CzytajPL konkurs
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
867414 czytelników
1956 dyskusji
121742 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Szczypta magicznego realizmu - wygraj książkę „Księżna jeleń".

Szczypta magicznego realizmu - wygraj książkę „Księżna jeleń".

W swojej nowej książce Andrés Ibánez zagłębia się w świat średniowiecznej fantastyki, żeby opowiedzieć historię Hjalmara, ucznia czarnoksiężnika, oraz jego spotkania z fascynującą księżną Pasquis. I oto ukazuje się naszym oczom osobny świat, żywy w każdym szczególe: ludne miasto Irundast, nad którym góruje Wieża Magów, gdzie mieszkają piękna Olcha, król Urbán i arcymag Saamsar de Olden, a dalej całe uniwersum nieogarnionych imperiów, fanatycznych religii i prastarych legend. Znajdziemy tu kolejne etapy magicznych wtajemniczeń, wielką miłość, długą podróż, niekończącą się wojnę. A przecież ten świat z obłoków i wyobraźni boleśnie przypomina nasz własny.

„Księżna jeleń” to wyprawa w poszukiwaniu naszych wewnętrznych demonów, a także refleksja nad władzą, zniewoleniem i wolnością. Opiszcie swój dzień, wplatając w niego szczyptę magicznego realizmu. Niech odrobina fantastyki przeniknie do Waszej rzeczywistości.

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Księżna jeleń - Jacek Skowroński

Księżna jeleń

Autor: Andrés Ibáñez

„Księżna jeleń” to wyprawa w poszukiwaniu naszych wewnętrznych demonów, a także refleksja nad władzą, zniewoleniem i wolnością. Po wielkim popisie narracyjnym, jakim była powieść „Lśnij, morze Edenu”, w swojej nowej książce Andrés Ibánez zagłębia się w świat średniowiecznej fantastyki, żeby opowiedzieć historię Hjalmara, ucznia czarnoksiężnika, oraz jego spotkania z fascynującą księżną Pasquis. I oto ukazuje się naszym oczom osobny świat, żywy w każdym szczególe: ludne miasto Irundast, nad którym góruje Wieża Magów, gdzie mieszkają piękna Olcha, król Urbán i arcymag Saamsar de Olden, a dalej całe uniwersum nieogarnionych imperiów, fanatycznych religii i prastarych legend. Znajdziemy tu kolejne etapy magicznych wtajemniczeń, wielką miłość, długą podróż, niekończącą się wojnę. A przecież ten świat z obłoków i wyobraźni boleśnie przypomina nasz własny.

Regulamin
  • Konkurs trwa 7 listopada do 14 listopada włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Rebis. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 2033
LubimyCzytać
07-11-2018 13:49
Księżna jeleń Księżna jeleń
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 154
Meekhanka
07-11-2018 14:42
Budzik. Nieee! Jeszcze chwileczkę. Znowu dzwonek. Podnoszę się, otwieram oczy a przez okno wpada słońce i widzę błyski w powietrzu. Refleksy mienią się i przymilają. Lecę na autobus. Staję na przystanku i znowu widzę jak światło przebija się przez koronę drzewa i oświetla zatokę pasami: tu mocniej, tam jaśniej, tu załamuje się na szkle tworząc dodatkowe promienie. Siadam na przodzie autobusu, który zaraz zatrzymuje się na światłach. Widzę jak czerwień pulsuje, krzyczy „Zostań tam gdzie jesteś! Nie ruszaj się!”. Światło zmienia się na puszczające oko zielone „W drogę kolego. Do zobaczenia”. Wysiadam. Stoję, czekając na przejście i patrzę w dół ulicy: połowa jest ocieniona, połowa w promieniach słońca, z obu stron drzewa, niewiele samochodów i jest cicho, magicznie. Zaparzam kubek herbaty. Siadam przed komputerem. Przez okno wpada rześkie powietrze i widzę leciutki dymek unoszący się znad kubka. Para wiruje, unosi się i znika. Bum i nie ma! Czary! Uśmiecham się. Powrót do domu. Wysiadam na przystanku, idę chodnikiem i nagle ręce z torebką i kurtką w górę i obrót! Śmieję się – na zajęciach tanecznych tak mi nie wychodziło. Idę dalej i widzę drzewo pełne malutkich (niczym jarzębina), czerwonych, już lekko zasuszonych jabłuszek. Może by tak zerwać trochę do stroików bożonarodzeniowych? Och! Ale będzie klimat. W domu wita mąż „Cześć Kochanie” i kot swoim miau. „To co dziś uwarzymy w naszym kotle?” Bo codzienność jest pełna magii – tylko tak ciężko nam, współczesnym ją odnaleźć.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
halka
07-11-2018 18:16
Oto ja ,,gwiazda Hoollywood’’. 7.10 Każdy mój dzień, w którym mogę obudzić się we własnym domu w Montewideo (Kalifornia) jest idealny. To otoczone przez naturę miejsce nazywam Ziemią Obiecaną, bo jest prawdziwym darem od wszystkich sił świata. Sprawia, że zaczynam myśleć o Dorotce Czarnoksiężnika z krainy Oz, która zapytana o to, czego się nauczyła, odpowiada: ,,Nie będę wyglądała dalej niż za moje podwórko’’. Dzisiaj rano, gdy odsłoniłam rolety na mojej prowincji, światło rzucało złoty blask na zielony trawnik, a w oddali było widać chmury i … ocean. Obserwowałam tak trzy przelatujące nad podwórkiem gęsi, które po chwili wylądowały na pobliskim stawie. I jeszcze nie zdążyłam wypić łyka kawy, gdy już widziałam, że ten dzień będzie doskonały. 8.00 Pierwsze, co robię rano, to myję zęby i wyprowadzam psy. Mam ich 5. Po porannym spacerze parzę sobie ulubioną kawę: mieszam kofeinowe i bezkofeinowe espresso, dodaję mleko i trochę pokruszonych orzechów laskowych. Czekając, aż napar delikatnie się spieni, sięgam do pudełka czekoladek i wybieram jedną, chociaż nie wiem która trafi z alkoholizowana. I wybieram jeden cytat. Dzisiaj miałam dzień naprawdę świetny: ,,Bogactwa nie można mierzyć dolarami i centami, ale miłością, którą dajemy, śmiechem, którym sprawiamy radość, posiłkami, którymi się dzielimy, snami, których doświadczamy, i nadziejami które się w nas rodzą’’. 8.30 każdego dnia wszystkie drogi prowadzą do Boga, a wszystkie religie są tak naprawdę jednością…
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 684
_s_iw
07-11-2018 18:17
Wyłaniam się z ciemności, powoli jak codziennie rano. Sypialnia zarysowuje swój kształt. W okno stukają gałęzie obsypane pąkami. Słyszę jak topnieje ostatni śnieg. Szybko kawa, lustro. Buziak na pożegnanie, miłego dnia. Wzajemnie, do wieczora.
Dzień jest duszny. Roześmiane letnie buzie od rana chłodzą się w fontannie.
Idę Różaną, a wokół mnie krążą cienie. Rozpływają się na słońcu, ostatkiem sił muskając moją twarz. Ich niewyraźne, mgliste uśmiechy jakby dodają mi odwagi. Krok. I jeszcze jeden. Walka z sobą i z innymi. Walka i rozejm.
Czwarte piętro, biurko, druga kawa. Tik, tak. Dzień dociska mnie do podłogi. Walka i rozejm. Bolą mnie nogi od niewygodnych butów. Po szybie spływają krople deszczu, wiatr zrywa z drzew ostatnie brunatne liście.
Różana przewija się pod moimi nogami jak bieżnia. Tym razem cienie krzyczą, nie pozwalają zaczerpnąć tchu. Biegnę, jeszcze mały sklep, owoce, mleko, wino, ser, czekolada, chcę odpocząć. We włosach topnieją mi pierwsze płatki śniegu.
Dwa nasze ulubione fotele stoją obok siebie. Mój żółty, jego fioletowy, trochę w stylu retro. Czasem obejrzymy jakiś film. Czasem ja rysuję, on czyta. Czasem on pisze, ja czytam. Kot leży na kanapie. Śnieżyca wciąż drażni czujnik światła na ganku. Sąsiad ozdabia swoje tuje tanimi lampkami.
W nocy, otulona kołdrą, z nogami splecionymi z jego nogami, mówię, że to był dziwny dzień. Taki sam i inny zarazem. On odpowiada mi w półśnie, że dnie zaskakują na swój sposób. Czuję ciepło i zapadam kolejny raz w ciemność.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 69
Angelight
07-11-2018 20:33
Jak to bywa prawie codziennie, o godzinie 6.00 do mojej szyby puka dziobem Sowa Estera. Dlaczego nazwałem ją Estera? Podobnie jak króla Kazimierza uwiodła tajemnicza kobieta, tak i mnie zauroczyło to upierdliwe ptaszysko. Po wpuszczeniu jej do środka, sowa zawsze przykuca na poręczy łóżka i przygląda się badawczo czekając aż moje cztery litery podniosą się z legowiska i dadzą jej kawałek mięska z lodówki. Zadowolona odfruwa w świat, a ja wiem, że już czas rozpocząć dzień. Dziś spóźniłem się do pracy przez Hermesa. Wpadł do mnie na chwilę po śniadaniu i nim się obejrzałem ukradł mi zegarek. Czemu akurat upatrzył sobie zegarki, nie mam pojęcia. Szkoda tylko, że nie pożyczył mi swoich skrzydlatych butów. W pracy jak zawsze ta stara jędza Baba-Jaga z garbatym nosem czepiała się o wszystko. Wkurzony tą starą rurą obiecałem sobie, że kiedyś napuszczę na jej dom w lesie gromadę Cyklopów stacjonujących w pobliskiej jednostce wojskowej. Ale byłaby heca! Miałaby w końcu jakiegoś faceta lub ich całą gromadę pod kołdrą. Popołudnie upłynęło mi pod dyktando gotowania wywaru z ziół mistrza Gandalfa. Co za gość! Był już stary w czasach, gdy mój dziadek pierwszy raz całował babcię. Przynajmniej on jak i przepis na wywar się nie zmienili. Po wszystkim włączam TV Sport i znowu to samo co wczoraj - wyścigi rydwanów. Robi się już nudne, gdy 45 wyścig pod rząd wygrywa ten Achilles. Zanim pójdę spać, zerknę jeszcze na nocne niebo. Tej nocy ma być zaćmienie drugiego księżyca. Nie mam farta, bo są chmury. Czas spać, za kilka godzin budzi mnie Estera. Dobranoc.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 337
next
07-11-2018 22:11
Początek listopada skubie liście z drzew, wróżąc nieuchronne nadejście zimy. Świt nadchodzi niespiesznie i ospale. Jak najedzony kot wołany na trzecie śniadanie. Gdy patrzę na swoją twarz rano w lustrze, dostrzegam raczkującą jesień, która pastwi się nad moimi włosami i chowa stalowoszare księżyce w spojrzeniu zmrużonych oczu. Jesienią bardziej niż w inne pory roku kawa przypomina o swoim istnieniu. Niestety, duża wskazówka ściennego zegara kieruje się na drzwi i wiem, że na dobre powieki uda mi się rozkleić dopiero w pracy. Do pracy podążam zatem w niedospaniu pełnym nocnych niedopowiedzeń urwanego snu. Zbieram mijane za dnia szepty przypadkowych rozmów, trzaski zamykanych drzwi oraz te dźwięki analogowego świata, w których z taką łatwością można zgubić myśli. Być może są to ostatnie prawdziwe dźwięki nim wszystko stanie się cyfrowe (wizja psa mojej sąsiadki, szczekającego zero-jedynkowo, nie przynosi otuchy). Melodia, która z tych dźwięków się tworzy, jest pełna październikowych ozdobników w tonacji molowej. W jej rytmie trzepoce drelichowy, wyblakły od słońca płaszcz, który rozciąga się między kawą w pracy a wieczorną herbatą. W jego kieszeniach ukradkiem chowam słodkawe wrażenia dnia. Reszta spływa po płaszczu, niknąc w nieśmiałości cieni, cicho podążających za mną. Przed snem opróżniam kieszenie płaszcza i z tych okruchów zlepiam tabletkę na sen. Połykam ją w cichej modlitwie o powrót śpiewających radośnie ptaków w buńczucznie hulającej zieleni.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 29
Barbara
08-11-2018 05:09
Moje wolne popołudnie dobiegało właśnie ku końcowi.
- Czas wracać zająć się moimi podopiecznymi - pomyślałam.
Eleonora i Harry to miła para staruszków. Niestety opieka nad nimi w systemie dwadzieścia cztery godziny na dobę jest bardzo monotonna i męcząca. Dlatego, gdy tylko mogę, wybieram się na miasto. Z duszą na ramieniu ruszyłam w drogę powrotną. Pomimo wczesnej godziny na dworze panował już mrok. Ot taki urok listopadowego dnia. Jadąc wąską uliczką, ujrzałam dwa migocące światełka. Zatrzymałam się. Nie byłam pewna, czy radiowóz, od którego biło to światło, stoi w miejscu, czy się porusza. Widząc, jak kierowca przede mną zjeżdża na bok, zrobiłam to samo. Wyszłam z auta i ujrzałam mężczyznę na białym rumaku.
- Aha, to pochód z okazji święta św. Marcina, pomyślałam.
Sięgnęłam po telefon, by udokumentować to wydarzenie. Nagle jeździec na białym koniu zszedł z niego, podszedł do mnie i wyciągnął dłoń w moim kierunku. Zdębiałam. Wokół mnie zamiast budynków miasta roztaczały się przepiękne widoki pól i lasów. Mój rycerz wpatrzony we mnie, uśmiechał się. Sprawił, że poczułam motylki w brzuchu. Jego twarz powoli zbliżała się do mojej. Wyciągnęłam lekko szyję, spodziewając się pocałunku. Zamknęłam oczy.
- Proszę pani. Może pani już jechać.
Otworzyłam oczy. Zamiast rycerza ujrzałam człowieka w zielonej kamizelce. Palcem wskazał on, że cały pochód już przeszedł. Na jego czele dostrzec można było biały zadek konia i powiewającą na wietrze pelerynę przebranego za św. Marcina człowieka.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 280
Agnettha
08-11-2018 12:10
Jak co dzień płynę wskroś morza łąk. Poprzez niewielkie okienko obserwuję niewielkie osady ludzkie, które trzyma w swej mocy sen. Z przerażającym świstem mija nas inny stalowy smok, migając złowieszczo ślepiami.
Pierwsze oznaki świadomości otwierają się we mnie po pierwszej kawie. Wszystko staje się jaskrawe, cień zanika. Wokół mnie pięknie ubrani ludzie uwijają się w równym tempie niczym małe metalowe zapadki mechanizmu świata. Słyszę buczenie, jazgot, śmiech. I widzę tylko jak precyzyjnie działa fizyka – stos dokumentacji przybywa, kawa w kubku zanika. Czas zwolnił, słyszę jak chichocze.
I tylko wieczorem, gdy powracam do mego azylu strzeżonego wiernie przez czarnego kruka, mogę znów znaleźć się pośród elfów. Jedynie zasypiając, budzę się w moim prawdziwym świecie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 726
Ola
08-11-2018 12:54
Uwielbiam poranki. Ten krótki moment budzenia się kiedy dwa światy – realny i ten marzeń sennych – przenikają się w taki sposób, że ciężko odróżnić jeden od drugiego. Zastanawiam się kogo przed chwilą widziałam. Po kilku sekundach wykonuję ostatnie kroki w kierunku rzeczywistości. Dziś moim przewodnikiem został nos, który poprowadził mnie do kuchni. Tam czekał na mnie kubek gorącej czekolady. Nuta imbiru w tym prawie czarnym płynie podziałała na mnie energetyzująco, a intensywny zapach olejku cytrynowego pobudził mój zaspany umysł. Zaraz muszę wyjść do pracy. Dziś jest jednak jakoś inaczej. Wsiadam w pociąg. Chcę odwiedzić rodzinne strony mojej mamy. Stoję na stacji i ciągle czuję te cytryny. Nos prowadzi mnie w kierunku ostatniego wagonu. Siadam wygodnie jak zawsze z książką na kolanach. Jestem sama. Ale czy na pewno? Krajobraz się zmienia. Pomyliłam pociągi? Do przedziału wchodzi ta sama osoba, którą widziałam rano. Jej ręce pachną cytrynami. Babcia tak pachniała. Zamykam oczy. Zaraz się spóźnię do pracy. Wychodzę pospiesznie z metra. Koleżanka w pracy częstuje mnie tartą cytrynową: „Oluś bierz ile chcesz ciasta”. Oluś? Tylko babcia tak do mnie mówiła.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3
AnkaKa
08-11-2018 13:15
Wstałam dziś o siódmej. Zjechałam zjeżdżalnią do basenu i przepłynęłam dwie długości. Weszłam do suszarki, ubrałam kombinezon i ruszyłam w swoich nowych rakietowych trampkach do pracy. Zapowiadał się pracowity dzień. Zamówienia na biało - czerwone kwiaty spływały jak krople po szybie. Na szczęście udało mi się zatrudnić sześcioręką Martę i zanim się obejrzałyśmy kilkadziesiąt bukietów czekało na odbiór. Włodarze miasta zażyczyli sobie kosz ze stu róż. Zajęłam się tym osobiście, co sprawiło mi wielką przyjemność. Szykował się bal, parady i przeloty nowymi skrzydłotami. Zamknęłam kwiaciarnię wcześniej i świętowałam setną rocznicę odzyskania niepodległości.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd