-
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać28 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać441 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1
Biblioteczka
2026-02-04
2026-02-01
Subtelna i powściągliwa, żeby nie powiedzieć pobieżna, historia o władzy, zemście i obsesji.
Subtelna i powściągliwa, żeby nie powiedzieć pobieżna, historia o władzy, zemście i obsesji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-10-31
I śmieszno, i straszno.
Zaczyna się od głupiego żartu a potem następuje efekt śnieżnej kuli, który kończy się bezsensowną śmiercią. Znakomicie napisana historia czterech chłopaków, która w sumie jest odzwierciedleniem rzeczywistości Peru z przełomu lat 90-tych, kraju w którym przemoc i beznadzieja towarzyszą wszystkim, nie tylko wchodzącym w dorosłość Manu, Moco, Beto i Carlosowi. A kiedy rozejrzeć się dokoła, okazuje się, że niewiele się zmieniło. Opresyjność Kościoła i szkoły, kryzys rodzin i męskości mają się świetnie, a zagubienie nastolatków tylko się pogłębia.
Duża sztuka napisać o rzeczach poważnych z taką swobodą, że czasem nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać. Czytajcie Roncagliolo!
#WyzwanieLC2025 Przeczytam książkę z wątkiem szkoły lub uniwersytetu.
I śmieszno, i straszno.
Zaczyna się od głupiego żartu a potem następuje efekt śnieżnej kuli, który kończy się bezsensowną śmiercią. Znakomicie napisana historia czterech chłopaków, która w sumie jest odzwierciedleniem rzeczywistości Peru z przełomu lat 90-tych, kraju w którym przemoc i beznadzieja towarzyszą wszystkim, nie tylko wchodzącym w dorosłość Manu, Moco, Beto i...
2025-10-09
Nieźle się czyta, ale książka jest niedopracowana i zbyt enigmatyczna - wątki nie znajdują rozwiązania, bohater nie ewoluuje, język zbyt dojrzały jak na dwunastolatka.
#WyzwanieLC2025 Przeczytam książkę z wątkiem szkoły lub uniwersytetu.
Nieźle się czyta, ale książka jest niedopracowana i zbyt enigmatyczna - wątki nie znajdują rozwiązania, bohater nie ewoluuje, język zbyt dojrzały jak na dwunastolatka.
#WyzwanieLC2025 Przeczytam książkę z wątkiem szkoły lub uniwersytetu.
2025-10-08
Niezła, ale bez przesady. W zasadzie to samo co z "Tu byli, tak stali" Krauzego - biały chłopak z imigranckiej rodziny opisuje swoje gangstalajf a ą-ę literackie gremia pieją z zachwytu. Klasizmem zalatuje na kilometr.
Niezła, ale bez przesady. W zasadzie to samo co z "Tu byli, tak stali" Krauzego - biały chłopak z imigranckiej rodziny opisuje swoje gangstalajf a ą-ę literackie gremia pieją z zachwytu. Klasizmem zalatuje na kilometr.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2024-05-26
Cierpienia młodego Ryszarda.
Ciekawy i odważny pomysł na debiut. Wieś z lat 70-tych opisana bez mitologizowania, bez upiększania, bez rozliczania, bez moralizatorstwa. Autorka nie próbuje opowiedzieć nic więcej tylko tę historię.
Główny trzon stanowi Rysiek i jego miłość do muzyki. Takie skrzyżowanie Janka Muzykanta z Billym Elliotem. Dla mnie o wiele ciekawsza była opowieść o wiejskiej wspólnocie i o pogrzebowych rytuałach. Tradycja ta już prawie zanikła - nie żegna się zmarłego, nie czuwa się przy nim, nie wyprawia w ostatnią drogę. Nastąpiła "nowoczesność", która odseparowała śmierć od żywych, bo śmierć jest trudna i straszna i lepiej nie mieć z nią na żadnym etapie do czynienia. A najlepiej to żyć wiecznie. I większość się z tym zgodziła zapominając, że przecież śmierć to nieodłączny element życia i to zostało w książce dobrze pokazane.
Moja ocena bierze się z trzech rzeczy. Pierwsza to postać wiecznie samobiczującego się Ryśka. Ja wiem, to dziecko, co chwilę ktoś z rodziny żegna się z tym światem, tatuś nie jest wspierający itd., ale po prostu nie. Nie znoszę takich ludzi, od razu ciśnienie mi skacze. Po drugie mało muzyki w książce, w której ta gra ważną rolę. Aż prosi się o przytoczenie tych żałobnych pieśni. Zdania typu "i Rysiek zaśpiewał" to dla mnie stanowczo za mało. Po trzecie - kompletnie mnie nie poruszyła. Mogłabym ją określić jednym słowem - rzetelna. I to wszystko. Język jest jakiś suchy, bez serca, trochę jak naukowa obserwacja.
Mimo to nie uznaję czasu spędzonego z Wniebogłosem za stracony i mam nadzieję, że Autorka nie poprzestanie na tej jednej książce.
#WyzwanieLC2024 maj
Cierpienia młodego Ryszarda.
Ciekawy i odważny pomysł na debiut. Wieś z lat 70-tych opisana bez mitologizowania, bez upiększania, bez rozliczania, bez moralizatorstwa. Autorka nie próbuje opowiedzieć nic więcej tylko tę historię.
Główny trzon stanowi Rysiek i jego miłość do muzyki. Takie skrzyżowanie Janka Muzykanta z Billym Elliotem. Dla mnie o wiele ciekawsza była...
2022-11-10
Dobra książka o dziecięcej przyjaźni, choć zastanawiam czy przyjaźń to dobre słowo określające stosunki między Isorą i Shit. Na pewno nie z punktu widzenia dorosłej osoby. Dziewczyny łączy dziwna symbioza - z jednej strony pełna bezwarunkowej akceptacji a z drugiej role zostały rozdane, gdzie to Isora jest gwiazdą a Shit jej fanką wpatrzoną jak w obrazek, gotowa na każde skinięcie, nieustannie porównująca się i zazdroszcząca. Pewnie większość miała kogoś takiego z kim miało się własny świat niedostępny dla innych a szczególnie dla dorosłych. Ja to znam choć aż tak hardcorowo jak w książce nie było.
Dobra książka o dziecięcej przyjaźni, choć zastanawiam czy przyjaźń to dobre słowo określające stosunki między Isorą i Shit. Na pewno nie z punktu widzenia dorosłej osoby. Dziewczyny łączy dziwna symbioza - z jednej strony pełna bezwarunkowej akceptacji a z drugiej role zostały rozdane, gdzie to Isora jest gwiazdą a Shit jej fanką wpatrzoną jak w obrazek, gotowa na każde...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Książka napisana w latach 60-tych, czyli w środku zimnej wojny, jest dziwnie letnia. Koniec nadchodzi cicho, spokojnie, nieśpiesznie. Rozumiem ten zabieg, ale w efekcie oczekiwanie na ten koniec nuży i lokatorów Termusha i czytelnika.
Książka napisana w latach 60-tych, czyli w środku zimnej wojny, jest dziwnie letnia. Koniec nadchodzi cicho, spokojnie, nieśpiesznie. Rozumiem ten zabieg, ale w efekcie oczekiwanie na ten koniec nuży i lokatorów Termusha i czytelnika.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to