Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/10141/ksiazki-o-mlodziezy-niekoniecznie-dla-mlodziezy

Książki o młodzieży, niekoniecznie dla młodzieży

1 wartościowy tekst

Magda Skubisz urodziła się w Przemyślu, ukończyła Akademię Muzyczną w Katowicach (Wydział Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, kierunek wokalny). Zawodowo zajmuje się emisją głosu, a także współpracuje z rzeszowskimi teatrami jako konsultant ds. wokalnych. Koncertowała m.in. z Urszulą Dudziak, a jej uczniami byli finaliści Voice of Poland - Arek Kłusowski i Kamil Bijoś.

Jest autorką trzech powieści opowiadających o przemyskich licealistach: LO Story (2008, 2009 – Prószyński i S-ka, 2016 – Videograf) Dżus&Dżin (2009 – Prószyński i S-ka, 2016 – Videograf) i Chałturnik (2016 – Videograf). Książki wywołały sporo kontrowersji w rodzinnym mieście; do wydawnictwa dotarł list protestacyjny podpisany przez nauczycieli z byłego liceum autorki, w którym oskarżono ją o szkalowanie dobrego imienia szkoły i „kalanie własnego gniazda”.

W roku 2010, z rekomendacji Marka Nowakowskiego, Magda Skubisz znalazła się w gronie dziesięciu polskich autorów nominowanych do Literackiej Nagrody im. Józefa Mackiewicza (powieść „Dżus&dżin”).

Czy pierwszą książkę udało się pani wydać od razu, czy przeleżała trochę w tzw. szufladzie?

Miałam fuksa – debiutowałam od razu, i to w dużym wydawnictwie. Wbrew pozorom to nie było wcale dobre (tak to oceniam po latach), bo nie nauczyłam się dyscypliny. Napiszę górnolotnie: zabrakło mi miłości do tego, co robię, żeby przetrzymać gorsze czasy. Ale już zmądrzałam.

Jakie to uczucie, gdy po raz pierwszy bierze się do ręki swój wydrukowany tekst?

Euforyczne (śmiech). Człowiek niemal lewituje.

Jak wygląda typowy dzień, kiedy pani pracuje nad powieścią?

Pociąg osobowy relacji Przemyśl–Rzeszów. Jak się spóźnia, to pisania jest więcej. Potrzebny jest mi tylko komputer i widok za oknem.

Ile czasu zajmuje napisanie książki?

Różnie. „LO story” i „Dżus&dżin” napisałam bardzo szybko, natomiast „Chałturnik” powstawał dobrych kilka lat, głównie ze względu na chorobę, masę zajęć zawodowych, występy itd. W rezultacie odzwyczaiłam się od pisania. Nigdy już nie popełnię tego błędu.

Czy jest jakiś limit słów bądź liczba stron w tekście, który ma zostać wydany?

Nie narzucam sobie limitów. Czasami spędzam 2 tygodnie nad jednym zdaniem.

Co jest trudniejsze – zacząć książkę czy napisać jej koniec?

Różnie. Ja piszę książki od środka (śmiech). Czasem na końcu dopisuję początek (tak było przy „LO story”).

Czy jest w planach kolejna pani książka?

Nawet wpisana w plan wydawniczy. We wrześniu ukaże się następna część cyklu – „Master”.

Jak wygląda praca nad projektem okładki książki? Czy sama ją pani wybiera, czy wydawnictwo ją sugeruje?

W poprzednim wydawnictwie nie miałam najmniejszego wpływu na wygląd okładki. Po prostu przychodziła paczka z gotowymi książkami. Tutaj mogę pomarudzić (śmiech). A nawet – jak w przypadku najnowszej edycji – wybrać twarze swoim bohaterom.

Skoro mowa o bohaterach… To fikcyjne postaci czy mają jakiś związek z realnymi osobami?

Postacie są fikcyjne i tej wersji się trzymajmy (śmiech)

Jaki gatunek pani preferuje: romanse, obyczajowe czy może thrillery i bardziej mroczne klimaty?

Chyba każdego z tych gatunków po części używam w swoich powieściach. Przez to jest ciekawiej.

Czy jest coś, czego „nie przeskoczy” pani jako pisarka?

Pisania wbrew sobie, pod publiczkę. Na przykład jeśli chodzi o powieści młodzieżowe, do których uparcie zalicza się moje książki, bo „muszą gdzieś stać w księgarni”, nigdy nie napisałabym przesłodzonej historyjki o grzecznych licealistach. Jestem nauczycielem, mam cały czas kontakt z młodymi ludźmi, obserwuję, podsłuchuję i naprawdę nie wydaje mi się, żebym musiała zakłamywać rzeczywistość w imię gatunkowej poprawności.

Jakiej książki nigdy by pani nie napisała?

Nie napisałabym książki kucharskiej. Odżywiam się głównie gotowanymi warzywami i kaszą, a kto chciałby czytać takie przepisy...

Gdyby miała pani możliwość stworzenia książki w duecie z innym pisarzem, to kto by to był? I czy w ogóle podjęłaby się pani takiej współpracy?

Nigdy w życiu! Napisałam z kolegą scenariusz „LO story” i uważam, że projekt się udał, natomiast książki jako takiej chyba nie umiałabym stworzyć z kimś innym. A może jeszcze do tego nie dorosłam (bo propozycja padła)…

Czy myśli pani, że w Polsce można żyć tylko z pisania książek?

Ponoć żeby przeżyć z pisania, trzeba wydać 10 książek. Tak twierdzi mój kumpel i doradca biznesowy, a przy okazji pisarz grozy (który żyje z pisania!) – maestro Stefan Darda.

Czy zastanawiała się pani, co oprócz pisania książek mogłaby pani robić?

Ooo... milion rzeczy. Mam obsesyjną naturę, od dziecka wszystko mnie interesowało.

Pracuje pani jako nauczyciel emisji głosu. Czy myślała pani kiedyś o tym, żeby zamiast pisać książki po prostu śpiewać zawodowo?

Śpiewam zawodowo – najładniej wychodzą mi ćwiczenia emisyjne.

Co panią motywuje, daje siłę, skąd czerpie pani inspiracje na co dzień?

Z zewsząd. Oczywiście najwięcej siły, inspiracji i motywacji dają mi moi ukochani uczniowie. Praca z nimi daje mi ogromną radość. Chyba że nie ćwiczą, to wtedy na nich wrzeszczę...

To teraz kilka pytań z gatunku tych „plotkarskich”… Jaki ubiór na co dzień pani preferuje? Swobodny, typu dres, czy raczej bardziej kobiecy?

Bardzo kobiecy – glany plus spodnie moro (śmiech). Jeżdżę ciągle pociągami, więc wybieram kolory maskujące brud…

Czy ma pani jakieś zwierzęta?

Kota Rudolfa. Miał ciężkie życie: wyciągnięty z rowu z błotem przez moją uczennicę, zawieziony do weta (pierwsze słowa: „O, niech pani się do niego lepiej nie przywiązuje"), zarobaczony, zaświerzbiony, z biegunką taką, że nie mógł chodzić ani jeść – pokonał wszelkie słabości i przeżył. Teraz jest wielkim, rudym sku*** o manierach dresa: bije się, łajdaczy po nocach, a pies sąsiadki na jego widok zawraca do domu.

Ulubione potrawa?

Chleb ze smalcem i kiszony ogórek. Z tym że jedno i drugie musi zrobić moja mama.

Gdyby pani mogła polecieć w wymarzoną podróż, gdzie by to było i kogo by pani ze sobą zabrała?

Nad morze. Najlepiej gdybym miała do dyspozycji pustą plażę i drewniany domek. Wzięłabym ze sobą laptopa. I miotłę do zamiatania podłogi, bo nie lubię, jak piasek skrzypi mi pod stopami.

Jakie ma pani hobby?

Wstyd się przyznać, ale uwielbiam haft krzyżykowy. I richelieu. Cudownie się przy tym wymyśla fabułę. Myślałam, że to mój patent, a okazuje się, że np. Joanna Chmielewska również haftowała krzyżykami, pisząc książki (oczywiście nie jednocześnie).

Jaki jest pani przepis na gorszy dzień?

Yerba mate. Dirty Loops. Snarky Puppy. Prince.

Gdyby miała pani wybierać, co woli dostać w prezencie, to byłyby to kwiaty czy może jednak książka?

Kwiaty. Z książką można nie trafić.

Jaką jest pani osobą: towarzyską i otwartą na ludzi czy raczej cichą i zamkniętą w sobie?

Zależy od tego, co muszę akurat zrobić. Jeśli mam zajęcia, muszę być towarzyska, jeśli piszę – wyłączam telefon i znikam.

Autorkami pytań są: Joanna Wiewióra oraz Magda Smoła.


Pokaż wszystkie rozmowy
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 9  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 2061
LubimyCzytać
29-03-2018 13:11
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 6737
allison
30-03-2018 17:28
Może to i ciekawe, ale wywiadem bym tego nie nazwała, zwłaszcza, że odpowiedzi są lakoniczne, a część z nich krótsza od pytań.
Lepiej byłoby nazwać ten tekst rozmową.
książek: 0
Magda
30-03-2018 22:16
Co ma na celu ta uwaga? :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Magda
30-03-2018 22:19
Ja tam bym książkę kucharską ,,kasza z warzywami na sto sposobów,, autorstwa MAGDY Skubisz chętnie zakupiła!
Abstrahując, bardzo fajny, różnorodny i ciekawy wywiad :)
książek: 216
PedroP
30-03-2018 22:52
Zdjęcie, a raczej image tej pani, która uważa siebie (chyba?) za pisarkę, mówi wszystko o jej twórczości. Nie wiem może jestem staroświecki, ale wg mnie laptop, lekkie pióro i ukończenie kursów pisania nie uczyni z człowieka pisarza. Może tylko ja odnoszę takie wrażenie, ale większość polskich pisarzy młodego pokolenia, o których czytam (nie tylko tu) wydaje mi się niczym więcej jak tylko... Zdjęcie, a raczej image tej pani, która uważa siebie (chyba?) za pisarkę, mówi wszystko o jej twórczości. Nie wiem może jestem staroświecki, ale wg mnie laptop, lekkie pióro i ukończenie kursów pisania nie uczyni z człowieka pisarza. Może tylko ja odnoszę takie wrażenie, ale większość polskich pisarzy młodego pokolenia, o których czytam (nie tylko tu) wydaje mi się niczym więcej jak tylko dopracowanymi produktami marketingowymi.
pokaż więcej
książek: 1451
Bezimienna
31-03-2018 22:47
Zdjęcie/image mówi wszystko o twórczości człowieka? Serio? To tak jakby wrócić do starych czasów (czasem i dziś) gdzie wytatuowany facet to na pewno kryminalista.
Osobiście, żeby ocenić kogoś jak pisze, muszę przeczytać jego książki. ;)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 433
Poppapraniec
31-03-2018 17:40
Superpozytywna kobieta, a jeśli chodzi o jej powieści, polecam, zwłaszcza licealistom. Myślę sobie, że ciekawie byłoby przeżyć semestr w starej liceum pani Magdy. Każda szkoła ma swoje uroki i niedoskonałości, a z tego, co wnioskuję na podstawie przeczytanych książek, jest ciekawie :)
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Preludium Fundacji

Przy okazji pierwszej części antologii "Fundacja" odniosę się do całości, którą mam jakiś czas temu za sobą. 7 części nie małych tomów. Wiel...

zgłoś błąd zgłoś błąd