rozwińzwiń

Czwarty pokój

Okładka książki Czwarty pokój autora Monika B. Janowska, 9788381194518
Okładka książki Czwarty pokój
Monika B. Janowska Wydawnictwo: Psychoskok literatura obyczajowa, romans
406 str. 6 godz. 46 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2019-04-22
Data 1. wyd. pol.:
2019-04-22
Liczba stron:
406
Czas czytania
6 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381194518
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czwarty pokój w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Czwarty pokój



książek na półce przeczytane 938 napisanych opinii 582

Oceny książki Czwarty pokój

Średnia ocen
7,7 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Czwarty pokój

avatar
119
119

Na półkach:

Świetna książka. Dobrze, że są takie książki, które przypominają stare trudne czasy powojennej Polski, ale mimo trudnego tematu są lekkie i zabawne w czytaniu. Monice Janowskiej udało się połączyć opis powojennej sytuacji z pełnym humoru opisem perypetii Dobrawy. Książka wciąga, czyta się ją lekko, jest pełna pogody ducha i na czytelnika działa odświeżająco i odrywająco od własnych problemów 😊
Rozwiązanie zagadki ducha Antoniego zaskakuje. Zaskakuje pewnego rodzaju „rozmycie”/niejasność czasów powojennych – nie wiadomo kto jest kim począwszy od „Polka czy Niemka” do „żołnierz czy ubek”.
Bardzo wartościowa pozycja.

Świetna książka. Dobrze, że są takie książki, które przypominają stare trudne czasy powojennej Polski, ale mimo trudnego tematu są lekkie i zabawne w czytaniu. Monice Janowskiej udało się połączyć opis powojennej sytuacji z pełnym humoru opisem perypetii Dobrawy. Książka wciąga, czyta się ją lekko, jest pełna pogody ducha i na czytelnika działa odświeżająco i odrywająco od...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1039
1003

Na półkach: , , , , ,

@psychoskok
@wydawnictwopsychoskok

Dobrawa Tulewicz („Cóż za stare i przecudne, ale i rzadkie imię. Dobrawa. Niewiarygodne. Prawdziwe słowiańskie i pozytywnie i pozytywnie naznaczone” - takie komplementy serwował zachwycony nią sąsiad z parteru, Rafał Kloch. W przeciwieństwie do niego, narzeczona to już inny sort człowieka. Ona ani z uśmiechu ani z pozytywnego naznaczenia nie słynęła, a Dobrawę „paliła laserami” (swym wszystko mówiącym wzrokiem) – jak zazdrosna baba o swego Romea.
Ale wracamy do Dobrawy, która swojego imienia nie cierpiała. „(...)Jak można tak nazwać dziecko, które się kocha. A jednak. Ale mogło być gorzej. Taka Wyszeniega, Izbygniwa, Jarmiła, Więcesława, Mścisława, Dziaumiła, czy Strzeżysława to dopiero coś” - takie myśli zapychały jej umysł od wieków. Chociaż, gdyby popatrzyła na siebie nowoczesnym okiem, to pojęłaby piękno swego imienia. No, bo Dobrawa. Zdrobnienie – Dobrusia (Dobra Siusia). Mi kojarzy się z uśmiechniętą, ciemnowłosą dziewczynką z dwoma kitkami na głowie. Imię ważna sprawa, ale zostaje nadal zagdką kim ona jest? Kobietą – tak, matką, żoną, kochanką (swego męża, nie sąsiada z parteru). Mąż Arek i trójka dzieci – same chłopaki, które wiecznie są głodne i pochłaniają takie ilości jedzenia, że lodówka mogłaby być ich domem. A propos domu, to poznajemy Dobrawę podczas przeprowadzki do nowego mieszkania po ciotce. I tu zaczyna się nowe życie – dosłownie. Choć nie tyle życie ile nieżycie. Oto Dobrusia nasza pokorna widzi ducha. Szczypanie nie pomaga, szukanie ratunku też nie – duch jest i siedzi w graciarni, no – czasem stoi przy oknie. Nie wychodzi poza próg czwartego pokoju, który jest składowiskiem wszystkiego i niczego jednocześnie. On sam przypomina klamota, na widok którego Dobrawa krzykiem obudziła cały blok, po czym zemdlała (choć dama to „osuwa się na ziemię”). Bo to „Duch! Bandytaaaaaaaaaaaaaaaaa”.

Ona i duch. Ona - „krążownik” po całym domu (jak to z rodzicielką bywa, zwłaszcza z sygnowaną kurą-domową, choć Dobrawa akurat na gnieździe nie siedziała, jajek nie znosiła. Za kogutem też nie wypatrywała, ani tym bardziej za jego jajkami). Ona – łazi wszędzie, nos wsadza nawet w szparę w parkiecie, a palec w dziurę w ścianie. On – przeciwność (ale nie kogut!) - duch. Z czasem fajny facet – ba, elegancki, niczego sobie. Ale tkwiący tylko w tym okropnym pokoju. Jednak, kto powiedział, że człek i zjawa nie mogą ze sobą gadać? Rozmawiają ze sobą w obrębie całego M4, choć on tkwiąc u progu graciarni, swego „pokoju wisielca”. A co najlepsze – jest to pokój, w którym owa zmora odebrała sobie życie. To Antoni Szymański, lat 29. mieszkał tu od 1947 roku. Tfu, nadal mieszka... Ale dzięki Dobrusi może nadrobić „martwe lata” oglądając wiadomości w tym dziwnym pudle, zwanym tv. Telewizor wydziera się na full volume, nikt z ludzi (żyjących) go nie ogląda (duchy się nie liczą).
Dobrawa zaczyna podejrzewać u siebie chorobę psychiczną. I tu żaden lekarz nie pomoże, ani okulista okularami ze szkłami grubymi, jak denka od szklanych butelek. Wzrok mami, czy nie? A nerwy... Kobieta biedną jest. I mąż – ten to dopiero numer. Ale co tam mąż, on przynajmniej żyje.

Tak to w telegraficznym skrócie przedstawia się główna osnowa powieści. Nie będę zdradzać więcej, choć może się (mylnie) wydawać, że ujawniłam wszystko. A tu, guzik prawda. To tylko zarys (dosłownie) tego, co jest w tej 400-stronicowej powieści. Bo to skarb. To SEZAM fenomenalnej treści, stylu i pomysłu na nią. To nieustające czytanie, którego nie chce się przerywać. Swoboda pisania pani Moniki jest tak odczuwalna, jak powiew wiatru na twarzy (nawet facjaty ducha Antosia). Czuć lekkość pióra, niemalże zabawę nim. Jakby pisanie „Czwartego pokoju” sprawiało jej przyjemność,m jakby było wytchnieniem w zabieganej rzeczywistości.
W „Czwartym pokoju” jest świetny język, styl i fabuła. Świetne prowadzenie wątków i nieziemski humor. Czytasz – pochłaniasz dosłownie i rechotasz pod nosem. I z siebie i z tego, o czym czytasz. To recepta na zdrowie, na poprawę samopoczucia, nastroju i wzroku. Bo oto nagle dostrzegasz... ducha Antośka – faceta niczego sobie, acz...martwego.
Perełka w moim domu.

@psychoskok
@wydawnictwopsychoskok

Dobrawa Tulewicz („Cóż za stare i przecudne, ale i rzadkie imię. Dobrawa. Niewiarygodne. Prawdziwe słowiańskie i pozytywnie i pozytywnie naznaczone” - takie komplementy serwował zachwycony nią sąsiad z parteru, Rafał Kloch. W przeciwieństwie do niego, narzeczona to już inny sort człowieka. Ona ani z uśmiechu ani z pozytywnego naznaczenia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
179
131

Na półkach: ,

Fajny pomysł na opowieść - główna bohaterka po przeprowadzce z rodziną do odziedziczonego mieszkania odkrywa lokatora "czwartego pokoju", czyli ducha Antoniego, którego widzi tylko ona, a który nie zazna wiecznego spokoju, dopóki nie odkryje, co się stało z jego ukochaną. Ta historia pakuje bohaterkę w różne kłopoty, ale też dzięki poszukiwaniom poznaje przyjaciółkę, odzyskuje przyjaciela z dzieciństwa i wreszcie poznaje historię własnej rodziny. Sama zagadka historyczna okazuje się zaskakująca, ale też smutna.
Książka jest ciekawa, ale akcja bardzo wolno się rozkręca i na jakieś jej zwroty trzeba się sporo naczekać. Jednak polecam, bo jest to fajna lektura.

Fajny pomysł na opowieść - główna bohaterka po przeprowadzce z rodziną do odziedziczonego mieszkania odkrywa lokatora "czwartego pokoju", czyli ducha Antoniego, którego widzi tylko ona, a który nie zazna wiecznego spokoju, dopóki nie odkryje, co się stało z jego ukochaną. Ta historia pakuje bohaterkę w różne kłopoty, ale też dzięki poszukiwaniom poznaje przyjaciółkę,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

113 użytkowników ma tytuł Czwarty pokój na półkach głównych
  • 63
  • 50
26 użytkowników ma tytuł Czwarty pokój na półkach dodatkowych
  • 7
  • 6
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Monika B. Janowska
Monika B. Janowska
ur. 1972 r. w Legnicy. Debiutowała w 2011 roku powieścią” Gra o pałac”. Kolejna książka – „Zawracanie głowy” – trafiła do rąk czytelników w 2013 roku. Natomiast w 2017 roku została wydana trzecia powieść autorki, pt. ”Połknąć żabę”. O swojej pisarskiej przygodzie mówi tak: „Zaczęłam w wieku dziesięciu lat i od tego czasu właściwie już zawsze pisałam. Najpierw były to bajki, później opowiadania, aż w końcu zrobiło mi się ciasno w tych formach i postanowiłam napisać książkę”. Powieści Moniki B. Janowskiej tryskają dobrym humorem, obfitują w zwariowane przygody zwykłych-niezwykłych bohaterek i zaskakujące zbieg okoliczności, ale przede wszystkim pozwalają się oderwać od szarej codzienności.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kryminalne przypadki Matyldy Bożena Mazalik
Kryminalne przypadki Matyldy
Bożena Mazalik
Zamek, nieboszczyk i jałówka - czyli jak Matylda szukała spokoju, to zdanie na okładce książki zachęciło mnie do jej przeczytania. Może nie do końca trafny był ten opis, bo niby wszystko jest w książce, lecz nie już tak rewelacyjnie. Nie do końca to jest typowy kryminał, mimo tego, że nieboszczyków tu nie brakuje, ja nazwałabym tę książkę raczej komedia kryminalną z wątkiem romansu. No a teraz od początku. Główną bohaterką tej książki jest Matylda, w dniu ślubu Seweryn, jej narzeczony, oświadcza przed ołtarzem, że... musi się zastanowić na wypowiedzeniem słowa "tak". Tego było za dużo jak dla niej, wychodząc z kościoła spotyka dawnego znajomego Władka, i postanawia zamieszkać przez jakiś czas w jego rodzinnym zamku. Nie był to jednak zamek o jakim można by pomyśleć, to było stare, zaniedbane, brzydkie, koszmarne wręcz zamczysko, w którym panowała przytłaczająca, nieprzyjemna atmosfera. Wydawało się jakby nikt tu nie mieszkał. Jednak Matylda pomyślała, że tego jej właśnie potrzeba, oderwania od miasta, od znajomych, od rodziny, aby w spokoju poświęcić się dokończeniu malowania obrazów na wystawę. Władek wyjechał do Irlandii a by zarobić trochę pieniędzy, które chciał przeznaczyć na remont zamku, więc zostawił zamek oraz całe obejście ze zwierzętami pod opieką Matyldy. Do pomocy przy zwierzętach, a było ich tu trochę, czyli schorowany kuc, stado owiec z trykiem oraz jałówka, Władek zatrudnił pomocnika ze wsi, który miał doglądać inwentarz. Niespodziewanie do zamku przyjeżdża koleżanka Matyldy Ilka, mająca właśnie urlop, który postanowiła spędzić w zamku na odludziu razem z przyjaciółką. I właśnie dopiero teraz zaczyna się cały galimatias... Kobiety znajdują w zagrodzie jałówki nieprzytomnego parobka, którego wynajął Władek, przestraszone wzywają pogotowie i policję... Na tym skończę wprowadzenie do książki, bo nie miałam zamiaru napisać streszczenia, lecz chciałam trochę przybliżyć Wam trochę fabułę tej książki. Komedia jest nawet dość dobra, chociaż moim zdanie autorka chwilami zbytnio się rozpisywała nad niepotrzebnymi rzeczami, zbyt duża ilość informacji powoduje, że momentami możemy poczuć się lekko zagubieni. Mimo tego, że bohaterki są trochę jakby przerysowane, ograniczone i zdziecinniałe jak na dorosłe kobiety, to jednak nadrabiają to inteligentnym dowcipem czy ironią. Osoby lubiące rasowe kryminały może nie będą usatysfakcjonowani tą pozycją, (chociaż trupów tu nie brakuje) lecz myślę, że "Kryminalne przypadki Matyldy" jest książką, której warto poświęcić swój czas. Tym bardziej, że Pani Bożena Mazalik w bardzo ciekawy sposób sięga po miejscowe, śląskie legendy i opisuje Tarnowskie Góry, a ja chociaż tam nie byłam, potrafiłam sobie to wszystko wyobrazić. Polecam na lekki wakacyjny lub weekendowy dzień.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na74 lata temu
Mimo wszystko kochaj Agnieszka Rusin
Mimo wszystko kochaj
Agnieszka Rusin
Świetnie się czytało pomimo licznych błędów. Uważam, że mamy tak duży wybór imion, że nadawanie kilku bohaterom tych samych to takie trochę fas pas. Autorka najpierw skupiła się na przedstawieniu czterech kobiet, które są siostrami. Życie Aśki to taki rollercoaster. Mieszka z dwoma córkami, pracuję w kancelarii notarialnej, gdzie jest wykorzystywana, przez szefową. Mąż ciągle w delegacji, nagle przestaje dzwonić. Dziewczynki tęsknią, Asia się nie pokoi. Relacja tej dwójki kończy się, gdy pojawia się trzecia. Gośka ma wspaniałego męża i trójkę dzieciaków. Poświęca im swój czas. Stać ją na drogie stroje i wyjścia z koleżankami do klubu kijkowego. Jest zadowolona ze swojego życia do czasu, aż odkrywa, że mąż sprowadził na ich rodzinę wielkie problemy. Majka przebojowa trzydziestolatka mieszka i pracuje w Warszawie. Jej głównym zajęciem jest jogging i dbanie o swoją figurę. Pracuje w firmie jako copywriterka. Jednak wśród koleżanek z pracy jest zawiść, która powoduje, że Majka traci wymarzoną pracę. Julia studiuje marketing w Poznaniu. Cierpi po rozstaniu z chłopakiem. Dzięki przyjaciółce udaje jej się pozbierać i ułożyć życie w nowym związku. Wszystko było pięknie do czasu imprezy, gdy Julia poznaje znajomych Darka. W kolejnym rozdziale mamy wszystkie siostry w rodzinnym Karpaczu. Jest sporo kłótni między nimi. Wypadków, które kończą się w szpitalu. Agnieszka Rusin postawiła na siłę rodziny i tego jedynego obok. Lekka i taka w sam raz na dwa popołudnia.
checka707 - awatar checka707
ocenił na61 miesiąc temu
Dogonić miłość Anna Sakowicz
Dogonić miłość
Anna Sakowicz
„Dogonić miłość” to druga z trzech części przygód zwariowanych i mocno związanych ze sobą sióstr Żółtaszek- Agaty i Poli. Jeśli jednak ktoś nie zna wcześniejszych wątków i nie ma możliwości się z nimi zapoznać- nie ma powodu do zmartwień. Autorka zadbała o to, by idealnie przedstawić ówczesne historie bohaterek, dzięki czemu uczucie zamętu nie grozi żadnemu czytelnikowi. Schudnąć, znaleźć kandydata na męża i urodzić dziecko- to trzy najważniejsze części planu Agaty, a właściwie zakładu zawartego z Polą. Do wygrania jest „astronomiczna” kwota, bo aż… trzy złote. Nie o pieniądze tu jednak chodzi, ale o chęć zmian, radość z życia. Istotne jest też to, by w końcu nie słyszeć zgryźliwych pytań rodziny w stylu: kiedy ślub/kiedy dzieci? Jak na razie zakład jest realizowany, ale jakby zupełnie nie od tej strony. Dwie kreski na teście ciążowym Agaty to oczywisty sygnał, tyle że ojcem okazuje się dawna miłość, która teraz zamieniła się w uprzejmą znajomość, bez chemii i żaru w oczach. Czy warto znowu przeobrazić przyjaźń w miłość i czy w ogóle da się to zrobić? Jaka będzie reakcja Emila na zbliżające się ojcostwo? Jak wiadomo, nie każdy cieszy się z tak ważnej wieści. Istotna jest też kwestia relacji sióstr Żółtaszek z rodzicami, szczególnie z matką. Wanda wydaje się być ideałem, gdyż nadskakuje córkom i stara się im dać wszystko co najlepsze. Dla wielu odbiorców może stać się ona wzorem typowej pani domu w średnim wieku, która i męża potrafi ustawić, i dom idealnie ogarnąć. W realnym życiu co jest jednak lepsze: parasol ochronny ze strony matki, czy może totalna oziębłość, brak zainteresowania dorosłym dzieckiem? Nie doszłam do konkretnych wniosków, to bardzo trudny temat, ale o wiele potworniejsza jest chyba jednak stuprocentowa oziębłość. Rozważcie to sami i porównajcie ze swoimi rodzinnymi układami. Od przybytku głowa nie boli, to fakt. Ten frazeologizm idealnie obrazuje sytuację Agaty. Jeszcze rok temu dosłownie marzyła o tym, by ktoś na nią spojrzał, a teraz niemal nie może opędzić się od nadmiaru adoratorów. Jest jednak Emil- przyszły ojciec, którego już się nie kocha. Czy Agata swą miłość ulokuje w ramionach innego mężczyzny? Zapraszam do lektury. W życiu Poli rządzą projekty, lecz nie tylko zawodowe, czyli graficzne. Kobieta na wózku, jak się okazuje, też potraf być nieprzewidywalna, pomocna innym cierpiącym osobom. Wózek może nie jest pięknym dodatkiem, ale może stanowić idealną przykrywkę dla bardziej mrocznej osobowości… Poza tym, dla Poli tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych, a powiedzieć, o niej, że jest szalona, to jakby nic nie powiedzieć. Idealnym przykładem jest historia Basi- koleżanki Poli z drużyny koszykarskiej- tak ludzie z niepełnosprawnością też mogą kochać i praktykować sportowe zajęcia!. Wspomniana dziewczyna nie ma pracy, niemal ciągle przebywa w domu, gdyż mieszkanie w bloku na piętrze nie daje jej swobody w poruszaniu się. To niemal jak wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. Co ta smutna historia ma wspólnego z szaloną Polą? Sami zobaczcie, bo warto. Przy siostrach Żółtaszek nie można się nudzić- jest i śmiesznie, i poważnie. Jest i smutno, ale także empatycznie. Ba, nawet nie chce się przy nich przeklinać- borze szumiący czy jeżu kolczasty to określenia wystarczające do rozładowania złych emocji. Okazuje się też, że rozmowy ze starszymi ludźmi nie są nudne, a mogą być katalizatorem do pozytywnych zmian w życiu. Polecam.
FioletowaRóża - awatar FioletowaRóża
oceniła na71 rok temu

Cytaty z książki Czwarty pokój

Więcej
Monika B. Janowska Czwarty pokój Zobacz więcej
Monika B. Janowska Czwarty pokój Zobacz więcej
Monika B. Janowska Czwarty pokój Zobacz więcej
Więcej