Aktualności
Tutaj można dyskutować na tematy związane z aktualnościami i wydarzeniami.
895587 czytelników
6025 dyskusji
115761 wypowiedziPokaż ostatnią
Czytelnicy, do piór! [KONKURS]
14-09-2015
Autor: LubimyCzytać

12 września Stanisław Lem obchodziłby 94. urodziny. Z tej okazji chcielibyśmy Was zaprosić do wzięcia udziału w zabawie, celebrującej twórczość pisarza. Wraz z serwisem lem.pl mamy przyjemność zaprosić Was do uczestnictwa w konkursie. Do wygrania cenne nagrody i bezcenny splendor! 

liczba postów na stronie: 
książek: 2157
LubimyCzytać
10-09-2015 12:35
Zapraszamy do dyskusji.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1215
Mandriell
14-09-2015 14:34
LUDZKOŚĆ TO DOBRY ŻART - "FIASKO"

Jeśli kiedyś ktoś zapyta mnie o najtrudniejszą powieść, jaką kiedykolwiek było mi dane przyswoić, bez zająknięcia przywołam Fiasko Stanisława Lema. Wydawać by się mogło, że to skromny objętościowo – książka liczy sobie niewiele ponad 320 stron, natomiast audiobook trwa niemal 13 godzin – tytuł, który jednak miażdży nieprzygotowanego czytelnika rozmachem, wirtuozerią pióra, wyobraźnią autora oraz naukowymi teoriami. A w dalszym ciągu uważam, że wstępnie napisałem zdecydowanie za mało, nieudolnie określając to, co Lem przygotował swoim czytelnikom.

Fiasko to ostatnia powieść Stanisława Lema. I trzeba przyznać że, facet doskonale wiedział, jak zejść z prozatorskiej (powieściowej) sceny w spektakularny sposób. Cały czas jestem tylko amatorem w dziedzinie literackiego hard science fiction, nie czytałem zbyt wielu powieści tego konkretnego podgatunku ale to, co zaprezentował Lem w niniejszej powieści istnie powala na łopatki i zapewne w moim przekonaniu przez długi czas nic nie wyprzedzi Fiaska pod względem tego, jak twarda jest to fantastyka naukowa. Ostatnie dzieło polskiego pisarza jest na tyle trudne, że bez regularnego korzystania z internetu nie ma w ogóle możliwości, by czerpać jakąkolwiek radość z lektury. Lem nie negocjuje z czytelnikiem. Stawia sprawę jasno – albo się dostosujesz i będziesz nadrabiał braki w trakcie czytania, albo wypad. Można oczywiście próbować czytać tę powieść bez jakiegokolwiek wsparcia, które pomogłoby nam wypełnić luki w filozofii, fizyce oraz rozmaitych teoriach dotyczących kosmosu, elektroniki, inżynierii, robotyki i czego tam jeszcze chcecie, jednak moje zdanie jest takie – bez tego wsparcia czeka Was nic innego, jak tytułowe fiasko.

Fiasko, nie pierwszy raz u polskiego pisarza, porusza temat prób nawiązania kontaktu przez naszą rasę z obcymi cywilizacjami. Oczywiście Stanisław Lem jeszcze przed rozpoczęciem lektury daje czytelnikowi odpowiedź na pytanie pojawiające się najczęściej w głowie czytelnika podczas czytania, co jest zabiegiem ciekawym i przemyślanym, ponieważ ludzkość jako taka ponownie przez Lema jest dobitnie punktowana za głupotę, upór i bezsensowność działań. Fiasko rzecz jasna opowiada o tym, jak to ludzki gatunek na siłę próbuje wejść swoimi obrzydliwymi buciorami na obcą planetę, bo odkryliśmy, że jest tam jakieś życie, jakaś inteligencja i przecież jak to tak, żeby oni nie chcieli poznać nas, skoro my tak bardzo do tego dążymy i nie mamy w żadnym razie złych intencji. Liczne próby są stosowane przez Ziemian, jednak każda kolejna kończy się… fiaskiem. Zdesperowany i poirytowany – z każdym podejściem mocniej – człowiek, wymyśla coraz bardziej kreatywne i coraz bardziej inwazyjne sposoby na zwrócenie na siebie uwagi oraz na jedno krótkie „witajcie Ziemianie”, które przynieść ma nam… no właśnie, co? Niestety, na cele Misji zostały przeznaczone niebotyczne wręcz sumy, technologia również pozwala na nieograniczone wręcz pole działania, dlatego członkowie Misji muszą ukończyć ją z pozytywnym rezultatem.

Zakończenie, a dokładniej ostatnia scena Fiaska to literacki fenomen – małe dzieło sztuki, które po całej lekturze wywołuje w czytelniku tak nieskończony wszechświat emocji, że nie sposób go ogarnąć na sucho, jednorazowo, bez przewijania tej sceny w umyśle. Dramatyczny, pełen emocji finisz to jedna strona medalu, drugą natomiast jest depresyjno-gorzka pigułka, którą podaje nam pisarz. Czytelników może tylko cieszyć fakt, że są twórcy, którzy nie zamierzają nas głaskać dla poprawności literackiej (czy też społeczno-politycznej), ani nie próbują sobie zaskarbić miłości mas banałami bądź ckliwym podejściem do tematu. Coś wspaniałego.

Bardzo długo nad tym myślałem, jednak dochodzę do wniosku, że powieść Fiasko mimo wszystko nie powinna mieć wersji audio. Oczywiście cieszy mnie to, że dzięki audiotece.pl mogłem zapoznać się z dawno nie wznawianym ostatnim dziełem wybitnego polskiego pisarza, jednak w moim odczuciu jest to powieść zbyt trudna, wymagająca od czytelnika zbyt wielu przystanków i narzucająca zbyt wiele podróży do komputera lub encyklopedii, aby ten był w stanie przebrnąć przez wybitnie skomplikowany żargon naukowy, a audiobook nie ułatwił mi w tym przypadku przyswojenia treści. Tak dla jasności – Andrzej Hausner wykonał swoja robotę perfekcyjnie i miło słuchało mi się jego głosu oraz tego, jak możliwie sprawnie przybliżył mi tak trudne dzieło. Nadal jednak mam swoje „ale”. Podczas przesłuchiwania wielokrotnie musiałem przewijać, żeby wrócić do jakiegoś trudniejszego słowa, aby móc z kolei wpisać je w wyszukiwarkę, zdarzało się również, że chciałem wrócić do jakiegoś fragmentu, który był przytaczany wcześniej, jednak niemal godzinne rozdziały skutecznie mi w tym przeszkadzały. Do kwestii technicznych nie mam żadnych uwag – audioteka.pl poniżej pewnego poziomu nie schodzi, ale dla mnie, jako dla czytelnika, Fiasko jest zwyczajnie powieścią nieodpowiednią na audiobooka.

Jeszcze chwila i Stanisław Lem dołączy do grona moich ulubionych pisarzy. Ten człowiek mógł pochwalić się olbrzymią inteligencją i udowadnia to kolejną swoją powieścią. Fiasko jest dla mnie sztandarowym przykładem tego, jak powinno wyglądać dobre hard science fiction – być klasyką, jeśli chodzi o poruszaną tematykę, kłaść odpowiedni nacisk na zagadnieniach naukowych, wymagać od czytelnika bardzo dużo, jednak dając w zamian ogromną satysfakcję oraz pozostawiać w umyśle coś, co zapamiętamy na dłużej. Ostatnia powieść Lema to rewelacja, której nie sposób sprawiedliwie ocenić ani opisać.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1215
Mandriell
14-09-2015 14:35
GARŚĆ ZACHWYTÓW - "EDEN"

O tym, że Stanisław Lem był twórcą bardzo dobrym i niezwykle istotnym w polskiej historii literatury, przekonywać nie trzeba chyba nikogo, a nawet jeśli zachodzi taka konieczność – zdecydowanie lepiej od jakichkolwiek rekomendacji robią to same jego powieści. Nie inaczej jest z Edenem, który ponoć rozpoczął u Lema erę dojrzałej twórczości science-fiction.

Z twórczością Lema jakoś nigdy nie było mi po drodze. Właściwie niełatwo mi stwierdzić, jaka jest tego przyczyna. Tak po prostu było od początków mojej przygody z literaturą. Ten stan rzeczy zmieniła audioteka.pl oraz serwis lem.pl. Z ich wspólnej inicjatywy powstała tak zwana „Lemoteka” – seria, nakładem której wydawane są audiobooki przybliżające twórczość Stanisława Lema miłośnikom książek w wersji dźwiękowej. Tym sposobem zapoznałem się już z dwiema powieściami wybitnego pisarza i wiem, że lektura Edenu nie była moim ostatnim spotkaniem z Lemem. Kto wie, może nawet pokuszę się o zrecenzowanie całej Lemoteki?

Zostawiając luźne przemyślenia za sobą, wypadałoby wprowadzić ogólny zarys tego, o czym opowiada Eden. Statek kosmiczny z sześcioosobową grupą ziemskich astronautów awaryjnie ląduje na planecie nazywanej Eden. Po pierwszych oględzinach statku oraz zorientowaniu się w sytuacji, z jaką przyszło im się zmierzyć, wychodzą na ląd a tam dość szybko okazuje się, że planeta jest zamieszkała. Od spotkania pierwszej istoty, astronauci próbują nawiązać kontakt z obcą cywilizacją, jednocześnie pracując nad ponownym uruchomieniem statku, aby wrócić bezpiecznie na własną planetę.

Ujmujące w prozie Lema jest to, z jaką lekkością porusza się on po tematach tak człowiekowi odległych, jak różnego rodzaju aspekty technologiczne, czyniąc z trudnych pojęć całkiem przystępne wstawki, które są integralną częścią gatunku science-fiction. Bo w moim mniemaniu nie sztuką jest opisać nie wiadomo jak wymyślne historie z licznymi naukowymi elementami mające miejsce poza planetą Ziemią. Sztuką jest właśnie umiejętne ich opisanie, aby czytelnik rzucony na bardzo głęboką wodę mógł się odnaleźć, i Lem dba o to z największą pieczołowitością. Eden jest pod tym względem niezwykle przystępny, a opisywane przez autora problemy astronautów intrygują.

Jednak nie samym „science” może pochwalić się Eden. Część „fiction” jest potraktowana przez naszego rodzimego mistrza gatunku z nie mniejszą dbałością o to, żeby czytelnik nie był zawiedziony lekturą. I tak, jest tutaj nawet coś na kształt powieści kryminalnej, gdyż Lem odkrywa wątki karta po karcie, idealnie wyważając tempo akcji. Dzięki temu wprost nie sposób się oderwać od tej pozycji. Ja nie mogłem, dlatego przez kilka dni mój pies miał dłuższe niż zwykle spacery ;).

Lem uderza w czytelnika również swoją niebywałą inteligencją i tym, że nie próbuje wcisnąć mu głupot, jakie są znakiem rozpoznawczym hollywoodzkich filmów. Jak wiadomo, większość filmów stosuje boleśnie głupie uproszczenie, że obca cywilizacja potrafi mówić ludzkim językiem (zawsze po angielsku!), przybiera formę antropomorficzną, a kontakt następuje od razu po wyjściu ze statku obcych/astronautów. Lem obiera zupełnie inną drogę i szczerze mówiąc – niezwykle mnie tym zafascynował.

Eden ma rzecz jasna drugie, sięgające znacznie głębiej dno, które z pewnością było bliższe ludziom żyjących w czasach PRL-u. Dziś echa owego drugiego dna nie przemawiają już z taką siłą, ale nadal są na tyle wyraźne, że myśli o systemie, w jakim przyszło żyć kiedyś naszym dziadkom i rodzicom nasuwają się same. Lem w umiejętny sposób przemycił to, co miał do przemycenia i po raz kolejny zasługuje na pochwały, kiedy mowa o Edenie.

Jacek Rozenek jest jednym z trzech moich ulubionych głosów jeśli chodzi o audiobooki i za każdym razem, gdy wybieram książkę audio z nim w roli lektora, mogę być spokojny o perfekcję przynajmniej jeśli chodzi o przeczytanie danego tytułu. Nie inaczej było tym razem, dlatego do garści zachwytów w kierunku Edenu dorzucam jeszcze jeden – mianowicie pana Rozenka i bardzo dobre wykonanie audio.

Mam nadzieję, że seria „Lemoteka” ma się dobrze, bo chciałbym poznać możliwie najwięcej tytułów Lema w formie audio. Eden okazał się niezwykle pouczającą, momentami wymagającą, ale również przystępną pozycją, do której za parę lat z chęcią powrócę. Jest to jedno z tych dzieł polskiego mistrza science-fiction, które bez wahania będę polecał nawet tym, którzy nigdy wcześniej nie zetknęli się z tym gatunkiem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1215
Mandriell
14-09-2015 14:37
O ROLI PRZYPADKU - "KATAR"

Stanisław Lem, który rozpoznawalny jest głównie z rewelacyjnych powieści science-fiction postanowił kiedyś napisać kryminał. Efektem tego postanowienia jest powieść Katar. Tylko czy z połączenia Lema i kryminału mogło wyjść coś dobrego? Nagroda Grand Prix de Littérature Policière każe myśleć, że tak. Jednak serce miłośnika gatunku mówi, że nie do końca. Sprawiedliwym będzie jednak stwierdzenie, że Katar to kryminał przeciętny, ale powieść już bardzo dobra.

Katar opowiada o losach amerykańskiego astronauty przeniesionego do rezerw, który w wyniku przeróżnych zdarzeń podąża tropem jednej z jedenastu osób, dla których podróż do Włoch zakończyła się niezbyt dobrze. Jednak zagadka nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać, po drodze wynika wiele problemów, które komplikują całą sprawę i obszar działań głównego bohatera to już nie tylko Neapol i Rzym, ale również Paryż, w którym to astronauta szuka odpowiedzi na nawarstwiające się pytania.

W ogólnym zarysie nie sposób zawrzeć wszelkich drobnych niuansów, które Lem skrupulatnie do Kataru przemycił, a w których tak naprawdę tkwi siła tej powieści. Bo powiedzmy sobie szczerze – główny wątek kryminalny jest w jakiś sposób innowacyjny, niestety nie porywa on czytelnika tak, jak robią to najlepsi twórcy tego nurtu. Wydaje mi się jednak, że nie o to w tej powieści chodziło. Przyznać też trzeba, że momentami nie sposób nie posądzić autora o nudę, która zdaje się być przyczepiona do tej historii, niczym rzep do psiego ogona. Dlatego też na tym polu Lem nie wypadł zbyt dobrze, ale…

No właśnie, u Lema nigdy nic nie jest jednoznacznie proste i łatwe do zaszufladkowania. To nie fabuła powoduje, że czytelnik chce poznać zakończenie. W wypadku audiobooka nie ma na to wpływu również rewelacyjny (jak zwykle zresztą) Krzysztof Gosztyła. To, co sprawia, że trwamy przy Katarze do ostatniego zdania, to nieodłączna cecha, stanowiąca element rozpoznawczy w twórczości polskiego pisarza – mianowicie niezwykle trafna analiza ludzkiej natury oraz filozoficzno-naukowa refleksja, której czytanie jest przyjemnością samą w sobie. Do tego należy dodać styl, którym z pewnością wielu pisarzy zniechęciłoby do siebie czytelników, a Lemowi wychodzi on perfekcyjnie, gładko i nadzwyczaj lekko.

W Katarze Lem skupił się przede wszystkim na przypadkowości, która wpływa na ludzkie losy oraz na tym, jak drobne, nawet najbardziej prozaiczne wydarzenie, przypadłość czy nawet przedmiot mogą zmienić bieg wydarzeń. O ile niekoniecznie mogę się z postawionymi tezami zgodzić, o tyle przyjemnie się przedstawionych przez Lema poglądów słucha. Spory nacisk położony jest również na samotność człowieka w świecie, nie tylko tym technologicznym, a także na pewnego rodzaju wyobcowanie, którego nie sposób z siebie wyplenić.

Krzysztof Gosztyła jest kolejnym z trójki moich ulubionych lektorów, aktor należy również do ulubieńców większości fanów audiobooków, dlatego wszelkie kwestie techniczno-wokalne stoją tu na najwyższym poziomie i nawet nie ma sensu się nad tym dłużej rozwodzić. Jeśli kiedyś powstałyby kursy dla chcących zostać lektorami książek w wersji audio, pan Gosztyła powinien być głównym wykładowcą.

Katar to powieść, którą dość trudno skategoryzować. Najbliżej jej jednak do ponurej powieści detektywistycznej i mimo zaskakującego zakończenia, pod kątem kryminalnym całość nie prezentuje najwyższej klasy. Jednak jeśli spojrzymy na dzieło Stanisława Lema z szerszej perspektywy, zachowując otwarty umysł, dostrzeżemy ukryty potencjał, który zakorzenił się gdzieś na kartach Kataru. To w gruncie rzeczy udana powieść, której jednak mimo krótkiej objętości nie polecam na rozpoczęcie przygody z pisarzem, gdyż paradoksalnie wymaga od czytelnika większej dojrzałości i otwartości niż Cyberiada czy Eden.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 336
_BB
14-09-2015 15:43
Solaris

Najbardziej osławiona powieść Stanisława Lema „Solaris” jest dla mnie trudna w ocenie. Nie jestem w stanie jednoznacznie odpowiedzieć, czy powieść ta podoba mi się czy nie. Na tak zadane pytanie musiałbym odpowiedzieć i tak i nie.
Zdecydowanie jest to klasyka gatunku, którą warto poznać, tym bardziej, że jest to bodajże jedna z dwóch powieści polskiego autorstwa uznana za światowy bestseler.
W powieści tej zawarty jest głęboki ładunek emocjonalny oraz psychologiczny i tym mnie zachwyciła. Swoiste studium umysłów poddanych ostatecznej konfrontacji z własnymi pragnieniami oraz wspomnieniami czyni tą powieść osobliwą i specyficzną ale też intrygującą, jednak z przydługawymi, niekiedy wręcz nudzący opisami Solarisa, które w mojej ocenie są zbędne i czasami zniechęcające do dalszego czytania, odrywające od meritum jakim jest główne przesłanie autora tej wspaniałej powieści. A jakie ono właściwie jest? Dla każdego pewnie będzie inne. Ja dobrnąwszy do końca powieści zostałem z kilkoma ważnymi dla mnie pytaniami: Czy powinniśmy za wszelką cenę poszukiwać cywilizacji, której istoty najprawdopodobniej i tak nie zrozumiemy ze względu na ułomność natury ludzkiej przejawiającej się w „ziemskim zaszufladkowaniu”? Czy nasza moralność może nie mieć zastosowanie poza naszą planetą i społeczeństwem, które tą moralność stworzyły i czy możemy ja porzucić wraz z „oderwaniem się” od naszej planety i stosować zupełnie nieznane nam wzorce zachowań dostosowując się tym samym do nowych realiów? Czy Solaris urzeczywistniając pragnienia bohaterów zawarte w ich wspomnieniach, w swoim zamyśle chciał im uzmysłowić ludzką naturę, w którą wpisana jest pamięć dobrych (miłość, szczęśliwe chwile) ale i też złych wspomnień (wyrzutach sumienia, żal)? I co dla mnie najważniejsze, dlaczego Bóg jest istotą ułomną?
Te pytania pozostaną dla mnie zawsze otwarte i aktualne tak jak aktualną zawsze pozostanie powieść Solaris, ze względu na fakt, iż jest powieścią ponadczasową.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 205
vattghern76
14-09-2015 16:27
NIEZWYCIĘŻONY

Absolutnie kanoniczna i prawdziwie fantastyczno-naukowa! Wybitna, jeśli nie jedna z najwybitniejszych pozycji hard SF w historii. Znakomicie, precyzyjnie i jednocześnie przystępnie napisana i opowiedziana historia ludzkiego kontaktu z obcą formą martwej cywilizacji, czy też techno-ewolucji.

Mamy tutaj wspaniałe opisy ziemskiego, potężnego arsenału, rzuconego w bój z "chmuromózgiem", jak i bardzo ciekawy pomysł na "ewolucję" cybernetycznych maszyn czy też inteligentnej broni. Powieść urzeka swoim tłem, czyli: akcją i fantastyczną fabułą, ale przede wszystkim dnem drugim, czyli: formą, konsekwencjami oraz finałem kontaktu człowieka z nieznanym, obcym, niezrozumiałym.

"Niezwyciężony" Lema to prawdziwe Delikatesy dla każdego mniej lub bardziej zaawansowanego czytelniczo maniaka SF. Jednych porwie i zachwyci warstwa pierwsza powieści: przygodowo-sensacyjno-militarna, drudzy docenią i ze smakiem skonsumują i poziomy głębsze - jak to u Lema: przepełnione troską o człowieka, wiarę w ludzki rozum, jego kreatywność i nieobliczalność, a jednocześnie chroniczny u autora brak nadziei na porozumienie i prawdziwy kontakt obcych sobie intelektów.

Książka napisana w latach 60-tych niemal w ogóle się nie zestarzała, nie trąci myszką ani innymi gryzoniami. Czyta się ją nadal wyśmienicie i nadaje się idealnie na początek znajomości z naszym Wielkim Klasykiem tego rodzaju literatury. Nie sposób nie polecać - KANON SF!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 205
vattghern76
14-09-2015 16:30
FIASKO

Mistrzostwo absolutne w dziedzinie HARD SF. Chwilami VERY HARD.

Ostatnia taka powieść Lema i finalna kwintesencja jego poglądów na temat Kontaktu. Ta książka to prawdziwy ogrom filozoficzno-technologicznych spekulacji w tymże właśnie temacie. Rozważań prowadzonych i wyłożonych w świetnie przemyślanej, atrakcyjnej fabule i klimacie stuprocentowej, "genuine" Science-Fiction.

A doświadczać tego wszystkiego możemy na bardzo wysokich pułapach gatunku. Na wysokościach chwilami aż nadto wręcz górujących nad samą fabułą powieści. Gęsto używane dość ciężkie naukowe i pseudonaukowe słownictwo wymaga chwilami samozaparcia i odporności na takiego rodzaju literackie przygody. Dla miłośników prozy Lema jest to niby zjawisko nierzadkie a zupełnie powszednie, dla pozostałych jednak może być ciężej strawne i utrudniające radość obcowania z tym dziełem.

We "Fiasku" problematyka główna po raz kolejny i w najbardziej chyba dobitny sposób przekonuje nas o głębokiej niewierze Autora w sukces Porozumienia Braci w Rozumie. Kontakt i jego próby doprowadzone tutaj do skrajnej ostateczności, niemal absurdu - poznanie i zrozumienie nawet za cenę unicestwienia - przynoszą totalną klapę. Tytułowe i ponure fiasko.

Autentycznie wszak Obcego zrozumieć i poznać się najwidoczniej nie da. Tymbardziej, gdy dość niespodzianie jedna ze stron tego zwyczajnie nijak i ni cholery nie chce! Pozostają tylko wielopiętrowe spekulacje.

W wyśmienitym "Niezwyciężonym" ludzcy bohaterowie po wymianie potężnych ciosów i razów ostatecznie ustępują i wycofują się z planety zamieszkałej przez inteligencję o sztucznej naturze, gdyż nie sposób się z nią porozumieć.

We "Fiasku" natomiast człowiek nie chce/nie może/nie potrafi dać za wygraną i już wbrew logice, gwałcąc zasady zdrowego rozsądku i moralności - które symbolizuje tutaj jakby ojciec Arago - niesie zagładę i genocyd cywilizacji Kwinty.

W sukcesie Misji nie pomoże ani potęga technologiczno-militarna ziemian, ani superkomputer GOD. Tym razem to Człowiek - wraz ze swym Rozumem i Nauką - okaże się ułomny i poprzez różnego rodzaju uwarunkowania niezdolny po raz kolejny i ostateczny u Lema do Kontaktu.

Powieść to i filozoficzna przygoda wybitna bez dwóch zdań. A nawet godna miana Arcydzieła gatunku SF! Dla mnie jednak lektura "Fiaska" lekkonośną w swej formie całkiem nie była i przez to - trochę z bólem, ale jednak - swą ocenę muszę jej obniżyć.. 9,5/10.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 205
vattghern76
14-09-2015 16:33
GŁOS PANA

Arcydzieło gatunku!

Gdy 20 lat temu zdarzyło mi się po raz pierwszy wziąć do ręki "Głos Pana" i z lekturą tą spędzać dość mozolnie wakacyjny czas, wiedziałem już wtedy, że obcuję z jedną z najlepszych powieści Lema. A czytana dziś nie straciła ona w mej opinii ni uznaniu absolutnie niczego i odebrałem ją niemal identycznie!

Bogatszy o swe indywidualne doświadczenia życiowe czy czytelnicze, być może nieco łatwiej było mi przejść przez tę prawdziwie fascynującą opowieść!

Trudności bowiem "Głos Pana" serwuje czytelnikowi chwilami niemałymi dość spore! Już sam początek do lekkich nie należy, warto bardzo jednak przedzierać się przez te trudniejsze w książce momenta - z pozoru multidygresyjne - aby móc w pełni doświadczyć sedna fabularnej problematyki powieści, tj. próby rozszyfrowania "listu z kosmosu" - odebranego sygnału typu neutrinowego, który staje się potężną pożywką i łamigłówką dla sporej grupy głów naukowców zaangażowanych w tytułowy, ściśle tajny projekt "Master's Voice".

Kto go wysłał, co tak naprawdę wysłał i dlaczego to zrobił - na tych problemach skupią swe umysły bohaterowie projektu MAVO, opisanego tutaj przez jednego z nich - prof. matematyki Piotra E. Hogartha.

W prawdziwie mistrzowski sposób Lem rozprawia się z tym hipotetycznym tematem! Obraca go we wszystkie strony, a także i na nice! Atakuje go precyzyjnie ale i z rozmachem, dogłębnie i wyczerpująco, a na dodatek literacko: pasjonująco i przepysznie! Bez wątpienia jednak jest to Lem dla zaawansowanych. Gdyż bardziej jest to orgia różnorakich przemyśleń, teorii, filozofii i spekulacji, niźli zwykła fabularna, sensacyjna opowieść.

Poziom maestrii Autora jest tu jednak tak wysoki, że wszelkie czytelnicze niedogodności nie przeszkadzają mi ocenić tę pozycję inaczej niż na totalnego MAXA! To prawdziwy Mount Everest SCIENCE Fiction! 10/10!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 205
vattghern76
14-09-2015 16:37
POKÓJ NA ZIEMI

Rewelacyjna to pozycja. Ba! Rewelacyjna z hakiem!

Kolejne, wyśmienicie napisane przygody Ijona Tichego, w mojej ulubionej a ostatecznej dla tego bohatera wersji. "Pokój na Ziemi" to powieść niezmiernie interesująca, zajmująca i pasjonująca, ważna i poważnych rzeczy się tycząca, oraz jak to u Tichego bywa - chwilami przezabawna!

Genialnie poruszona po raz kolejny (patrz: "Niezwyciężony"), choć bardziej dogłębnie i dojrzale oraz takoż też pysznie: tematyka sztucznej ewolucji broni, która to w ramach przeniesienia ziemskiego wyścigu zbrojeń na Księżyc, wymyka się jakby spod ludzkiej - Lunar Agency - kontroli. A gdy wszystko zawodzi - do akcji wkracza Ijon!

Czytelnik rozkoszować się tu będzie znów perfekcyjnie i mistrzowsko dobranym dekoktem słów, doprowadzającym co czas jakiś do absolutnie niekontrolowanych eksplozji opętańczego chichotu, znajdzie tutaj również cudownie wymieszane elementy HARD SF z nutką lekką groteski, będą też różnego rodzaju smaczne dygresje, wątki sensacyjne oraz tajemnica do rozwikłania!

Problematyką główną w "Pokoju na Ziemi" niewątpliwie jest w wielce ciekawy i interesujący a nawet przekonujący sposób podana teoria przewidująca rozwój światowej polityki dotyczącej zbrojeń, wraz z przewidywanym przez Autora kierunkiem rozwoju systemów bojowych, czy samej broni właśnie. Świetnie opisana i napisana dodajmy! Duch wyśmienitego "Niezwyciężonego" wyczuwalny będzie tutaj mocno!

Równie poważną i frapującą, choć wiążącą się z masą niezwykle zabawnych sytuacji, jest tematyka i konsekwencje przecięcia obu półkul mózgowych naszego bohatera, czyli kallotomii. Za co odpowiada lewa a za co prawa część mózgu? I czy Ijonowi uda się dojść do konsensusu ze swoimi wrogo do siebie nastawionymi kończynami?

Nie ma co się tutaj dłużej rozpisywać, to po prostu trzeba przeżyć samemu! Bo to zwyczajnie KANON ŚWIATOWEJ SF jest! A ode mnie: 8-z-hakiem/10!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 205
vattghern76
14-09-2015 16:40
PAMIĘTNIK ZNALEZIONY W WANNIE

Jaka jest Misja? Co zawiera Instrukcja? Czym jest Gmach?

Bezimienny bohater, tej znakomitej lecz nielekkiej w czytelniczym odbiorze powieści, na próżno będzie dociekać odpowiedzi na te fundamentalne dla niego pytania. Gdyż: "odpowiedzi nie będzie" - jak czytamy gdzieś na kartach tej prześmiewczej, groteskowej ale i filozoficzno-egzystencjalnej książki, dodatkowo solidnie skąpanej w oparach szpiegowskiego arcyabsurdu.

Powieść to chwilami irytująca, niezrozumiała i zaskakująca. Głównie poprzez wielość możliwych jej interpretacji. Kolejny Lemowy Majstersztyk!

Pochłania się ją jednak szybko! Być może tylko w nadziei na rychłe odkrycie ostatecznej prawdy otaczającej bohatera rzeczywistości? Chaotycznej, nielogicznej, wrogiej, niezrozumiałej.

Tam gdzie wszystko może znaczyć równie wszystko, a nawet - lub co gorsza - nic, Lem nakazuje swej postaci egzystować i dociekać sensu. Prawdziwie to poznawczy labirynt i beznadziejna zagadka.

Oryginalna i świetna to pozycja, szachująca inne głównie możliwością wieloodbioru. Gdyż o czym tak naprawdę jest "Pamiętnik Znaleziony w Wannie" tego nie wie chyba nikt..

Rzecz jasna obowiązkiem każdego SFana jest zapoznanie się z ową problematyką osobiście! Nawet kosztem odkrycia w sobie podstawionego przez Antygmach trypleta! A już nie daj Boże kwintupleta.. KLASYK!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
Autorzy w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd