Blodeuwedd 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 2 godziny temu
Teraz czytam
  • Iroszkoci w kulturze średniowiecznej Europy
    czytelników: 128 | opinie: 3 | ocena: 7,27 (26 głosów) | inne wydania: 1
  • Jesień średniowiecza
    Jesień średniowiecza
    Autor:
    Jak pisał Henryk Barycz dzieło Huizingi pozbawiało epokę Średniowiecza upiększeń, akcesoriów i stylizacji, jaką dało jej romantyczne dziejopisarstwo. Z drugiej strony usuwało legendę i fikcję stworzon...
    czytelników: 1153 | opinie: 31 | ocena: 7,66 (348 głosów) | inne wydania: 1
  • Kolekcjoner światów
    Kolekcjoner światów
    Autor:
    Z osobą bohatera Kolekcjonera światów, brytyjskiego podróżnika Richarda Francisa Burtona (1821–1890), Ilja Trojanow zetknął się już w dzieciństwie, spędzonym w Nairobi. Zafascynowany tą postacią, po d...
    czytelników: 79 | opinie: 5 | ocena: 7,5 (10 głosów)
  • Siedmiu mistrzów niespodzianki
    Siedmiu mistrzów niespodzianki
    Autorzy:
    Prezentujemy w tym tomie kilkanaście nowel siedmiu pisarzy różnej rangi, popularności i sławy. Bo przecież cały niemal świat zna dziś twórczość największego poety rosyjskiego romantyzmu Aleksandra Pus...
    czytelników: 60 | opinie: 1 | ocena: 6,25 (16 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-18 22:05:05

Właściwie byłyby to dwie osoby, ale czasem nie sposób myśleć o nich inaczej, niż jak o bliźniętach syjamskich – moi rodzice. Są zupełnie różni, ale właśnie w tym tkwi ich siła. Razem wypełnią każdą misję – nieważne czy wdziękiem, dyplomacją czy ostrą ripostą. Oboje zrobiliby dla mnie wszystko i walczyli o moje sprawy jak para lwów, ponadto mają cenną umiejętność, która czyni z nich niezwykle... Właściwie byłyby to dwie osoby, ale czasem nie sposób myśleć o nich inaczej, niż jak o bliźniętach syjamskich – moi rodzice. Są zupełnie różni, ale właśnie w tym tkwi ich siła. Razem wypełnią każdą misję – nieważne czy wdziękiem, dyplomacją czy ostrą ripostą. Oboje zrobiliby dla mnie wszystko i walczyli o moje sprawy jak para lwów, ponadto mają cenną umiejętność, która czyni z nich niezwykle skuteczny tandem. Siedząc z delikwentem, którego chcą do czegoś przekonać (czytaj: zmusić) stosują taktykę polegającą na zmyleniu czujności i szybkim ataku z dwóch stron. Najpierw poruszają temat i pokazowo nie zgadzają się ze sobą. Dyskutują, polemizują – klasyczna małżeńska wymiana zdań, dzięki czemu ofiara się odpręża i traci czujność. Jednak już po chwili nagle osiągają konsensus i „rzucają się” na delikwenta, atakując zgodnie i zupełnie go oszałamiając tym skomasowanym, dwustronnym atakiem. Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby ta strategia (stosowana intuicyjnie i bez wcześniejszego ustalania szczegółów), nie odniosła zamierzonego efektu. Ponadto oboje nie tracą głowy w sytuacjach kryzysowych, potrafią być czarujący, zabawni i bardzo zręczni. Tata ponadto posiada wiele umiejętności survivalowych – i schronienie zbuduje, i znawiguje według gwiazd, i pożegluje na czymkolwiek dokądkolwiek. Z kolei mama ugotuje wykwintny obiad z niczego (i oczaruje nim każdego, kto posiada kubki smakowe), a w razie potrzeby zasztyletuje wroga ripostą. Nikt inny nie nadaje się do zadań specjalnych jak oni!

pokaż więcej

więcej...
 
2018-06-04 20:12:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-05-17 11:05:07

Marzy mi się gra, która by mi pomogła uporać się z nieśmiałością. Na przykład wczoraj - miałam podejść do biura turystycznego, zadać dwa pytania. Zaglądam - siedzi miły człowiek, ciut starszy ode mnie, na pewno nie gryzie, nawet patrząc w komputer sympatycznie się uśmiecha... jednak podejście do niego zajęło mi pięć minut, bo za bardzo się bałam... no właśnie, czego?
W głowie buduję dialogi....
Marzy mi się gra, która by mi pomogła uporać się z nieśmiałością. Na przykład wczoraj - miałam podejść do biura turystycznego, zadać dwa pytania. Zaglądam - siedzi miły człowiek, ciut starszy ode mnie, na pewno nie gryzie, nawet patrząc w komputer sympatycznie się uśmiecha... jednak podejście do niego zajęło mi pięć minut, bo za bardzo się bałam... no właśnie, czego?
W głowie buduję dialogi. Im bardziej przewidywalny - tym lepiej. Pan powie to, ja mu odpowiem tamto i się dogadamy. Bułka z masłem. Jednak każda nowa interakcja, na przykład w urzędzie, w którym jeszcze nigdy nie byłam, wyprowadza mnie z równowagi. A co jeśli wyrażę się nieprecyzyjnie, dojdzie do qui pro quo, wyjdę na głąba, pani urzędniczka na mnie nawarczy? W bibliotece umiem sobie poradzić, w spożywczym, w wielu innych miejscach – bo znam schematy konwersacji.
Dlatego marzy mi się gra dla nieśmiałych, w której pojawią się różne postaci w różnych sytuacjach. Na przykład pani w zakładzie ubezpieczeń albo pan w biurze paszportowym. Postać, którą gram, wchodziłaby do takiego miejsca, wybierała sprawę, z którą przyszła, i sposób przedstawienia jej urzędnikowi. Postać urzędnika odpowiadałaby mniej więcej tak, jak w rzeczywistości i cała rozmowa przebiegałaby gładko i bezstresowo, dzięki czemu mogłabym przećwiczyć swoje reakcje i odpowiedzi przed znalezieniem się w takim miejscu – bez krążenia przed drzwiami przez dziesięć minut, podsłuchiwania, jak inni to załatwiają i spoconych ze stresu dłoni.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-15 18:53:56

Równowaga czy sprzeczności...? Chciałabym, by zapamiętano mnie jako kogoś, kto potrafi łączyć pozornie wykluczające się cechy...
Jako pisarkę, która potrafiła żyć zarówno w świecie fikcji, jak i w tym prawdziwym. Jako naukowca, który zmieniał sposób myślenia ludzi - naprawdę, nie tylko na papierze. Chciałabym być pamiętana, jako ktoś, kto nigdy nie zrobił nikomu świństwa - mimo że mógł; nie...
Równowaga czy sprzeczności...? Chciałabym, by zapamiętano mnie jako kogoś, kto potrafi łączyć pozornie wykluczające się cechy...
Jako pisarkę, która potrafiła żyć zarówno w świecie fikcji, jak i w tym prawdziwym. Jako naukowca, który zmieniał sposób myślenia ludzi - naprawdę, nie tylko na papierze. Chciałabym być pamiętana, jako ktoś, kto nigdy nie zrobił nikomu świństwa - mimo że mógł; nie zranił słowami - mimo że potrafił. Jako ktoś, kto zasiewał w ludziach mądrość i dobroć - dwie rzeczy, które często nie idą w parze, bo ludzie wykorzystują swoją inteligencję w sposób egoistyczny, a tym dobrym brakuje ikry. Chciałabym, by ktoś powiedział, że byłam tak mądra i silna wewnętrznie, że nigdy nie musiałam tej siły nikomu udowadniać. Że byłam tak silna, że mogłam sobie pozwolić na bycie delikatną i łagodną. Nie marzą mi się światła jupiterów, okładki kolorowych magazynów ani kilometrowe kondukty pogrzebowe. Chciałabym po prostu zasiać w ludziach coś, co wyrośnie i okaże się cenne, wartościowe. A jeśli ktoś zapamięta, że to właśnie ja byłam tym siewcą... na pewno będę wdzięczna.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-05-11 19:35:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-05-03 12:48:01

1. Co powiedzieć, gdy po raz kolejny spotykasz szefa/profesora/kogoś wyżej w hierarchii, kiedy a) mówiłeś mu już "dzień dobry" lub b) (co gorsza) mówiłeś mu już "do widzenia". Zwykle załatwiam sprawę uśmiechem, ale mimo wszystko... brr.
2. Koszmar każdego alergika - wysypka na twarzy, kiedy ten jeden, jedyny raz szczególnie ci zależy, żeby wyglądać dobrze, mieć nieskazitelną cerę. A jeśli...
1. Co powiedzieć, gdy po raz kolejny spotykasz szefa/profesora/kogoś wyżej w hierarchii, kiedy a) mówiłeś mu już "dzień dobry" lub b) (co gorsza) mówiłeś mu już "do widzenia". Zwykle załatwiam sprawę uśmiechem, ale mimo wszystko... brr.
2. Koszmar każdego alergika - wysypka na twarzy, kiedy ten jeden, jedyny raz szczególnie ci zależy, żeby wyglądać dobrze, mieć nieskazitelną cerę. A jeśli gratis dostaniesz jeszcze kataru, to nic, tylko skoczyć z mostu.
3. Zapomnieć o urodzinach/imieninach kogoś, kto zawsze pamięta o twoich. Wstyd, żal i posypywanie głowy popiołem.
4. Dojeżdżać już do przystanku, na którym się przesiadasz, utknąć na światłach i z rozpaczą obserwować, jak "twój" drugi autobus radośnie odjeżdża w siną dal. Kolejny dopiero za pół godziny, a ty się spieszysz do pracy. Mało który widok tak rozdziera serce.
5. Nie mieć czasu zabrać się za wytęsknioną, wymarzoną książkę, bo tyle do czytania na studia. A jeśli już się za nią zabierzesz, to i tak masz z tego tylko połowę frajdy, bo to wiszące nad tobą poczucie winy, nie pozwala w pełni rozkoszować się lekturą...

pokaż więcej

więcej...
 
2018-04-19 15:40:08

Mój pradziadek działał w grupie konspiracyjnej o nazwie „Gryf Pomorski” podczas II Wojny Światowej. Wiele razy odznaczał się odwagą, działając zbrojnie, ale też ukrywając żołnierzy AK czy wykradając kontakty, które wpadły w ręce Niemców. Był bardzo zamożnym człowiekiem, jednak kiedy do władzy doszli komuniści, stracił wszystko i był tropiony przez UB. Zmienił tożsamość i do końca życia... Mój pradziadek działał w grupie konspiracyjnej o nazwie „Gryf Pomorski” podczas II Wojny Światowej. Wiele razy odznaczał się odwagą, działając zbrojnie, ale też ukrywając żołnierzy AK czy wykradając kontakty, które wpadły w ręce Niemców. Był bardzo zamożnym człowiekiem, jednak kiedy do władzy doszli komuniści, stracił wszystko i był tropiony przez UB. Zmienił tożsamość i do końca życia pracował jako ogrodnik setki kilometrów od swojego dawnego domu, od swojej żony i dwóch synów. Nie mógł utrzymywać z nimi kontaktu dla ich bezpieczeństwa – prababcia i bez tego była szykanowana i zastraszana, a mój dziadek mógł pójść na studia tylko do Szczecina, który po wojnie był bardzo niebezpieczny. Nigdy więcej się nie spotkali, mimo że pradziadek zmarł w latach 60. Leży do dziś pod zmienionym nazwiskiem – zakonspirowany tak skutecznie, że nie możemy przenieść go na rodzinny cmentarz, bo oprócz słów jego od dawna nieżyjącej siostry i kilku innych faktów, nie mamy żadnych urzędowych dowodów na pokrewieństwo...

pokaż więcej

więcej...
 
2018-04-19 13:04:44

Wygląda na to, że jestem w sytuacji podobnej do Hilary - trwam w zawieszeniu, a raczej szykuję się do wielkiego kroku, wielkich zmian, póki co prowadząc (zbyt) uporządkowane życie... Ale to tylko tymczasowo! Już taką mam naturę, że jestem pełna sprzeczności i mimo że pragnę harmonii i spokoju, to coś mnie rozrywa od środka, coś tęskni, coś namawia, bym zaczęła znów poszukiwać. Zatem w tej... Wygląda na to, że jestem w sytuacji podobnej do Hilary - trwam w zawieszeniu, a raczej szykuję się do wielkiego kroku, wielkich zmian, póki co prowadząc (zbyt) uporządkowane życie... Ale to tylko tymczasowo! Już taką mam naturę, że jestem pełna sprzeczności i mimo że pragnę harmonii i spokoju, to coś mnie rozrywa od środka, coś tęskni, coś namawia, bym zaczęła znów poszukiwać. Zatem w tej chwili jestem Hilary, która (mam nadzieję) lada chwila przeobrazi się w Mecy i wyruszy na poszukiwanie szczęścia i otrząśnie się z rutyny i wygodnictwa, które zaczyna mnie cisnąć... Życzcie mi szczęścia! ;)

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
407 0 0
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (4)

Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd