Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/6004/przepis-na-sukces-pisarza-lisa-davida-lagercrantza

Przepis na sukces pisarza-lisa Davida Lagercrantza

7 wartościowy tekst

To historia podwójnego sukcesu. David Lagercrantz dorobił się sławy już kilka lat temu po wydaniu autobiografii piłkarza Zlatana Ibrahimovića (której był ghostwriterem). Lecz prawdziwa fala zainteresowania zalała go, gdy miał napisać kontynuację ”Millennium”, cyklu Stiega Larssona. Kim jest autor tych dwóch bestsellerów?

Pochodzi z rodziny, w której wielu odniosło ogromny sukces. Jego ojciec, Olof Lagercrantz, lubił powtarzać, że nie znosi przeciętniactwa. Nie akceptował letniości - wszystko musiało być określone, gorące lub zimne. Sam był przykładem osoby, która dorobiła się znaczącej pozycji: w latach 60. i 70. był redaktorem naczelnym jednego z największych szwedzkich tytułów prasowych, Dagens Nyheter. Na obiadach u Lagercrantzów pojawiały się literackie sławy.

Jednak nie wszyscy w rodzinie Lagercrantzów odnieśli taki sukces. Wiele osób przytłoczyły oczekiwania i odczuwana presja. Rodzeństwo jego ojca popełniło samobójstwa.

David chciał dorównać ojcu - pragnął tego bardziej niż zostać pisarzem.

Jako pisarz Lagercrantz debiutował w 1997 roku, publikując historię szwedzkiego poszukiwacza przygód, Görana Kroppa.

Po tym, jak skończył studia z filozofii i religii oraz kurs dziennikarstwa w School of Journalism in Gothenburg, próbował napisać powieść, ale utknął na pierwszym akapicie. Zaczął szukać pracy w gazecie. Wysłał setki listów motywacyjnych, zanim wreszcie otrzymał jedno zaproszenie na rozmowę rekrutacyjną i dostał pracę w gazecie codziennej Expressen. Zajmował się w niej opisywaniem spraw kryminalnych, m.in. przypadkiem potrójnego morderstwa popełnionego na cmentarzu w miasteczku leżącym na północy Szwecji.

Jako pisarz Lagercrantz debiutował w 1997 roku, publikując historię szwedzkiego poszukiwacza przygód, Görana Kroppa. Książka cieszyła się ogromną popularnością w Szwecji i zagranicą. To umożliwiło Davidovi zrezygnowanie z dotychczasowej pracy i zajęcie się na pełen etat pisarstwem. Wielki sukces miał jeszcze nadejść.

W następnych latach Lagercrantz pisał biografie, m.in. wynalazcy Håkana Lansa czy Alana Turinga. Stało się to znakiem rozpoznawczym pisarza: pisał o wielkich osobowościach, które nie potrafiły podporządkować się konwencjom i szukały swoich dróg. Jako biograf interesował się nie tylko tym, co trzeba zrobić, by wyróżnić się z tłumu i się wybić, ale również tym, jak innowacje początkowo budzą opór w społeczeństwie.

Zaproponowano mu, by napisał - jako ghostwriter - autobiografię szwedzkiego piłkarza, Zlatana Ibrahimovića. Książka okazała się na rynku szwedzkim bestsellerem. 

To wtedy, gdy miał już wyrobioną opinię dobrego biografa, Lagercrantz otrzymał propozycję, która przyniosła mu rozgłos i uznanie. Zaproponowano mu, by napisał - jako ghostwriter - autobiografię szwedzkiego piłkarza, Zlatana Ibrahimovića. Książka, znana w Polsce pod tytułem Ja, Ibra, okazała się na rynku szwedzkim najlepiej sprzedającą się książką XX wieku. Tylko w przeciągu dwóch miesięcy sprzedało się 500 tysięcy egzemplarzy. Chwalili ją również krytycy i czytelnicy - książka napisana jest slangowym językiem, językiem ulicy i dlatego zachęciła młodych ludzi do jej przeczytania. Przez wielu recenzentów nazywana była kontrowersyjną, m.in. z powodu zaskakującej warstwy językowej.

David Lagercrantz miał 52 lata i był już dobrze znany, kiedy jego nowa agentka literacka przedstawiła mu kolejną ciekawą propozycję. Chodziło o napisanie kontynuacji cyklu ”Millennium” Stiega Larssona.

- Byliśmy na lunchu i wypiliśmy po lampce wina, kiedy moja agentka mi powiedziała mi o tym pomyśle - mówi Lagercrantz w jednym z wywiadów. - Pisałem wtedy powieść, romans, ale niezbyt dobrze mi to szło. Jak zauważyła moja żona, kiedy wzoruję bohaterów na sobie, zawsze są zbyt depresyjni. Jestem pisarzem, który lepiej sprawdza się w realizowaniu zadań i zleceń. Potrzebuję sugestii i pomysłów, na które sam bym nie wpadł. Dopiero wtedy otwiera się jakaś klapka w mojej głowie. To inni muszą zdecydować, czy jestem dobrym, czy złym pisarzem. Ja tylko wiem, że umiem pisać w różnych stylach. Moja siostra, Marika, jest sławną aktorką. Kiedy byłem młodszy, też chciałem być aktorem. Aktor-pisarz: oto kim jestem.

Najpierw nie był przekonany do tej propozycji. Kilka dni bił się z myślami, by w końcu podjąć wyzwanie. Nie było łatwo.

- Kiedy zaczynałem, starałem się być jak on. Przeczytałem gdzieś, że zazwyczaj pracował w nocy, więc też siedziałem do późna. Ale to niestety nie był mój system pracy. Byłem przerażony. Co za porażka: napisać złą kontynuację Larssona! Na początku szło mi powoli i opornie. Jednak przerażenie to ostatecznie nie taka zła rzecz. Może być napędem do działania. Takim, jakim dla dziennikarza jest świadomość, że zostało mu 10 minut do deadline’u.

Pisarz mówi, że zupełnie nie spodziewał się aż tak wielkiego zainteresowania ze strony mediów.

Lagercrantz pracował nad Co nas nie zabije ponad rok. Zachował ekstremalną ostrożność, jeśli chodzi o poufność projektu. Pisał powieść na komputerze niepodłączonym do Internetu, aby nikt nie mógł jej wykraść. Pisarz przyznaje, że czuł się trochę jak Lisbeth Salander. Porównuje się również do Julii Roberts w ”Notting Hill” - już na dwa tygodnie przed premierą książki udzielił tylu wywiadów co ona. A to nie był koniec. Bo powieść - zgodnie z oczekiwaniami - stała się literacką sensacją. Pisarz mówi, że zupełnie nie spodziewał się aż tak wielkiego zainteresowania ze strony mediów. ”To istne szaleństwo”, powiedział w jednym z wywiadów.

Czy przejmuje się tym, co o książce mówią czytelnicy i dziennikarze?

- Oczywiście, jestem neurotyczny i się przejmuję - odpowiada. - Ale ciężko pracowałem i dałem z siebie wszystko, słyszałem pochwały ze strony tłumaczy, to mnie trochę uspokaja. Moja żona denerwuje się bardziej ode mnie. Zastanawia się, czy dam sobie z tym wszystkim radę. Będę przez wiele tygodni poza domem.

Czy odniósł sukces, który usatysfakcjonowałby jego ojca? Czy jest dość wyrazisty w tym, co robi? Tego Lagercrantz nie wie. Za to dobrze wie, do jakiej kategorii autorów Olof by go zakwalifikował.

- Ojciec dzielił pisarzy na dwa typy: jeże i lisy. Jeże potrafią robić tylko jedną rzecz dobrze: wystawiają kolce. Często pisarz robią podobnie i wciąż od nowa piszą książki jednej kategorii. Tymczasem lisy potrafią robić wiele różnych rzeczy. Myślę, że przypominałbym mu lisa.

Źródło zdjęcia: Beatrice Lundborg/DN/TT/Press Association; Olle Nordell for the Observer

Powiązane treści:
Bolesna droga do sukcesu Herbjørg Wassmo

Pisanie to nie terapia - to sprawa życia lub śmierci. Jest ważniejsze niż terapia, to powód, dla którego tutaj jestem. O trudnych doświadczeniach z dzieciństwa, które  sprawiły, że norweska pisarka Herbjørg Wassmo zaczęła pisać i ostatecznie przyczyniły się do osiągnięcia przez nią literackiego sukcesu.



więcej
Australijski przepis na sukces Richarda Flanagana

Doświadczył diametralnej odmiany losu, gdy opublikował książkę. Takie zdanie rzadko kiedy jest prawdziwe. Jednak trafia w punkt, gdy chcemy opisać to, co przydarzyło się Richardowi Flanaganowi, zdobywcy Man Booker Prize w 2014 roku.



więcej
Przepis na sukces literacki à la Lee Child

Gdy w wieku czterdziestu lat tracisz pracę, którą wykonujesz od osiemnastu lat, masz dwie możliwości: załamać się lub napisać książkę. Przynajmniej z takiego założenia wyszedł Lee Child, słynny dziś twórca thrillerów o Jacku Reacherze.



więcej

Pokaż wszystkie aktualności
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 7  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 514
Łukasz
06-09-2015 21:39
Autor tego tekstu zachowuje się jakby książka już odniosła mega sukces. O książce jest głośno bo Millennium było głośne to normalne.

Czytałem nie jedną recenzję w której pisało, że lagercrantzowi brakuje charakteru Larssona, że postacie nie ewoluowały.
książek: 412
Jagoda
08-09-2015 11:28
Jedyne jest pewne- autor jest pod ogromną presją. Jedni go chwalą za kontynuacją,a inni go zlinczują. Nie wiem czy miałabym odwagę napisać kontynuację jakiejkolwiek powieści.
książek: 0
konto_usuniete
08-09-2015 11:32
A ja wciąż czekam na mój egzemplarz który wygrałem na tym portalu i czekam i czekam ;)
Co do Davida to facet wydaje się sympatyczny i dosyć inteligentny. Ja nie wierzę że te celebrytki są w stanie napisać więcej niż strona A4, logiczne że ghostwriting panuje i podejrzewam że taka np. Danielle Steele sama ma armię takich ghostów.
Kończąc, chciałbym się odnieść do części tytułu "przepis na...
A ja wciąż czekam na mój egzemplarz który wygrałem na tym portalu i czekam i czekam ;)
Co do Davida to facet wydaje się sympatyczny i dosyć inteligentny. Ja nie wierzę że te celebrytki są w stanie napisać więcej niż strona A4, logiczne że ghostwriting panuje i podejrzewam że taka np. Danielle Steele sama ma armię takich ghostów.
Kończąc, chciałbym się odnieść do części tytułu "przepis na sukces pisarza". Wydaje mi się że najkrócej i najbliżej streścił to Stephen King - "Czytaj cztery godziny dziennie i pisz cztery godziny dziennie".
pokaż więcej
książek: 1109
Skellen
09-09-2015 07:12
W pewnym sensie recenzję tej książki, jak również trylogii poprzedzającej można przeczytać w najnowszym Do rzeczy. Ostatnia fraza brzmi tak:

"Nas z pewnością lektura dopisanego tomu "Millennium" nie zabije. Jeszcze bardziej pewny jestem jednak tego, że i nie wzmocni."

I tyle w temacie. Szkoda czasu i ambarasu, by komuś nabijać kabzę, za nabijanie nas w butelkę...
książek: 1485
miete
15-10-2015 10:18
"Sztokholmskie wydawnictwo Norstedts ogłosiło, że powstaną kolejne części serii "Millennium". Ich napisania podejmie się David Lagercrantz, autor "Co nas nie zabije" — kontynuacji trylogii Stiega Larssona."-źródło onet.pl
Co o tym myślicie? Wydawnictwo zdecydowało się na taki krok bo chce tylko jeszcze więcej zarobić? Czy też zadowolić fanów "Millennium"?
Mnie takie dopisywanie książek...
"Sztokholmskie wydawnictwo Norstedts ogłosiło, że powstaną kolejne części serii "Millennium". Ich napisania podejmie się David Lagercrantz, autor "Co nas nie zabije" — kontynuacji trylogii Stiega Larssona."-źródło onet.pl
Co o tym myślicie? Wydawnictwo zdecydowało się na taki krok bo chce tylko jeszcze więcej zarobić? Czy też zadowolić fanów "Millennium"?
Mnie takie dopisywanie książek nieżyjących autorów trochę zniesmacza i raczej nie chcę ich czytać a co dopiero kupować.
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Cenny motyw

(...)𝕂𝕥𝕠 𝕞𝕠ż𝕖 𝕘𝕣𝕠𝕫𝕚ć 𝕠𝕤𝕠𝕓𝕚𝕖,𝕜𝕥ó𝕣𝕒 𝕨𝕪𝕥𝕨𝕒𝕣𝕫𝕒 𝕔𝕫𝕖𝕜𝕠𝕝𝕒𝕕𝕜𝕚?ℕ𝕚𝕖𝕫𝕒𝕕𝕠𝕨𝕠𝕝𝕠𝕟𝕪 𝕜𝕝𝕚𝕖𝕟𝕥,ż𝕖 𝕔𝕫𝕖𝕜𝕠𝕝𝕒𝕕𝕒 𝕓𝕪ł𝕒 𝕫𝕒 𝕞𝕒ł𝕠 𝕞𝕝𝕖𝕔𝕫𝕟𝕒 𝕝𝕦𝕓 𝕘𝕠𝕣𝕫𝕜𝕒? Prywatna detektyw,Celina Ste...

zgłoś błąd zgłoś błąd