Ewa 
swiatwedluglilii.pl, Piszę, , więc, w, jakimś, sensie, egzystuję.
Kocham książki bardziej niż ludzi (wyjątek stanowi moja córeczka). Czytam, więc żyję wielokrotnie. Dawniej towarzyska gwiazda, dziś typ aspołeczny, przemaglowany przez korporację, ceniący święty spokój.
33 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 6 książek, ostatnio widziana 1 tydzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
Ewa
2018-10-02 18:36:20
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
Ewa
2018-10-02 18:35:39
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Okrutny książę (tom 1)
 
Ewa
2018-09-18 17:43:50
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Ewa
2018-09-10 10:50:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ulubione
Autor:

Poniższa opinia ukazała się również na moim blogu Świat według Lilii: http://swiatwedluglilii.pl/ksiazka/przedpremierowo-male-licho-i-tajemnica-niebozatka/

Jest taki dom, którego mieszkańcy tworzą niespotykaną, dość kuriozalną rodzinę. Pradawny stwór z wieloma mackami dba o ich podniebienia, niewielki anioł dzierga wełniane bamboszki, zaś jego postawniejszy pobratymiec, zapewnia poczucie...
Poniższa opinia ukazała się również na moim blogu Świat według Lilii: http://swiatwedluglilii.pl/ksiazka/przedpremierowo-male-licho-i-tajemnica-niebozatka/

Jest taki dom, którego mieszkańcy tworzą niespotykaną, dość kuriozalną rodzinę. Pradawny stwór z wieloma mackami dba o ich podniebienia, niewielki anioł dzierga wełniane bamboszki, zaś jego postawniejszy pobratymiec, zapewnia poczucie bezpieczeństwa.

Jest wśród nich wiking, który potrafi wystrugać z drewna Transformersów, młodsza wersja przerażającej ośmiornicy, zajadająca się żelkami. Strych zaś okupują widma niemieckich żołnierzy, w wolnych chwilach przyswajających zasady polskiej gramatyki.

Nad ową gromadką tylko pozornie panuje sfrustrowany literat, który pod swój dach przygarnął niegdyś ciężarną przyjaciółkę, teraz już młodą matkę, a wraz z nią całkiem nietypowe pół dziecko, pół widmo.

To właśnie chowane w ukryciu przed normalnym światem owe Niebożątko, przekroczy granicę krainy żywych, by poczuć dreszczyk emocji wśród umarłych.

Kto pospieszy z pomocą młodemu uciekinierowi?

Kogo w zaświatach spotka syn Szczęsnego?

Kto opanuje do perfekcji sztukę szycia stroju Świętego Mikołaja na maszynie?



Ta historia jest nie do podrobienia. Nawet jeśli ałtorka wpadnie na pomysł powołania do życia kolejnych bohaterów, rozbudowania starych, urwanych wątków, przedłużenia następnej gałęzi na genealogicznym drzewie Konrada oraz Bożydara, wiem, że bez wahania sięgnę po dany tekst.

W takim wydaniu Martę Kisiel uwielbiam najbardziej. Nieco ironiczną, bezsprzecznie zabawną, elokwentną, swobodnie żonglującą cytatami, pochodzącymi z perełek europejskiej literatury, czerpiącą radość z samego faktu snucia opowieści.

Jak tu nie kochać bezpłciowego anioła stróża z cieknącym nosem, w uroczych papciach, który oddałby życie za młodego podopiecznego? To właśnie sympatyczne, przejęte swym zadaniem Licho, odkryje iż potomek romantycznego wierszoklety wpadł w tarapaty. Jednakże to nie amator brokatu zaryzykuje swe istnienie, by uratować cztery litery rozpuszczonego, humorzastego Niebożątka. Tylko zagorzały fan tej historii potrafi skutecznie wytypować ochotnika, który dzięki wsparciu przyjaciół, magicznemu talizmanowi, ciążącym wyrzutom sumienia, zbierze się na odwagę i dokona przewartościowania priorytetów.

Z tej opowieści wynika niejeden morał, a tekst, choć zbyt krótki, by móc się nim właściwie delektować, przyjemnie rozgrzewa serce i koi jesienne smutki. To literacki lek na deszczową chandrę, odrobina słodyczy, zamknięta w wymuskanym cukierku. Z tą różnicą, iż zostajemy nim poczęstowani przez mającą dobre intencje ałtorkę, nie zaś przez wyciągniętego z przerażającej ballady króla elfów, czyhającego na naszą duszę.

Tekst, uszyty na odpowiednią miarę, współgra z romantycznymi ozdobnikami, z nawiązaniami do kultowego utworu, który przenika do świata kisielowych bohaterów. Zręcznie poskładane elementy, nieprujące się szwy, trzymają mocno postaci i scalają je z ciekawymi wątkami. Wisienkę na torcie stanowią dialogi, będące satyrą na współczesny ból czterech liter.

Jeśli do podanych atutów dorzucimy czarno-białe ilustracje Pauliny Wyrt, dodatkowo pobudzające wyobraźnię, potęgujące komizm tekstu, zdecydowanie poprawiające humor, otrzymamy książkę, od której czytelnik wręcz nie chce się oderwać.

I tak jak silne, spracowane dłonie wyczarują przebranie Mikołaja, ratując tym samym szkolne przedsięwzięcie, tak przyzwyczajone do stukania na klawiaturze komputera niemrawe palce, idące w parze z odpowiedzialnością za drugiego człowieka, okażą się wystarczające do tego, by pokonać zło. Ale o tym musicie przekonać się osobiście. Bezapelacyjnie! Alleluja!

pokaż więcej

 
Ewa
2018-09-05 19:31:07
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
Ewa
2018-08-27 19:18:56
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Księgi skór (tom 1)
 
Ewa
2018-08-19 15:40:25
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Poniższa recenzja ukazała się również na moim blogu Świat według Lilii:
http://swiatwedluglilii.pl/ksiazka/without-merit/

Zazwyczaj świadomie wybieramy swoich partnerów, przyjaciół, ludzi, z którymi wchodzimy w bliższe relacje. Mamy wpływ na to komu powierzamy nasze tajemnice, przed kim odkrywamy swą intymność, kto jest świadkiem naszych upadków i z kim dzielimy sukcesy.

W razie ewentualnych...
Poniższa recenzja ukazała się również na moim blogu Świat według Lilii:
http://swiatwedluglilii.pl/ksiazka/without-merit/

Zazwyczaj świadomie wybieramy swoich partnerów, przyjaciół, ludzi, z którymi wchodzimy w bliższe relacje. Mamy wpływ na to komu powierzamy nasze tajemnice, przed kim odkrywamy swą intymność, kto jest świadkiem naszych upadków i z kim dzielimy sukcesy.

W razie ewentualnych porażek, rozczarowań, zdrad czy nielojalności, daną znajomość możemy zakończyć.

W przypadku więzi rodzinnych całkowite odcięcie się od ,,nosicieli tej samej krwi” jest bardziej skomplikowane, choć nie niemożliwe.

Nie mamy wpływu na wybór osób, dzięki którym pojawiliśmy się na tym świecie.

Nie decydujemy o tym kto z biologicznego punktu widzenia jest naszym bratem bądź siostrą.

Tworzymy mniejsze lub bardziej rozbudowane komórki społeczne, funkcjonujące zgodnie z przyjętymi normami, albo balansujące na granicy prawa, tudzież moralności.

Merit, tytułowa bohaterka najnowszej (wydanej w Polsce) powieści Colleen Hoover, pochodzi z patchworkowej rodziny. Mieszka w budynku, który niegdyś był kościołem, wraz z rodzicami, nową żoną ojca, starszym rodzeństwem, przybranym bratem, wujkiem od strony macochy oraz młodzieńcem, prawdopodobnie będącym chłopakiem siostry bliźniaczki. Uff.

Ten miks osobowości i powinowactwa stanowi zaledwie wstęp do historii, której wielopłaszczyznowe tajemnice czyhają na bohaterów niczym tykające bomby.

Pewnego dnia poziom tolerancji, zobojętnienia, wyrozumiałości i żalu osiąga apogeum. Nastoletnia Merit postanawia odebrać sobie życie. Przed samobójstwem spisuje na kartce krzywdy, doznane z rąk najbliższych, wyjawia również sekrety, mogące na dobre pogrążyć familię Vossów.

Czy desperacki krok położy kres cierpieniom dziewczyny? A może dzięki niemu dojdzie do pojednania skłóconych członków rodziny i odbudowania wiary w lepsze jutro?


Zazwyczaj nie zwlekam z zakupem kolejnej książki poczytnej autorki. Z niecierpliwością czekam na każdą premierę. Jednakże po sukcesie Hopeless i Losing Hope żadna z powieści Hoover nie rozłożyła mnie ponownie na łopatki.

Z przykrością doszłam do wniosku, iż pisarka nieco obniżyła poziom swych umiejętności. Po Without Merit sięgnęłam bardziej z sentymentu niż z przekonania. Tymczasem, lektura okazała się zaskakująco… rozczarowująca! Oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa!

Tekst nie trąci banałem, odchodzi również od wielokrotnie powielanych schematów. Historia nie została spisana naprędce, zdaje się być wynikiem niepowierzchownych przemyśleń sympatycznej Amerykanki. Wielowarstwowe wątki stopniowo wypływają na wierzch opowieści, jedna tajemnica porusza kolejny sekret, zmuszając bohaterów do konkretnych działań. Ci zaś, otwierają buzie tylko wtedy, gdy mają coś istotnego do przekazania, prowadząc intrygujące dialogi lub monologi. Przyjemny jest także w odbiorze styl wypowiedzi autorki, uformowany w opowieść tytułowej postaci.

Nagromadzenie perypetii nie przytłacza czytelnika, nie utrudnia właściwego odbioru opowieści. U Vossów nic nie dzieje się bez przyczyny. Hoover naświetla masę problemów, z którymi boryka się współczesna młodzież oraz małżeństwa z wieloletnim stażem. Nieco ironiczne tło (akcja w głównej mierze rozgrywa się w byłym kościele) dodaje powieści zadziornego charakteru, zaś ,,upierdliwy” zwierzak, z którym od lat walczyła głowa rodziny, w końcu okazuje się spoiwem.

W Without Merit ogromne znaczenie odgrywają gesty, pozornie nic nie znaczące słowa, symbole, ikony i tatuaże. Nieco ponad 300 stron powieści odnosi się do kwestii związanych z depresją, fobiami społecznymi, homoseksualizmem, a także molestowaniem.

Czytając wspomnianą powieść czytelnik nabiera przekonania, że (przynajmniej w tym przypadku) szczerość, nawet jeśli miałaby przyjąć okrutną formę, jest lepsza od najsłodszego kłamstwa. Prawa wyzwala, zacieśnia więzy, ułatwia przebaczenie, a także w miarę normalną egzystencję. Przyznanie się do winy działa oczyszczająco. Nie jest egoistycznym posunięciem, mającym na celu pozbycie się, bądź ucieszenie wyrzutów sumienia.

Merit postrzegała świat z własnej, wąskiej, nastoletniej perspektywy. Ten niekompletny ogląd sytuacji przysłaniał jej wiele kwestii i zdrową ocenę siebie, otaczających ją ludzi i własnej rodziny. Pogłębiał poczucie osamotnienia, wyobcowania, stając się pożywką depresji. Śmiały akt, będący jednocześnie nieprzemyślanym krokiem, okazał się kulminacyjnym punktem historii.

Jak potoczyły się dalsze losy głównej bohaterki?

O tym musicie przekonać się sami.

pokaż więcej

 
Ewa
2018-08-06 20:38:45
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
274 232 1791
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (19)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd