Reklama

10 powodów, dla których warto przeczytać „Don Kichota“

Tomasz Pindel
29.09.2019

29 września 1547 roku w kastylijskim mieście Alcalá de Henares urodził się mały Miguelito. Mogę się założyć o worek srebrnych hiszpańskich reali, że nawet najbardziej przenikliwi krewni nie domyślali się, jaka kariera czeka chłopca w przyszłości. Miguel de Cervantes y Saavedra, powszechnie znany jako po prostu Cervantes, to jeden z najbardziej klasycznych klasyków literatury światowej. A może by tak z okazji rocznicy jego przyjścia na świat przeczytać albo odświeżyć sobie jego opus magnum – czyli „Don Kichota”?

Że za grube? Że trącąca myszą ramota? Że i tak wszyscy znamy, nawet jeśli nie czytaliśmy? O, przepraszam! Don Kichot oferuje zaskakująco wiele i naprawdę nie warto odkładać go na półkę „odfajkowane/staroć”. Oto 10 powodów, dla których moim zdaniem lektura tej powieści naprawdę się opłaca.

  1. Zacznijmy od argumentu, który nie wszystkim się spodoba, ale swoją wagę ma. „Don Kichot” to żelazna pozycja literackiego kanonu, a kanon jednak powinno się znać. Z bardzo prostego powodu: trudno kompetentnie doceniać i oceniać literaturę współczesną, jeśli nie orientujemy się w tym, z czego wyrasta. Bez solidnych fundamentów czytelniczych nie rozpoznamy wielu tropów, nie złapiemy konwencji, nie wyczujemy kunsztu kontynuatorów – oraz wtórności epigonów. Poza tym skoro dane dzieło do kanonu przeszło, to znaczy, że wiele osób przez wiele lat coś w nim dostrzegało – warto sprawdzić co.
  2. Nie ma chyba sporu co do tego, że we współczesnej literaturze – i to od wielu dekad – prym wiedzie powieść. To najchętniej czytany gatunek, którego śmierć wprawdzie już kiedyś ogłoszono, ale szybko się okazało, że to była pomyłka.
    Don Kichot to pierwsza powieść w historii literatury – w każdym razie zachodniej i we współczesnym rozumieniu tego terminu. Sam Cervantes nie miał pojęcia, że dokonuje właśnie epokowego przewrotu literackiego: „Don Kichota” niespecjalnie cenił, świadczy o tym dziesięcioletnie opóźnienie, z jakim wydał drugą część, a za swoje prawdziwe osiągnięcia uważał raczej „Podróż na Parnas” czy „Niezwyczajne przygody Persilesa i Sigismundy”. Wierzcie mi: mylił się. W każdym razie to opowieść o szalonym szlachcicu przyniosła mu – niestety bardzo późno, więc się nimi nie nacieszył – sukces i uznanie, a także przekłady. I to „Don Kichota” trzymali na biurku wielcy brytyjscy prekursorzy współczesnej powieści. Słowem: dzisiejsi powieściopisarze zgodnym chórem mogą powiedzieć: „wszyscyśmy z Cervantesa”.
  3. O „Don Kichocie” najczęściej mówi się, że to parodia powieści o błędnych rycerzach. I to prawda, taki był autorski punkt wyjścia, ale fabuła szybko zaczyna zmierzać w innym kierunku – zresztą, umówmy się, gdyby to była tylko parodia nieistniejącego już od stuleci gatunku, któżby to chciał czytać? Im głębiej w powieść, tym jaśniej widzimy, że szalony szlachcic z La Manczy wcale nie jest błaznem czy głupcem – tylko wzruszającą, tragiczną postacią, człowiekiem, który nie chce godzić się z szarą i nijaką rzeczywistością, lecz szuka czegoś wznioślejszego, jakichś ideałów, jakiegoś sensu. Tak, to może wydawać się śmieszne, że wsiada na nędzną chabetę, miskę na głowie nazywa hełmem, prostego sąsiada awansuje na giermka, a w zwykłej wieśniaczce dostrzega damę – i jeszcze chce naprawiać świat w imię wydumanych ideałów. Ale Cervantes zapisał w tej postaci szlachetną ludzką tęsknotę do czynienia rzeczywistości inną, lepszą. „Don Kichot” inauguruje cały pochód literackich bohaterów, którzy nie godzą się na zastany świat – od Emmy Bovary po Dave’a Lizewskiego, znanego jako Kick-Ass: to wszystko jego potomstwo.
  4. Ta przemiana Don Kichota z błazna w idealistę staje się szczególnie widoczna w drugim tomie powieści – i jest to przypadek naprawdę niezwykły.
    Było tak: Cervantes ogłosił drukiem pierwszą część powieści w 1605 roku. Książka okazała się sukcesem, a że czytelnicy nie mogli doczekać się ciągu dalszego, niejaki Alonso Fernández de Avellaneda (którego prawdziwa tożsamość do dziś pozostaje zagadką) wydał swoją kontynuację, w której humor staje się jeszcze bardziej dosadny, a rycerz i giermek w finale lądują w zakładzie dla obłąkanych. Takie nieoficjalne sequele były wówczas normalną praktyką, ale Cervantes się wściekł i ostro zabrał do pracy nad swoją wersją. W efekcie w drugim tomie dzieją się rzeczy niesamowite: autor nie tylko pcha swojego bohatera w zupełnie inną stronę – niewątpliwie przejrzawszy się w prześmiewczym odbiciu Avellanedy – ale także polemizuje z fałszywą drugą częścią. Bohaterowie Cervantesa spotykają postaci Avellanedy, a sam rycerz z La Manczy dowiaduje się, że po kraju krąży jego sobowtór. To są naprawdę niesamowite metatekstowe chwyty, trudno uwierzyć, że rodem z początków XVII wieku – i dlatego w żadnym razie nie należy kończyć lektury na pierwszym tomie, bo to w drugim zaczyna się naprawdę niezła jazda.
    A fałszywy „Don Kichot” Avellanedy także został wydany po polsku w przekładzie Piotra Fornelskiego – i warto przeczytać go w pakiecie z oryginałem, bo to naprawdę bardzo ciekawa układanka!
  5. Co do postaci: „Don Kichot” nie jest tylko o Don Kichocie, rzecz jasna. Występuje tu znacznie więcej ciekawych bohaterów, z których prym wiedzie oczywiście Sanczo Pansa. Rycerz i giermek stanowią doskonałą – i wielokrotnie potem powielaną – parę opartą na przeciwieństwach: idealista i pragmatyk, duch i materia. Ale Sanczo też nie jest jednowymiarowy: jeśli dojdziecie do rozdziałów, w których otrzymuje we władanie obiecywaną wyspę, zobaczycie, że potrafi zaskoczyć.
  6. Jest to też książka śmieszna. Współczesny czytelnik może nie będzie zarykiwał się ze śmiechu, kiedy nasz biedny bohater znów zbiera cięgi, ale sporo jest tu scen i pomysłów nasyconych celnym komizmem. Już nawet w poprzedzających treść wierszach: Babieka, klacz legendarnego Cyda, w poetyckim dialogu z Rosynantem – to pomysł iście montypythonowski!
  7. W dzisiejszych czasach często to postać autora wysuwana jest na plan pierwszy i to ze względu na jego osobowość wielu sięga po książkę. Cervantes pasuje do tego trendu jak ulał, bo to naprawdę niesamowity typ. Żołnierz, uczestnik wielkiej bitwy, w muzułmańskiej niewoli, urzędnik państwowy skazany na odsiadkę za jakieś malwersacje, ambitny literat ignorowany przez ówczesny literacki establishment – a tak w ogóle to bardzo wiele o nim nie wiemy, wciąż pozostaje mnóstwo białych plam.
  8. „Don Kichot” jest też wielką powieścią o Hiszpanii. Pewnie, sporo się tam zmieniło od tego czasu, ale jak się jedzie przez kastylijską mesetę, to czasami – wyjąwszy asfalt szosy – można się poczuć zupełnie jak na kartach powieści Cervantesa. To powieść głęboko realistyczna, pełno w niej hiszpańskich smaków.
  9. Polski czytelnik może sobie poszaleć – Hiszpanie mają jednego „Don Kichota” (no, istnieją jeszcze uwspółcześnione wersje), my za to kilka przekładów, z których przynajmniej trzy są powszechnie dostępne. Do klasycznych wersji Edwarda Boyé oraz Anny Ludwiki i Zygmunta Czernych, które zachowują archaiczność stylu, dołączył ostatnio przekład Wojciecha Charchalisa, pod wieloma względami inny, bardziej akcentujący humor i różnorodność stylistyczną powieści. Także jest w czym wybierać. Oczywiście szerokim łukiem omijamy adaptacje i wersje dla dzieci: kastrowanej literatury czytać nie warto.
  10. Wreszcie: każda dobra książka prowadzi do następnych, a od „Don Kichota” wybiegają miriady czytelniczych nitek. Warto dobudować sobie tę lekturę pobocznymi – prócz Avellanedy rekomendowałbym z pewnością współczesny nam sequel „Gdy umarł Don Kichot” Andrésa Trapiello, który zresztą napisał też niebanalną biografię autora. A do tego cała masa innych powieści, wierszy, eseistyki…


Tak, po „Don Kichota” warto sięgnąć, choćby z okazji urodzin jego autora. To może być taki prezent. Nie, nie dla niego. Dla nas.

Reklama

komentarze [17]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

105
12
27.09.2019 12:18

Zapraszam do dyskusji.


30
29
29.09.2019 10:39

Fantazja autora zanurzyła mnie z pierwszych stron w świat Don Kichota i Sancho Pansy. Humor autora w pewnych miejscach po prostu niezrównany, do tego stopnia kurtuazyjne i zabawne sytuacje i wydarzenia. Bardzo podobały mi się oryginalne historie drugoplanowych postaci i to, jak Don Kichot ogólnie zareagował na rzeczywisty świat. Don Kichot stał się jedną z moich ulubionych...

więcej

511
170
29.09.2019 11:58

Fanie napisane, czuję się zainspirowana, aby nie tylko ponownie sięgnąć po tę lekturę, ale i coś o niej napisać 🙂 Tak właśnie sobie coraz częściej myślę, że należy odkurzyć stare, dobre lektury. Dobrego dnia!


2659
120
29.09.2019 16:01

Pewnie, że przeczytam... w swoim czasie :) Mam długą kolejkę. I koniecznie wydanie z ilustracjami Gustave Dore!


2654
544
29.09.2019 17:31

Jest to moja wstydliwa tajemnica, nie czytałam. Chociaż jak książka ma tyle wieków i przetrwała, to musi być wyjątkowa. Mam na czytniku i myślę, że ją niedługo przeczytam.


3696
3459
29.09.2019 17:58

Ja też nie.I jakoś nie mam w planach.


1924
1213
30.09.2019 06:52

@Jatymyoni: A ja wiosną przeczytałam i nie żałuję. Świetna książka, choć tylko pierwsza część, to ta kontynuacja wydała mi się wodolejcza.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1546
13
29.09.2019 17:36

Muszę przyznać, że te 10 powodów bardzo zachęciło mnie do rozejrzenia się za książką przy najbliższej wizycie w bibliotece, przedstawione świeżo, ciekawie, jak możliwa do uzyskania w czymś tak starym - dobra zabawa. A z pewnością bardziej niż suchy nakaz polonistki "a rozszerzenie przeczyta Don Kichota, bo tak" xD


1644
201
29.09.2019 20:47

Czytałam i przerabiałam w liceum. Byłam w klasie humanistycznej (teraz się mówi- w humanie) i miałam bardzo dobrego polonistę. Więc klasykę literatury mam mam zaliczoną i nie muszę do niej wracać.


257
92
30.09.2019 10:48

Jestem w trakcie lektury i żywię nadzieję, że uda mi się skończyć przed nastaniem Nowego Roku (o ile obowiązki i inne książki mi na to pozwolą). ;-) Nie uważam, by ta powieść była śmieszna, jest raczej zabawna. W słowie "śmieszny" wyczuwa się drwinę i brak powagi, a postępowanie Don Kichota niejednokrotnie wywołuje uśmiech na twarzy.


3620
180
30.09.2019 11:21

Wstyd przyznać, że czeka na czytanie od kilku dziesiątków lat.
A ponieważ było to strasznie niechlujne wydanie/ w latach 90-tych brało się w księgarni wszystko / więc nie wiem czy nie trafiło na makulaturę.
Zostałam jednak zachęcona....


1924
1213
01.10.2019 06:29

Teraz jest nowe wydanie z ilustracjami, w nowym tłumaczeniu. Szkoda, że go nie mam.


3620
180
01.10.2019 18:26

Też bym chciała...


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1308
502
30.09.2019 11:24

Czytałam, ale bardzo dawno. Artykuł zachęcił mnie do ponownego sięgnięcia, ale w kolejce musi poczekać.
I zgodzę się z @Dominik, że jest zabawna, a nie śmieszna.


zgłoś błąd