rozwińzwiń

Konkwistador

Okładka książki Konkwistador Buddy Levy
Okładka książki Konkwistador
Buddy Levy Wydawnictwo: Rebis historia
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
historia
Tytuł oryginału:
Conquistador : Hernan Cortés, King Montezuma, and the last stand of the Aztecs
Wydawnictwo:
Rebis
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375103175
Tłumacz:
Grzegorz Sałuda
Tagi:
Aztekowie Cortez Montezuma Tenohtitlan konkwistadorzy
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,7 / 10
114 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
135
134

Na półkach: ,

Po raz pierwszy z postaciami Hernána Cortésa (ok. 1485–1547) i Montezumy II Xocoyotzina (1466–1520) spotkałem się jako rozpoczynający przygodę z czytaniem kilkuletni maluch, w którego ręce wpadł komiks należący do starszego brata, opowiadający o historii podboju Meksyku przez Hiszpanów. Strony komiksu wręcz ociekały krwią – większość obrazków przedstawiała konkwistadorów masakrujących azteckich wojowników salwami z arkebuzów lub konnymi szarżami albo kapłanów wyrywających wciąż żywym ludziom serca w ofierze dla bóstw (gdyby tylko mama dowiedziała się co oglądam…). Nie znając wówczas niuansów tej historii, byłem w jakimś sensie dumny z tego, jak doskonale zorganizowani i waleczni żołnierze cesarza Karola V niosą kaganek cywilizacji bandom dzikusów. Do świadomości przedszkolaka nie przedostała się myśl, iż żądni złota Hiszpanie zniszczyli jedno z najbardziej rozwiniętych państw Nowego Świata. Wtedy byłem całym sercem za Hiszpanami, dzisiaj z tego powodu jest mi po prostu głupio.

Dzięki książce Buddy’ego Levy’ego „Konkwistador. Hernan Cortes, Montezuma i ostatnie dni Azteków” (Dom Wydawniczy Rebis) mogłem skonfrontować wyniesione z dzieciństwa strzępki wiedzy o podbiciu państwa Azteków z faktami historycznymi. Levy, amerykański dziennikarz i pracownik naukowy Washington State University, pomysł na książkę miał prosty. Zderzył ze sobą dążącego za wszelką cenę do celu Cortésa i pojednawczego Montezumę, szukającego porozumienia z Hiszpanami i ich dowódcą, którego uważał za wcielenie boga Quetzalcoatla – Pierzastego Węża. W ostatecznym starciu wygrywa ten pierwszy, ale obaj kończą marnie – Montezuma obrzucony kamieniami przez poddanych (lub według innej wersji: uduszony przez najeźdźców); Cortes w zgorzknieniu i zapomnieniu, próbujący oczyścić się z zarzutów o nadużycia popełnione na stanowisku gubernatora Meksyku, kilka lat bezskutecznie proszący o audiencję u cesarza.

Mimo brutalnego podboju (za hekatombę Azteków odpowiadają nie tylko miecze z hiszpańskiej stali, ale także przywleczone przez Hiszpanów zarazy) jest coś romantycznego w przedsięwzięciu Cortésa. Świat pasjonuje się awanturnikami, nawet tymi, którzy mają krew na rękach, których zaślepia chora idea. Cortés z grupą blisko sześciuset żołnierzy postanowił w imieniu swojego władcy (który, notabene, nie miał zielonego pojęcia, co się dzieje za oceanem) zająć państwo liczące około 15 milionów mieszkańców. Niemożliwe? A jednak… Cortés w przeciwieństwie do Montezumy to polityczne zwierzę, umiejętnie rozgrywający konflikty tlące się między Aztekami a ich lennikami, wykorzystujący naiwność władcy Tenochtitlan, nie przejmujący się niepowodzeniami, które – zamiast zniechęcać – mobilizują go do kolejnych działań. Przenikliwość hiszpańskiego konkwistadora wzbudza podziw. Cortés, wraz z rodakiem Franciskiem Pizarro, stał się archetypem konkwistadora, uosabiającym chciwość, nieludzkie okrucieństwo i bezduszność podboju Ameryk. W pogoni za bogactwem i nowymi terytoriami zniszczono rozwinięte cywilizacje Nowego Świata.

Autor pełnymi garściami korzysta z tekstów źródłowych, zwłaszcza z pamiętników uczestnika wydarzeń z lat 1519–1521 Bernala Díaza del Castillo, zatytułowanych „Prawdziwa historia podboju Nowej Hiszpanii”, i pięciu listów napisanych w trakcie wyprawy do cesarza Karola przez samego Cortésa. Ale „Konkwistador…” nie powstał wyłącznie na podstawie relacji hiszpańskich. Levy oddaje głos pokonanym, sięgając również po kodeksy azteckie i „Cronicę Mexicanę”, napisaną przez Hernanda Alvarado Tezozómoca, wnuka Montezumy II.

Buddy Levy, choć najczęściej używa nazwy Aztekowie, zaznacza, że poprawniejszą formą są Meksykanie (Mexicas),która lepiej opisuje lud trójprzymierza Tenochtitlanu, Texcoco i Tacuby. Nazwę Aztekowie wymyślił Aleksander von Humboldt, a termin „Azteka” pierwotnie oznaczał ludzi z Aztlan, mitycznej Krainy Białej Czapli, skąd pochodzić mieli przodkowie plemiona, które podbiło Kotlinę Meksyku i w 1325 roku założyło miasto Tenochtitlan.

Książkę czyta się niemal jak powieść, co – moim zdaniem – dla publikacji historycznej powinno być komplementem. Pióro Levy’ego jest lekkie, bez zbędnego przeintelektualizowana. Trochę irytują niepotrzebnie powtarzane w kilku miejscach stwierdzenia, na przykład o tym, że Aztekowie bali się nieznanych w Ameryce koni, lub że składali ofiary z ludzi w celu przebłagania bogów. Taki zabieg sprawia nieprzyjemne wrażenie, iż autor chce za wszelką cenę wbić do głowy czytelnika tę „najprawdziwszą prawdę” lub że po prostu podczas pracy zapomniał, co sam napisał wcześniej.

Dom Wydawniczy Rebis nie schodzi poniżej swojego wysokiego poziomu i od strony wydawniczej nie wypada się zbyt czepiać, choć książka nie grzeszy liczbą ilustracji. Ale do tego Rebis już nas zdążył przyzwyczaić…

Po raz pierwszy z postaciami Hernána Cortésa (ok. 1485–1547) i Montezumy II Xocoyotzina (1466–1520) spotkałem się jako rozpoczynający przygodę z czytaniem kilkuletni maluch, w którego ręce wpadł komiks należący do starszego brata, opowiadający o historii podboju Meksyku przez Hiszpanów. Strony komiksu wręcz ociekały krwią – większość obrazków przedstawiała konkwistadorów...

więcej Pokaż mimo to

avatar
289
224

Na półkach:

Książka świetnie napisana, przystępnie, rzeczowo i z pazurem. Trudno oderwać się od lektury, chociaż nic nowego w tej historii już opowiedzieć się nie da. Postać Corteza imponująca. Owszem, buntownik, okrutnik i bezwzględny niszczyciel, ale i genialny, odważny do szaleństwa strateg, polityk i przywódca. Autor w kilku miejscach usiłuje tłumaczyć, że ludożerstwo, bezustanne składanie ofiar z ludzi, czy obdzieranie ich ze skóry, to taka religijno-cywilizacyjna specyfika regionu i oburzenie Hiszpanów, to straszna hipokryzja i obłuda. Cóż, pieczone niemowlęta w torbach wojowników, mogły jednak szokować nawet twardych zdobywców. Książka ze wszech miar godna polecenia.

Książka świetnie napisana, przystępnie, rzeczowo i z pazurem. Trudno oderwać się od lektury, chociaż nic nowego w tej historii już opowiedzieć się nie da. Postać Corteza imponująca. Owszem, buntownik, okrutnik i bezwzględny niszczyciel, ale i genialny, odważny do szaleństwa strateg, polityk i przywódca. Autor w kilku miejscach usiłuje tłumaczyć, że ludożerstwo, bezustanne...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
48
14

Na półkach:

Bardzo dobrze napisana, oparta na faktach, ale czyta sie jak dobra powiesc przygodowa a nie reportaz. Postac Corteza imponuje, jako zuchwalego, inteligentnego i odwaznego wojownika z politycznym telentem.Postac Montezumy zdumiewa jakby byl z innego swiata. Konfrontacja dwoch przywodcow, dwoch religii, dwoch kultur i swiatow fascynujaca. Gotowy scenariusz na film ze scenami pelnymi napiecia. I co wazne, autor nie staje po zadnej ze stron, i chyba nawet czytelnikowi nie jest latwo rzucic kamieniem... Mimo, ze najezdzcami byli Hiszpanie, nawet oni wzbudzaja sympatie czy wspolczucie, podczas gdy ofiary moga wzbudzic czasem niechec.... To chyba swiadczy o obiektywnym i rzetelnym przedstawieniu historii. Polecam

Bardzo dobrze napisana, oparta na faktach, ale czyta sie jak dobra powiesc przygodowa a nie reportaz. Postac Corteza imponuje, jako zuchwalego, inteligentnego i odwaznego wojownika z politycznym telentem.Postac Montezumy zdumiewa jakby byl z innego swiata. Konfrontacja dwoch przywodcow, dwoch religii, dwoch kultur i swiatow fascynujaca. Gotowy scenariusz na film ze scenami...

więcej Pokaż mimo to

avatar
70
2

Na półkach:

Fascynujący reportaż, pełen szczegółów, detali oraz ciekawostek.

Fascynujący reportaż, pełen szczegółów, detali oraz ciekawostek.

Pokaż mimo to

avatar
121
94

Na półkach:

Ten Autor i sukces gotowy :-).
Obie ksiąski które przeczytałem Buddego Levy są wyśmienite, zarówno pod względem warsztatu pisarskiego jak i merytorycznego przygotowania. Autor ma dar "łatwego" przedstawiania wydarzeń historycznych, nie wiem czy Polscy nauczyciele nie powinni w ten sposób uczyć...wiem, wiem za dużo wymagam..ale pomarzyć warto:-).
Więcej w zasadzie nie ma co pisać, książka świetna, którą czyta się b. płynie, dzięki temu proces uczenia się jest niezauważalny i przyjemny :-)
Czytając książkę zaskoczył mnie fakt, jak wiele od tego tzw. podoju Meksyku, zależało do samych Indian, czyli sojuszników Korteza, którzy często zmieniając sojusze przechylali szalę zwycięstwa raz na stronę Azteków, raz na stronę Hiszpanów. Autor świetnie przedstawia i analizuje wydarzenia dzięki temu można na tym przykładzie prześledzić dość dokładnie jakimi żądzami kierowali się ówcześni ludzie (z resztą nie tylko ówcześni) i co ich popychało do podejmowania działań i ryzyka...i dzięki czemu oba Państwa Iberyjskie przeżywały w tamtym okresie "rozkwit".
Z ciekawostek to kompletnie odmienne od Europejskiego podejście Indian do walki w bitwach, oni (Indianie) chcieli złapać/ranić przeciwnika a nie go zabić w czasie walki. Zabijali dopiero na stole ofiarnym na stopniach piramid, może gdyby chcieli zabić Hiszpanów w walce od razu, to wtedy nie było by Konkwistadorów, a tak im się wymykali i dochodzili do siebie....z resztą gdyby nie to myślenie to Kortez zginąłby przynajmniej dwa razy...
Jedyny mały minusik, to brak większej liczby map, zarówno poglądowych jak i szczegółowych, czasami ciężko umiejscowić wydarzenia, ale to nie przeszkadza w ogólnym b. dobrym odbiorze.

Ten Autor i sukces gotowy :-).
Obie ksiąski które przeczytałem Buddego Levy są wyśmienite, zarówno pod względem warsztatu pisarskiego jak i merytorycznego przygotowania. Autor ma dar "łatwego" przedstawiania wydarzeń historycznych, nie wiem czy Polscy nauczyciele nie powinni w ten sposób uczyć...wiem, wiem za dużo wymagam..ale pomarzyć warto:-).
Więcej w zasadzie nie ma co...

więcej Pokaż mimo to

avatar
57
8

Na półkach:

Świetna książka, czyta się to jak jak powieść przygodową, szybko, wartko, nie chce się kończyć. Szczególnie początek ukazujący zderzenie tych dwóch kultur. Szczerze polecam.

Świetna książka, czyta się to jak jak powieść przygodową, szybko, wartko, nie chce się kończyć. Szczególnie początek ukazujący zderzenie tych dwóch kultur. Szczerze polecam.

Pokaż mimo to

avatar
1219
579

Na półkach: ,

Niesamowita, nieprawdopodobna historia, która miała miejsce. Gładki do przełknięcie, nie straszący zbyt wieloma pobocznymi historycznymi szczegółami opis podboju Meksyku/kraju Azteków przez kastylijskiego awanturnika z Estramadury, Herniana Cortesa. Sama droga do zdobycia kolejnych ziem, ustanowienie Nowej Hiszpanii w kulturze kompletnie innej od jedynie słusznej, europejsko chrześcijańskiej. I jednocześnie historia ludobójstwa na wielką skalę.. Jako wstęp do dalszych czytelniczych eksploracji, tak. Na pewno nie wyczerpująca tematu,nie mająca literackiej iskry w opisie postaci i wydarzeń. Szukam dalej w tym temacie.

Niesamowita, nieprawdopodobna historia, która miała miejsce. Gładki do przełknięcie, nie straszący zbyt wieloma pobocznymi historycznymi szczegółami opis podboju Meksyku/kraju Azteków przez kastylijskiego awanturnika z Estramadury, Herniana Cortesa. Sama droga do zdobycia kolejnych ziem, ustanowienie Nowej Hiszpanii w kulturze kompletnie innej od jedynie słusznej,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
125
111

Na półkach: , ,

Przyznajcie się. Każdy słyszał hasła: Cortes, Montezuma, podbój cywilizacji Azteków.
Dociekliwsi wiedzą że udało się to bardzo małej garstce żołnierzy ale z wykorzystaniem nieznanej przeciwnikowi broni i narzędzi: konie, broń palna, koło...

O tym jak było naprawdę jest właśnie ta książka. Niby popularnonaukowa praca historyczna ale czyta się ją jak najlepszą powieść przygodową o awanturnikach śmiejących się losowi w twarz.

Szybka akcja ze szczegółowym opisem zdarzeń, kultury i zwyczajów, taktyki, odkryć geograficznych. I wreszcie z nieprawdopodobnymi przypadkami szczęścia, które kilkakrotnie uchroniło Cortesa od druzgoczącej porażki albo zapewniło powodzenie operacji. Nie ma w niej zbyt wielu mrożących krew w żyłach azteckich rytuałów. W zamian Levy opisał ogólnie ich wierzenia, które były jedną z przyczyn ich klęski - mit o niezwykłych bogach-przybyszach, którzy zniszczą ich cywilizację.

Co było dla mnie zaskoczeniem w całej tej historii, którą znałem mniej więcej na poziomie jak w pierwszym zdaniu niniejszej minirecenzji?

Po pierwsze, przepaść technologiczna miedzy Aztekami i Hiszpanami, głównie w zakresie militarnym: broń palna i szarże kawalerii dosłownie wymiatały Indian. A pomysłowość i rozmach Hernana Cortesa robią naprawdę wrażenie: budowa pierwszych kolonialnych miast, zwodowanie 13 brygantyn i ich transport przez góry wraz z budową kanału i wykorzystaniem jako pontony do ataku na Tenochtitlan, sama strategia oblężenia miasta.
Po drugie, zwycięstwo nie byłoby możliwe bez ogromnego zaangażowania ludzkiego, surowcowego i logistycznego innych tubylczych plemion, które traktowały Azteków jako swoich wrogów i ciemiężycieli.
Po trzecie, wbrew obiegowej opinii Cortes podbijał azteckie imperium nie walcząc z Montezumą ale z jego następcą Couahtemockiem. Sam Montezuma w zupełnie niepojęty sposób poddał się bez walki najeźdźcom z Hiszpanii i został ich więźniem.
Książka pozwala też spojrzeć na proces kolonizacji jako taki, początki chrystianizacji i zagładę nieakceptowanej kultury.
Świetna lektura.

Przyznajcie się. Każdy słyszał hasła: Cortes, Montezuma, podbój cywilizacji Azteków.
Dociekliwsi wiedzą że udało się to bardzo małej garstce żołnierzy ale z wykorzystaniem nieznanej przeciwnikowi broni i narzędzi: konie, broń palna, koło...

O tym jak było naprawdę jest właśnie ta książka. Niby popularnonaukowa praca historyczna ale czyta się ją jak najlepszą powieść...

więcej Pokaż mimo to

avatar
90
3

Na półkach: ,

Opis wydarzeń zajmujący, ale książka zaczyna nieco nużyć w trakcie przedłużającego się oblężenia stolicy Azteków.

Opis wydarzeń zajmujący, ale książka zaczyna nieco nużyć w trakcie przedłużającego się oblężenia stolicy Azteków.

Pokaż mimo to

avatar
853
249

Na półkach: , , ,

Gdyby nie to , że opisuje prawdziwe wydarzenia można by ja nazwać powieścią przygodową.Z uwagi na wartki opis wydarzeń czyta się ją dośc dobrze.Dla mnie lektura tej książki była odświeżeniem wiadomości o Aztekach i podboju Meksyku przez Cortesa którymi fascynowałam się w okresie licealnym. Polecam tym którzy chcieliby dowiedzieć się więcej na temat Konkwisty w Ameryce i upadku wspaniałej kultury Azteków.

Gdyby nie to , że opisuje prawdziwe wydarzenia można by ja nazwać powieścią przygodową.Z uwagi na wartki opis wydarzeń czyta się ją dośc dobrze.Dla mnie lektura tej książki była odświeżeniem wiadomości o Aztekach i podboju Meksyku przez Cortesa którymi fascynowałam się w okresie licealnym. Polecam tym którzy chcieliby dowiedzieć się więcej na temat Konkwisty w Ameryce i...

więcej Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    256
  • Przeczytane
    130
  • Posiadam
    42
  • Historia
    18
  • Teraz czytam
    6
  • Chcę w prezencie
    5
  • Historyczne
    4
  • Ulubione
    4
  • historia
    3
  • 2023
    2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Konkwistador


Podobne książki

Przeczytaj także

Ciekawostki historyczne