Ośli brzuch Andrea Abreu 6,3

ocenił(a) na 215 tyg. temu Historia toksycznej i jednocześnie podszytej wzajemną fascynacją przyjaźni dwóch dziewczynek, Isory i Shit, dorastających na Teneryfie w latach ’00.
„Brutalnie prawdziwe”
New York Times
„Ostentacyjnie szczere”
Il Corriere della Sera
„To jest gunwo”
Vampiress
Nawiązanie do pasty o psie w muzeum jest nieprzypadkowe. „Ośli brzuch” to wysryw mający szokować na siłę, a jego lansowanie przez libkowe media wzięło się chyba stąd, że zachodnioeuropejskie lemingi podświadomie tkwią mentalnie w XIX wieku i musiało im styki przepalić, jak zobaczyli, że kobieta może przeklinać i mówić o sraniu, i automatycznie uznali te popłuczyny po Bukowskim za objawienie literackie. Aha, no i jeszcze główne bohaterki są trochę homo.
Jako, że clou tej książeczki to ciągłe gadki o gunwach, baginach i ocierankach, nie pomyli się ten, kto pomyśli teraz, że jest to pozycja pozbawiona wartości literackich. Fabuła nie istnieje, postacie byłyby ciekawe, gdyby tę historię dać u t a l e n t o w a n e m u pisarzowi. Większość problemów, które autorka chciała poruszyć – toksyczna przyjaźń między dorastającymi dziewczynkami, homoerotyczna fascynacja, dorastanie w dysfunkcyjnym środowisku, zaburzenia odżywania, konflikt klasowy pomiędzy lokalnymi Arcadio zasuwającymi za psi uj w turystyce a bogatymi turystami - w tym wydaniu praktycznie nie wybrzmiewa, często wspomniana ledwie mimochodem, i znów, gdyby ten materiał dostał w swoje ręce utalentowany pisarz…
Inna rzecz, która mnie uderzyła przy okazji lektury, chociaż nie wpłynęła ona na moją ocenę końcową, to mocno zaakcentowana obecność tłumaczki – jej nazwisko pojawia się na okładce, a w książce zamieszczono jej krótkie bio i posłowie. Chociaż uważam, że praca tłumaczy jest mocno niedoceniona, tak w tym przypadku mam wątpliwości, czy autorce tłumaczenia należało się aż tyle uwagi. To po prostu wierny przekład, a samo wyguglanie kanaryjskich dań to imo za mało, by uczynić panią Ostrowską niemal współautorką.
Btw, jeśli ktoś szuka powieści o toksycznej damskiej przyjaźni, mającej swój początek w dzieciństwie, to polecam „Kocie oko” Margaret Atwood.