Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Jędrek 
"Kto czyta książki, żyje podwójnie" [Umberto Eco] "Każdy mój tekst to moje kolejne życie, którym się dzielę z czytelnikami"[Anonim]
mężczyzna, status: bibliotekarz, dodał: 21 książek, ostatnio widziany 1 godzinę temu
Aktywności
2017-05-22 17:21:22

Jakoś nie przypominam sobie, żebym w dzieciństwie szczególnie sobie upodobał jakiś zawód. Moje marzenia obracały się wokół zabaw, a zwłaszcza zabawek. Gdy ich mi nie kupowano lub w sklepach były marne to chciałem je sobie robić, ale moja mała sprawność manualna uniemożliwiała odnoszenie tu sukcesów.
W szkole zawładnęły mną książki. Nic tylko pragnąłem je czytać od rana do wieczora. Ale przede...
Jakoś nie przypominam sobie, żebym w dzieciństwie szczególnie sobie upodobał jakiś zawód. Moje marzenia obracały się wokół zabaw, a zwłaszcza zabawek. Gdy ich mi nie kupowano lub w sklepach były marne to chciałem je sobie robić, ale moja mała sprawność manualna uniemożliwiała odnoszenie tu sukcesów.
W szkole zawładnęły mną książki. Nic tylko pragnąłem je czytać od rana do wieczora. Ale przede wszystkim dla przyjemności, a nie zawsze lektury szkolne. Mieliśmy samochód ale jego prowadzenie było dedykowane wyłącznie tacie. Nawet mama nie mogła marzyć o prowadzeniu samochodu. Nic więc dziwnego, że miałem okres kiedy chciałem być kierowcą, chociaż raczej myślałem o tym jako o przyjemności niż pracy.
Zainteresowanie elektroniką pojawiło się u mnie trochę z ciekawości czym zajmuje się ojciec – był radiotechnikiem zajmującym się głównie naprawą telewizorów. Dopiero w liceum wybuchło zainteresowanie muzyką rockową, pop i poważną, dla którego rozwijania elektronika mogła się przydać. Nie mając pieniedzy na drogi sprzęt próbowałem montować go samodzielnie i wtedy marzyłem o studiach z zakresu elektroniki. Ponieważ jednak moją pasją była również matematyka więc pomyślałem, że bardzo tajemnicze i niedostępne wówczas komputery będą najlepszym połączeniem moich pasji. Traf chciał, że wtedy właśnie otwarto kierunek informatyka. Wydaje mi się, że był to dla mnie idealny wybór, zwłaszcza, że ta dziedzina tak prężnie się rozwinęła. A poza tym napisałem też powieść.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-05-21 00:15:49

Od dziecka miałem wiele marzeń, zwłaszcza o atrakcyjnych zabawkach. Kiedy nie mogłem ich dostać próbowałem sobie zrobić, lecz tu przeszkodą był brak odpowiednich narzędzi. Tata wiedział jakie narzędzia byłyby potrzebne, ale nawet mu w głowie nie postało, żeby takie narzędzie kupić. Kiedy zainteresowałem się książkami było lepiej, bo korzystałem z bibliotek, w których było ich mnóstwo. Niestety... Od dziecka miałem wiele marzeń, zwłaszcza o atrakcyjnych zabawkach. Kiedy nie mogłem ich dostać próbowałem sobie zrobić, lecz tu przeszkodą był brak odpowiednich narzędzi. Tata wiedział jakie narzędzia byłyby potrzebne, ale nawet mu w głowie nie postało, żeby takie narzędzie kupić. Kiedy zainteresowałem się książkami było lepiej, bo korzystałem z bibliotek, w których było ich mnóstwo. Niestety po drodze ze szkoły do domu była księgarnia, w której zawsze było coś interesującego czego nie było jeszcze w bibliotece, a rodzice za nic nie chcieli mi kupić. Z prezentami było zresztą coraz gorzej, bo jak tata przeszedł na rentę to nasza sytuacja materialna stała się katastrofalna. Czułem się w tym wszystkim jak w podtapiany w gęstej smole. Gdzie się nie ruszysz prześladuje cię złe fatum.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-05-19 10:41:53

Pewnego lata zabawiałem się ze swoją dziewczyną na nadmorskiej plaży nudystów. Na zmianę biegaliśmy do wody i plażowaliśmy, oczywiście cały czas nadzy. W pewnej chwili dziewczyna zaproponowała zrobienie zdjęć. Kazała mi założyć moją skórzaną kurtkę. Stanąłem do niej tyłem, ale głowę wykręciłem w jej stronę i uśmiechnąłem się. To zdjęcie z gołym tyłkiem i zachęcającym uśmiechem wyglądało bardzo... Pewnego lata zabawiałem się ze swoją dziewczyną na nadmorskiej plaży nudystów. Na zmianę biegaliśmy do wody i plażowaliśmy, oczywiście cały czas nadzy. W pewnej chwili dziewczyna zaproponowała zrobienie zdjęć. Kazała mi założyć moją skórzaną kurtkę. Stanąłem do niej tyłem, ale głowę wykręciłem w jej stronę i uśmiechnąłem się. To zdjęcie z gołym tyłkiem i zachęcającym uśmiechem wyglądało bardzo ponętnie. Zaraz potem wciągnąłem ją na wydmy gdzie nieco baraszkowaliśmy. Po całym dniu nakręcania się ulga była ogromna.
Po lecie wszystko się zmieniło włącznie z dziewczyną. Pozostało tylko wspomnienie rozerotyzowanego dnia, którego symbolem było owo erotyczne zdjęcie. Kiedy pewnego dnia trafiłem na konkurs najlepszego erotycznego zdjęcia bez zastanawiania się wysłałem je i zapomniałem.
Konkurs wygrałem, co stało się moim utrapieniem, bo nagle odezwało się stado hejterów, dla których moje zdjęcie było homoseksualną demonstracją. Szybko pożałowałem, że je wysłałem na konkurs, a nawet kiedykolwiek zrobiłem.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-05-19 10:15:19

Ojciec Marka jest górnikiem mającym wieczne pretensje o niską pensję i niedocenianie jego trudu, a matka pracuje jako ekonomistka w zarządzie spółki węglowej. W domu co rusz wybuchają kłótnie, bo matka jest przeciwna dotowaniu nierentownych kopalń. Marek zainteresował się kosmosem, a zwłaszcza planetami pozasłonecznymi. Jest aktywnym członkiem serwisu wspomagającego wykrywanie planet... Ojciec Marka jest górnikiem mającym wieczne pretensje o niską pensję i niedocenianie jego trudu, a matka pracuje jako ekonomistka w zarządzie spółki węglowej. W domu co rusz wybuchają kłótnie, bo matka jest przeciwna dotowaniu nierentownych kopalń. Marek zainteresował się kosmosem, a zwłaszcza planetami pozasłonecznymi. Jest aktywnym członkiem serwisu wspomagającego wykrywanie planet pozasłonecznych. Godzinami przesiaduje w internecie śledząc transjenty dalekich gwiazd by wykryć zmiany jasności wskazujące na istnienie planety. Tych zainteresowań nie akceptują ani rodzice ani koledzy w szkole. Ci ostatni nazywają go złośliwie „kosmitą”. Jedynie wspiera go nauczyciel fizyki. Marek marzy, że może kiedyś wyruszy w daleką podróż kosmiczną i zamieszka na odległej planecie, chociażby Marsie. Albo może uda mu się nawiązać kontakt z obcą cywilizacją i będzie miał okazję ją poznać. Te marzenia to dla niego ucieczka od przygnebiającej codzienności jego rodziców i złośliwości nieskończenie nudnych kolegów, dla których szczytem marzeń jest zostanie informatykiem od bezpieczeństwa sieci i zarabiania gór pieniędzy, najlepiej zagranicą. Marek przyjaźni się z Edytą, która jest jego najlepszą przyjaciółką. Jednak nawet jej nie powiedział, że zwrócił uwagę na chłopaka, który jest z nimi od kilku miesięcy. Marek nie chce się nawet przed sobą przyznać, że to jest homoseksualne zainteresowanie i być może jest gejem. Próbuje być taki jak dotychczas demonstracyjnie aseksualny wieczny singiel.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-05-16 09:17:01

Kiedy byłem w podstawówce mojej rodzinie powodziło się ponadprzeciętnie. Pracowali tata i mama na pełnych etatach. Do tego ojciec miał dodatkową pracę wieczorami. Wszystko to się skończyło, gdy tata przeszedł na rentę z powodu schorzenia kręgosłupa. Mama też zarabiała gorzej. Dowiedzieliśmy się, że w liceum mogę się ubiegać o stypendium. Niestety spowodowało to, że klasa dowiedziała się jakie... Kiedy byłem w podstawówce mojej rodzinie powodziło się ponadprzeciętnie. Pracowali tata i mama na pełnych etatach. Do tego ojciec miał dodatkową pracę wieczorami. Wszystko to się skończyło, gdy tata przeszedł na rentę z powodu schorzenia kręgosłupa. Mama też zarabiała gorzej. Dowiedzieliśmy się, że w liceum mogę się ubiegać o stypendium. Niestety spowodowało to, że klasa dowiedziała się jakie są dochody moich rodziców. Pewnego dnia usłyszałem jak kolega opowiada o mnie swoim znajomym wydziwiając: „Jak można żyć za takie grosze?”. Było mi strasznie wstyd.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-05-13 11:22:25
Wypowiedział się w dyskusji: Odnaleziono strony pierwszej drukowanej książki

Ciekawe gdzie za 500 lat zostanie znaleziona pierwsza strona internetowa? ;) Bo to podobnej klasy wynalazek. Przecież już dzisiaj porównuje się wynalezienie stron internetowych do wynalazku druku.

więcej...
 
2017-05-13 11:17:34

Nazywam się Alex Nemo i pracuję jako chemik w rządowej agencji zajmującej się oceną bezpieczeństwa dostępnych na rynku środków chemii gospodarczej. Nasza praca jest zupełnie nieciekawa i nie ma w niej nic tajnego ani nawet poufnego. Nazwa agencji również nie budzi respektu: „Agencja do spraw przelewania z pustego w próżne”.

więcej...
 
2017-05-12 12:16:37

Ukryłbym się za pseudonimem Andy Cray. Saymore Cray z powieści „Superkomputer” to konstruktor najszybszych w danym czasie komputerów na świecie. Poza niezwykłą wydajnością obliczeniową charakteryzował je też niezwykły, częściowo narzucany przez technologię, wygląd. Jego maszyny były niezwykłej urody. Złośliwi twierdzą, że udało mu się sprzedać tak dużo egzemplarzy „Cray 2” tylko dzięki temu,... Ukryłbym się za pseudonimem Andy Cray. Saymore Cray z powieści „Superkomputer” to konstruktor najszybszych w danym czasie komputerów na świecie. Poza niezwykłą wydajnością obliczeniową charakteryzował je też niezwykły, częściowo narzucany przez technologię, wygląd. Jego maszyny były niezwykłej urody. Złośliwi twierdzą, że udało mu się sprzedać tak dużo egzemplarzy „Cray 2” tylko dzięki temu, że superkomputer „zagrał” w filmie „Polowanie na Czerwony Październik”, gdzie pokazano jak maszyna liczy puszczając bańki powietrza widoczne przez wziernik obudowy w specjalnym płynie chłodzącym procesor maszyny. Jak z tego wynika Saymore Cray był nie tylko bohaterem powieści ale postacią historyczną, która zapisała się złotymi zgłoskami w historii informatyki. Niestety, zmarł w 1996 roku.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-04-25 23:55:03

„Jędrek Problemołamacz”
Grupka uczniów zebrała się na boisku.
– Czy ktoś mi wreszcie powie, jaki powinien być wynik ostatniego zadania? – spytał niewysoki blondyn.
Rozległ się harmider.
– Cisza! – wrzasnął poirytowany blondyn – Powiedz nam, Jędrek – zwrócił się do wysokiego bruneta w okularach.
– Mnie wyszło tyle – odpowiedział Jędrek, bazgroląc wartość kawałkiem cegły na asfalcie.
– Jakim...
„Jędrek Problemołamacz”
Grupka uczniów zebrała się na boisku.
– Czy ktoś mi wreszcie powie, jaki powinien być wynik ostatniego zadania? – spytał niewysoki blondyn.
Rozległ się harmider.
– Cisza! – wrzasnął poirytowany blondyn – Powiedz nam, Jędrek – zwrócił się do wysokiego bruneta w okularach.
– Mnie wyszło tyle – odpowiedział Jędrek, bazgroląc wartość kawałkiem cegły na asfalcie.
– Jakim cudem taka gładka liczba bez pierwiastków i innych zawijasów? – wykrzyknął blondyn.
– Jak by to wyrazić komputerowo, to byłoby jeszcze fajniej, bo jeden kilo stutysięcznych – dodał Jędrek.
– Ty nam tu nie filozofuj o jakichś niestworzonych komputerach, tylko wytłumacz, jak z tego galimatiasu nieciekawych liczb i operacji zrobił się taki prosty wynik – niecierpliwił się Janek.
– Popatrz, jak tu rozwijam ten początkowy zapis. – Jędrek kontynuował pisanie cegłą po asfalcie, przesuwając się nieco dalej, a wraz z nim koledzy. – Jasne?
– Pewnie. Tylko po co nam to – odpowiedział kolega z tłumu.
– Bo w ten sposób łatwo będzie usunąć minus z wykładnika, co zrobimy, jednocześnie odwracając ten ułamek. – Dalej szurał po asfalcie. – Rozumiecie?
– Zgadza się – potwierdził Janek.
– No to teraz połówkowe potęgowanie zamieniamy na pierwiastkowanie. Chwytacie?
– To już się robi skomplikowane… – odezwał się ktoś z grupki.
– Już upraszczam. Bo te liczby, które mam, bardzo łatwo pierwiastkować. Zarówno licznik jak i mianownik to kwadraty liczb naturalnych. Teraz prościej? – spytał tryumfująco Jędrek, kończąc kreślenie.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-04-25 23:23:16

W moim przypadku mogę mówić o serii nieodpowiedzialnych postępków. Nie bez trudu zdobyłem kiedyś zajęcie przy tworzeniu serwisu edukacyjnego dla dzieci. Jako jedno z pierwszych zadań dostałem przygotowanie testów matematycznych dla czwartoklasistów. Wziąłem się z zapałem do pracy. Praca była dosyć ciekawa i nietrudna lecz musiałem zmierzyć się z ogromną liczbą zadań do przygotowania. Starałem... W moim przypadku mogę mówić o serii nieodpowiedzialnych postępków. Nie bez trudu zdobyłem kiedyś zajęcie przy tworzeniu serwisu edukacyjnego dla dzieci. Jako jedno z pierwszych zadań dostałem przygotowanie testów matematycznych dla czwartoklasistów. Wziąłem się z zapałem do pracy. Praca była dosyć ciekawa i nietrudna lecz musiałem zmierzyć się z ogromną liczbą zadań do przygotowania. Starałem się ją wykonać jak najszybciej. Trochę się bałem, że zbyt długie terminy wykonania zniechęcą zleceniodawcę, a chciałem też korzystnie zarobić. W swojej lekkomyślności zrezygnowałem z ostatecznego przejrzenia zrealizowanego projektu. I to mnie załatwiło, bo zleceniodawca znalazł sporo błędów, często kompromitujących, lecz wynikających z działania „po łebkach”. Najgorsze, że nie było to jedyne nie dość dobrze wykonane zadanie. W jednym z kolejnych zadań polegającym na pisaniu notek o różnych urządzeniach złapano mnie na dosłownym przepisywaniu fragmentów Wikipedii, chociaż początkowo pisałem własnymi słowami, albo zmieniałem te teksty nie do poznania. Nic więc dziwnego, że po okresie próbnym straciłem tę fajną pracę i na dodatek całkiem dobrze płatną. Oczywiście, podobna okazja jak dotąd się nie powtórzyła.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-04-25 21:30:23

Chciałbym posiąść dwie umiejętności: wynalazczości i pisania bestsellerowych powieści.
Wszedł do sypialni. Rozalka klęczała przed łóżkiem, na którym leżał tablet.
- To ty się już modlisz do komputera? - zapytał zdziwiony.
- Nie bluźnij! - syknęła podnosząc głowę znad komputera i spoglądając na niego przenikliwym spojrzeniem - Może zamiast tego też się przygotujesz do spowiedzi, bo święta tuż,...
Chciałbym posiąść dwie umiejętności: wynalazczości i pisania bestsellerowych powieści.
Wszedł do sypialni. Rozalka klęczała przed łóżkiem, na którym leżał tablet.
- To ty się już modlisz do komputera? - zapytał zdziwiony.
- Nie bluźnij! - syknęła podnosząc głowę znad komputera i spoglądając na niego przenikliwym spojrzeniem - Może zamiast tego też się przygotujesz do spowiedzi, bo święta tuż, tuż.
- Pomyślę - pojednawczo odpowiedział Ryszard.
- A mógłbyś mi pomóc, bo mam problem z tym programem - poprosiła.
- A co to za program? - zainteresował się.
- REFLEX pomaga przygotować się do spowiedzi świętej
- To już do tego też są programy? Pewnie amerykanskie.- zdziwił się – A w czym problem?
- Wymyślił go poznaniak. Pomyliłam się i nie wiem jak to cofnąć.
- Pokaż - Ryszard ukląkł obok niej i przesunął tablet do siebie.
Zaczął klikać.
- Widzę, że masz na sumieniu nieobecność na niedzielnej mszy - zauważył.
- Ale nie podglądaj moich grzechów! - zlękła się.
- No, kochanie. Na ślepo nie dam rady ci pomóc, ale już nic nie powiem - powiedział Ryszard czule.
- Niech tak będzie - przystała Rozalka - A na Mszy to przez ciebie nie byłam. Wtedy na daczy. Pamiętasz?
Ale Ryszard już nie słuchał, zapoznając się z programem.
- Widzisz! Ten program jak wiele podobnych używa koszyka. Możemy do niego wrzucać nasze grzechy przeglądając ich katalog.
- To już wiem! Ale nie odpowiadasz na moje pytanie.
- Jeśli więc pomylisz się to należy kliknąć w koszyk i wtedy będziesz mogła usunąć z niego grzech.

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
330 147 669
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (13)

Ulubieni autorzy (8)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (4)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd