Kopiowanie książek w internecie. O problemie głośno mówią znani pisarze

Ewa Cieślik
21.07.2020

Po tym, gdy w ostrych słowach Agnieszka Lingas-Łoniewska zwróciła się do osób, które pobierają jej książki z nielegalnych źródeł, w internecie rozgorzała debata na temat udostępniania i pobierania książek elektronicznych. Włączyli się do niej także inni twórcy, m.in. Wojciech Chmielarz i Przemysław Semczuk. Ruszyła także akcja promująca korzystanie z legalnych źródeł.

Kopiowanie książek w internecie. O problemie głośno mówią znani pisarze
Reklama

„Uprzejmie informuję, że każda osoba, która czyta moje książki pobierając je z nielegalnych plików z internetu, nie jest godna, aby mnie czytać. Zapraszam do opuszczenia moich fanpage, grup fanowskich, etc. Złodziejom dziękuję!!!” – napisała Agnieszka Lingas-Łoniewska. Na kilka dni przed oficjalną premierą swej najnowszej książki autorka dowiedziała się, że „Mars” zaczął być udostępniany w internecie, na portalach udostępniających przestrzeń dyskową, takich jak chomikuj.pl i Freedisc. Autorka cyklu „Bezlitosna siła” zwróciła uwagę na to, że dzielenie się e-bookami i audiobookami w sieci z nieznanymi osobami jest nielegalne. Jej apel spotkał się z odzewem ze strony blogerów i influencerów książkowych, między innymi Dominiki Matuły, autorki bloga Domi Czyta i użytkowniczki serwisu lubimyczytać.pl. Do sprawy nielegalnych pobrań i udostępnień odniosło się także wielu pisarzy.

Czytelnicy nie wiedzą, co jest legalne?

Dominika Matuła rozpoczęła akcję „Czytaj legalnie i pozwól legalnie czytać innym”. Jej zdaniem świadomość wśród czytelników na temat legalności źródeł e-książek jest dość niska. Poprosiliśmy ją o wypowiedź w tej sprawie.

Jak pokazuje prowadzona przeze mnie od niemal czterech tygodni w mediach społecznościowych kampania „Czytaj legalnie i pozwól legalnie czytać innym" czytelnicy często nie wiedzą, które źródła książek są legalne. Nagminnie przyrównywane jest opłacanie abonamentu w oficjalnych serwisach książkowych typu Legimi czy Empik Go do opłacania dostępu do pirackich egzemplarzy ebooków udostępnianych przez – nazwijmy sprawę po imieniu – złodziei w Internecie na tzw. publicznych platformach współdzielenia plików. Olbrzymie znaczenie ma zatem edukacja w tym zakresie i uświadomienie czytelnikom, że tylko legalne źródła książek przekładają się na zarobek pisarzy, a takich źródeł jest naprawdę wiele. Do tego są niezwykle tanie (abonament w Legimi można mieć już za 19,90 zł miesięcznie i czytać tysiące nowości w połowie ceny okładkowej JEDNEJ książki), albo wręcz darmowe, jak na przykład księgozbiory bibliotek. – podkreśla Dominika Matuła, czyli użytkowniczka Domi Czyta.

Dominika Matuła jest zdania, że w zakresie edukacji na temat legalnych źródeł kultury spore pole do popisu mają blogerzy i influencerzy, piszący o książkach.

Mało osób wie, że pisarze otrzymują wynagrodzenie za wypożyczenia biblioteczne. W krzewieniu tej wiedzy niezastąpieni są między innymi blogerzy książkowi, którzy dzięki swoim zasięgom i zaangażowaniu w promocję czytelnictwa mogą nieść kaganek oświaty. Równie ważna jest też aktywność bibliotekarzy czy nauczycieli, którzy z ideą legalnego czytania chcą wychodzić do dzieci i młodzieży. Takie mam sygnały! – stwierdza blogerka.

Prawo autorskie a książki elektroniczne 

Wyjaśnijmy, że prawo autorskie obejmuje „każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)” – a zatem również książki, także w formie elektronicznej. Twórca posiada prawa osobiste do utworu (i są one niezbywalne) oraz prawa majątkowe – te wygasają po 70 latach od śmierci autora. Dlatego między innymi w internetowej bibliotece Wolne Lektury udostępniane są – w pełni legalnie – dzieła Zuzanny Ginczanki czy Stefana Grabińskiego. Inaczej sprawa wygląda z pisarzami, od których daty śmierci nie minęło jeszcze 70 lat oraz oczywiście tych, którzy wciąż żyją – ci dysponują prawami majątkowymi do napisanych przez siebie książek. Co to oznacza dla czytelnika?

Polskie prawo precyzuje, że obecnie nielegalne jest udostępnianie plików, nie zaś ich ściąganie. Dlatego właśnie najczęściej pozywane są portale udostępniające przestrzeń dyskową – pełnią one rolę pośredników w nielegalnej wymianie plików.

Wyjaśnia to na swoim Facebooku Wojciech Chmielarz.

W prawie istnieje pewna luka dotycząca działalności w internecie. W uproszczeniu, prawodawca założył, że właściciel serwisu ma prawo myśleć, że udostępniane przez użytkownika tego serwisu treści są w nim udostępnione legalnie, a użytkownik miał prawo zrobić, to co zrobił. Innymi słowy, użytkownik jest właścicielem praw autorskich. Procedura w takim przypadku wygląda tak, że prawdziwy właściciel praw autorskich musi się zwrócić do właściciela serwisu, a właściciel serwisu wtedy ma niezwłocznie usunąć naruszające prawo autorskie treści z serwisu. Dopiero wtedy, kiedy tego nie zrobi, sprawą zajmą się organy ścigania. Oczywiście, jest to bardzo wygodne dla wszystkich tych serwisów miłośników gryzoni. Ich właściciele mogą robić okrągłe ze zdziwienia miny i powtarzać, że naprawdę, ale to naprawdę nie spodziewali się, że użytkownik „kradneksiazki" wrzuca tysiące ebooków najpopularniejszych polskich i światowych autorów nielegalnie.

Dozwolony użytek – komu można udostępnić e-książkę?

Z kim zatem możemy podzielić się zakupionym e-bookiem? Pliki z e-bookami i audiobookami możemy udostępniać bliskim, rodzinie i znajomymi. Precyzuje to tak zwany „dozwolony użytek”.

W ramach dozwolonego użytku możecie Państwo pożyczać egzemplarz danego dzieła swoim bliskim i znajomym. - pisze Wojciech Chmielarz. - I to mogą być nawet dalecy znajomi (prawo, o ile wiem, tego nie rozróżnia), ale znajomi. Czyli ludzie, których fizycznie znacie. Nie możecie natomiast Państwo udostępniać tego osobom, których nie znacie, nie kojarzycie, nie wiecie, kim są. Czyli mówiąc krótko: pożyczenie mojej książki cioci, siostrze, koledze z pracy - TAK. Wrzucenie mojej książki do internetu, skąd nie wiadomo, kto ją ściągnie - NIE.

Platformy udostępniające e-booki i audiobooki, takie jak Legimi, Empik Go, Storytel czy Audoteka działają w pełni legalnie, a od udostępnianych plików wypłacają autorom honorarium. Korzystający z tego typu usług czytelnicy najczęściej zobowiązani są płacić miesięczny abonament. Często mogą jednak skorzystać także z obniżek i promocji. Już w marcu Empik udostępnił możliwość darmowego korzystania ze swoich zbiorów ponad 11 tys. e-książek w ramach usługi Empik Premium. Z kolei Legimi z okazji akcji „Czytaj legalnie i pozwól legalnie czytać innym” udostępniło czytelnikom specjalny kod, dzięki któremu mogą przez 30 dni bez żadnych opłat korzystać z bogatej oferty platformy. Podajemy go poniżej. Należy wpisać go na stronie legimi.pl/kod.

Reklama

Dodatkowo książki można oczywiście wypożyczać również z bibliotek (tych stacjonarnych i online), a także po prostu… kupić w księgarni. „I tyle. To jest naprawdę proste. I naprawdę wierzę, że ten kompromis z prawa autorskiego zabezpiecza i moje, i Państwa prawa oraz interesy” – konkluduje autor „Wyrwy”.

Temat piracenia książek wraca jak bumerang

Piracenie książek nie jest nowym problemem – na łamacz lubimyczytać.pl piszemy o nim regularnie. Ostatnio podobna dyskusja miała miejsce w czerwcu 2019 roku – nieco ponad rok temu. Wtedy Jakub Ćwiek wyjaśniał, ile kosztuje napisanie książki, a do tekstu na ten temat skłonił go fakt umieszczenia w internecie pliku książki „Szwindel”. „Na wszystkie materiały źródłowe wydałem równowartość pięciu tysięcy czterystu sześćdziesięciu złotych”, pisał autor, odnosząc się do książek, niezbędnych podczas procesu researchu. Następny koszt – tysiąc siedemset trzynaście złotych – to cena rachunków za spotkania ze specjalistami, co tworzy sumę 7173 zł. Dodatkowo doliczyć należy koszty transportu i noclegów, te jednak pozostały niesprecyzowane. Dokładnie autor mógł jednakże wskazać liczbę dni, jakie poświęcił na samo napisanie książki. „Dwieście jedenaście. Tyle dni zajęło mi pisanie pierwszej wersji, poprawianie jej samemu, pisanie drugiej, ze zmienioną koncepcją oraz redakcja. Nie były to rzecz jasna dni ciągiem, ale zsumowany dały taki właśnie wynik. Dni, które poświęciłem "Szwindlowi" częściowo, nie liczę, bo nie zaznaczałem. Pisałem średnio po sześć do siedmiu godzin dziennie”.

Obecnie według porównywarki cen na lubimyczytać.pl za książkę „Szwindel” czytelnik musi zapłacić minimum 21,52 zł za papierową wersję lub 6,99 zł za e-book.

W 2019 roku miały miejsce również takie inicjatywy pisarzy, jak STOP nielegalnemu pobieraniu książek w internecie”. W podpisanym przez ponad 60 twórców liście otwartym do premiera Mateusza Morawieckiego, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz ministra kultury Piotra Glińskiego, sygnatariusze opisywali rzeczywistość masowego udostępniania w internecie i pobierania plików z e-książkami, co pozbawia twórców należnych im tantiem.

Pisarze przeciwko złodziejom

O sprawie nielegalnego udostępniania w internecie książek swojego autorstwa głośno mówi między innymi Przemysław Semczuk. Autor „Cyklonu” w niedawnym wywiadzie dla lubimyczytać.pl opisywał fakt kopiowania i piracenia jego prac. Ostatnio pisarz natrafił na Facebooku na nielegalną kopię audiobooka swej najnowszej powieści. Skontaktował się z autorem postu, który wskazywał, że działa pro bono. Dla autora jednak takie działanie nie różni się od kradzieży.

Mechanizm jest banalnie prosty. Ktoś kupił legalnie audiobook mojej książki. Skopiował go robiąc pliki MP3, umieścił w internecie, a potem napisał na facebookowej grupie „Audiobooki dla każdego - miejsce spotkań”, że można go pobrać i podał adres. Tłumaczy, że przecież działa pro bono, nie bierze za to pieniędzy. Ale mnie okrada. Jest złodziejem. Gdy zacząłem pisać wprost, grożąc zgłoszenie sprawy do sądu, zostałem wyrzucony z grupy. Bo to grupa złodziei, którzy nawzajem się wspierają. Każdy kradnie jedną książkę i rozdaje ją innym. A jej admin ukrywa się pod fałszywymi danymi. Tymczasem złodziej odpisał mi na Messengerze: „Przepraszam za kłopot. Nie spodziewałem się takich problemów. Link już usunąłem”. Wiem jednak kim jest i zamierzam to zgłosić, bo to przestępstwo. Pretensje mam też do Facebooka, że nie reaguje i dopuszcza działanie takich grup, paserów i złodziei. – mówi Przemysław Semczuk dla lubimyczytać.pl

Na Facebooku działa wiele grup podobnych do tej, jaką opisuje pisarz. Czytelnicy wymieniają się na nich plikami. I podczas gdy polskie platformy zostają pozwane za naruszenia praw autorskich, amerykański gigant pozostaje bezkarny.

[ec]

Reklama

komentarze [174]

Sortuj:
976
25
02.08.2020 16:29

Rada dla Autorów. Zamiast dawać się doić wydawnictwom, weźcie sprawy w swoje ręce. Udostępniajcie sami swoje audiobooki i ebooki za jakies sensowne pieniadze. Ebooki w Polsce sa bardzo drogie, często w podobnej cenie co wydania papierowo. Jak ktos czyta po kilka książek w miesiacu, po prostu go na nie nie stać. Gdybyście udostępniali np ebooka w cenie powiedzmy 2-5 pln,...

więcej

2083
622
05.08.2020 11:07

Pamiętam, jak Wydawnictwo Otwarte zaczęło wydawać serię książek kobiecych po cenie 19,99zł a potem 15,99zł. Wtedy pracowałam w księgarni i widziałam, co się działo. Jak szybciutko schodziły i nie zdążyliśmy zamawiać. I nie mówię o wersji pocket (wydania kieszonkowe), a piękne wydania w pełnym formacie.
Niestety, zaprzestano tego. I nie ze względu na brak sprzedaży, bo...

więcej

188
56
28.07.2020 10:03

Jeszcze jedna myśl mnie naszła..... Z taką zaciekłością piszecie jak to twórca jest okradany przez nielegalne kopiowanie jego dzieł - to złodziejstwo - czytam, a może odwróćmy sytuacje? Wydawca wraz z autorem obiecywali mi, że pomiędzy okładkami zakupionej książki znajdę cuda, fenomenalne myśli, wartką akcję, szereg wzruszeń, cuda na kiju i Bóg jeden wie co jeszcze. Po...

więcej

4010
3770
25.07.2020 20:20

A czy słuchanie fragmentów audiobooka na YouTube jest legalne ? Bo kilka osób ,z tego co.Za obejrzenie filmu za darmo. Dało by dożywocie.


291
30
25.07.2020 15:33

"Mało osób wie, że pisarze otrzymują wynagrodzenie za wypożyczenia biblioteczne."

Nigdy o tym nie słyszałem. Czy to prawda?


341
69
26.07.2020 09:28

też jestem ciekawa czy to prawda i jak to się "mierzy", może ktoś rozwinie ten temat...


2256
0
26.07.2020 13:19

http://stl.org.pl/baza-wiedzy/sytuacja-tlumacza/wynagrodzenia-od-wypozyczen-bibliotecznych/


1175
8
25.07.2020 12:12

Optymalnie byłoby udostępnić jeden, dwa pierwsze rozdziały "za free" - czytelnik chętnie kupi książkę, która go wciągnęła lub nie wyda pieniędzy na coś, co go nie interesuje.
Mam sporo książek, których nie dało się przeczytać, ale też i takie, które posiadam w 2,3 wydaniach :).


1622
43
26.07.2020 09:36

Książki, które zostały też wydane w formie e-booka zazwyczaj mają darmowy fragment dostępny w księgarniach (np. Virtualo, Woblink, Publio, Nexto). Formaty czytnikowe (epub, mobi) można otworzyć na kompie w darmowym programie Calibre lub np. na telefonie za pomocą apki typu ReadEra.


1460
292
27.07.2020 12:26

Polecam jeszcze wtyczkę do Firefoksa, w sam raz do szybkiego podglądu próbek ze sklepu.

https://addons.mozilla.org/pl/firefox/addon/epubreader/


10
0
23.07.2020 12:24

Manipulacją jak nie kłamstwem jest zwrot:

"Obecnie według porównywarki cen na lubimyczytać.pl za książkę „Szwindel” czytelnik musi zapłacić minimum 21,52 zł za papierową wersję lub 6,99 zł za e-book"

Nie ma możliwości kupienia e-booka "Szwindel" za 6,99 zł.
Nie ma możliwości przeczytania e-booka "Szwindel" za 6,99 zł w ciągu miesiąca.
Książka Szwindel ma 400 stron!
6.99...

więcej

283
72
23.07.2020 11:35

Skoro są dostępne za darmo, to tylko frajer by nie ukradł.


1622
43
25.07.2020 10:22

Dlaczego mnie obrażasz?


1381
10
25.07.2020 16:03

Niektórzy wolą być frajerami, niż złodziejami. Z tą pierwszą przypadłością można przynajmniej patrzeć na siebie w lustrze.


4010
3770
25.07.2020 20:21

Niech pierwszy wystąpi ten,kto chociaż raz w życiu obejrzał film w necie za darmo .I nie miał wyrzutów sumienia.


283
72
30.07.2020 22:15

https://youtu.be/Ih4GL3B6GMY
puśćcie sobie od 0:55 i nie odpowiadajcie więcej na zarzutki, kobietki.


4010
3770
30.07.2020 22:17

Ja ogladam CDA.Nie czuję się złodziejem.


1622
43
31.07.2020 09:34

@czytamcałyczas
Możesz się "nie czuć", co jednak nie zmienia faktu.

@Adam
Dno i dwa metry mułu. Aż prawie mi Ciebie szkoda.


283
72
03.08.2020 22:53

Mi Ciebie już jest szkoda. Żegnam, kobietko.

PS Rude to jednak wredne.


1622
43
04.08.2020 08:50

Oj Adaś, słabiutkie te Twoje teksty. Zero oryginalności, jak chcesz kogoś obrażać to rób to chociaż inteligentnie, bo nudzisz. Żegnam nieczule.


40
40
05.08.2020 00:33

Tak z ciekawości, faceciku Adamie, jeśli łatwo kogoś pobić na ulicy i zabrać mu portfel, to tylko frajer by nie pobił?


4010
3770
05.08.2020 06:54

Mnóstwo ludzi tak robi.Przy okazji polecam na CDA Jupiter Intronizacja.


283
72
06.08.2020 17:09

Nara


17
12
22.07.2020 17:17

A to nieco żenujace. Wygłaskane pokolenie które chciało by 7 cyfrową kwotę za napisanie jakichś tam często bazgrołów, najczęściej przepisanych nie napisanych.
Ich pojęcie legalności... Powiedzmy sobie szczerze, jeżeli ja jako śmieciarz zbieram wasze śmieci płacą tym samym za wasze studia i studia waszych dzieci to czemu miałbym nie dostać czegoś w zamian?

Osobiście...

więcej

40
40
23.07.2020 01:40

" jeżeli ja jako śmieciarz zbieram wasze śmieci płacą tym samym za wasze studia i studia waszych dzieci to czemu miałbym nie dostać czegoś w zamian?" - Nie rozumiem. To jakaś metafora? Za pracę, śmieciarza czy kogokolwiek innego, otrzymuję się przeważnie wynagrodzenie, to jest to, co się dostaje w zamian, co powinno być dodatkowo: zestaw darmowych ebooków? A uwaga o...

więcej

785
30
23.07.2020 03:26

tomaszdulak9290de, Ale po co ściągać i tracić czas na wypociny?
Niestety, ale rozczaruje cię wiedza kosztuje. Gdyby uczelnia nie wykupiła licencji do czasopism naukowych, to nie byłabym wstanie napisać magisterski. Za pobranie jednego artykułu naukowego czasopismo żąda 37,40 Euro. Subskrypcja kosztuje 71,04 Euro.


17
12
23.07.2020 11:04

Ma Pani zawężone rozumienie słowa studia. Zbyt zawężone.

Pani Effy. Czyli ja zakupiłem. Czyli Pani sukces jest tez moim. Mogę śmiało rzec "dzięki mnie". Ciekaw jestem produktywności Pani pracy.


785
30
23.07.2020 13:28

Pośrednio można tak powiedzieć. Społeczeństwo płacąc podatki na edukacje daje możliwości. Jednak sukces przypisuje sobie i swojej promotor, która była otwarta na pomysły. Praca innowacyjna. Może stanowić materiał do publikacji. Prawo na ten moment nie umożliwia realizacji pomysłu na skale przemysłową.


17
12
23.07.2020 15:00

Powodzenia.


2021
2
23.07.2020 22:50

Effy a właśnie że nie powinny być płatne te artykuły skoro kasę na badania daje państwo z podatków powinny być dla wszystkich podatników ogólnodostępne i nie mam oporów korzystać z sci-hub. A z ciekawości czemu nie możesz kupić patentu na produkcję tego swojego słodzika i sprzedać za grube hajsy jakieś firmie?


785
30
24.07.2020 14:47

tomaszdulak9290de, Dziękuję.

Flover, Problem w tym, że większość publikacji wykorzystanych w mojej pracy bazuje na badaniach badaczy z innych krajów (hiszpańskich, czeskich, koreańskich, amerykańskich...). A Polska nie przyznała im grantów na badania. Poza tym przyznawane są one na wybrane badania.
Uważam, że dostęp do tych treści powinien być tańszy, a nie zupełnie za...

więcej

461
58
22.07.2020 16:56

Ci "znani pisarze" są mi zupełnie obcy - widocznie jestem kulturowym troglodytą... Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło: szanse, że będę nielegalnie czytał ich książki są bliskie zeru, także mogą spać spokojnie. [taki żart]


2829
670
23.07.2020 15:47

Ja też jestem troglodytą i jestem z tego dumna. Jeszcze z jakim takim sensem pisze Chmielarz. Bo już słyszałam opinię, że papierową książkę mogę pożyczyć znajomym, ale już ebook czy audiobook nie, gdyż to już jest piractwo.


341
69
24.07.2020 10:49

pogubiłam się, bo jest teraz "Nie popieram", ale ja popieram, to co napisał Dominik.


1622
43
25.07.2020 10:11

Pożyczenie e-booka rodzinie i osobom, które znasz w realnym życiu nie jest piractwem i nie jest nielegalne. Nielegalne jest wrzucenie pliku do sieci, skąd może pobrać go dowolna osoba na świecie.


4010
3770
25.07.2020 20:23

Ja tych pisarzy czasem czytam.I na mój gust są d0brzy.


2829
670
28.07.2020 17:35

@echo jak pojawia się podpis "nie popieram" to oznacza, że już poparłeś.


2670
331
22.07.2020 16:16

Dyskusja to odgrzewany kotlet, który pojawia się zawsze kiedy słabi pisarze jak np. Agnieszka Lingas- Łoniewska chcą zaistnieć, bo muszą wypromować swoje "dzieło"
Natomiast co do wypowiedzi Pani Łoniewskiej:
"Droga Ałotrko informuję Panią, że nie jest Pani godna, abym swoje ciężko zarobione pieniądze wydawała na Pani badziewne historyjki. Pomijając fakt, że nie mają one...

więcej

2083
622
05.08.2020 11:10

Pięknie napisane i się zgadzam. Usunęłam ałtorkę i nie tknę jej dzieł palcem, bo choć nie pobierałam ich nielegalnie, a wypożyczałam z biblioteki czy miałam w legimi - po tych słowach czuję się obrażona jako czytelnik. I nie chcę mieć z nią nic wspólnego.


zgłoś błąd