-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać401 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska11
Biblioteczka
2026-03-16
2026-03-13
Pewien Jatgeir, który tak naprawdę nazywa się Geir, nazwał swoją drewnianą łódź Eline, na cześć pewnej interesującej dla niego Eline, która tak naprawdę miała na imię Josefine. Eline wyszła za mąż za Franka, który był Olavem. Znowu jesteśmy w Bjørgvin, jednym z miejsc akcji "Septologii". Znowu niewiele zostaje czytelnikowi wyjaśnione :) Trzy rozdziały. Najpierw opowiada sam Jatgeir, potem jego jedyny przyjaciel, Elias, potem Frank. Czy męska historia może zaczynać się od poszukiwania czarnej nitki i igły? U Fossego jak najbardziej.
Pewien Jatgeir, który tak naprawdę nazywa się Geir, nazwał swoją drewnianą łódź Eline, na cześć pewnej interesującej dla niego Eline, która tak naprawdę miała na imię Josefine. Eline wyszła za mąż za Franka, który był Olavem. Znowu jesteśmy w Bjørgvin, jednym z miejsc akcji "Septologii". Znowu niewiele zostaje czytelnikowi wyjaśnione :) Trzy rozdziały. Najpierw opowiada sam...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-04
Duża przyjemność. Zbiór opowiadań przynajmniej dobrych, najbardziej przemówiły do mnie: "Szkocki miesiąc", "Wieczór autorski", "Che Guevara", Profesor Andrews w Warszawie", "Życzenie Sabiny", "Próba generalna".
Duża przyjemność. Zbiór opowiadań przynajmniej dobrych, najbardziej przemówiły do mnie: "Szkocki miesiąc", "Wieczór autorski", "Che Guevara", Profesor Andrews w Warszawie", "Życzenie Sabiny", "Próba generalna".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-02
Dla Czechowa śmiech dla śmiechu rzeczywiście był nie do przyjęcia — choćby był "Jubileusz" lub "Wesele", zza fasady dowcipu wyziera mizeria ludzkiej kondycji. Poza oczywistymi plusami tekstu, bardzo podoba mi się poważne podejście do edycji tego wydania.
Dla Czechowa śmiech dla śmiechu rzeczywiście był nie do przyjęcia — choćby był "Jubileusz" lub "Wesele", zza fasady dowcipu wyziera mizeria ludzkiej kondycji. Poza oczywistymi plusami tekstu, bardzo podoba mi się poważne podejście do edycji tego wydania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-06
2026-01-02
Idziemy dalej, rok 1905, profesorowa Szczupaczyńska opuszcza kokon Krakowa, aby zaznać intrygi w Zakopanem za sprawą śmierci młodego górala. Chciało mi się więcej Klossowitza, to mam więcej, muszę jednak przyznać, że nie o to mi chodziło - sposób w jaki autorka/autorzy sprowadzili Szczupaczyńską w Tatry nie przekonał mnie, sędzia Klossowitz jest tutaj zupełnie inną osobą, a postać profesorowej cofnęła się w rozwoju do etapu silnego wpływu Anielą Dulską. Druga połowa intrygi poprawiła mój odbiór całości, ale nadal czuję się w obowiązku zaapelować: Marylu, nie idźmy tą drogą ;) Jak zwykle, jestem pod urokiem mrówczej pracy, dzięki, której czytelnik może odkryć dla siebie różne światy zapomniane. Małe radości: doczytałam o metodzie brehmerowskiej i projekcie inż. Dzieślewskiego o uprzemysłowieniu Tatr, bezskutecznie poszukiwałam w sieci koloru szamowego ...
PS. A może tak w końcu ukatrupić Szczupaczyńskiego? Wyblakła z niego postać, ciekawsza będzie jako trup ;)
PS. Inwestycja w korektę jest naprawdę ważna. ważniejsza od "szybko, szybko"
Idziemy dalej, rok 1905, profesorowa Szczupaczyńska opuszcza kokon Krakowa, aby zaznać intrygi w Zakopanem za sprawą śmierci młodego górala. Chciało mi się więcej Klossowitza, to mam więcej, muszę jednak przyznać, że nie o to mi chodziło - sposób w jaki autorka/autorzy sprowadzili Szczupaczyńską w Tatry nie przekonał mnie, sędzia Klossowitz jest tutaj zupełnie inną osobą, a...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-12-28
Rozmowę teologa Eskila Skjeldala z noblistą Jonem Fosse pochłonęłam z wielką przyjemnością. Fosse wydaje się być przede wszystkim kontestatorem norweskiej kultury popularnej, osobą mocno motywowaną lękami, trudnymi przeżyciami, uzależnieniem, które w tym wywiadzie z roku 2014 wydaje się nie do końca sterapeutyzowane. Data wywiadu jest tu istotna, gdyż autor twierdzi, że tworząc nie posiłkuje się własnymi przeżyciami, tymczasem, w mojej opinii, wydana kilka lat później "Septologia" zdecydowanie przeczy temu zapewnieniu, czy przekonaniu Fossego. Nie twierdzę, że "Septologia" jest autobiografią, ale przeczytawszy ją wyrobiłam sobie pewną wizję postaci autora, jego duchowego krajobrazu, która niemalże w całości pokrywa się z autoprezentacją Fossego z wywiadu. Autor jest postacią nietuzinkową, nieidealną, wykształconą filozoficznie, inteligentną, z sofistyczną sprawnością unikającą niektórych odpowiedzi. W swoim podziwie dla słowiańskości czy np. irlandzkiego katolicyzmu Fosse wydaje się być turystą. Rozumiem to o tyle, że sama jestem taką turystką - wybieram sobie pewne urocze artefakty, ale nie doznaję zanurzenia w kulturze irlandzkiej z oczywistych powodów: nie można być tym i tamtym jednocześnie. Tak też odbieram konwersję Fossego na katolicyzm - gdyby pisarz wychował się w rodzinie katolickiej, porzuciłby ten kościół na rzecz innego, tak jak porzucił protestantyzm na rzeczy katolicyzmu, ponieważ wychował się w kraju protestanckim. Osnową jego charakteru jest bunt przedziwnie przepleciony z konserwatyzmem. Ciekawe połączenie, najwyraźniej szczęśliwe dla literatury :)
Rozmowę teologa Eskila Skjeldala z noblistą Jonem Fosse pochłonęłam z wielką przyjemnością. Fosse wydaje się być przede wszystkim kontestatorem norweskiej kultury popularnej, osobą mocno motywowaną lękami, trudnymi przeżyciami, uzależnieniem, które w tym wywiadzie z roku 2014 wydaje się nie do końca sterapeutyzowane. Data wywiadu jest tu istotna, gdyż autor twierdzi, że...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11-01
Kolejna opowieść Fossego o umieraniu i przetykaniu się przeszłości z teraźniejszością na tle surowego krajobrazu fiordów daleko poza turystycznymi szlakami. W starym domu jest i Asle, i Ales, i Signe, i Brita, i Kristoffer, ludzie o czarnych włosach wchodzący i wychodzący, idący Małą Drogą lub Dużą Drogą, a Babcia i chłopiec niosą torbę.
Bezustanne dzięki Iwonie Zimnickiej za kolejne tłumaczenia :)
Kolejna opowieść Fossego o umieraniu i przetykaniu się przeszłości z teraźniejszością na tle surowego krajobrazu fiordów daleko poza turystycznymi szlakami. W starym domu jest i Asle, i Ales, i Signe, i Brita, i Kristoffer, ludzie o czarnych włosach wchodzący i wychodzący, idący Małą Drogą lub Dużą Drogą, a Babcia i chłopiec niosą torbę.
Bezustanne dzięki Iwonie Zimnickiej...
2025-10-31
Dalszy ciąg niczego nie wyjaśnił, ale i nie zawiódł.
Dalszy ciąg niczego nie wyjaśnił, ale i nie zawiódł.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-10-20
Sam zbiór ciekawy, ważny, bo przybliża poezję pisarza, który sam uważa się przede wszystkim za poetę. Jednocześnie, nie za często (współ)odczuwam i rozumiem, że nie ma w tym winy tłumaczki -- nynorsk jest być może światem zbyt różnym.
Sam zbiór ciekawy, ważny, bo przybliża poezję pisarza, który sam uważa się przede wszystkim za poetę. Jednocześnie, nie za często (współ)odczuwam i rozumiem, że nie ma w tym winy tłumaczki -- nynorsk jest być może światem zbyt różnym.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-07-06
W trakcie lektury dużo podkreślałam, autor ma ciekawe spostrzeżenia, inspiruje do refleksji, ale brak redakcji w wydaniu Czytelnika'24 po prostu zdumiewa. Kim jest Z.? Kim jest L.? Najwyraźniej wydawcy nie byli zainteresowani wyłożeniem dodatkowej kasy na opracowanie tematu (i to oni wpływają na zaniżoną ocenę całości).
W trakcie lektury dużo podkreślałam, autor ma ciekawe spostrzeżenia, inspiruje do refleksji, ale brak redakcji w wydaniu Czytelnika'24 po prostu zdumiewa. Kim jest Z.? Kim jest L.? Najwyraźniej wydawcy nie byli zainteresowani wyłożeniem dodatkowej kasy na opracowanie tematu (i to oni wpływają na zaniżoną ocenę całości).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-06-10
Zbiór historii z czeskiego traumalandu. Książka uświadomiła mi jak wiele o Bohemii nie wiem. Z dłuższych opowieści, nieznane mi, więc tym bardziej ubogacające: o początkach korporacji Bata (jeden z jej współzałożycieli, Tomáš Baťa, był bardzo ciekawe zaburzony); o Lidzie Baarovej, czeskiej gwieździe filmowej lat 30., kochance Goebbelsa; o praskim pomniku Stalina Otokara Šveca i czeskim udawaniu, że stalinizm się nie skończył wtedy, gdy się skończył; o przypadku Marty Kubišovej, która mogłaby być tak sławna jak Vondráčková, ale nie była; o pisarzu Karlu Fábianie, który był i nie był Eduardem Kirchbergerem; o kafkárnie ... Czy te historie uchwycają czeskiego ducha? Bardziej chyba opowiadają o tym, jak pod naciskiem systemu ludzie odkształcają się i potem chodzą zdeformowani.
Zbiór historii z czeskiego traumalandu. Książka uświadomiła mi jak wiele o Bohemii nie wiem. Z dłuższych opowieści, nieznane mi, więc tym bardziej ubogacające: o początkach korporacji Bata (jeden z jej współzałożycieli, Tomáš Baťa, był bardzo ciekawe zaburzony); o Lidzie Baarovej, czeskiej gwieździe filmowej lat 30., kochance Goebbelsa; o praskim pomniku Stalina Otokara...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-04-18
Bardzo przyjemny powrót do historii Aslego, coraz bardziej jest to dla mnie medytacja niż zwykłe śledzenie fabuły w celu poznania zakończenia. Tłumaczenie kolejnego tomu ma się ukazać na jesieni. Czekam :)
Bardzo przyjemny powrót do historii Aslego, coraz bardziej jest to dla mnie medytacja niż zwykłe śledzenie fabuły w celu poznania zakończenia. Tłumaczenie kolejnego tomu ma się ukazać na jesieni. Czekam :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2023-11-28
Książka medytacyjna, opowieść wijąca się bez kropek, wciąga niepostrzeżenie.
Książka medytacyjna, opowieść wijąca się bez kropek, wciąga niepostrzeżenie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-03-19
Piętnaście opowiadań o różnych formach cierpienia. Żona szukająca weekendowej przygody miłosnej, stara panna latami czekająca na powrót nieciekawego kochanka, au-pair chroniąca cudze dziecko przed mrokiem świata … później równie dobrze, kalejdoskop pokazuje nie tylko Irlandię, znajdziemy się też przecież w polu kukurydzy, które pochłonęło dziecko. Keegan przygląda się kobietom młodym i starym, rodzinom, ich rozpadowi bądź trwaniu, wędrowaniu mocy. Historie interesujące i pięknie opowiedziane. Jest to zbiór debiutancki, więc autorka szuka swojego języka: w kilku historiach oddaje narrację mężczyznom, zawiesza zakończenia, ale też pozwala sobie na pozytywne domknięcie, zapis rewanżu. Ta różnorodność może wzmagać odczucie jakościowej nierówności, niemniej cały tom jest debiutem udanym.
Piętnaście opowiadań o różnych formach cierpienia. Żona szukająca weekendowej przygody miłosnej, stara panna latami czekająca na powrót nieciekawego kochanka, au-pair chroniąca cudze dziecko przed mrokiem świata … później równie dobrze, kalejdoskop pokazuje nie tylko Irlandię, znajdziemy się też przecież w polu kukurydzy, które pochłonęło dziecko. Keegan przygląda się...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-01-21
Podstawowym walorem tej opowieści jest szczerość. Tekst jest "szybki", trudno było mi się w niego zaangażować, jednocześnie czuję, że płynie pod nim prawdziwe życie, ciemny nurt, jakiś niezakończony proces. Zdrowienie? Być może stan końcowy tekstu jest związany z pisaniem jako terapią. Autorka szatkuje wypowiedzi, podkręca tempo wydarzeń, najpewniej coś pomija, opowiada na tyle głęboko, na ile może w danym momencie. Nie jest to wybitne, ale ciekawe już tak. Myślę, że wiele młodych kobiet uzależnionych od toksycznych relacji odnajdzie się w tej historii.
Podstawowym walorem tej opowieści jest szczerość. Tekst jest "szybki", trudno było mi się w niego zaangażować, jednocześnie czuję, że płynie pod nim prawdziwe życie, ciemny nurt, jakiś niezakończony proces. Zdrowienie? Być może stan końcowy tekstu jest związany z pisaniem jako terapią. Autorka szatkuje wypowiedzi, podkręca tempo wydarzeń, najpewniej coś pomija, opowiada na...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Tokarczuk analizuje dzieło Prusa, a ponieważ lubię “Lalkę” niezmiernie, znam dwie ekranizacje oraz jaram się dwoma kolejnymi nadciągającymi z siłą huraganu, czytałam z zainteresowaniem (psychoanaliza plus filozofia — nie ze wszystkim się zgadzam, bo jednak psychoanaliza mi skrzypi, ale ogólnie interpretacja klasyki, nawiązanie do “Hymnu o Perle” w tłum. Miłosza, bardzo ciekawe).
Tokarczuk analizuje dzieło Prusa, a ponieważ lubię “Lalkę” niezmiernie, znam dwie ekranizacje oraz jaram się dwoma kolejnymi nadciągającymi z siłą huraganu, czytałam z zainteresowaniem (psychoanaliza plus filozofia — nie ze wszystkim się zgadzam, bo jednak psychoanaliza mi skrzypi, ale ogólnie interpretacja klasyki, nawiązanie do “Hymnu o Perle” w tłum. Miłosza, bardzo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to