Jestem Lisa i mam ojca

Natalia-Lena
03.02.2020
Okładka książki Płotka Lisa Brennan-Jobs
Średnia ocen:
7,3 / 10
68 ocen
Czytelnicy: 313 Opinie: 21

 

Kiedy w końcu ruszyliśmy, pomyślałam: jestem tu z moim ojcem, to nasz początek. Jestem Lisa i mam ojca, a teraz jedziemy między konturami ciemnych wzgórz, w silnym wietrze pachnącym suchymi trawami. Opowiadałam sobie tę historię, nie wiedząc, jak potoczy się dalej, ale byłam pewna, że coś z niej będzie, może coś wielkiego.1

W jednej wersji tej historii literacki pamiętnik Lisy Brennan-Jobs mógłby być spowiedzią odrzuconej córki, pełną sekretów, skandali i negatywnych emocji. Ona sama mogłaby wzbudzać kontrowersje i ściągać na siebie światła fleszy. Mogłaby zbić fortunę na intymnym portrecie swojej rodziny.

Ale to jest inna wersja tej historii.

W tej wersji jest matka i ojciec, jest pierwszy dom, w którym powinna być miłość, a jest pustka – również ta materialna, choć on, wizjoner uwielbiany przez świat, ma wszystko na wyciągnięcie ręki. Jest też drugi dom, chwiejny i niestabilny, wypełniony po wrąbek niespełnionymi marzeniami i pragnieniami artystki. Jest też ich córka. Córka, która pragnie być dostrzeżona, kochana i akceptowana. Która w każdym domu szuka swojego miejsca. Której on przez lata próbował się wyrzec. Lisa Brennan-Jobs, żyjąca na styku żyć swoich rodziców.

„Płotka” to opowieść rodzinna, obejmująca okres od wczesnego dzieciństwa Lisy aż do dorosłości. Opisując barwne, ale burzliwe lata dzielone między równie barwnych rodziców, Lisa próbuje uchwycić na papierze sedno swojej rodziny ukryte we wspomnieniach. Przyglądając się swojej młodszej „ja”, zawieszonej między dwoma dominującymi, trudnymi charakterami matki i ojca, nakreśla intymny portret rodziny, w której… brakuje bliskości. Relacje Lisy z rodzicami były trudne, skomplikowane i nierzadko… osobliwe. Podczas lektury wielokrotnie dochodziłam do wniosku, że Lisa stawała się dzieckiem tylko w nielicznych chwilach, przez resztę czasu będąc małą dorosłą, zmuszoną do mierzenia się z sytuacjami, których nawet już jako dorosła nie rozumie do końca.

Z „Płotki” nie wyłania się legenda Jobsa, a jego osiągnięcia są wpisane jakby mimochodem w tło rodzinnej historii Lisy. Bogactwo i niezwykłość wizjonera upadają w zderzeniu z dziewczynką, która chciała zobaczyć w nim po prostu ojca. Kamienie milowe w karierze mężczyzny wyznaczały w oczach córki jego przedłużającą się nieobecność w jej życiu. A gdy już był obecny, swoim zachowaniem wywoływał w Lisie rozpaczliwy głód miłości i potrzebę akceptacji, stając się nieosiągalną figurą, o której uwagę zawsze trzeba desperacko walczyć, żebrząc o każdy okruch zrozumienia, troski i uwagi. Również matka artystka, wolny i zagubiony duch, często stawiała córkę na pozycji partnerki i powierniczki, a nie dziecka, którym należało się opiekować. Uwikłana w prywatne problemy i pragnienie innego życia, Chrisann mierzyła się z macierzyństwem tak samo jak z codziennością, w której nie zawsze potrafiła się odnaleźć. Emocjonalna dysfunkcjonalność kładła się cieniem na życiu całej rodziny, którą problemy spoiły mocniej niż więzy krwi. Życie Lisy stało się kroniką rodziny, a obserwując kolejne lata z życia dziewczynki, nastolatki i kobiety, widzimy zmieniającą się dynamikę relacji między osobami, które są sobie najbliższe, a jednocześnie funkcjonują jako samotne wyspy.

Nie mogłyśmy być szczęśliwe obie naraz. Jej przemożne pragnienie – korzystania z życia, zabawy, owocu opuncji – dla mnie miało posmak niebezpieczeństwa. Moje szczęście pochodziło z jej zapasów, z ograniczonej puli, którą musiałyśmy się dzielić. Jeśli ona je miała, ja nie mogłam; jeśli do mnie się uśmiechało, ona upadała na duchu. Jak gdyby emocjonalna oszczędność świata oznaczała, że nigdy nie wystarczy szczęścia dla nas obu jednocześnie.2

Memoir Lisy Brennan-Jobs to zarówno historia o kształtowaniu siebie wśród trudnych relacji rodzinnych, jak i zapiski o pamięci, która kształtuje nas od nowa. Czy Steve Jobs rozpoznałby siebie, niczym w lustrze, we wspomnieniach córki, czy może byłby to obcy dla niego Steve? Czy tak samo jak ona odczytałby opisane wydarzenia i sytuacje? „Płotka” jest lekcją na temat tego, jak zapamiętują nas inni i jak my zapamiętujemy ich, tworząc wersję naszego „ja” istniejącą wyłącznie dzięki drugiej osobie. I nad takimi znanymi sobie wersjami swoich bliskich pochyla się autorka, badając łączące ich relacje, próbując je zrozumieć zarówno z ówczesnej dziecięcej perspektywy, jak i obecnej, dorosłej. Nie wszyscy bliscy mogą zgadzać się z perspektywą Lisy (i jak można przeczytać w niektórych artykułach, rzeczywiście ma to miejsce), ale trudno dyskutować z czymś tak subiektywnym, jak odbiór drugiego człowieka oraz związane z tym przeżycia i emocje. Szczególnie jeśli mówimy o osobach, które mają na kogoś tak wielki wpływ. Ktoś może powiedzieć: „ale to nie było tak! Miał/miała zupełnie inną intencję i chciał/a w tej sytuacji wypaść zupełnie inaczej”, jednak to nie zmniejsza krzywdy, którą wówczas czuła Lisa i nie leczy konsekwencji zachowań rodziców, z którymi żyła przez lata. W „Płotce” nie ma jedynej słusznej wersji historii – jest tylko ta przeżyta.

Choć z memoiru wyłania się obraz rodziców niepozbawionych głębokich skaz, Brennan-Jobs nie wysuwa oskarżeń, nie epatuje goryczą i smutkiem. Te uczucia są obecne, a nawet udzielają się czytelnikom, jednak wspomnienia autorki przybierają raczej formę opowieści o zastanej sytuacji niż wycelowany oskarżycielsko palec. Nie musi pisać wprost o smutku ani jakimkolwiek innym uczuciu, byśmy bezbłędnie odczytali jej stan ducha i czuli rozdzierającą potrzebę bycia kochaną i dostrzeżoną przez ojca oraz bezpieczną i spokojną w obecności matki. Uczucia Lisy stają się naszymi i przez ich pryzmat zaczynamy dostrzegać, że możliwe jest darzenie miłością tak nieidealnych osób, jakimi są rodzice. Rozumiemy jej uczucia, rozumiemy, dlaczego przez lata walczyła o odwzajemnienie miłości i uwagi, rozumiemy, dlaczego stara się podejść z empatią do opisywanych sytuacji, jednocześnie zwracając uwagę na niezaspokojone potrzeby dziecka oraz wypływające z tego konsekwencje. Brennan poprzez pisanie próbuje przepracować trudne dzieciństwo, rozliczyć się ze złymi emocjami, których wtedy nie brakowało, i oczyścić wspomnienia w próbie ocalenia tego, co może było dobre.

Życie Lisy Brennan-Jobs było do tej pory historią opowiadaną gdzieś na styku żyć Chrisann Brennan i Steve’a Jobsa. „Płotka” to próba odzyskania głosu jako indywidualność, wypełnienie konturów stworzonych przez innych. To opowieść o matce i ojcu, którzy narodzili się w oczach córki, i o córce, którą oni stworzyli. Poruszająca, uniwersalna opowieść o potrzebie miłości i sensie rodziny.

Natalia Karolak

1 Lisa Brennan-Jobs, Płotka, tłum. Agnieszka Sobolewska, Wydawnictwo Literackie, s. 125.

2 Tamże, s. 89.

Kup książkę

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd