Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/3447/co-z-tym-gettem-czyli-komiks-a-sprawa-polska

Co z tym gettem, czyli komiks a sprawa polska

7 wartościowy tekst

Przeczytałem niedawno książkę Sebastiana Frąckiewicza zatytułowaną Wyjście z getta. Rozmowy o kulturze komiksowej w Polsce, i szczerze mówiąc ogromnie mnie ona obeszła. Jest to bowiem bardzo poważna – i odosobniona – publikacja poświęcona sytuacji komiksu w Polsce: książka składa się z kilkunastu wywiadów przeprowadzonych przez autora z ludźmi w ten czy inny sposób związanych z tym właśnie gatunkiem: są tu twórcy, wydawcy, krytycy i nawet kolekcjoner.

Zasadnicza teza jawi się dość oczywiście już w tytule, choć to nawet trudno nazwać tezą. No bo że komiks w Polsce siedzi zamknięty w getcie, to po prostu fakt. Publikuje się niewiele tytułów i zdecydowana większość z nich adresowana jest do niewielkiej grupy odbiorców. Nakłady są niskie, za to ceny wysokie, tak samo zresztą jak edytorski poziom, bo nabywcy komiksów są może i nieliczni, ale za to zawzięci i lubią mieć śliczne zbiorcze edycje znakomitych światowych dzieł komiksowych. I tak o ile w świecie „normalnym” (w komiksowym sensie) zazwyczaj serie ukazują się, jak to serie, w odcinkach, tomach, częściach, i ewentualnie potem na rynek trafia ekskluzywne wydanie koneserów, u nas najczęściej od razu wydaje się rzecz kompletnie i kosztownie.

A nie zawsze tak przecież było. Powtarza się mantrycznie, że PRL patrzył na komiksy nieufnie, jako produkt imperialistyczny i zgniły, a jeśli już okazywał życzliwość, to tylko po to, by obrazkowe historyjki uczynić narzędziem niecnej propagandy. No ale z perspektywy mojego akurat pokolenia (czyli z grubsza takich, którzy czytelniczo wchodzili w świat w latach osiemdziesiątych) komiksy były zjawiskiem normalnym i codziennym: wszyscy czytaliśmy przecież Tytusy, Kajtki i Kokosze, Kleksy itd., a do tego trzy razy w tygodniu dostawaliśmy gazetę „Świat Młodych” z komiksami na ostatniej stronie. Pewnie, trzeba było o te komiksy zawalczyć, kiedy je „rzucili”, ale przecież z większością rzeczy tak było. No a potem przez chwilę zrobiło się w ogóle cudnie, bo przełom roku 1989 pociągnął za sobą wysyp komiksów zachodnich – i tak już miało zostać. Aż tu nagle, ni stąd ni zowąd, szlag wszystko trafił, zniknęły wydawnictwa komiksowe i ostał nam się ino Asteriks i Donaldy (Kaczory), czyli, bądźmy szczery, za mało.

To wtedy komiks polski wkroczył do getta i choć znów na przełomie tysiącleci wydawało się – za sprawą egmontowskiego Świata Komiksu, a potem nowych rodzimych wydawców – że jest szansa na normalność, to jednak getto znów wszystko połknęło: nawet twórcy tak obiecujących serii jak „Jerzy Jeż” i „Tymek i Mistrz” musieli zwinąć żagle, jak rozumiem dlatego, że jednak z robienia komiksów nie da się żyć.

Dlaczego tak jest i z czego to wynika – o tym w książce Frąckiewicza można sobie przeczytać sporo. Pojawia się tam też bardzo ważna kwestia – co zrobić, żeby z tego getta wyjść. I tu się robi wyjątkowo ciekawie, tu też bym z autorem popolemizował, bo wyraźnie lansowana jest tu idea, by włączyć komiks do obiegu „galeryjnego”, w sensie – galerii sztuki, a tym samym gatunek ów nobilitować, pokazać jego oryginalność i szlachetność. Szczerze mówiąc idea taka wydaje mi się co najmniej ryzykowna, zgadzam się tu ze słowami Jerzego Szyłaka – to zresztą świetny wywiad, bo między rozmówcami wyraźnie iskrzy, spierają się, ścierają – który wykrzykuje na to coś w rodzaju: Przecież to jest kolejne getto, tylko że prestiżowe, więc mniej ową gettowość widać. Ja tam się po prostacku trzymam wizji komiksu jako medium ściśle książkowego – to oczywiście nie jest literatura, tylko coś zupełnie innego, i wiadomo – warstwa plastyczna jest tu kluczowa, ale komiks przecież odbiera się tak jak książkę, tak samo publikuje i tam samo czyta/ogląda, tak samo dystrybuuje i mniej więcej tak samo opisuje.

Moim zdaniem – żadne to odkrycie, wiem – wyjść z getta można tylko w jeden sposób: poszerzając ofertę komiksową i pozyskują nowych czytelników. Wiadomo doskonale, że choć większość uważa komiksy za formę właściwą dla dzieci, to akurat komiksów dziecięcych jest u nas jak na lekarstwo: tłumaczy się malutko, a już rodzima produkcja – leży zupełnie. Kolejne pokolenia konsumentów komiksów nie mają się na czym wychowywać, bo przecież zanim będą rujnować się na smakowite edycje zbiorcze światowej klasyki muszą się wciągnąć w czytanie opowieści obrazkowych właściwszych swojemu wiekowi. Próby wydawania komiksów masowych kończyły się jednak jak dotąd porażką.

Natomiast zgadzam się z pełni z Frąckiewiczem w jego apelach o to, by objąć komiksy jakąś kulturalną protekcją, by stworzyć warunki do pracy dla twórców: skoro uważamy teatry czy kinematografię za dziedzinę sztuki godną opieki i wsparcia, to dlaczegoż komiksy nie mają się cieszyć analogicznym uznaniem? Przecież komiks to nie jest forma lektury dla leniwych, tylko pełnoprawna dziedzina sztuki, w której naprawdę aż roi się od arcydzieł. Proszę sobie zerknąć na Portugalię Pedrosy, albo na Kota rabina Sfara, albo na Habibi Craiga Thomasa, albo na Kroniki birmańskie Guy Desisle’a, albo na albumy Tadeusza Baranowskiego, albo na Uzbrojony ogród Davida B., albo… - długo tak można.

No bo, sapristi, porządny komiks polski po prostu nam się należy!


Pokaż wszystkie teksty publicystyczne.
Komentarze
Autor:  struss |  wypowiedzi: 10  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 406
Kazik
22-01-2014 22:03
PS Jeszcze się wypowiem krótko w temacie cen za komiksy. Obczaiłam właśnie "Kota Rabina" na Księgarni PWN, cena to 100 zł z groszami. I tak ze zniżką, bo przecenili ze 112 zł.
Jak się ma komiks rozwijać przy tak diabolicznych cenach?!
książek: 1150
Brethil
23-01-2014 09:09
I właśnie to jest główny powód- kupowałoby się, czytałoby się gdyby nie to, że przy cenach jakie trzeba zapłacić za komiks od razu się odechciewa.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 386
Keti
23-01-2014 10:24
Uwielbiam komiksy, ale częściej czytam u znajomych niż kupuję. Głównym czynnikiem jest tu właśnie cena, nawet tych 30 zł jak w przypadku ostatniej pozycji czasem nie mam. Moje propozycje:


http://lubimyczytac.pl/ksiazka/22649/marzi-1-dzieci-i-ryby-glosu-nie-maja
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/41645/persepolis-historia-dziecinstwa
...
Uwielbiam komiksy, ale częściej czytam u znajomych niż kupuję. Głównym czynnikiem jest tu właśnie cena, nawet tych 30 zł jak w przypadku ostatniej pozycji czasem nie mam. Moje propozycje:


http://lubimyczytac.pl/ksiazka/22649/marzi-1-dzieci-i-ryby-glosu-nie-maja
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/41645/persepolis-historia-dziecinstwa
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/184363/opowiesc-panny-mlodej-tom-1

Ciekawa dyskusja i artykuł, jak wrócę z zajęć pewnie sobie przeczytam dokładnie.
pokaż więcej
książek: 322
kpr
26-01-2014 15:30
sam nie wiem. w dzisiejszym świecie wszystko czego potrzebuję leży na amazonie. i jeżeli chodzi o komiks to wolę w oryginale, lub w tłumaczeniu z oryginału na angielski niż po polsku.

jednakże zmiana w postrzeganiu komiksu w Polsce jest jak najbardziej potrzebna.
książek: 7
davros
29-01-2014 17:26
do "Wyjścia..." podchodziłem z entuzjazmem, ale wyszedłem z tej lektury mocno rozczarowany. Warto bylo przeczytać wywiad ze Śledziem i Szyłakiem, natomiast denerwowało mnie usilne wciskanie komiksu do galerii i to bynajmniej nie handlowych. Tymczasem komiks powinien znaleźć się głownie właśnie w takich galeriach - żeby każdy czytelnik mógł się z nim oswoić. Fakt, komiks bywa drogi (do tej pory... do "Wyjścia..." podchodziłem z entuzjazmem, ale wyszedłem z tej lektury mocno rozczarowany. Warto bylo przeczytać wywiad ze Śledziem i Szyłakiem, natomiast denerwowało mnie usilne wciskanie komiksu do galerii i to bynajmniej nie handlowych. Tymczasem komiks powinien znaleźć się głownie właśnie w takich galeriach - żeby każdy czytelnik mógł się z nim oswoić. Fakt, komiks bywa drogi (do tej pory leczę rany po kupnie Habibi) ale do diaska - książki są drogie, filmy w kinie są drogie, masło jest drogie, chleb jest drogi, tylko drogi są robione tanim kosztem.
Poza tym mam wrażenie, że komiks nie jest w żadnym getcie. Owszem, mimo, że ma etykietkę popkultury wcale nie jest taki pop, właściwie to jest środowisko mocno niszowe - ale winą za to obarczałbym w ogóle cały stan czytelnictwa w Polsce. I obawiam się (a widze po sobie), że Polacy nie czytają nie dlatego, że nie chcą, tylko dlatego, że nie mają czasu, bo muszą zarabiać na chleb z masłem. Na komiks i książkę może już nie wystarczyć.
A komiksy sa jak ludzie i filmy - są i dobre, i złe, i mądre, i głupie, i ładne, i brzydkie. Dla każdego się coś znajdzie. I chyba nigdy wcześniej w Polsce nie można było wybierać pośród takiej ilości i różnorodności komiksowej.
pokaż więcej
książek: 655
missly
21-02-2014 13:59
Ostatnio miałam ochotę na Sandmana, ale chyba będę musiała tu i tam popytać bo w księgarniach online nie ma pierwszego odcinka. A i ceny rzeczywiście powalające

Za dzieciaka przepadałam za WITCH, wysiadywanie z koleżankami na ślizgawce i przeglądanie kolejnych gazet, co za czasy:D
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Ostre przedmioty

Miło i szybko się to czytało. Nie jest to literatura najwyższych lotów i już na samym początku można się domyśleć zakończenia, ale nie oczekiwałam nic...

zgłoś błąd zgłoś błąd