Chleb wolnościowy

Okładka książki Chleb wolnościowy autora Paweł Piechnik, 9788362816538
Okładka książki Chleb wolnościowy
Paweł Piechnik Wydawnictwo: Państwowe Muzeum na Majdanku Cykl: Chleb wolnościowy (tom 1) komiksy
80 str. 1 godz. 20 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Chleb wolnościowy (tom 1)
Data wydania:
2019-05-11
Data 1. wyd. pol.:
2019-05-11
Liczba stron:
80
Czas czytania
1 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362816538
Średnia ocen

8,4 8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Chleb wolnościowy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Chleb wolnościowy

Średnia ocen
8,4 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Chleb wolnościowy

avatar
1039
1003

Na półkach: , , , , , , , , ,

wspaniała publikacja

komiks, ale jaki??????????????

zaskakuje pięknem, precyzją i odbiorem. czytasz, oglądasz i zastygasz w skuleniu nad tym, co widzisz. znasz historię, lecz to, na co patrzysz wywołuje w tobie ziąb. czujesz chłód, głód i ból. płyną łzy. człowiek stoi na mrozie, pusty brzuch boli, życie ulatuje przez zasieki.

perfekcyjnie wręcz, pełen detali, skupienia i doskonałości - komiks o tych, co byli w obozie koncentracyjnym. stoi apel, ludzie marzną, zatrwożenie wżera się w oczy, wrasta w ciało, odbiera nadzieję. ale jest pośród tego tłumu Bóg. Bóg, co patrzy i jest i wrony są i śmierć jest...

i ten Bóg... i te Ptaszyska...

cudowna publikacja

wspaniała publikacja

komiks, ale jaki??????????????

zaskakuje pięknem, precyzją i odbiorem. czytasz, oglądasz i zastygasz w skuleniu nad tym, co widzisz. znasz historię, lecz to, na co patrzysz wywołuje w tobie ziąb. czujesz chłód, głód i ból. płyną łzy. człowiek stoi na mrozie, pusty brzuch boli, życie ulatuje przez zasieki.

perfekcyjnie wręcz, pełen detali, skupienia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1377
1376

Na półkach: ,

Nie wiem czy to bardziej dla tych, co czytają komiksy, ale niekoniecznie znają historię, czy może dla tych, co znają historię, a niekoniecznie mieli do tej pory do czynieniea z komiksem jako gatunkiem. Wiem, że jak każda tego typu publikacja, która oparta jest na rzetelnych źródłach, rzecz była warta wydania. Nie poszerzyła specjalnie mojego spojrzenia na medium i absolutnie niczym nie zaskoczyła formalnie, ale w takich przypadkach chyba nikt tego nie oczekuje. Jako świadectwo rzecz oczywiście wartościowa, choć opowieść by zyskała, gdyby ten zbiór krótkich, opartych na wspomnieniach historii, połaczyć jakąś klamrą i zbudować z tego większą narrację. Miałem delikatne wrażenie broszurowości

Nie wiem czy to bardziej dla tych, co czytają komiksy, ale niekoniecznie znają historię, czy może dla tych, co znają historię, a niekoniecznie mieli do tej pory do czynieniea z komiksem jako gatunkiem. Wiem, że jak każda tego typu publikacja, która oparta jest na rzetelnych źródłach, rzecz była warta wydania. Nie poszerzyła specjalnie mojego spojrzenia na medium i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
640
549

Na półkach:

„Chleb wolnościowy” jest perłą wśród pozycji, którym daleko do prawdy historycznej, a przedstawione w nich informacje to tania sensacja, na jaką nabiorą się naiwni odbiorcy. Zgodnie z marketingowymi zasadami szumny tytuł marnej książki oraz okładka z obozem w tle albo jego ofiarami lub katami dobrze się sprzedają, co postrzegam jako dalece niestosowne w kontekście tematyki masowej zagłady w trakcie II wojny światowej. Fakt wydania „Chleba Wolnościowego” przez Państwowe Muzeum na Majdanku traktuję jako gwarancję rzetelności, co potwierdzają również poszczególne ilustracje Pawła Piechnika. Autor wykazał się nieprawdopodobnym wyczuciem i wrażliwością, bez których opowiadanie o przeszłości obozowej jest bardzo trudne. Jego ilustracje uzasadniają twierdzenie o nazywaniu ocalałych niezwyciężonymi w prawdziwym piekle na ziemi, za jaki niewątpliwie uchodził obóz na Majdanku. Znajdą się sceptycy, którzy podniosą bezsensowny argument o stworzeniu kolejnej pozycji na temat znany i szeroko w literaturze omawiany. Stoję na stanowisku, że wspomnienia ocalałych należy zbierać oraz utrwalać, tym bardziej, iż każdego dnia odchodzą z tego świata, a wraz z nimi znikają obozowe przeżycia. „Chleb Wolnościowy” zawiera kilkanaście relacji więźniarek i więźniów Majdanka, które obrazują proces odarcia ich z takich atrybutów człowieczeństwa jak godność, nadzieja oraz wiara, a tym samym łatwość w zabijaniu, niekiedy w uśmiercaniu człowieka za życia. Historia zagłady, o jakiej mowa w „Chlebie Wolnościowym”, to przede wszystkim opowieść o ludziach, dopiero później o strukturze, organizacji i systemie funkcjonowania obozu, w którym nieustannie decydowano o ludzkim losie.

„Chleb wolnościowy” jest perłą wśród pozycji, którym daleko do prawdy historycznej, a przedstawione w nich informacje to tania sensacja, na jaką nabiorą się naiwni odbiorcy. Zgodnie z marketingowymi zasadami szumny tytuł marnej książki oraz okładka z obozem w tle albo jego ofiarami lub katami dobrze się sprzedają, co postrzegam jako dalece niestosowne w kontekście tematyki...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

43 użytkowników ma tytuł Chleb wolnościowy na półkach głównych
  • 25
  • 18
17 użytkowników ma tytuł Chleb wolnościowy na półkach dodatkowych
  • 7
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Zeszyty Komiksowe #35 Papcio Chmiel Dawid Bordewicz, Jarosław Ejsymont, Michał Gasewicz, Dominika Gracz-Moskwa, Wojciech Jama, Jakub Jankowski, Karol Jesiołkiewicz, Marek Jeziński, Leszek Kaczanowski, Damian Kaja, Rafał Kołsut, Marcin Lisiecki, Grzegorz Niemiec, Tomasz Niewiadomski, Piotr Nowacki, Paweł Piechnik, Tomáš Prokůpek, Michał Romański, Adam Rusek, Tomasz Soroka, Anna Maria Sutkowska, Rafał Otoczak Tomczak, Michał Traczyk, Vanitachi, Artur Wabik, Grzegorz Wawrzyńczak, Patryk Wójcik, Dennis Wojda, Jarosław Wojtasiński, Przemysław Zawrotny
Ocena 8,0
Zeszyty Komiksowe #35 Papcio Chmiel Dawid Bordewicz, Jarosław Ejsymont, Michał Gasewicz, Dominika Gracz-Moskwa, Wojciech Jama, Jakub Jankowski, Karol Jesiołkiewicz, Marek Jeziński, Leszek Kaczanowski, Damian Kaja, Rafał Kołsut, Marcin Lisiecki, Grzegorz Niemiec, Tomasz Niewiadomski, Piotr Nowacki, Paweł Piechnik, Tomáš Prokůpek, Michał Romański, Adam Rusek, Tomasz Soroka, Anna Maria Sutkowska, Rafał Otoczak Tomczak, Michał Traczyk, Vanitachi, Artur Wabik, Grzegorz Wawrzyńczak, Patryk Wójcik, Dennis Wojda, Jarosław Wojtasiński, Przemysław Zawrotny
Okładka książki Praga Gada. O wojnie! Krzysztof Budziejewski, Monika Golińska, Leszek Goliński, Konstantyn Komardin, Przemysław J. Olszewski, Krzysztof Ostrowski, Alberto Pagliaro, Paweł Piechnik, Tony Sandoval, Michał Śledziński, Mateusz Suchecki, Maciej Szymanowicz, Paweł Timofiejuk, Przemysław Truściński
Ocena 7,4
Praga Gada. O wojnie! Krzysztof Budziejewski, Monika Golińska, Leszek Goliński, Konstantyn Komardin, Przemysław J. Olszewski, Krzysztof Ostrowski, Alberto Pagliaro, Paweł Piechnik, Tony Sandoval, Michał Śledziński, Mateusz Suchecki, Maciej Szymanowicz, Paweł Timofiejuk, Przemysław Truściński
Okładka książki Legenda o Skamieniałym Mieście Feliks Piasecki, Paweł Piechnik
Ocena 6,5
Legenda o Skamieniałym Mieście Feliks Piasecki, Paweł Piechnik
Paweł Piechnik
Paweł Piechnik
W 2005 ukończył studia na wydziale Architektury Politechniki Poznańskiej. W latach 2004-2005 studiował na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Od 2005 r. zajmuje się zawodowo komiksem, ilustracja oraz szeroko pojętą grafiką. Aktualnie mieszka i tworzy w Poznaniu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Hołd dla ziemi Joe Sacco
Hołd dla ziemi
Joe Sacco
Odkrycie masowych dziecięcych grobów w Kanadzie w 2021 r. zwróciło moją uwagę na kwestię traktowania rdzennych mieszkańców w Kanadzie. Lektura książki „27 śmierci Toby’ego Obeda” w głównej mierze skupiała się na traktowaniu dzieci w szkołach z internatem. Z kolei „Hołd na Ziemi” ujawnia, że problem jest bardziej obszerny. Ten komiksowy reportaż skupia się na relacjach ludzi jakich Joe Sacco spotkał w czasie swojego pobytu w Kanadzie. Są to przede wszystkim rdzenni mieszkańcy Kanady reprezentujący różne warstwy społeczne. Są tu zarówno działacze społeczni, przedsiębiorcy, jak i zwykli ludzie. Przedstawiają różne poglądy i punkty widzenia. Dzięki temu nie ma tutaj demonizowania czy gloryfikowania różnych zjawisk, ale po prostu zostają zaprezentowane fakty i to czytelnik musi je ocenić. W pewnym momencie jednak taka forma zaczyna się robić męcząca. Na pewnym etapie straciłem więź emocjonalną z opisywanymi wydarzeniami i tłumaczenia kolejnych układów rdzennych mieszkańców z rządem zaczęły mnie nużyć. Rysunki to przede wszystkim zaprezentowanie rozmówców i ilustrowanie ich opowieści. Stanowią one raczej dodatek do historii niż jej integralną część. Ułatwiają jednakże one pokazanie pewnych zjawisk, a także dawnych zdarzeń, które nie mogły być uwiecznione na fotografiach. Lektura tego komiksu nie jest tak wstrząsająca jak zapoznanie się z książką „27 śmierci Toby’ego Obeda”. Jednakże poszerza horyzonty zarówno jeśli chodzi o obyczaje rdzennych mieszkańców Kanady, jak i współczesną sytuację gospodarczą tego kraju. Warto przeczytać, żeby dowiedzieć się trochę więcej, chociaż nie jest to lekka lektura.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na71 rok temu
Powrót pszczołojada Aimée de Jongh
Powrót pszczołojada
Aimée de Jongh
Aimée de Jongh zobrazowała poczucie winy oraz jego destrukcyjny wpływ na życie Simona, który nigdy nie przepracował traum z przeszłości, przez co zmuszony jest obecnie skonfrontować się z własnymi dylematami bez odpowiedniego wsparcia. Byłoby mu łatwiej, gdyby stanął do walki z jednym przeciwnikiem. Niemniej, snucie podobnych rozważań nie ma większego sensu, skoro w „Powrocie pszczołojada” tragedie zostają zwielokrotnione, a granice między nimi wyraźnie zatarte, dzięki czemu łatwiej dojść do wniosku o ich wzajemnym oddziaływaniu na kondycję psychiczną człowieka. Samobójstwo nieznanej kobiety, dramatyczny finał sprzeczki ze szkolnym kolegą oraz widmo bankructwa z powodu nierentowności rodzinnej księgarni łączy błędne przekonanie Simona o odpowiedzialności za każde z tych zdarzeń, mimo że nie mógł im zapobiec. Wykształcił w sobie mechanizm zaprzeczenia traumie, w związku z czym nie widzi potrzeby skorzystania z fachowej pomocy. Wspomniany problem dostrzega autorka, która do świata Simona wprowadza tajemniczą Reginę, aby przypomnieć bohaterowi o mądrości płynącej z obserwacji pszczołojadów w okresie jego dorastania. Im dalej w las, tym więcej drzew, co idealnie opisuje rozwój wydarzeń z niedawno poznaną dziewczyną oraz przewrotny finał komiksu o potrzebie rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Aimée de Jongh poprowadziła swój debiut sprawną ręką, o czym świadczy graficzne dopracowanie angażującej fabuły z intrygującą końcówką. Przez chwilę rozważałem, czy na korzyść ilustracji nie zadziałałoby dodanie im barw, jednak po zamknięciu oczu i wyobrażeniu sobie potencjalnej kolorystyki doszedłem do wniosku, że efekt byłby groteskowy, a co mogłoby przekreślić „Powrót pszczołojada” w oczach wielu czytelników.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na71 rok temu
Wypadek na polowaniu. Prawdziwa opowieść o zbrodni i poezji. David L. Carlson
Wypadek na polowaniu. Prawdziwa opowieść o zbrodni i poezji.
David L. Carlson Landis Blair
Matthew Rizzo był mieszkańcem Graceland, który w wieku 18 lat został oślepiony w trakcie napadu na sklep. Po 4 latach więzienia został sprzedawcą ubezpieczeń, ale prywatnie pisał teksty filozoficzne. Jest prace zostały opublikowane dopiero po jego śmierci. Komiks „Wypadek na polowaniu” stanowi swego rodzaju biografię tej osoby. Charlie Rizzo mieszka ze swoim niewidomym ojcem, który podobno stracił wzrok na polowaniu. Pewnego dnia Charlie popada w konflikt z prawem i jego dalszy los zależy od tego czy zezna prawdę. Jego ojciec postanawia go przekonać zdradzając mu prawdę na temat prawdziwej przyczyny jego utraty wzroku. Początkowo nie byłem zbytnio zainteresowany fabułą. Codzienne życie w małym miasteczku nie jest zbyt porywające, nawet jeśli wprowadzony jest tu motyw opieki nad niewidomą osobą czy nieciekawego towarzystwa. Interesująco zaczyna się robić, kiedy na jaw wychodzą pewne sekrety. Fabuła staje się dramatyczna, a relacje są coraz bardziej napięte. Niestety ta dobrze zarysowana relacja ojca z synem trochę traci na sile w finale – w pewnym momencie Charlie przechodzi pewną niezbyt wiarygodną transformację. Podobało mi się, że wątek więzienia jest tu przedstawiony, w sposób z którym się dotychczas nie spotkałem. Po pierwszej jest to perspektywa osoby ociemniałej, która dopiero się uczy jak sobie radzić bez wzroku. Przy czym dalej wystawiony jest na przemoc i wykorzystywanie ze strony innych więźniów. Po drugie, w pamięć zapada jego relacja z Leopoldem. Dzięki niemu bohater poznaje literaturę i filozofię. Szczególną rolę odgrywa tutaj „Boska komedia” Dante Aligheriego. Struktura więzienia odzwierciedla piekło z komedii Dantego. Wraz z rozwojem fabuły można zrozumieć dlaczego pozornie nieistotne literatura odgrywa tak istotną rolę w rozwoju bohaterów. Warstwa graficzna doskonale wpasowuje się w klimat opowieści. Sceny realistyczne co jakiś czas zamieniane są w wymyślne wyobrażenia bohaterów i udaje w to wpleść sceny z „Boskiej komedii”. Często prostymi zabiegami jak całe czarne strony w momencie oślepienia Matta udaje się oddać doświadczenia bohaterów. Komiks ten stanowił dla mnie bardzo pozytywne zaskoczenie. Nie słyszałem wcześniej ani o twórcach komiksu, ani o głównym bohaterze. Gorąco polecam.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na915 dni temu
Mroczne Miasta - Gorączka Urbikandyjska François Schuiten
Mroczne Miasta - Gorączka Urbikandyjska
François Schuiten Benoît Peeters
Czytając serie Mrocznym Miast wielokrotnie odczuwałem potocznie mówiąc ciary na ciele. Wiele z tych dzieł wywołuje u mnie zachwyt, nawet gdy wracam do nich raz za razem. Nie inaczej stało się z Gorączką Urbikandyjską. Ucieszony faktem wydania w nowym formacie zostałem przy okazji oczarowany nową kolorystyką. Album przeczytałem w czerni i bieli ponad dekadę temu w wersji cyfrowej. A niestety wadą cyfry jest to, że aż takich ciar nie wywołuję. Mój mózg nie potrafi tego przeskoczyć. Historia zadebiutowała w latach 80. a dokładniej w 83. w czasopiśmie A Suivre, oczywiście w czerni i i bieli. Samaris próbował kolorować wówczas komiks ale nie podołał. Zatem Schuiten powierzył tę sztukę Goffinowi i Procureurowi. W któtkim czasie zdali sobie szybko sprawę, że proces kolorowania będzie zbyt wolny. Zatem rzymski komiks pozostawał w czerni i bieli przez długie lata. Jak na rzymski przystało. Jednak w końcu doczekaliśmy się wydania ze Scream, które opiera się na wydaniu z Castermana z 2020 roku, a kolory zawdzięczamy Jackowi Durieuxowi. W sieci jest pełna dokumentacji na temat tego projektu, a informacje znajdziecie pod frazą "La Fièvre d'Urbicande in colour". Bardzo mnie cieszy, że jest w Polsce takie wydawnictwo jak Scream, które potrafi wydać komiks na równi z oryginałem. A to rzadka cecha na naszym rynku wydawniczym komiksowym. Ma to swoje konsekwencje w cenie, ale w żadnym razie nie narzekam, wręcz przeciwnie. Cena nie gra roli jeśli komiks w polskim przekładzie zostanie wydany z szacunkiem nie tylko do oryginalnego wydania, ale przede wszystkim względem artystów za nim stojących. Historia sieci i wszystko co z nią związane jest wręcz transcedentalna. Nie będę bawił się w streszczenie historii. To pozostawiam Wam, czytelnikom i zachęcam do chwycenia za ten pięknie narysowany i pokolorowany komiks, który prezentuje prawdziwą i wyjątkową szkołę francusko-belgijskiego rysowania. Kolory również pięknie oddają charakter historii i dzieła. Matowe pastele, szarość, cudowna mieszanka której na próżno szukać w innych komiksach. (no może poza innymi komiksami z serii Mroczne Miasta). Z pewnością to cecha charakterystyczna serii. Komiks też ma w sobie ładunek popkultury w której został stworzony. I z pewnością aby to poczuć trzeba mieć co nie co pojęcia o sztuce, architekturze czy panujących wówczas nastrojach w społeczeństwie. Jest w tym trochę z zimnej wojny, trochę czuć tutaj kontekst historyczny. Na pewno artyści wiedzieli co robią ale ukryli te szyfry głęboko w strukturze, tylko dla wprawnych i oczytanych czytelników. I dlatego też rysunek odgrywa w tej historii największą rolę a reszta wydaje się być tłem i lekkim uzupełnieniem. W końcu bohaterowie to tylko trybiki w większej machinie. Nie każdy komiks musi być czytadłem aby stać się arcydziełem. Ale z pewnością nie dogodzi się każdemu. Dla mnie naprawdę mega sztosik. I cieszy powiększony format. Nie mogę doczekać się kolejnych wznowień z tej serii.
Thomas Anderson - awatar Thomas Anderson
ocenił na91 rok temu
Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein? Eric Powell
Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?
Eric Powell Harold Schechter
„Psychoza”, „Milczenie owiec”, „Teksańska masakra piłą mechaniczną” i wiele innych horrorów ma swoją genezę w Plainfield. To tu narodził się Eddie Gein, który stał się symbolem psychopaty z prowincji. Choć udowodniono mu tylko dwie zbrodnie, jego życie obrosło legendą. Niektóre zbrodnie zostają zamknięte w aktach sądowych i z biegiem czasu powoli blakną w pamięci. Inne natomiast zaczynają żyć własnym życiem: ktoś opowie je po swojemu, ktoś doda jakiś detal, ktoś nakręci film, a potem reszta świata podchwytuje ten obraz i powtarza go w nieskończoność. Sprawa Eda Geina zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. To jedno z tych nazwisk, które wciąż echem odbijają się w popkulturze – czasem bezpośrednio, częściej w formie motywów, które wszyscy znamy, nawet jeśli nie łączymy ich z oryginalnym źródłem. Komiks „Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?” od KBoom próbuje na chwilę uciszyć to echo i przywrócić ciszę. Nie chodzi o to, by oszczędzić czytelnikowi grozy, ale by oddzielić fakty od mitów. I by pokazać, dlaczego akurat ta historia stała się paliwem dla wyobraźni twórców filmów, książek oraz całej masy klisz, które dziś uważamy za klasykę horroru. Autorzy albumu, Harold Schechter i Eric Powell, nie idą w kierunku taniej sensacji. To istotne, bo przy Geinie łatwo dać się ponieść, przechylić szalę w stronę eksploatacji i udawać, że to „tylko opowieść”. Tutaj od samego początku wyczuwa się, że to komiks traktowany na poważnie. Schechter ma doświadczenie w true crime i w takich historiach zazwyczaj szuka tego, co nieefektowne, ale autentyczne. Zamiast delektować się potwornością, stara się zrozumieć, jak to możliwe, że zwykły człowiek z małego miasteczka staje się postacią, o której mówi cały kraj. A teraz przejdźmy do tego, co w tej historii najbardziej fascynujące z perspektywy recenzji – czyli jej popkulturowych skutków ubocznych. Gein nie zabił „dziesiątek ludzi”, jak czasem sugerują uproszczone wersje. Mówimy o dwóch potwierdzonych morderstwach, profanacjach grobów i makabrycznych przedmiotach wykonanych z ludzkich szczątków. Tyle. A jednak z tego „tyle” wyrosła cała współczesna wyobraźnia o horrorze (…). Pełna recenzja: https://blogokomiksach.pl/slyszeliscie-co-zrobil-ed-gein-recenzja/
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na81 miesiąc temu
Kroniki Francine R Boris Golzio
Kroniki Francine R
Boris Golzio
Czy komiks może opowiadać o Holokauście z taktem i siłą emocji? „Kroniki Francine R.” pokazują, że tak. To poruszająca, głęboko ludzka powieść graficzna, oparta na prawdziwej relacji Francine R. - krewnej autora, która przeżyła obóz koncentracyjny. Boris Golzio zilustrował jej wspomnienia z ogromnym szacunkiem i dbałością o historyczną wiarygodność. Komiks utrzymany jest w niemal monochromatycznej tonacji, dominują w nim odcienie sepii, brązu i szarości, które przywołują nastrój minionego czasu i nadają opowieści poważny ton. Ten ograniczony kolorystycznie świat zostaje przerwany tylko dwa razy: po wyzwoleniu, gdy Francine pojawia się w niebieskiej sukience, oraz w scenie wiwatującego tłumu z barwnymi flagami. To symboliczne momenty: oddech życia pośród szarości wspomnień i powrót do świata, w którym znów istnieją kolory. Rysunki Golzio są dopracowane i przemyślane. Scenografia została oddana z dbałością o detal, a mocna czarna kreska nadaje ilustracjom surowości. Postacie, choć przedstawione w sposób uproszczony, poruszają szczerością emocji. Artysta rezygnuje z portretowej dosłowności, by skupić się na przekazie: bólu, nadziei, przetrwaniu. W scenach ukazujących nagie, wychudzone kobiety Golzio zachowuje niezwykły takt. Oszczędność formy sprawia, że te obrazy nie mają nic wspólnego z dosłownością i budzą współczucie, a nie sensację. To jeden z przykładów, jak subtelnie można mówić o potwornościach wojny, nie tracąc godności bohaterów. Słowa Francine, nagrane wiele lat po wojnie, zostały przez autora wiernie przeniesione do komiksu i opatrzone przypisami historycznymi. Dzięki temu książka ma ogromną wartość nie tylko artystyczną, ale i edukacyjną. Francine opowiada o aresztowaniu wraz z siostrą, pracy przymusowej w fabryce Hermanna Göringa (gdzie celowo sabotowała produkcję),o rozdzieleniu z bliską osobą i o wyzwoleniu. Miała wtedy trochę ponad dwadzieścia lat i być może to właśnie młodość uratowała jej życie. „Kroniki Francine R.” mogłyby służyć jako cenna pomoc dydaktyczna, gdyby nie jeden szczegół: Francine, jako Francuzka, przedstawia Polki w bardzo negatywnym świetle. To dyskusyjne fragmenty, ale też przypominające, jak subiektywne i zróżnicowane były doświadczenia kobiet w obozach koncentracyjnych. To komiks, który nie epatuje przemocą, lecz skłania do refleksji. Pokazuje, że pamięć o przeszłości można przekazać w sposób prosty, szczery i pełen empatii. „Kroniki Francine R.” to opowieść o przetrwaniu, pamięci i godności. O tym, jak kolor może stać się symbolem nadziei pośród sepii wspomnień.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na85 miesięcy temu
Morderca znad Green River: Prawdziwa Historia Detektywistyczna Jeff Jensen
Morderca znad Green River: Prawdziwa Historia Detektywistyczna
Jeff Jensen Jonathan Case
20 lat polowania na Gary’ego Ridgwaya oczami detektywa Toma Jensena. Żmudna praca śledczych przyniosła w końcu oczekiwane efekty. Lata życia poświęcone na rozwiązanie sprawy, która zniszczyła niejedno życie. 🚔Kolejny komiks wydawnictwa, dzięki któremu fani true crime mogą pogrążyć się w mrocznej i jednocześnie solidnej (od strony wizualnej) historii. 🚔Warto jednak przedstawić „bohatera” tej historii. Ridgway to na tyle niepozorny osobnik, że przypisywanie mu tych wszystkich wydarzeń może wyglądać dziwnie. Finalnie udowodniono mu 49 ofiar. Cicha woda… 🚔Scenariusz dowiózł. Nie da się zacząć i nie przeczytać na raz. To nie tylko przesłuchania i kombinowanie, żeby zdążyć rozwiązać zagadkę. To również poznanie psychiki śledczych i tego, jak muszą radzić sobie wtedy, gdy nawet system rzuca im kłody pod nogi. Układ z przestępcą? Emocjonalny rollercoaster? Większe dobro czy mniejsze zło? 🚔Strona wizualna pasuje idealnie do tej historii. Surowe, czarno-białe ilustracje, bez szczegółów, bez fajerwerków i wyszukanych kadrów. Podkreślają tragizm wydarzeń poprzedniej epoki i fakt, że nawet najbardziej niepozorna osoba może okazać się potworem. Kolejny przykład tego, że komiks to uniwersalne medium do opowiadania najróżniejszych historii. 🚔Moim zdaniem jest to jednak klasa niżej w porównaniu z komiksem opowiadającym o tym, co wyprawiał Ed Gein. Tam ładunek emocjonalny przekazany w ilustracjach był potężniejszy. 🚔Jeśli ktoś lubi taką tematykę, a nie miał jeszcze do czynienia z takim komiksem, to musi nadrobić zaległości. Oprócz niewątpliwie mrocznej historii jest to też w pewnym sensie opowieść o śledczych, którzy niejednokrotnie poświęcają swoje zdrowie i życie, by złapać takie wybryki natury jak Ridgway. ig: multiverse_hunter
Multiverse_Hunter - awatar Multiverse_Hunter
ocenił na85 dni temu
Opowieści grozy Dino Battaglia
Opowieści grozy
Dino Battaglia
Kochani, a dziś kolejny wspaniały komiks. Tym razem zbiór opowieści grozy. W sumie nie jest łatwym opowiadanie, które samo w sobie nie jest długą formą streścić w oprawie graficznej. Ale przed Wami mistrz. Sami Włosi na portalu traktującym o komiksach napisali : " Argentyńczycy mieli Alberta Breccię, my mieliśmy Dina Battaglię." 🖤🖤🖤🖤🖤 🌗 Tutaj fascynuje obraz, nie treść. Przekaz zaklęty w mistrzowskiej kresce artysty. To jest dla mnie fenomen komiksów. Właśnie umiejętność opowiedzenia historii poprzez obraz. Ja osobiście zakochałam się w każdej stawianej linii... 🌗 W tym pięknym wydaniu znajdziemy czternaście adaptacji klasycznych dzieł literatury grozy, Edgara Allana Poe, Howarda Phillipsa Lovercrafta, Roberta Louisa Stevensona. Wydany on został w twardej oprawie w setną rocznicę urodzin Mistrza. 🌗Wiadomo, że mam tutaj swoje perełki, o których słów kilka chciałabym Wam powiedzieć. "Zagłada Domu Usherów", ukazana oczyma i ręką Battaliego to jakby nowe spojrzenie na dzieło. Obraz Lady Madeline niepokoi, przeraża. Wiatr wieje, noc sieje żniwo. A dom.... umiera.... 🌗 "Ligeja" 📍"Była promienna niczym widzenie wywołane opium..." Wyraz jej twarzy przypominał mi dziewczynkę z "Egzorcysty ", wręcz czułam dyskomfort patrząc na nią. Umarła, lecz żyła... 🌗"Maska śmierci szkarłatnej" , przerażało mnie tykanie zegara, które słyszałam w swojej głowie nieustannie. 🌗"System doktora Smoły i profesora Pierza ", traktuje o szaleńczych wizjach, oraz nowatorskim pomyśle uleczenia osób chorych psychicznie. 🌗"Diabelska złośliwość średniowieczna ", fascynuje kreską Mistrza, przekazem i swoją prostotą. Do tego ten okres należy do moich ulubionych. Przebiegłość diabła triumfuje. 🌗"Nieporównana przygoda niejakiego Hansa Pfaalla " ach to było genialne!!! Dowiecie się czy balonem można dolecieć na księżyc lub inną pozaziemską galaktykę. 🌗I mój numer 1, absolutna perła to "W hołdzie Lovercraftowi". Klimat mnie porwał w swoje mroczne macki. Rozglądałam się naokoło czy i mnie nie atakują...ryby.🤫🤫🤫 Kochani, to była uczta w najdoskonalszym towarzystwie. Byłam zaszczycona móc w niej uczestniczyć. 🖤🖤🖤🖤🖤
Patrycja Pilarska - awatar Patrycja Pilarska
oceniła na91 rok temu
Toppi. Kolekcja. Tom 3: Ameryka Południowa Sergio Toppi
Toppi. Kolekcja. Tom 3: Ameryka Południowa
Sergio Toppi
Kolekcjoner i Bestiariusz zmotywowały mnie do nadrobienia zaległości w Kolekcji, sięgnąłem więc po Amerykę Południową. Porównania z Zaczarowanym światem i Ameryką Północną narzucają się same, nie będę więc uciekał przed tym co nieuniknione. Paradoksalnie w Ameryce Południowej znalazłem to, czego szukałem w Ameryce Północnej. Wyruszając w pierwszą amerykańską podróż miałem nadzieję przeżyć mistyczną przygodę, wraz z władcami wielkich równin doświadczyć obecności duchów ziemi, wody i powietrza. Jednak dopiero w Ameryce Południowej złapałem puls pierwotnych żywiołów tego oszałamiającego kontynentu. Ameryka Południowa jest mroczna. Mroczna niczym nieprzebyte amazońskie puszcze tonące w lepkich ciemnościach. W Ameryce Południowej gęsta, ciepła krew spływa z monumentalnych ołtarzy okrutnych bogów. W Ameryce Południowej złote miasta kuszą widmem nieprzebranych bogactw. Ameryka Południowa jest okrutna, tajemnicza i śmiertelnie niebezpieczna. Album otwiera nostalgiczny Tzoacotlan 1521. Otwiera i z brutalnym wręcz fatalizmem udowadnia że wszelkie próby zmiany losu skazane są na zagładę, a jedynym słusznym rozwiązaniem jest poddać się nieuchronnemu przeznaczeniu. San Isidro Maxtlacingo 1850 to jedno z dwóch najlepszych opowiadań w zbiorze. Przypomina trochę Black and Tans z Zaczarowanego Świata, ale w wersji rozszerzonej. Starzy bogowie, mimo że zepchnięci w otchłań zapomnienia, nie odeszli całkowicie, wciąż czuwają, karząc arogancję i butę europejskich uzurpatorów. Chapungo przynosi chwilę wytchnienia od poważnych tematów. Szalony Chapungo wraz ze swoim starszym bratem wyrusza w podróż by odnaleźć wrak samolotu. Z każdym przebytym kilometrem szaleństwo chłopaka pogłębia się, eksplodując w tragicznym finale. Czy Chapungo faktycznie jest obłąkanym szaleńcem? Może tylko próbuje spełnić swoje marzenia? Może jest ostatnim normalnym na tym szalonym świecie? Na to pytanie czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam. Po królewsku wieńczy Toppi podróż w głąb Ameryki Południowej. W Legendzie Potosi z epickim rozmachem snuje historię Srebrnej góry przyrzeczonej pewnemu człowiekowi przez tajemniczego nieznajomego. Tak jak Aioranguaq z Zaczarowanego Świata, tak i Legenda Potosi stanowi świetny materiał na film przygodowy z ezoteryczną tajemnicą w tle. Skarb Ciboli to klasyczna już wyprawa po złoto. Cibola - złote miasto, Cibola w której złotem brukują ulice, w której błyszczy ono w ścianach domów. Złoto Ameryki Południowej silniej pobudza wyobraźnię, niż to które skrywa Ameryka Północna. Trzech śmiałków omamionych legendą złotego miasta, wyrusza w straceńczą wyprawę. I to już koniec tej fascynującej podróży. Zaledwie pięć historii, bardziej jednak treściwych niż niektóre błahe opowiastki z sąsiedniego kontynentu. Z drugiej zaś strony brakuje Ameryce Południowej tak błyskotliwych utworów, jak fenomenalny "Blues", doskonałe "Póki żyć będziesz", czy niemal równie dobre "Odpowiedzcie mi na pytanie" z Ameryki Północnej. Na Amerykę Południową składa się pięć opowiadań, Północna liczy ich jedenaście. Dłuższe zazwyczaj uważam za lepsze, lubię gdy fabuła i bohaterowie mają czas i przestrzeń. Klimat Ameryki Południowej jest ciężki i zawiesisty, a opowiadania są bardziej jednorodne. Ameryka Północna to wyrywkowy przekrój burzliwej historii kontynentu, są biali osadnicy, traperzy, Indianie i czarnoskórzy. Ameryka Południowa to także barwne ilustracje. Legenda Potosi i Skarb Ciboli są kolorowe, dzięki czemu nabierają fenomenalnej jakości. Dziewięćdziesiąt trzy strony w kolorze, W Ameryce Północnej tylko jedenaście, w dodatku opowiadanie Katana jest jednym z najsłabszych w zbiorze. Ex aequo Ameryki na jednym stopniu podium. Mają mocne i słabe strony, w końcu to dwa zupełnie różne kontynenty. Amerykę Północną oceniłem na 8/10. Taką samą notę wystawiam Ameryce Południowej. Zaczarowany Świat poza zasięgiem, może Kolekcjoner podoła wyzwaniu?
Horyzont_Snu - awatar Horyzont_Snu
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Chleb wolnościowy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Chleb wolnościowy