przypadkowo w radiu. Lola Novaković śpiewała: Mój Belgrad ma serce/a w sercu miłość czystą/Belgrad otwiera ramiona dla każdego/wszystkim daje prawdziwą radość*. W tych słowach zawarto zaiste więcej prawdy, niż we wszytkich przewodnikach turstycznych razem wziętych!

*Fragment piosenki, Moj dragi Beograde, L. Novaković, tłumacznie własne z języka serbskiego.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 5
ev89100
08-12-2017 13:41
Myślę, że byłaby to Barcelona. Słoneczna, pełna energii, życia i ludzi, którym się chce. Barcelona, która zachwyca pięknem zabytków, malowniczych uliczek i towarzyskich mieszkańców. Miejsce, w którym do problemów podchodzi się z luzem i dystansem. Zaraz, czy to aby na pewno nie Kraków? :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 618
Małgorzata
08-12-2017 16:04
Grecja. Wyspa Limnos. Wyspa nieskalana przez turystów. Zbudowanie nowej tożsamości byłoby dzięki temu zdecydowanie łatwiejsze. Sprzyjało by również gorące słońce, wspaniałe jedzenie, przemili ludzie. Wszechogarniający spokój. Brak pośpiechu, gonitwy, natłoku. Idealne miejsce na rozpoczęcie siebie na nowo.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 224
marlenap1
08-12-2017 16:51
Gdybym tylko mogła wybrać ukochane miejsce, taki azyl, do którego mogę się udać i schronić, wybrałabym naszą piękną, polską wieś. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak.
Gdzie, jak nie na wsi tak przyjemnie świeci słońce?
Gdzie, jak nie na wsi słychać cichy, leśny szum?
Gdzie, jak nie na wsi każde lato jest gorące?
Gdzie jak nie na wsi lata mucha, brzęczy ul?
Taka piękna, cicha, nasza,
Taka bliska, polska wieś,
Tylko tam zachody słońca
Gasną, niczym wiatru wiew.
A poza tym...
Dojrzałe, ciemne jagody w sosnowym lesie, gdzie czuć tak wspaniały zapach igliwia.
Drapiące w nogi polne kwiaty i wysokie trawy, wśród których biegają wesoło dzieci.
Cichy, odległy warkot traktora, przypominający o trudzie dnia codziennego i ciężkiej pracy.
Wielobarwne motyle siadające na różach i tulipanach w moim ogrodzie.
Tak wiele uroków ma polska wieś, tylko tam czuję, że naprawdę żyję i mam niespożyte pokłady energii. To tam odnajduję spokój i ukojenie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 4225
Wiedźminka
08-12-2017 17:15
Wyjechałabym do jakiejś leśniczówki, położonej w głuszy.
Przygarnęłabym psa (może nawet 2), kota, by mruczał mi na kolanach - podczas wieczorów, z książką. Do tego rybki/ bądź papugę (kocham zwierzaki). Zimą robiłabym obchód po lesie, doglądała karmników, patrzała na skwierczący ogień w kominku, nie przejmowała się robieniem makijażu czy korkami w mieście. Oddałabym się pasji pisania, coś stworzyła. Wiosną obserwowałabym jak przyroda odradza się, jak ptaki wiją gniazda, a letnimi wieczorami słuchała cykania świerszczy na ganku. Bez zgiełku, spalin i w słodkiej ciszy, gdzie słychać czasem pohukiwanie sowy w nocy...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 118
InBook
08-12-2017 17:57
Myślę, że moja zmęczona dusza potrzebowała by piękna, subtelności oraz sztuki. Na co dzień otaczając się książkami i obrazami wiem jak ważne jest poczucie artyzmu rzeczy i miejsc. Dlatego skierowałabym swoje drogi w kierunku stolicy sztuki, a mianowicie do Paryża. Muzea, galerie sztuki, pałace, i same ulice przywróciłyby mi poczucie piękna, które określa nasze człowieczeństwo, tam szukałabym swojej tożsamości a moja zrugana dusza mogłaby odpocząć. Usiadłabym w jednej z wielu klasycznie francuskich kawiarni, zamówiła kawę i przyglądała się zawsze pięknie ubranym francuską lub czytała książkę. To dałoby mi czas na znalezienie samej siebie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3349
Aurora92
08-12-2017 18:20
Sądzę, że tym miejscem byłaby z pewnością Islandia, najlepiej północna. Nie jest to może wbrew pozorom aż tak odludna i położona daleko od wszystkiego wyspa, ale od zawsze pociągały mnie takie północne, mroźne klimaty (mimo że tropikalne wyspy również chciałabym zwiedzić). Zamieszkałabym w małym domku w malutkim miasteczku, gdzie wszyscy mieszkańcy się znają, ale mnie nie znałby nikt. Zimą patrzyłabym przez okno, siedząc przy kominku z kubkiem kakao i książką w dłoni, jak surowy krajobraz powoli okrywa się białą, puchową szatą, a tym samym jeszcze bardziej odgradza mnie od dawnego życia. Mogłabym wreszcie bez żadnych przeszkód móc oglądać magiczne zjawisko, jakim jest zorza polarna, chodzić na piesze wycieczki i cieszyć się przyrodą. Mogłabym odkrywać wszystkie tajemnice wyspy, wszystkie jej cudowności. Zajęłabym się czymś zupełnie dla mnie nowym – może hodowałabym owce, nauczyła się malować albo robić na drutach? Poza tym zawsze marzyło mi się zrobienie pewnej dziwacznej i szalonej rzeczy związanej z tą wyspą, a mianowicie... pojeździć tam sobie na rolkach, taki rodzaj wycieczki, wśród tego pustego krajobrazu dookoła mnie, gdy cała jezdnia jest tylko moja, bo rzadko coś tamtędy przejeżdża...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 884
Ankalime_ohtar
08-12-2017 20:43
Najchętniej wyjechałabym do Rosji. Nadal zastanawiam się dlaczego tak upodobałam sobie ten kraj. Bardzo intrygująca jest jej różnorodność - przez samą wielkość tego państwa. Część azjatycka na pewno bardzo różni się od części europejskiej i z chęcią zwiedziłabym obie. Chciałabym ujrzeć carski przepych, ale także zwykłą rosyjską wieś z drewnianą cerkwią. Wszystko wydaje się takie swojskie, ale jednocześnie jest dla mnie egzotyczne. Chyba najbardziej pociąga nie właśnie kombinacja tych dwóch składowych. Dodatkowo, uważam że język rosyjski jest jednym z najlepiej brzmiących języków i bardzo chętnie nauczyłabym się nim płynnie władać.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd