Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Bohater, oprócz dialogów z Wiktorem i wspomnień kierowanych ku Nieobecnej, jako narrator rejestruje jeszcze wyimki ludzkich rozmów prowadzonych w jego dorożce. Przywołuje zapiski z książki ...

Towarzystwo Świadomego Umierania (?)

Autor recenzji:
Tytuł książki: Mroki
Autor książki: Jarosław Borszewicz
8,26 (981 ocen i 125 opinii)

Hm, kto zna „Fausta”, ten wie, czym jest dla mężczyzny w pewnym, a raczej niepewnym wieku możliwość - choćby chwilowego - odzyskania młodości. A kto nie zna „Fausta”, niech przeczyta przynajmniej „Mroki”, to się dowie! - takim komentarzem autor „Mroków”, Jarosław Borszewicz, opatrzył wznowioną po ponad 30 latach własną debiutancką powieść. 

Bohaterem „Mroków” jest młody mężczyzna o ciekawym imieniu (ksywce?): Duet. Duet Zezowaty (to także tytuł debiutanckiego tomu poezji J.Borszewicza). Jest studentem szkoły filmowej i dorożkarzem, a przede wszystkim niezwykłym wrażliwcem. Wokół niego pojawiają się inne postacie: realny współlokator czy może wyimaginowany Wiktor, opętany wizją śmierci, umierania, zamierania, pełen wewnętrznych lęków, niepokojów i niechęci do życia oraz Monika, wielka Nieobecna, ukochana, przyciągająca i odpychająca bohatera, niezbędna mu do życia, ale i igrająca jego uczuciami nieustannie. Które z nich stanowi dopełnienie Duetu? Z Wiktorem zgłębia niemożliwą, nie-do-życia naturę życia, z Moniką równie niemożliwą naturę miłości: byt i uczucie to bowiem kostka lodu rzucona na blachę pieca; topnieje na moich oczach, a ja nic nie mogę zrobić. Sam bohater pomiędzy nimi jakby walczy o siebie, broniąc się przed zupełnym zawłaszczeniem przez ich humory, lęki, strachy i egzaltacje.

To ostatnie słowo jest określeniem, które - niestety - towarzyszyło mi przy lekturze książki właściwie już od pierwszych jej stron. Dlatego przytoczyłam słowa autora, tłumaczące zgodę na propozycję wznowienia tekstu. To rzeczywiście musi być powrót do młodości, jej naiwności, żarliwości w przeżywaniu egzystencjalnej traumy, związanej z dojmującym uczuciem śmiertelności, a więc i smutku, bezsilności, przerażenia, że może żyje się, wcale nie żyjąc naprawdę. To nieustanne przeżywanie śmierci, które zdaje się być stałym egzystencjalnym bodźcem, pobudzającym bohatera - paradoksalnie - do życia, wydaje mi się typowe dla młodej osoby, której naprawdę do niej daleko, w każdym sensie. W pewnym momencie Duet i Monika wyglądają przez okno i widzą jedynie mroki, a ja ... nie dostrzegam ich w ogóle. Nie przekonali mnie. Ich widzenie świata jest nie moje. Nie ten etap życia? Chyba tak. Mam wrażenie, że trafiłam na kolejną z lektur, które przeczytałam za późno, by je przeżyć (jak na przykład „Buszującego w zbożu”). Rozumiem jednak, że przemówić może ona do kogoś innego. Poruszyć struny wrażliwości i emocjonalności, których mi brak. Cóż, bywa i tak. 

Bohater, oprócz dialogów z Wiktorem i wspomnień kierowanych ku Nieobecnej, jako narrator rejestruje jeszcze wyimki ludzkich rozmów prowadzonych w jego dorożce. Przywołuje zapiski z książki „Du du du...”, którą można by chyba określić jako przypadki człowieka eksperymentującego z rzeczywistością oraz powraca do własnych wywiedzionych z dzieciństwa wspomnień, tytułując je złowieszczo: „Wilki wspomnień”. Pojawiają się także rozważania dotyczące... butów, które stają się obrazem przedmiotów skażonych czy dotkniętych ludzkimi jedynie dotąd chorobami. Kluczowa tu wydaje mi się schizofrenia, która może być kluczem do powieści.

Całość nie stanowi płynnej opowieści fabularnej, a jest zbiorem migawek składających się na historię życia i wielokrotnego „umierania” bohatera i jego związku.

Autor określił książkę jako „poezjowieść” czy może „powieściozję”. Rzeczywiście, jest ona przesycona pierwiastkiem lirycznym, zarówno formalnie, jak i treściowo, jest wiwisekcją stanów duszy: melancholii, depresji, chandry.

Powieść jest powrotem do młodości nie tylko ze względu na stany uczuciowe, jakie przeżywa bohater. Jej język to dziś już anachroniczne niemal odzwierciedlenie młodzieżowego slangu lat 80. Momentami bywa wręcz śmiesznie. Ulubione powiedzonko bohatera, które ma być zapewne eufemizmem dla wulgaryzmu, brzmi: kura ma pióra. Jakoś mi to nie współbrzmi z dramatycznymi rozpoznaniami własnej egzystencji jako niemożliwej do zrealizowania (- Śniło mi się coś strasznego. - Co? - Śniło mi się, że żyję).

Czy polecam? Mogłabym znów zacytować autora z okładki: (...) nie wahałem się ani przez moment. Natychmiast pomyślałem "Nie!", a dyrektorowi odpowiedziałem "Tak!".

Justyna Radomińska



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Powiązane treści
Nowe wydanie "Mroków" już w księgarniach

Tego utworu nie da się jednoznacznie sklasyfikować. Można go nazwać prozą literacką, tomikiem poezji czy wreszcie powieścią o mrocznej fabule…Wznowione po 32 latach "Mroki" Jarosława Borszewicza przeszły świetną próbę czasu.


więcej
więcej powiązanych treści

Opinie czytelników


O książce:
Piąty elefant

Jedna z najlepszych pozycji w dorobku genialnego autora. Mądra, wzruszająca, a jednocześnie przezabawna, wręcz tryskająca inteligentnym humorem. Dla c...

zgłoś błąd zgłoś błąd