Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/8694/odnaleziono-strony-pierwszej-drukowanej-ksiazki

Odnaleziono strony pierwszej drukowanej książki

11 wartościowy tekst

Bibliotekarka opiekująca się księgozbiorem biblioteki w University of Reading odkryła kilka stron jednej z pierwszych w historii wydrukowanych książek. Ich pochodzenie datuje się na XV wiek. Bibliotekarka znalazła je przez przypadek, gdy porządkowała biblioteczne archiwa.

Erika Delbecque porządkowała archiwum w bibliotece, gdy wpadły jej w ręce stare, zapisane z dwóch stron kartki, zadrukowane czarnymi literami, z akapitami opatrzonymi czerwonymi znaczkami. Delbecque rozpoznała w nich oznaczenia, które wykorzystywano niedługo po wprowadzeniu druku w Europie. Eksperci potwierdzili, że faktycznie, są to bardzo wiekowe teksty. Według nich odnalezione strony są częścią jednej z pierwszych książek wydrukowanych w Anglii.

Prawdopodobnie zostały wydrukowane w roku 1476 lub 1477 i pochodzą z książki „Sarum Ordinal” - przewodnika po dniach postnych dla angielskich księży. Początkowo książka składała się ze 160 stron. Jej treść opierała się na XI-wiecznym manuskrypcie autorstwa św. Osmunda.

Eksperci twierdzą, że książka była jedną z pierwszych, jakie wydrukował w swoim zakładzie William Caxton, pionierski wydawca angielski. Odnaleziony fragment jest jednym z dwóch pochodzących z tej książki. Drugi składa się z ośmiu zadrukowanych z obu stron kartek i jest przechowywany w British Library w Londynie.

University of Reading stał się właścicielem odnalezionych stron w 1997 roku, kiedy instytucja ta przejęła rozległą kolekcję należącą wcześniej do typografa, Johna Lewisa. Przez dwadzieścia lat fragment „Sarum Ordinal” leżał w pudełku pełnym różnych innych przedmiotów i pism. I leżałby tam nadal, gdyby nie wprawne oko bibliotekarki, która rozpoznała w nim historyczny skarb. Niezwykle rzadko zdarza się, by ktoś odnalazł nieznany fragment książki wydanej przez Caxtona – mówi Delbecque – a jeszcze rzadziej okazuje się, że fragment ten był przez tak długi czas dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Po latach spędzonych w zapomnieniu, wiekowe stronice trafią w centrum uwagi. Będzie można oglądać je na wystawie w University of Reading od 30 maja.

Źródło: www.smithsonianmag.com


Pokaż wszystkie aktualności
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 5  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 1481
LubimyCzytać
12-05-2017 14:49
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 339
Jędrek
13-05-2017 11:22
Ciekawe gdzie za 500 lat zostanie znaleziona pierwsza strona internetowa? ;) Bo to podobnej klasy wynalazek. Przecież już dzisiaj porównuje się wynalezienie stron internetowych do wynalazku druku.
książek: 4125
MAD_ABOUT_YOU
13-05-2017 12:17
A pomyślcie tylko ile zaginionych skarbów literatury polskiej czeka w archiwach rosyjskich muzeów i bibliotek, bądź tuła się po świecie od czasów wojennych, gdy Niemcy wywieźli je z Polski. "Kazania świętokrzyskie", które Aleksander Brückner odnalazł w Bibliotece Petersburskiej w 1889 r. i opracował, to tylko ułamek naszego dziedzictwa. Zapewne niektóre nie są nam nawet znane, bo od setek lat... A pomyślcie tylko ile zaginionych skarbów literatury polskiej czeka w archiwach rosyjskich muzeów i bibliotek, bądź tuła się po świecie od czasów wojennych, gdy Niemcy wywieźli je z Polski. "Kazania świętokrzyskie", które Aleksander Brückner odnalazł w Bibliotece Petersburskiej w 1889 r. i opracował, to tylko ułamek naszego dziedzictwa. Zapewne niektóre nie są nam nawet znane, bo od setek lat leżą pod kluczem.
pokaż więcej
książek: 1290
Monika
13-05-2017 13:15
Wsadzasz do jednego worka trzy różne sprawy.

Zaginione dzieła zrabowane podczas ostatniej wojny są w znacznej części znane, mógł ich nikt nie widzieć od kilkudziesięciu lat, ale wcześniej były jako tako zbadane i skatalogowane, przecież rabowano muzea, biblioteki i zbiory prywatne, ale właśnie zbiory przedmiotów znanych co najmniej ich właścicielom i uważanych za cenne, nie jakieś nieodkryte...
Wsadzasz do jednego worka trzy różne sprawy.

Zaginione dzieła zrabowane podczas ostatniej wojny są w znacznej części znane, mógł ich nikt nie widzieć od kilkudziesięciu lat, ale wcześniej były jako tako zbadane i skatalogowane, przecież rabowano muzea, biblioteki i zbiory prywatne, ale właśnie zbiory przedmiotów znanych co najmniej ich właścicielom i uważanych za cenne, nie jakieś nieodkryte jeszcze rupiecie, pudła czegoś nieznanego kurzące się na strychach i pleśniejące w piwnicach.

Podobnie rzecz się ma ze skarbami zrabowanymi podczas dawniejszych konfliktów. Wtedy też brano to, co miało wartość, a więc przedmioty, o których ktoś coś wiedział, czym są i dlaczego są cenne. Mogły nie być skatalogowane, na pewno nie wszystkie, ale były znane. Co więcej, jako że to historia dawniejsza i nie odbiegająca od ówczesnej normy tak, jak druga wojna światowa, to nikt się tamtych rabunków nie wstydzi i dzieł nie ukrywa. Nie chcą ich zwrócić, to prawda, sprowadzenie ich do Polski z Rosji, Szwecji i innych krajów nie będzie łatwe, o ile w ogóle możliwe, ale nie są ukryte. Są w muzeach i bibliotekach, niektóre wyeksponowane dla zwiedzających, inne leżą w magazynach, ale to też nie są miejsca niedostępne badaczom.

Za to dzieła prawdziwie nieznane, te, o których istnieniu nie mamy pojęcia, to nie są rzeczy zrabowane i przez kogoś ukrywane, nie są trzymane pod kluczem po to, żeby odmawiać komuś dostępu do nich. Istnienie skarbów jeszcze nieodkrytych polega na tym, że kiedyś nie miały wielkiej wartości, były czymś powszednim, walały się byle gdzie i kolejni właściciele nie byli świadomi ich rosnącej z czasem wartości, były dla nich jednymi w wielu gratów po przodkach walających się po piwnicach, strychach i półkach starych mebli albo nawet, zwłaszcza w przypadku książek i innych papierów, materiałem recyklingowym nadającym się do ponownego wykorzystania w innych niż pierwotne zastosowaniach. Te rzeczy nie są ukrywane, mogą leżeć na wierzchu albo być niewidoczne, ale to nie ukrycie jest tu kluczowe, a to, że oglądające je oczy nie są tymi, które zdolne byłyby dostrzec ich wartość.
Tak jak w opisanym przypadku - te kartki były, pewna grupa ludzi (poprzedni właściciel, prawdopodobnie jego rodzina i znajomi, potem osoby odpowiedzialne za przekazanie kolekcji do biblioteki, wreszcie pracownicy tejże) miała do nich dostęp i tylko nikt przez lata nie wiedział, czym one są, potrzeba było kogoś z wiedzą z zakresu dawnego drukarstwa.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1290
Monika
13-05-2017 12:22
Jak się tłumaczy artykuł z obcego języka, to powinno się to robić dokładnie. Jedna z pierwszych wydrukowanych w Anglii to nie to samo co jedna z pierwszych w historii. W Europie w tym czasie było już dobre kilkadziesiąt, może nawet blisko stu drukarni, a że nie stały tylko po to, żeby stać, to liczba publikacji musiała już wtedy sięgać co najmniej kilku setek - jak wtedy o książce wydrukowanej... Jak się tłumaczy artykuł z obcego języka, to powinno się to robić dokładnie. Jedna z pierwszych wydrukowanych w Anglii to nie to samo co jedna z pierwszych w historii. W Europie w tym czasie było już dobre kilkadziesiąt, może nawet blisko stu drukarni, a że nie stały tylko po to, żeby stać, to liczba publikacji musiała już wtedy sięgać co najmniej kilku setek - jak wtedy o książce wydrukowanej tak późno mówić, że jest jedną z pierwszych w historii? Jak widać, kopiować też trzeba umieć :)
pokaż więcej
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Cztery po północy

Dawno temu czytałem. "Langoliery" czyli "Pożeracze czasu", "Sekretne okno, sekretny ogród", "Policjant biblioteczny" i "Polaroidowy pies" - dwie pierwsze 9/10, dwie następne miejscami bardzo nierówne, ale ogólnie i tak spoko jak na Kinga, stąd taka a...

zgłoś błąd zgłoś błąd