Człowiek w czasach po końcu świata

nextdooralice
12.11.2019

Czego najbardziej się boisz? Powodzi? Pożaru? A może końca świata? Jak wyobrażasz sobie taką apokalipsę? Kassandra Montag w swojej debiutanckiej powieści pt. „Świat po powodzi” konfrontuje czytelników z ich największymi lękami. Strachami nie tylko hydrofobów, ale matek związanych ze swoimi dziećmi, jak i wspólnym lękiem chyba nas wszystkich – przed samotnością i śmiercią.

Niewiele jest nam dane dowiedzieć się, jak wygląda postapokaliptyczny świat w powieści Montag. Wiemy, że było kilka wojen o zasoby, a powodzie zaczęły się stopniowo, upadały rządy, woda zalała nawet śródlądową Nebraskę czy Oklahomę, zmuszając miliony ludzi do migrowania. Mapka załączona do książki pokazuje dość przerażającą wizję geografii USA po potopie. W tym świecie zachował się jedynie archipelag górzystych wysp, a na otwartej wodzie dryfują łodzie ocaleńców.

Jedną z tych, którzy przetrwali, jest trzydziestoparolatka Myra, która wraz z 8-letnią córką Pearl żyje z dnia na dzień, łowiąc ryby i szukając wody pitnej. Przez cały czas, korzystając z postojów w lokalnych faktoriach, Myra wciąż szuka Row – swojej pierworodnej córki, którą porwał były mąż Myry, Jacob. Spotkanie z przypadkowym piratem w końcu pozwala wpaść na solidny trop Row, która najprawdopodobniej jest przetrzymywana w niewoli przez grupę brutalnych korsarzy o nazwie Upadli Opaci. Sprawa jest bardziej niż pilna – Row wkrótce osiągnie wiek, w którym stanie się kobietą i grozi jej wysłanie na statek reprodukcyjny.

W międzyczasie Myra i Pearl wyławiają rozbitka – małomównego mężczyznę o imieniu Daniel. Twierdzi on, że przynosi pecha, a kiedy podczas połowów rekin atakuje jego i łódź Myry, powodując, że „Ptak” osiada na dnie, jego proroctwo wydaje się prawdziwe. Ratuje ich wszystkich statek handlowy „Sedna” i przygarnia do swojej załogi. Myra planuje wykorzystać słabość kapitana Abrana w stosunku do niej, aby obrać kurs na niebezpieczną północ – do Valley. Valley to główna kolonia Opatów i tam powinna znajdować się Row. Jednocześnie Myra jest coraz bardziej zafascynowana tajemniczym Danielem. Jednak romans nie jest głównym motywem powieści.

Dalej akcja już pędzi – nasi bohaterowie muszą uciekać przed piratami „Czarnej Lilii”, a różnice zdań i ukryte zamiary załogi „Sedny” powodują rozmaite kłopoty. W ostateczności czytelnik zostaje zaproszony do odpowiedzi na pytania, czy obsesja Myry na punkcie ratowania Row jest warta poświęcenia życia wielu innych, nawet za cenę zdrowia czy bezpieczeństwa drugiej córki – Pearl. Czy uda się dotrzeć „Sednie” do Valley i uratować Row?

Podczas lektury nieraz miałam wrażenie, że po odrzuceniu wątku romansowego jest to nie tyle powieść postapokaliptyczna, survivalowa, co raczej przygodowa. Dawno nie czytałam książki, w której jeden z głównych wątków to wyprawa morska i nieco hermetyczny, magnetyzujący świat wilków morskich. O ile narcystyczna Myra chwilami irytowała, o tyle bardziej darzy się sympatią Daniela – zdolnego kartografa uciekającego przed bratem. Postaci Marjan, Behira i innych członków załogi też są ciekawie zarysowane, a ilość zmarłych w „epoce bez oznaczonych grobów” poraża. Dialogi bohaterów i ich ponure opowieści często zmuszają czytającego do refleksji nad własnymi wyborami i hipotetycznymi decyzjami w obliczu końca świata.

„Świat po powodzi” nie jest pozycją na poprawienie humoru, a pewne niedociągnięcia warsztatowe autorki, np. zupełnie niepotrzebne sceny erotyczne, mogą powodować pewien uśmieszek politowania. Zresztą ostatnio mam wrażenie, że pisanie na siłę książek dla wszystkich – od gospodyń domowych po samotnych singli w wielkim mieście – przerasta granice mojej czytelniczej tolerancji. Niemniej jeśli skupimy się na warstwie fabularnej, pomysł Montag na główną intrygę został bardzo sprawnie zrealizowany i powoduje emocje u czytelnika. Każdy czytający znajdzie sprawę bądź osobę w lekturze, której chce się po prostu kibicować.

Reasumując, „Świat po powodzi” nie jest powieścią wybitną, ale w gatunku książek o świecie „po” i emocjach towarzyszących niewiadomemu – w mojej ocenie dobrą plus. Czytało się ją niezwykle szybko, a książka nie ulatuje od razu z głowy po zakończeniu, a nawet prowokuje kilka pytań o naturę człowieka. A co najważniejsze, daje nadzieję: „Nie można zawsze wszystkiego odzyskać; można to tylko odbudować”.

Alicja Klebba

Kup książkę

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd