Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
905902 czytelników
2087 dyskusji
128053 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] (Nie)przypadkowe spotkania - wygraj książkę "Moja dzika Syberia".

(Nie)przypadkowe spotkania - wygraj książkę "Moja dzika Syberia".

,,Moja dzika Syberia” to reportaż, którego uwaga skupia się przede wszystkim na poznanych w pociągu ludziach. Nie da się ukryć, że podczas podróży Koleją Transsyberyjską da się poznać wiele niezwykłych historii, wziętych prosto z życia. Dość powiedzieć, że główny szlak kolei, czyli właśnie transsyberyjski, liczy sobie aż 9259 km i prowadzi z Moskwy do Władywostoku.

Karolina Kozioł w swoim reportażu udowadnia, że zwiedzanie świata, to nie tylko oglądanie miejsc. To też poznawanie interesujących ludzi. Żeby tego dokonać, nie trzeba wcale jechać daleko. Czasem wystarczy po prostu wyjść z domu i skręcić za róg. Czy na Waszej drodze spotkaliście jakieś wyjątkowo interesujące postaci? Kogoś, kto Was czegoś nauczył, zaintrygował, przestraszył lub chociaż rozśmieszył? Opowiedzcie nam o nich!

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Moja dzika Syberia - Jacek Skowroński

Moja dzika Syberia

Autor: Karolina Kozioł

Podróż pociągiem – czy jest w niej coś nadzwyczajnego? W dobie coraz prężniej rozwijających się linii lotniczych, mogłoby się wydawać, że pociąg to przeżytek. Nic bardziej mylnego! Okazuje się bowiem, że podróż pociągiem, i to nie byle jakim, może stanowić doskonałą inspirację dla pasażerów, którzy przemieszczają się nim w różne zakamarki świata. Karolina Kozioł jest autorką książki ,,Moja dzika Syberia”; to reportaż, którego uwaga skupia się przede wszystkim na poznanych w pociągu ludziach. Nie da się ukryć, że podczas podróży Koleją Transsyberyjską da się poznać wiele niezwykłych historii, wziętych prosto z życia. Dość powiedzieć, że główny szlak kolei, czyli właśnie transsyberyjski, liczy sobie aż 9259 km i prowadzi z Moskwy do Władywostoku. Karolina Kozioł już jako nastolatka umiłowała sobie podróże. Określa to nawet jako pewien rodzaj nałogu. ,,Jestem uzależniona. Próbowałam wiele razy, ale nie potrafię przestać. Nawet zapach porannej kawy, dobre, wytrawne wino, wydaje się niczym w porównaniu do tego, od czego uzależniłam się już parę lat temu. Zaczęło się tak niewinnie; spróbowałam raz, sama nie wiedząc, czego mam się spodziewać. Byłam młoda, nie miałam nawet 18 lat… W głębi duszy już wtedy czułam, że trudno będzie mi wyjść z tego nałogu”. Podróż Koleją Transsyberyjską wraz z przyjaciółką Lizą dostarczyła jej wielu niesamowitych przeżyć i niezapomnianych emocji. "Moja dzika Syberia" to reportaż pełen autentycznych historii, głębokich refleksji, ale także uwag technicznych, które pozwalają wgłębić się w tajniki podróżowania akurat tym środkiem transportu. Warto sięgnąć po wiedzę i po autentyczne wzruszenia zawarte na kartach tej książki.

Regulamin
  • Konkurs trwa 8 maja - 14 maja włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Psychoskok. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 2255
LubimyCzytać
08-05-2019 13:26
Moja dzika Syberia Moja dzika Syberia
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
konto_usuniete
08-05-2019 15:05
Piękny tytuł Moja Dzika Syberia, bliski temat mojemu sercu i trochę bolesny, mój pradziadek tam został wywieziony w 1939 r., emerytowany komendant policji, tam zmarł. Sama jestem dzika. Chciałabym się koleją Transsyberyjską przejechać. Czytałam książkę "Dziewczyny Syberii", piękna, wzruszająca, interesująca.
Dużo osób spotkałam na swojej drodze, w pociągu też , kiedyś piętrowym, na górze jeździłam. Pociągiem jeździłam, do pracy, szkoły, do rodziny.
Kiedyś w mieście, w którego okolicach mieszkam spotkałam starszego Pana, który mówił do mnie, ja o Tobie pamiętam, modlę się za Ciebie, przechodził obok mnie, powiedziałam- to dobrze, ale zaraz odeszłam, może kogoś mu przypominałam.
Kiedyś w pociągu dosiadł się Pan, jechał do córki, był historykiem, opowiadał dużo, częstował piersiówką, nie naciskał, uszanował, uwędzoną przez siebie kiełbasą, mówił, że przypominam mu wnuczkę, która też miała długie, blond włosy, opowiadał mi o II Rzeczypospolitej, o książkach, które czytał, Pan na pożegnanie powiedział, że ma nadzieję, że się narzucał, podziękował za rozmowę.
Gdy miałam 12 lat, jechałam z siostrą- lat wtedy 16- do Trzebini, podróż pociągiem 11 godz., w nocy, potem dalej jeszcze podróż trwała, pociąg był relacji Olsztyn- Zakopane. Były wakacje, siedziałyśmy w przedziale z młodym chłopakami, byli przyjaciółmi, jechali w góry, razem pochodzić, byli studentami, opowiadali o swoich wyprawach, częstowali wódką. Moja siostra, im powiedziała, że nie, bo jesteśmy nieletnie, nie naciskali, piosenki śpiewali- Płonie ognisko w lesie, na gitarze grali. W pewnym momencie dosiadła się do nas, między chłopaków, też studentka, czarne włosy miała, długie, imię takie jak ja, z chłopakiem jechała w góry, chłopak się na nią wkurzał, pokłócili się, ona była skromna, on narwaniec. Dziewczyna opowiadała, że jest z Łodzi, zawsze chciałam tam jechać.
W ubiegłym roku byłam odwiedzić koleżankę pracującą w bibliotece. Rozmawiałyśmy. W pewnym momencie podszedł młody człowiek, który siedział dotąd przy komputerze i coś czytał. Mówił, że on czyta Biblię, że jest z innego miasta, daleko stąd, że rodzina bo skreslila, on nie chcę się tłumaczyć i robić to co on i chcą. Wierzy w moc pisma świętego i mnie to doradza. Na 40 urodziny w tym roku kupiłam Biblię. Czytam. Wolę to niż rozmowę z ludzmi. Pani w sklepie obniżyła cenę jak powiedziałam, że mam za kilka dni urodziny i miałam zabieg na czole, nowotwór skóry...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 364
lily_rose
08-05-2019 15:11
Podróż...
Gdy wypowiadacie to słowo, prawdopodobnie przed oczami staje Wam rozklekotany pociąg Intercity albo w bardziej optymistycznej wersji - lot ekonomiczny Wizzair'em. Dla mnie najbardziej ekscytująca podróż, nie dokonała się za pomocą przemierzonych kilometrów, ale w mojej nastoletniej głowie.
Gdyby ktoś zapytał, jak wyobrażam sobie nauczyciela przez duże "N", opisałabym poczciwego Jana Małeckiego. Dla wielu z Was byłby to pewnie Robin Williams, a właściwie nauczyciel, którego grał w "Stowarzyszeniu Umarłych Poetów". W jedną ze scen filmu główny bohater tłumaczy swoim uczniom: "Nie czytamy poezji dlatego, że jest ładna. Czytamy ją, bo należymy do gatunku ludzkiego, a człowiek ma uczucia. Medycyna, prawo, finanse czy technika to wspaniałe dziedziny, ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości."
Małecki miał w swoim dorobku nie mniej porywające mowy. Po pierwsze zakomunikował nam, że na jego lekcjach będziemy nie tylko analizować literaturę, ale sami tworzyć opowieści w ramach kreatywnego pisania. Kreatywne pisanie - tak powiedział. Był też hojny! Pewnego razu, gdy wracaliśmy całą klasą z kina, postanowił ni stąd, ni zowąd, kupić nam po drożdżówce. Proszę się nie śmiać! Tak, drożdżówka kosztuje może z dwa złote.
Małecki wpadł pod tramwaj dokładnie na dwa tygodnie przed naszą maturą. Cała klasa była na jego pogrzebie. Nauczył mnie, że najpiękniejsze podróże to te, które rozwijają umysł.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 77
Szyszka
08-05-2019 15:13
Bardziej rozśmieszyła mnie sytuacja i pierwszy komentarz, co też udowadnia, jaki świat jest mały.
Czechy, Skalne Miasto i ja ze swoim świeżo poślubionym małżonkiem podczas sesji ślubnej. Strój oczywiście iście ślubny, kadry piękne, więc pozujemy. W pewnym momencie zdecydowaliśmy pójść nieco dalej, więc trzeba było się wspiąć po drabince. No to ja wdrapują się w tej już nieco niebiałej sukience i kogo widzę pierwszego czekającego w kolejce żeby zejść na dół - mój były chłopak :) Chyba nie tego spodziewał się podczas wycieczki po górach, bo spojrzał na mnie i wydukał "Wyszłaś za mąż?". A w mojej głowie odpowiedź "Nie kuźwa, zawsze jak jadę w góry, to zakładam suknię ślubną" :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 55
Agnieszka
08-05-2019 15:19
W kamienicy u mojej mamy zamieszkała pewna starsza pani o imieniu Jola. Wszyscy sobie z niej drwili,bo nadużywała alkoholu,nie miała zębów i wyglądała trochę niechlujnie. Ja jej zawsze mówiłam "dzień dobry",często z nią rozmawiałam. Zaczęła też odwiedzać moją mamę.Na początku niezbyt przychylnie patrzyłam na tę znajomość,gdyż sąsiadka lubiła sobie wypić i wciągnęła w to mamę. Ale gdy zmarł mój tato,mama została sama w pustym mieszkaniu i cieszyłam się,że ma jakieś towarzystwo. Sąsiedzi komentowali,że po co mamie takie towarzystwo i tak dalej. Tymczasem moja mama ciężko zachorowała i na 4 miesiące wylądowała w szpitalu. Nikt z sąsiadów nie zainteresował się co się z mamą dzieje,poza tą jedną osobą - panią Jolą.Wzięła do siebie mamy psa i trzymała go u siebie przez cały pobyt mamy w szpitalu,odwiedzała ją tam i przynosiła różne smakołyki. Gdy mama już wyszła ze szpitala,szukałam dla mamy opiekunki,bo wymagała opieki 24 godziny na dobę. Tymczasem pani Jola zaoferowała pomoc. Codziennie (nawet w nocy) była u mamy i pomagała jej dosłownie we wszystkim. My z mężem pracujemy i taka pomoc okazała się dla nas bezcenna.Mama już doszła do siebie,wyzdrowiała na tyle,że jest samodzielna,ale pani Jola nadal jest stałym gościem u mamy. Traktujemy ją jak członka rodziny.Nauczyło mnie to aby nie oceniać "książki po okładce",bo czasami można przekreślić wartościowego człowieka,który mieszka tuż za ścianą
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 368
Zireael
08-05-2019 16:33
Mając około 14 lat, spędzałam dużo czasu pisząc z różnymi ludźmi na pewnym komunikatorze. Poznawałam w ten sposób ciekawe osoby, ale zazwyczaj kończyło się na tym, że kontakt urywał się już następnego dnia. Pewnego dnia jednak napisał do mnie chłopak, starszy ode mnie tylko o rok. Zainteresowała mnie jego osoba, ale czułam, że ta znajomość również skończy się po jednym dniu. A jednak... Osoba o której napisałam jest od kilku lat moim najlepszym przyjacielem, który pokazał mi zespół, w którym się od razu zakochałam, a także serię książek, którą kocham całą sobą. Jego żarty rozśmieszają mnie do łez, i mimo że znamy się już kilka lat, to dalej intryguje mnie jego osoba.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 126
sloneczko89
08-05-2019 19:09
Zgadza się, wystarczy tylko wyjść z domu, by poznać ciekawe osobowości. Podczas takich spontanicznych wyjść udało mi się poznać wiele osób, które zostawiły jakiś trwalszy ślad w moim życiu, ale chciałabym wspomnieć o czymś innym. U mojego boku osoby pojawiają się zazwyczaj wtedy, kiedy zmagam się z jakimś problemem, stoję przed trudną decyzją, poszukuję odpowiedzi na jakieś pytanie. Na przykład kiedyś nie wiedziałam z której z dwóch ofert zawodowych powinnam skorzystać, ni stad ni zowąd pojawiła się przede mną w sklepie kobieta, która po pięciu minutach rozmowy, przedstawiła mi swój życiorys, włącznie z karierą zawodową, polecając zawód, który wykonywała, a który i ja mogłam wybrać. Uznałam, że nie poznałam jej bez powodu i że pomogła mi podjąć decyzję. Innym razem kiedy byłam w stanie depresyjnym z powodu śmierci bliskiej osoby, zagadał do mnie w urzędzie starszy mężczyzna. Tak po prostu, powiedział, żebym się nie martwiła, że wszystko się ułoży. Stwierdziłam, że to znak i że trzeba wziąć się w garść. I rzeczywiście miał rację. Tego typu sytuacji było więcej. Czasami naprawdę niewiele potrzeba, by nawiązać kontakt z drugim człowiekiem, a ten niekiedy bywa zbawienny..
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 719
Aga_Lk
08-05-2019 20:08
Przypadkowe spotkania to najciekawsza sprawa pod Słońcem.
Ciągle bywam zaskoczona jak w wielkim mieście często nasze drogi krzyżują się z kimś kogo znamy.

Ale najzabawniejsze spotkanie miałam chyba przy pierwszym zagranicznym wyjeździe na własną rękę. Włochy. Nocleg na kempingu pod namiotem. Rano pobudka, wychodzę z namiotu i przybiega do mnie dwóch Francuzów. Mówią do mnie po francusku, w języku mi kompletnie obcym a w międzyczasie machają jaskrawozielonymi słuchawkami. Patrzę na nich wielkimi oczami. Nie rozumiem. No to oni dalej machają tymi słuchawkami, pokazują mi je i tłumaczą mi dalej po francusku. Dalej nie rozumiem. W końcu podszedł do nich jeszcze jeden kolega i on wyjaśnił nam po angielsku , że: oni chcieliby nam dać swoje bilety na turystyczny autobus bo one są ważne jeszcze kilka godzin a oni już wszystko widzieli. Te słuchawki są z tego autobusu żeby posłuchać przewodnika :) I po prostu chcieli nam te bilety podarować. To takie pozytywne spotkanie z sympatycznymi ludźmi, którzy chcieli się czymś podzielić. Do tej pory miło to wspominam.

Z innych spotkań: nie ma to jak spotkanie w znanym dyskoncie spożywczym - to chyba to co każdy z nas przerabia i stwierdzamy, że wszyscy robimy zakupy w podobnych miejscach lub myślimy- ojej jaki ten świat jest mały:)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
monik
08-05-2019 21:37
Niespotykana
Pytanie konkursowe przywołało mi scenkę z ulicy. Szłam nią wśród neonów reklam i szarzyzny miasta i nie mogłam oderwać wzroku…pięknie ułożone przyprószone siwizną włosy, błysk w oku, perełki w uszach, torebka w ręku, maksi płaszcz, choć ubrana skromnie . Naturalność, gust, sznyt. Mało jest takich osób z 90-letnim wdziękiem. Stanęłyśmy dopiero obok siebie na przejściu, czekając na zielone, a ja nie mogłam się powstrzymać i powiedzieć: przepięknie pani wygląda!...jak pani czesze tego koka?! I na myśl przychodzi mi jeszcze jej powabna odpowiedź: ,,pokażę Ci’’.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 34
Adiker
08-05-2019 22:27
Moja opowieść dowodzi temu, iż właśnie przypadkowe spotkania są najbardziej intrygujące.
Popołudnie. Siedzę na dworcu w oczekiwaniu na autobus do domu. Nagle pewien staruszek pyta się czy może się dosiąść. Z potwierdzeniem przytakuję. Nasza znajomość dopiero co się rozpoczęła, a poczułem się jakby był moim dziadkiem. W krótkim czasie dowiedziałem się wiele o historii miasta. Owy Pan pamiętał nawet budowę dworca. Rozmowa przebiegała naprawdę w miłej atmosferze. Na pożegnanie zostałem nawet poczęstowany cukierkiem. Mały gest ale tak wiele znaczący.
Myślę, iż moja historia przeczy w pewien sposób stereotypom. Przestańmy więc myśleć szablonowo ,bo otaczający nas świat nie raz może zaskoczyć.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd