Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
„Grace i Grace” to wciągająca, sprawiająca sporo czytelniczej frajdy powieść. Mocno wyróżnia się na tle pozostałej twórczości wybitnej kanadyjskiej pisarki, ale z całą pewno...

Która Grace zabiła?

Autor recenzji:
Tytuł książki: Grace i Grace
Autor książki: Margaret Atwood
7,26 (461 ocen i 78 opinii)

Za sprawą szeroko komentowanego serialu opartego na „Opowieści podręcznej” świat kultury przypomniał sobie o Margaret Atwood, o czym świadczą nie tylko kolejne wznowienia jej powieści (wśród nich choćby nowe wydanie trylogii „MaddAddam”), ale także zainteresowanie filmowców. „Wandering Wenda” wzorowane na niewydanej w Polsce książce dla dzieci niewielu zapewne kojarzy, lecz już „Grace i Grace”, dystrybuowany w naszym kraju przez Netflixa, narobił sporego zamieszania. Czy warto dać szansę literackiemu pierwowzorowi?

Czytelników znających kanadyjską pisarkę tylko z „Opowieści podręcznej” i oczekujących po recenzowanej powieści nieco zmodyfikowanej powtórki z rozrywki muszę rozczarować - „Grace i Grace” niewiele ma wspólnego z najpopularniejszym dziełem Atwood. Więcej nawet: autorka zamiast uprawiać tak lubiane przez siebie poletko małej futurologii (czy też fantastyki bliskiego zasięgu, choć sama usilnie przed takimi określeniami ucieka) cofa się w czasie, całkowicie rezygnując z niektórych spośród swoich ukochanych tematów, takich jak chociażby kryzys ekologiczny będący kanwą wspomnianej już trylogii „MaddAddam”. Całą swoją uwagę pisarka poświęca jednej właściwie kwestii: szerokiemu opisaniu wszelkich kontekstów kobiecości w XIX wieku.

Takie postawienie sprawy może niektórych zdziwić, bo przecież ta powieść – serial! - opowiada o morderstwie, więc naturalnym wnioskiem wydaje się, że to kryminał, może thriller, powiedzmy – dreszczowiec. Cóż, z pewnością mamy w „Grace i Grace” trupa. Ba! Mamy całą grupę trupów. I Atwood ich nie zaniedbuje: choć na samym początku zdradza nazwisko domniemanego mordercy „głównych pokrzywdzonych”, to całą właściwie treść podporządkowuje tłumaczeniu okoliczności zbrodni. Do samego końca czytelnik nie wie, kto rzeczywiście popełnił morderstwo i jak do niego doszło. A kiedy piszę „do samego końca” mam na myśli to, że odbiorca nie dowie się tego nigdy – bo „Grace i Grace” to raczej powieść historyczna o przestępstwie i jego konsekwencjach niż klasyczny kryminał, który powinien oferować jasne odpowiedzi.

Owe „okoliczności zbrodni” skupiają się przede wszystkim wokół tożsamości tytułowej bohaterki. Jej życiorys można by uznać za programowy dla dziewiętnastego stulecia: urodziła się w niezbyt zamożnej irlandzkiej rodzinie, która zmuszona została do emigracji; szybko straciła matkę, a rozpity ojciec marzył tylko o tym, żeby się jej pozbyć, dlatego też została służącą. I tak zaczęły się jej problemy, bo tułaczka po domach kanadyjskich bogaczy z całą pewnością nie była lekkim kawałkiem chleba – nawet kiedy znalazła bezpieczną przystań, to szybko musiała o niej zapomnieć. Grace Marks nie jest jednak jedyną kobietą, której losy Atwood dogłębnie opisała w powieści: poza nią na pierwszym planie pojawiają się inne służące, gospodynie, damy z dobrych domów, panny na wydaniu. Szybko okazuje się też, że najważniejszą – z punktu widzenia psychologii – ofiarą zbrodni rzekomo popełnionej przez protagonistkę wcale nie był młody arystokrata; jego śmierć wstrząsnęła społeczeństwem, ale to zarządzająca jego posiadłością Nancy Montgomery wzięła czynny udział w kryminalnym dramacie.

Mocno zarysowana charakterystyka historyczna stanowi zarazem największą zaletę, jak i sporą wadę „Grace i Grace”. Trudno nie podziwiać kanadyjskiej pisarki za szczegółowe odwzorowanie dziejów i odwagę, której wymagało podjęcie się tak niezwykłego zadania – napisania powieści opartej na faktach, gdy fakty owe tworzą niejasną, pozbawioną konkretów mgiełkę (o czym można dowiedzieć się choćby z posłowia). Z drugiej natomiast strony tak ścisłe trzymanie się historycznych realiów zdaje się w pewnym stopniu ograniczać zdolności kreacyjne Atwood – pisarka stara się zręcznie wyjść poza sztywne ramy (w scenie hipnozy), ale brakuje jej polotu, który czynił choćby wizje przyszłości z „Roku Potopu” tak przejmującymi.

„Grace i Grace” to wciągająca, sprawiająca sporo czytelniczej frajdy powieść. Mocno wyróżnia się na tle pozostałej twórczości wybitnej kanadyjskiej pisarki, ale z całą pewnością nie przynosi jej ujmy. Dla każdego kto chce dowiedzieć się skąd wziął się popularny serial będzie to świetny wybór.

Bartosz Szczyżański



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Powiązane treści
Atwood złą feministką?

Pisarka Margaret Atwood w kanadyjskiej gazecie „The Globe and Mail” opublikowała kontrowersyjny artykuł, w którym krytykuje niektóre przejawy ruchu #MeToo. Po publikacji na Twitterze zawrzało.


więcej
Najpierw książka, później film: „Grace i Grace”

„Grace i Grace” to już druga (po „Opowieści Podręcznej”) ostatnimi czasy ekranizacja powieści Margaret Atwood. W sześcioodcinkowym miniserialu twórcy starają się opowiedzieć losy Grace Marks – młodej służącej skazanej na wiele lat więzienia za zamordowanie swoich państwa. Jak zwykle w przypadku adaptacji znanej powieści pojawia się pytanie, jak serial ma się do książki, na podstawie której powstał.


więcej
więcej powiązanych treści

Opinie czytelników


O książce:
Ostatnia wizyta

Życie potrafi pisać najbardziej zaskakujące i najokrutniejsze scenariusze – niejednokrotnie przekonują się o tym policjanci i detektywi prowadzący spr...

zgłoś błąd zgłoś błąd