Dziedzictwo Belton

Okładka książki Dziedzictwo Belton
Anthony Trollope Wydawnictwo: Świat Książki literatura piękna
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
The Belton Estate
Wydawnictwo:
Świat Książki
Data wydania:
2010-11-02
Data 1. wyd. pol.:
1992-01-01
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324716524
Tłumacz:
Róża Czekańska-Heymanowa
Tagi:
literatura angielska powieść angielska XIX wiek
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,3 / 10
52 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
418
131

Na półkach:

Ma-sa-kra... takich bzdetów nie czytałam od niepamiętnych czasów. To jakiś bełkot totalny na temat jednej panny i dwóch kawalerów.

Ma-sa-kra... takich bzdetów nie czytałam od niepamiętnych czasów. To jakiś bełkot totalny na temat jednej panny i dwóch kawalerów.

Pokaż mimo to

3
avatar
502
502

Na półkach:

Książka zdecydowanie zupełnie inna niż powieści sióstr Bronte, czy Jane Austin. Nie znajdziemy w niej wartkiej akcji, skandali obyczajowych (i prób ich zatuszowania), czy tajemnic do odkrycia. Język powieści jest mniej emocjonalny, bardziej konkretny, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że po prostu bardziej męski.
Kolejne strony raczej nie zaskakują, czytelnik mniej więcej może przewidzieć jak potoczą się losy głównej bohaterki, osieroconej przez ojca i pozostawionej bez grosza przy duszy przez bogatą ciotkę, która odchodzi z tego łez padołu nie czyniąc na rzecz Klary żadnego zapisu, a mimo to książkę czyta się dobrze. Może dlatego, że pokazuje ona świat, w którym ludzie mają czas na przeżywanie osobistych tragedii, nie muszą pędzić z miejsca na miejsce, by zdążyć na kolejne spotkanie, mogą zwyczajnie (jakby to powiedział współczesny psycholog) przepracować własne emocje.
Może jestem mało obiektywna przy ocenie tej pozycji, ale ja po prostu lubię brytyjską literaturę obyczajową XIX wieku. Przede wszystkim za wszelkie niuanse życia towarzyskiego i obowiązujących wówczas zasad, których w moim przekonaniu nie uda się podrobić żadnemu współczesnemu pisarzowi. Za daleko odeszliśmy od tamtych konwenansów, za bardzo zmienił się nasz sposób pojmowania świata. I pewnie tylko dlatego, że ja jestem dzieckiem swojej epoki, główna bohaterka miejscami wydaje mi się za bardzo naiwna, zanadto dumna, za mało zdecydowana, by ując własny los w swoje ręce...

Książka zdecydowanie zupełnie inna niż powieści sióstr Bronte, czy Jane Austin. Nie znajdziemy w niej wartkiej akcji, skandali obyczajowych (i prób ich zatuszowania), czy tajemnic do odkrycia. Język powieści jest mniej emocjonalny, bardziej konkretny, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że po prostu bardziej męski.
Kolejne strony raczej nie zaskakują, czytelnik mniej...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
3371
612

Na półkach: , , , , ,

Anthony Trollope, wiktoriański pisarz angielski jest prawie zupełnie nie znany u nas, niewiele jego powieści doczekało się polskiego wydania, jedną z nich jest „Dziedzictwo Belton”. Trafiłam na tę powieść zupełnym przypadkiem i zamiłowanie do literatury wydawanej przed XX wiekiem kazało mi zwrócić na nią uwagę. I to był zdecydowanie dobry pomysł.

Jest to opowieść o fabule, jakich wiele odnajdziemy wśród klasyki brytyjskich powieści. Młoda panna, która nie posiada zupełnie nic po śmierci ojca będzie zdana tylko na litość dalekich krewnych i przyjaciół. Wybawieniem z tych kłopotów z pewnością byłoby małżeństwo, a o rękę panny Klary Amerdoz zaczęli starać się dwaj panowie. Dziewczyna staje przed trudem wyboru, dzięki któremu znacznie lepiej poznaje samą siebie.

W powieści na pierwszym planie pojawiają się trzy postacie. Klara Amerdoz, William Belton oraz kapitan Frederick Aymler. Panowie zostali przedstawieni jako całkowite przeciwieństwa. Zimny, wyrachowany, ale i świetnie wykształcony kapitan Aymler to dżentelmen w każdym calu, elegancki, zawsze wie jak się zachować. Oświadcza się dziewczynie, ponieważ tak życzyła sobie ciotka na łożu śmierci. Na próżno szukać w nim spontaniczności, czy choćby głębi uczucia, od przyszłej żony oczekuje posłuszeństwa i dostojeństwa. Całkowicie inny jest dziedzic majątku Belton, prosty, niewykształcony mężczyzna często działa pod wpływem impulsu. Jednak ten pozornie nieco rubaszny człowiek kryje w sobie prawdziwe i głębokie uczucie. Myśl o poślubieniu Klary przyszła do niego nagle, więc niewiele się zastanawiając oświadczył się jej, by z czasem prawdziwie pokochać. Panna Amerdoz to prosta, szczera dziewczyna. Prowadzi żywot mocno odcięty od świata i rozrywek właściwych młodym kobietom, dwaj konkurenci to w zasadzie jedyni młodzi ludzie z jakimi miała okazję się spotkać. Nie do końca zdaje sobie sprawę z własnych uczuć, a gdy już je w pełni poznała duma długi czas nie pozwoliła jej się do nich przyznać.

W książce pojawiają się równie ciekawe postacie poboczne. Pan Amedroz, to człowiek wrażliwy, chorowity i życiowo niezaradny. Mocno załamał się po samobójstwie syna, co tylko pogłębiło go stan. Lubi uskarżać się na niesprawiedliwość losu, jednak jest szczerym człowiekiem i gdy ktoś okazuje mu serce, może go sobie zjednać. Drugą osobą, która miała wpływ na Klarę jest pani Winterfild, jej przyszywana ciotka. To bardzo pobożna kobieta, prawdziwie dumna ze swojego siostrzeńca, członka Izby Lordów – kapitana Aymlera. Największe wrażenie zrobiła jednak na mnie lady Aymler, matka Ferdericka. Silną ręką trzyma całe Aymler Park, całkowicie dominując w życiu męża i córki, wciąż ma ogromny wpływ na syna. Jest apodyktyczna, wyrachowana i bezwzględna dla tych, którzy jej zdaniem nie są godni jej szacunku.

Powieść jest napisana lekkim i bardzo przyjemnym językiem. Wyraźnie widać, że narrator od samego początku wie, jak zakończy się opisana historia, a i my jako czytelnicy, jesteśmy tego pewni. Wszystko zostało przedstawione z pewnym dystansem i pewnym przymrużeniem oka, autor prezentuje nieco protekcjonalne podejście do wykreowanych bohaterów. To wszystko sprawia, że książkę czyta się nader przyjemnie, a kolejne strony mijają bardzo szybko.

Fabuła powieści nie zaskakuje, zwroty akcji są dość przewidywalne, a jednak, mimo to wciąga i nie pozwala się oderwać. Z niecierpliwością wypatrywałam momentu, kiedy Klara wreszcie pozna samą siebie, by wszystko w końcu mogło się szczęśliwie zakończyć. W książce zachwyca kreacja postaci, są przedstawione drobiazgowo i ze sporą znajomością natury ludzkiej. Działania bohaterów są konsekwencją nadanych im cech charakteru, co sprawia, że są bardzo realnie przedstawieni. Wyraźnie widoczne są też sympatie i antypatie narratora, który jednak żadnego z bohaterów nie oczernia, ani nie próbuje zdyskredytować.

Ta nieco niedoceniona powieść jest zdecydowanie książką wartą uwagi. Spędziłam przy niej kilka naprawdę miłych chwil i jestem pewna, że porwie każdego miłośnika klasycznej brytyjskiej prozy. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że znajdzie się wydawnictwo chętne by wydać tę i inne powieści Anthony'ego Trollope nadając im drugie życie, którego zdecydowanie są warte.

Anthony Trollope, wiktoriański pisarz angielski jest prawie zupełnie nie znany u nas, niewiele jego powieści doczekało się polskiego wydania, jedną z nich jest „Dziedzictwo Belton”. Trafiłam na tę powieść zupełnym przypadkiem i zamiłowanie do literatury wydawanej przed XX wiekiem kazało mi zwrócić na nią uwagę. I to był zdecydowanie dobry pomysł.

Jest to opowieść o fabule,...

więcej Pokaż mimo to

8
Reklama
avatar
1022
576

Na półkach:

Książka lekka, łatwa i przyjemna, o ile lubi się klimaty konwenansów, zalotów, panien bez posagu i dżentelmenów uchylających kapelusza. Ja lubię, więc (mimo nieco bajkowej naiwności głównej bohaterki) dobrze się bawiłam. Pewnie szybko o tej lekturze zapomnę, ale co tam! Są przecież wakacje i trochę beztroski każdemu się przyda.

Książka lekka, łatwa i przyjemna, o ile lubi się klimaty konwenansów, zalotów, panien bez posagu i dżentelmenów uchylających kapelusza. Ja lubię, więc (mimo nieco bajkowej naiwności głównej bohaterki) dobrze się bawiłam. Pewnie szybko o tej lekturze zapomnę, ale co tam! Są przecież wakacje i trochę beztroski każdemu się przyda.

Pokaż mimo to

3
avatar
7250
3171

Na półkach: , ,

Lubię od czasu do czasu sięgnąć po dziewiętnastowieczną klasykę - po prostu nachodzi mnie coś w rodzaju narkotycznego głodu i nie mogę obejść się bez takiej właśnie lektury.
Tym razem padło na kupioną niedawno w antykwariacie za całe 3 zł powieść "Dziedzistwo Belton".

Daleko tej prozie do powieści E. Gaskell czy sióstr Bronte, jednak przeczytałam ją z wielką przyjemnością. Fabuła nie jest wyszukana, akcja w większości wydaje się przewidywalna i na pewno nie zachwyci miłośników mocnych wrażeń i suspensu, jednak nie żałuję zanurzenia się w świecie wiktoriańskich konwenansów, tłumionych uczuć, ciągłych wahań i rozpamiętywania tego, co się zrobiło lub powiedziało.

Mimo iż od czasów opisanych przez Trollope'a wydają się nas dzielić lata świetlne, pewne zachowania, uprzedzenia i zależności wciąż pozostają niezmienne - nawet w XXI wieku można znaleźć chorobliwie zaborcze matki, mężów-pantoflarzy, maminsynków nie potrafiących przeciąć symbolicznej pępowiny i żyjące pod presją otoczenia młode kobiety, które miotają się między pragnieniem niezależności i przywiązaniem do społecznych konwenansów. Te ostatnie wcale nie wymarły wraz z postępem cywilizacyjnym - zmieniły jedynie swój charakter, może nieco złagodniały, ale w wielu środowiskach wciąż dochodzą do głosu.

Autor ze znajomością tematu pokazał obyczajowość dziewiętnastowiecznego społeczeństwa angielskiego. Sporo jest w tej powieści krytycyzmu; narrator będący porte parole Trollope'a nieraz wyszydza wiktoriański savoir-vivre, zwłaszcza obsesyjne przywiązanie do pozycji społecznej, sztuczną wyniosłość i materializm postaci, wyraźnie opowiadając się za uczuciowością i spontanicznością, którą reprezentują jedynie kuzyn głównej bohaterki i jej sąsiadka.

"Dziedzictwo Belton" na pewno spodoba się miłośnikom angielskiej klasyki, ale sądzę, że powieść może trafić do każdego czytelnika, jednak pod warunkiem, że odczyta on ją w kontekście historyczno-literackim (tylko wtedy, moim zdaniem, może być to udana lektura).

Lubię od czasu do czasu sięgnąć po dziewiętnastowieczną klasykę - po prostu nachodzi mnie coś w rodzaju narkotycznego głodu i nie mogę obejść się bez takiej właśnie lektury.
Tym razem padło na kupioną niedawno w antykwariacie za całe 3 zł powieść "Dziedzistwo Belton".

Daleko tej prozie do powieści E. Gaskell czy sióstr Bronte, jednak przeczytałam ją z wielką...

więcej Pokaż mimo to

30
avatar
1024
168

Na półkach: , ,

Niezwykła książka o tym, że nie zawsze liczy się pierwsze wrażenie i wygląd drugiej osoby, ale jej wnętrze. Do takiego spostrzeżenia dochodzi główna bohaterka po śmierci ojca. Przechodzi pod opiekę dalekiego krewnego. Jest zakochana w młodym szlachcicu, ale jego postępowanie skłania ją do zmiany zdania o nim. Odwzajemnia natomiast ciepłe uczucia krewnego i wychodzi za mąż za Williama. Dzięki temu zyskuje wspaniałego i kochającego męża i nową siostrę.

Niezwykła książka o tym, że nie zawsze liczy się pierwsze wrażenie i wygląd drugiej osoby, ale jej wnętrze. Do takiego spostrzeżenia dochodzi główna bohaterka po śmierci ojca. Przechodzi pod opiekę dalekiego krewnego. Jest zakochana w młodym szlachcicu, ale jego postępowanie skłania ją do zmiany zdania o nim. Odwzajemnia natomiast ciepłe uczucia krewnego i...

więcej Pokaż mimo to

3

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dziedzictwo Belton


Reklama
zgłoś błąd