Arzach. Szalony Erektoman. Wakacje Majora

- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Seria:
- Mistrzowie Komiksu
- Tytuł oryginału:
- Arzach. Le bandard fou. Major Fatal
- Data wydania:
- 2018-12-05
- Data 1. wyd. pol.:
- 2018-12-05
- Liczba stron:
- 168
- Czas czytania
- 2 godz. 48 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788328135635
- Tłumacz:
- Maria Mosiewicz
Zbiorczy album autorstwa Moebiusa (Jeana Girauda, 1938–2012),francuskiego klasyka gatunku, zawiera trzy tomy: Arzach, Szalony Erektoman i Wakacje Majora. Mistrz opowiadania obrazem kolejny raz ukazuje nam zwariowany wszechświat, w którym wszystko jest możliwe. W Arzachu Moebius prowadzi narrację bez słów, a samo dzieło stanowi refleksję na temat lektury, tworzenia i przekazywania fabuł. Poza tym można w nim znaleźć dużo elementów onirycznych i nawiązujących do śmierci. Zabiera nas także w podróż ze zwykłą francuską rodziną, która zbacza z drogi, aby szybciej dojechać na wakacje. Turyści gubią się i zaczynają przeżywać irracjonalne przygody. W Szalonym Erektomanie przestrzega przed skutkami lekceważenia zakazów… Policji Antywzwodowej. W zbiorze historii Wakacje Majora pojawia się opowieść o stereotypowym Francuzie, a także dużo zabawy z konwencją i narracją.
W 1986 roku wydawnictwo Marvel postanowiło przedstawić amerykańskiej publiczności wszystkie dzieła francuskiego artysty stworzone do połowy lat 80. Na potrzeby rynku amerykańskiego komiksy musiały zostać pokolorowane. Puryści okrzyknęli ten zabieg świętokradztwem, ale barwna edycja biła w USA rekordy sprzedaży. Niedługo potem ukazała się także we Francji. Przedstawiamy kolorową wersję trzech komiksów w zbiorczym tomie.
Kup Arzach. Szalony Erektoman. Wakacje Majora w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Arzach. Szalony Erektoman. Wakacje Majora
Poznaj innych czytelników
69 użytkowników ma tytuł Arzach. Szalony Erektoman. Wakacje Majora na półkach głównych- Przeczytane 44
- Chcę przeczytać 25
- Posiadam 12
- Komiks 9
- Komiksy 5
- Komiksy w posiadaniu 1
- Mœbius 1
- 🍱 Komiksy 1
- Komiksy 2024 1
- @Komiksy 1




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Arzach. Szalony Erektoman. Wakacje Majora
Cały czas się zastanawiam... czy lubię ten zbiorek czy go nie znoszę. Obawiam się takich albumów, bo budzą całą feerię emocji... często bardzo skrajnych. Czytam, patrzę... mówię sobie: przecież to jest mega słabe. I zaraz słyszę krzyk: to jest MOEBIUS, durniu! Moebius wielkim artystom (zamierzone) był. Może to właśnie świadczy o geniuszu Moebiusa, który potrafił tworzyć w tak różnych stylach i klimatach. Znowu przypomina mi się zbiorek CAZA'y "Scenki z życia osiedla". Dokładnie ten sam rodzaj i poziom... znaczy bardzo różny. Są miejsca gdzie widać naprawdę, bez dwóch zdań, geniusz ilustratorski Girauda. Dbałość o rysunek, dokładną kreskę, zachowanie realizmu przy jednoczesnej, pięknej artystycznej interpretacji rzeczywistości. Niektórych rysunków nie da się porównać... dlatego nie znoszę takich zbiorków, w których zebrane są materiały publikowane w czasopismach. Fabuła... ech, zostawmy to.
Francuskie czasopisma komiksowe miały swój klimat. Jak dla mnie... historie w nich publikowane były rysowane niechlujnie. Jasne. Artyści, rysownicy, próbowali się wyrazić... ale z drugiej strony byli chałturnikami, robili robotę by złożyć i zamknąć numer. Czasami na szybko bo zawalali terminy. Co innego długie i przemyślane historie.
Dobra, mamy Arzacha, który jest doprawdy, pięknie zilustrowany. Sam Giraud przyznawał się, że spędził nad nim dużo czasu, tak jakby każdy kadr był osobną ilustracją... i to widać. Zdecydowanie wolę prace Girauda z końcowej fazy Jego twórczości, lata 90' i później. Są zdecydowanie bardziej dopracowane, dojrzałe, nie rozsypują się tak i nie dziwaczeją.
Można doszukiwać się sensu i analizować historie, które stworzył Moebius w tym tomie... ale nie wiem czy chcę. Dla mnie forma i treść powinny być spójne. Nie lubię potworkowatości, nie lubię rysunków na "odwal". Epatowania obrzydliwością, bo wstrząs estetyczny jest najłatwiej osiągnąć. To pójście na łatwiznę. Kiedy czytam, nawiązuje się relacja między mną a rysownikiem i scenarzystą. Kiedy rysownik nie szanuje swojego rysunku... nie szanuje czytelnika... nie gra z nim. Więc nie, nie będę się doszukiwał...
Giraud i Cazaumayou są niemal rówieśnikami i widać to doskonale. Krytyka małomiasteczkowego "kołtuństwa", hippizm, używki, rewolucja obyczajowa. To nie są rzeczy które mnie przekonują, bo z perspektywy czasu okazały się płytkie... oni byli tacy sami jak ci, których obśmiewali w swoich rysunkach (Giraud pracował w Charlie Hebdo). Tacy sami tylko w innej banieczce. Jednak przychodzi czas kiedy się dojrzewa, sztuka i warsztat dojrzewa... a dojrzały Moebius jest dojrzałym geniuszem.
Cały czas się zastanawiam... czy lubię ten zbiorek czy go nie znoszę. Obawiam się takich albumów, bo budzą całą feerię emocji... często bardzo skrajnych. Czytam, patrzę... mówię sobie: przecież to jest mega słabe. I zaraz słyszę krzyk: to jest MOEBIUS, durniu! Moebius wielkim artystom (zamierzone) był. Może to właśnie świadczy o geniuszu Moebiusa, który potrafił tworzyć w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStaram się poznawać jak najwięcej dzieł autorów czy autorek, którzy w świecie komiksu uchodzą za osobistości ponadczasowe. Jedną z nich jest, czy też raczej był gdyż zmarł w 2012 roku, Jean Giraud, zwany szerzej jako Moebius. Rysownik i scenarzysta komiksowy, mający na koncie wiele prac, w tym część naprawdę kontrowersyjnych. W prezentowanym tutaj albumie zbiorczym zawarto trzy cykle jego prac, pierwotnie opublikowane we Francji w latach 80-tych XX wieku. Wedle słów wydawcy francuskiego oraz wstępów napisanych przez samego autora, Mamy tutaj do czynienia z pracami, które każdy szanujący się fan komiksów powinien docenić. Cóż... widocznie nim nie jestem, bo pomijając naprawdę piękny rysunek, treść owych prac totalnie do mnie nie trafiła. Rozumiem, ze upłynęło od tamtego czasu blisko 30-40 lat (w zależności od opowiadania),ale i tak nie widzę tutaj niczego kontrowersyjnego, szokującego, a nade wszystko ciekawego. O wiele lepiej na tym polu spisał się pierwszy Black Kiss z 1988 roku, który miał głupi scenariusz, ale jednak logiczny, zaś sama treść komiksu naprawdę szokowała. W przypadku prac Moebiusa, niczego takiego nie doświadczyłem.
Być może jestem za mało kumaty na tego typu prace literackie, bowiem naprawdę nie rozumiem ich fenomenu. Nie pisze tego aby się pożalić lub wywyższać, choć wiem że nieraz ludzie tak to postrzegają. Autentycznie nie pojmuję ponadczasowości oraz fenomenu "Arzach" albo "Szalonego Erektomana". Dla mnie nie ma tam absolutnie nic ciekawego, szokującego czy wiekopomnego. Ot nudna historyjka, która być może szokowała w latach 80-tych, ale przy takiej "Druunie" albo wspomnianym "Black Kiss" dla mnie jest paplaniem o niczym. Fabuła nie porywa, o ile w ogóle mogę to nazwać fabułą, jeśli już pojawiają się dialogi, to ani to śmieszne, ani poważne, ani głębokie ani płytkie. Takie po prostu nijakie.
Wiecie, nie jestem osobą o wyszukanym guście. Lubię różne rzeczy w tym takie, które nazywa się (zresztą słusznie) głupimi czy wtórnymi. Uwielbiam cykl książek "Niszczyciel" Tylora Andersona. Kocham absurdalnie skretyniały film "Krwawa uczta" (tylko część pierwszą, reszta to złom),a przy tym jestem wielkim fanem "Planescape Torment", które uważam za najlepsze cRPG wszechczasów. Być może w tym tkwi problem, bo lubię rzeczy z jednej strony proste, z drugiej mające rozbudowaną fabułę i ciekawie napisane postacie. Tymczasem w pracach Moebiusa tego nie uświadczyłem. Nawet jeśli to faktycznie tam gdzieś jest zakopane, to muszę być ślepcem, bo ja tego nie dostrzegam.
Jedyne co naprawdę mi się spodobało, to rysunek. Tak, tutaj umiem docenić kunszt artysty i widzę ewolucję jego pracy, stylu oraz oddanie sztuce. Jego rysunki są naprawdę przecudne i tylko dla nich przebrnąłem przez cały ten komiks. Zresztą to okładka mnie do niego przyciągnęła, nie licząc głosów znajomych, którzy mówili, jaki to Moebius jest genialny. Cóż, nie podzielam ich fascynacji, ale do zachwytu rysunkiem muszę się zgodzić. Może jeszcze kiedyś spróbuję poznać jakieś prace tego autora. Na razie mam dość i nie spieszy mi się do tak dziwnych komiksów. Wolę zostać przy tym co naprawdę lubię, jak "Blacksad" lub "Ygrek".
Staram się poznawać jak najwięcej dzieł autorów czy autorek, którzy w świecie komiksu uchodzą za osobistości ponadczasowe. Jedną z nich jest, czy też raczej był gdyż zmarł w 2012 roku, Jean Giraud, zwany szerzej jako Moebius. Rysownik i scenarzysta komiksowy, mający na koncie wiele prac, w tym część naprawdę kontrowersyjnych. W prezentowanym tutaj albumie zbiorczym zawarto...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBoję się polecać Moebiusa, tak skrajnie bywa odbierany przez czytelników. To jest często karykatura czy pozorny nonsens, bo do właściwych znaczeń ciężko się dokopać, ale ja to odbieram intuicyjnie - uwielbiam ten sposób budowania światów, nie wspominając o świetnej stronie wizualnej całej tej serii. Nie wiem czy to najlepsza rzecz na początek (może lepiej zacząć od "Incala"),ale i tak zachęcam. Spróbujcie, choćby po to, by wiedzieć za co nienawidzicie.
Boję się polecać Moebiusa, tak skrajnie bywa odbierany przez czytelników. To jest często karykatura czy pozorny nonsens, bo do właściwych znaczeń ciężko się dokopać, ale ja to odbieram intuicyjnie - uwielbiam ten sposób budowania światów, nie wspominając o świetnej stronie wizualnej całej tej serii. Nie wiem czy to najlepsza rzecz na początek (może lepiej zacząć od...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to